Głód centrolewicy
Janusz Palikot przytacza dziś na swoim blogu wyniki listopadowego badania CBOS-u pokazującego poziom zaufania do polityków. Na stronie CBOS-u są natomiast wyniki z października. Przyjrzyjmy się jednym i drugim.
Janusz Palikot przytacza dziś na swoim blogu wyniki listopadowego badania CBOS-u pokazującego poziom zaufania do polityków. Na stronie CBOS-u są natomiast wyniki z października. Przyjrzyjmy się jednym i drugim.
O ile nuda w tle politycznych działań marketingowych czyni je bezproduktywnymi, o tyle nuda w polityce niesie wyborcom informację o stabilizacji i spokoju, przewidywalności i czytelności życia politycznego. Innymi słowy – nudna polityka uspokaja. Wie o tym Palikot, Kurski natomiast… Sami przeczytajcie.
Strona http://www.posmiejmysie.pl, stworzona przez młodych gniewnych PiS-u, miała zapewnić odwiedzającym rozrywkę. Twórcy nie uwzględnili, że im szumniej się coś zapowiada, tym większe oczekiwania i tym trudniej wówczas zabłysnąć. Ale nie prezentując niczego nowego zabłysnąć się po prostu nie da.
Jakiś mądry, albo przynajmniej doświadczony spin doktor doradził Jarosławowi Kaczyńskiemu, by się nie obrażał, gdy jest nazywany Kaczorem. Sympatyczne stworzenie może przecież potraktować jako swoje osobiste (przepraszam, dzielone z bratem, prezydentem) logo.
Czasami tłem dla stroszącego piórka polityka jest jego miasto. Skoro w działalność polityczną wpisana jest konieczność nieustannego lansowania się, dlaczego nie wykorzystać blasku miasta i nie poświecić nieco światłem odbitym? 2 listopada doszło, na łamach blogów politycznych, do dwóch tego rodzaju kampanii polityczno-urbanistycznych: Filemonowicza i Palikota.
Prezydent RP Lech Kaczyński ma dość czytelne sympatie i antypatie polityczne. Nie ma w tym nic dziwnego – wszak bezpartyjność prezydentów to fikcja. Ale żeby od razu zlecać przewodniczącemu klubu PiS występowanie w zastępstwie prezydenta?