<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>SpinDoktorzy.PL &#187; Unia Europejska</title>
	<atom:link href="http://spindoktorzy.pl/tagi/unia-europejska/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://spindoktorzy.pl</link>
	<description>Rentgen Marketingu Politycznego</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Sep 2010 06:38:58 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Prezydencka prezydencja</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/07/23/prezydencka-prezydencja/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/07/23/prezydencka-prezydencja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Jul 2010 19:15:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[agenda setting]]></category>
		<category><![CDATA[debata publiczna]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Napieralski]]></category>
		<category><![CDATA[in vitro]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[prezydencja]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Terlikowski]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2730</guid>
		<description><![CDATA[Pomimo sezonu ogórkowego i upałów w polskiej polityce dzieje się względnie sporo. I nie chodzi tu bynajmniej o wtórne i przewidywalne gesty posła Palikota, ale np. o eskalację (a przynajmniej upublicznienie) wewnętrznego konfliktu w SLD czy zachowania posła Sekuły. Ale my i tak wrócimy dziś do kampanii.
Po jej zakończeniu część prawicowych publicystów, np. Tomasz Terlikowski, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Pomimo sezonu ogórkowego i upałów w polskiej polityce dzieje się względnie sporo. I nie chodzi tu bynajmniej o wtórne i przewidywalne gesty posła Palikota, ale np. o eskalację (a przynajmniej upublicznienie) wewnętrznego konfliktu w SLD czy zachowania posła Sekuły. Ale my i tak wrócimy dziś do kampanii</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2730"></span>Po jej zakończeniu część prawicowych publicystów, np. Tomasz Terlikowski, skonstatowała słusznie a ze zrozumiałym niezadowoleniem, że sukces polskiej lewicy w ostatnich tygodniach polegał nie tylko i nie przede wszystkim na dobrym wyborczym wyniku Grzegorza Napieralskiego, ale na narzuceniu wszystkim kandydatom, a w konsekwencji i innym uczestnikom publicznej debaty, lewicowej agendy.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">My się tylko do tej agendy odnosimy &#8211; pozytywnie, negatywnie lub uciekając od tematu. Lewica bezustannie wraca do tematu zmiany ustawy aborcyjnej, natomiast niewielu jest duchownych, polityków czy działaczy społecznych, którzy pragną unormować ustawę chroniącą życie, doprowadzić do tego, by była ona konsekwentna. To nie my narzucamy agendę. To nam się narzuca agendę. To nie my stawiamy tematy do załatwienia</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Trudno się z <a href="http://ekai.pl/diecezje/bielsko-zywiecka/x30903/t-terlikowski-polscy-katolicy-dali-sobie-narzucic-lewicowa-agende-tematow/">Terlikowskim</a> nie zgodzić. W istocie tak było. Otoczenie Napieralskiego, ale i inne lewicowe środowiska, okazały się pod tym względem niezwykle skuteczne i odniosły komunikacyjne zwycięstwo. Inna sprawa, że skoro nie można było oceniać prezydentury Lecha Kaczyńskiego, rozmawiać o działaniach rządu w następstwie katastrofy smoleńskiej, a za próbę dyskusji o służbie zdrowia trafiało się przed sąd (wyborczy, ale jednak), o czymś mówić należało. Lewica umiejętnie wypełniła lukę.</p>
<p style="text-align: justify;">W cytowanym fragmencie Terlikowski skupia się na ustawie aborcyjnej, ale chyba bardziej interesujący i rozpalający większe emocje był temat in vitro. Wykorzystany skrajnie instrumentalnie i ideologicznie. Jesteś za refundacją: jesteś nowoczesny, jesteś proeuropejski, nie jesteś katolikiem, nie dostaniesz komunii. Jesteś przeciw: jw., tylko przez analogię, naturalnie odwrotną. Ideologiczna pułapka. W płomiennych dyskusjach brakło za to wątku w całym kontekście najistotniejszego: za co ta refundacja in vitro?</p>
<p style="text-align: justify;">Przeciwnicy in vitro (określenie oczywiście umowne i skrótowe), wdając się w filozoficzny spór, nie korzystali z argumentu, zdawałoby się, najlepszego i najprostszego. Jeśli racją podawaną za refundacją przez jej zwolenników było to, że obecnie mniej zamożne rodziny pozbawiane są nadziei, ponieważ państwo nie dokłada się do kosztownego zabiegu, dostępnego – jak najbardziej, tyle że za odpowiednie pieniądze – bogatym, to należało przedstawić kontrargument, że proponowane przez lewicę zmiany ustawowe i tak pozostałyby pustym zapisem. Skoro bowiem już dziś szereg zupełnie niekontrowersyjnych usług medycznych, formalnie dostępnych „na NFZ”, w okolicach połowy roku kalendarzowego faktycznie dostępna być przestaje (chyba, że dysponuje się prywatnym ubezpieczeniem bądź gotówką), to o czym w ogóle jest rozmowa? Ale nikt (tj. przeciwnicy in vitro, im w końcu powinno na tym zależeć) o tym za bardzo nie mówił.</p>
<p style="text-align: justify;">Ale to nie wszystkie ważne przemilczenia. Jak pewnie większość obywateli naszego kraju nie wie, 1 lipca 2011 roku, a więc za coraz mniej niż rok, Polska obejmie – to, że po raz pierwszy w historii, też nie jest bez znaczenia – półroczne przewodnictwo w Unii Europejskiej. Przygotowanie prezydencji, a następnie jej realizacja, to domena rządu i administracji, nie zaś prezydenta, ale skoro kandydat na urząd głowy państwa mógł obiecać zwiększenie zniżki kolejowej dla studentów, co również nie jest w gestii prezydenta, to o polskiej prezydencji wypadało przynajmniej napomknąć. A nikt tego (chyba, że bardzo cicho) nie zrobił.</p>
<p style="text-align: justify;">To, że tak ważny temat nie pojawił się niemal w ogóle w kampanijnej debacie, uznać należy za sporego kalibru kuriozum. Oczywiście łatwe do wyjaśnienia (założenie, że ludzi to nie interesuje), ale mimo wszystko kuriozum. Otoczenie Jarosława Kaczyńskiego nie musiało nawet atakować rządu (a więc de facto i Komorowskiego – wiadomo jak jest i jak było), że przygotowuje się do tego bardzo ważnego półrocza w sposób nieodpowiedni (bo w końcu minister Dowgielewicz pracuje, coś się dzieje, ustalane są priorytety itd.). Wystarczyło wypomnieć, że nie informuje o tym dostatecznie obywateli, że nie konsultuje strategicznych kierunków polityki itd. itp. Nikt tego nie zrobił. Mało tego, nikt nawet nie zauważył.</p>
<p style="text-align: justify;">My zresztą też nie.</p>
<h5 style="text-align: justify;">Piotr Tomza</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/07/23/prezydencka-prezydencja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przykra sprawa</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/04/19/przykra-sprawa/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/04/19/przykra-sprawa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Apr 2010 11:12:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Herman van Rompuy]]></category>
		<category><![CDATA[Jose Manuel Barroso]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[Vaclav Klaus]]></category>
		<category><![CDATA[żałoba]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2029</guid>
		<description><![CDATA[Wydarzenie skomentował publicznie właściwie tylko Prezydent Czech Vaclav Klaus. Że milczą inni, nie ma się w sumie co dziwić. Ale sprawa jest poważna. I niestety przykra.
