<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>SpinDoktorzy.PL &#187; prezydent</title>
	<atom:link href="http://spindoktorzy.pl/tagi/prezydent/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://spindoktorzy.pl</link>
	<description>Rentgen Marketingu Politycznego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 02 Nov 2011 22:10:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Sondaż rzeczywistości</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/12/22/sondaz-rzeczywistosci/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/12/22/sondaz-rzeczywistosci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Dec 2010 08:34:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[poparcie]]></category>
		<category><![CDATA[premier]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[sondaż]]></category>
		<category><![CDATA[sondaż wyborczy]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=3373</guid>
		<description><![CDATA[O tym, że wyniki sondaży poparcia dla partii politycznych nie zawsze są zgodne z realnie udzielanym poparciem nie jest żadną nowością. Po prezentowanych sondażach poparcia kandydatów na prezydenta tym bardziej mamy podstawy, by wątpić w ich wyniki. Jednakże media się nie poddają i co jakiś czas raczą odbiorcę nowym sondażem wyborczym. Dziś na łamach „Rzeczpospolitej” [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>O tym, że wyniki sondaży poparcia dla partii politycznych nie zawsze są zgodne z realnie udzielanym poparciem nie jest żadną nowością. Po prezentowanych sondażach poparcia kandydatów na prezydenta tym bardziej mamy podstawy, by wątpić w ich wyniki. Jednakże media się nie poddają i co jakiś czas raczą odbiorcę nowym sondażem wyborczym.</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-3373"></span></strong>Dziś na łamach „Rzeczpospolitej” możemy poznać wyniki sonaru, jaki dla dziennika przeprowadziła Gfk Polonia. Powiedzieć, że PO jest na pierwszym miejscu, a za nią PiS i SLD to nic, co miałoby kogokolwiek zdziwić. Zdziwienie pojawia się, gdy mowa o 54 procentowym poparciu dla PO.</p>
<p style="text-align: justify">Dziwne to tym bardziej, że Platforma na dobra sprawę nie zrobiła nic, by to poparcie zyskać. Rząd w ocenie premiera działa rewelacyjnie, jednakże planowana w lecie jesienna ofensywa ustawowa przesunięta została na wiosnę przyszłego roku. Naszą kolej, jakby problemów z długami było mało zima zaskoczyła prawie tak samo jak brytyjskie lotniska. Od nowego roku kancelarie premiera i prezydenta w ramach oszczędności otrzymają więcej pieniędzy, więcej też będziemy musieli oddać do budżetu w podatkach. Planowany jest atak na nasze emerytury. A wisienką na tym torcie jest prezydent, jakby nie patrzeć wywodzący się z PO, który z doradców robi błaznów będąc sam sobie sterem i okrętem.</p>
<p style="text-align: justify">Jak wytłumaczyć taki fenomen? Logicznym byłoby założyć, iż część wyborców PO to negatywny elektorat PiS. Jednakże czy rzeczywiście wyborca przeciwny tej partii nie ma innej możliwości jak oddać głos na największego jej wroga? A może najzwyczajniej poparcie dla PO wzrasta, bo wyborcom podoba się premier mający na wszystko odpowiedź, prezydent, który rządzi jak chce i rząd, który w ocenie premiera i prezydenta wywiązuje się ze swoich obowiązków.</p>
<p style="text-align: justify">Wyniki tego sondażu i każdego następnego zweryfikuje rzeczywistość w trakcie wyborów parlamentarnych. Polacy nadal mają czas na to, by obiektywnie ocenić działania rządu i partii opozycyjnych. Jednakże Polak z natury leniwy i ktoś to musi zrobić za niego, a patrząc na stronnicze media żywiące się każdym zgrzytem w polityce na obiektywizm w ocenie nie ma co liczyć. A to już prosta droga do tego, by Polak oddał głos na tego, o którym coś słyszał/czytał, ale de facto nic o nim nie wie &#8211; czyli wszystko zależy od tego, kogo wykreują media i &#8222;wiarygodne&#8221; sondaże.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong> Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/12/22/sondaz-rzeczywistosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak to robią inni?</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/10/13/jak-to-robia-inni/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/10/13/jak-to-robia-inni/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 13 Oct 2010 21:13:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Chile]]></category>
		<category><![CDATA[górnicy]]></category>
		<category><![CDATA[Katastrofa]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[minister]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[ratownicy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=3111</guid>
		<description><![CDATA[Mówi się, że wytrawny polityk ćwiczy pewien zespół zachowań i nawet w sytuacji niespodziewanej &#8222;zagra&#8221; tak, jak tego oczekuje od niego publiczność. Może to zabrzmi cynicznie, ale dotyczy to także sytuacji wielkich katastrof. Spójrzmy, jak to wygląda od 24 godzin w Chile. Wielka katastrofa w chilijskiej kopalni przykuła uwagę świata.  Media przynosiły coraz to nowe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Mówi się, że wytrawny polityk ćwiczy pewien zespół zachowań i nawet w sytuacji niespodziewanej &#8222;zagra&#8221; tak, jak tego oczekuje od niego publiczność. Może to zabrzmi cynicznie, ale dotyczy to także sytuacji wielkich katastrof. Spójrzmy, jak to wygląda od 24 godzin w Chile. <span id="more-3111"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">Wielka katastrofa w chilijskiej kopalni przykuła uwagę świata.  Media przynosiły coraz to nowe wiadomości. Sensacją stało się przede wszystkim to, że górnicy żyją, choć pierwsze doniesienia mówiły o niewielkich szansach. W miarę upływu czasu doniesienia były coraz bardziej optymistyczne, mimo że dopiero trzecia próba dowiercenia się do uwięzionych okazała się skuteczna. Za to dowiercono się szybciej, niż zakładano. W pierwotnej wersji mieli czekać na ratunek do Bożego Narodzenia. Doniesienia o ich stanie fizycznym i psychicznym były coraz lepsze, toteż media pozwalały sobie na coraz lżejszy ton w doniesieniach. W którymś momencie hitem stała się historia jednego z górników, na którego czekały żona i kochanka, do katastrofy nic o sobie nie wiedzące. Górnik dowiedziawszy się o spotkaniu pań oświadczył ponoć, że &#8230; nie wraca na powierzchnię.</p>
<p style="text-align: justify">Kiedy wszystko &#8222;idzie ku dobremu&#8221;, a media wciąż się tym interesują, nie może w tym zabraknąć polityków. Często tematem dyskusji jest ich obecność na miejscach katastrof. Sens tej obecności nie zawsze i nie dla wszystkich jest jasny. Jednak wszyscy specjaliści są zgodni w tym, że polityk dbający o wizerunek nie opuści takiej &#8222;okazji&#8221; do pokazania się jako troskliwy gospodarz, jako ktoś zainteresowany losem pojedynczego człowieka. I nawet przeciwnicy fotografowania się polityków w miejscach tragicznych wydarzeń przyznają, że gdyby ich tam zabrakło, byłoby to źle widziane.  W Chile od początku katastrofa była sprawą narodową. W pobliżu kopalni górników symbolizowały <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min7.jpg">33 flagi wbite w ziemię.</a></p>
<p style="text-align: justify">Ktoś, kto z takiej odległości jak my oglądał te wypadki mógł odnieść wrażenie, że akcją ratunkową kierował chilijski minister górnictwa <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min2.jpg">Laurence Golborne. </a></p>
<p style="text-align: justify"><a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min1.jpg">Ktoś ma wątpliwości?</a> Chilijscy telewidzowie na pewno nie. On pokazuje, on wyjaśnia, <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min3.jpg">on tam rządzi.</a> Na dodatek bez szkody dla samej akcji, trzeba to panu ministrowi sprawiedliwie oddać. Im bliżej samego odwiertu, tym go mniej widać. Nie przeszkadza. Jak na polityka, <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min4.jpg">to dużo.</a></p>
