<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>SpinDoktorzy.PL &#187; Paweł Piskorski</title>
	<atom:link href="http://spindoktorzy.pl/tagi/pawel-piskorski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://spindoktorzy.pl</link>
	<description>Rentgen Marketingu Politycznego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 02 Nov 2011 22:10:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Bitwa o Warszawę</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/30/bitwa-o-warszawe/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/30/bitwa-o-warszawe/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Aug 2010 06:51:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Hanna Gronkiewicz-Waltz]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Korwin-Mikke]]></category>
		<category><![CDATA[JKM]]></category>
		<category><![CDATA[kampania wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Piskorski]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent Warszawy]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Olejniczak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2936</guid>
		<description><![CDATA[Gotowi do biegu, start! I wystartowali z bloków. Na zwycięzcę czeka nagroda – fotel prezydenta Warszawy. W wyścigu udział wezmą – Hanna Gronkiewicz-Waltz, Janusz Korwin-Mikke, Paweł Poncyliusz, Marek Borowski, Wojciech Olejniczak i Paweł Piskorski. Czy wygrana zależy od pomysłu na stolicę? Niekoniecznie, ale warto przyjrzeć się owym pomysłom. Janusz Korwin-Mikke proponuje np. likwidację tramwajów i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Gotowi do biegu, start! I wystartowali z bloków. Na zwycięzcę czeka nagroda – fotel prezydenta Warszawy. W wyścigu udział wezmą – Hanna Gronkiewicz-Waltz, Janusz Korwin-Mikke, Paweł Poncyliusz, Marek Borowski, Wojciech Olejniczak i Paweł Piskorski. Czy wygrana zależy od pomysłu na stolicę?</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-2936"></span></strong>Niekoniecznie, ale warto przyjrzeć się owym pomysłom.</p>
<p style="text-align: justify">Janusz Korwin-Mikke proponuje np. likwidację tramwajów i pasów dla autobusów oraz ograniczenie zatrudnienia w administracji samorządowej. Jak jeszcze drugi pomysł jest godny poklasku (choć gdzieś już to słyszeliśmy), to drugi powinien budzić wątpliwości. Z jednej strony zmotoryzowani kierowcy, z drugiej autobusy pełne wyborców, którzy własnego środka transportu nie posiadają. Korwin-Mikke postawił na tych pierwszych. Bo Warszawa za mało zakorkowana jest, zamiast propagować bardziej ekologiczną komunikację miejską lepiej zachęcić do przeciskania się przez miasto własnym samochodem.</p>
<p style="text-align: justify">Zatrzymajmy się przez chwilę przy temacie motoryzacji i Janusza Korwin-Mikke. Coś musi być na rzeczy, gdyż przy okazji kampanii prezydenckiej Korwin-Mikke przekonywał, że jazda samochodem w dzień, przy włączonych światłach powoduje tylko zwiększone zużycie paliwa. Oczywiście można zaprzeczyć i przyjąć, iż taka np. Holandia likwidując nakaz z uwagi na fakt, że wypadkowość się nie zmniejsza, a rośnie zużycie paliwa nie wiedziała co czyni. Jednakże, kiedy w tym samym wystąpieniu Korwin-Mikke uważa, iż w celu zwiększenia zużycia paliwa stawiane są radary przy drogach to już się zaczynam zastanawiać, jaką logiką kierował się pan Janusz. Oczywiście, że kierowca jadąc 100km/h przy ograniczeniu do 70km/h zwolni przed radarem i więcej spali paliwa rozpędzając auto za radarem do poprzedniej prędkości. Idąc logiką polityka to należałoby zlikwidować wszelkie ograniczenia prędkości i byłoby po kłopocie.</p>
<p style="text-align: justify">W poprzednich wyborach na prezydenta Warszawy Korwin-Mikke uzyskał niespełna 3% poparcia. Można zatem przyjąć, że i w tych będzie miał poparcie podobne. Co z resztą?</p>
<p style="text-align: justify">Wojciech Olejniczak przyjął styl kampanii Napieralskiego – chodzić i zadawać pytania. Po co? By na jesieni wiedzieć co zaproponować wyborcom. Co jeszcze? <a href="http://www.fakt.pl/Olejniczak-Nie-wypychajcie-mnie-do-Platformy-,artykuly,80818,1.html" target="_blank">Wywiad.. dla gazety Fakt</a>. Z wywiadu nie dowiadujemy się nic konkretnego, gdyż prowadzący skupił się nie na ewentualnej prezydenturze w Warszawie, a na konfliktach wewnątrz partyjnych i pogłoskach z tym związanych.</p>
<blockquote><p>Lewica odpowiada za kulturę, sport i edukację w stolicy i w tych dziedzinach odnotowują sukcesy &#8211; w ostatnim czasie przybyło kilka tysięcy miejsc w przedszkolach, wzrosła liczba wyremontowanych szkół czy kompleksów sportowych. Ja sam zresztą mam bardzo wyraźną wizję tego, jak powinna wyglądać Warszawa. Od wielu miesięcy zbieram doświadczenia w najpiękniejszych stolicach Europy &#8211; w Paryżu, Londynie, Berlinie czy Pradze, skąd zaczerpuję najlepsze wzorce.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Gratulujemy ciekawego pomysłu. Ciekawa jestem, czy gdyby pan Wojciech mógł wystartować w wyborach prezydenckich, też mówiłby o zamiarze wykorzystania doświadczeń innych krajów. Np. system opieki zdrowotnej we Francji, socjalnej w Niemczech czy też szkolnictwo w Anglii.</p>
<p style="text-align: justify">Co na to jedyna kobieta w towarzystwie? Niewiele. W sumie to, jaki ma plan i jakim prezydentem stosunkowo łatwo ocenić na podstawie dotychczasowych działań pani prezydent.</p>
