Spin doktorzy PiS-u na dywaniku
Już dawno nie dostało się prezesowi Kaczyńskiemu od mediów (w tym od nas) tak bardzo. I to na dodatek za słowa, których nie wypowiedział wprost, choć – bądźmy szczerzy – miał na myśli.
Już dawno nie dostało się prezesowi Kaczyńskiemu od mediów (w tym od nas) tak bardzo. I to na dodatek za słowa, których nie wypowiedział wprost, choć – bądźmy szczerzy – miał na myśli.
O Bielanie i Kamińskim zwykło się mówić: „spin doktorzy PiS-u”. Taka etykietka zobowiązuje. Czy nadworni specjaliści ds. komunikacji społecznej w partii Jarosława Kaczyńskiego nie zapomnieli czasem, że blogi polityczne są nie tylko po to, by je zakładać, ale też by ich używać do komunikowania się z potencjalnymi zwolennikami i oponentami?
Aby w PiS-ie trwać, trzeba być człowiekiem o myśleniu PiS-owskim. Wie o tym każdy, zarówno w PiS-ie jak i poza. Wie także o tym Marek Migalski i postanowił to udowodnić konserwatywnemu prezesowi i równie konserwatywnemu żelaznemu elektoratowi tej partii. Przy okazji wziął udział w konkursie na najfajniejszego europosła PiS-u.