<p style="text-align: justify">To już jest miejsce <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min5.jpg">wyłącznie dla fachowców.</a> Mimo, że trudno dostrzec reżysera, minister wie kiedy zostawić <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min6.jpg">fachowców samych.</a></p>
<p style="text-align: justify">Wraz ze zbliżaniem się &#8222;godziny 0&#8243; coraz więcej oficjeli. Przybył sam pan prezydent Republiki Chile,<a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min8.jpg"> Sebastian Pinera.</a> Teraz on będzie tu najważniejszy. Choć nie potrafi do końca opanować charakterystycznego patrzenia w inne miejsce,<a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min9.jpg"> niż stoi jego rozmówca. </a>Poszukiwanie wzrokiem kamery? Zobaczymy, co dalej.</p>
<p style="text-align: justify">Naprędce przygotowano <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min10.jpg">punkt medyczny.</a> Bliżej pracujących ratowników jak<a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min11.jpg"> ten reporter,</a> być już chyba nie można.</p>
<p style="text-align: justify">Zaczyna się najważniejszy moment. Kapsuła wjeżdża do odwiertu. <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min12.jpg">Pan prezydent czuwa.</a> Chwila <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min13.jpg">pełna emocji.</a> Obecność oficjeli na szczęście nie robi <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min14.jpg">wrażenia na ratownikach.</a> Poszło! Prezydent<a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min16.jpg"> karnie stoi z boku.</a></p>
<p style="text-align: justify">Sala służąca do<a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min15.jpg"> komunikacji z zasypanymi. </a>Prezydent i <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min17.jpg">media.</a></p>
<p style="text-align: justify">Ten widok długo nie zostanie <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min18.jpg"> zapomniany prezydentowi. </a>I chyba słusznie, bo trudno posądzać kogokolwiek o taką nieczułość, by sytuacja na niego nie podziałała, by nie poczuł się jak jeden z nich.</p>
<p style="text-align: justify">Potem już tylko &#8222;ustawki&#8221;. Dzieci zawsze <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min19.jpg">dobrze się &#8222;sprzedają&#8221;.</a> Jednak tym razem na pewno lepiej wyciągnięty z kopalni<a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min20.jpg"> ojciec małego.</a> Spontaniczna reakcja? Myślę, że tak. Atmosferze  takiej chwili <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min21.jpg">uległby każdy.</a> Radość udziela się wszystkim,<a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min22.jpg"> to zrozumiałe.</a> W takich chwilach intymność nie kłóci się z czyjąś obecnością. To <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min23.jpg">rzadki przypadek.</a></p>
<p style="text-align: justify">Dyscyplinę prezydenta można tylko podziwiać.<a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min24.jpg"> Wie kiedy odejść na bok.</a></p>
<p style="text-align: justify">W takich chwilach między ludźmi tworzą się dość szczególne więzi. <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min25.jpg">Czy dotyczy to także polityka?</a> Niewątpliwie oglądając to możemy uwierzyć, że tak.<a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min26.jpg"> Dla polityka to ważne.</a> Dziś, a szczególnie jutro.</p>
<p style="text-align: justify">Czy powinno się w takiej chwili komentować zachowanie polityka? Może się to komuś wydawać niestosowne i pewnie do jakiegoś stopnia jest, ale do pełnej wiary brakuje mi odpowiedzi na pytanie: gdzie patrzy pan prezydent? Dlaczego gdzie indziej, niż wszyscy? <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min27.jpg">Czego szuka wzrokiem?</a></p>
<p style="text-align: justify">Jeśli ktoś uważa, że się czepiam, niech mnie usprawiedliwi wieloletnia obserwacja  zachowań polityków, która zrodziła dalece posuniętą nieufność.  A jeśli się mylę? Cóż, tym lepiej dla nas wszystkich.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Jerzy Łukaszewski </strong></p>
<p style="text-align: justify">P.S. Składam podziękowania panu Hugo Infante z Secretaria de Comunicaciones Republiki Chile za wyrażenie zgody na wykorzystanie zdjęć.</p>
<p style="text-align: justify">P.S. P.S. W pojedynku kochanka &#8211; żona zwyciężyła ta pierwsza.<a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min31.jpg"> Media nie przegapiły tej gratki.</a></p>
<p style="text-align: justify">Yonni Barrios <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min32.jpg">w objęciach ukochanej.</a> Pan <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/min33.jpg">minister też się cieszy.</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/10/13/jak-to-robia-inni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wrzód na Platformie</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/09/19/wrzod-na-platformie/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/09/19/wrzod-na-platformie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Sep 2010 12:15:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Karnowski]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Pomorze]]></category>
		<category><![CDATA[poparcie]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[Sopot]]></category>
		<category><![CDATA[Sławomir Nowak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=3015</guid>
		<description><![CDATA[Jacek Karnowski, prezydent Sopotu i kandydat na prezydenta Sopotu, stał się dla PO postacią nieco kłopotliwą. Dla mediów i ich odbiorców &#8211; nie skazany, ale oskarżony, nie winny ale nie niewinny. Stratedzy PO postanowili więc trochę go popierać a trochę nie popierać. Szef pomorskiej PO rzekł co następuje: Platforma Obywatelska nie wycofuje się z poparcia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Jacek Karnowski, prezydent Sopotu i kandydat na prezydenta Sopotu, stał się dla PO postacią nieco kłopotliwą. Dla mediów i ich odbiorców &#8211; nie skazany, ale oskarżony, nie winny ale nie niewinny. Stratedzy PO postanowili więc trochę go popierać a trochę nie popierać.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-3015"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Szef pomorskiej PO rzekł co następuje:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Platforma Obywatelska nie wycofuje się z poparcia dla Jacka Karnowskiego na prezydenta Sopotu (…) Kandydatem popieranym przez nas w tych wyborach i pożądanym prezydentem Sopotu, takim, z którym będziemy też współpracowali w przyszłej radzie miasta Sopotu, jest Jacek Karnowski</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Należy podkreślić, że Donald Tusk otwarcie wyraził swoją opinię na temat ewentualności popierania przez PO Jacka Karnowskiego jako kandydata na prezydenta Sopotu i nie była to opinia aprobatywna. Premier podkreślił także, iż wolałby, by pomorska PO nie udzielała temu kandydatowi poparcia. Tymczasem w sopockiej PO 66 członków partii było za poparciem dla obecnego prezydenta miasta, zaś jedynie 12 członków partii – przeciw.</p>
<p style="text-align: justify;">Mamy w tym przypadku do czynienia z wydarzeniem istotnym z co najmniej dwóch względów.</p>
<p style="text-align: justify;">Po pierwsze, choć nie najważniejsze &#8211;  media rejestrują obecnie jawne akty sprzeciwu liderów pomorskiej PO względem stanowiska szefa partii i premiera Donalda Tuska.  Jest to kolejna z wielu pojawiających się ostatnio okoliczności będących źródłem podkopywania wizerunku Tuska &#8211; i to jest znacznie ważniejsze niż wymowa tego pojedynczego aktu sprzeciwu.</p>