Na pogrzeb Prezydenta RP nie przybyli ani przewodniczący Komisji Europejskiej, ani przewodniczący Rady Europejskiej. Przyczyna jest niby znana, w dodatku też obiektywna: był pył. No był. I pozostawił niesmak.
Znany z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Wydarzenie skomentował publicznie właściwie tylko Prezydent Czech Vaclav Klaus. Że milczą inni, nie ma się w sumie co dziwić. Ale sprawa jest poważna. I niestety przykra.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span id="more-2029"></span></strong>Na pogrzeb Prezydenta RP nie przybyli ani przewodniczący Komisji Europejskiej, ani przewodniczący Rady Europejskiej. Przyczyna jest niby znana, w dodatku też obiektywna: był pył. No był. I pozostawił niesmak.</p>
<p style="text-align: justify;">Znany z luźnego stosunku do języka dyplomacji <a href="http://www.dziennik.pl/katastrofa-smolensk/article590077/Nie_bylo_gosci_z_Brukseli_Niewybaczalne.html" target="_blank">Klaus odniósł się do tego w ostrych słowach</a>:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p><em>Zrozumiałbym, że nie przyjechał kanadyjski premier czy gubernator generalny Australii&#8230;, lecz to, że nie przyjadą niektórzy Europejczycy, że nikt nie przyjedzie z Brukseli, to jest dla mnie niewybaczalne. Dowodzi to, że wszelkie mówienie o jedności europejskiej to jedynie puste słowa.</em></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście można to skwitować stwierdzeniem, że to po prostu kolejna wykorzystana przez Prezydenta Czech okazja, by skrytykować (żeby nie powiedzieć „uwalić”) nielubianych przez niego (z wzajemnością) brukselskich polityków. W niczym nie zmieni to jednak faktu, że Jose Manuel Barroso i Herman Van Rompuy rzeczywiście do Krakowa nie przyjechali. A powinni.</p>
<p style="text-align: justify;">Polscy politycy w tej sprawie milczą, co akurat jest zrozumiałe, cóż bowiem mieliby powiedzieć? Że to przykre? No pewnie. Nie za bardzo jednak ze względu na okoliczności wypada. Dlatego dobrze, że niejako „za nich” temat podjął Vaclav Klaus, pozwala to bowiem spojrzeć na problem w kontekście właśnie nie polskim, a europejskim.</p>
<p style="text-align: justify;">Perspektywa, z której dostrzec można jedynie to, że europejska elita, korzystając z obiektywnych przeszkód, wymanewrowała się od uczestnictwa w uroczystościach pogrzebowych Lecha Kaczyńskiego, bo Polskę i polskie sprawy lekceważy, jest myląca. W Kościele Mariackim i na Wawelu nie mieliśmy bowiem do czynienia z wydarzeniem o randze krajowej, ale – co najmniej – europejskiej, a nawet światowej.</p>
<p style="text-align: justify;">W dniu pogrzebu Prezydenta RP żałoba narodowa obowiązywała w sześciu krajach Unii Europejskiej, trzy inne państwa UE celebrowały żałobę upamiętniającą ofiary katastrofy w Smoleńsku w ciągu minionego tygodnia. Żałoba obowiązywała też w ostatnich dniach m.in. w Rosji, na Ukrainie i w Gruzji. Nie zwracam na to wszystko uwagi po to, by epatować i zachwycać się „jak doceniono Polskę”, bo stawianie sprawy w ten sposób uważam za chore i idiotyczne. Rzecz w tym, że obiektywnie i patrząc z boku, wczorajsze uroczystości w Krakowie były istotne i nieobecność na nich delegacji reprezentujących najważniejsze instytucje europejskie (z wyjątkiem Parlamentu Europejskiego) znacznie więcej mówi o przedstawicielach i funkcjonowaniu tychże, niż o Polsce i jej znaczeniu.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli brukselskim politykom zależy (no chyba, że nie zależy) na tym, by poprawnie komunikować się w europejskimi społeczeństwami, do „obsługi” których zostali przecież powołani, by przekonywać ludzi, że UE to coś więcej niż wspólny rynek i strefa bezpaszportowa, nie mogą rezygnować z uczestnictwa w wydarzeniach, które dla Europejczyków są ważne.</p>
<p style="text-align: justify;">Wysyłanie przekazów potwierdzających istnienie europejskiej wspólnoty i jedności nie tylko na papierze i w niekosztujących wiele słownych deklaracjach, szczególnie ważne jest w odniesieniu do krajów i społeczeństw „nowej Unii”, które, wobec ekonomicznej i częstokroć cywilizacyjnej przewagi „starej Unii”, wciąż mają podstawy, by czuć się „osobne”.</p>
<p style="text-align: justify;">Nieuwzględnianie tego aspektu przez liderów UE to działanie na szkodę nie Polski, Czech czy Litwy, ale całej Unii Europejskiej. Jestem przekonany, że nieobecność Van Rompuya w Krakowie mało kto odebrał jako dyshonor, mało kto bowiem – ze względu na poziom rozpoznawalności Prezydenta UE &#8211; w ogóle ją zauważył. Gdyby jednak Przewodniczący Rady Europejskiej na Wawelu był, fakt ten na pewno nie pozostałby niezauważony. I – przejdźmy na wysoki poziom – pomógłby Unii Europejskiej.</p>
<p style="text-align: justify;">Ale przecież był pył!</p>
<p style="text-align: justify;">Dał radę <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7786422,John_Cleese_zaplacil_5_tys__dolarow_za_taksowke_z.html" target="_blank">John Cleese złapać taksówkę</a>, potrafiłby też zorganizować coś i Van Rompuy. <a href="http://www.viamichelin.pl/web/Itineraires_Light?strStartLocid=31MzNmbjEwY05UQXVPRFEyTWpnPWNOQzR6TlRRM013PT0=&amp;strDestLocid=31NDF6NGMxMGNOVEF1TURVMU1UYz1jTVRrdU9USTNORGs9&amp;empriseW=600&amp;empriseH=310&amp;intItineraryType=4&amp;caravaneHidden=false&amp;vh=MOTO&amp;distance=km&amp;strVehicle=0&amp;devise=1.0|EUR&amp;carbCost=1.3&amp;isAvoidFrontiers=false&amp;isFavoriseAutoroute=false&amp;isAvoidPeage=false&amp;isAvoidVignette=false&amp;isAvoidLNR=false&amp;autoConso=6.8&amp;villeConso=6&amp;routeConso=5.6&amp;dtmDeparture=19%2F4%2F2010&amp;indemnite=0" target="_blank">Z Brukseli do Krakowa jedzie się autem maksymalnie jakieś 12 godzin</a>, praktycznie w całości po autostradach.</p>
