<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>SpinDoktorzy.PL &#187; Donald Tusk</title>
	<atom:link href="http://spindoktorzy.pl/tagi/donald-tusk/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://spindoktorzy.pl</link>
	<description>Rentgen Marketingu Politycznego</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Sep 2010 06:38:58 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Nowy Duce</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/28/duce-napieralski/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/28/duce-napieralski/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Aug 2010 19:14:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Napieralski]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[lider]]></category>
		<category><![CDATA[sondaż]]></category>
		<category><![CDATA[Waldemar Pawlak]]></category>
		<category><![CDATA[zaufanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2932</guid>
		<description><![CDATA[Liderem liderów przestał być Donald Tusk. To nie jego uważają Polacy za najbardziej wiarygodnego lidera partyjnego. Tuska zdetronizował pozbawiony, do niedawna, jakichkolwiek kolorków wizerunkowych Grzegorz Napieralski.

Z sondażu SMG/KRC zrealizowanego dla tygodnika „Newsweek” wynika, że liderowi SLD ufa obecnie aż 54% Polaków, zaś Donaldowi Tuskowi – 49%. Trzecie miejsce zajął niespodziewanie Waldemar Pawlak obdarowany zaufaniem przez [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Liderem liderów przestał być Donald Tusk. To nie jego uważają Polacy za najbardziej wiarygodnego lidera partyjnego. Tuska zdetronizował pozbawiony, do niedawna, jakichkolwiek kolorków wizerunkowych Grzegorz Napieralski.</strong></p>
<p><span id="more-2932"></span><br />
Z <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8307136,Napieralski_wyprzedzil_Tuska__Szef_SLD_liderem_zaufania.html" target="_blank">sondażu SMG/KRC zrealizowanego dla tygodnika „Newsweek”</a> wynika, że liderowi SLD ufa obecnie aż 54% Polaków, zaś Donaldowi Tuskowi – 49%. Trzecie miejsce zajął niespodziewanie Waldemar Pawlak obdarowany zaufaniem przez 33% Polaków. Lider PiS-u osiągnął ostatni wynik wśród liderów partii parlamentarnych (30%) choć, trzeba przyznać, niewiele brakuje mu do Pawlaka.</p>
<p>Nie należy bagatelizować tego rodzaju sondaży. Popularność liderów partyjnych koreluje zwykle z popularnością prowadzonych przez nich partii, choć korelacja ta zauważalna jest zwykle dopiero po jakimś czasie. Napieralski znalazł się poza tym w komfortowej sytuacji – nie uczestniczy w męczącym dla Polaków sporze polityczno-światopoglądowym toczącym się między obozem premiera i prezydenta – czyli PO i obozem samozwańczego rzecznika krzywdzonych i oszukiwanych przez rząd Jarosława Kaczyńskiego – czyli PiS-em. Może na tym ugrać całkiem smakowity kąsek poparcia politycznego</p>
<p><strong>Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/28/duce-napieralski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Perspektywa wizerunkowa</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/27/perspektywa-wizerunkowa/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/27/perspektywa-wizerunkowa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Aug 2010 11:51:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[polityka wizerunkowa]]></category>
		<category><![CDATA[polityka zagraniczna]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2928</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli zasadniczym elementem ofensywy rządu w dziedzinie polskiej polityki zagranicznej ma być pokazywanie premiera w towarzystwie przywódców najważniejszych państw, nie wróży to dobrze polskiej polityce zagranicznej.