<p style="text-align: justify;">Po drugie – działanie Platformy Obywatelskiej w sprawie Karnowskiego pokazuje słabość tej partii i – równocześnie – jej wizerunkowe przeczulenie. Po przepychankach i rozważaniu poparcia bądź braku poparcia dla tej kandydatury doszło bowiem do częściowego a zatem nijakiego, ujawniającego niezdecydowanie, poparcia Karkowskiego. Sytuacja sprawia wrażenie rezultatu usilnych poszukiwań decyzji kompromisowej między dążeniem do utrzymania wizerunku „czystych rąk” a poparciem swoich ludzi na strategicznie istotnym – pomorskim – terytorium. Teraz ludziom PO pozostaje modlitwa za oczyszczenie Karnowskiego z zarzutów.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/09/19/wrzod-na-platformie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Głupia krowa i śniadki</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/31/glupia-krowa-i-sniadki/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/31/glupia-krowa-i-sniadki/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Aug 2010 22:40:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Krzywonos]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[premier]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[rocznica]]></category>
		<category><![CDATA[Śniadek]]></category>
		<category><![CDATA[Solidarność]]></category>
		<category><![CDATA[Wałęsa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2941</guid>
		<description><![CDATA[Zdumiewające, ile ciekawych rzeczy można znaleźć w domowym  archiwum. Znalazłem mnóstwo druków, ulotek, podziemnych gazetek, kopert ze stemplami  wyrabianymi podczas strajku z byle czego. I  nazwiska, nazwiska, nazwiska. Gwoli prawdy historycznej, niektórych nazwisk nie znalazłem. I patrząc na rocznicowe obchody &#8222;Solidarności&#8221;,  to mnie zdumiało najbardziej. Widząc reakcje przedstawicieli związku noszącego tamtą, historyczną nazwę, słuchając przemówienia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Zdumiewające, ile ciekawych rzeczy można znaleźć w domowym  archiwum. Znalazłem mnóstwo druków, ulotek, podziemnych gazetek, kopert ze stemplami  wyrabianymi podczas strajku z byle czego. I  nazwiska, nazwiska, nazwiska. Gwoli prawdy historycznej, niektórych nazwisk nie znalazłem. I patrząc na rocznicowe obchody &#8222;Solidarności&#8221;,  to mnie zdumiało najbardziej. <span id="more-2941"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">Widząc reakcje przedstawicieli związku noszącego tamtą, historyczną nazwę, słuchając przemówienia prezesa PiS, nie mogłem się nadziwić, jak to się stało, że historia przegapiła skok Jarosława Kaczyńskiego przez płot stoczni i wiodącą rolę jego brata w wypracowaniu porozumień sierpniowych.  No cóż, kronikarze to też ludzie, popełniają błędy. Prezes na szczęście, pisze nową wersję historii i  trzeba przyznać, idzie mu to całkiem nieźle. Burnyje appadismiendy prechadiaszczyje w owacju, wsie wstajut.</p>
<p style="text-align: justify">Politycy obecni na obchodach mieli różne role i wszyscy zagrali je bardzo dobrze. Prezydent, który mimo łatwego do przewidzenia ostracyzmu przemówił miękko i  zachęcająco, choć może niekoniecznie dostosował treść i ton do słuchaczy. Premier, który  pokazał, że tak jak kiedyś nie bał się narazić na zomowskie pałki ( w odróżnieniu od niektórych),  tak i dziś potrafi wejść do &#8222;jaskini lwa&#8221; i powiedzieć, to co myśli.  Każdy z nich miał do zyskania co innego i u kogo innego, więc wszystko przebiegło zgodnie z oczekiwaniami. Nawet poseł PiS Jaworski, który skomentował wystąpienie pani Krzywonos  treściwą recenzją &#8222;głupia krowa&#8221;,  wpisał się idealnie w model nowej kultury a la Żoliborz,  zyskując ileś tam punktów u prezesa, o ile ten w ogóle to zarejestrował wpatrzony w rozanielone oczy kombatantki Szczypińskiej. To wszystko jest stosunkowo łatwe do zrozumienia. Był jednak na sali ktoś, czyjego zachowania, szczerze mówiąc nie rozumiem.  To Janusz Śniadek. Przewodniczący związku zawodowego. Przynajmniej póki co.</p>
<p style="text-align: justify">Było dotąd niepisana zasadą i ogólnie przyjętym zwyczajem, że gospodarz nie zaprasza gości po to, by ich obrażać. No, chyba, że cham i prostak. Gospodarz może wojować ze swoimi znajomymi przez 364 dni w roku, ale kiedy zaprasza ich na urodziny, powinien odstawić strzelbę do kąta. Ryzykuje bowiem, że następny jubileusz  odbędzie  się w znacznie pomniejszonym składzie. Tymczasem pan<a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Pani-Krzywonos-nie-upomniala-sie-o-pokrzywdzonych,wid,12617986,wiadomosc.html"> Śniadek zastosował inny zwyczaj. </a></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">związek chciał podczas rocznicy podkreślić to, że elity coraz bardziej oddalają się od etosu Solidarności.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Pięknie. Chciał i zrobił. Powinien to zrobić. Jednak nie w tym jednym jedynym dniu. Bo ten dzień powinien być wspomnieniem po najpiękniejszej rzeczy, jaka się  kiedykolwiek w tym kraju wydarzyła, a co <a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Pan-niszczy-godnosc-Lecha---ostre-slowa-do-Kaczynskiego-na-zjezdzie-Solidarnosci,wid,12617760,wiadomosc.html">zapamiętał premier. </a></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Wtedy[...]niezależnie od tego, czy ktoś był bezpartyjny, czy w PZPR, głęboko wierzący, czy był ateistą, czy miał poglądy konserwatywne, czy był anarchistą z przekonania, czy był góralem, Kaszubą, czy pochodził ze Śląska, wszyscy bez wyjątku, którzy mieli w sobie to elementarne poczucie odpowiedzialności za ojczyznę i to elementarne poczucie przyzwoitości, uczestniczyli w tym wielkim święcie stając się z godziny na godzinę lepszymi.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Pan Śniadek ma prawo tego uczucia nie pamiętać, choć niejedno mogłaby mu wyjaśnić żona,  współtworząca wówczas oświatową Solidarność, ale powinien o nim wiedzieć i w takim dniu je uszanować. Nie uszanował, stawiając tym samym znak zapytania przy twierdzeniu o kontynuacji solidarnościowej tradycji.  Komentując słowa pani Henryki Krzywonos pokazał całą swą małość i mizerię charakteru.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Mam wrażenie, że ona przychodzi na te uroczystości, żeby zwrócić na siebie uwagę &#8211; mówił o Henryce Krzywonos Janusz Śniadek, [...] pani Krzywonos opowiedziała się bardziej po stronie tych elit.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Po którejkolwiek stronie, prawdziwej bądź wyimaginowanej, opowiedziałaby się pani Krzywonos, to tacy ludzie, jak pan Śniadek winni do końca życia pamiętać, że są tym kim są tylko dlatego, że w pewnym momencie i w pewnym miejscu, znalazł się ktoś taki jak ta kobieta. Bez niej i Wałęsa nie byłby Wałęsą, a cóż mówić o tłumach dzisiejszych śniadków. Mali ludzie nie wywalczą wielkich rzeczy.</p>
<p style="text-align: justify">Pomijając wszystkie te moralno historyczne zgrzyty, zastanawiałem się, co chciał poprzez swoja postawę osiągnąć pan Śniadek? Jest szefem związku zawodowego i bierze pieniądze za to, że dba o interes swoich członków.  Byłoby więc zrozumiałe,  gdyby usiłował  żyć w zgodzie ze wszystkimi możliwymi siłami politycznymi w kraju.  Przychylne spojrzenie polityków różnych opcji niewątpliwie pomogłoby mu załatwić niejedną sprawę bez angażowania palaczy opon.   Może to i trochę cyniczne, ale tak zachowują się związki na całym świecie i dlatego potrafią na telefon załatwiać to, czego u nas nie dokonają zastępy Guzikiewiczów.  Jeśli pan Śniadek nie jest świadom tak oczywistych rzeczy, to nie powinien być szefem związku.  Jeśli jest, a mimo to robi coś dokładnie odwrotnego, to nie powinien nim być tym bardziej. Nie wiem, czy ta prawda ma szanse dotrzeć do członków związku, ale w ich najlepiej pojętym interesie jest, by dotarła jak najszybciej. Pan Śniadek, który  postawił wszystko na jedną polityczną kartę, kartę przegraną, kartę, która w dającej się przewidzieć perspektywie nie będzie miała decydującego wpływu na to, co się będzie w kraju działo, także w sferze praw pracowniczych, jest ewidentnym sabotażystą działającym przeciw własnemu związkowi.  Tak można sobie zapracować na miejsce na liście wyborczej jednej partii, a nie na szacunek członków związany z efektami związkowej pracy. Tyle, że na tę listę pan Śniadek też się spóźnił. Jak wszędzie.</p>