<h5 style="text-align: justify;">Piotr Tomza</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/04/19/przykra-sprawa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rządź, Brytanio!</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/03/26/rzadz-brytanio/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/03/26/rzadz-brytanio/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Mar 2010 12:03:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Lipiński]]></category>
		<category><![CDATA[kompleks Pewexu]]></category>
		<category><![CDATA[Renata Beger]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[Wielka Brytania]]></category>
		<category><![CDATA[Zachód]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1697</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy ponad trzy lata temu ujawniono nagranie, na którym widać, jak Adam Lipiński próbuje przekonać Renatę Beger, by wystąpiła z Samoobrony i wstąpiła do PiS, oferując jej za to stanowisko w rządzie, w Polsce wywołało to burzę. Prawo i Sprawiedliwość rozkrada Polskę! Nie pozwolimy na to! Gdzie są zachodnie standardy?!
Przypomnijmy pokrótce, o co wtedy chodziło. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Kiedy ponad trzy lata temu ujawniono nagranie, na którym widać, jak Adam Lipiński próbuje przekonać Renatę Beger, by wystąpiła z Samoobrony i wstąpiła do PiS, oferując jej za to stanowisko w rządzie, w Polsce wywołało to burzę. Prawo i Sprawiedliwość rozkrada Polskę! Nie pozwolimy na to! Gdzie są zachodnie standardy?!</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span id="more-1697"></span></strong>Przypomnijmy pokrótce, o co wtedy chodziło. Minister z kancelarii premiera (Jarosława Kaczyńskiego) próbował przekonać wpływową wówczas posłankę (tak było), by opuściła swoje ugrupowanie, i – być może wraz z kilkoma jeszcze posłami Samoobrony – zwiększyła liczebność Klubu Parlamentarnego PiS, co uniezależniłoby tę partię od niewygodnego koalicjanta. W zamian Lipiński oferował Beger stanowisko wiceministra rolnictwa.</p>
<p style="text-align: justify;">Plan prosty, ale nieskuteczny. Znana ze swojego seksualnego rozbuchania posłanka okazała się bowiem po pierwsze wierna swojemu przewodniczącemu, a więc i odporna na awanse ministra Lipińskiego, po drugie zaś na tyle sprytna, by ich rozmowę z ukrycia nagrać. Zrobiła się afera.</p>
<p style="text-align: justify;">Że polityczna korupcja, że niedopuszczalne, że ostateczny upadek kraju itd., itp. Tym całość gorsza wizerunkowo, że język i ogólna atmosfera rozmowy, były znacznie bardziej barowe niż parlamentarne.</p>
<p style="text-align: justify;">Lecz co tak naprawdę się stało? Za zamkniętymi drzwiami zadaniowiec premiera starał się wywalczyć dla rządu parlamentarną większość. Dawał w zamian, co miał, czyli stanowisko państwowe. Odrażające targi? No pewnie. Szkoda tylko, że to norma.</p>
<p style="text-align: justify;">Lubiącym podkreślać, że takie rzeczy to tylko w Polsce (w dodatku tylko za rządów PiS-u, polecamy przypomnieć sobie, jak (<a href="http://spindoktorzy.pl/2009/11/21/w-oparach-lepszych-fajek/" target="_blank">&#8220;W oparach lepszych fajek&#8221;</a>) wybrano osoby na dwa teoretycznie najważniejsze stanowiska w Unii Europejskiej. Że inny kaliber, inne targi i nie było ukrytych kamer? No to wybierzmy się do Wielkiej Brytanii.</p>
<p style="text-align: justify;">Na początku tygodnia <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7688810,Brytyjscy_ministrowie_w_ukrytej_kamerze__chcieli_pieniedzy.html" target="_blank">„Sunday Times” i Channel 4 ujawniły</a>, z jaką łatwością można namówić byłych, ale wciąż wpływowych i ustosunkowanych, ministrów Jej Królewskiej Mości, by – delikatnie rzecz ujmując – sprzeniewierzyli się społecznej służbie i zgodzili się reprezentować prywatne interesy. Przeprowadzono prowokację:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p><em>W rozmowie z dziennikarką Stephen Byers, który odpowiadał za departament transportu, zapewnia, że jest w stanie załatwić korzystne dla firmy umowy z rządem, oraz wydobyć i przekazać z rządu poufne informacje. W sprawę zamieszany jest też Lord Adonis, który miał zapewnić firmie koncesję na brytyjskiej kolei.</em></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wystarczy kilka tysięcy funtów. Co prawda za każdy jeden dzień pracy, ale gdy znamy już cennik, wszystko inne można jakoś dopasować.</p>
<p style="text-align: justify;">Opozycja odpowiada na to w sposób standardowy:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p><em>Nick Clegg z liberalnych demokratów opisał zachowanie Byersa i innych jako &#8220;bardzo, bardzo parszywe&#8221;.</em></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Znacznie ciekawsze są za to reakcje samych „bohaterów”. Ileż to razy słyszymy bowiem, gdy na światło dzienne wychodzi kolejna afera w Polsce, że na Zachodzie ten czy inny w takiej sytuacji już dawno podaliby się do dymisji. Mit szkodliwy, bo wpędzający w poczucie niższości, nie wiadomo tylko dlaczego tak chętnie u nas pielęgnowany. Kompleks Pewexu. A rzeczywistość?</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p><em>Już po ujawnieniu sprawy Byers zapewnił, że &#8220;wyolbrzymił swoje wpływy&#8221; i słowa, które można usłyszeć na nagraniu, są bez pokrycia. Cała trójka utrzymuje, że nie postąpiła niesłusznie a ich zachowanie w żaden sposób nie stoi w sprzeczności z powinnościami polityka, czy byłego członka rządu.</em></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">No to powodzenia. W kwestii standardów wciąż mamy wiele do nadrobienia.</p>
