<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>SpinDoktorzy.PL &#187; hazardgate</title>
	<atom:link href="http://spindoktorzy.pl/tagi/hazardgate/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://spindoktorzy.pl</link>
	<description>Rentgen Marketingu Politycznego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 02 Nov 2011 22:10:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Filemonowicz ugotował Rosoła</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/02/18/filemonowicz-ugotowal-rosola/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/02/18/filemonowicz-ugotowal-rosola/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Feb 2010 15:27:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[komisja śledcza]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Rosół]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[przesłuchanie]]></category>
		<category><![CDATA[SdPL]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[Wociech Filemonowicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1334</guid>
		<description><![CDATA[Tak się nieszczęśliwie złożyło, że zanim zabraliśmy się za omówienie niesamowitej wizji polskiej polityki autorstwa byłego doradcy ministra Drzewieckiego – Marcina Rosoła, zrobił to za nas przewodniczący SDPL Wojciech Filemonowicz. Mówi się – trudno i się nawiązuje. Rosół twierdzi, że nie zrobił niczego nadzwyczajnego, ot pomagał obywatelom. Oby więcej tak proobywatelsko nastawionych urzędników! Z relacjonowanej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Tak się nieszczęśliwie złożyło, że zanim zabraliśmy się za omówienie niesamowitej wizji polskiej polityki autorstwa byłego doradcy ministra Drzewieckiego – Marcina Rosoła, zrobił to za nas przewodniczący SDPL Wojciech Filemonowicz. Mówi się – trudno i się nawiązuje.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1334"></span><br />
Rosół twierdzi, że nie zrobił niczego nadzwyczajnego, ot pomagał obywatelom. Oby więcej tak proobywatelsko nastawionych urzędników!</p>
<p style="text-align: justify;">Z relacjonowanej przez Filemonowicza wypowiedzi Rosoła wynika, że w pośredniczeniu między wpływowym obywatelem (Sobiesiakiem) a ministrem, organizowaniu ich spotkań w restauracji, wykonywaniu „grzecznościowych telefonów” w sprawach istotnych dla owego obywatela lub córki obywatela (też w końcu obywatelki) nie ma niczego nadzwyczajnego.</p>
<p style="text-align: justify;">Owszem, nie ma – jeżeli urzędnik ów byłby gotowy do udzielania pomocy w podobnym zakresie także pozostałym obywatelom. Jeżeli więc nieśmiałość powstrzymuje Was przed kontaktowaniem się z asystentami ministrów w sprawie waszych prywatnych interesów bądź interesów waszych dzieci – nie czujcie się skrępowani – zdobywajcie numery komórkowe asystentów i walcie śmiało!</p>
<p style="text-align: justify;">Marcin Rosół znalazł się z niefortunnej sytuacji: przesłuchiwany przez komisję śledczą nie może zaprzeczać powszechnie znanym i dobrze udokumentowanym faktom, pozostało mu więc marginalizowanie znaczenia owych faktów. Nie skorzystał z „trzeciej drogi”, czyli możliwości stwierdzenia, że to co robił było naganne.</p>
<p style="text-align: justify;">Z wizerunkowego punktu widzenia lepsze bagatelizowanie problemu niźli udawanie, że go nie ma i nigdy nie było. Rozwiązanie, które przyjął Rosół (oczywiście odpowiednio poinstruowany przez doradców z PO) nie jest jednak najszczęśliwsze dla partii.<br />
Przedstawianie działań Rosoła jako normalnych elementów życia politycznego i urzędniczo-okołopolitycznego powoduje, że PO coraz intensywniej kojarzyć będzie się z załatwianiem z pomocą „grzecznościowych telefonów” co zostanie w bardzo brutalny sposób wykorzystane przez spin doktorów PiS-u przy każdej nadarzającej się okazji. Jak wiadomo, będzie ich w najbliższym czasie co najmniej kilka (wybory prezydenckie, parlamentarne, samorządowe), spin doktorzy PO powinni więc rozpocząć szeroko zakrojone przygotowania do medialnej obrony.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/02/18/filemonowicz-ugotowal-rosola/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sobiesiak stanął okoniem</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/02/11/sobiesiak-stanal-okoniem/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/02/11/sobiesiak-stanal-okoniem/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 17:40:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Schetyna]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[komisja hazardowa]]></category>
		<category><![CDATA[komisja śledcza]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[przesłuchanie]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Sobiesiak]]></category>
		<category><![CDATA[teatrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1289</guid>
		<description><![CDATA[Komisję ds. hazargate odwiedził słynny Rychu. Była to pierwsza i zarazem ostatnia okazja, którą mógł wykorzystać do wyjaśnienia swojego stanowiska w sprawie i odniesienia się do stanowisk innych osób. Mógł, ale wolał stanąć do walki z komisją. Zaczęło się od dość nieudolnego w formie choć pod względem treści – całkiem sensownego odczytu Sobiesiaka, który zasiadł [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Komisję ds. hazargate odwiedził słynny Rychu. Była to pierwsza i zarazem ostatnia okazja, którą mógł wykorzystać do wyjaśnienia swojego stanowiska w sprawie i odniesienia się do stanowisk innych osób. Mógł, ale wolał stanąć do walki z komisją.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1289"></span><br />
Zaczęło się od dość nieudolnego w formie choć pod względem treści – całkiem sensownego odczytu Sobiesiaka, który zasiadł do stołu w asyście prawnika. Powiedział, że stał się przedmiotem medialnej nagonki, co jest bezsprzecznie prawdą, oraz że jego nazwisko stało się narzędziem walki politycznej, co także zgadza się  z rzeczywistością.</p>
<p style="text-align: justify;">Było też kilka złośliwości, np. skierowana do Kempy i Wassermanna:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Nie wstydzą się Państwo, że mają za znajomego Mariusza K.? (…) Gdyby pan Kamiński żył w czasach inkwizycji, zostalibyśmy oskarżeni o czary i spaleni na stosie.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Mimo, wydawałoby się, dobrego przygotowania Sobiesiaka do przesłuchania, z czasem zaczął popełniać głupie błędy, np. zaprzeczając, że korzystał z tzw. bezpiecznego telefonu (prepaid):</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Stary aparat mi się psuł. Dostałem nowy numer wraz z nowym aparatem.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ta wypowiedź świadczy o głębokiej wierze Sobiesiaka w bezgraniczną naiwność, bądź głupotę słuchaczy, widzów i członków komisji razem wziąwszy. Wpływowemu biznesmenowi psuje się telefon, kupuje więc nowy z nowym numerem? Absurdalne. Nowy aparat – możliwe, wręcz pewne, nowy numer – absolutnie niemożliwe. Nie dla człowieka z jego pozycją w biznesie.</p>
<p style="text-align: justify;">Potem zaczyna się przepychanka w sprawie utajnienia obrad, czego chce pełnomocnik Sobiesiaka. Wniosek przepada a Sobiesiak pogrąża się coraz bardziej, uchylając się od odpowiedzi na pytania członków komisji, które są w jego sytuacji najmniej problematyczne:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Kiedy poznał pan pana Grzegorza Schetynę?</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Pełnomocnik Sobiesiaka odpowiada powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Proszę o uchylenie tego pytania.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Kolejne pytania:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Ile razy w latach 2008/2009 spotykał się pan z panem wicepremierem Grzegorzem Schetyną?</p></blockquote>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Sobiesiak: Odmawiam odpowiedzi na to pytanie</p>
<p>Co było przedmiotem rozmowy pana z panem Grzegorzem Schetyną na lotnisku we Wrocławiu?</p>
<p>Sobiesiak: Już powiedziałem, nie mam nic więcej do dodania w tej sprawie.</p>
<p>A dlaczego przed rozmową na lotnisku z panem Grzegorzem Schetyną rozmawiał pan z panem Janem Koskiem?</p>
