Początek ZiobEry
Kaczyński zagłębia się w bezmiar szaleństwa a Ziobro buduje PiS-BIS. Jesteśmy świadkami przemian prowadzących do rewolucji po prawej stronie polskiej sceny politycznej. Czas pokaże czy będą to zmiany na lepsze.
Kaczyński zagłębia się w bezmiar szaleństwa a Ziobro buduje PiS-BIS. Jesteśmy świadkami przemian prowadzących do rewolucji po prawej stronie polskiej sceny politycznej. Czas pokaże czy będą to zmiany na lepsze.
Jeszcze za dziecka tłumaczono mi, że czasem warto się zastanowić nad sobą i podejmowanymi działaniami, gdyż nie jest stosowne mieć pretensje do całego świata za własne niepowodzenia. Patrząc na zachowania niektórych polityków, widzę u nich braki w elementarnym wychowaniu.
Widać wyraźnie, że ścieżki polityczne Pawła Poncyliusza, Michała Kamińskiego, Adama Bielana i kilku innych polityków PiS-u coraz bardziej oddalają się od głównej drogi, którą podąża ta partia ze swoim liderem… Zbigniewem Ziobro na czele. Czy buntownikom brakuje odwagi do kreowania swoich losów politycznych?
Spory dobrze się sprzedają – to chyba zauważyli wszyscy, którzy śledzą wiadomości z kraju. Gdy sporu nie ma możemy liczyć na to, że media wykreują dla nas odpowiedni, czyli przyciągający uwagę, odwracający ją natomiast od innych, ważniejszych kwestii. Nie inaczej ma się rzecz obecnie.
Jeszcze za wcześnie, by mówić o dacie, ale o samym fakcie zaczyna być głośno. Tak, wszyscy w PiS-ie stopniowo godzą się z faktem, że Jarosław Kaczyński nie będzie wiecznym prezesem partii. Dotąd nie było jednak klimatu do dyskutowania o następcach. Panta rei.
Dopiero co mieliśmy wybory, od razu po nich jakieś dziwne nominacje, powinno być zatem przynajmniej ciekawie. Jest jednak przede wszystkim gorąco: zmęczeni główni uczestnicy kampanii przebierają nogami, by jechać na urlop. W tych okolicznościach szanse na zakłócenie sezonu ogórkowego miały komisje śledcze. Nie wyszło.
To, o czym każdy Polak dyskutował w domu każdy wie. Dyskutował nawet ten, który publicznie temu zaprzecza. Przyznajemy, że pogrążyliśmy się w smutku i zadumie. Tylko niewielu przyzna, że zaduma dotyczyła (i nadal dotyczy) prezydenta, ale przyszłego.
Pytania o to, kto będzie kandydował na urząd prezydenta nie zadają sobie jedynie partie polityczne, które 10 kwietnia straciły swoich kandydatów. To pytanie zadają sobie miliony polaków, nie ważne, czy jeszcze pogrążonych w żałobie, czy już nie.
Tytuł prowokuje, bo ma prowokować. Jeżeli z raportu Kancelarii Sejmu wynika, że wśród trzech najczęściej wagarujących w 2009 roku posłów byli wicepremier Pawlak i Palikot, wiceprzewodniczący klubu PO, trudno nie dostrzec w tym materiału na kampanię z zakresu czarnego PR-u.
Mimo wysokich, unijnych zarobków Ziobro bierze fuchy w polskim sejmie. Może na poczet przyszłych procesów o zniesławienie, które ktoś mu wytoczy? Fuchy biorą też chętnie Cymański i Czarnecki, a z innych ugrupowań – Zalewski z PO i Wojciechowski z PSL-u.