Ogólnie nie jest źle – Donald Tusk otrzymuje autentycznie prestiżowe międzynarodowe nagrody („Tusk będzie wielki”), na zdjęciach widać go w najlepszej komitywie z prezydentem Francji czy z kanclerz Niemiec, no [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Jeśli zasadniczym elementem ofensywy rządu w dziedzinie polskiej polityki zagranicznej ma być pokazywanie premiera w towarzystwie przywódców najważniejszych państw, nie wróży to dobrze polskiej polityce zagranicznej.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2928"></span>Ogólnie nie jest źle – Donald Tusk otrzymuje autentycznie prestiżowe międzynarodowe nagrody (<a href="../2010/03/22/tusk-bedzie-wielki/">„Tusk będzie wielki”</a>), na zdjęciach widać go w najlepszej komitywie z prezydentem Francji czy z kanclerz Niemiec, no i jeszcze to bezprecedensowa nowa karta w relacjach z Rosją. Nie jest źle? Mało! Tak dobrze nie było nigdy.</p>
<p style="text-align: justify;">Przy czym rzecz jasna wszystko zależy od tego, jakie się zastosuje kryteria. Bo np. według najnowszego raportu Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych rzeczywistość przedstawia się następująco:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Budowana na mocy traktatu lizbońskiego unijna dyplomacja jest w rzeczywistości MSZ starej Europy. Zdecydowana większość stanowisk należy do Francuzów, Włochów, Belgów i Niemców. Ze 115 ambasadorów UE tylko dwóch pochodzi z Europy Środkowej. Węgier reprezentuje Unię w Norwegii, Litwin w Afganistanie. Podobnie jest w centrali tzw. unijnego MSZ, gdzie ponad 90 proc. personelu stanowią obywatele starej Unii.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Czy rząd ma jakiś plan, by te niekorzystne proporcje zmienić? Nie wiadomo, nic podobnego nie komunikuje. Być może zresztą nie widzi takiej potrzeby. Bowiem czy rzeczywiście są one niekorzystne, to też kwestia oceny, więc kryteriów. Wspólna europejska dyplomacja ma być przecież w końcu właśnie europejska, a nie polska, francuska czy bułgarska. Koniec z partykularyzmami. Jeśli w to wierzyć. A na razie strategia ma wyglądać raczej w ten sposób:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Premier będzie pokazywany jako mąż stanu w towarzystwie polityków najważniejszych krajów: np. Angeli Merkel i Nicolasa Sarkozy&#8217;ego. A za krajowe problemy odpowiedzialność poniosą ministrowie</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">A więc polityka zagraniczna jako instrument już nawet nie polityki wewnętrznej, ale ściśle wizerunkowej. I to na krótką metę. Tak przynajmniej zdradził „Rzeczpospolitej” anonimowy parlamentarzysta PO. Tyle że to „Rzepa”, więc co się przejmować? Zawiść i tęsknota za IV RP.</p>
<p style="text-align: justify;">Zupełnie już bez złośliwości, to dobrze, że Donald Tusk potrafi „pokazać się” na forum międzynarodowym, że umie zagadać, wziąć pod łokieć, zażartować. Stylu uprawiania polityki i podtrzymywania kontaktów międzynarodowych nie da się dzisiaj przecenić. Dobrze, gdy jest swobodny, źle, gdy zamknięty, warunkowany resentymentem itd. W końcu Merkel, Sarkozy czy Obama też poklepują, biorą pod ramię, dowcipkują. Bez tego ani rusz, ale wyłącznie z tym też się daleko nie ujedzie, czego najlepszym dowodem znakomite relacje Aleksandra Kwaśniewskiego z sąsiadami zakończone embargiem mięsnym i porozumieniem o budowie rosyjsko-niemieckiego gazociągu północnego.</p>
<p style="text-align: justify;">Czyli co oprócz chwalebnego kumplostwa? Przydałoby się trochę stanowczości, jasnego formułowania własnych celów i inicjatywy. Do objęcia przez Polskę prezydencji w UE zostało mniej niż rok.</p>
<p style="text-align: justify;">Tymczasem mamy deklarację &#8211; nie członka rządu co prawda, ale jednak wiemy, na jakim świecie żyjemy &#8211; prezydenta Komorowskiego w sprawie jednego z aspektów polityki wschodniej. Że oczywiście stoimy na stanowisku niepodzielności terytorium Gruzji, ale:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>(&#8230;) ja nie pojadę na granicę tylko dlatego, że wymyślił to sobie prezydent Gruzji.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Te słowa, z wywiadu udzielonego przez prezydenta – znowu – „Rzeczpospolitej” zrobiły karierę i trudno się temu dziwić. Zawarta w tym zdaniu myśl jest całkiem sensowna i bez trudu dałaby się obronić. Można było wyrazić ją na multum sposobów, prezydent Komorowski wybrał jednak najgorszy – obrażając przy okazji prezydenta suwerennego państwa. Po co?! Niektórzy wytłumaczą zapewne, że by zapunktować u Putina, tego rodzaju interpretacja wydaje się jednak nieco zbyt straszna. Za to gdy przypomnimy sobie niedawną kampanię prezydencką, przypomni nam się też być może słowo lapsus.</p>
<p style="text-align: justify;">Wniosek: Donald Tusk powinien zasugerować prezydentowi milczenie również w sprawach zagranicznych. I będzie dobrze. Już jest. Przynajmniej wizerunkowo.</p>
<h5 style="text-align: justify;">Piotr Tomza</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/27/perspektywa-wizerunkowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kaczyńscy na językach</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/07/25/kaczynscy-na-jezykach/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/07/25/kaczynscy-na-jezykach/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Jul 2010 10:08:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[media]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[popularność]]></category>
		<category><![CDATA[strategia]]></category>
		<category><![CDATA[taktyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2741</guid>
		<description><![CDATA[Nie miejmy złudzeń: polityk, którego widać i słychać, to polityk popularny a polityk popularny, to polityk, który  cieszy się poparciem wyborczym. Nie żadne tam programy polityczne czy tym bardziej racjonalne, propaństwowe działania.