<p>Sobiesiak: Wyjaśniłem już te sprawy w mowie przedwstępnej odmawiam, nic więcej nie powiem.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">I tak dalej i tym podobne, w końcu &#8211; wyłączenie jawności i koniec spektaklu. Reasumując – Sobiesiak ma prawo mieć pretensje do dziennikarzy i polityków, którzy wydali na niego wyrok zanim rozpoczęło się jakiekolwiek postępowanie wyjaśniające. Przyjął jednak niewłaściwą metodę dochodzenia swoich praw.</p>
<p style="text-align: justify;">Na pytanie o moment poznania Schetyny i częstotliwość spotkań w latach 2008 – 2009 mógł spokojnie i zapewne zgodnie z prawdą odpowiedzieć: &#8222;nie pamiętam&#8221;. Na pozostałe pytania –gorzej, tu nie mógł wybrnąć w tak prosty sposób, chyba że, wzorując się na Tusku, stwierdziłby, że ze Schetyną rozmawiał tak często, że nie pamięta co było przedmiotem konkretnych rozmów na lotnisku.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie zmienia to faktu, że uchylanie się od odpowiedzi na pytania o relacje ze Schetyną pośrednio pogrąża samego Schetynę a Sobiesiaka pozycjonuje na poziomie Rywina, który przy z prawa do uchylania się od odpowiedzi korzystał bardzo chętnie.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy jednak Sobiesiak zyskał na tym wizerunkowo? Co najmniej wątpliwe. Sobiesiak popełnił więc błąd taktyczny wypowiadając wojnę komisji śledczej. Prawdziwe postępowanie toczy się przecież w sądach i prokuraturach, przed obliczem komisji śledczej można jedynie zagrać w teatrzyku, obronić lub pogrążyć swój wizerunek. Sobiesiak wybrał opcję nr 2.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/02/11/sobiesiak-stanal-okoniem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tusk vs Kaczyński &#8211; kto lepiej wypadł</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/02/07/tusk-vs-kaczynski-kto-lepiej-wypadl/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/02/07/tusk-vs-kaczynski-kto-lepiej-wypadl/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Feb 2010 13:03:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[afera hazardowa]]></category>
		<category><![CDATA[autoprezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[głosowanie]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[komisja śledcza]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[przesłuchanie]]></category>
		<category><![CDATA[wystąpienie publiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1224</guid>
		<description><![CDATA[Wśród 29 wypowiedzi wziętych pod uwagę (do niedzieli godz. 04.05) aż 11 zawierało  uzasadnienie wyrażonych opinii, co uznać należy za wiekopomny postęp. Spośród nich 5 wypowiedzi to głosy przemawiające za wygraną Kaczyńskiego, 6 za wygraną Tuska. Nie ma to jednak większego znaczenia bo: 1) Zwolennicy Tuska są szerzej reprezentowani w sieci, 2) Nie weryfikujemy wielokrotności [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Wśród 29 wypowiedzi wziętych pod uwagę (do niedzieli godz. 04.05) aż 11 zawierało  uzasadnienie wyrażonych opinii, co uznać należy za wiekopomny postęp. Spośród nich 5 wypowiedzi to głosy przemawiające za wygraną Kaczyńskiego, 6 za wygraną Tuska. </strong><strong></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1224"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Nie ma to jednak większego znaczenia bo: 1) Zwolennicy Tuska są szerzej reprezentowani w sieci, 2) Nie weryfikujemy wielokrotności wpisów jednego autora. Co ma zatem znaczenie? Uzasadnienia!</p>
<p style="text-align: justify;">Bez cienia wątpliwości większość oceniających odnosiła się do Tuska i Kaczyńskiego nie przez pryzmat oglądanych wystąpień publicznych, lecz biorąc pod uwagę swoje stałe preferencje wyborcze. Sami odpowiedzcie sobie na pytanie, czy bylibyście w stanie dobrze ocenić wystąpienie lidera nielubianej przez siebie partii i źle ocenić wystąpienie lidera waszej ulubionej partii? Odpowiedzi zostawcie dla siebie i się zastanówcie nad tym, co z nich wynika.</p>
<p style="text-align: justify;">Wracając do wyników „głosowania”:</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zwolennicy Kaczyńskiego:</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Młot na debili pisze, że w jego opinii Kaczyński był lepszy, bo swobodniejszy, luźniejszy i „bez adrenaliny podwyższonej jak u Tuska”. Nie dziwi go to, bo to w końcu „afera Tuska”. Okazuje się, że prosty chwyt retoryczny zastosowany przez Kaczyńskiego (nazwanie afery Tuskową) trafił na podatny grunt; mówienie o aferze jako o aferze Tuska jest – na dzień dzisiejszy – w takim stopniu zasadne, jak mówienie o Auschwitz jako „polskich obozach zagłady”, jak to czynią niektórzy dziennikarze amerykańscy. Nie zmienia to faktu, że swoboda i luz to na tyle nietypowe składniki autoprezentacji Kaczyńskiego, że większość obserwatorów zwróciła na nie uwagę.</p>
<p style="text-align: justify;">Internauta – Moja opinia – uważa, że Kaczyński wypadł lepiej, bo to „poważny facet, wyluzowany z pewną dozą humoru”. Ocena ta jest wysoce niespójna – określenia „poważny” i „wyluzowany” wprawdzie się nie wykluczają, ale w tym kontekście przynajmniej gryzą. Poza tym dowiadujemy się, że  „Tusk przy nim to fircyk” &#8211; nie dowiadujemy się jednak dlaczego.</p>
<p style="text-align: justify;">Oli uważa, że przegrał Tusk, bo „nie zna się na ustawach wiedać,że ten człowiek nie ma pojęcią jak być premierem, socjotechniką nardrabia,puste hasełka i ciągłe obiecywanie, czyli PR na maxa”. Oli wystawił więc, nieświadomie, pozytywną ocenę Tuskowi, nie Kaczyńskiemu. Pytanie dotyczyło bowiem nie tego, kto jest fajniejszy a tego, czyje wystąpienie było bardziej wiarygodne. Nie zrobimy jednak krzywdy Oli&#8217;emu i nie zakwalifikujemy tej wypowiedzi jako pro-Tuskowej. Trudno odnieść się do stwierdzenia o „byciu premierem”, ale samo przyznanie, że Tusk „nadrabia socjotechniką” stosując „PR na maxa” wskazuje na dostrzeganą przez Oli&#8217;ego skuteczność Tuska. Kaczyńskiego Oli nie ocenił.</p>
<p style="text-align: justify;">Munek albo nigdy dotąd nie pisał niczego z użyciem klawiatury, albo trzęsą mu się ręce, bo napisał co następuje: „dobra mina do zlej gryb tusk jakby przestraszony wypowiedzi nie pamietam bylo dawno temu do piaskownicy”. Najprawdopodobniej chodziło Munkowi o to, że Tusk wydawał się wystraszony przesłuchaniem i powtarzał często określenie „nie pamiętam” (co jest akurat totalną bzdurą, bo tego określenia nie używał). Dalej Munek pisał coś o piaskownicy ale to ma zapewne związek (biorąc pod uwagę styl pisania Munka) z miejscem w którym Munek aktualnie przebywa.</p>
<p style="text-align: justify;">Zyta popełniła zasadniczy błąd. Oceniając Tuska i Kaczyńskiego użyła moich słów jako swoich. Nie wypada i – poza tym – kompromituje to komentatora. Napisała bowiem „w syt., w ktorych trzeba przypomniec sobie cos kompromitujacego lub przynajmniej niekorzystnego dla osoby mowiacej traci pamiec i kluczy. To go w 100% dyskwalifikuje. Niestety zagadywal unikajac odp..Cala prawda”. Tak było w istocie, ale Zyta mogła się chociaż postarać wypowiedzieć własną opinię. Świadczyłoby to przynajmniej o jej chociaż częściowym przemyśleniu sprawy.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zwolennicy Tuska:</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Bloger Matus napisał Tuskowi piękną laurkę. Jak na dzień dziadka, a jak wiemy Tusk dziadkiem został. Docenia go za kondycję i tylko Matus wie, jaki to ma związek z komisją śledczą, chyba że chodzi o wytrzymanie wielogodzinnego zeznawania. Na to akurat, że było ono wielogodzinne, miał Tusk wielki wpływ. Gdyby odpowiadał w mniej barokowym stylu – trwałoby krócej. Matus pisze, że Tusk pokazał, że jest cierpliwy, łagodny „nawet wtedy, gdy irytacja jest uzasadniona”. Rzeczywiście Tusk nie dał się wyprowadzić z równowagi. Gdyby nie to, że jego mimika wyraża permanentne napięcie, również mógłby zostać oceniony jako swobodny w wymiarze autoprezentacji. Matus pisze także, iż Tusk pokazał, że „potrafi być twardy i nieustępliwy, gdy trzeba” oraz że jest „czujny, gdy zadaje mu się pytania z tezą”. Faktycznie był dobrze przygotowany do pojedynku na słowa i równocześnie właściwie wykorzystywał swoją pozycję (premiera jako przesłuchiwanego). Matus podsumował swój komentarz w sposób niestety kompromitujący. Twierdził, że była to „świetna lekcja o państwie, o władzy, o premierostwie” nie powiedział jednak,  skąd mu to przyszło do głowy. Stwierdził także, że po przesłuchaniu Tuska komisję można zamknąć, ale – znowu – nie dowiadujemy się z jakiego powodu.</p>
