<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>SpinDoktorzy.PL &#187; przesłuchanie</title>
	<atom:link href="http://spindoktorzy.pl/tagi/przesluchanie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://spindoktorzy.pl</link>
	<description>Rentgen Marketingu Politycznego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 02 Nov 2011 22:10:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Filemonowicz ugotował Rosoła</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/02/18/filemonowicz-ugotowal-rosola/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/02/18/filemonowicz-ugotowal-rosola/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Feb 2010 15:27:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[komisja śledcza]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Rosół]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[przesłuchanie]]></category>
		<category><![CDATA[SdPL]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[Wociech Filemonowicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1334</guid>
		<description><![CDATA[Tak się nieszczęśliwie złożyło, że zanim zabraliśmy się za omówienie niesamowitej wizji polskiej polityki autorstwa byłego doradcy ministra Drzewieckiego – Marcina Rosoła, zrobił to za nas przewodniczący SDPL Wojciech Filemonowicz. Mówi się – trudno i się nawiązuje. Rosół twierdzi, że nie zrobił niczego nadzwyczajnego, ot pomagał obywatelom. Oby więcej tak proobywatelsko nastawionych urzędników! Z relacjonowanej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Tak się nieszczęśliwie złożyło, że zanim zabraliśmy się za omówienie niesamowitej wizji polskiej polityki autorstwa byłego doradcy ministra Drzewieckiego – Marcina Rosoła, zrobił to za nas przewodniczący SDPL Wojciech Filemonowicz. Mówi się – trudno i się nawiązuje.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1334"></span><br />
Rosół twierdzi, że nie zrobił niczego nadzwyczajnego, ot pomagał obywatelom. Oby więcej tak proobywatelsko nastawionych urzędników!</p>
<p style="text-align: justify;">Z relacjonowanej przez Filemonowicza wypowiedzi Rosoła wynika, że w pośredniczeniu między wpływowym obywatelem (Sobiesiakiem) a ministrem, organizowaniu ich spotkań w restauracji, wykonywaniu „grzecznościowych telefonów” w sprawach istotnych dla owego obywatela lub córki obywatela (też w końcu obywatelki) nie ma niczego nadzwyczajnego.</p>
<p style="text-align: justify;">Owszem, nie ma – jeżeli urzędnik ów byłby gotowy do udzielania pomocy w podobnym zakresie także pozostałym obywatelom. Jeżeli więc nieśmiałość powstrzymuje Was przed kontaktowaniem się z asystentami ministrów w sprawie waszych prywatnych interesów bądź interesów waszych dzieci – nie czujcie się skrępowani – zdobywajcie numery komórkowe asystentów i walcie śmiało!</p>
<p style="text-align: justify;">Marcin Rosół znalazł się z niefortunnej sytuacji: przesłuchiwany przez komisję śledczą nie może zaprzeczać powszechnie znanym i dobrze udokumentowanym faktom, pozostało mu więc marginalizowanie znaczenia owych faktów. Nie skorzystał z „trzeciej drogi”, czyli możliwości stwierdzenia, że to co robił było naganne.</p>
<p style="text-align: justify;">Z wizerunkowego punktu widzenia lepsze bagatelizowanie problemu niźli udawanie, że go nie ma i nigdy nie było. Rozwiązanie, które przyjął Rosół (oczywiście odpowiednio poinstruowany przez doradców z PO) nie jest jednak najszczęśliwsze dla partii.<br />
Przedstawianie działań Rosoła jako normalnych elementów życia politycznego i urzędniczo-okołopolitycznego powoduje, że PO coraz intensywniej kojarzyć będzie się z załatwianiem z pomocą „grzecznościowych telefonów” co zostanie w bardzo brutalny sposób wykorzystane przez spin doktorów PiS-u przy każdej nadarzającej się okazji. Jak wiadomo, będzie ich w najbliższym czasie co najmniej kilka (wybory prezydenckie, parlamentarne, samorządowe), spin doktorzy PO powinni więc rozpocząć szeroko zakrojone przygotowania do medialnej obrony.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/02/18/filemonowicz-ugotowal-rosola/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sobiesiak stanął okoniem</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/02/11/sobiesiak-stanal-okoniem/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/02/11/sobiesiak-stanal-okoniem/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 17:40:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Schetyna]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[komisja hazardowa]]></category>