<p style="text-align: justify">A tak poza wszystkim to   sądzę, że rocznica podpisania porozumień sierpniowych powinna być świętem organizowanym przez władze państwowe, a nie związek zawodowy. To jest święto wolnej Polski, która wtedy się rodziła i zawężanie jego znaczenia do jednego tylko aspektu, jest zwyczajnym fałszowaniem historii.</p>
<p style="text-align: justify">To były najpiękniejsze chwile w życiu wielu ludzi i wszyscy oni mają prawo ich wspominania.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">to nie była wspólnota celów jednego związku zawodowego, jednej grupy zawodowej, kogoś silniejszego. &#8211; Wszyscy wiedzieli, że na pierwszym krajowym zjeździe spotyka się reprezentacja narodu, która podjęła wielki wysiłek walki o wolność i niepodległość dla wszystkich bez wyjątku Polaków, a nie dla jednej grupy, przeciwko drugiej grupie</p>
<p style="text-align: justify">
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Jerzy Łukaszewski</p>
<p style="text-align: justify">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/31/glupia-krowa-i-sniadki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Perspektywa wizerunkowa</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/27/perspektywa-wizerunkowa/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/27/perspektywa-wizerunkowa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Aug 2010 11:51:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[polityka wizerunkowa]]></category>
		<category><![CDATA[polityka zagraniczna]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2928</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli zasadniczym elementem ofensywy rządu w dziedzinie polskiej polityki zagranicznej ma być pokazywanie premiera w towarzystwie przywódców najważniejszych państw, nie wróży to dobrze polskiej polityce zagranicznej. Ogólnie nie jest źle – Donald Tusk otrzymuje autentycznie prestiżowe międzynarodowe nagrody („Tusk będzie wielki”), na zdjęciach widać go w najlepszej komitywie z prezydentem Francji czy z kanclerz Niemiec, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Jeśli zasadniczym elementem ofensywy rządu w dziedzinie polskiej polityki zagranicznej ma być pokazywanie premiera w towarzystwie przywódców najważniejszych państw, nie wróży to dobrze polskiej polityce zagranicznej.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2928"></span>Ogólnie nie jest źle – Donald Tusk otrzymuje autentycznie prestiżowe międzynarodowe nagrody (<a href="../2010/03/22/tusk-bedzie-wielki/">„Tusk będzie wielki”</a>), na zdjęciach widać go w najlepszej komitywie z prezydentem Francji czy z kanclerz Niemiec, no i jeszcze to bezprecedensowa nowa karta w relacjach z Rosją. Nie jest źle? Mało! Tak dobrze nie było nigdy.</p>
<p style="text-align: justify;">Przy czym rzecz jasna wszystko zależy od tego, jakie się zastosuje kryteria. Bo np. według najnowszego raportu Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych rzeczywistość przedstawia się następująco:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Budowana na mocy traktatu lizbońskiego unijna dyplomacja jest w rzeczywistości MSZ starej Europy. Zdecydowana większość stanowisk należy do Francuzów, Włochów, Belgów i Niemców. Ze 115 ambasadorów UE tylko dwóch pochodzi z Europy Środkowej. Węgier reprezentuje Unię w Norwegii, Litwin w Afganistanie. Podobnie jest w centrali tzw. unijnego MSZ, gdzie ponad 90 proc. personelu stanowią obywatele starej Unii.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Czy rząd ma jakiś plan, by te niekorzystne proporcje zmienić? Nie wiadomo, nic podobnego nie komunikuje. Być może zresztą nie widzi takiej potrzeby. Bowiem czy rzeczywiście są one niekorzystne, to też kwestia oceny, więc kryteriów. Wspólna europejska dyplomacja ma być przecież w końcu właśnie europejska, a nie polska, francuska czy bułgarska. Koniec z partykularyzmami. Jeśli w to wierzyć. A na razie strategia ma wyglądać raczej w ten sposób:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Premier będzie pokazywany jako mąż stanu w towarzystwie polityków najważniejszych krajów: np. Angeli Merkel i Nicolasa Sarkozy&#8217;ego. A za krajowe problemy odpowiedzialność poniosą ministrowie</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">A więc polityka zagraniczna jako instrument już nawet nie polityki wewnętrznej, ale ściśle wizerunkowej. I to na krótką metę. Tak przynajmniej zdradził „Rzeczpospolitej” anonimowy parlamentarzysta PO. Tyle że to „Rzepa”, więc co się przejmować? Zawiść i tęsknota za IV RP.</p>
<p style="text-align: justify;">Zupełnie już bez złośliwości, to dobrze, że Donald Tusk potrafi „pokazać się” na forum międzynarodowym, że umie zagadać, wziąć pod łokieć, zażartować. Stylu uprawiania polityki i podtrzymywania kontaktów międzynarodowych nie da się dzisiaj przecenić. Dobrze, gdy jest swobodny, źle, gdy zamknięty, warunkowany resentymentem itd. W końcu Merkel, Sarkozy czy Obama też poklepują, biorą pod ramię, dowcipkują. Bez tego ani rusz, ale wyłącznie z tym też się daleko nie ujedzie, czego najlepszym dowodem znakomite relacje Aleksandra Kwaśniewskiego z sąsiadami zakończone embargiem mięsnym i porozumieniem o budowie rosyjsko-niemieckiego gazociągu północnego.</p>
<p style="text-align: justify;">Czyli co oprócz chwalebnego kumplostwa? Przydałoby się trochę stanowczości, jasnego formułowania własnych celów i inicjatywy. Do objęcia przez Polskę prezydencji w UE zostało mniej niż rok.</p>
<p style="text-align: justify;">Tymczasem mamy deklarację &#8211; nie członka rządu co prawda, ale jednak wiemy, na jakim świecie żyjemy &#8211; prezydenta Komorowskiego w sprawie jednego z aspektów polityki wschodniej. Że oczywiście stoimy na stanowisku niepodzielności terytorium Gruzji, ale:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>(&#8230;) ja nie pojadę na granicę tylko dlatego, że wymyślił to sobie prezydent Gruzji.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Te słowa, z wywiadu udzielonego przez prezydenta – znowu – „Rzeczpospolitej” zrobiły karierę i trudno się temu dziwić. Zawarta w tym zdaniu myśl jest całkiem sensowna i bez trudu dałaby się obronić. Można było wyrazić ją na multum sposobów, prezydent Komorowski wybrał jednak najgorszy – obrażając przy okazji prezydenta suwerennego państwa. Po co?! Niektórzy wytłumaczą zapewne, że by zapunktować u Putina, tego rodzaju interpretacja wydaje się jednak nieco zbyt straszna. Za to gdy przypomnimy sobie niedawną kampanię prezydencką, przypomni nam się też być może słowo lapsus.</p>
<p style="text-align: justify;">Wniosek: Donald Tusk powinien zasugerować prezydentowi milczenie również w sprawach zagranicznych. I będzie dobrze. Już jest. Przynajmniej wizerunkowo.</p>
<h5 style="text-align: justify;">Piotr Tomza</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/27/perspektywa-wizerunkowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co ślina na język przyniesie?</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/09/co-slina-na-jezyk-przyniesie/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/09/co-slina-na-jezyk-przyniesie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Aug 2010 06:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Castro]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[krzyż]]></category>
