Nie rób drugiemu… za co ci nie płacą
Przywykliśmy uważać politykę za rodzaj gry, połączenie publicznej partii szachów z grą w piłkę w państwie Majów. Tam przegrywający płacili za klęskę głowami. W grze, jak to w grze, relacje osobiste się nie liczą.
Przywykliśmy uważać politykę za rodzaj gry, połączenie publicznej partii szachów z grą w piłkę w państwie Majów. Tam przegrywający płacili za klęskę głowami. W grze, jak to w grze, relacje osobiste się nie liczą.
Komisję ds. hazargate odwiedził słynny Rychu. Była to pierwsza i zarazem ostatnia okazja, którą mógł wykorzystać do wyjaśnienia swojego stanowiska w sprawie i odniesienia się do stanowisk innych osób. Mógł, ale wolał stanąć do walki z komisją.
Sytuacja w PO zmienia się jak w kalejdoskopie. Góry partyjne coraz poważniej rozpatrują wprowadzenie w życie idei prawyborów. Pomysł podoba się Schetynie a także Palikotowi, który mógłby wówczas poprzeć siebie samego.
Tusk dołączył dziś do bardzo licznego grona polityków (różnych opcji) dotkniętych głębokim defektem pamięci długotrwałej. Podobno nie pamięta, o czym rozmawiał ze Schetyną przed dymisją Kamińskiego.
Czwartek godzina 11.00 to moment, w którym Polacy dowiedzą się, czy premier chce, czy nie chce być prezydentem. Decyzja ta będzie – zdaniem Gowina – miarą wielkości Tuska.
Tak przynajmniej mu się wydaje. Dzisiejsza notka blogowa Piskorskiego zawiera jego interpretację zaprezentowanych przez Tuska planów zmiany konstytucji i towarzyszących tej prezentacji okoliczności. Interpretację podporządkowaną ulubionej tezie Piskorskiego.
W piątek trzynastego może lepiej nie kusić losu wysuwając kategoryczne oceny polityczno-moralne. Lepiej przerzucić to na innych. Tym razem więc tylko krótkie zestawienie: Palikot vs Staniszkis. Krótkie i bezwzględne.
Schetynę wyraźnie zabolał cios zadany mu, ze względu na fobie sondażowe, przez Tuska. Były wicepremier wydaje się nie pamiętać, że wprawdzie ból i cierpienie z nim związane jest w polityce dopuszczalne, ale nie publiczne okazywanie cierpienia.