<p style="text-align: justify;">Florentina1 stwierdziła, że Tusk wypadł lepiej, ponieważ „do Komisji odnosił się z pełną powagą” to prawda. Trzeba jednak też przyznać, że do niego komisja odnosiła się z większą powagą niż do Kaczyńskiego. Dalej Florentina1 pisze „natomiast kaczor jak zwykle to spotkanie potraktował jako okazję do atakowania przeciwnika politycznego”. Trochę źle świadczy o piszącej to, że Tuska nazywa „Tuskiem” a Kaczyńskiego „kaczorem”. Inna sprawa, że w omawianym wymiarze wystąpienia Kaczyńskiego dało się dostrzec dobrze znanego, wojowniczego Jarosława, który operuje hakami, dokumentami na X, oraz czarno białą wizją rzeczywistości nie skażoną choćby nutą szarości. Gdy Florentina1 oskarża Kaczyńskiego o to, że wykorzystuje każdą okazję „aby kompromitować Platformę i jego przywódców”, wydaje się nie pamiętać, że to samo robili politycy PO, gdy byliu w opozycji. Taki rytuał. Reszta wypowiedzi Florentiny1 schodzi na poziom barowy, pomijamy więc ją.</p>
<p style="text-align: justify;">Marko oglądał jakieś inne, jak sądzę, dwa wystąpienia Tuska i Kaczyńskiego. Gdy się lubi Tuska lub Kaczyńskiego trudno ich pomylić, a Marko stwierdził, że „Jaro nigdy nie dorówna Donkowi” &#8211; dlaczego? Marko odpowiada: „Tusk odpowiadał na pytania rzeczowo a nie wymijająco jak Kaczynski”. Zostawmy to bez komentarza a Marko polecamy ponowne przeglądnięcie nagrań.</p>
<p style="text-align: justify;">Obserwatorpajaców uważa, że z przesłuchań wynika, iż „Tusk to jeszcze normalny człowiek, odpowiadający rzeczowo, natomiast Jaroslaw kaczyński to typowy paranoik partyjny, klepie jak mantrę kilka wyuczonych sloganów znanych nam od dziesięciu lat!!” Rzeczowości, jak wiadomo, nieco brakowało w wypowiedziach Tuska, a odnośnie partyjnej paranoi Kaczyńskiego (znowu mała litera przy nazwisku) nie można mu jej odmówić, choć w nowszych wystąpieniach jest jej nieco mniej. Odnośnie „klepania sloganów” panowie Tusk i Kaczyński wydają się iść łeb w łeb, choć zaiste są to slogany o innej treści.</p>
<p style="text-align: justify;">Aga dostrzega, pisząc o tym między wierszami, przemianę u Kaczyńskiego: „Zdecydowanie Tusk lepiej,swobodniej.Kaczyński wylazł wreszcie z ukrycie ,po solidnym szkoleniu,jak ma się zachowywać,ale i tak nikogo nie zwiedzie , osobowosci pełnej zawiści długo nie da się ukryć.To tylko kwestia czasu kiedy coś odpali”. Uważa jednak, że to Tusk wypadł lepiej. Podobno był swobodniejszy, z czym dość łatwo polemizować. Odnośnie solidnego szkolenia Kaczyńskiego – zgoda, odnośnie „osobowości pełnej zawiści” &#8211; można by ich wskazać wiele we wszystkich partiach, choć faktycznie, to komunikacja publiczna w wykonaniu Kaczyńskiego pozostawiała, przez długie lata, wiele do życzenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Bartek poszedł w podobnym do Agi kierunku. Akcentując agenturalną przeszłość Kaczyńskiego powiedział: „Kaczynski vel TW &#8221; Balbina&#8221; bardzo sie staral, przycisniety przez posla z PO, zaeragowal bardzo agresywnie mowiac o donosach(anonoimach)na jednego z czlonkow komisji. jakie to donosy i na jaki temat- nie powiedzial.Wygladalo to na zastraszanie komisji, przynajmniej ja tak to odebralem”. Prawdą jest, że w sytuacjach kryzysowych, a taką dostrzec można było w omawianym przypadku, Kaczyński powraca do swojego ulubionego tonu i stylu wypowiedzi: konfrontacyjnego, wręcz wojennego. Ten fragment to najsłabszy punkt całościowej autoprezentacji prezesa PiS podczas przesłuchania, trudno więc nie przyznać Bartkowi racji.</p>
<p style="text-align: justify;">Dziękuję wszystkim za udział w „dyskusji” i „głosowaniu” i zapraszam na kolejne (w każdą sobotę).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Opracował: Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/02/07/tusk-vs-kaczynski-kto-lepiej-wypadl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Taktyczna niepamięć Tuska</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/02/04/taktyczna-niepamiec-tuska/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/02/04/taktyczna-niepamiec-tuska/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Feb 2010 10:28:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[amnezja]]></category>
		<category><![CDATA[autoprezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[Beata Kempa]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Schetyna]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[komisja śledcza]]></category>
		<category><![CDATA[niepamięć]]></category>
		<category><![CDATA[pamięć długotrwała]]></category>
		<category><![CDATA[premier]]></category>
		<category><![CDATA[przesłuchanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1200</guid>
		<description><![CDATA[Tusk dołączył dziś do bardzo licznego grona polityków (różnych opcji) dotkniętych głębokim defektem pamięci długotrwałej. Podobno nie pamięta, o czym rozmawiał ze Schetyną przed dymisją Kamińskiego. Do walki z Tuskiem podczas obrad komisji ds. hazardgate najlepiej przygotowała się, co chyba nikogo nie dziwi, śledcza Kempa. Zebrała się w sobie i najuprzejmiej jak potrafiła zadała premierowi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Tusk dołączył dziś do bardzo licznego grona polityków (różnych opcji) dotkniętych głębokim defektem pamięci długotrwałej. Podobno nie pamięta, o czym rozmawiał ze Schetyną przed dymisją Kamińskiego.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1200"></span><br />
Do walki z Tuskiem podczas obrad komisji ds. hazardgate najlepiej przygotowała się, co chyba nikogo nie dziwi, śledcza Kempa. Zebrała się w sobie i najuprzejmiej jak potrafiła zadała premierowi pytanie:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Wczoraj pan wicepremier Schetyna był uprzejmy zeznać, że panowie rozmawialiście przed podjęciem tej decyzji, o dymisji. Proszę powiedzieć o czym panowie rozmawialiście.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">To, w gruncie rzeczy, dość głupie pytanie – streszczając: o czym rozmawialiście rozmawiając o dymisji? Jako że Tuskowi odpowiedź szła jak po grudzie, odpowiemy Kempie w jego imieniu: Tusk rozmawiając ze Schetyną o dymisji Kamińskiego rozmawiał ze Schetyną o dymisji Kamińskiego. Zobaczmy jednak jaką odpowiedź na to pytanie przygotował sobie Tusk:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Z moimi współpracownikami, szczególnie z tymi, z którymi tak blisko współpracuję, w takiej pozycji w jakiej wówczas ale także dzisiaj jest Grzegorz Schetyna, rozmawiamy często kilka razy dziennie na różne tematy.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Hmm&#8230; To sympatyczne i budujące. Ludzie powinni ze sobą rozmawiać. Ale co to ma wspólnego z zadanym przez Kempę pytaniem? Sama śledcza postanowiła zdyscyplikować przesłuchiwanego premiera, mówiąc:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Ale to było po wybuchu afery i dotyczyła stricte ta rozmowa kwestii afery hazardowej. Czy mógłby  pan się skupić na tej rozmowie.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tusk jednak zbyt długo przygotowywał się do tego przesłuchania, by teraz dać się nakłonić do odpowiadania na pytania wprost i stosownie do ich treści. Kontynuował więc prezentację wizji relacji na linii Tusk – Schetyna:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Tak jak już mówiłem, Grzegorz Schetyna jako wicepremier, także jako sekretarz generalny Platformy, jest dla mnie partnerem z którym ustalam różne rzeczy wielokrotnie jednego dnia kilka razy.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Hmm&#8230; Tego byśmy akurat, na miejscu Tuska nie mówili. Przepraszamy, przerwaliśmy premierowi:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Każde pytanie dotyczące rozmowy sprzed wielu miesięcy z kimś, z kim rozmawia się wiele razy dziennie, szczegółowe pytanie, w przypadku świadka jest pytaniem na które nie można znaleźć precyzyjnej odpowiedzi. Ja mogę, jak rozumiem taka jest też intencja komisji, wyjaśniać zasadnicze motywy,  intencje, okoliczności,natomiast nie będę w stanie rekonstruować minuta po minucie zdarzeń, które miały miejsce wiele miesięcy temu.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tak tak tak. Zasadnicze motywy, intencje i okoliczności są na pewno bardzo interesujące i chętnie poznamy ich obraz, ale jeszcze chętniej poznalibyśmy odpowiedź na pytanie, czego – szczegółowo rzecz ujmując – dotyczyła rozmowa Tuska i Schetyny tuż przed dymisją Kamińskiego. Obstawiamy, że rozważał, zasięgając opinii osoby żywotnie zainteresowanej duszeniem hazargate, czy ma Kamińskiego dymisjonować, czy nie. Gdyby było inaczej, atak politycznej amnezji zapewne by się Tuskowi nie przydarzył. Ta choroba ma bowiem to do siebie, że atakuje wyłącznie w sytuacjach, w których trzeba przypomnieć sobie coś kompromitującego lub przynajmniej niekorzystnego dla osoby mówiącej.</p>
