Sikorski na prezydenta! Między wierszami.
Czwartek godzina 11.00 to moment, w którym Polacy dowiedzą się, czy premier chce, czy nie chce być prezydentem. Decyzja ta będzie – zdaniem Gowina – miarą wielkości Tuska.
Czwartek godzina 11.00 to moment, w którym Polacy dowiedzą się, czy premier chce, czy nie chce być prezydentem. Decyzja ta będzie – zdaniem Gowina – miarą wielkości Tuska.
Miał być Tomasz ATRAKCJA Nałęcz i jest. W roli kandydata na prezydenta niegdysiejszy przewodniczący komisji śledczej ds. afery Rywina idzie – mówiąc krótko – po bandzie. Nie wierzy w sondaże, które nie dają mu szans, jest za to przekonany, że coś go łączy z – uwaga! – Barackiem Obamą. Kampania bilboardowa właśnie ruszyła.
Jak z odpornością u Tuska? Nie chodzi o grypę, sezonową, ptasią czy świńską. Chodzi o sondaże. Różne sondaże, także te traktujące o poparciu dla samego Tuska i jego rządu. Wiele wskazuje na to, że żelazny parasol ochronny chroniący premiera zaczyna rdzewieć.
Tak przynajmniej mu się wydaje. Dzisiejsza notka blogowa Piskorskiego zawiera jego interpretację zaprezentowanych przez Tuska planów zmiany konstytucji i towarzyszących tej prezentacji okoliczności. Interpretację podporządkowaną ulubionej tezie Piskorskiego.
Prezes PiS-u i prezydent bardzo nie lubią, gdy mówi się o nich: „bracia Kaczyńscy”. Niewątpliwie jednak są, mimo ewidentnych, dzielących ich różnic, braćmi i każdy z nich nazywa się Kaczyński. Z „Przesłuchania” w RMF-ie, w którym wziął udział Jacek Kurski, wynika, że są wciąż bezkonkurencyjni i niezastąpieni. Czy aby na pewno?