<p style="text-align: justify">Poza Januszem Korwin-Mikke, który otwarcie mówi o swoich planach związanych ze stolicą, żaden z kandydatów nie dzieli się z wyborcami swoimi pomysłami. Jaka będzie kampania samorządowa? Na pewno nie obarczona katastrofą ani hasłami o końcu wojny politycznej. Społeczność lokalna oczekuje konkretnych działań na konkretnym terenie. Tu już nie wystarczą słodkie obietnice, nie poparte w żadnym miejscu sprecyzowanymi planami określającymi jak daną obietnicę zrealizować.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Justyna Frankel</strong></p>
<p style="text-align: justify">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/30/bitwa-o-warszawe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak nas widzą</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/04/01/jak-nas-widza/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/04/01/jak-nas-widza/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 31 Mar 2010 22:01:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Olechowski]]></category>
		<category><![CDATA[kampania wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Piskorski]]></category>
		<category><![CDATA[PR]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Zyta Gilowska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1775</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy w 1633 roku Jerzy Ossoliński jako polski poseł wjeżdżał do Rzymu, mieszkańcy przeżyli szok. Nie dość, że drogie kamienie były guzikami na ubiorach gości, złote nici błyszczały na jedwabiach jak słoneczne promienie, to jeszcze ich konie gubiły na drodze srebrne podkowy, na które rzucał się tłum gapiów. Wrażenie: owi egzotycznie i niezwykle bogato ubrani [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Kiedy w 1633 roku Jerzy Ossoliński jako polski poseł wjeżdżał do Rzymu, mieszkańcy przeżyli szok. Nie dość, że drogie kamienie były guzikami na ubiorach gości, złote nici błyszczały na jedwabiach jak słoneczne promienie, to jeszcze ich konie gubiły na drodze srebrne podkowy, na które rzucał się tłum gapiów.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong></strong><span id="more-1775"></span><br />
Wrażenie: owi egzotycznie i niezwykle bogato ubrani posłowie muszą reprezentować wyjątkowo potężnego władcę, z którym należy się liczyć. Ossoliński znał aktualną do dziś prawdę, że poseł prezentuje swego władcę nie tylko wiezionymi listami, ale także efektem, jaki sam wywiera. Pieniądze sypane garściami w ciżbę były więc niczym innym, jak elementem marketingu politycznego, przystosowanym do czasu i miejsca.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy coś się zmieniło? Co do zasady – raczej nie.</p>
<p style="text-align: justify;">Trudno powiedzieć, czym kierował się Jarosław Kaczyński proponując Zycie Gilowskiej fotel ministra finansów. Fakt, iż pani profesor potrafiła wmówić wszystkim dookoła, że jest wybitnym fachowcem, miał tu, jak sądzę, niewielkie znaczenie. Znajomość Platformy „od środka” niewątpliwie dużo większe.</p>
<p style="text-align: justify;">Pomijając jej fachowe dokonania, na temat których opinie są skrajne, Zyta Gilowska dała się poznać jako osoba dość niestabilna emocjonalnie, skłonna do agresji wobec osób nie podzielających jej zdania, przy czym elegancja zachowań niekoniecznie była jej cechą wyróżniającą. Po niesławnym odejściu z PO, po przejściach w PiS odeszła z polityki.</p>
<p style="text-align: justify;">Prezydent zgłosił ją jako swego przedstawiciela do RPP. Można więc powiedzieć, że go tam reprezentuje. Na co dzień nie ma to znaczenia, ale w obliczu kampanii wyborczej „ludzie prezydenta” będą jego atutem – bądź ciężarem – ciągnącym słupki poparcia w górę – bądź w dół.</p>
<p style="text-align: justify;">Gdybyż pani Gilowska poprzestała na zasiadaniu w Radzie, nie byłoby problemu. Nie poprzestała. Nie dalej jak dziś ukazał się z nią <a href="http://www.rp.pl/artykul/454817_Tajemnica_Donalda__Tuska_.html" target="_blank">wywiad w Rzeczpospolitej</a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.rp.pl/artykul/454817_Tajemnica_Donalda__Tuska_.html" target="_blank"></a>Sam tytuł „Tajemnica Donalda Tuska”, chwytliwy i przyciągający, świadczy, że zainteresowania pani profesor nie ograniczają się do  finansów. Ma swoje prywatne porachunki do załatwienia i korzysta z okazji. Gdyby robiła to jako osoba już prywatna, powiedziałbym – jej sprawa. Gra na swój rachunek. Jednak jako „człowiek prezydenta” powinna mieć świadomość, że jej zachowanie będzie w taki czy inny sposób rzutowało na postrzeganie jej szefa. Może i ma, skoro maluje jego obraz w tonacji wręcz cukierkowej. Panowie Kaczyńscy wg niej&#8230;</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Są bardzo uprzejmi w stosunku do kobiet, bardzo solidni w działaniu. Są też opiekuńczy. A w zamian oczekują otwartości w relacjach, konsekwencji i lojalności.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Laurka. Zupełnie inaczej główny przeciwnik prezydenta.</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Powiedziałam trochę inaczej: że jako kandydat na prezydenta jest zbyt kapryśny i ma skłonność do okrucieństwa. Nie są to cechy odpowiednie dla sprawowania tego urzędu.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Całe szczęście, że Tusk nie kandyduje, drżelibyśmy ze strachu. Problem jednak w czym innym. Cały wywiad, pełen półprawd i kompletnego mijania się ze znana powszechnie prawdą, ewidentnie nakierowany na prywatną zemstę, nie jest najlepszą rekomendacją dla Lecha Kaczyńskiego, pomimo zawartych w nim laurek. Człowiek, który na swoich reprezentantów wybiera tego rodzaju ludzi, nie daje gwarancji prowadzenia jakiejkolwiek sensownej polityki.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie jest to zresztą przypadek odosobniony wśród wybrańców pana prezydenta. Można wręcz powiedzieć, że „jego ludzie” są jego zmorą i to oni w dużej mierze odpowiadają za jego kiepskie notowania.</p>