<p style="text-align: justify;">Bez wątpienia rozmowa Schetyny z Tuskiem na temat dymisjonowania Kamińskiego była najzwyczajniejszym wśród zwyczajnych wydarzeń w polityce i równocześnie wydarzeniem, które wyciągane na światło dzienne podczas przesłuchania (najpierw Schetyny, który chlapnął na ten temat) stawia premiera w bardzo złym świetle.</p>
<p>Zasłanianie się upływem czasu, wielością rozmów prowadzonych z danym rozmówcą jest o tyle bez sensu, że nasza pamięć nie działa w tak prymitywny, jak chciałby nas przekonać Tusk, sposób. To nie jest tak, że każda rozmowa z każdym rozmówcą trafia do jednego wora. Jest oczywiste, że Tusk świetnie pamięta tę rozmowę, w odróżnieniu od wielu innych, dotykających znacznie bardziej błahych problemów.</p>
<p style="text-align: justify;">Wizerunek przesłuchiwanego pytanego o fakty z bliższej i dalszej przeszłości jest, w podobnych okolicznościach, zawsze zagrożony. Od umiejętnie sterowanej autoprezentacji zależy, czy przesłuchiwany wyjdzie ze sprawy obronną ręką. W tym przypadku wizerunek Tuska zależał nie tylko od niego samego, ale też od Schetyny, który wczoraj powiedział o jedno słowo za dużo.</p>
<p><strong>Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/02/04/taktyczna-niepamiec-tuska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sikorski na prezydenta! Między wierszami.</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/01/28/sikorski-na-prezydenta-miedzy-wierszami/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/01/28/sikorski-na-prezydenta-miedzy-wierszami/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Jan 2010 08:54:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[RadioLans]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Schetyna]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Gowin]]></category>
		<category><![CDATA[Mirosław Drzewiecki]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[Radosław Sikorski]]></category>
		<category><![CDATA[sondaże]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Zbigniew Chlebowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1144</guid>
		<description><![CDATA[Czwartek godzina 11.00 to moment, w którym Polacy dowiedzą się, czy premier chce, czy nie chce być prezydentem. Decyzja ta będzie – zdaniem Gowina – miarą wielkości Tuska. W RMF-ie Piasecki zadał Gowinowi pytanie o ewentualne, a właściwie prawie już pewne zastępstwo za Tuska w wyścigu do prezydentury: A jeśli nie Tusk, to kto? Komorowski [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Czwartek godzina 11.00 to moment, w którym Polacy dowiedzą się, czy premier chce, czy nie chce być prezydentem. Decyzja ta będzie – zdaniem Gowina – miarą wielkości Tuska.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1144"></span><br />
W RMF-ie Piasecki zadał Gowinowi pytanie o ewentualne, a właściwie prawie już pewne zastępstwo za Tuska w wyścigu do prezydentury:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">A jeśli nie Tusk, to kto? Komorowski czy Sikorski?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Gowin na to:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Myślę, że obydwaj mają bardzo duże szanse. Ale nie ukrywam, że ponieważ kompetencje prezydenta dotyczą w ogromnej mierze spraw międzynarodowych, to tutaj kompetencje Radosława Sikorskiego wydają mi się odpowiedniejsze do tego urzędu.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Piasecki dopytuje o konfigurację wpływów wewnątrzpartyjnych:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ale czy Radosław Sikorski jest kandydatem wybieralnym?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Gowin odpowiada odwołując się do preferencji mas:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Sondaże pokazują, że cieszy się zaufaniem i popularnością porównywalną z Donaldem Tuskiem.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wybór kandydata PO wskaże poniekąd, w jakim kierunku ideologicznym partia podąży. Sikorski byłby bowiem kandydatem zakrzywionym ku PiS-owi. A jego konkurent w obrębie PO – Komorowski? Piasecki pyta Gowina:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">A to co zrobił marszałek Bronisław Komorowski z pana ustawą in vitro, to nie jest dla pana policzek?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Gowin odpowiada:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">To jest rozwiązanie bardzo szkodliwe z punktu widzenia ochrony życia w Polsce. Mam nadzieję, że pan marszałek w tej sprawie zweryfikuje swoje podejście.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Piasecki zapytał na szczęście także o problem, którego trudno nie dostrzec, nawet jeżeli jest się wiernym wyznawcą PO:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">A jeszcze wracając trochę do tego, co się wydarzy dzisiaj o 11, nie ma pan smutnego poczucia, że Donald Tusk próbuje trochę odrzucić uwagę od przesłuchania Mirosława Drzewieckiego?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Gowin nie ma wątpliwości, choć, uczciwie mówiąc &#8211; rzetelnie ocenia kolegów partyjnych:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nie. Absolutnie nie mam takiego poczucia. Ja zresztą oczekuje przesłuchania Mirosława Drzewieckiego z całkowitym spokojem. Moim zdaniem na podstawie tego, co już do tej pory wiemy, rzeczy najważniejsze są jasne. Jasne jest niewłaściwe postępowanie i Mirosława Drzewieckiego, i Zbigniewa Chlebowskiego. Jasne jest, że z tej sprawy obronną ręką wyjdzie Grzegorz Schetyna. Jasne jest przede wszystkim to, co najważniejsze dla Polski, że w tej sprawie całkowicie czyste ręce miał Donald Tusk.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Podsumujmy. Tusk najpewniej ogłosi, że rezygnuje z walki o prezydenturę, bo tyle zadań przed nim, bo ciężkie czasy, bo trzeba dokończyć to, co się zaczęło itd. itp. Powie pewnie także, że w związku z powyższym proponuje nam równie atrakcyjną opcję kandydacką – Sikorskiego. Znany, lubiany, światowy i do tego młody i dynamiczny. Polaków nie trzeba zresztą przekonywać, jego popularność sięga wysokiego pułapu zagospodarowanego przez Marylę Rodowicz czy Dodę.</p>
<p style="text-align: justify;">Co z aferą hazardową? Jeżeli Tusk jest tak krystalicznie czysty, jak mówią – nomen omen – zarówno <a href="http://spindoktorzy.pl/2010/01/21/palikota-„swienta-prowda”-o-kaminskim/" target="_blank">Palikot</a> jak i Gowin, to  bardzo pobrudził się zapowiedzią swego decydującego wystąpienia nakładającego się czasowo na przesłuchanie Drzewieckiego. To jedno z najważniejszych przesłuchań w sprawie hazardgate i premier o tym wie. Z jednej strony taką decyzję uznać należy za wizerunkową porażkę, z drugiej strony patrząc – jeżeli przeciągnie uwagę telewidzów na siebie, być może rzeczywiście mniejsza liczba potencjalnych wyborców PO zobaczy na żywo kolejny odcinek żenującego spektaklu którego reżyserem jest Sekuła.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/01/28/sikorski-na-prezydenta-miedzy-wierszami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z SLD trysnęła świeża krew</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/01/23/z-sld-trysnela-swieza-krew/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/01/23/z-sld-trysnela-swieza-krew/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Jan 2010 19:35:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Kwaśniewski]]></category>
		<category><![CDATA[Federacja Młodych Socjaldemokratów]]></category>