		<category><![CDATA[komisja śledcza]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[przesłuchanie]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Sobiesiak]]></category>
		<category><![CDATA[teatrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1289</guid>
		<description><![CDATA[Komisję ds. hazargate odwiedził słynny Rychu. Była to pierwsza i zarazem ostatnia okazja, którą mógł wykorzystać do wyjaśnienia swojego stanowiska w sprawie i odniesienia się do stanowisk innych osób. Mógł, ale wolał stanąć do walki z komisją. Zaczęło się od dość nieudolnego w formie choć pod względem treści – całkiem sensownego odczytu Sobiesiaka, który zasiadł [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Komisję ds. hazargate odwiedził słynny Rychu. Była to pierwsza i zarazem ostatnia okazja, którą mógł wykorzystać do wyjaśnienia swojego stanowiska w sprawie i odniesienia się do stanowisk innych osób. Mógł, ale wolał stanąć do walki z komisją.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1289"></span><br />
Zaczęło się od dość nieudolnego w formie choć pod względem treści – całkiem sensownego odczytu Sobiesiaka, który zasiadł do stołu w asyście prawnika. Powiedział, że stał się przedmiotem medialnej nagonki, co jest bezsprzecznie prawdą, oraz że jego nazwisko stało się narzędziem walki politycznej, co także zgadza się  z rzeczywistością.</p>
<p style="text-align: justify;">Było też kilka złośliwości, np. skierowana do Kempy i Wassermanna:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Nie wstydzą się Państwo, że mają za znajomego Mariusza K.? (…) Gdyby pan Kamiński żył w czasach inkwizycji, zostalibyśmy oskarżeni o czary i spaleni na stosie.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Mimo, wydawałoby się, dobrego przygotowania Sobiesiaka do przesłuchania, z czasem zaczął popełniać głupie błędy, np. zaprzeczając, że korzystał z tzw. bezpiecznego telefonu (prepaid):</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Stary aparat mi się psuł. Dostałem nowy numer wraz z nowym aparatem.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ta wypowiedź świadczy o głębokiej wierze Sobiesiaka w bezgraniczną naiwność, bądź głupotę słuchaczy, widzów i członków komisji razem wziąwszy. Wpływowemu biznesmenowi psuje się telefon, kupuje więc nowy z nowym numerem? Absurdalne. Nowy aparat – możliwe, wręcz pewne, nowy numer – absolutnie niemożliwe. Nie dla człowieka z jego pozycją w biznesie.</p>
<p style="text-align: justify;">Potem zaczyna się przepychanka w sprawie utajnienia obrad, czego chce pełnomocnik Sobiesiaka. Wniosek przepada a Sobiesiak pogrąża się coraz bardziej, uchylając się od odpowiedzi na pytania członków komisji, które są w jego sytuacji najmniej problematyczne:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Kiedy poznał pan pana Grzegorza Schetynę?</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Pełnomocnik Sobiesiaka odpowiada powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Proszę o uchylenie tego pytania.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Kolejne pytania:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Ile razy w latach 2008/2009 spotykał się pan z panem wicepremierem Grzegorzem Schetyną?</p></blockquote>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Sobiesiak: Odmawiam odpowiedzi na to pytanie</p>
<p>Co było przedmiotem rozmowy pana z panem Grzegorzem Schetyną na lotnisku we Wrocławiu?</p>
<p>Sobiesiak: Już powiedziałem, nie mam nic więcej do dodania w tej sprawie.</p>
<p>A dlaczego przed rozmową na lotnisku z panem Grzegorzem Schetyną rozmawiał pan z panem Janem Koskiem?</p>
<p>Sobiesiak: Wyjaśniłem już te sprawy w mowie przedwstępnej odmawiam, nic więcej nie powiem.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">I tak dalej i tym podobne, w końcu &#8211; wyłączenie jawności i koniec spektaklu. Reasumując – Sobiesiak ma prawo mieć pretensje do dziennikarzy i polityków, którzy wydali na niego wyrok zanim rozpoczęło się jakiekolwiek postępowanie wyjaśniające. Przyjął jednak niewłaściwą metodę dochodzenia swoich praw.</p>