Ranking popularności osób publicznych w Polsce (napisali.pl) zdominowali w ciągu ostatnich dwóch tygodni Kaczyńscy: Jarosław i… Lech. Tak, o Lechu Kaczyńskim pisze się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Nie miejmy złudzeń: polityk, którego widać i słychać, to polityk popularny a polityk popularny, to polityk, który  cieszy się poparciem wyborczym. Nie żadne tam programy polityczne czy tym bardziej racjonalne, propaństwowe działania.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2741"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Ranking popularności osób publicznych w Polsce (<a href="http://www.napisali.pl/" target="_blank">napisali.pl</a>) zdominowali w ciągu ostatnich dwóch tygodni Kaczyńscy: Jarosław i… Lech. Tak, o Lechu Kaczyńskim pisze się obecnie częściej niż o Bronisławie Komorowskim (było nie było – prezydencie) i Donaldzie Tusku (było nie było – premierze).</p>
<p style="text-align: justify;">Nie ma w tym niczego dziwnego. Strategia obrana przez Jarosława Kaczyńskiego jest prosta i ma się nijak do niedawnego, kolejnego już zresztą epizodu ocieplania wizerunku: po pierwsze walka z PO, po drugie walka z PO, po trzecie walka z PO z pomocą brata, nieżyjącego brata.</p>
<p style="text-align: justify;">Prezes PiS opanował – w praktyce – więc dwa pierwsze miejsca rankingu, bowiem to właśnie za sprawą jego poczynań medialnych pisze i mówi się obecnie dużo o byłym prezydencie, katastrofie smoleńskiej i, co najważniejsze dla Jarosława Kaczyńskiego, zaniedbaniach rządu PO związanych z wyjaśnianiem jej przyczyn.</p>
<p style="text-align: justify;">Mamy więc do czynienia z sytuacją, gdy strategiczna pozycja głównego gracza opozycji budowana jest z dużym naciskiem na antagonizowanie PO i PiS-u w oparciu o stosunek do katastrofy smoleńskiej. Ze względu na mizerię wypowiedzi polityków PO na ten temat powstaje taktycznie wykreowane przez strategów PiS-u wrażenie, że ludzie PO są zamieszani w katastrofę smoleńską więc nie są zainteresowani wyjaśnianiem jej okoliczności, zaś PiS to reprezentant tych wszystkich obywateli, którzy chcą się dowiedzieć, kto, jak i dlaczego zabrał im prezydenta. Tak, tego jeszcze niedawno tak bardzo kochanego przez naród prezydenta. Jeżeli konsekwentne wdrażanie tej strategii przyniesie pożądane skutki, będzie to stanowić potwierdzenie reguły: im prostsza, bardziej siermiężna strategia tym skuteczniejsza. Dlaczego? Jakim cudem?  Bo i naród… nie wypada mówić głośno.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/07/25/kaczynscy-na-jezykach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sternicy świadomości</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/07/10/sternicy-swiadomosci/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/07/10/sternicy-swiadomosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Jul 2010 10:43:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Schetyna]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Żakowski]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Dworak]]></category>
		<category><![CDATA[KRRiTv]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Luft]]></category>
		<category><![CDATA[niesmak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2680</guid>
		<description><![CDATA[Prezydent elekt Bronisław Komorowski zaskoczył, pokazując, że od czasu do czasu może próbować być samodzielny. Gesty, mające wybić go na niepodległość, wykonał &#8211; jak wiele innych &#8211; ze sporą nieporadnością. Reakcje? To w końcu prezydent nie-Kaczyński, więc przychylne.