<h5 style="text-align: justify;">Piotr Tomza</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/03/26/rzadz-brytanio/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ziobro! Obecny!</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/01/29/ziobro-obecny/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/01/29/ziobro-obecny/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jan 2010 17:28:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Bielan]]></category>
		<category><![CDATA[europarlament]]></category>
		<category><![CDATA[fucha]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kalinowski]]></category>
		<category><![CDATA[niesmak]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[PSL]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Czarnecki]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>
		<category><![CDATA[Tadeusz Cymański]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[wstyd]]></category>
		<category><![CDATA[Zbigniew Ziobro]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1169</guid>
		<description><![CDATA[Mimo wysokich, unijnych zarobków Ziobro bierze fuchy w polskim sejmie. Może na poczet przyszłych procesów o zniesławienie, które ktoś mu wytoczy? Fuchy biorą też chętnie Cymański i Czarnecki, a z innych ugrupowań – Zalewski z PO i Wojciechowski z PSL-u.

Jak donosi portal tvp.info, nasi dzielni europosłowie, w tym dwóch rzuconych na taśmę przez Kaczyńskiego z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Mimo wysokich, unijnych zarobków Ziobro bierze fuchy w polskim sejmie. Może na poczet przyszłych procesów o zniesławienie, które ktoś mu wytoczy? Fuchy biorą też chętnie Cymański i Czarnecki, a z innych ugrupowań – Zalewski z PO i Wojciechowski z PSL-u.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1169"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Jak donosi portal tvp.info, nasi dzielni europosłowie, w tym dwóch rzuconych na taśmę przez Kaczyńskiego z braku lepszego pomysłu na dobry wynik w eurowyborach (Ziobro i Cymański), harują na potęgę. W chwilach wolnych od ciężkiej pracy w europarlamencie nie wypoczywają, tylko pędzą do parlamentu polskiego, by wesprzeć wiedzą i doświadczeniem Sejmową Komisję do Spraw Unii Europejskiej. Wynagrodzenie za udział w jej pracach daje UE, więc warto. Co trzeba zrobić? Być. Przepraszam, jeszcze trzeba wpisać się na listę. A nie jest to jakaś bezwartościowa lista!</p>
<p style="text-align: justify;">Ziobro! Jestem!</p>
<p style="text-align: justify;">Cymański! Obecny!</p>
<p style="text-align: justify;">Czarnecki Jest!</p>
<p style="text-align: justify;">Na pięciu najaktywniejszych parlamentarzystów obrabiających izby polską i europejską aż trzech to ludzie PiS-u i aż dwóch to europarlamentarzyści o niewielkim doświadczeniu i dorobku. Postanowili jednak doświadczenie europejskie zdobywać w Polsce i tu właśnie przybywają, za co są wynagradzani kwotą ok. 1200 zł za obecność (jednego z nich oczywiście). Warto dodać, że z 50 naszych europarlamentarzystów jedynie 21 nie uprawia tego zadziwiającego procederu.</p>
<p style="text-align: justify;">Numer jeden na liście aktywnych międzyparlamentarnie polityków to Ziobro. Obecność na 12 spotkaniach, przy jakiejkolwiek aktywności odnotowanej na trzech spośród nich robi wielkie wrażenie. Do milczków otrzymujących duże pieniądze za wejście i wyjście należą też Adam Bielan z PiS-u i Jarosław Kalinowski z PSL-u, choć wpadają nieco rzadziej.</p>
<p style="text-align: justify;">W zasadzie wszystko gra, prawa nie łamią a nawet nie naciągają, nie okradają przecież staruszek w ciemnych bramach, nie uchylają się od płacenia podatków ani nawet nie parkują w niedozwolonych miejscach. Bez wątpienia jednak wywołują niesmak. Jest wszak oczywiste, że ich aktywność w roli europarlamentarzystów cierpi na ich zaangażowaniu w prace krajowego parlamentu. Żeby prace! Niesmak budzi przede wszystkim ogrom wycieczek czynionych głównie w celu podpisania się na stosownej liście. Za każdym razem kasują dziesięciokrotność kwoty, na którą wielu haruje cały miesiąc. Jest to, biorąc pod uwagę znaczenie wizerunku w polityce, co najmniej niezręczne.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/01/29/ziobro-obecny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prezydent Kaczyński się uczy</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/01/01/prezydent-kaczynski-jednak-sie-uczy/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/01/01/prezydent-kaczynski-jednak-sie-uczy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 01 Jan 2010 16:57:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA["my"]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[2010]]></category>
		<category><![CDATA[beatyfikacja]]></category>
		<category><![CDATA[dłonie]]></category>
		<category><![CDATA[intonacja]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Popiełuszko]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[monotonia]]></category>
		<category><![CDATA[natężenie głosu]]></category>
		<category><![CDATA[optymizm]]></category>
		<category><![CDATA[polityczny PR]]></category>
		<category><![CDATA[prezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[prompter]]></category>
		<category><![CDATA[rocznice]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[uśmiech]]></category>
		<category><![CDATA[wystąpienie medialne]]></category>
		<category><![CDATA[wystąpienie publiczne]]></category>
		<category><![CDATA[życzenia noworoczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=899</guid>
		<description><![CDATA[Chyba nawet gorący zwolennicy prezydenta Kaczyńskiego nie uważają go za wirtuoza wystąpień publicznych. Marketing polityczny nigdy nie był, nie jest i nie będzie silną stroną Lecha Kaczyńskiego. Prezydenckie orędzie noworoczne jest jednak dowodem na to, że nawet Kaczyński może zaliczyć dobre wystąpienie.