<p style="text-align: justify;">To, że pani Gilowska <a href="http://www.rp.pl/artykul/2,455127.html" target="_blank">potrafi przełożyć prywatne fochy ponad obowiązki</a>, nie jest dobrą wiadomością, choć pewnie nie zaskoczeniem, dla L. Kaczyńskiego.</p>
<p style="text-align: justify;">A bywają i sytuacje odwrotne. Andrzej Olechowski, człowiek dość życzliwie postrzegany przez media i sporą część wyborców, decydując się na stanięcie w szrankach wyborczych, potrzebował politycznego wsparcia. Pytaniem retorycznym jest, czy lepiej nie znaleźć go wcale i zachować względnie czyste konto, czy też brać, co się na ulicy znalazło? Czy człowiek o doświadczeniu Olechowskiego nie rozumie, że poparcie Pawła Piskorskiego, szczególnie w świetle ostatnich sensacji, którymi jego partia karmiła media, jest wręcz gwarantem klęski?</p>
<p style="text-align: justify;">Rekordzista świata w nieprzerwanym wygrywaniu w kasynie może budzić zazdrość, podziw lub wesołość. Nie jest jednak dobrym zapleczem dla polityka w dobie powszechnej, przynajmniej w deklaracjach, walki z korupcją. Jeśli na dodatek sama popierająca go <a href="http://www.sd.pl/index.php?m=2&amp;pm=20&amp;kategoria=6&amp;aktualnosc=1684&amp;lg=&amp;typ=" target="_blank">partia rozdarta jest własnymi kłopotami</a>, to wynik przewidzieć nietrudno. Na cóż więc liczy Olechowski?</p>
<p style="text-align: justify;">Polityka to gra zespołowa. Kiedy wrze praca nad programem w zaciszach gabinetów, lider może być wszystkim. Jedynym decydentem, przewodnikiem, nauczycielem, guru. Jednak po wyjściu na zewnątrz nawet szeregowy członek partii potrafi zburzyć długo i starannie konstruowaną budowlę. Dobór współpracowników jest jedną z większych umiejętności w polityce i najdobitniej pokazuje, kim naprawdę jest polityk, na którego mamy oddać głos.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/04/01/jak-nas-widza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Olechowski vs Niesiołowski. Konfrontacja wizerunków</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/01/27/olechowski-vs-niesiolowski-konfrontacja-wizerunkow/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/01/27/olechowski-vs-niesiolowski-konfrontacja-wizerunkow/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 27 Jan 2010 09:32:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Lepper]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Olechowski]]></category>
		<category><![CDATA[dostojeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[gra]]></category>
		<category><![CDATA[niewyparzony język]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Piskorski]]></category>
		<category><![CDATA[powaga]]></category>
		<category><![CDATA[Stefan Niesiołowski]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[zacietrzewienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1106</guid>
		<description><![CDATA[Olechowski mówił o sobie, wyborach i Piskorskim. Niesiołowski mówił o Olechowskim, wyborach i Piskorskim. Możemy więc potraktować dwa wywiady z TVN24 (Rymanowskiego z Olechowskim i Olejnik z Niesiołowskim) jako materiał do porównań. Wynik trudno jednak opisać w jednym zdaniu, opiszemy więc w co najmniej kilku. Stefan Niesiołowski słynie z niewyparzonego języka i najzabawniej wypada wówczas, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Olechowski mówił o sobie, wyborach i Piskorskim. Niesiołowski mówił o Olechowskim, wyborach i Piskorskim. Możemy więc potraktować dwa wywiady z TVN24 (Rymanowskiego z Olechowskim i Olejnik z Niesiołowskim) jako materiał do porównań. Wynik trudno jednak opisać w jednym zdaniu, opiszemy więc w co najmniej kilku.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1106"></span><br />
Stefan Niesiołowski słynie z niewyparzonego języka i najzabawniej wypada wówczas, gdy gani innych za&#8230; niewyparzony język. Tym razem nie było ku temu okazji i był był, jak na Niesiołowskiego, spokojny. Olechowski był natomiast taki jak zawsze, poważny (powaga złamana była jednak domieszką ironii) i dostojny (w zachowaniu i sposobie mówienia).</p>
<p style="text-align: justify;">Olechowski mówiąc o sytuacji, w której Piskorski wypada z gry i nie będzie szefował kampanii prezydenckiej Olechowskiego, stwierdza:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Czuję się po takiej inicjacji, tak, rzeczywiście widzę, że wchodzę do poważnej, poważniejszej gry politycznej jeśli tak można powiedzieć (…) Nie bawi mnie to, nie będę gdy kontynuował w tym sensie że&#8230;</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tu najwyższy kandydat na prezydenta, mówiąc trochę z pozycji zbitego psa, nieco się zapędził. Poruszył temat „gry politycznej” zapominając na chwilę o rdzeniu swojego publicznego wizerunku AD 2010 – nieskazitelności i niezależności politycznej połączonej ze szczerością przekazu. Dlatego dodał skwapliwie:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ja nie gram, ok?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Po tej jakże dowcipnej wstawce kontynuował diagnozę sytuacji, w której prokuratura zajmuje się Piskorskim:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dostałem przypomnienie, takie może jeszcze póki co przyjazne – rozumem – że tu są poważne zasady i tutaj się gra twardo.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Rymanowski zadaje w tym momencie pytanie, które brzmi jak zamówione przez Olechowskiego&#8230;</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Gra twardo ale czy gra fair?