Ja jako przyszły ewentualny
Janusz Korwin-Mikke poważnie mówi o ewentualności swojej wygranej w wyborach prezydenckich. Nie pierwszy raz, ale pierwszy raz mówi to, mając ku temu racjonalne podstawy. Drugie miejsce w sondażu to już nie przelewki.
Janusz Korwin-Mikke poważnie mówi o ewentualności swojej wygranej w wyborach prezydenckich. Nie pierwszy raz, ale pierwszy raz mówi to, mając ku temu racjonalne podstawy. Drugie miejsce w sondażu to już nie przelewki.
Wpadka w obszarze komunikacji politycznej może być wykorzystana na korzyść lub niekorzyść kandydata. Gdy ma być dowodem na jego ludzki, przyziemny tryb życia – wspiera go, gdy zaś potwierdza jego niekompetencję, niezborność i zagubienie – pełni zgoła inną, destrukcyjną dla kandydata funkcję.
Zdziwiłby się śp. kardynał Richelieu, gdyby mu powiedziano, że postać jego zausznika, ojca Józefa, stanie się symboliczna i z całą pewnością częściej wspominana przez polityków następnych pokoleń, niż on sam. A jednak jest to faktem, gdyż o ile wielki kardynał był wybitną jednostką, o tyle ojciec Józef stworzył typ.
Nawet w filmie o wyjątkowo pasjonującym wątku głównym, są i aktorzy i tematy drugoplanowe. W tle akcji wiodącej rozgrywane są inne konflikty, aktorzy przezywają swoje małe dramaty, które choć stanowią jedynie podkład najważniejszego obrazu, dla występujących w nich postaci są równie ważne i często stanowią o ich filmowym być, albo nie być.
Jarosław Kaczyński udzielając wywiadu dla gazety „Rzeczpospolita” odciął się grubą kreską od swojej politycznej przeszłości. Tragedia pod Smoleńskiem stała się czynnikiem X, który zmienia ludzi i sprawia, że ich nieciekawa przeszłość przestaje istnieć.
Komorowski, w przeciwieństwie do Kaczyńskiego jest normalny. Tego zaskakującego odkrycia dokonał Majewski na wczorajszej prezentacji komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego (czyt. Komitetu obrony Bronka normalnego).
Pamiętam kreskówkę z kaczorem Donaldem, który zbierał skarby krzycząc „moje, moje, moje”. Im więcej zbierał, tym stawał się mniejszy. Im stawał się mniejszym, tym mniej mógł udźwignąć.
Mówi się brzydko o teściowej: „jak nie trzaśniesz to nie zamkniesz”. W polityce lepiej funkcjonuje: „jak nie trzaśniesz to nikt nie usłyszy”, ot taka inna wersja powiedzenia o stole i nożycach. Im głośniej coś walnie blisko sceny politycznej tym większe prawdopodobieństwo, że spora liczba polityków nastawi uszy.
Jeszcze nie poznaliśmy tej pierwszej, a już mamy drugą, a może nawet i trzecią. Grupę trzymającą władzę. Tym razem grupa trzyma władzę nad Jarosławem K. Kim oni są? Czego pragną? Czy mogą nam zaszkodzić?
Pytania o to, kto będzie kandydował na urząd prezydenta nie zadają sobie jedynie partie polityczne, które 10 kwietnia straciły swoich kandydatów. To pytanie zadają sobie miliony polaków, nie ważne, czy jeszcze pogrążonych w żałobie, czy już nie.