Wizerunkowo wypadło to wręcz beznadziejnie. Ledwo PKW skończyła liczyć ważnie wypełnione karty do głosowania, wciąż wówczas jeszcze marszałek [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Prezydent elekt Bronisław Komorowski zaskoczył, pokazując, że od czasu do czasu może próbować być samodzielny. Gesty, mające wybić go na niepodległość, wykonał &#8211; jak wiele innych &#8211; ze sporą nieporadnością. Reakcje? To w końcu prezydent nie-Kaczyński, więc przychylne.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong></strong><span id="more-2680"></span>Wizerunkowo wypadło to wręcz beznadziejnie. Ledwo PKW skończyła liczyć ważnie wypełnione karty do głosowania, wciąż wówczas jeszcze marszałek Sejmu podjął niezwykle mocno polityczne decyzje personalne, w obszarze, który „od zawsze” budził ogromne kontrowersje, a jakim są nominacje do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Emocjom zresztą trudno się dziwić, chodzi w końcu bowiem o „sterników świadomości”, mających niejaki wpływ na kształt systemu medialnego w Polsce.</p>
<p style="text-align: justify;">Zanim o tym, kogo Komorowski mianował, konieczne są przynajmniej dwa słowa o stylu, w jakim to zrobił. Bo to w nim właśnie (stylu) postanowił wyrazić swoją niezależność. Nominacje – formalnie jeszcze jako p.o. prezydenta – ogłosił, jeśli wierzyć jego kolegom (?), bez konsultacji z kimkolwiek. Grzegorz Schetyna w każdym razie był zaskoczony. O Tusku też nie mówiło się, że wszystko wiedział.</p>
<p style="text-align: justify;">Zamieszanie potęgują jeszcze jakieś dziwne okoliczności, że Komorowski nominacje podpisał w środę, ogłosił je zaś dopiero dwa dni później, a wszystko – wiele na to wskazuje – po to, by do maksimum wykorzystać, że jest jeszcze p.o. prezydenta, i nie czekać.</p>
<p style="text-align: justify;">Chaos, niesmak, nieporozumienia. I to nawet w ramach zwycięskiego obozu: PiS – jakkolwiek heretycko by to nie zabrzmiało – tym razem nie maczał w tym palców. Pierwszy tydzień sławnego końca wojny polsko-polskiej, panowania zgody oraz pięciuset dni spokoju i ciężkiej, fachowej pracy.</p>
<p style="text-align: justify;">Powtórzmy: same okoliczności wizerunkowo fatalne. A nazwiska? Jeszcze gorzej. I nie chodzi o to, by podważać kwalifikacje Jana Dworaka czy Krzysztofa Lufta, bo to w tym kontekście wcale nie jest takie istotne (niestety). Rzecz w tym, że – raz jeszcze – wizerunkowo, są to kandydatury najłatwiejsze do podważenia z możliwych. Obaj panowie, słusznie zresztą, identyfikowani są jako związani z Platformą Obywatelską i jej ludźmi funkcjonariusze.</p>
<p style="text-align: justify;">Kontrowersyjna jest w szczególności nominacja dla Krzysztofa Lufta, jednego z głównych medialnych doradców Komorowskiego w czasie kampanii (i szefa biura prasowego Kancelarii Sejmu zarazem). Jeśli ktoś taki, działacz – nazwijmy go – frontowy, zostaje następnie skierowany „na odcinek” „projektowania kierunku polityki państwowej w dziedzinie radiofonii i telewizji”, to powinno to zostać ocenione jednoznacznie negatywnie, można mieć bowiem uzasadnione obawy, że na nowym stanowisku Krzysztof Luft będzie realizował stare zadania.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy Luft jest rzeczywiście niezastąpionym i jedynym w kraju fachowcem znającym się na regulowaniu rynku mediów elektronicznych w Polsce, że Komorowski nie mógł zrezygnować z jego – tak bardzo niesmacznej w całym kontekście &#8211; kandydatury?</p>
<p style="text-align: justify;">Widać nie mógł. Widać, że chciał też chyba coś pokazać Tuskowi i Schetynie. Wyszło niezręcznie, ale kto niby miałby go za to skrytykować? Jest przecież prezydentem nie-Kaczyńskim!</p>
<p style="text-align: justify;">Na koniec pouczający fragment wywiadu z Jackiem Żakowskim, <a href="http://www.rp.pl/artykul/2,506062_Rzniecie_tepym_nozem.html">opublikowanego w „Rzeczpospolitej”</a> a propos:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Rz: Mamy dwóch nowych członków KRRiT. Jan Dworak i Krzysztof Luft to bezpartyjni fachowcy? PO zapowiadała, że tylko tacy będą teraz rządzić mediami.</p>
<p style="text-align: justify;">Jacek Żakowski: Dworak z pewnością tak. Jest bliski środowiskowo PO, ale jest niezależny od partyjnych instytucji. Sprzeciwiał się np. likwidacji abonamentu. O Lufcie mogę powiedzieć mniej.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Bez obaw, na bank jest spoko!</p>
<h5 style="text-align: justify;">Piotr Tomza</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/07/10/sternicy-swiadomosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Barwy kampanii</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/07/02/barwy-kampanii/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/07/02/barwy-kampanii/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Jul 2010 11:59:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[kampania]]></category>
		<category><![CDATA[Sławomir Nowak]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2663</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli Bronisław Komorowski wygra wybory, to wszystko pójdzie w niepamięć. W polityce rzadko kiedy bowiem liczy się coś więcej niż skuteczność. A skuteczna może być nawet przegrana kampania, byleby tylko przyniosła 50% głosów + 1. Przegrana, jak ta Bronisława Komorowskiego.