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">&#8230;dopytując szczegółowo o prokuraturę:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">I podstawowa sprawa: pana zdaniem jest czy nie (manewrowana politycznie &#8211; RG)?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Olechowski na to:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ja nie mogę być ślepy na to co się w prokuraturze działo. Ja stwierdzam, że działania wobec Pawła Piskorskiego były i są działaniami tendencyjnymi, działaniami, które nie sprawiają wrażania działań profesjonalnych i obiektywnych. Takie jest moje spostrzeżenie, ale pan powie że powie, ja jestem zaślepiony, ja patrzę przez okulary polityczne.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Sprytnie. Nic nie mówi wprost, ale ocenia działania prokuratury. Przyznaje się przy tym do stronniczości politycznej, co chroni go częściowo przed zarzutem tego rodzaju. Łagodną, ale jednak polemikę z decyzjami wymiaru sprawiedliwości „uprawomocnia” częściowo wizerunek Olechowskiego: dominująca postawa, niski, spokojny głos, płynna melodyka wypowiedzi i kontrolowana mimika.</p>
<p style="text-align: justify;">Z drugiej strony barykady znany i lubiany lub nie Niesiołowski. Był jak zawsze, choć nie była to najagresywniejsza odsłonia Niesiołowszczyzny. Odniósł się do kandydatury Olechowskiego:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Proponuje niby pewną nową jakość polityczną a nie ma żadnej. Jeżeli prezencja, ale to nie jest konkurs modeli, konkurs garniturów tylko konkurs programów, pewnych&#8230;</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tu się Stefan Niesiołowski nieco zapędził. Pewnych&#8230; czego? Właśnie, czego, jeżeli nie garniturów i modeli? Najwyraźniej Niesiołowski sam nie miał pomysłu na wypełnienie tej luki w zdaniu. Bo chyba nie mamy poważnie traktować stwiedzenia, że wybory prezydenckie to konkurs programów. Gdzie, w których wyborach, w którym kraju? Prosimy o poprowadzenie nas za rączkę.</p>
<p style="text-align: justify;">Niesiołowski kontynuuje opis wizerunku Olechowskiego:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Poza tym on jest zupełnie niedynamiczny. Jak już otwiera usta, jak zaczyna mówić, to widać że jakoś jemu się nie chce, że jest jakiś znudzony, zrezygnowany. On nie wygra! On nie wygra!</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">To dość typowe dla Niesiołowskiego zacietrzewienie skutkujące powtarzanym wykrzyknieniem na końcu zdania. Argumentacja co najmniej słaba, wyraźna niechęć do ocenianego polityka powoduje, że Niesiołowski traci szanse na wiarygodność. Do tego dochodzi zadyszka wynikająca z nadmiaru politycznej pasji i braku samokontroli.</p>
<p style="text-align: justify;">Olejnik postanowiła polemizować mówiąc o Olechowskim:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Potrafi mówić elegancko.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Na to Niesiołowski:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zgoda. To byłby dobry do seminarium.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wizerunek Olechowskiego jest pod wieloma względami wzorcowy. Oczywiście nie brak mu dynamiki, po prostu ma inny styl komunikacyjny niż Niesiołowski. I całe szczęście dla Olechowskiego. Postać o podobnym do Niesiołowskiego zachowaniu miałaby niewielkie szanse na poważniejszy sukces polityczny w większości cywilizowanych demokracji. Zasłużył w gruncie rzeczy na porównanie do tylko wczesnego, bo już nie do częściowo ucywilizowanego Andrzeja Leppera, który z podobną pasją wykrzykiwał podobnie nieprzemyślane zdania. Różnica polega na tym, że za Niesiołowskim stoi dziś partia o bardzo dobrych, choć nieco słabnących notowaniach a za Lepperem stała jego wiecowo-buntownicza partia o bardzo zmiennym poziomie poparcia.</p>
<p>Wracając do Olechowskiego, gra obecnie (przepraszamy, przecież nie gra, ok?) na nieskazitelność i na tym chce ugrać kapitał polityczny. Nie jest z PO, nie jest z PiS-u i tu upatruje swoją szanse na sukces. Gdyby jeszcze miał szansę (a nie ma) na poparcie środowisk lewicowych, być może stałby się realnym konkurentem dla Tuska i Kaczyńskiego.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/01/27/olechowski-vs-niesiolowski-konfrontacja-wizerunkow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sondaż wskaże „lepszego”</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2009/12/15/sondaz-wskaze-%e2%80%9elepszego%e2%80%9d/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2009/12/15/sondaz-wskaze-%e2%80%9elepszego%e2%80%9d/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Dec 2009 23:19:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[RadioLans]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Kwaśniewski]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Olechowski]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Szmajdzinski]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Piskorski]]></category>
		<category><![CDATA[popularność]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=826</guid>