		<category><![CDATA[forma]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Napieralski]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Kwaśny]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Rokita]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Szmajdzinski]]></category>
		<category><![CDATA[mówca]]></category>
		<category><![CDATA[młodzi]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[podwórko]]></category>
		<category><![CDATA[PR]]></category>
		<category><![CDATA[prezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[prezenter]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Kalisz]]></category>
		<category><![CDATA[sen]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[świeża krew]]></category>
		<category><![CDATA[treść]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Olejniczak]]></category>
		<category><![CDATA[wystąpienie publiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1072</guid>
		<description><![CDATA[Chyba najwięksi nawet optymiści w SLD nie uważają Szmajdzińskiego za faworyta wyborów prezydenckich. Dlatego zapewne lewicowi spin doktorzy zadbali o atrakcyjne uprawomocnienie tej kandydatury, wypowiedziane ustami młodego człowieka, wiceprzewodniczącego Zarządu Krajowego Federacji Młodych Socjaldemokratów Jakuba Kwaśnego. Niegdysiejszy lifting PR-u SLD nie udał się. Stało się tak dwóch podstawowych powodów: po pierwsze, partii nadano dwie młode [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Chyba najwięksi nawet optymiści w SLD nie uważają Szmajdzińskiego za faworyta wyborów prezydenckich. Dlatego zapewne lewicowi spin doktorzy zadbali o atrakcyjne uprawomocnienie tej kandydatury, wypowiedziane ustami młodego człowieka, wiceprzewodniczącego Zarządu Krajowego Federacji Młodych Socjaldemokratów Jakuba Kwaśnego.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1072"></span><br />
Niegdysiejszy lifting PR-u SLD nie udał się. Stało się tak dwóch podstawowych powodów: po pierwsze, partii nadano dwie młode wówczas twarze naraz: Olejniczaka i Napieralskiego. Twarze te nie obdarzały się jednak wzajemnie uśmiechami, czego trudno było nie zauważyć. Po drugie, dwugłowy młody podówczas lider SLD nie był obdarzony, ani w wersji Olejniczaka, ani Napieralskiego, talentem oratorskim. Mrukliwy nieco Napieralski i gładko acz powierzchownie wypowiadający się Olejniczak zdążyli już utracić młodzieńczą werwę, a SLD wciąż nie zdołało – mimo odżywienia świeżą, młodą krwią – podnieść się z niskiego pierwszego piętra społecznego poparcia.</p>
<p style="text-align: justify;">Pomysł na odmłodzenie wizerunku SLD jest dziś najwyraźniej znowu na topie, gdyż stratedzy tej partii wpadli na pomysł wsparcia kandydatury Szmajdzińskiego przez lewicową młodzież stowarzyszoną w Federacji Młodych Socjaldemokratów. Jak pomyśleli tak uczynili. <a href="http://www.polityczni.pl/mlodzi_popierają_szmajdzinskiego,audio,51,4618.html" target="_blank">Rolę mówcy powierzyli młodemu radnemu z Tarnowa Jakubowi Kwaśnemu</a>. Jak mu poszło? Rzecz warta jest szerszego omówienia.</p>
<p style="text-align: justify;">Kwaśny opowiadał o swoim „śnie”, co jest – jak wiadomo – bardzo popularną, wśród polityków lewicowych,  konwencją. Nie jest to, w gruncie rzeczy, dobry pomysł, ponieważ sen aktywuje  skojarzenia z czymś odrealnionym a co za tym idzie, niemożliwym do spełnienia. Tak czy owak „sen” ów był jednak znacznie bardziej skomplikowany od „snu” Kwaśniewskiego czy Kalisza, zawierał bowiem wszystko, co – z punktu widzenia jego autora, kompromituje PO i PiS razem wzięte. Nic w tym dziwnego, SLD cierpi wizerunkowo właśnie na utrwalaniu dychotomicznego układu sceny politycznej.</p>
<p style="text-align: justify;">Wracając do wystąpienia, „sen” Kwaśnego został gruntownie przemyślany i  zgrabnie skomponowany. W pierwszej kolejności przyjrzymy się treści a następnie formie prezentacji:</p>
<p><strong>Treść</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong></strong>Opowieść rozpoczyna następujące intro:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Proszę Państwa, ja przyjechałem tu dzisiaj i też miałem sen&#8230;</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nie jest dobrze zaczynać wystąpienie od odwołania do innych, niekoniecznie znanych widzom i słuchaczom wypowiedzi, dlatego słówko „też” było całkowicie zbędne. Kwaśny kontynuuje:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">&#8230;miałem sen, że życzenie większości Polaków się spełniło, Lech Kaczyński po przegranych wyborach prezydenckich wycofał się z życia politycznego. Ale żeby było zabawniej, zabrał ze sobą kolegę z innego gdańskiego podwórka Donalda Tuska.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Trudno powiedzieć, dlaczego miałoby się zrobić od tego zabawniej, wiadomo jednak, że dobrze dla SLD. Należy też pamiętać, że „z podwórka” jest tylko Tusk, Kaczyński się od „podwórkowości” zdecydowanie odcina.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Obaj przeszli na polityczną emeryturę. Żeby było ciekawiej, polecieli jednym samolotem.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tym razem robi się już nie zabawnie, a ciekawie.  Należy pamiętać, że im częściej mówimy o czymś jako zabawnym i ciekawym, tym mniej zabawne i ciekawe staje się to dla słuchaczy i widzów.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">O dziwo nikt nie kłócił się o miejsce w business klasie, nikt nie awanturował się ze stewardessą, nikogo nie wyprowadziła policja z samolotu. Sen wspaniały&#8230;</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zgrabna, podszyta ironią, aluzja do awantury samolotowej i figury Jana „Ratujcie, Niemcy mnie biją” Rokity, który – trzeba to uczciwie powiedzieć -  był podczas owej awantury publicystą, nie politykiem. Tu następuje przerwa w dotąd niezakłóconej  narracji prowadzonej przez Kwaśnego, który mówi wreszcie:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">&#8230;trochę się denerwuję, nawet sobie go tutaj spisałem troszeczkę.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Przyznanie się do zdenerwowania nie jest – wbrew pozorom – błędem, podobnie trzymanie się w prezentacji konwencji „snu”. Kwaśny kontynuuje:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Scena ta wyglądała jak z reklamy otwartych funduszy emerytalnych. O dziwo cała podróż odbyła się w spokojnej atmosferze; dopiero później załoga pokładowa spostrzegła, że z barku samolotowego zniknęły małpki.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Kolejne dwie czytelne aluzje do awantury samolotowej i insynuacji Palikota na tema alkoholizmu prezydenta.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Samolot wylądował w Las Vegas gdzie na stacji benzynowej nieopodal lotniska czekali już na naszych politycznych emerytów Miro, Zbycho, Grzecho a nawet Jaro i Edgar.Oni też przeszli na polityczną emeryturę.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nawiązanie do hazargate i delikatne zarysowanie nadkategorii łączącej PiS i PO w jedno &#8222;zepsute&#8221; środowisko. Kwaśny dochodzi wreszcie do sedna swojego wystąpienia:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Polacy wybrali przyszłość, wybrali normalność, prezydentem został Jerzy Szmajdziński. Ja już widziałem w tym śnie jak odetchnęli w Brukseli, w Londynie, w Waszyngtonie a nawet w Gabonie. W Brukseli już nikt nie zakładał się kto z polskiej delegacji przyjedzie, przyleci i czym, w Waszyngtonie odetchnęli bo nikt nie tupał małymi nóżkami żeby dać mu tą małą namiastkę mocarstwowości a w Gabonie były wyższe zbiory orzeszka ziemnego.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Kolejne miękkie aluzje, choć z nerwów mówca zgubił gdzieś rozwinięcie wątku Londynu. Puentuje wreszcie:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Szanowni Państwo, dzisiaj młodzi ludzie z Federacji Młodych Socjaldemokratów, my członkowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej chcemy, aby ten sen się spełnił, wobec czego postanowiliśmy wesprzeć kandydaturę Jerzego Szmajdzińskiego na urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, wyraziliśmy nasze poparcie i chęć działania w kampanii wyborczej.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jasno i kategorycznie: młodzieżówka wspiera doświadczonego polityka, czy Szmajdzińskiemu mogło trafić się coś lepszego?</p>