		<category><![CDATA[Lisicki]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Pałac prezydencki]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[pis.org]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[Rzeczpospolita]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2837</guid>
		<description><![CDATA[Mówienie tego co ślina na język przyniesie przez bardzo długi okres było domeną, czy też znakiem rozpoznawczym Lecha Wałęsy. Po wielu latach społeczeństwo się przyzwyczaiło do takiej formy wypowiedzi. Jeszcze w trakcie prawyborów w PO mogliśmy zaobserwować, że Bronisław Komorowski ma podobne zapędy; nikt nie spodziewał się, że takowe posiada również Jarosław Kaczyński. I słusznie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Mówienie tego co ślina na język przyniesie przez bardzo długi okres było domeną, czy też znakiem rozpoznawczym Lecha Wałęsy. Po wielu latach społeczeństwo się przyzwyczaiło do takiej formy wypowiedzi. Jeszcze w trakcie prawyborów w PO mogliśmy zaobserwować, że Bronisław Komorowski ma podobne zapędy; nikt nie spodziewał się, że takowe posiada również Jarosław Kaczyński.</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-2837"></span></strong>I słusznie. Jarosław Kaczyński doskonale wie co i kiedy ma powiedzieć. Tylko przez chwilę może się wydawać, że jego wypowiedzi są chaotyczne i nieprzemyślane. W piątek na stronie pisorg opublikowany został wywiad z prezesem, stanowiący niejako odpowiedź na <a href="http://www.rp.pl/artykul/9158,518091.html" target="_blank">artykuł Pawła Lisickiego, redaktora „Rzeczpospolita”</a>.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Różnych rzeczy się spodziewałem, tylko nie tego, że ktoś uzna, że to ja jestem przede wszystkim odpowiedzialny za to niebezpieczeństwo, które wywołał swoimi działaniami pan Komorowski, że ktoś o to mnie oskarży. Mogę tylko jeszcze dodać, że to ja przestrzegałem przed możliwymi konsekwencjami usunięcia krzyża, kiedy ta sprawa stanęła.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Jarosław Kaczyński obarcza odpowiedzialnością Bronisława Komorowskiego za to, że pod krzyżem pojawili się jego obrońcy. Zapomina jednak, że obrońcy ci pojawili się w odpowiedzi na jego słowa wyrażające oburzenie decyzją prezydenta. Zapomina także, że nikt nie chce tego krzyża spalić, pociąć, wyrzucić na śmietnik, a jedynie przenieść do świątyni, miejsca odpowiedniego na taki symbol. Czym zatem jest zapateryzm?</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">To jest dokładnie to samo, co głosili w Polsce komuniści na pierwszym etapie walki z Kościołem. Później w ogóle Kościoła miało nie być. Ale proszę zwrócić uwagę, że komuniści w PRL nie zdobyli się na zaatakowanie na przykład krzyży przydrożnych. Na taką odwagę zdobył się tylko obrońca Wojskowych Służb Informacyjnych prezydent Komorowski.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Zacznijmy od tego, że choć Kościół otrzymał możliwość mieszania się w politykę od prawicy, która doszła do władzy po zmianach w 1989 roku, to jednak konkordat podpisała lewica, jakby nie patrzeć kojarzona tylko i wyłącznie z komuną. Zatem o jakim spychaniu kościoła w nicość prezes mówi? Warto także zwrócić uwagę na krzyże przydrożne. Owszem. Są to małe krzyże, często w rowach, na drzewach, tam gdzie skończyło się czyjeś życie. Krzyż o którym ostatnio mowa jest wysoki na kilka metrów i stoi przed siedzibą prezydenta. Jest to dość istotna różnica.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Podkreśliliśmy w naszym oświadczeniu, że prezydent Komorowski ma oczywiście prawo do dysponowania swoim pałacem. […] Przede wszystkim jednak nie można zapominać, o co w tym wszystkim naprawdę chodzi. Chodzi o to, by nie powstał pomnik, pomnik, który siła rzeczy będzie pomnikiem Lecha Kaczyńskiego, a pamięci o Lechu Kaczyńskim obecna władza boi się jak diabeł święconej wody. Boi się, bo Lech Kaczyński uosabiał to wszystko, czego zaprzeczeniem ona jest, czyli suwerennej, demokratycznej i sprawiedliwej w swoich stosunkach społecznych Polski.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Pamięć prezesa jest dość wybiórcza, co nowością żadną nie jest. Prezydent Kaczyński cieszył się najsłabszym poparciem wśród narodu. Wałęsie nie dana została druga szansa. Otrzymał ją natomiast Kwaśniewski, kandydat lewicowy, który jednak potrafił swoim postępowaniem przekonać naród, że jest prezydentem narodu a nie swojej partii. Nie ma co się oszukiwać, Kaczyński nie umiał ani tego pokazać, ani wmówić – w rzeczywistości cały czas był tak związany ze swoim bratem, że praktycznie z partią, którą brat utworzył i reprezentował. Idąc  jednak logiką prezesa, nie stoi on w obronie symbolu krzyża, pamięci ofiar, a w obronie pamięci i pomnika swojego brata, jakby to miał być jego pomnik.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Natomiast jeśli chodzi o Pałac Prezydencki, to uważamy, że jest to jak najbardziej właściwe miejsce na postawienie pomnika, mającego uczcić pamięć o Lechu Kaczyńskim, jego małżonce i pozostałych ofiarach katastrofy. Jest to pogląd nie tylko nasz, ale również bardzo dużej części Polaków i dlatego należy poważnie brać go pod uwagę.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Zatem zróbmy referendum. Skończmy ten cyrk pod krzyżem, pod Pałacem Prezydenckim. Niech społeczeństwo zadecyduje. Niech wyznacznikiem tego, czego chce naród nie będzie zbiorowisko fanatyków Jarosława Kaczyńskiego i narwańców, którzy pod krzyżem robią libacje alkoholowe tylko i wyłącznie w celu zamanifestowania swojego sprzeciwu wobec prezesa.</p>
<p style="text-align: justify">Ostatnie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, jego manifest i sprzeciw wobec prezydenta oraz brak akceptacji wyników wyborów świadczy o nim jak nigdy wcześniej. Mamy oto człowieka, który obraził się na swojego prezydenta, człowieka, który obraża wyborców, dając do zrozumienia, że głupio zrobili oddając głos na Komorowskiego. Partia człowieka, tak uparcie walczącego z władzą inną niż jego będzie startowała w wyborach parlamentarnych. Człowiek ten, przepełniony goryczą, żalem i nienawiścią będzie aspirował do fotela premiera. Warto się nad tym zastanowić, gdyż taki Castro dla przykładu, na marginesie: też prawnik, zaczynał od walki z dyktaturą, walki ze złym systemem politycznym, złą władzą, a sam jako dyktator skończył.</p>
<p>Cytaty pochodzą z <a href="http://www.pis.org.pl/article.php?id=17510" target="_blank">wywiadu udzielonego przez Jarosława Kaczyńskiego</a>, opublikowanego na stronie internetowej PiS.</p>
<p><strong>Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/09/co-slina-na-jezyk-przyniesie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Oto ja przemawiam do was</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/06/oto-ja-przemawiam-do-was/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/06/oto-ja-przemawiam-do-was/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Aug 2010 10:52:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[orędzie]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[zaprzysiężenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2822</guid>