		<description><![CDATA[Rozmowa Pawła Piskorskiego z Konradem Piaseckim w Kontrwywiadzie RMF FM pozwoliła byłemu prezydentowi Warszawy na sformułowanie wizji kampanii prezydenckiej. Piskorski powoływał się na nową koncepcję Kwaśniewskiego: „kto popularniejszy ten lepszy”. Piskorski pytany jest często o to, czy Olechowski raczy nam, Polakom, kandydować. Jest w końcu najbliżej źródła, które milczy. Tak było także tym razem. Piskorski [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://www.rmf.fm/kontrwywiad-RMF-FM,166538,Pawel,Piskorski,Warto,zawrzec,porozumienie,Olechowski-Szmajdzinski,i,przerzucic,glosy,na,lepszego.html">Rozmowa Pawła Piskorskiego z Konradem Piaseckim w Kontrwywiadzie RMF FM</a> pozwoliła byłemu prezydentowi Warszawy na sformułowanie wizji kampanii prezydenckiej. Piskorski powoływał się na nową koncepcję Kwaśniewskiego: „kto popularniejszy ten lepszy”.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-826"></span>Piskorski pytany jest często o to, czy Olechowski raczy nam, Polakom, kandydować. Jest w końcu najbliżej źródła, które milczy. Tak było także tym razem. Piskorski odpowiedział po politycznemu – wymijająco:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wielokrotnie rozmawiałem z Andrzejem Olechowskim i wiem, że to jest trudna decyzja i wyłącznie do niego należąca. Nikt tej decyzji nie powinien uprzedzać.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Piasecki zawalczył więc o blade chociażby znaki na niebie i ziemi:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">A dziś prawdopodobieństwo jego startu oceniłby pan na?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tu Piskorski pękł i zdradził, że:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wyższe niż niższe.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">W dalszej części rozmowy Piskorski przedstawił, nie bez osobistej satysfakcji, projekt Kwaśniewskiego, którego miałby być częścią. Właściwie przedstawił własne jego rozumienie, uzupełniając ową wizję o klasyczny w formie i treści polityczny podliz:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Propozycja Aleksandra Kwaśniewskiego moim zdaniem pokazuje szaloną dalekowzroczność Aleksandra Kwaśniewskiego, mianowicie to jest pytanie takie: czy kandydaci poza Donaldem Tuskiem i Lechem Kaczyńskim muszą koniecznie się zewrzeć w tych wyborach? Ta propozycja, jak ją rozumiem, brzmi tak: pokażmy w ciągu najbliższych miesięcy, kto jest najlepszy z tego peletonu. I na tego przerzućmy głosy. I uważam, że to jest bardzo w porządku.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Piasecki postanowił się upewnić, że dobrze rozumie i sformułował rzecz wprost, oczekując potwierdzenia:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Aleksander Kwaśniewski proponuje tak: niech Olechowski i Szmajdziński rozpoczną kampanie, zobaczymy, jakie będą sondaże i ten, który będzie gorszy zrezygnuje na rzecz tego, który będzie lepszy.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Piskorski potwierdził:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wydaje mi się, że tak. Tak ja rozumiem tę propozycję.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dzięki Piaseckiemu mamy pewność, że dla Piskorskiego kategoryzacje: gorszy/lepszy pokrywają się z kategoryzacjami: popularniejszy/mniej popularny. Taki jest też ogląd koncepcji Kwaśniewskiego widzianej oczyma Piskorskiego.</p>
<p style="text-align: justify;">To rewolucyjne odkrycie! Przed kolejnym wyborami wystarczy przeprowadzić w każdej partii prawybory, sprawdzić kogo ludzie lubią bardziej i po prostu wystawić go/ją jako kandydata. Proponujemy, by już rozpocząć walkę o supergwiazdy – konie pociągowe kampanii. Być może w roku 2010 będziemy mogli obserwować kampanię, w której Adam Małysz zmierzy się w prawyborach z Marylą Rodowicz a w ramach innego ugrupowania: Jola Rutowicz z Pudzianem.</p>
<p style="text-align: justify;">Słyszący pomysły Piskorskiego wyborcy, nawet Ci najbardziej zmęczeni i rozczarowani bezalternatywną konkurencją między PO i PiS-em, wpadną zapewne w przerażenie i pokornie zagłosują na partię Tuska bądź Kaczyńskiego.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2009/12/15/sondaz-wskaze-%e2%80%9elepszego%e2%80%9d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowa, wspaniała rzeczywistość Piskorska</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2009/12/06/nowa-wspaniala-rzeczywistosc-piskorska/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2009/12/06/nowa-wspaniala-rzeczywistosc-piskorska/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2009 23:15:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[alternatywna rzeczywistość]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[kreowanie rzeczywistości]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Piskorski]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[rzecznik]]></category>
		<category><![CDATA[środowiska akademickie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=782</guid>
		<description><![CDATA[Paweł Piskorski wie, że blog może służyć zarówno do relacjonowania jak i kreowania rzeczywistości. W Mikołajki postanowił sprawić prezent swoim czytelnikom i wykreować dla nich nową, alternatywną i – jego zdaniem – atrakcyjną rzeczywistość. W jej centrum znalazł się Piskorski jako alternatywa dla PO. W notce blogowej z 6 grudnia Piskorski koncentruje się na tym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Paweł Piskorski wie, że blog może służyć zarówno do relacjonowania jak i kreowania rzeczywistości. W Mikołajki postanowił sprawić prezent swoim czytelnikom i wykreować dla nich nową, alternatywną i –  jego zdaniem – atrakcyjną rzeczywistość. W jej centrum znalazł się Piskorski jako alternatywa dla PO.</strong><br />
<span id="more-782"></span></p>
<p style="text-align: justify;">W <a href="http://piskorski.blog.onet.pl/Srodowiska-akademickie-zawiedz,2,ID395700577,n">notce blogowej z 6 grudnia</a> Piskorski koncentruje się na tym co zawsze, czyli na PO i Tusku. Z jego perspektywy partia i jej szef zawiedli środowiska akademickie, stąd prosty, dosadny,  jednoznaczny tytuł sformułowany w trybie oznajmującym:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Środowiska akademickie zawiedzione PO</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Okazuje się, że osamotnione w bojach z politykami zastępy pracowników naukowych zyskały rzecznika walczącego o ich interesy jak nikt przedtem! Jak Piskorski stara się zdobyć głosy naukowców? Na sposób Piskorski, czyli:</p>
