A co to ja miałem…

A co to ja miałem…

Marek Migalski, jak sam pisał, chciał wywołać dyskusję na forum wewnątrzpartyjnym. Jako, że członkiem partii nie jest i na forum rozmawiać nie może, ową dyskusję rozbudzić miał list otwarty do prezesa PiS. Dyskusja jest, jednakże nie taka jaką chciał wzbudzić Migalski. Miało zagrzmieć, nie zagrzmiało.

Łubudubu, niech nam żyje

Łubudubu, niech nam żyje

Wszyscy pamiętamy Jarząbka śpiewającego do szafy „łubudubu, niech nam żyje prezes naszego klubu”. Jeszcze nie tak dawno, w trakcie kampanii prezydenckiej poseł Migalski skłonny był śpiewać hymn ku czci swojego prezesa, nie tyle do szafy, co przed kamerami.

Krajobraz intensywnie krzyżowy

Krajobraz intensywnie krzyżowy

Oko za oko, ząb za ząb. Odebrali nam dostęp do naszego, polskiego, świętego, pamiątkowego krzyża, postawiliśmy sobie więc nowy, polski, święty, pamiątkowy krzyż. Niedługo przyjedzie większa ekipa, to się dopiero zacznie.

Wetowanie wetowania

Wetowanie wetowania

Jak wynika z doniesień „Rzeczpospolitej”, w PO pracuje zespół parlamentarno-rządowy, który analizuje ustawy zawetowane przez prezydenta Kaczyńskiego. Odkręcają, korygują, poprawiają, wymazują. Co z tego wyniknie?

Co ślina na język przyniesie?

Co ślina na język przyniesie?

Mówienie tego co ślina na język przyniesie przez bardzo długi okres było domeną, czy też znakiem rozpoznawczym Lecha Wałęsy. Po wielu latach społeczeństwo się przyzwyczaiło do takiej formy wypowiedzi. Jeszcze w trakcie prawyborów w PO mogliśmy zaobserwować, że Bronisław Komorowski ma podobne zapędy; nikt nie spodziewał się, że takowe posiada również Jarosław Kaczyński.

Ja tu rządzę!

Ja tu rządzę!

Ja, czyli kto? Tłum. Tłumy strajkujące na ulicach Warszawy wskazały drogę do osiągnięcia celu. Im głośniej się krzyczy, tym większe prawdopodobieństwo, że ludzie na stołkach to usłyszą. Jak jeszcze w przypadków związkowców można przyjąć, iż walczyli w słusznej sprawie większości, tak w przypadku walki pod Pałacem Prezydenckim już niekoniecznie.

Kaczyńscy na językach

Kaczyńscy na językach

Nie miejmy złudzeń: polityk, którego widać i słychać, to polityk popularny a polityk popularny, to polityk, który cieszy się poparciem wyborczym. Nie żadne tam programy polityczne czy tym bardziej racjonalne, propaństwowe działania.

Wielki „come back”

Wielki „come back”

Po przerwie wakacyjnej na czas kampanii do gry powrócił najlepszy obrońca prezesa – Jacek Kurski. Nie ma w tym żadnej rewelacji, zwykła kolej rzeczy.  Rewelacją jest to, czym zabłysnął Jacek Kurski.

Krzyż na drogę

Krzyż na drogę

Mieliśmy już teorię, w której za katastrofą smoleńską stali Rosjanie. Mieliśmy taką, w której odpowiedzialnym miał być zmarły prezydent. Teraz mamy taką, w której winnym jest rząd. Nic bardziej absurdalnego? Ależ skąd. Ten sam rząd teraz bezcześci symbole religijne.

Jak Kuba bogu tak bóg Kubie

Jak Kuba bogu tak bóg Kubie

W roli boga Kaczyński, w roli Kuby Platforma Obywatelska. Tandeta? Niewykluczone. Jednak tandeta nie wyklucza realności tego przedstawienia.