		<description><![CDATA[Bronisław Komorowski został zaprzysiężony na prezydenta w czasie, gdy na ulicach, a przede wszystkim przed Pałacem Prezydenckim toczy się spór. Teoretycznie spór o krzyż, w praktyce spór o jego prezydenturę. Trudno mu będzie pełnić urząd w sytuacji, gdy wybory,  jak nigdy wcześniej, podzieliły Polaków. Podział dla jednych jest prosty: na pseudo i prawdziwych Polaków. Dla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Bronisław Komorowski został zaprzysiężony na prezydenta w czasie, gdy na ulicach, a przede wszystkim przed Pałacem Prezydenckim toczy się spór. Teoretycznie spór o krzyż, w praktyce spór o jego prezydenturę. Trudno mu będzie pełnić urząd w sytuacji, gdy wybory,  jak nigdy wcześniej, podzieliły Polaków.</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-2822"></span></strong>Podział dla jednych jest prosty: na pseudo i prawdziwych Polaków. Dla innych podział ten już nie jest taki prosty, a jest wręcz niezrozumiały. Ale dziś nie o tym. Dziś o wzniosłej chwili zaprzysiężenia nowego prezydenta, wybranego nie inaczej, jak w demokratycznych wyborach.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Trudno ukryć wzruszenie, gdy staje się w takiej chwili, w tym miejscu, gdzie bije serce polskiej demokracji. […] To wielki zaszczyt i wielkie zobowiązanie. Dziękuję wszystkim, którzy wraz ze mną i moją rodziną przeżywają tę doniosłą chwilę i tutaj w polskim Sejmie, i w polskich domach.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Tak. Bronisław Komorowski dostąpił zaszczytu a to przekłada się na to, że raz dane mu zaufanie powinno teraz zaowocować. Czym? Tu już zdania są podzielone.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Obejmuję najwyższy urząd RP po wyborach, które nastąpiły w szczególnych okolicznościach, gdy Polska musiała stawić czoła wielkiej narodowej tragedii; gdy w katastrofie pod Smoleńskiem zginął prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka, zginęli reprezentanci elit państwowych i wybitni przedstawiciele polskiego życia publicznego i społecznego.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Dobrze wiedzieć, że prezydent zdaje sobie sprawę z okoliczności swojej wygranej. Daje to podstawę, by sądzić, iż zdaje sobie on również sprawę z podziału jaki dokonał się w trakcie ostatnich miesięcy.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Demokratyczny ład instytucjonalny, który zbudowaliśmy w ciągu 20 lat zmian w Polsce sprawił, że w tym trudnym czasie potrafiliśmy zapewnić ciągłość władzy państwowej, potrafiliśmy godnie oddać hołd ofiarom katastrofy.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Czy aby na pewno?</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Trzeba nam więcej spokoju i zrozumienia, a mniej walki, niechęci, pogardy, a czasem i nienawiści.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Amen. Tylko, że chcieć, a móc to często dwie zupełnie różne sprawy. Tak jest w tym przypadku. Nie bez znaczenia jest fakt, że obrońcy krzyża w imię pamięci ofiar skandują imię prezesa partii opozycyjnej. Jeszcze większe znaczenie ma to, że partia opozycyjna nie robi nic, aby ich zwolennicy zachowali należny szacunek dla krzyża, który upamiętnia wszystkie ofiary katastrofy pod Smoleńskiem.</p>
<p style="text-align: justify">A co na to Jarosław Kaczyński? Jarosław Kaczyński na zaprzysiężeniu prezydenta się nie stawił okazując tym samym brak szacunku dla Komorowskiego oraz brak akceptacji i uznania wyniku demokratycznych wyborów. Tym samym pokazał, nie pierwszy raz zresztą, że większość tylko wtedy ma rację, gdy racja ta pokrywa się z jego własną.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Będę dbał, żeby polski żołnierz narażający swoje zdrowie i życie zawsze wiedział, jaki jest celi i czasowy horyzont działań, żeby rozumiał zadanie.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Zatem dlaczego giną nasi rodacy w Afganistanie i Iraku? Czy wojna amerykanów o ropę jest rzeczywiście naszą wojną? Przecież my, Polacy nie umiemy wywalczyć nawet wyjazdów do USA bez wiz.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Przez ostatnie dwie dekady zmieniliśmy się, ale wyzwania przed nami. Musimy inwestować w infrastrukturę, utrzymać w ryzach finanse, poprawić edukację, inwestować w badania naukowe, lepiej finansować instytucje kultury.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Musimy, powinniśmy. I co dalej? Nie ma pieniędzy na emerytury, na służbę zdrowia, podwyżka podatków ma załatać dziurę budżetową. Skąd pieniądze na realizację wielkich wizji?</p>
<p style="text-align: justify">Orędzie prezydenta, określone jako nudne i pełne wielkich, ale nic nie znaczących słów nie jest inne od tych, wygłaszanych przez jego poprzedników. Zwyczajnie kolejny raz usłyszeliśmy wizję Polski silnej, dobrze zorganizowanej, współpracującej na forum międzynarodowym. Jakie to ma znaczenie? Nijakie. Polska stać będzie jak stoi, ale wyborcy nie chcieliby usłyszeć tego, że zmienił się tylko prezydent. Polacy chcą usłyszeć o dobrobycie, jaki będzie im dany w zamian za oddany głos. Jednak żeby prezydent nie spoczął na laurach. My, Polacy jak nikt inny umiemy skrupulatnie rozliczać z obietnic wyborczych.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/06/oto-ja-przemawiam-do-was/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ludzie listy piszą</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/02/ludzie-listy-pisza/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/02/ludzie-listy-pisza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Aug 2010 06:55:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[list do prezydenta]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent elekt]]></category>
		<category><![CDATA[prezydentura]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Lis]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2792</guid>
		<description><![CDATA[Jednak nie każdemu obywatelowi dane jest dotarcie do adresata, tym bardziej, gdy adresatem tym jest polityk, jeszcze bardziej, gdy politykiem tym jest prezydent. Ale nie musimy się przejmować, w naszym imieniu list napisał nie kto inny, jak Tomasz Lis. W jakim celu? W celu przekazania rad i sugestii. Zacznijmy od tych drugich. Choć sprawuje Pan [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Jednak nie każdemu obywatelowi dane jest dotarcie do adresata, tym bardziej, gdy adresatem tym jest polityk, jeszcze bardziej, gdy politykiem tym jest prezydent. Ale nie musimy się przejmować, w naszym imieniu list napisał nie kto inny, jak Tomasz Lis.</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-2792"></span></strong>W jakim celu? W celu przekazania rad i sugestii. Zacznijmy od tych drugich.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Choć sprawuje Pan najwyższy urząd w państwie, nie ma Pan, zresztą nigdy Pan nie miał, swej politycznej drużyny. Grał Pan, owszem, w pewnej drużynie, ale – umówmy się – ani nie był Pan jej przywódcą czy kapitanem, ani rozgrywającym.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">No to się umówiliśmy – choć wypadałoby zwyczajnie stwierdzić fakt, bo fakt to jest bez ukrycia i bez umawiania się. Lis nie odkrył żadnej rewelacji. Komorowski, choć staż w sejmie ma długi, to jest graczem z dalszego planu.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Na dodatek obejmuje Pan urząd po kampanii, w której – mam wrażenie – nie dotarł Pan do serc większości spośród milionów ludzi, którzy na Pana głosowali.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Pamięć Lisa jest krótka. Kaczyński obejmując urząd również nie dotarł do serc większości. Niewątpliwie i Kwaśniewski, gdy pierwszy raz obejmował ten urząd to tylko dlatego, że głosowali na niego ci, którzy nie chcieli ponownych rządów Wałęsy.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Bądźmy szczerzy. W większości głosowali oni nie na Pana, ale przeciw Pana rywalowi.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Wybór mniejszego zła jest nadal wyborem, również świadomym. Bądźmy szczerzy, Komorowski nie jest chyba aż tak zadufany w sobie, by nie zdawać sobie sprawy z tego, w jakich okolicznościach został wybrany.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Ale nie jest aż tak źle. Ostrość sporu i gęstość atmosfery dają Panu dobrą okazję do tego, by pokazać, że potrafi Pan żeglować po wzburzonych falach. Napastliwość politycznych wrogów podniesie cenę klasy, Pozycja prezydenta jest słabsza niż kiedykolwiek w ostatnim 20-leciu.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Jest źle, ponieważ prezydenta nie ma. Schował się zaraz po tym, jak napotkał opór w sprawie zabrania krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego. Zatem, aby pokazać cokolwiek prezydent, jeszcze elekt, powinien najpierw sam się pokazać. Jednak zamiast Komorowskiego mamy Palikota, który wypowiada się w sposób dający podstawę, by sądzić, iż nie tylko jest tym, który popierał Komorowskiego w wyborach, ale również osobą, która ma wpływ (o zgrozo!) na jego decyzje. Słabość pozycji wynika z przekonania, iż Komorowski jest marionetką w rękach Tuska – to jednak zweryfikuje rzeczywistość.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Ma Pan jeszcze jeden ważny atut, proszę mi wybaczyć, ale to skutek raczej skromnych oczekiwań związanych z Pana prezydenturą. Poprzeczka nie jest zawieszona wysoko, łatwo będzie ją przeskoczyć. Trudno będzie zawieść nadmierne oczekiwania, bo ich nie ma.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Czyżby? Osobiście mam bardzo duże oczekiwania. Sądzę, że oczekiwania są większe wśród zwolenników byłego prezydenta. Ta prezydentura będzie odnoszona do poprzedniej.</p>
