Misja specjalna

Misja specjalna

W ramach działań na rzecz ujawnienia prawdy smoleńskiej Antoni Macierewicz wpadł na rewelacyjny pomysł – o pomoc należy poprosić Amerykanów. Biorąc pod uwagę stereotyp, iż Amerykanie lubują się w teoriach spiskowych oraz to, że podobną teorię tworzy Macierewicz należy przyznać, iż misja może zakończyć się sukcesem.

Odmienne stany świadomości

Odmienne stany świadomości

Była taka anegdota o człowieku, którego wyrzucono z pracy, wyrzucono z mieszkania, okradziono i pobito. Leżał w zaułku umierając z głodu. Jakiś przechodzień postawił przed nim miskę fasoli. „Ale musisz ją sobie ugotować”.  Leżący spojrzał z wyrzutem w oczach. To właśnie ten człowiek stał się w jednej chwili jego największym wrogiem.

Jak Kaczyński Kaczyńskiego

Jak Kaczyński Kaczyńskiego

Kolejny dzień kongresu PiS przyniósł nie mniejsze atrakcje niż poprzedni. Tym razem partyjni koledzy i partyjne koleżanki nie słuchali monologu o wyższości Jarosława nad Donaldem. Dziś spotkali się by wesprzeć brata wielkiego wodza.

Wiesław! Wiesław! Polska! Gierek!

Wiesław! Wiesław! Polska! Gierek!

Jeśli ktoś oczekiwał czegoś nowego po przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego na kongresie PiS, może pogratulować sobie optymizmu. Podobno pomaga w życiu. Za to trzewia co starszych obserwatorów raz po raz szarpane były kłami wygłodniałej nostalgii na widok tego jakże wiernie odtworzonego realsocjalistycznego widowiska.

Kaczyński wysyła nas do Egiptu

Kaczyński wysyła nas do Egiptu

Jarosław Kaczyński pozazdrościł prawie tygodniowej dyskusji w temacie wystąpienia Sikorskiego i dostarczył nie lada atrakcji na dzisiejszym kongresie PiS w Poznaniu. Pokazał się jak zawsze z naganną dykcją, głową pełną ambitnych (czyt. niemożliwych do osiągnięcia) pomysłów, nie zapomniał również o polityce miłości – a wszystko to (bo ciebie kocham) by pokazać, że będzie idealnym premierem.

Spin doktorzy PiS-u na dywaniku

Spin doktorzy PiS-u na dywaniku

Już dawno nie dostało się prezesowi Kaczyńskiemu od mediów (w tym od nas) tak bardzo. I to na dodatek za słowa, których nie wypowiedział wprost, choć – bądźmy szczerzy – miał na myśli.