<p style="text-align: justify;">1. Pisze jak miało być:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Za czasów rządów PiS Platforma Obywatelska była największą nadzieją środowisk akademickich. Objęcie władzy przez Donalda Tuska i jego ekipę zostało więc przyjęte przez elity akademickie entuzjastycznie. W środowisku powszechne były oczekiwania, że rząd PO dokona wreszcie tego, za co nie zabrał się rząd PiS, czyli wprowadzi odważne i prawdziwe zmiany w systemie szkolnictwa wyższego.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">2. Pisze jak, jego zdaniem, jest:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Po reakcji rządu PO na propozycje reformy szkolnictwa wyższego w Polsce zgłoszone w ostatnich dniach przez rektorów szkół wyższych, widać już bardzo wyraźnie, że pod rządami obecnej ekipy żadnych śmiałych zmian nie będzie. Polskie uczelnie nadal pozostawać będą w dalekim ogonie uczelni światowych. W systemie nadal brakować będzie pieniędzy, naukowcy będą „uciekać” z zawodu, a myślący poważnie o pracy naukowej szukać będą studiów na zagranicznych uczelniach.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Piskorski winien jeszcze dodać, że jeżeli ktoś nie odbierze Tuskowi władzy, wkrótce  zgaśnie słońce, wyschną morza, rzeki i jeziora, a świat zostanie zdominowany przez wszechogarniający chaos, który doprowadzi do zagłady ludzkości. A wszystko to przez PO. Jeden Piskorski jest w stanie ludzkość ocalić. Wystarczy więc oddać całą władzę w jego ręce i obserwować jak wszystkie problemy, także problemy środowisk akademickich, znikają.</p>
<p style="text-align: justify;">Prymitywny to przekaz, zarówno w formie jak i w treści. Jako iż był, bezpośrednio lub bezpośrednio, kierowany do środowisk akademickich – zbyt prymitywny, by móc okazać się skuteczny. Pomijając fakt przesadnego koncentrowania się na PO co jest już <a href="http://piskorski.blog.onet.pl/Tusk-testuje-swoje-przywodztwo,2,ID395248970,n">znakiem rozpoznawczym blogowych notek Piskorskiego</a>, przesadził z mówieniem w imieniu naukowców. Ci potrzebują, a i owszem, wsparcia politycznego, ale raczej nie w osobie obsesyjnie nienawidzącego PO (i Tuska) przywódcy pozaparlamentarnego ugrupowania, którego cała energia skupiona jest na kopaniu dołków pod byłymi kolegami z ławy poselskiej.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2009/12/06/nowa-wspaniala-rzeczywistosc-piskorska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Piskorski rozgryza Tuska?</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2009/11/28/piskorski-rozgryza-tuska/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2009/11/28/piskorski-rozgryza-tuska/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Nov 2009 16:27:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Schetyna]]></category>
		<category><![CDATA[idee fixe]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[media]]></category>
		<category><![CDATA[odwracanie uwagi]]></category>
		<category><![CDATA[opinia publiczna]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Piskorski]]></category>
		<category><![CDATA[sondaże]]></category>
		<category><![CDATA[spin doktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[strategia komunikacyjna]]></category>
		<category><![CDATA[zmiany konstytucji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=668</guid>
		<description><![CDATA[Tak przynajmniej mu się wydaje. Dzisiejsza notka blogowa Piskorskiego zawiera jego interpretację zaprezentowanych przez Tuska planów zmiany konstytucji i towarzyszących tej prezentacji okoliczności. Interpretację podporządkowaną ulubionej tezie Piskorskiego. Osobisty nieprzyjaciel  Tuska nie powinien być traktowany jako miarodajne źródło opinii na temat marketingowego tła politycznych posunięć premiera. Byłoby jednak poważnym błędem lekceważenie jego głosu. Piskorski zadaje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Tak przynajmniej mu się wydaje. <a href="http://piskorski.blog.onet.pl/Tusk-testuje-swoje-przywodztwo,2,ID395248970,n">Dzisiejsza notka blogowa Piskorskiego</a> zawiera jego interpretację zaprezentowanych przez Tuska planów zmiany konstytucji i towarzyszących tej prezentacji okoliczności. Interpretację podporządkowaną ulubionej tezie Piskorskiego.</strong><br />
<span id="more-668"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Osobisty nieprzyjaciel  Tuska nie powinien być traktowany jako miarodajne źródło opinii na temat marketingowego tła politycznych posunięć premiera. Byłoby jednak poważnym błędem lekceważenie jego głosu. Piskorski zadaje istotne pytanie:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Kiedy przed tygodniem Donald Tusk przedstawiał swoje rewolucyjne pomysły na zmianę Konstytucji było jasne, że nie są one do przeprowadzenia jeszcze przed przyszłorocznymi wyborami. Po co więc premier wywołuje ogólnonarodową debatę nad projektem, który nie ma szans na realizacje?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dalej Piskorski stara się dowieść, że zmiana konstytucji, jako przedmiot medialno-politycznych dyskusji, miała przesłonić aferę hazardową i po to jedynie ową debatę rozkręcono. Uznał ponadto, że dyskusja ta miała również odwrócić uwagę od porażki minister zdrowia w związku z brakiem decyzji o kupieniu szczepionek na groźną odmianę grypy. Stwierdził co następuje:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Odwracanie uwagi opinii publicznej od rzeczywistych problemów i przerzucanie jej na drugorzędne ale bezpieczne dla rządu tematy jest bez wątpienia jednym ze znaków firmowych obecnej ekipy i metodą wykorzystywaną przez spin doctorów premiera coraz częściej.