<p><strong>Forma</strong></p>
<p>Biorąc pod uwagę fakt, że Kwaśny nie jest doświadczonym politykiem, jego wystąpienie zasługuje na najwyższą ocenę. Zgrabnie bawi się intonacją zabarwiając ją elementem ironii, sensownie pauzuje, zawiesza głos tam gdzie trzeba lub warto. Przyjął i – co ważniejsze – utrzymał właściwe, nieco hipnotyczne, pasujące do konwencji, tempo mówienia.</p>
<p style="text-align: justify;">Prezentacja zawierała relatywnie niewiele yyyów i aaaów a brzmienie głosu Kwaśnego nie zdradzało trawiącego go niewątpliwie stresu. Mówca właściwie operował też spojrzeniem, które wykorzystywał do utrzymywania kontaktu z publicznością (także telewizyjną) oraz starszymi kolegami z SLD w tym ze Szmajdzińskim, gdy była o nim mowa.</p>
<p style="text-align: justify;">Typowy dla mniej doświadczonych prezenterów „zawias” w momencie utraty ciągłości wywodu wywołał reakcję nietypową, bo nieszkodliwą dla prezentacji. Kwaśny wyciągnął ściągę, doczytał co trzeba a następnie kontynuował z zachowaniem wcześniej dostrzegalnej płynności wypowiedzi.</p>
<p style="text-align: justify;">Należy też podkreślić,  że Kwaśny wystąpił bez krawata, co miało podkreślić znaczenie młodzieńczego poparcia dla niemłodego już przecież Szmajdzińskiego.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy to było dobre wystąpienie? Prezenter zasłużył na cztery z mocnym plusem, a biorąc pod uwagę niewielkie doświadczenie w pierwszej lidze politycznej, na piątkę ze słabym minusem.</p>
<p>Jakość tego wystąpienia kontrastowała zresztą z jakością podsumowania doświadczonego Szmajdzińskiego, który rzekł&#8230;</p>
<p>Dziękuję wam raz jeszcze za udzielone poparcie, jestem przekonany że wygramy.</p>
<p>&#8230;brzmiąc przy tym tak, jakby jako ustępujący prezydent oznajmiał rodakom kolejny rozbiór Polski. Zaprawdę bardziej grobowym i apatycznym głosem nie mógł wyrazić wiary w swoją i SLD świetlaną polityczną przyszłość.</p>
<p>Podsumowując, więcej Kwaśnopodobnych w SLD, więcej poparcia dla lewicy.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/01/23/z-sld-trysnela-swieza-krew/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kempa uczy sztuki uniku</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/01/20/kempa-uczy-uniku/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/01/20/kempa-uczy-uniku/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Jan 2010 09:03:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[RadioLans]]></category>
		<category><![CDATA[Beata Kempa]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[komisja]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Kamiński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[unikanie odpowiedzi]]></category>
		<category><![CDATA[uniki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1050</guid>
		<description><![CDATA[U Moniki Olejnik w Radiu Zet pojawiła się śledcza Beata Kempa, którą poproszono o zaopiniowanie zeznań Mariusza Kamińskiego przed obliczem komisji ds. hazardgate. Zadano jej jedno niewygodne pytanie, postanowiła więc odpowiedzieć na szereg innych, których akurat Olejnik nie zadała. Dwadzieścia dwie minuty słownych przepychanek. Pytanie Moniki Olejnik brzmiało: Pani poseł, jak pani sądzi dlaczego Mariusz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>U Moniki Olejnik w Radiu Zet pojawiła się śledcza Beata Kempa, którą poproszono o zaopiniowanie zeznań Mariusza Kamińskiego przed obliczem komisji ds. hazardgate. Zadano jej jedno niewygodne pytanie, postanowiła więc odpowiedzieć na szereg innych, których akurat Olejnik nie zadała. <a href="http://www.radiozet.pl/Programy/Gosc-Radia-ZET/Beata-Kempa2">Dwadzieścia dwie minuty słownych przepychanek</a>.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1050"></span><br />
Pytanie Moniki Olejnik brzmiało:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Pani poseł, jak pani sądzi dlaczego Mariusz Kamiński wprowadził w błąd premiera Donalda Tuska mówiąc o tym, że rozmowa między Chlebowskim a Sobiesiakiem dotyczyła spraw legislacyjnych, a jak się okazuje dotyczyła przedłużenia koncesji.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście trzeba uczciwie powiedzieć, że to, jak i wiele innych zadawanych przez Olejnik pytań, należy do kategorii sugerujących, oceniających, zawierających interpretację dziennikarki czyli, krótko mówiąc, źle zadanych. Było jednak proste w swej istocie i odpowiedź na nie nie powinna sprawić Kempie problemów. Sprawiła. Odpowiedziała bowiem:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Pani redaktor to nie jest wprowadzenia absolutnie w błąd pana premiera Donalda Tuska, taka jest wersja od wczoraj członków Platformy Obywatelskiej, którzy zasiadają w tej komisji.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Olejnik zaoponowała, stwierdzając:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Nie, to nie członków Platformy Obywatelskiej tylko ja słuchałam, słuchałam tego, co mówił Mariusz Kamiński i proszę sobie przeczytać we wszystkich gazetach jest mowa o tym, że nie dotyczyło to spraw legislacyjnych, czyli pan Mariusz Kamiński nie dosłuchał, nie dowiedział się do końca, był źle poinformowany.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Kempa tak łatwo się nie poddała:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Pani redaktor, powiedzmy sobie tak z zeznań, jeśli ktoś bardzo dokładnie słuchał pana Mariusza Kamińskiego wynikało jedno, że panowie, którzy działali w branży hazardowej&#8230;</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tak tak, wiemy, Zbychu, Rychu, Grzechu, ale co z pytaniem zadanym przez Olejnik? Trwała walka o odpowiedź która wyglądała następująco:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Monika Olejnik: Nie, ja pytam, przepraszam&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Beata Kempa: &#8230;załatwiali sobie różnego rodzaju interesy.</p>
<p style="text-align: justify;">Monika Olejnik: Tak, ale moje pytanie nie dotyczy tego, pani poseł, moje pytanie dotyczy pierwszej sprawy.</p>
<p style="text-align: justify;">Beata Kempa: A to jest, immanentnie z tym się łączy, pani redaktor.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dziennikarka wykazała się anielską cierpliwością i wciąż walczyła o odpowiedź na swoje pytanie. Uznała, że być może uszczegółowienie go ułatwi śledczej PiS-u odpowiedź:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Nie, ale co innego powiedzieć, że sprawa dotyczy spraw legislacyjnych, a co innego jeżeli sprawa dotyczy przedłużenia koncesji. Ja nie neguję tego, że to jest skandal, że jest zblatowanie biznesmenów z politykami, tylko pytam dlaczego Mariusz Kamiński wprowadził w błąd premiera.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nic to nie dało. I tu Kempa znalazła lepsze, ciekawsze jej zdaniem tematy:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Nie, myślę, że nie wprowadził pana premiera w błąd. Czekają nas jeszcze zeznania pana premiera, dzisiaj pana Jacka Cichockiego, który wiele rzeczy nam wyjaśniał&#8230;</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">I tak w koło Macieju.</p>
<p style="text-align: justify;">Olejnik należy nie tylko do dziennikarzy przeprowadzających wywiady z sobą samą z niewielką pomocą gości. Należy też do dziennikarzy dzielnie walczących o utrzymanie zaproponowanego tematu rozmowy. Dzięki temu słuchacze mogli usłyszeć jak Kempa wije się i unika tematu, który uznała za niewygodny, gdyż bije w Kamińskiego i PiS, uparcie narzucając inne, bijące w PO.</p>
<p style="text-align: justify;">W istocie rzeczy zachowanie Kempy, i innych polityków stosujących tego rodzaju uniki, zwykle się opłaca. Dziennikarze nie zawsze walczą o utrzymanie zadanego przez nich tematu rozmowy ciesząc się z faktu, że rozmowa się klei i jest w brzmieniu kontrowersyjna. Stąd Kempa miała prawo podejrzewać że i tym razem się uda. Nie udało się. Dno i bąble.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/01/20/kempa-uczy-uniku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Męczennik Kamiński zeznaje</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/01/19/meczennik-kaminski-zeznaje/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/01/19/meczennik-kaminski-zeznaje/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 19 Jan 2010 12:39:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[granat]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[komisja śledcza]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja niewerbalna]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja werbalna]]></category>