<p style="text-align: justify">Tomasz Lis rozpisuje się w ramach sugestii stwierdzając mniej lub bardziej (nie)wygodne fakty. Trudno to nazwać sugestiami, prędzej są to spostrzeżenia. Zatem przejdźmy do rad, jakie Lis chce przekazać prezydentowi. Z siedmiu akapitów listu, cały jeden, ostatni zawiera dobre rady.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Musi Pan w ciągu tych nadchodzących lat pamiętać o mapie Polski ilustrującej poparcie dla Pana i dla Pana rywala. Musi Pan pamiętać o realnym podziale na Polskę A i B. I za wszelką cenę być prezydentem także tych, którzy na Pana nie głosowali, którzy Pana prezydentury nie chcieli i którzy z założenia uważają ją za katastrofę. Musi Pan, na miarę swych umiejętności i na miarę potrzeb, za wszelką cenę te dwie Polski, na tyle, na ile się da, sklejać. Pana pracodawcami są w końcu i ci, którzy witają Pana z otwartymi ramionami, i ci, którzy witają Pana z zaciśniętymi pięściami, i ci, którzy nie witają Pana w ogóle.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Rada pierwsza: wzmocnić własną pamięć. Rada druga: skleić Polskę A i B. Co będzie dość trudne dla kogoś, kto nie widzi takiego podziału. Natomiast Lis powinien wiedzieć, że większe poparcie dla jednego z kandydatów nie oznacza totalnego braku poparcia dla drugiego.</p>
<p style="text-align: justify">Tak, wszyscy jesteśmy pracodawcami naszego prezydenta, tak samo jak naszego rządu. I to tyle. Taki tytuł honorowy, z którym niewiele można zrobić. Jako pracodawcy nie mamy wpływu na warunki pracy i płacy naszych pracowników. A szkoda. Gdyby wynagradzać prowizyjnie, potrącać z wynagrodzenia za nieobecność na sali sejmowej i karać naganą, przy czym trzy nagany to dyscyplinarne zwolnienie, za niewłaściwe zachowanie i działania na szkodę państwa… byłoby jak w bajce.</p>
<p style="text-align: justify">Jednak nie jest tak i możemy wedle uznania pisać listy, wysnuwać wnioski i stawiać postulaty. Dziennikarze są o tyle w komfortowej sytuacji, że ich pojedynczy głos często ma większą siłę przebicia niż głosy setek – no chyba, że te setki to związek zawodowy palący opony na ulicach Warszawy. Zatem jeśli już ktoś zabiera głos w przeświadczeniu, iż robi to w imieniu większości, powinien się przed tym zastanowić kilka razy. Czy warto, czy zostanie usłyszany, czy rzeczywiście przemawia w imieniu większości.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">Cytaty pochodzą z tekstu Tomasza Lisa &#8222;<a href="http://wprost.pl/ar/204229/List-do-prezydenta/" target="_blank">List do prezydenta</a>&#8222;, opublikowanego w gazecie &#8222;Wprost&#8221;</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong> Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/02/ludzie-listy-pisza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>- Będę prezyzentem? &#8211; Będę premierem?</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/07/05/bede-premierem/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/07/05/bede-premierem/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Jul 2010 07:58:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[prezydentura]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[wybory 2010]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2668</guid>
		<description><![CDATA[Niewykluczone, że Kaczyńskiemu łatwiej przełknąć przegraną, gdy w perspektywie pojawia się fotel premiera. Niewątpliwie obecne, jakże wysokie poparcie daje Jarosławowi realne szanse ,by kolejny raz został premierem. Warto jednak pamiętać, że do kolejnych wyborów sporo może się zmienić i warto zacząć już teraz ważyć swoje słowa. Muszę zacząć od tego, czego wymaga dobry zwyczaj: gratuluję [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Niewykluczone, że Kaczyńskiemu łatwiej przełknąć przegraną, gdy w perspektywie pojawia się fotel premiera. Niewątpliwie obecne, jakże wysokie poparcie daje Jarosławowi realne szanse ,by kolejny raz został premierem. Warto jednak pamiętać, że do kolejnych wyborów sporo może się zmienić i warto zacząć już teraz ważyć swoje słowa.</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-2668"></span></strong>Muszę zacząć od tego, czego wymaga dobry zwyczaj: gratuluję zwycięzcy, gratuluję Bronisławowi Komorowskiemu.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Musiał, nie musiał, chciał… nie chciał. Nie chcę, ale muszę. Tyle dobrego, ile dobrego wychowania – a tego więcej niż chęci, dobrych chęci.</p>
<p style="text-align: justify">Gdy w debacie 30 czerwca Komorowski zapewnił, iż nie będzie meldował Tuskowi wykonania zadania, Kaczyński stwierdził, że nieładnie jest wspominać zmarłego. No ba! Przecież na wspominki o zmarłym w katastrofie pod Smoleńskiem prezydencie, jego brat ma wyłączność.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Pamiętajmy o nich, bo z ich tragicznej, męczeńskiej śmierci wyrósł ten ruch, który doprowadził do dzisiejszego wyniku.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Pan Jarosław zapomniał, iż nie każdy na pokładzie TU-154 popierał jego brata. Zapomniał również, co oznacza pojęcie męczeńskiej śmierci. Od kiedy pierwszy raz użył tego stwierdzenia zastanawiam się jakim słownikiem on operuje. W moim słowniku (języka polskiego PWN) męczeństwo oznacza „długotrwałe znoszenie mąk i prześladowań”, męczeńska śmierć natomiast następuje z ręki prześladowców, a męczennik umiera za swoje przekonania i idee. Za grosz nie pasuje mi to do katastrofy lotniczej.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">To z pracy i służby mojego brata wyrosła nowa jakość w polskim życiu publicznym, powrót do wartości, powrót do patriotyzmu wszyscy musieli się do tego stosować.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Wszyscy, czyli kto? Musieli, czyli byli zmuszani? Czy to dyktatura, „Sajmon mówi”? A jeśli się nie zastosowali to co?</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Musimy dalej zmieniać Polskę, przed nami kolejne wybory: samorządowe, parlamentarne, musimy być nadal zmobilizowani, musimy zwyciężyć.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Musimy jest pojęciem, które wywiera presję na tego, do kogo jest skierowane. W psychologii jest to określenie negatywne i sugeruje się, aby zamieniać je na „powinniśmy”, „mamy potrzebę” – w zależności od okoliczności. Na mnie osobiście „muszę” działa deprymująco.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">To wielkie zadanie, które jest przed nami, wielkie pytanie, na które musimy odpowiedzieć</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Czasem odnoszę wrażenie, że „nie chcę, ale muszę” Wałęsa powtórzył za Kaczyńskim.