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Bzdura. Prawdą jest wprawdzie, że odwracanie uwagi opinii publicznej od niewygodnych tematów to sprawdzona strategia komunikacyjna PO. Prawdą jest jednak także, że stosują ją wszystkie partie. Nie jest natomiast prawdą, że zmiana konstytucji to temat bezpieczny dla rządu i Tuska. Wręcz przeciwnie: budzi dużo kontrowersji i jak wynika z sondaży – większość Polaków ma na temat ograniczania roli prezydenta zupełnie odmienne, względem Tuskowego, zdanie. Piskorski kontynuuje:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ogłaszając propozycje radykalnych zmian w Konstytucji Tusk kompletnie zaskoczył swoją partię. Nawet członkowie kierownictwa PO nie wiedzieli, że premier szykuje tak rewolucyjny projekt.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Bzdura, nie wymagająca jednak komentarza, ponieważ z całą pewnością sam Piskorski nie wierzy w to, co napisał. Napisał to jednak tylko i wyłącznie po to, by wesprzeć argumentację swojej ulubionej tezy: Tusk jest samotnym graczem skłóconym ze wszystkimi co doprowadzi go do zagłady politycznej. Piskorski argumentuje rzecz następująco:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zaskakując własnych współpracowników szef Platformy zwyczajnie testuje ich lojalność. Test ten nie wypadł jednak dla Tuska specjalnie pomyślnie. Zamiast wiernopoddańczych pochwał, do których przyzwyczaili premiera politycy PO, propozycja zmian konstytucyjnych spotkała się z nader umiarkowana reakcją, szczególnie ze strony Grzegorza Schetyny i Bronisława Komorowskiego.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">W to akurat możemy śmiało uwierzyć. Nie sposób jednak dać wiarę w to, że Tusk wprowadza do obiegu medialnego jakieś propozycje, a następnie Schetyna czy Komorowski się im przyglądają, zastanawiają się nad nimi, by wreszcie je ocenić in plus lub in minus. Robią to bez wątpienia w ramach wewnątrzpartyjnych dyskusji. Piskorskiemu zależy jednak na udowodnieniu jego ulubionej tezy, stara się więc wykreować wrażenie, że Tusk siedzi i knuje i nikogo o owych knowaniach nie informuje, chyba że za pośrednictwem mediów.</p>
<p>Poza zawoalowanym dowodzeniem drążącej go od wewnątrz idee fixe Piskorski ujawnił także element swojego myślenia życzeniowego:</p>
<blockquote><p>Być może jesteśmy właśnie światkami poważnego przeobrażania w Platformie Obywatelskiej, która będzie stawać się coraz bardziej niezależna od premiera i jego doradców.</p></blockquote>
<p>Czasami warto przyglądnąć się bliżej wypowiedzi skrajnie subiektywnej, wrogiej względem osoby, której dotyczy. Im wyższy poziom owej wrogości, tym silniejsza zaślepienie lub wola wywołania zaślepienia u czytelników. Element zaślepienia u Piskorskiego wystąpił; jest zapewne przyczyną użycia przez niego słowa „światkami” w kontekście, który nie wskazuje, iż miał na myśli małe światy. Tak naprawdę jednak Piskorski jest w pełni świadomy, że to co pisze jest prawdziwe tylko w części. Chce jedynie przekonać  swoich potencjalnych zwolenników, że Tusk to diabeł wcielony i na dodatek &#8211; polityczny odludek.</p>
<p>Wróćmy do zadanego przez Piskorskiego pytania – po co Tuskowi dyskusja o zmianach konstytucji? Prawdą jest, że raczej nie po to, by doprowadzać do zmian w konstytucji. Po co zatem? Najprawdopodobniej spin doktorzy PO naprawdę sądzili, że zapowiedź działań porządkujących relacje na linii premier – prezydent spotkają się z akceptacją Polaków. Nie spotkały się, czego konsekwencją może być małe tąpnięcie w sondażach poparcia dla Tuska i PO. Totalitarne zapędy premiera wystraszyły wyborców, zobaczymy czy na długo.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2009/11/28/piskorski-rozgryza-tuska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Raczej tarot</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2009/10/21/raczej-tarot/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2009/10/21/raczej-tarot/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Oct 2009 17:19:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA["Super Express"]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Dymna]]></category>
		<category><![CDATA[Manuela Gretkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Piskorski]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Partia Kobiet]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Dutkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Vaclav Havel]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.com/?p=135</guid>
		<description><![CDATA[Pisarka Manuela Gretkowska &#8211; przez fakt założenia i liderowania Polskiej Partii Kobiet samozwańcza przedstawicielka co najmniej połowy narodu &#8211; niby w polityce jest, a jakby jej nie było. Pozycja trudna, a brzemię ciężkie – jej głos przebija się rzadko. Tym razem łamy dał &#8222;Super Express&#8221;. Dla Partii Kobiet pozapolityczna rozpoznawaloność jej liderki to prawdziwe błogosławieństwo. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Pisarka Manuela Gretkowska &#8211; przez fakt założenia i liderowania Polskiej Partii Kobiet samozwańcza przedstawicielka co najmniej połowy narodu &#8211; niby w polityce jest, a jakby jej nie było. Pozycja trudna, a brzemię ciężkie – jej głos przebija się rzadko. Tym razem łamy dał &#8222;Super Express&#8221;.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span id="more-135"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Dla Partii Kobiet pozapolityczna rozpoznawaloność jej liderki to prawdziwe błogosławieństwo. Nie ma się bowiem co oszukiwać – gdyby Gretkowska nie zdobyła sobie wcześniej uznania (i nie wyrobiła marki „kontrowersyjna”), przedstawicielki marginalnego, kanapowego ugrupowania nikt do „debaty o przyszłości polskiej polityki” by nie zaprosił. Na pewno zaś nie redakcja dziennika ukazującego się w kilkusettysięcznym nakładzie. A tak – proszę:</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.se.pl/wydarzenia/opinie/chlebowski-na-cmentarzu-anna-dymna-na-prezydenta_115317.html" target="_blank">http://www.se.pl/wydarzenia/opinie/chlebowski-na-cmentarzu-anna-dymna-na-prezydenta_115317.html</a></p>