Każdy, kto uważnie obserwuje wystąpienia publiczne polskich polityków, w tym Lecha Kaczyńskiego, musiał odnotować [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Chyba nawet gorący zwolennicy prezydenta Kaczyńskiego nie uważają go za wirtuoza wystąpień publicznych. Marketing polityczny nigdy nie był, nie jest i nie będzie silną stroną Lecha Kaczyńskiego. Prezydenckie orędzie noworoczne jest jednak dowodem na to, że nawet Kaczyński może zaliczyć dobre <a href="http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta/oredzia/art,2,noworoczne-oredzie-prezydenta-rp.html">wystąpienie</a>.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-899"></span><br />
Każdy, kto uważnie obserwuje wystąpienia publiczne polskich polityków, w tym Lecha Kaczyńskiego, musiał odnotować i odnotował znaczącą poprawę w formie i treści prezentacji. Cieplejszy głos, niewymuszony uśmiech (przede wszystkim – uśmiech w ogóle), zmienna intonacja pozwalająca przezwyciężyć tak typową dla Kaczyńskiego monotonię wywodu, wszystko to stanowi novum w obszarze politycznego PR-u urzędującego prezydenta. Dopracowane zostały nawet takie „drobiazgi” jak zmiany natężenia głosu, co pozwalało na akcentowanie spraw uznawanych przez Kaczyńskiego za najistotniejsze.</p>
<p style="text-align: justify;">Kaczyński nie czytał z promptera, jak onegdaj bywało, gubiąc kropki, przecinki i zastanawiając się w trakcie wystąpienia, w którym jego momencie aktualnie się znajduje. Słuchacze i widzowie nieświadomi technicznej strony takich przedsięwzięć mogliby nawet odnieść wrażenie, że prezydent mówił samodzielnie i od serca. Tyle odnośnie formy.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy w treści orędzie odnajdujemy coś ciekawego? Owszem:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ten rok, który minął był rokiem niełatwym. Musieliśmy sprostać wyzwaniom, które były związane ze stanem gospodarki światowej i mogę tutaj Wam, drodzy Rodacy, najserdeczniej pogratulować. To Waszemu wysiłkowi, Waszemu optymizmowi zawdzięczamy to, że Polska wyszła z kryzysu prawie obronną ręką.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Kaczyński nie wykorzystał okazji do uderzenia w PO i Tuska a zwykle takie okazje wykorzystywał. Nie wiadomo więc, czy powinniśmy się zacząć martwić o prezydenta, czy przeciwnie – cieszyć się z zauważalnej ewolucji strategii marketingowej. O problemach gospodarczych mówił używając kategorii „my”, utożsamiając się werbalnie z resztą Polaków. Trochę może przesadził, w zachwalaniu obywateli, jako sprawców wyjścia obronną ręką z kryzysu. Gdyby jednak przyznał, że działania rządu miały na to choćby najmniejszy wpływ, strzeliłby sobie przecież w kolano, przestrzeliwując, przy okazji, kolano swojego brata.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie jest jednak tak źle, albo – jak kto woli – tak dobrze, by Kaczyński nie powiedział czegoś anty-PO, choćby między wierszami:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Rozwój był wolniejszy niż w poprzednich latach, ale jednak był, bezrobocie wzrosło, ale nie zmieniło się w sposób zasadniczy. To wszystko jest sukcesem Polski, a Polska to właśnie Wy, drodzy Rodacy. Waszym talentom, Waszym zdolnościom zawdzięczamy to, co powoduje, że znajdujemy się w najlepszej sytuacji ze wszystkich państw Unii Europejskiej. Bardzo serdecznie za to dziękuję.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Z jednej strony potwierdza nienajgorszą sytuację kraju za rządów Tuska, z drugiej zaś – wyraźnie podkreśla, że nie rząd i nie Tusk jest architektem względnie dobrej sytuacji. W dalszej kolejności Kaczyński zajął się tym, co lubi najbardziej: świętami, uroczystościami i rocznicami:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Rok 2010 to będzie rok wielkich rocznic: 600. rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem, 90. rocznicy Cudu nad Wisłą, 30. tego, co wielu z nas jeszcze świetnie pamięta – powstania ruchu Solidarność, który wstrząsnął Polską, wstrząsnął Europą i wstrząsnął całym światem przyczyniając się walnie do upadku komunizmu.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Podpowiedział także Polakom, także tym niewierzącym, że winni cieszyć się na okoliczność dwóch beatyfikacji&#8230;</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Rok 2010 to też czas naszej radosnej nadziei, nie tylko tych Polek i Polaków, którzy są wierzący, myślę, że wszystkich. To czas – jak mamy głęboką nadzieję – beatyfikacji głowy Kościoła Katolickiego Jana Pawła II, wielkiego papieża Polaka, który przewodził rzymskiemu Kościołowi przez ponad 26 lat. Ale także beatyfikacji księdza Jerzego Popiełuszki, wikariusza w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu, bohatera, który zginął z rąk komunistycznych siepaczy.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">&#8230;przypisując im znaczącą, być może zbyt znaczącą rolę polityczno-wizerunkową oraz – tu trudno polemizować z osobistym poglądem prezydenta – duchową:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">To wydarzenia, które podnoszą rangę naszego kraju, które nadają nam wszystkim, naszym działaniom – tym dobrym działaniom – inny wymiar. Wymiar nie tylko związany z dniem codziennym, wymiar, który określiłbym jako wyższy.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">W kolejnej fazie przemówienia pojawił się wystrzał niebywałego optymizmu&#8230;</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jestem głęboko przekonany, że rok 2010 będzie lepszy od 2009. Że to, co udało nam się w mijającym roku, pogłębimy jeszcze w roku przyszłym. Że będziemy stale zmniejszać nasz dystans wobec najwyżej rozwiniętych krajów Europy. Że Polska pozostanie krajem sukcesu.