<p style="text-align: justify;">Na pytanie o moment poznania Schetyny i częstotliwość spotkań w latach 2008 – 2009 mógł spokojnie i zapewne zgodnie z prawdą odpowiedzieć: &#8222;nie pamiętam&#8221;. Na pozostałe pytania –gorzej, tu nie mógł wybrnąć w tak prosty sposób, chyba że, wzorując się na Tusku, stwierdziłby, że ze Schetyną rozmawiał tak często, że nie pamięta co było przedmiotem konkretnych rozmów na lotnisku.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie zmienia to faktu, że uchylanie się od odpowiedzi na pytania o relacje ze Schetyną pośrednio pogrąża samego Schetynę a Sobiesiaka pozycjonuje na poziomie Rywina, który przy z prawa do uchylania się od odpowiedzi korzystał bardzo chętnie.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy jednak Sobiesiak zyskał na tym wizerunkowo? Co najmniej wątpliwe. Sobiesiak popełnił więc błąd taktyczny wypowiadając wojnę komisji śledczej. Prawdziwe postępowanie toczy się przecież w sądach i prokuraturach, przed obliczem komisji śledczej można jedynie zagrać w teatrzyku, obronić lub pogrążyć swój wizerunek. Sobiesiak wybrał opcję nr 2.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/02/11/sobiesiak-stanal-okoniem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tusk vs Kaczyński &#8211; kto lepiej wypadł</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/02/07/tusk-vs-kaczynski-kto-lepiej-wypadl/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/02/07/tusk-vs-kaczynski-kto-lepiej-wypadl/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Feb 2010 13:03:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[afera hazardowa]]></category>
		<category><![CDATA[autoprezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[głosowanie]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[komisja śledcza]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[przesłuchanie]]></category>
		<category><![CDATA[wystąpienie publiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1224</guid>
		<description><![CDATA[Wśród 29 wypowiedzi wziętych pod uwagę (do niedzieli godz. 04.05) aż 11 zawierało  uzasadnienie wyrażonych opinii, co uznać należy za wiekopomny postęp. Spośród nich 5 wypowiedzi to głosy przemawiające za wygraną Kaczyńskiego, 6 za wygraną Tuska. Nie ma to jednak większego znaczenia bo: 1) Zwolennicy Tuska są szerzej reprezentowani w sieci, 2) Nie weryfikujemy wielokrotności [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Wśród 29 wypowiedzi wziętych pod uwagę (do niedzieli godz. 04.05) aż 11 zawierało  uzasadnienie wyrażonych opinii, co uznać należy za wiekopomny postęp. Spośród nich 5 wypowiedzi to głosy przemawiające za wygraną Kaczyńskiego, 6 za wygraną Tuska. </strong><strong></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1224"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Nie ma to jednak większego znaczenia bo: 1) Zwolennicy Tuska są szerzej reprezentowani w sieci, 2) Nie weryfikujemy wielokrotności wpisów jednego autora. Co ma zatem znaczenie? Uzasadnienia!</p>
<p style="text-align: justify;">Bez cienia wątpliwości większość oceniających odnosiła się do Tuska i Kaczyńskiego nie przez pryzmat oglądanych wystąpień publicznych, lecz biorąc pod uwagę swoje stałe preferencje wyborcze. Sami odpowiedzcie sobie na pytanie, czy bylibyście w stanie dobrze ocenić wystąpienie lidera nielubianej przez siebie partii i źle ocenić wystąpienie lidera waszej ulubionej partii? Odpowiedzi zostawcie dla siebie i się zastanówcie nad tym, co z nich wynika.</p>
<p style="text-align: justify;">Wracając do wyników „głosowania”:</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zwolennicy Kaczyńskiego:</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Młot na debili pisze, że w jego opinii Kaczyński był lepszy, bo swobodniejszy, luźniejszy i „bez adrenaliny podwyższonej jak u Tuska”. Nie dziwi go to, bo to w końcu „afera Tuska”. Okazuje się, że prosty chwyt retoryczny zastosowany przez Kaczyńskiego (nazwanie afery Tuskową) trafił na podatny grunt; mówienie o aferze jako o aferze Tuska jest – na dzień dzisiejszy – w takim stopniu zasadne, jak mówienie o Auschwitz jako „polskich obozach zagłady”, jak to czynią niektórzy dziennikarze amerykańscy. Nie zmienia to faktu, że swoboda i luz to na tyle nietypowe składniki autoprezentacji Kaczyńskiego, że większość obserwatorów zwróciła na nie uwagę.</p>
<p style="text-align: justify;">Internauta – Moja opinia – uważa, że Kaczyński wypadł lepiej, bo to „poważny facet, wyluzowany z pewną dozą humoru”. Ocena ta jest wysoce niespójna – określenia „poważny” i „wyluzowany” wprawdzie się nie wykluczają, ale w tym kontekście przynajmniej gryzą. Poza tym dowiadujemy się, że  „Tusk przy nim to fircyk” &#8211; nie dowiadujemy się jednak dlaczego.</p>