		<category><![CDATA[maniera]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz Kamiński]]></category>
		<category><![CDATA[męczennik]]></category>
		<category><![CDATA[ofiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1038</guid>
		<description><![CDATA[Dziś komisja ds. hazardgate przesłuchuje Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA. Zaraz po wybuchu afery Kamiński perfekcyjnie wszedł w rolę ofiary systemu, której to roli najważniejszą odsłonę obserwują dziś telewidzowie i członkowie komisji. Odgrywa ją Kamiński znakomicie. Nie wnikajmy to, kto w sprawie hazardgate jest bardziej winny, członkowie której partii najskuteczniej dogadywali się z liderami biznesu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Dziś komisja ds. hazardgate przesłuchuje Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA. Zaraz po wybuchu afery Kamiński perfekcyjnie wszedł w rolę ofiary systemu, której to roli najważniejszą odsłonę obserwują dziś telewidzowie i członkowie komisji. Odgrywa ją Kamiński znakomicie.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1038"></span> Nie wnikajmy to, kto w sprawie hazardgate jest bardziej winny, członkowie której partii najskuteczniej dogadywali się z liderami biznesu hazardowego. Skoncentrujmy się na roli Kamińskiego.  Czasami krótkoterminowe straty polityczne procentują w dłuższej perspektywie czasowej zyskiem,  dostrzegalnym czasami dopiero po kilku latach. Tak najprawdopodobniej będzie w przypadku Kamińskiego.</p>
<p style="text-align: justify;">Jego zwolnienie ze stanowiska szefa CBA było uzasadniane przede wszystkim upolitycznieniem jego działań. Nie ulega jednak wątpliwości, że za kilka lat szczegóły afery hazardowej zostaną przez Polaków nieco zapomniane, będą jednak pamiętać, że złapani na dogadywaniu się z półświatkiem hazardowym ludzie PO usunęli Kamińskiego ze stanowiska po tym, jak odkrył aferę i dlatego, że ją odkrył.  Kamiński stara się taką interpretację wydarzeń utrwalić w umysłach telewidzów. Tak oto przedstawia swoją misję:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Mając świadomość tego, co dzieje się wokół ustawy hazardowej uznałem, że nie można pogodzić się z sytuacją, gdy faceci od jednorękich bandytów są silniejsi niż państwo polskie. Musiałem wtedy interweniować u premiera, aby pierwotne założenia ustawy zawierające zapisy o dopłatach od automatów do gry zostały przywrócone.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tradycyjnie już Kamiński przypomniał też o swych wątpliwościach dotyczących politycznej wiarygodności Tuska.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wiedziałem, że będzie to test w naszych relacjach i że będzie to test, czy Donald Tusk jest przywódcą państwa polskiego, czy politykiem, który wybierze obronę małych partyjnych interesów.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Następnie tak oto definiuje swoją rolę w sprawie i uzasadnia utratę stanowiska:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nie mam wątpliwości, że zostałem pozbawiony funkcji, dlatego że ujawniłem i wykryłem tę aferę, ale jestem przekonany, że było to moim obowiązkiem.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tak naprawdę przesłuchanie Kamińskiego to kolejny cios wymierzony w Platformę. Wprawdzie to śledczy PO mają w komisji przewagę ilościową, ale to Kamiński ma przewagę merytoryczną, wynikającą z wiedzy o wydarzeniach związanych z hazardgate. Może więc dość swobodnie selekcjonować fakty prezentując przede wszystkim te, które stawiają liderów Platformy w bardzo złym świetle.</p>
<p style="text-align: justify;">Poza tym dość skutecznie operuje on werbalno-niewerbalną manierą niewinnej ofiary systemu, co dodatkowo potęguje wrażenie brudnych rąk ludzi PO, którymi to rękami unicestwiono politycznie Mariusza Kamińskiego.  Wiele wskazuje na to, że komisja ds. hazardgate spełni – w przypadku PO –  rolę granatu, który, po odbezpieczeniu, pozostał w ręce żołnierza nie szkodząc oponentom.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/01/19/meczennik-kaminski-zeznaje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Superbohaterowie Kempa i Wassermann</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/01/08/superbohaterowie-kempa-i-wassermann/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/01/08/superbohaterowie-kempa-i-wassermann/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Jan 2010 18:55:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Beata Kempa]]></category>
		<category><![CDATA[bohaterowie]]></category>
		<category><![CDATA[błąd PR-owski]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[głosowanie]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[komisja śledcza]]></category>
		<category><![CDATA[męczennicy]]></category>
		<category><![CDATA[Mirosław Drzewiecki]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Graś]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[porażka]]></category>
		<category><![CDATA[PR]]></category>
		<category><![CDATA[przewaga medialna]]></category>
		<category><![CDATA[śledczy]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[Zbigniew Wassermann]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=978</guid>
		<description><![CDATA[Doradcom PO udało się doprowadzić do sytuacji, w której marginalizowani śledczy PiS-u, usunięci z komisji ds. hazargate głosami śledczych PO, stali się bohaterami w walce o obronę standardów demokratycznych. Nadchodzą superbohaterowie i męczennicy w jednym! Doszło do znaczącej wizerunkowo porażki klubu PO. Ich strategia wyprowadzenia niechętnych Platformie śledczych poza komisję spaliła na panewce. Sejm przegłosował [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Doradcom PO udało się doprowadzić do sytuacji, w której marginalizowani śledczy PiS-u, usunięci z komisji ds. hazargate głosami śledczych PO, stali się bohaterami w walce o obronę standardów demokratycznych. Nadchodzą superbohaterowie i męczennicy w jednym!</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-978"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Doszło do znaczącej wizerunkowo porażki klubu PO. Ich strategia wyprowadzenia niechętnych Platformie śledczych poza komisję spaliła na panewce. Sejm przegłosował powrót Wassermanna i Kempy do komisji ds. hazardgate.</p>
<p style="text-align: justify;">Interesujące są wyniki głosowania w sprawie superbohaterów. Przywrócenia Kempy chciało 235 posłów i jedynie 26 było przeciw, zaś 176 wstrzymało się od głosu, za przywróceniem Wassermanna głosowała podobna, choć nieco niższa liczba parlamentarzystów (230) przeciwko było jednak aż 193 a 14 wstrzymało się od głosu. Posłowie PSL-u w obydwu przypadkach byli za przywróceniem śledczych PiS-u. Z wyników tych wywnioskować można, że  ludzie PO bali się przywrócenia Wassermanna, zaś Kempę traktują jako raczej krzykacza niż realne zagrożenie.</p>
<p style="text-align: justify;">Poza ewidentną wizerunkową przegraną wynikającą z arytmetyki głosowania, PO zaliczyło również wpadkę ze względu na nieobecność, podczas rzeczonych głosowań, szefa partii Donalda Tuska. Nie było też Drzewieckiego ani Pawła Grasia. Nie uszło to uwadze komentatorów i polityków opozycji i wkazało, pośrednio, na brak skoordynowania polityki wewnątrz PO.</p>
<p style="text-align: justify;">Decyzja o wyłączeniu Kempy i Wassermanna z gry politycznej w ramach komisji była błędem PR-owskim Sekuły i &#8211; pośrednio &#8211; Tuska. Jej podjęcie motywowane było wolą utrzymania przewagi medialnej polityków rozmywających aferę hazardową względem tych, którym zależało jedynie na rozliczeniu ostatnich jej bohaterów, czyli wpływowych figur PO. Oczywiście jedni i drudzy mają trochę racji. Prawdą jest przecież, że afera hazardowa wywołana została nie tylko i nie w pierwszej kolejności za sprawą działań ludzi Platformy. Nie ulega jednak wątpliwości, że śledczy PO spanikowali wiedząc czego można spodziewać się po Kempie i Wassermannie i postanowili ich prewencyjnie usunąć. Powód znalazł się średni ale najlepszy z możliwych w tej sytuacji – powiązanie decyzyjne ze sprawą rozstrzyganą przez komisję. Argumentacja łatwa do obalenia: każdy poseł jest powiązany decyzyjne z każdą głosowaną w sejmie sprawą a przejawem jego/jej manipulacyjnych działań może być nawet nieobecność podczas danego głosowania.</p>