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">&#8230;oraz standardowe życzenia noworoczne:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Z okazji zbliżającego się roku 2010 chciałem Wam wszystkich życzyć jak najwięcej powodzenia, jak najwięcej sukcesów w życiu rodzinnym, zawodowym, osobistym i chciałbym, życzyć jak najwięcej sukcesów naszej ojczyźnie, Polsce, która jest dla nas wspólnym dobrem.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Warto podkreślić, że wypowiadaniu ostatniego zdania towarzyszyło zbliżenie kamery na twarz Kaczyńskiego, która w tym momencie, dzięki nie najzgrabniejszemu montażowi, nagle rozpromieniała, wręcz eksplodowała noworoczną radością, co przesadnie kontrastowało z poważnym tonem wypowiedzi na temat niwelowania dystansu względem rozwiniętych krajów Europy. Tragiczny montaż orędzia (jego wykonawca miał do połączenia dwa fragmenty ponad pięciominutowego filmu i sobie z tym zadaniem nie poradził) nie był jednak przecież zawiniony przez Kaczyńskiego.</p>
<p style="text-align: justify;">Wśród niewielu elementów, których poprawę zalecamy prezydentowi, jest „praca” rąk. Oczywiście nie namawiamy do wymachiwania nimi ponad miarę, ale nie można też przeginać w drugą stronę. Podczas całego wystąpienia Kaczyńskiego nawet nie drgnął nawet najmniejszy palec lewej bądź prawej dłoni prezydenta, co spowodowało,  że jego ręce mogły wydać się gumowymi atrapami ze sklepu z głupawymi gadżetami. Reszta – naprawdę nieźle.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/01/01/prezydent-kaczynski-jednak-sie-uczy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W oparach lepszych fajek</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2009/11/21/w-oparach-lepszych-fajek/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2009/11/21/w-oparach-lepszych-fajek/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Nov 2009 17:52:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Catherine Ashton]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Herman van Rompuy]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Bończak]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Migalski]]></category>
		<category><![CDATA[MSZ]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Kowal]]></category>
		<category><![CDATA[Radosław Sikorski]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=618</guid>
		<description><![CDATA[Od dwóch dni Unia Europejska ma swojego prezydenta i szefową dyplomacji. Wybrani zostali – jeśli ufać słowom ministra Radosława Sikorskiego z początku tygodnia, wypowiedzianym zanim jeszcze decyzje zapadły – „na zasadzie targu politycznego w pokoju pełnym papierosowego dymu”. Komentarzy oraz reakcji polskich polityków na to jak na lekarstwo. I tylko premier przypomina, że jesteśmy liderem.

Co [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Od dwóch dni Unia Europejska ma swojego prezydenta i szefową dyplomacji. Wybrani zostali – jeśli ufać słowom ministra Radosława Sikorskiego z początku tygodnia, wypowiedzianym zanim jeszcze decyzje zapadły – „na zasadzie targu politycznego w pokoju pełnym papierosowego dymu”. Komentarzy oraz reakcji polskich polityków na to jak na lekarstwo. I tylko premier przypomina, że jesteśmy liderem.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-618"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Co wybór Hermana van Rompuy na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej oraz Catherine Ashton na funkcję szefowej dyplomacji UE oznacza dla Unii oraz dla Polski dopiero się przekonamy. Na razie można spekulować. Na pewno zaś wiemy jedno i na tym się tymczasem skupmy: polska dyplomacja poniosła na brukselskim szczycie porażkę. Osobną sprawą jest, czy była ona – w obliczu działania zgodnie i w porozumieniu największych unijnych graczy, Francji i Niemiec – w ogóle do uniknięcia, pozostaje jednak faktem, że ekipa Sikorskiego zakładanych celów nie osiągnęła. Przypomnijmy, że polski minister spraw zagranicznych postulował, by duet prezydent-szef dyplomacji UE wybierany był po uprzednim przesłuchaniu kandydatów przez liderów wszystkich państw członkowskich. Miało to zapewnić przynajmniej minimum demokracji w procedurze obsadzania nominalnie najważniejszych unijnych stanowisk. Oprócz Sikorskiego zwolenników „castingu” było jednak niewielu, Polsce zaś – wbrew mocno forsowanym teoriom o sprawności naszej dyplomacji osobliwie w tej właśnie dziedzinie – nie udało się stworzyć regionalnej ani żadnej innej koalicji państw, które takie rozwiązanie by poparły. Sikorski zatem odpuścił i zgodził się z argumentami przedstawicieli szwedzkiej prezydencji (pisaliśmy o tym we wtorek), że przyszłemu prezydentowi UE przesłuchania robić nie wypada. A szefowi dyplomacji? <a href="http://spindoktorzy.pl/2009/11/17/%E2%80%9Ea-poza-tym-uwazam-ze%E2%80%9D-zawsze-moge-zmienic-zdaniec/" target="_blank">Sikorski grał wtedy ostro</a>, wierząc być może wciąż, że racjonalne argumenty w połączeniu z  wolą częściowego kompromisu, coś dadzą:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ministrowi spraw zagranicznych naprawdę korona z głowy nie spadnie, jeśli na forum premierów i prezydentów zaprezentują swoją wizję. (&#8230;) Nie wyobrażam sobie, że moglibyśmy wybrać na te stanowiska ludzi, o których mało wiemy, na zasadzie targu politycznego w pokoju pełnym papierosowego dymu.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Gdy w czwartek okazało się, że Angela Merkel i Nicolas Sarkozy zważają na te argumenty, delikatnie mówiąc, mało, minister Sikorski po prostu spuścił głowę i pogratulował Ashton i Rompuyowi. Natychmiast też przestał używać słowa „casting”, którym wcześniej tak chętnie się posługiwał dla nazwania procedury, która miała być polskim wkładem w rozwój europejskiej demokracji. Porażki lepiej zmilczeć (tym bardziej, że nikomu się jakoś nie śpieszy, by je wypominać, o czym za chwilę) i Sikorski dobrze o tym wie.</p>
