Nowy Duce
Liderem liderów przestał być Donald Tusk. To nie jego uważają Polacy za najbardziej wiarygodnego lidera partyjnego. Tuska zdetronizował pozbawiony, do niedawna, jakichkolwiek kolorków wizerunkowych Grzegorz Napieralski.
Liderem liderów przestał być Donald Tusk. To nie jego uważają Polacy za najbardziej wiarygodnego lidera partyjnego. Tuska zdetronizował pozbawiony, do niedawna, jakichkolwiek kolorków wizerunkowych Grzegorz Napieralski.
Wszyscy pamiętamy Jarząbka śpiewającego do szafy „łubudubu, niech nam żyje prezes naszego klubu”. Jeszcze nie tak dawno, w trakcie kampanii prezydenckiej poseł Migalski skłonny był śpiewać hymn ku czci swojego prezesa, nie tyle do szafy, co przed kamerami.
Ważne punkty w grze medialnej między PiS a PO. Stefan Niesiołowski nie musi przepraszać Jarosława Kaczyńskiego za sugestie na temat wpływu prezesa PiS-u na wydanie książki “SB a Lech Wałęsa” – tak orzekł Sąd Apelacyjny. Wyrok jest prawomocny, ale…
Gdy już wszyscy założyli, iż prezydent trudnych rozmów, w tym rozmów o krzyżu pod Pałacem Prezydenckim podejmować nie będzie – przemówił. Bronisław Komorowski dla tygodnika „Polityka” udzielił wywiadu, w którym precyzuje swoje plany polityczne.
Oko za oko, ząb za ząb. Odebrali nam dostęp do naszego, polskiego, świętego, pamiątkowego krzyża, postawiliśmy sobie więc nowy, polski, święty, pamiątkowy krzyż. Niedługo przyjedzie większa ekipa, to się dopiero zacznie.
Mówienie tego co ślina na język przyniesie przez bardzo długi okres było domeną, czy też znakiem rozpoznawczym Lecha Wałęsy. Po wielu latach społeczeństwo się przyzwyczaiło do takiej formy wypowiedzi. Jeszcze w trakcie prawyborów w PO mogliśmy zaobserwować, że Bronisław Komorowski ma podobne zapędy; nikt nie spodziewał się, że takowe posiada również Jarosław Kaczyński.
Jarosław Kaczyński, zamiast lekceważyć Janusza Palikota i marginalizować go właśnie poprzez milczenie, konsekwentnie zapewnia mu rozgłos poprzez namiętne o nim gawędzenie. Tym razem jednak poszedł nieco dalej niż zwykle.
Jarosław Kaczyński został ostrzelany przez dziennikarzy na okoliczność swojej nieobecności podczas zaprzysiężenia prezydenta Bronisława Komorowskiego. Miał na tego rodzaju gotowe i – trzeba przyznać – dobrze uargumentowane odpowiedzi.
Jeden tydzień, dwaj byli premierzy (każdy z innej bajki) i taka sama diagnoza: zagrożenie demokracji. Bezsprzecznie jest źle, pytanie tylko – z systemem czy z nimi? Tadeusz Mazowiecki i Jarosław Kaczyński doszli do tego samego na podstawie kompletnie różnych obserwacji.
Nie miejmy złudzeń: polityk, którego widać i słychać, to polityk popularny a polityk popularny, to polityk, który cieszy się poparciem wyborczym. Nie żadne tam programy polityczne czy tym bardziej racjonalne, propaństwowe działania.