<p style="text-align: justify;">Gretkowska zdaje się chcieć wykorzystać sytuację do maksimum – od razu proponuje „swojego” kandydata w wyborach prezydenckich, w dodatku osobę o nieposzlakowanej opinii i autentycznym zaufaniu:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>osobę jak najbardziej godną tego urzędu: mądrą, odpowiedzialną, a przede wszystkim uczciwą. Jest nią Anna Dymna.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Rozegranie bez mała znakomite, kto bowiem zakwestionuje zalety Anny Dymnej, niezwykle popularnej aktorki, która w dodatku &#8211; zamiast np. zarabiać pokazywaniem twarzy w infantylnych widowiskach telewizyjnych &#8211; od lat inwestuje swoją sławę w pomoc niepełnosprawnym? Tylko z doświadczeniem politycznym może być gorzej, chociaż Gretkowskiej akurat to nie zraża:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>W państwach o świeżej demokracji &#8211; a Polska ciągle się do nich zalicza &#8211; bywało, że najwyższy urząd obejmowały osoby bez doświadczenia politycznego. A mimo to otwierały nową epokę i przechodziły do historii w chwale. Takim prezydentem był Vaclav Havel.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nieco – a jakże, w końcu marka zobowiązuje – kontrowersyjna interpretacja historii, ale przecież usprawiedliwiona. 1989 czy 2009 – co to za różnica? Grunt, że pasuje pod tezę. Warto też wspomnieć, że nie dowiadujemy się z rozmowy, nawet nie tylko „co”, ale w ogóle „czy” o pomyśle uczynienia z niej kandydatki na prezydenta RP wie sama Dymna.</p>
<p style="text-align: justify;">W kontekście słabszej znajomości historii nie dziwi też naiwność w ocenie sytuacji politycznej w innych krajach i – można chyba zaryzykować takie stwierdzenie, licząc również, że mogłoby ono rozzłościć liderkę – swoiście polski kompleks mitycznego Zachodu i Ameryki, gdzie wszystko zawsze jest lepsze i z Pewexu:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Amerykanie wybierają między jedną a drugą ideą &#8211; między demokratami a republikanami. My też możemy wybrać jedną z dwóch opcji &#8211; paranoików lub złodziei.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Co do samej Polski, diagnoza mało oryginalna, doceńmy jednak, że przynajmniej zabawna:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Polski establishment zbankrutował w oczach Polaków. Niektórzy wybierają tzw. mniejsze zło. Do czego taki wybór prowadzi? Do zła. Politycy sami sobie kopią grób. I bardzo słusznie, że Zbigniew Chlebowski na miejsce swoich rozmów lobbingowych wybierał cmentarz &#8211; bowiem polska polityka w obecnym wykonaniu jest cmentarzem.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">To jednak trochę za mało. Dla partii będących poza głównym obiegiem oryginalność, nowość i świeżość muszą być przecież wręcz racją bytu. Jak w innym razie przekonać wyborców, że warto w ogóle na „nowych” zwracać uwagę? Gretkowska z tego też zdaję sobie chyba sprawę, bowiem odpuszczając diagnozę, „po bandzie” idzie w przewidywaniu przyszłości polskiej sceny politycznej:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Za rok równie dobrze może się zdarzyć tak, że PiS, PO, SLD, PSL pójdą do kosza &#8211; tam gdzie ich miejsce &#8211; Krytyka Polityczna przekształci się w partię ludzi inteligentnych i ideowych, a Partia Kobiet razem z Kongresem Kobiet wystawią w wyborach prezydenckich osobę jak najbardziej godną tego urzędu.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Znamienny jest fakt zwracania uwagi na formacje, – podobnie jak i jej własna – kanapowe i ograniczające zasięg oddziaływania do warszawskiego establishmentu. Takie właśnie jak środowisko Krytyki Politycznej skupione wokół Sławomira Sierakowskiego, którego problemy, choć pewnie ze względu na  swą lewicową wrażliwość, chciałby, żeby było inaczej, nie są problemami ogółu, bowiem skłonność do odmiany terminów „narracja”, „metanarracja” oraz „dekonstrukcja” w niemal każdej wypowiedzi publicznej, nie sprzyja dialogowi ze społeczeństwem.</p>
<p style="text-align: justify;">Ale odbiegamy od tematu, podczas gdy Gretkowska zasługuje na uznanie za odwagę i polityczny instynkt niszczenia potencjalnych rywali tak szybko, jak to możliwe:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Paweł Piskorski powinien nadal szukać szczęścia w kasynie &#8211; to miejsce stworzone dla niego. Rafał Dutkiewicz jest fantastyczną postacią, ale ciąży na nim powinowactwo z Platformą Obywatelską.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Gdyby Gretkowska weszła do „prawdziwej” polityki, byłby to autentyczny „cud”. Ale – bez ironii – przyznać trzeba, że w tej wirtualnej radzi sobie przyzwoicie. Instynkt ma.</p>
<h5 style="text-align: justify;">Tomasz Sankara</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2009/10/21/raczej-tarot/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