Z tezą o kampanijnej porażce marszałka Sejmu zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego zgodzą się nawet bez czytania uzasadnienia, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Jeśli Bronisław Komorowski wygra wybory, to wszystko pójdzie w niepamięć. W polityce rzadko kiedy bowiem liczy się coś więcej niż skuteczność. A skuteczna może być nawet przegrana kampania, byleby tylko przyniosła 50% głosów + 1. Przegrana, jak ta Bronisława Komorowskiego.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2663"></span>Z tezą o kampanijnej porażce marszałka Sejmu zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego zgodzą się nawet bez czytania uzasadnienia, podobnie jak i stronnicy Komorowskiego odrzucą ją niezależnie od tego jak mocna zostanie uargumentowana. Nic dziwnego: jest piątek, w niedzielę mamy wybory. Wysoka temperatura utrzymuje się nie tylko na polu. Pomimo to wszystko – zaryzykujmy.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli na samym początku wyścigu przewaga Komorowskiego nad Kaczyńskim był ogromna, teraz zaś pojawiają się sondaże okołoremisowe, to – niezależnie od politycznych sympatii i ostatecznego wyniku – powinno to co najmniej dawać do myślenia. Najwięcej oczywiście Sławomirowi Nowakowi, Donald Tusk znany jest w końcu z tego, że nie bawi się w sentymenty.</p>
<p style="text-align: justify;">Naturalnie, Komorowskiemu okoliczności nie sprzyjały – zarówno tragedia smoleńska jak i powódź były wydarzeniami, które w trudniejszej wizerunkowo sytuacji stawiały obóz rządzący, a nie aspirujący (nieco to przy tym paradoksalne, bo stawką wyborów jest w końcu urząd prezydenta, piastowany przez ostatnie lata przez śp. Lecha Kaczyńskiego, a jednak to Komorowski występował jako reprezentant status quo). Śmierć Lecha Kaczyńskiego uniemożliwiła przy tym Komorowskiemu negatywne odnoszenie się do prezydentury poprzednika, a z całą pewnością w planach sztabowców był to jeden z ważniejszych punktów projektowanej strategii.</p>
<p style="text-align: justify;">Obiektywne trudności były zatem faktycznie nadzwyczajne i stanowią całkiem niezłe wytłumaczenie, niekoniecznie już jednak usprawiedliwienie. Bo tu chodzi w końcu o wybór prezydenta blisko 40-milionowego kraju, a nie – powiedzmy – przewodniczącego klasy, i od osoby na takim stanowisku wyborcy mają prawo oczekiwać, że poradzi sobie nawet w najtrudniejszej sytuacji i będzie umiała się odnaleźć w każdych okolicznościach.</p>
<p style="text-align: justify;">A Komorowski nie umiał sobie poradzić z byciem kandydatem na i p.o. prezydenta równocześnie i wyborcy to najwyraźniej dostrzegli, zwolenników mu bowiem – jak wskazują sondaże i przede wszystkim wyniki pierwszej tury – nie przybywa.</p>
<p style="text-align: justify;">Zresztą jeśli nazywamy sytuację Komorowskiego po 10 kwietnia „trudną”, to co mamy powiedzieć o tej, w jakiej znalazł się jego konkurent? Niezależnie od naszych ocen, wiary w autentyczność jego przemiany itd., itp., kilka faktów pozostaje niepodważalnych: Jarosław Kaczyński niespełna trzy miesiące temu stracił brata, prawdopodobnie najbliższego w swoim życiu człowieka, niedługo potem zaś wszedł w rolę (kandydata na prezydenta), do której – choć pewnie nie jest mu niewygodna – wcześniej się raczej nie przygotowywał.</p>
<p style="text-align: justify;">Rzecz wulgarnie nazwana „grą trumnami” też ma znaczenie. Ryzyko oskarżenia, że wykorzystuje się tragedię smoleńską do celów kampanii, sprawiło, że kandydaci unikali tego bardzo ważnego przecież tematu w swoich wystąpieniach, szczególnie w ciągu ostatnich 2-3 tygodni przed wyborami (wskutek tego działania rządu w ważnym momencie historii, nie stały się jak na razie przedmiotem politycznej oceny). Co zatem strzeliło do głowy Komorowskiemu (Nowakowi?), że wybrał się po głosy lewicy na grób Barbary Blidy?</p>
<p style="text-align: justify;">Kaczyński zresztą również przeforsował, kłaniając się w całkiem podobnym celu sentymentom do Gierka, na jego korzyść przemawia jednak, że nie zrobił tego na cmentarzu. Niesmaczny przekaz skierował przy tym do grupy wyborców, która rzeczywiście może być wciąż niezdecydowana, podczas gdy podkręcanie strachu przed powrotem IV RP, to przekonywanie raczej już przekonanych. Jeśli zatem Kaczyński będzie miał kaca (a chyba będzie), to przynajmniej po udanej imprezie.</p>
<p style="text-align: justify;">A głosy wyborców Janusza Korwin-Mikkego? Pewnie nikt nie zakłada, że dało się nimi „pokupczyć”, bo JKM pozostaje politykiem niezależnym od wszystkiego, niemniej czwartkowe jego publiczne poparcie dla szefa PiS-u (&#8220;Zamknąć oczy, zatkać uszy i głosować na Jarosława Kaczyńskiego!&#8221;) to kolejna z małych porażek sztabu Komorowskiego, które mogą się do kupy złożyć w coś dlań niedobrego. A debaty? Raczej bez historii, ale ciężko było po nich odtrąbić zwycięstwo.</p>