<p style="text-align: justify;">Istotą taktycznego błędu ludzi PO jest przeświadczenie, że usunięcie Kempy i Wassemanna będzie, niezależnie od stylu i trybu – zawsze rozwiązaniem lepszym, niż ich zostawienie. Okazało się że – a i owszem, byłoby tak, gdyby nie fakt, że zostali przywróceni. Ich przywrócenie daje im bowiem pozycję, której nie mieli podczas pierwszej odsłony swojej bytności w szeregach śledczych komisji ds. hazargate. Teraz wrócili jako bohaterowie nierównej walki o utrzymanie standardów demokratycznych. Nierównej – bo wygrali z partią rządzącą, o standardy demokratyczne – tu rozwinięcia nie będzie; spin doktorzy PiS-u sprytnie podciągnęli sprawę Wassermanna i Kempy pod ogólną kategorię demokracji a traktując zwalczanie śledczych PiS-u jako zamach na demokrację. Mocne słowa ale bez cienia wątpliwości – medialne i szkodliwe dla wizerunku PO.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/01/08/superbohaterowie-kempa-i-wassermann/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Administratywistka z zawodu, prawnik z powołania</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/01/05/administratywistka-z-zawodu-prawnik-z-powolania/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/01/05/administratywistka-z-zawodu-prawnik-z-powolania/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Jan 2010 23:29:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[administratywistka]]></category>
		<category><![CDATA[autoprezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[Beata Kempa]]></category>
		<category><![CDATA[eksperci]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[polityczny PR]]></category>
		<category><![CDATA[prawnik]]></category>
		<category><![CDATA[Sławomir Neumann]]></category>
		<category><![CDATA[wykształcenie]]></category>
		<category><![CDATA[życiorys]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=971</guid>
		<description><![CDATA[Nawet naiwni obserwatorzy polskiej sceny politycznej nie sądzili zapewne, że przesłuchanie Beaty Kempy przed obliczem komisji ds.hazardgate będzie nudne. I nie było. Tym razem popłynęli i śledczy PO i sama Kempa. Jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia komisji miał miejsce niczym nieskrępowany wybuch optymizmu członka komisji – Sławomira Naumana z PO, który rzekł: To będzie standardowe przesłuchanie, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Nawet naiwni obserwatorzy polskiej sceny politycznej nie sądzili zapewne, że przesłuchanie Beaty Kempy przed obliczem komisji ds.hazardgate będzie nudne. I nie było. Tym razem popłynęli i śledczy PO i sama Kempa.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-971"></span><br />
Jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia komisji miał miejsce niczym nieskrępowany wybuch optymizmu członka komisji – Sławomira Naumana z PO, który rzekł:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">To będzie standardowe przesłuchanie, to nie jest świadek, który ma przynieść przełom w pracach komisji. Podchodzę do tego z dużym spokojem.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście prawdą jest, że nie od Kempy, jako świadka, zależy wyjaśnienie afery hazardowej. Zakładanie jednak, że jej przesłuchanie będzie w formie i treści standardowe, było jednak przejawem wielkiej naiwności.</p>
<p style="text-align: justify;">Kempa zaczęła, z marketingowego punktu widzenia – najlepiej jak mógła. Przeniosła cały środek ciężkości ze swojego udziału w niegdysiejszych pracach nad ustawą hazardową na sedno problemu, umoczenie pierwszoplanowych polityków PO:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Oświadczam, że nie znam Rysia, ani Mira, ani Zbycha, ani Grzesia, osobiście ani towarzysko. (&#8230;) Nikomu nie obiecywałam, że na 90 proc. coś załatwię. Nie ustalałam, jak ma wyglądać jakakolwiek ustawa na cmentarzu, na CPN-ie. (&#8230;) Nie spędzałam również żadnego sylwestra w spa, a żaden Rysio nie finansował mojej kampanii wyborczej.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wiadomo, nie była to wypowiedź – biorąc pod uwagę okoliczności – wartościowa merytorycznie. Ale nie oszukujmy się, większość wypowiedzi padających podczas obrad komisji śledczych nie spełnia tego warunku. Był to jednak bolesny dla uszu śledczych PO akt złośliwości politycznej, który miał zaboleć i zabolał.</p>
<p style="text-align: justify;">Śledczy PO postanowili więc, podobnie jak Beata Kempa, nie zajmować się aferą hazardową. Dla nich wyjątkowo frapującym wątkiem stało się&#8230; wykształcenie posłanki. Wiedząc, że tytułuje się od zawsze jako prawnik powęszyli i&#8230; wywęszyli. Że prawnikiem nie jest.</p>
<p style="text-align: justify;">Problem musiałbyć niezwykle poważny, bo poruszył go sam przewodniczący Sekuła:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Czy po prostu ma pani prawo do tego tytułu prawnika?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">na co Kempa odpowiedziała:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jestem magistrem prawa administracyjnego i za takiego się uważam. Pojęcie prawnik jest to sprawa, którą powinien wyjaśnić ekspert.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">To ciekawe. Wydawało się, że wykształcenie wyższe, podobnie jak średnie czy podstawowe, jest weryfikowalne w oparciu o wpis, w tym przypadku na dyplomie ukończenia studiów a tu taka niespodzianka: trzeba zatrudnić ekspertów, którzy ustalą, jakim wykształceniem może pochwalić się Kempa. Dobrze, że nie ma takiej konieczności przy okazji każdego pojedynczego procesu rekrutacyjnego i weryfikacji wykształcenia kandydatów do pracy w milionach firm na świecie. Z drugiej strony  dałoby to pracę kolejnym milionom ekspertów!</p>
<p>Wracając do meritum, po chwili zapytano Kempę czy  skończyła aplikację prawniczą. Nie skończyła. Wątek wykształcenia Kempy wydał się równie atrakcyjny innemu śledczemu &#8211; Jarosławowi Urbaniakowi, przypadkiem także z PO. Ów odwołał się do informacji, które zdobył grzebiąc w internecie. Wynikało z nich, że Kempa skończyła administrację na Uniwersytecie Wrocławskim, nie zaś prawo administracyjne. Prawo studiowała wprawdzie, ale podyplomowo a co za tym idzie – tytuł prawnika jej nie przysługuje.</p>
<p style="text-align: justify;">Pozostająca pod ostrzałem śledczych PO Kempa powiedziała:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">To, czy ja skończyłam prawo administracyjne czy podyplomowe studia z zakresu prawa, czy miałam inne doświadczenia, nie ma żadnego znaczenia dla wyjaśnienia afery hazardowej.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">To prawda, nie ma to najmniejszego znaczenia. Ale jednym z poważniejszych błędów PR-owskich, który może popełnić osoba publiczna, między innymi – polityk, to fałszowanie swojego życiorysu. Jeżeli skończyła administrację, winna się przedstawiać jako absolwentka administracji, bądź – jeżeli ktoś lubi gimnastykę słowną: administratywistka.</p>
<p style="text-align: justify;">Doświadczenie samozwańczo przypisującego sobie wyższe wykształcenie byłego prezydenta Kwaśniewskiego winno być dla wszystkich polityków przestrogą. Jak widać nie jest. Jedyne, co osiągnęła Kempa fałszując w codziennej autoprezentacji ścieżkę swojego wykształcenia, to wyposażenie swoich adwersarzy w argumenty, niemerytoryczne, zawsze jednak argumenty podważające jej wiarygodność.</p>
<p style="text-align: justify;">Rozpoczęcie dyskusji o wykształceniu Kempy podczas obrad komisji to bardzo tani, prymitywny chwyt, ale chwyt możliwy do zastosowania ze względu na próżność Kempy i owej próżności autoprezentacyjne konsekwencje.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/01/05/administratywistka-z-zawodu-prawnik-z-powolania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