<p style="text-align: justify;">Oli uważa, że przegrał Tusk, bo „nie zna się na ustawach wiedać,że ten człowiek nie ma pojęcią jak być premierem, socjotechniką nardrabia,puste hasełka i ciągłe obiecywanie, czyli PR na maxa”. Oli wystawił więc, nieświadomie, pozytywną ocenę Tuskowi, nie Kaczyńskiemu. Pytanie dotyczyło bowiem nie tego, kto jest fajniejszy a tego, czyje wystąpienie było bardziej wiarygodne. Nie zrobimy jednak krzywdy Oli&#8217;emu i nie zakwalifikujemy tej wypowiedzi jako pro-Tuskowej. Trudno odnieść się do stwierdzenia o „byciu premierem”, ale samo przyznanie, że Tusk „nadrabia socjotechniką” stosując „PR na maxa” wskazuje na dostrzeganą przez Oli&#8217;ego skuteczność Tuska. Kaczyńskiego Oli nie ocenił.</p>
<p style="text-align: justify;">Munek albo nigdy dotąd nie pisał niczego z użyciem klawiatury, albo trzęsą mu się ręce, bo napisał co następuje: „dobra mina do zlej gryb tusk jakby przestraszony wypowiedzi nie pamietam bylo dawno temu do piaskownicy”. Najprawdopodobniej chodziło Munkowi o to, że Tusk wydawał się wystraszony przesłuchaniem i powtarzał często określenie „nie pamiętam” (co jest akurat totalną bzdurą, bo tego określenia nie używał). Dalej Munek pisał coś o piaskownicy ale to ma zapewne związek (biorąc pod uwagę styl pisania Munka) z miejscem w którym Munek aktualnie przebywa.</p>
<p style="text-align: justify;">Zyta popełniła zasadniczy błąd. Oceniając Tuska i Kaczyńskiego użyła moich słów jako swoich. Nie wypada i – poza tym – kompromituje to komentatora. Napisała bowiem „w syt., w ktorych trzeba przypomniec sobie cos kompromitujacego lub przynajmniej niekorzystnego dla osoby mowiacej traci pamiec i kluczy. To go w 100% dyskwalifikuje. Niestety zagadywal unikajac odp..Cala prawda”. Tak było w istocie, ale Zyta mogła się chociaż postarać wypowiedzieć własną opinię. Świadczyłoby to przynajmniej o jej chociaż częściowym przemyśleniu sprawy.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zwolennicy Tuska:</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Bloger Matus napisał Tuskowi piękną laurkę. Jak na dzień dziadka, a jak wiemy Tusk dziadkiem został. Docenia go za kondycję i tylko Matus wie, jaki to ma związek z komisją śledczą, chyba że chodzi o wytrzymanie wielogodzinnego zeznawania. Na to akurat, że było ono wielogodzinne, miał Tusk wielki wpływ. Gdyby odpowiadał w mniej barokowym stylu – trwałoby krócej. Matus pisze, że Tusk pokazał, że jest cierpliwy, łagodny „nawet wtedy, gdy irytacja jest uzasadniona”. Rzeczywiście Tusk nie dał się wyprowadzić z równowagi. Gdyby nie to, że jego mimika wyraża permanentne napięcie, również mógłby zostać oceniony jako swobodny w wymiarze autoprezentacji. Matus pisze także, iż Tusk pokazał, że „potrafi być twardy i nieustępliwy, gdy trzeba” oraz że jest „czujny, gdy zadaje mu się pytania z tezą”. Faktycznie był dobrze przygotowany do pojedynku na słowa i równocześnie właściwie wykorzystywał swoją pozycję (premiera jako przesłuchiwanego). Matus podsumował swój komentarz w sposób niestety kompromitujący. Twierdził, że była to „świetna lekcja o państwie, o władzy, o premierostwie” nie powiedział jednak,  skąd mu to przyszło do głowy. Stwierdził także, że po przesłuchaniu Tuska komisję można zamknąć, ale – znowu – nie dowiadujemy się z jakiego powodu.</p>
<p style="text-align: justify;">Florentina1 stwierdziła, że Tusk wypadł lepiej, ponieważ „do Komisji odnosił się z pełną powagą” to prawda. Trzeba jednak też przyznać, że do niego komisja odnosiła się z większą powagą niż do Kaczyńskiego. Dalej Florentina1 pisze „natomiast kaczor jak zwykle to spotkanie potraktował jako okazję do atakowania przeciwnika politycznego”. Trochę źle świadczy o piszącej to, że Tuska nazywa „Tuskiem” a Kaczyńskiego „kaczorem”. Inna sprawa, że w omawianym wymiarze wystąpienia Kaczyńskiego dało się dostrzec dobrze znanego, wojowniczego Jarosława, który operuje hakami, dokumentami na X, oraz czarno białą wizją rzeczywistości nie skażoną choćby nutą szarości. Gdy Florentina1 oskarża Kaczyńskiego o to, że wykorzystuje każdą okazję „aby kompromitować Platformę i jego przywódców”, wydaje się nie pamiętać, że to samo robili politycy PO, gdy byliu w opozycji. Taki rytuał. Reszta wypowiedzi Florentiny1 schodzi na poziom barowy, pomijamy więc ją.</p>