<p style="text-align: justify;">Na koniec wróćmy zaś na chwilę do temperatury: marszałek i tak ma szczęście, że w końcu się wypogodziło. Donald Tusk ze swoim maksymalnie skutecznym (Komorowski – jak pokazała kampania – nie jest się w stanie nawet zbliżyć do poziomu sprawności komunikacyjnej premiera), uspokajającym przekazem profesjonalisty, choćby się bardzo starał, nie zdążyłby obskoczyć wszystkich zalanych terenów.</p>
<p style="text-align: justify;">A jest jeszcze i taki wątek &#8211; całkiem ciekawy na piątek: jak wynika z publikowanych w tym tygodniu wyników jednego z sondaży (<a href="http://www.dziennik.pl/polityka/wybory-prezydenckie-2010/article636472/Nowosc_w_sondazach_Zaglosuje_ale_zle.html">Homo Homini dla „Dziennik Gazeta Prawna”</a>), do naprawdę pokaźnych rozmiarów (w I turze byłoby IV miejsce) rozrosła się grupa wyborców, którym nie w smak po równi Komorowski i Kaczyński, w smak za to same wybory.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">3,1 proc. ankietowanych stwierdziło, że pójdzie do urn, by oddać głos nieważny.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">W sytuacji, do której być może dojdzie, że kandydaci otrzymają bardzo zbliżoną liczbę głosów, takie 3,1% oznaczać będzie wóz albo przewóz. K. mają jeszcze pół dnia, by przekonać miłośników demokracji (chociaż bardziej samej koncepcji niż działania w praktyce) do podjęcia bardziej jednoznacznej decyzji.</p>
<h5 style="text-align: justify;">Piotr Tomza</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/07/02/barwy-kampanii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ucieczka do przodu</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/06/25/ucieczka-do-przodu/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/06/25/ucieczka-do-przodu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Jun 2010 12:50:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Barbara Blida]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[kampania]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[twist]]></category>
		<category><![CDATA[wybory prezydenckie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2632</guid>
		<description><![CDATA[Tak naprawdę nie ma wielkiej różnicy, czy rzekoma przemiana Jarosława Kaczyńskiego jest głęboka i rzeczywista, czy też jest wyłącznie taktycznym wybiegiem. Grunt, że wywołała popłoch w otoczeniu Bronisława Komorowskiego. Popłoch najzupełniej autentyczny.
Nerwowo zareagował sam kandydat:

Jutro Jarosław Kaczyński wystąpi w krótkich spodenkach i będzie udawał chłopca lub z włosami na irokeza.

Nerwowo też odniósł się do nowej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Tak naprawdę nie ma wielkiej różnicy, czy rzekoma przemiana Jarosława Kaczyńskiego jest głęboka i rzeczywista, czy też jest wyłącznie taktycznym wybiegiem. Grunt, że wywołała popłoch w otoczeniu Bronisława Komorowskiego. Popłoch najzupełniej autentyczny.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2632"></span>Nerwowo zareagował sam kandydat:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jutro Jarosław Kaczyński wystąpi w krótkich spodenkach i będzie udawał chłopca lub z włosami na irokeza.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nerwowo też odniósł się do nowej sytuacji Donald Tusk:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wczoraj się dowiedzieliśmy, że Jarosław Kaczyński jest lewicowcem, był też kowbojem w ostatnich kilkunastu godzinach, stał się rusofilem, bardzo polubił Niemców.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dla zdecydowanie niechętnych Kaczyńskiemu wyborców brzmi to zapewne efektownie i całkiem zabawnie, dla pozostałych już jednak niekoniecznie, a to o pozostałych właśnie toczy się walka. Mówiąc inaczej – „lewicowa wolta” prezesa PiS okazała się dla jego przeciwników tak niespodziewana i niewygodna, że nijak nie potrafią jej efektu zneutralizować. Ironiczne kalki to jednak – nie oszukujmy się – za mało i zapewne tak Komorowski jak i Tusk doskonale zdają sobie z tego sprawę. Tyle że nadal nie wiedzą, co z tym zrobić.</p>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście nie wiadomo, czy ukłony czynione przez Kaczyńskiego wyborcom Grzegorza Napieralskiego przełożą się na głosy 4 lipca, ale tymczasem mamy jeszcze czerwiec i obstawianie „na pewniaka”, że jednak nie, jest mimo wszystko ryzykowne.</p>