<p style="text-align: justify;">A jak na brukselskie rozdanie zareagował premier? <a href="http://www.tvn24.pl/12691,1629576,0,1,nowe-wladze-unii-_-osoby-przechodzace-do-historii,wiadomosc.html" target="_blank">W swoim stylu</a>:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Uznajemy to za wybór dla Polski najzwyczajniej bezpieczny &#8211; uważa premier. Tusk zdradził, że faworytem Polski na stanowisko &#8220;prezydenta UE&#8221; był premier Luksemburga Jean-Claude Juncker. Premier przyznał, że drugi na polskiej liście van Rompuy nie jest &#8220;gwiazdą&#8221;, ale cieszył się, że jego poglądy w sprawach integracji europejskiej są zbliżone do polskich.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Czyli jest dobrze, premier zaś to „swój chłop”, który mówi szczerze, bez ściemniania. Nie wszystko nam się udało, ale mieliśmy plan B i ten zaskoczył. Komentarz w danych okolicznościach bez mała doskonały, gdyby nie „psikus” ze strony samego van Rompuya. Otóż nowy prezydent UE jest, jak podaje choćby <a href="http://news.bbc.co.uk/2/hi/europe/8358504.stm" target="_blank">serwis BBC</a> (w Polsce napisał o tym – za „Daily Mail” – <a href="http://www.dziennik.pl/swiat/article486786/Prezydent_Unii_chce_usunac_godla_narodowe.html" target="_blank">„Dziennik”</a>), zagorzałym federalistą i m.in. zwolennikiem zastąpienia symboli narodowych poszczególnych państw członkowskich na dokumentach, tablicach rejestracyjnych itp., jednolitymi oznaczeniami europejskimi.</p>
<p style="text-align: justify;">Oznacza to ni mniej, ni więcej, że Tusk (oraz jego doradcy!) w istocie nie ma zielonego pojęcia o poglądach van Rompuya (chyba, że chciał zakomunikować wyborcom, że woli kółko ze złotych gwiazdek od białego orła), co – w kontekście, że premier sam mówi przy tej okazji o polskim bezpieczeństwie – może być dla Polski właśnie niebezpieczne.</p>
<p style="text-align: justify;">Tyle że, czy ktokolwiek w Warszawie i okolicach w ogóle zwrócił na to uwagę? Bo przecież najbardziej zastanawiające w całej tej sytuacji nie jest to, że Tusk i Sikorski nie rozpamiętują na forum publicznym kolejnej swojej porażki, ale że w ogóle nie stara się tego „wygrać” PiS. Wcale nie wypowiada się Migalski, <a href="http://www.pawelkowal.pl/news/265/63/Wyniki-czwartkowego-szczytu-to-porazka-polskiego-rzadu" target="_blank">głos zabiera co prawda Paweł Kowal</a>, ale brzmi on jakoś cicho, nie widać komentarzy polityków opozycji w mediach głównego nurtu, nie ma ich nawet <a href="http://www.pis.org.pl/" target="_blank">na oficjalnej stronie partii</a>. Błąd to niewybaczalny, bo sytuacja aż się prosi, by przynajmniej naderżnąć „watahy” (PO tym razem). A niewykorzystane sytuacje – jak mawia klasyk piłkarskiego komentarzu – lubią się mścić.</p>
<p style="text-align: justify;">Pointą niech będzie jedna jeszcze w tym tygodniu wypowiedź aktora. <a href="http://spindoktorzy.pl/2009/11/19/wiara-w-palikota-czyni-cuda/" target="_blank">Marek Kondrat</a> najwyraźniej niestety ośmielił kolegów po fachu (przynajmniej jednego), by uwierzyli, że powinni zabierać głos w kwestii polityki, szczególnie zagranicznej. <a href="http://www.dziennik.pl/zycienaluzie/gwiazdy-mowia/article487092/Bonczak_Niech_rzady_PO_trwaja_jak_najdluzej.html" target="_blank">Tym razem Jerzy Bończak</a>:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zachwyca mnie także nasza pozycja w Europie. W tym roku po raz pierwszy od długiego czasu wyjechałem za granicę. Podróżowałem przez kilka państ i wszędzie czułem się na miejscu. Nie byłem skrępowany, gorszy, nikt nie robił mi na granicach przykrości.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Czemu pastwię się nad Bończakiem? (żeby nie było wątpliwości – cytat pochodzi z tekstu zatytułowanego „Niech rządy PO trwają jak najdłużej”). Bo jego wypowiedź jest pod wieloma względami bardzo charakterystyczna: w Polsce najwyraźniej wciąż pokutuje przekonanie, że jeśli przedstawiciele tzw. Zachodu na nas nie plują, nie wyśmiewają i nie wytykają nas palcami, to już jest świetnie. A jeśli jeszcze pozwolą się wypowiedzieć – jak Sikorskiemu, gdy proponował „castingi”, z których nic potem nie wyszło – to już ho ho!</p>
<p style="text-align: justify;">Smutna sprawa, ale jeszcze smutniejsze, że żerują na tym rządzący. Bowiem by zaspokoić międzynarodowe aspiracje osób o mentalności ubogich krewnych wychowanych w PRL, europejskie „sukcesy” Tuska faktycznie wystarczą (<a href="http://spindoktorzy.pl/2009/11/19/wiara-w-palikota-czyni-cuda/" target="_blank">przypomnijmy właśnie Marka Kondrata</a> i jego pochwałę relacji Tusk-Merkel), jednak na budowanie autentycznie mocnej pozycji Polski w UE to o wiele za mało.</p>
<h5 style="text-align: justify;">Tomasz Sankara</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2009/11/21/w-oparach-lepszych-fajek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„A poza tym uważam&#8221;, że zawsze mogę zmienić zdanie</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2009/11/17/%e2%80%9ea-poza-tym-uwazam-ze-zawsze-moge-zmienic-zdanie/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2009/11/17/%e2%80%9ea-poza-tym-uwazam-ze-zawsze-moge-zmienic-zdanie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Nov 2009 09:51:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[casting]]></category>
		<category><![CDATA[PKiN]]></category>
		<category><![CDATA[Radosław Sikorski]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.com/?p=565</guid>
		<description><![CDATA[Jeszcze kilka lat temu dla opinii publicznej Radek Sikorski pozostawał przede wszystkim „mocnym facetem”, człowiekiem czynu. Takim, co to nie gada, a działa i się nie boi. Jako minister spraw zagranicznych trochę się zmienił, spoważniał, stał Radosławem. Czy wyszło mu to na dobre?