<p style="text-align: justify;">Marko oglądał jakieś inne, jak sądzę, dwa wystąpienia Tuska i Kaczyńskiego. Gdy się lubi Tuska lub Kaczyńskiego trudno ich pomylić, a Marko stwierdził, że „Jaro nigdy nie dorówna Donkowi” &#8211; dlaczego? Marko odpowiada: „Tusk odpowiadał na pytania rzeczowo a nie wymijająco jak Kaczynski”. Zostawmy to bez komentarza a Marko polecamy ponowne przeglądnięcie nagrań.</p>
<p style="text-align: justify;">Obserwatorpajaców uważa, że z przesłuchań wynika, iż „Tusk to jeszcze normalny człowiek, odpowiadający rzeczowo, natomiast Jaroslaw kaczyński to typowy paranoik partyjny, klepie jak mantrę kilka wyuczonych sloganów znanych nam od dziesięciu lat!!” Rzeczowości, jak wiadomo, nieco brakowało w wypowiedziach Tuska, a odnośnie partyjnej paranoi Kaczyńskiego (znowu mała litera przy nazwisku) nie można mu jej odmówić, choć w nowszych wystąpieniach jest jej nieco mniej. Odnośnie „klepania sloganów” panowie Tusk i Kaczyński wydają się iść łeb w łeb, choć zaiste są to slogany o innej treści.</p>
<p style="text-align: justify;">Aga dostrzega, pisząc o tym między wierszami, przemianę u Kaczyńskiego: „Zdecydowanie Tusk lepiej,swobodniej.Kaczyński wylazł wreszcie z ukrycie ,po solidnym szkoleniu,jak ma się zachowywać,ale i tak nikogo nie zwiedzie , osobowosci pełnej zawiści długo nie da się ukryć.To tylko kwestia czasu kiedy coś odpali”. Uważa jednak, że to Tusk wypadł lepiej. Podobno był swobodniejszy, z czym dość łatwo polemizować. Odnośnie solidnego szkolenia Kaczyńskiego – zgoda, odnośnie „osobowości pełnej zawiści” &#8211; można by ich wskazać wiele we wszystkich partiach, choć faktycznie, to komunikacja publiczna w wykonaniu Kaczyńskiego pozostawiała, przez długie lata, wiele do życzenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Bartek poszedł w podobnym do Agi kierunku. Akcentując agenturalną przeszłość Kaczyńskiego powiedział: „Kaczynski vel TW &#8221; Balbina&#8221; bardzo sie staral, przycisniety przez posla z PO, zaeragowal bardzo agresywnie mowiac o donosach(anonoimach)na jednego z czlonkow komisji. jakie to donosy i na jaki temat- nie powiedzial.Wygladalo to na zastraszanie komisji, przynajmniej ja tak to odebralem”. Prawdą jest, że w sytuacjach kryzysowych, a taką dostrzec można było w omawianym przypadku, Kaczyński powraca do swojego ulubionego tonu i stylu wypowiedzi: konfrontacyjnego, wręcz wojennego. Ten fragment to najsłabszy punkt całościowej autoprezentacji prezesa PiS podczas przesłuchania, trudno więc nie przyznać Bartkowi racji.</p>
<p style="text-align: justify;">Dziękuję wszystkim za udział w „dyskusji” i „głosowaniu” i zapraszam na kolejne (w każdą sobotę).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Opracował: Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/02/07/tusk-vs-kaczynski-kto-lepiej-wypadl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jarosław Kaczyński nago</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/02/05/jaroslaw-kaczynski-nago/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/02/05/jaroslaw-kaczynski-nago/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Feb 2010 22:38:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Bartosz Arłukowicz]]></category>
		<category><![CDATA[hazargate]]></category>
		<category><![CDATA[humor]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[komisja śledcza]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[luz]]></category>
		<category><![CDATA[Pereiro i Borubar]]></category>
		<category><![CDATA[polityczny PR]]></category>
		<category><![CDATA[przesłuchanie]]></category>
		<category><![CDATA[uśmiech]]></category>
		<category><![CDATA[wystąpienie publiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1217</guid>
		<description><![CDATA[Hitem dnia dzisiejszego było wystąpienie przed obliczem komisji ds. hazardgate prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego. Dało się wyczuć dobre humory zarówno śledczych jak i przesłuchiwanego. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że zrobiło się luźno, jak przy barze. Tytuł jest oczywiście jedynie małą prowokacją motywowaną tym, że większość mediów huczy dziś przede wszystkim na temat przejęzyczenia Kaczyńskiego. Językowe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Hitem dnia dzisiejszego było wystąpienie przed obliczem komisji ds. hazardgate prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego. Dało się wyczuć dobre humory zarówno śledczych jak i przesłuchiwanego. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że zrobiło się luźno, jak przy barze.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1217"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Tytuł jest oczywiście jedynie małą prowokacją motywowaną tym, że większość mediów huczy dziś przede wszystkim na temat przejęzyczenia Kaczyńskiego. Językowe potknięcia są oczywiście istotne z PR-owskiego punktu widzenia. Takie są już mediów ale i ich konsumentów preferencje, że się w ich prezentowaniu lubują. A polityk nago, to dopiero byłaby gratka! Wszyscy jednak pozostali w ubraniach, zawiedzionych przepraszam.</p>