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Chociaż pewnie z największą butelką szampana przyjdzie poczekać do jutra, bo widać, że jesteśmy blisko remisu, to mamy powód do dumy i radości.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Komorowski nie był tak pewny swojej wygranej tak, jak tej wygranej był pewny Kaczyński. Pogratulował i jemu</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Gratuluję znakomitego wyniku oraz tego, że &#8211; jak mało kiedy &#8211; widać, że Polska, aczkolwiek prawie podzielona równo, prawie pół na pół, jest jednak Polską wspólną.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Euforia i zwycięstwo to jedno, drugie, że PO mając ‘monopol’ na władzę nie będzie miała wymówek, gdy będzie pytana o obietnice reform i inne obietnice wyborcze. Polityków czeka nie lada wyzwanie</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">To ogromna praca aby podziały nie przeszkadzały we współpracy, aby nie stanęły na przeszkodzie do budowania zgody narodowej. Zgodnie z piękną tradycją solidarnościową wołamy już poza kampanią, tylko wołamy dlatego, że tak zawsze myśleliśmy i myślimy w dalszym ciągu, że nie ma wolności bez solidarności i że nie ma solidarności bez wolności.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Z przemówienia Komorowskiego można wyczytać „ojej, wygrałem i co ja teraz zrobię…”, z Kaczyńskiego „muszę być najlepszy, muszę być największy, muszę mieć władzę, muszę, muszę, muszę”.</p>
<p style="text-align: justify">Tak czy inaczej prezydentura będzie ciekawa, szczególnie po wyborach parlamentarnych. Czy ‘monopol’ władzy lewicy pociągnął kraj na dno? Nie. Więc nie zakładajmy, że ten pociągnie. Wiemy jaka byłaby prezydentura Jarosława, gdyż ten zapowiedział kontynuację dzieła swojego brata. Jaka będzie Komorowskiego? Ocenimy niebawem i trzymajmy kciuki, żeby nasz prezydent nie miał tyle wpadek, ile zaliczył w trakcie kampanii wyborczej.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong> Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/07/05/bede-premierem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ja jako przyszły ewentualny</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/06/12/ja-jako-przyszly-ewentualny/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/06/12/ja-jako-przyszly-ewentualny/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Jun 2010 20:51:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Korwin-Mikke]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[sondaż]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2559</guid>
		<description><![CDATA[Janusz Korwin-Mikke poważnie mówi o ewentualności swojej wygranej w wyborach prezydenckich. Nie pierwszy raz, ale pierwszy raz mówi to, mając ku temu racjonalne podstawy. Drugie miejsce w sondażu to już nie przelewki. Tak, wiadomo, sondaże internetowe nie są prawdziwe, bo są internetowe. Z tego to względu mówi się o nich i ich wynikach niewiele. Zastrzeżenia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Janusz Korwin-Mikke poważnie mówi o ewentualności swojej wygranej w wyborach prezydenckich. Nie pierwszy raz, ale pierwszy raz mówi to, mając ku temu racjonalne podstawy. Drugie miejsce w sondażu to już nie przelewki.</strong><span id="more-2559"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Tak, wiadomo, sondaże internetowe nie są prawdziwe, bo są internetowe. Z tego to względu mówi się o nich i ich wynikach niewiele. Zastrzeżenia względem nich są zresztą zasadne; niereprezentatywna próba – oto podstawowy zarzut. Nie doceniamy jednak pewnej ich szczególnej charakterystyki: biorą w nich udział Ci, którzy chcą a nie Ci, którzy odebrali telefon od czasem namolnego ankietera i chcą, za wszelką cenę, zakończyć z nim rozmowę. To tak na marginesie oczywiście.</p>
<p style="text-align: justify;">Sondaż internetowy nie jest wiarygodnym źródłem informacji o preferencjach wyborców. Jest jednak względnie wiarygodnym źródłem informacji o preferencjach internautów a ci nie są Indianami z rezerwatu, tylko rosnącą w siłę kategorią społeczną, która na dodatek wciąż dywersyfikuje się pod względem wieku i innych istotnych charakterystyk demograficznych.</p>
<p style="text-align: justify;">W kolejnej sondzie (czyli nie sondażu – tak rzecz nazywa portal TVN24) Janusz Korwin-Mikke już nie tyle zaznacza swoją obecność, co… przystępuje do równej walki z podstawowymi zawodnikami: Jarosławem Kaczyńskim i Bronisławem Komorowskim. <a href="http://www.tvn24.pl/1002982,1,1,w-najblizszych-wyborach-prezydenckich-zaglosuje-na,sondy.html" target="_blank">Właściwie to… znajduje się między nimi z 22% poparcia przy 20% Kaczyńskiego i 36% Komorowskiego</a>. To już nie folklor polityczny, to rzeczywistość polityczna, nawet jeżeli internetowa, czyli wirtualna.</p>
<p style="text-align: justify;">Dziś Korwin-Mikke pojawił się na w Krakowie, ale realnie, namacalnie. Przemawiając (słuchało go podobno ok. 2 tysięcy ludzi, którzy przerywali wypowiedzi kandydata brawam). na Rynku Głównym <a href="http://wybory.onet.pl/prezydenckie-2010/aktualnosci/jezeli-wejde-do-drugiej-tury-to-wygram,1,3244185,aktualnosc.html" target="_blank">powiedział</a>:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli wejdę do drugiej tury, to już wtedy na pewno wygram, bo jest tylu przeciwników zarówno Kaczyńskiego, jak i Komorowskiego, że ze złości zagłosują na mnie.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Śmieszne to bardziej, czy straszne? Zależnie od interpretacji czytelników, niezależnie od nich jednak – całkiem prawdopodobne.</p>
<p style="text-align: justify;">Korwin-Mikke <a href="http://wybory.onet.pl/prezydenckie-2010/aktualnosci/jezeli-wejde-do-drugiej-tury-to-wygram,1,3244185,aktualnosc.html" target="_blank">kontynuował</a>:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Państwo musicie tylko przekonać innych ludzi, że ten gość, którego tak rzadko pokazują w telewizji, w dodatku jako wariata i oszołoma, to jest normalny człowiek.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Coś w tym jest. Kandydat rzeczywiście jest tak traktowany, jest tak postrzegany, choć sam jest tego stanu współautorem. Powinien więc zacząć od kreowania wizerunku sprzecznego z wyżej zarysowanym, a potem namawiać do tego innych ludzi.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://wybory.onet.pl/prezydenckie-2010/aktualnosci/jezeli-wejde-do-drugiej-tury-to-wygram,1,3244185,aktualnosc.html" target="_blank">Kolejna wypowiedź</a>, z którą trudno się nie zgodzić:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Pierwsza tura jest po to, by ludzie dali wyraz swoim przekonaniom, w drugiej turze głosuje się na mniejsze zło.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Czy Korwin-Mikke mógłby się dla ludzi okazać mniejszym złem?  Raczej dla tych jedynie, którzy chcą odebrać PO pełnię władzy, czyli dla przeciwników koncepcji wyboru Bronisława Komorowskiego na prezydenta.  Czy mogliby na niego głosować Ci, którzy chcieliby zapobiec głosowaniu na Jarosława Kaczyńskiego? Raczej nie. Będą w większości głosowali od początku na Komorowskiego, nawet jeżeli nie jest dla nich idealnym kandydatem, ponieważ jest dla nich kandydatem realnym, namacalnym, którego wybór uważają za prawdopodobny. Gdyby jednak kategoria wyborców pokrywała się z kategorią internautów, mogłoby być różnie.</p>
<p style="text-align: justify;">Biorąc pod uwagę internetowo-polityczną karierę Korwina-Mikke, można by rzec, że urodził się i pojawił w polityce o jakieś 20 lat za wcześnie. Gdyby miał obecnie około pięćdziesiątki i nie miał za sobą 20 lat szaleńczego ostrzeliwania rządzących, mógłby stać się całkiem realną, mimo iż początkowo wirtualną w formie, alternatywą dla politycznego establishmentu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/06/12/ja-jako-przyszly-ewentualny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