Poza dyskusją jest, że jako szefowi dyplomacji – na razie tylko Polski, ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Jeszcze kilka lat temu dla opinii publicznej Radek Sikorski pozostawał przede wszystkim „mocnym facetem”, człowiekiem czynu. Takim, co to nie gada, a działa i się nie boi. Jako minister spraw zagranicznych trochę się zmienił, spoważniał, stał Radosławem. Czy wyszło mu to na dobre</strong>?</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-565"></span>Poza dyskusją jest, że jako szefowi dyplomacji – na razie tylko Polski, ale w przyszłości, kto wie? – pewne zachowania, a przede wszystkim wypowiedzi, po prostu mu nie przystoją. Radosław ma tego świadomość, najwyraźniej jednak tęskni za Radkiem – nieskrępowanym antykomunistą, bezwzględnym dla wrogów Polski i cywilizacji zachodniej.</p>
<p style="text-align: justify;">Przejawem tych sentymentów są rzucane od czasu do czasu teksty, jak ten o „dorżnięciu watah PiS”, czy ostatnio przypomniany (bo publicznie zgłaszał go Sikorski już wcześniej, w dodatku w efektownej konwencji zapożyczonej ze Starszego Katona) postulat wyburzenia Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. I wcale nie chodzi tu o to, czy ma to ręce i nogi. Sikorski nie mówi przecież o PKiN po to, by zainicjować procedury budowlane, ale po to, by przypomnieć, że jest twardzielem. I zakląć w ten sposób rzeczywistość.</p>
<p style="text-align: justify;">Zatrzymajmy się na chwilę.</p>
<p style="text-align: justify;">Polityczna droga Sikorskiego, od funkcji wiceministra obrony narodowej w rządzie Jana Olszewskiego, przez mandat senatora z ramienia PiS i udział, w roli już szefa MON, w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, aż do funkcji pełnionej obecnie, to zresztą temat na zupełnie osobną i obszerną analizę. Podobnie jak i jego zawodowa biografia, której poszczególne elementy i epizody starczyłyby na wypełnienie całkiem ciekawych życiorysów co najmniej kilku, jeśli nie kilkunastu osób.</p>
<p style="text-align: justify;">Przeszłość zatem imponująca, a co z tu i teraz?</p>
<p style="text-align: justify;">Ano rzeczywistość skrzeczy. Będąc szefem dyplomacji dużego kraju w Unii Europejskiej, w dodatku w rządzie Donalda Tuska, który przecież musi deklarować prowadzenie polityki zagranicznej w stylu zasadniczo innym od PiS, Radosław Sikorski dumę korespondento-bojownika z antysowieckiej wojny w Afganistanie musi schować do kieszeni.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak jak to zrobił <a href="http://www.tvn24.pl/12691,1629013,0,1,polska-zmienia-zdanie-ws-castingu,wiadomosc.html" target="_blank">wczoraj</a>.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Przewodnictwo ma trochę racji, że niezręcznie jest urzędującemu (premierowi czy) prezydentowi wystawić się jako kandydat, gdyż to go pali u siebie. (&#8230;) Natomiast te obiekcje nie stosują się do wysokiego przedstawiciela (ds. polityki zagranicznej). Ministrowi spraw zagranicznych naprawdę korona z głowy nie spadnie, jeśli na forum premierów i prezydentów zaprezentują swoją wizję.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Skomentował w ten sposób wycofanie się Polski (a więc swoje, on bowiem nasz kraj reprezentuje) z pomysłu, by wybór Przewodniczącego Rady Europejskiej odbywał się z zachowaniem choćby minimum procedury demokratycznej, czyli w drodze – jak to się już przyjęło nazywać – castingu.</p>
<p style="text-align: justify;">Stanowczy Radek tak łatwo dał się zagadać Szwedom? Nic przez przypadek. Gra ostro i na zdobycie pola. Tu odpuści, tam zyska. I zrobi wszystko, by to właśnie jego wybrali (nie teraz, to potem). Naprawdę sporo do wygrania. A do stracenia? Niekoniecznie. Bo nawet jeśli po raz kolejny z polityki w stylu „brzydkiej panny” niewiele wyjdzie, sukces Polski i tak będzie można ogłosić – dzięki nam UE będzie miała bardziej demokratyczną procedurę wyboru szefa dyplomacji. Sikorski na taki wypadek już się asekuruje:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Działamy tutaj altruistycznie: bez własnego kandydata, bez zabiegania o jakieś konkretne rozstrzygnięcie personalne &#8211; przekonywał Sikorski. I dodał: &#8211; Ustanowienie precedensu jasnych kryteriów wyboru będzie dobrze służyło nie tylko Polsce, ale całej Unii Europejskiej.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">No chyba, że z tego (castingu kandydatów na szefa dyplomacji UE) też nic nie wyjdzie. Ale i na taką ewentualność mamy już zapowiedź reakcji Sikorskiego:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nie wyobrażam sobie, że moglibyśmy wybrać na te stanowiska ludzi, o których mało wiemy, na zasadzie targu politycznego w pokoju pełnym papierosowego dymu.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Czyli: jeśli polska koncepcja padnie, winni i tak będą inni. Dyplomatycznie, a i ostro zarazem.</p>
<p style="text-align: justify;">Radosław i Radek. Większość spraw ostatnio mu nie wychodzi, nie znaczy to jednak, że przegrywa. Wie doskonale, że w polityce nie liczy się sukces, ale przekonanie innych, że się go odniosło, i wszelkie inne podobne reguły. Smutne to, ale prawdziwe.</p>
<p style="text-align: justify;">Sikorski ma dopiero 46 lat. Wszystko przed nim. Byle tylko za wcześnie nie chciał wyrosnąć nad Tuska. I nie pogubił się w równoczesnym byciu za i przeciw. Bo ludzie raczej się nie zorientują, że za fasadą twardziela, w istocie jest to samo, co wszędzie.</p>
<h5 style="text-align: justify;">Tomasz Sankara</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2009/11/17/%e2%80%9ea-poza-tym-uwazam-ze-zawsze-moge-zmienic-zdanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