<p style="text-align: justify;">Istotnie, prezes PiS, podobnie jak jego brat – prezydent, myli nazwiska. Śledczy Arunkiewicz z lewicy dołączył tym samym do innych przejęzyczeniowych ofiar Kaczyńskich – piłkarzy Pereiry i Borubara. Nie jest to jednak ani najciekawszy ani najważniejszy punkt dzisiejszego przesłuchania.</p>
<p style="text-align: justify;">Po pierwsze – trzeba powiedzieć uczciwie: Kaczyński zaskoczył swoich przeciwników stylem swojego dzisiejszego wystąpienia. Był rozluźniony, uśmiechnięty i utrzymał ten stan w trakcie całego przesłuchania;</p>
<p style="text-align: justify;">Po drugie – odpowiadał na zadane pytania konkretnie i zwięźle, odróżniając się pod tym względem od przesłuchiwanego premiera Tuska;</p>
<p style="text-align: justify;">Po trzecie wreszcie – nie wpadł w ciąg wypowiedzi na temat tego, gdzie stało ZOMO i tym podobnych, tak bardzo charakterystycznych dla jego niegdysiejszych wystąpień publicznych. Mimo kilku populistycznych wstawek nie tylko nie wdał się w propagandową wojnę, ale nawet – po przesłuchaniu – pochwalił przewodniczącego komisji (z PO w końcu) za sposób prowadzenia przesłuchania.</p>
<p style="text-align: justify;">Dzisiejsze zachowanie Kaczyńskiego wydało się Arłukowiczowi-Arunkiewiczowi na tyle zaskakujące, że powiedział w pewnym momencie:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Panie premierze, po wielu latach obserwacji pana premiera na scenie politycznej, z dzisiejszego przesłuchania wynoszę wniosek, że pan potrafi się uśmiechnąć i jest to najlepsza informacja z dnia dzisiejszego. Nie mam pytań &#8211; mówi Bartosz Arłukowicz.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ciemna strona tego przesłuchania to zachowanie Kempy. Jej pytania oprawione w lizusowskie ozdrobniki w rodzaju:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">O Mira, Zbycha i Rycha nie będę pana pytać, bo to nie nasza ekipa i nie nasza afera.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">&#8230;nie pomagały ani komisji ani samemu Kaczyńskiemu. Lepiej wypadł Wassermann, który zamiar łaszenia się wokół nóg Kaczyńskiego po prostu zadawał mu pytania.</p>
<p style="text-align: justify;">Do wizerunku Jarosława Kaczyńskiego można się przyczepić i nie trzeba długo szukać, by znaleźć niedociągnięcia. Nie da się jednak ukryć, że postępy są zauważalne. Jeżeli ucywilizowanie medialnej prezentacji Kaczyńskiego utrzyma się do czasu wyborów, może mieć to wpływ na wyborców wahających się.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/02/05/jaroslaw-kaczynski-nago/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Taktyczna niepamięć Tuska</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/02/04/taktyczna-niepamiec-tuska/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/02/04/taktyczna-niepamiec-tuska/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Feb 2010 10:28:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[amnezja]]></category>
		<category><![CDATA[autoprezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[Beata Kempa]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Schetyna]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[komisja śledcza]]></category>
		<category><![CDATA[niepamięć]]></category>
		<category><![CDATA[pamięć długotrwała]]></category>
		<category><![CDATA[premier]]></category>
		<category><![CDATA[przesłuchanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1200</guid>
		<description><![CDATA[Tusk dołączył dziś do bardzo licznego grona polityków (różnych opcji) dotkniętych głębokim defektem pamięci długotrwałej. Podobno nie pamięta, o czym rozmawiał ze Schetyną przed dymisją Kamińskiego. Do walki z Tuskiem podczas obrad komisji ds. hazardgate najlepiej przygotowała się, co chyba nikogo nie dziwi, śledcza Kempa. Zebrała się w sobie i najuprzejmiej jak potrafiła zadała premierowi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Tusk dołączył dziś do bardzo licznego grona polityków (różnych opcji) dotkniętych głębokim defektem pamięci długotrwałej. Podobno nie pamięta, o czym rozmawiał ze Schetyną przed dymisją Kamińskiego.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1200"></span><br />