<p style="text-align: justify;">Wypowiedzi Komorowskiego i Tuska przypominają złość wkurzonego, strasznie ambitnego dziecka, które kolega ubiegł w zaprezentowaniu przed klasą fajnego pomysłu czy opowiedzeniu zabawnej, przysparzającej popularności, historyjki. Złość tym większą, że wcześniej to ono (to wkurzone teraz dziecko) miało monopol na „bycie fajnym”. A takie emocje nie pomagają w trzeźwej ocenie sytuacji i odnajdywaniu się w nowym układzie. Bo jedyny pomysł, jaki na razie widzimy u sztabowców Komorowskiego na zneutralizowanie efektu przemiany i Jarosława Kaczyńskiego ucieczki do przodu, to próby podważenia jego szczerości i autentyczności. Czyli wyłącznie odnoszenie się do bardziej twórczego kolegi. Nic własnego, a na domiar złego również nic mocnego.</p>
<p style="text-align: justify;">Mocnym punktem kampanii Komorowskiego (ale tej planowanej na jesień, nie wiosnę i początek lata) z całą pewnością miała być bezpardonowa ocena prezydentury Lecha Kaczyńskiego i – być może – na jej tle rysowanie koncepcji własnej, świetlanej. Ale 10 kwietnia sytuacja się zmieniła. Komorowski nie może już „jechać” po swoim bezpośrednim rywalu tak, jak to sobie wykoncypował. W ogóle nie może „jechać” po Lechu Kaczyńskim. No więc nie „jedzie”. Nie robi też jednak za bardzo nic w zamian, a to może oznaczać, że owa „jazda” była we wczesnowiosennych założeniach jeśli nie jedynym, to na pewno głównym punktem planu pozyskania niezdecydowanych jeszcze wyborców.</p>
<p style="text-align: justify;">Lech jest tematem tabu, sztabowcy Komorowskiego wyciągają więc coś ściśle na Jarosława i podpowiadają kandydatowi, by – pośrednio, ale jednak – systematycznie obarczał rywala odpowiedzialnością za śmierć Barbary Blidy. Więc obarcza:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zostaje na świeżo pamięć o skutkach tej atmosfery, której ofiarą była Barbara Blida.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">I znów nic nowego. Żadnego „twista”. Stanie w miejscu z nadzieją, że konkurent nie zdąży. Faktycznie ambitnie, jak na kogoś, kto chce zajmować stanowisko polegające m.in. na „reprezentowaniu państwa w stosunkach zewnętrznych”. Ale może się uda.</p>
<h5 style="text-align: justify;">Piotr Tomza</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/06/25/ucieczka-do-przodu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przetarta kieszeń PO</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/06/04/przetarta-kieszen-po/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/06/04/przetarta-kieszen-po/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Jun 2010 10:48:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[emigracja]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Londyn]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Wielka Brytania]]></category>
		<category><![CDATA[wybory prezydenckie]]></category>
		<category><![CDATA[zmiana]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2514</guid>
		<description><![CDATA[Rzeczywistość się zmienia. Niby prosta i oczywista sprawa, ale sztabowcy PO jakoś nie chcą się z tym pogodzić. Wysłali kandydata na Wyspy, licząc, że będzie cudownie jak w roku 2007, a tu klapa. Co z tym zrobić? Zwycięstwo może i wciąż mają w kieszeni, tyle że kieszeń coraz wyraźniej jest dziurawa.
Trzy lata temu wszystko było [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Rzeczywistość się zmienia. Niby prosta i oczywista sprawa, ale sztabowcy PO jakoś nie chcą się z tym pogodzić. Wysłali kandydata na Wyspy, licząc, że będzie cudownie jak w roku 2007, a tu klapa. Co z tym zrobić? Zwycięstwo może i wciąż mają w kieszeni, tyle że kieszeń coraz wyraźniej jest dziurawa.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2514"></span>Trzy lata temu wszystko było znacznie prostsze: Jarosław Kaczyński miał za sobą świeży związek z Andrzejem Lepperem i Romanem Giertychem, stworzenie więc nadziei, że bez nich będzie lepiej, nie przedstawiało dla sprawnych PR-owców wielkiej trudności. Wzbudzenie przekonania, że setki tysięcy polskich emigrantów znalazły się w Wielkiej Brytanii nie tylko dlatego, że krajowy rynek pracy od lat tkwił w stagnacji, a przystąpienie Polski do UE wiosną 2004 roku stworzyło na tym polu zupełnie nową jakość, ale ze względu na to, że jesienią 2005 roku władzę w Polsce objęło PiS, wymagało już większej ekwilibrystyki, ale też się mniej więcej udało.</p>
