Krytyka krytyka
Krytyki pod adresem PiS i samego prezesa nie widać końca. Zaczęło się tuż po wyborach. Teraz równia pochyła. Kamery znowu skierowały się na Marka Migalskiego.
Krytyki pod adresem PiS i samego prezesa nie widać końca. Zaczęło się tuż po wyborach. Teraz równia pochyła. Kamery znowu skierowały się na Marka Migalskiego.
Ci, którzy śledzą to co się dzieje na scenie polskich gwiazd i im podobnych pamiętają, jak swego czasu Kuba Wojewódzki był tematem numer jeden. Wtedy głośno mówiło się o jego rzekomym ‘syndromie Piotrusia Pana’. Jakaś prawda w tym była i syndrom chyba dotknął nie tylko jego.
Wszyscy pamiętamy Jarząbka śpiewającego do szafy „łubudubu, niech nam żyje prezes naszego klubu”. Jeszcze nie tak dawno, w trakcie kampanii prezydenckiej poseł Migalski skłonny był śpiewać hymn ku czci swojego prezesa, nie tyle do szafy, co przed kamerami.
Zadarł z PiS-em. Pewnie nie wiedział co czyni, pewnie gdyby wiedział, nigdy by PiS-owi nie podskoczył. No ale stało się. Europoseł PiS-u Marek Migalski się wkurzył i aż strach pomyśleć co teraz z nim będzie.
W roli boga Kaczyński, w roli Kuby Platforma Obywatelska. Tandeta? Niewykluczone. Jednak tandeta nie wyklucza realności tego przedstawienia.
Wpadka w obszarze komunikacji politycznej może być wykorzystana na korzyść lub niekorzyść kandydata. Gdy ma być dowodem na jego ludzki, przyziemny tryb życia – wspiera go, gdy zaś potwierdza jego niekompetencję, niezborność i zagubienie – pełni zgoła inną, destrukcyjną dla kandydata funkcję.
Pamiętam kreskówkę z kaczorem Donaldem, który zbierał skarby krzycząc „moje, moje, moje”. Im więcej zbierał, tym stawał się mniejszy. Im stawał się mniejszym, tym mniej mógł udźwignąć.
Legenda głosi, że to niezapomnianej pamięci tow. Gomułka jest autorem powiedzenia: „w 1939 roku staliśmy nad brzegiem przepaści. Od tego czasu zrobiliśmy wielki krok naprzód”.
Migalski sympatykiem PO i Tuska nie jest, nikt nie spodziewa się więc po nim zachwalania czegokolwiek, co wychodzi z tamtej strony sceny politycznej. Ale żeby od razu sięgać po tak prymitywne propagandowe chwyty? Wstyd!
Wstyd. Ornitolog-politolog, znakomicie zorientowany w realiach ustrojów politycznych Polski i Rosji próbuje udawać, że się nie orientuje i na łamach swojego bloga oskarża Tuska o to akurat, czemu Tusk winien nie jest. Panika w gronie spin doktorów PiS-u?