W lewo zwrot
Najpierw Komorowski mianuje Belkę na szefa NBP, a tym samym robi wielki ukłon w stronę lewicy. Potem poparcia udziela mu Cimoszewicz, który jakby nie patrzeć jest lewicowym politykiem mającym spore poparcie społeczne.
Najpierw Komorowski mianuje Belkę na szefa NBP, a tym samym robi wielki ukłon w stronę lewicy. Potem poparcia udziela mu Cimoszewicz, który jakby nie patrzeć jest lewicowym politykiem mającym spore poparcie społeczne.
Mawia się, że mężczyzna w życiu powinien zbudować dom, spłodzić syna i zasadzić drzewo. Są tacy, dla których kolejność nie ma znaczenia. Niektórzy wychodzą z założenia, że wystarczy zrobić jedno.
To na dobrą sprawę dość zaskakujące, że PSL jako jedyna parta potrafi przetrwać bez większych sporów i zgrzytów z jakąkolwiek partią polityczną, reprezentującą jakikolwiek kierunek polityczny.
W polityce, jak zwykle, nie wszystkie ‘mądrości’ mają zastosowanie. W dobie kampanii chwalimy ogonki konkurencji. Dlaczego? Przecież naród nie zagłosuje na połączenie egocentryka z narcyzem. W dobie kampanii więcej warty jest altruizm połączony z uwielbieniem tłumu.
Komorowski, w przeciwieństwie do Kaczyńskiego jest normalny. Tego zaskakującego odkrycia dokonał Majewski na wczorajszej prezentacji komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego (czyt. Komitetu obrony Bronka normalnego).
Tendencja, którą pokazują publikowane w tym tygodniu sondaże, jest jasna: poparcie dla Bronisława Komorowskiego maleje, dla jego rywala rośnie. W sztabie pojawiła się trwoga. Któż inny mógłby zająć rolę boga, jeśli nie Donald Tusk?
Pamiętam kreskówkę z kaczorem Donaldem, który zbierał skarby krzycząc „moje, moje, moje”. Im więcej zbierał, tym stawał się mniejszy. Im stawał się mniejszym, tym mniej mógł udźwignąć.
Opisowy tytuł brzmi: „Tusk apeluje, by katastrofa smoleńska nie stała się przedmiotem bitwy politycznej”. Czyli?
Dwa teksty wierszowane pojawiły się w mediach u progu kampanii prezydenckiej. Jeden kosmiczny, egzaltowanie romantyczny, drugi rynsztokowy, wulgarnie pseudo-młodzieżowy. Szkoda, że powstały.