Giertych na Platformę
Dziennikarze Rzeczpospolitej zaczynają przebąkiwać o sojuszu PO-LPR. Oczywiście sojuszu ukierunkowanym przeciw PiS-owi. Czy uraz do prezesa PiS może okazać się na tyle silny, by pchnąć Giertycha w stronę PO?
Dziennikarze Rzeczpospolitej zaczynają przebąkiwać o sojuszu PO-LPR. Oczywiście sojuszu ukierunkowanym przeciw PiS-owi. Czy uraz do prezesa PiS może okazać się na tyle silny, by pchnąć Giertycha w stronę PO?
Tak się nieszczęśliwie złożyło, że zanim zabraliśmy się za omówienie niesamowitej wizji polskiej polityki autorstwa byłego doradcy ministra Drzewieckiego – Marcina Rosoła, zrobił to za nas przewodniczący SDPL Wojciech Filemonowicz. Mówi się – trudno i się nawiązuje.
Legendarny opozycjonista z czasów PRL-u Zbigniew Romaszewski odszedł, bo wymuszano na nim sposób głosowania w sprawie immunitetu Piesiewicza. Wolał być poza klubem niż w klubie i głosować niezgodnie z własnym sumieniem.
Komisję ds. hazargate odwiedził słynny Rychu. Była to pierwsza i zarazem ostatnia okazja, którą mógł wykorzystać do wyjaśnienia swojego stanowiska w sprawie i odniesienia się do stanowisk innych osób. Mógł, ale wolał stanąć do walki z komisją.
Sytuacja w PO zmienia się jak w kalejdoskopie. Góry partyjne coraz poważniej rozpatrują wprowadzenie w życie idei prawyborów. Pomysł podoba się Schetynie a także Palikotowi, który mógłby wówczas poprzeć siebie samego.
Dwóch europosłów z PO, Paweł Zalewski i Artur Zasada, zagłosowali w Parlamencie Europejskim przeciw nowej Komisji Europejskiej. To najbardziej słyszane, bo głośne, czyli jawne głosy określające unijną politykę zagraniczną jako bezwartościową wydmuszkę.
Wydaje się co najmniej zastanawiające, dlaczego w prezydenckich sondażach przedwyborczych wygrywa człowiek który powtarza w kółko, że kandydował nie będzie. Chyba, że pojawi się ryzyko reelekcji Kaczyńskiego. No właśnie, chyba, że.
Pozycja śledczego zobowiązuje. Występuje bowiem na wygodniejszej, w porównaniu do przesłuchiwanego, pozycji. Podczas przesłuchania Tuska Kempa rozminęła się z prawdą i udowodniono jej to.
Prokuratura zapragnęła odebrać Piesiewiczowi immunitet, zaś Senacka Komisja Regulaminowa zapragnęła się temu sprzeciwić. Warto przy tej okazji powtórzyć pytanie zasadnicze: jaką funkcję pełni immunitet?
O Bielanie i Kamińskim zwykło się mówić: „spin doktorzy PiS-u”. Taka etykietka zobowiązuje. Czy nadworni specjaliści ds. komunikacji społecznej w partii Jarosława Kaczyńskiego nie zapomnieli czasem, że blogi polityczne są nie tylko po to, by je zakładać, ale też by ich używać do komunikowania się z potencjalnymi zwolennikami i oponentami?