W lewo zwrot
Najpierw Komorowski mianuje Belkę na szefa NBP, a tym samym robi wielki ukłon w stronę lewicy. Potem poparcia udziela mu Cimoszewicz, który jakby nie patrzeć jest lewicowym politykiem mającym spore poparcie społeczne.
Najpierw Komorowski mianuje Belkę na szefa NBP, a tym samym robi wielki ukłon w stronę lewicy. Potem poparcia udziela mu Cimoszewicz, który jakby nie patrzeć jest lewicowym politykiem mającym spore poparcie społeczne.
To na dobrą sprawę dość zaskakujące, że PSL jako jedyna parta potrafi przetrwać bez większych sporów i zgrzytów z jakąkolwiek partią polityczną, reprezentującą jakikolwiek kierunek polityczny.
Nawet w filmie o wyjątkowo pasjonującym wątku głównym, są i aktorzy i tematy drugoplanowe. W tle akcji wiodącej rozgrywane są inne konflikty, aktorzy przezywają swoje małe dramaty, które choć stanowią jedynie podkład najważniejszego obrazu, dla występujących w nich postaci są równie ważne i często stanowią o ich filmowym być, albo nie być.
Nawet najbardziej zdyscyplinowany pacjent, któremu lekarze odczytują listę tego, czego mu nie wolno, w którymś momencie nie wytrzymuje i pyta: a co mi wolno? Odpowiedź, niestety, bywa równie mało zachęcająca, co zaordynowane zakazy.
Stratedzy PiS-u, decydując się na medialną koalicję z SLD,nie zdawali sobie sprawy z tego, jak kosztowną się ona okaże. Koalicje zawiązywane są dla zysków politycznych, czasami jednak za koalicję trzeba zapłacić, także politycznie.
Chyba najwięksi nawet optymiści w SLD nie uważają Szmajdzińskiego za faworyta wyborów prezydenckich. Dlatego zapewne lewicowi spin doktorzy zadbali o atrakcyjne uprawomocnienie tej kandydatury, wypowiedziane ustami młodego człowieka, wiceprzewodniczącego Zarządu Krajowego Federacji Młodych Socjaldemokratów Jakuba Kwaśnego.
Wiadomo już, że Jerzy Kropiwnicki jest byłym prezydentem Łodzi. Nie wnikając w powody, ze względu na które zrodził się pomysł odwołania go, zastanówmy się nad wizerunkowymi okolicznościami jego odwołania. W końcu nie codziennie prezydent dużego polskiego miasta żegna się ze stanowiskiem ze względu na wynik referendum.
Szmajdziński, człowiek mówiący niewiele i rzadko, zaczyna mówić więcej i częściej. Musi, ma być w końcu prezydentem z ramienia SLD. Z reagowaniem na dziennikarskie zaczepki radzi sobie raz lepiej, raz gorzej ale przyszli wyborcy mogli przynajmniej posłuchać, czy ma coś do powiedzenia i jeżeli tak – to czy coś ciekawego.
Aby w PiS-ie trwać, trzeba być człowiekiem o myśleniu PiS-owskim. Wie o tym każdy, zarówno w PiS-ie jak i poza. Wie także o tym Marek Migalski i postanowił to udowodnić konserwatywnemu prezesowi i równie konserwatywnemu żelaznemu elektoratowi tej partii. Przy okazji wziął udział w konkursie na najfajniejszego europosła PiS-u.
SLD to najwyraźniej środowisko mówców-marzycieli. Miesiąc temu pisaliśmy o Ryszardzie Kaliszu, który – przemawiając – naśladował Martina Luthera Kinga. Tym razem jego przyjaciel i były prezydent Aleksander Kwaśniewski zabrał się za parodiowanie tego samego mówcy.