Wyluzuj Radku, wyluzuj
Podczas gdy cała Polska zastanawiała się czy przedstawienie w reżyserii Komorowskiego i Sikorskiego jest zgodne z prawem Państwowa Komisja Wyborcza orzekła, że owszem i show can go on…
Podczas gdy cała Polska zastanawiała się czy przedstawienie w reżyserii Komorowskiego i Sikorskiego jest zgodne z prawem Państwowa Komisja Wyborcza orzekła, że owszem i show can go on…
To, że każdy człowiek jest inny, że różnimy się mniej lub bardziej, raczej nikogo nie dziwi. Wychodząc z tego założenia Radosław Sikorski postanowił swoją odmienność zaakcentować inaczej. Otóż Sikorski różni się nie tyle od urzędującego prezydenta, co różni się od niego bardziej niż jego partyjny konkurent Komorowski.
Niezbyt fortunny dla Radosława Sikorskiego zbieg okoliczności sprawił, że młodzieżówka PO miała oceniać kandydatów na kandydata w tym samym czasie, w którym miał miejsce ważny dla interesów Polski/zupełnie nieważny, nieformalny (*niepotrzebne skreślić) szczyt w Kordobie.
Zmasowany atak na Radosława Sikorskiego po jego sławetnym występie w Bydgoszczy jest tak nagły, tak gwałtowny (by nie rzec – agresywny) i prowadzony w takim tonie, że obserwator polskiej polityki nieuchronnie dochodzi do wniosku, że to co widzi od kilku dni w mediach, to produkt zmajstrowany na miarę czyichś potrzeb i na czyjeś zamówienie.
Wystąpienie Sikorskiego podczas niedzielnej konwencji w Bydgoszczy pokazało, że jest nie tylko młodym ale i niedojrzałym kandydatem na kandydata. Mieszanina komunikacyjnej dziecinady z karykaturą amerykańskiego marketingu politycznego.
Prezes Kaczyński, dał, jak wszem i wobec wiadomo, kolejny popis paranoicznego ataku, tym razem na Sikorskiego jako ewentualnego kandydata w wyborach prezydenckich z ramienia PO.
Wydaje się co najmniej zastanawiające, dlaczego w prezydenckich sondażach przedwyborczych wygrywa człowiek który powtarza w kółko, że kandydował nie będzie. Chyba, że pojawi się ryzyko reelekcji Kaczyńskiego. No właśnie, chyba, że.
Czwartek godzina 11.00 to moment, w którym Polacy dowiedzą się, czy premier chce, czy nie chce być prezydentem. Decyzja ta będzie – zdaniem Gowina – miarą wielkości Tuska.
Europoseł Czarnecki coraz częściej rezygnuje z umiłowanego lokalnego blogowego boksowania na rzecz makroanaliz nie wpisanych w walkę polityczną na Wiejskiej. Trzeba mu przyznać – im mniej polskie są tematy jego wypowiedzi, tym bardziej racjonalnie europoseł rzecze. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że mówi nawet do rzeczy.
Jak z odpornością u Tuska? Nie chodzi o grypę, sezonową, ptasią czy świńską. Chodzi o sondaże. Różne sondaże, także te traktujące o poparciu dla samego Tuska i jego rządu. Wiele wskazuje na to, że żelazny parasol ochronny chroniący premiera zaczyna rdzewieć.