Do walki z Tuskiem podczas obrad komisji ds. hazardgate najlepiej przygotowała się, co chyba nikogo nie dziwi, śledcza Kempa. Zebrała się w sobie i najuprzejmiej jak potrafiła zadała premierowi pytanie:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Wczoraj pan wicepremier Schetyna był uprzejmy zeznać, że panowie rozmawialiście przed podjęciem tej decyzji, o dymisji. Proszę powiedzieć o czym panowie rozmawialiście.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">To, w gruncie rzeczy, dość głupie pytanie – streszczając: o czym rozmawialiście rozmawiając o dymisji? Jako że Tuskowi odpowiedź szła jak po grudzie, odpowiemy Kempie w jego imieniu: Tusk rozmawiając ze Schetyną o dymisji Kamińskiego rozmawiał ze Schetyną o dymisji Kamińskiego. Zobaczmy jednak jaką odpowiedź na to pytanie przygotował sobie Tusk:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Z moimi współpracownikami, szczególnie z tymi, z którymi tak blisko współpracuję, w takiej pozycji w jakiej wówczas ale także dzisiaj jest Grzegorz Schetyna, rozmawiamy często kilka razy dziennie na różne tematy.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Hmm&#8230; To sympatyczne i budujące. Ludzie powinni ze sobą rozmawiać. Ale co to ma wspólnego z zadanym przez Kempę pytaniem? Sama śledcza postanowiła zdyscyplikować przesłuchiwanego premiera, mówiąc:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Ale to było po wybuchu afery i dotyczyła stricte ta rozmowa kwestii afery hazardowej. Czy mógłby  pan się skupić na tej rozmowie.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tusk jednak zbyt długo przygotowywał się do tego przesłuchania, by teraz dać się nakłonić do odpowiadania na pytania wprost i stosownie do ich treści. Kontynuował więc prezentację wizji relacji na linii Tusk – Schetyna:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Tak jak już mówiłem, Grzegorz Schetyna jako wicepremier, także jako sekretarz generalny Platformy, jest dla mnie partnerem z którym ustalam różne rzeczy wielokrotnie jednego dnia kilka razy.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Hmm&#8230; Tego byśmy akurat, na miejscu Tuska nie mówili. Przepraszamy, przerwaliśmy premierowi:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Każde pytanie dotyczące rozmowy sprzed wielu miesięcy z kimś, z kim rozmawia się wiele razy dziennie, szczegółowe pytanie, w przypadku świadka jest pytaniem na które nie można znaleźć precyzyjnej odpowiedzi. Ja mogę, jak rozumiem taka jest też intencja komisji, wyjaśniać zasadnicze motywy,  intencje, okoliczności,natomiast nie będę w stanie rekonstruować minuta po minucie zdarzeń, które miały miejsce wiele miesięcy temu.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tak tak tak. Zasadnicze motywy, intencje i okoliczności są na pewno bardzo interesujące i chętnie poznamy ich obraz, ale jeszcze chętniej poznalibyśmy odpowiedź na pytanie, czego – szczegółowo rzecz ujmując – dotyczyła rozmowa Tuska i Schetyny tuż przed dymisją Kamińskiego. Obstawiamy, że rozważał, zasięgając opinii osoby żywotnie zainteresowanej duszeniem hazargate, czy ma Kamińskiego dymisjonować, czy nie. Gdyby było inaczej, atak politycznej amnezji zapewne by się Tuskowi nie przydarzył. Ta choroba ma bowiem to do siebie, że atakuje wyłącznie w sytuacjach, w których trzeba przypomnieć sobie coś kompromitującego lub przynajmniej niekorzystnego dla osoby mówiącej.</p>
<p style="text-align: justify;">Bez wątpienia rozmowa Schetyny z Tuskiem na temat dymisjonowania Kamińskiego była najzwyczajniejszym wśród zwyczajnych wydarzeń w polityce i równocześnie wydarzeniem, które wyciągane na światło dzienne podczas przesłuchania (najpierw Schetyny, który chlapnął na ten temat) stawia premiera w bardzo złym świetle.</p>
<p>Zasłanianie się upływem czasu, wielością rozmów prowadzonych z danym rozmówcą jest o tyle bez sensu, że nasza pamięć nie działa w tak prymitywny, jak chciałby nas przekonać Tusk, sposób. To nie jest tak, że każda rozmowa z każdym rozmówcą trafia do jednego wora. Jest oczywiste, że Tusk świetnie pamięta tę rozmowę, w odróżnieniu od wielu innych, dotykających znacznie bardziej błahych problemów.</p>
