Wielki „come back”
Po przerwie wakacyjnej na czas kampanii do gry powrócił najlepszy obrońca prezesa – Jacek Kurski. Nie ma w tym żadnej rewelacji, zwykła kolej rzeczy. Rewelacją jest to, czym zabłysnął Jacek Kurski.
Po przerwie wakacyjnej na czas kampanii do gry powrócił najlepszy obrońca prezesa – Jacek Kurski. Nie ma w tym żadnej rewelacji, zwykła kolej rzeczy. Rewelacją jest to, czym zabłysnął Jacek Kurski.
Mieliśmy już teorię, w której za katastrofą smoleńską stali Rosjanie. Mieliśmy taką, w której odpowiedzialnym miał być zmarły prezydent. Teraz mamy taką, w której winnym jest rząd. Nic bardziej absurdalnego? Ależ skąd. Ten sam rząd teraz bezcześci symbole religijne.
W roli boga Kaczyński, w roli Kuby Platforma Obywatelska. Tandeta? Niewykluczone. Jednak tandeta nie wyklucza realności tego przedstawienia.
Nazwisko Marcina Dubienieckiego znają już chyba wszyscy Polacy. Tym, którzy kojarzą, ale nie do końca przypomnę, że chodzi o człowieka o lewicowych poglądach, którego ślub z Martą Kaczyńską wywołał kontrowersje w jej rodzinie i który został zbojkotowany przez Jarosława Kaczyńskiego.
Jeśli Bronisław Komorowski wygra wybory, to wszystko pójdzie w niepamięć. W polityce rzadko kiedy bowiem liczy się coś więcej niż skuteczność. A skuteczna może być nawet przegrana kampania, byleby tylko przyniosła 50% głosów + 1. Przegrana, jak ta Bronisława Komorowskiego.
Od czasu ogłoszenia wyników Grzegorz Napieralski gdyby mógł nosiłby głowę wyżej niż szyja pozwala. Przez ponad tydzień trzymał w niepewności zarówno obu kandydatów, jak również ich i swój elektorat. Pomimo usilnych prób napięcie nie sięgnęło zenitu, a i oczekiwane „szoł” raczej nie miało miejsca.
Pierwszą część debaty oglądałam z zaciekawieniem, druga zaczęła mnie już męczyć, niewiele brakowało bym nie obejrzała trzeciej. Jednak warto było wytrwać do końca, by zobaczyć nie tyle uścisk dłoni kontrkandydatów, co ich krótką wymianę zdań – zapewne sądzili, że poza kamerami i mikrofonem.
Sztabowcy Komorowskiego i Kaczyńskiego w pełnym zwarciu, także we Wrocławiu. Tu doszło do taktycznej, marketingowej konfrontacji ulotkarzy PO z rowerzystami PiS-u.
Stało się coś strasznego. Rada Naczelna Polskiego Stronnictwa Ludowego podjęła decyzję, która zatrzęsie polską polityką i doprowadzi zapewne do poważnego przetasowania przed drugą turą wyborów. Waldemar Pawlak zdecydował…
Tak naprawdę nie ma wielkiej różnicy, czy rzekoma przemiana Jarosława Kaczyńskiego jest głęboka i rzeczywista, czy też jest wyłącznie taktycznym wybiegiem. Grunt, że wywołała popłoch w otoczeniu Bronisława Komorowskiego. Popłoch najzupełniej autentyczny.