<p style="text-align: justify;">Wizerunek przesłuchiwanego pytanego o fakty z bliższej i dalszej przeszłości jest, w podobnych okolicznościach, zawsze zagrożony. Od umiejętnie sterowanej autoprezentacji zależy, czy przesłuchiwany wyjdzie ze sprawy obronną ręką. W tym przypadku wizerunek Tuska zależał nie tylko od niego samego, ale też od Schetyny, który wczoraj powiedział o jedno słowo za dużo.</p>
<p><strong>Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/02/04/taktyczna-niepamiec-tuska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gardłowa sprawa Mira</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/01/26/gadlowa-sprawa-mira/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/01/26/gadlowa-sprawa-mira/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Jan 2010 21:29:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Bartosz Arłukowicz]]></category>
		<category><![CDATA[choroba]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[miro]]></category>
		<category><![CDATA[Mirosław Drzewiecki]]></category>
		<category><![CDATA[PR]]></category>
		<category><![CDATA[przesłuchanie]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1090</guid>
		<description><![CDATA[W komunikacji politycznej wizerunek staje się częstokroć ważniejszy niż zdrowie a marketing polityczny zderzając się z obiektywną rzeczywistością &#8211; taranuje ją. Czasami po prostu nie wypada zachorować. Tak było w przypadku Mirosława Drzewieckiego i zapowiedzi jego przesłuchań przed obliczem komisji ds. hazardgate. Dziś rano do posłów komisji śledczej ds. hazardgate trafiło zwolnienie lekarskie świadczące o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #000000;">W komunikacji politycznej wizerunek staje się częstokroć ważniejszy niż zdrowie a marketing polityczny zderzając się z obiektywną rzeczywistością &#8211; taranuje ją. Czasami po prostu nie wypada zachorować. Tak było w przypadku Mirosława Drzewieckiego i zapowiedzi jego przesłuchań przed obliczem komisji ds. hazardgate.</span></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1090"></span><br />
Dziś rano do posłów komisji śledczej ds. hazardgate trafiło zwolnienie lekarskie świadczące o trawiącej Mira chorobie gardła. Z zaświadczenia miało wynikać, że planowane na 28 stycznia przesłuchanie nie może dojść do skutku. W tej samej sprawie miał – jak się okazało – swoje zdanie także rzecznik rządu, który stwierdził, że Miro ma wprawdzie chore gardło, ale nie aż tak, żeby nie mógł mówić.</p>
<p style="text-align: justify;">O co chodzi?</p>
<p style="text-align: justify;">Wiele wskazuje na to, że Drzewiecki ma rzeczywiście chore gardło. Za taką interpretacją przemawia fakt, że odroczenie zeznań nie jest dla dobre ani dla wizerunku samego Drzewieckiego, ani – tym bardziej – dla wizerunku PO. Drzewiecki wie o tym doskonale, wie jednak także, że wielogodzinne zeznania w sytuacji niezaleczonej infekcji gardła byłyby dla niego męczarnią. Najwyraźniej postanowił więc, kierowany impulsem, ochronić się przed tym wydarzeniem w dniu 28 stycznia, nie zaś w ogóle. Rzecznik zaś postanowił chronić PO przed kolejną wizerunkową wpadką.</p>
<p style="text-align: justify;">Wiadomo, że wszyscy czakają z zaciekawieniem co takiego Miro powie o hazardgate i swojej w owej aferze roli. Spin doktorzy rządowi wiedzą doskonale, że pierwsza rzecz, która przychodzi do głowy człowiekowi wrogiemu PO lub takiemu, którego zaufanie do PO zostało ostatnio mocno nadwyrężone, to że Miro ucieka przed komisją. Trzeba więc było wysłać Mira na przesłuchanie. Chory czy zdrowy ma gadać, bo tak będzie to wszystko lepiej wyglądało. Pikanterii dodaje fakt ponowienia zwolnienia Drzewieckiego z zeznawania po tym jak skarżył się na ból gardła przed przesłuchaniem planowanym na 21 stycznia, co wskazuje, na nieszczęście Drzewieckiego, na unikanie zeznań za wszelką cenę.</p>
<p style="text-align: justify;">Dzięki Drzewieckiemu i rzecznikowi rządu mieliśmy okazję obserwować starcie politycznego PR-u z medycyną i zdrowiem. Zwyciężył PR. Medycyny i zdrowia bronił jedynie śledczy <a href="http://spindoktorzy.pl/2009/12/10/agent-doktor-czy-posel-arlukowicz/" target="_blank">Arłukowicz, z zawodu lekarz</a>. Stwierdził, że skoro jest choroba i jest zwolnienie nie ma z czym tu dyskutować. Niby racja, ale gdyby ból gardła Mira miał odebrać PO cenne punkty w sondażach, lepiej dla partii żeby przyszedł i zeznawał, nawet na migi.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/01/26/gadlowa-sprawa-mira/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