<p style="text-align: justify;">W październiku 2007 roku Donald Tusk przyjechał do Londynu prosić o głosy, głównie młodych, emigrantów, obiecując, że dzięki niemu to w Polsce znajdą to, czego szukać musieli w Anglii. <a href="http://wyborcza.pl/1,76842,4534541.html">Mówił</a>:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Państwo ma dać wolność, jaką daje Wielka Brytania, a jakiej w Polsce jeszcze nie ma.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dawał nadzieję i trafiał w oczekiwania. A że jest w tym naprawdę dobry, w dzień wyborów przed lokalami do głosowania ustawiały się kolejki.</p>
<p style="text-align: justify;">Mamy czerwiec roku 2010. Jeszcze jedno proste i oczywiste stwierdzenie: Bronisław Komorowski to nie Tusk. Ale też przyjechał do Londynu. I powiedział, co wiedział. Pomińmy już nawet fakt, że tym razem nie miał owacyjnego przyjęcia, że jego wizyta w Wielkiej Brytanii nie była aż tak oczekiwana jak trzy lata temu Tuska itd. itp. Pomińmy nawet tego sztucznego penisa i wypominanie mu Palikota. Bo chyba jednak nie dlatego, że na spotkaniu było niemiło, <a href="http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,7968699,Wybory_2010__Komorowski_walczy_o_glosy_w_Wlk__Brytanii_.html">Komorowski dość ostro odciął się od Donalda Tuska</a>:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Komorowski: Nie odpowiadam za obietnice Tuska</p>
<p style="text-align: justify;">Marszałek wzbraniał się od odpowiedzi na pytania dotyczące obietnic przedwyborczych Donalda Tuska, który podczas ostatniej kampanii wyborczej dał słowo emigrantom, że &#8220;sytuacja w Polsce zmieni się tak, że za rok, dwa czy trzy znajdą swój Londyn w Warszawie, Biłgoraju czy Łomży&#8221;. &#8211; Ja nie mam tendencji do łatwego rozdawania obietnic, a jak coś obiecam, to zawsze zrobię &#8211; zapewniał.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">No cóż, jeśli Komorowski wygra, to się nie narobi, obiecał bowiem w Londynie jedynie to, że tym razem w czasie wyborów (a więc zanim ewentualnie obejmie stanowisko) nie będzie kolejek:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">W czasie tych wyborów uruchomionych będzie 41 punktów do głosowania zamiast 16, jak to miało miejsce w poprzednich. Więc jest gigantyczny przyrost.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Super! Chyba rzeczywiście właśnie na to wszyscy czekali. Marszałek rozwiązał palący problem sprzed trzech lat, który – wiele na to wskazuje – w tym roku w ogóle się nie pojawi, wątpliwe bowiem, by udział polskich emigrantów w wyborach znów był aż na skalę masową. W dodatku Komorowski nie musiał wcale zabiegać o zwiększenie liczby punktów wyborczych. Wystarczy sam fakt, że to on właśnie jest kandydatem, by skutecznie osłabić zainteresowanie Polaków wyborami, a tym samym zapobiec kolejkom.</p>
<p style="text-align: justify;">Owszem, wypowiedział też całkiem rozsądne zdania, np.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dzisiaj trzeba zabiegać o to, aby utrzymać wzrost gospodarczy, który jest faktem. W innych krajach, takich jak Irlandia czy Wielka Brytania, panuje głęboki kryzys. W Polsce jest absolutnie realna szansa na to, żeby w ciągu 10-15 lat dogonić w sensie rozwoju gospodarczego średnie kraje UE. I wtedy bez żadnych namów tworzenia specjalnych warunków Polacy sami wrócą</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">ale wróćmy do tego odcięcia się od Tuska. Po co? Dlaczego? Cóż mu strzeliło do głowy? Po prostu nie umiał wybrnąć z zaułku, w którym znalazł się po niewygodnym pytaniu, czy może aż tak bardzo przeszkadza mu życie w cieniu Tuska, że nie potrafi się opanować, gdy ma okazję zamanifestować niezależność od szefa. Czy tak, czy tak, a może jeszcze inaczej, wyszło zupełnie fatalnie. Parafrazując: Platforma nie musi mieć wrogów, mając takiego kandydata. Zwracanie uwagi na lekkość, z jaką w 2007 roku Tusk składał niespełnione do dziś obietnice, jako sposób na pozyskanie głosów przez kandydata Platformy? Doprawdy przewrotne!</p>
<p style="text-align: justify;">Mimo jednak tych wszystkich błędów i wpadek, Bronisław Komorowski nadal utrzymuje wyraźną przewagę nad Jarosławem Kaczyńskim. Czy powinno go to uspokajać? Mniej więcej tak, jak bezrobotnego fakt, że wciąż ma jeszcze co wydawać z „kupki”, którą uskładał, gdy zawodowo powodziło mu się lepiej. Na razie starcza, ale przed drugą turą (a całkiem realna jeszcze jakiś czas temu możliwość, że w ogóle do niej nie dojdzie, oddaliła się już chyba w niebyt) wszystko zdrożeje i trzeba będzie wydawać więcej.</p>
<p style="text-align: justify;">Wiele działań kandydata Komorowskiego i jego sztabu wskazuje na to, że platformersi uwierzyli, że jeśli chodzi o stosunek społeczeństwa do PO, to skoro ostatnio było i jest tak dobrze, to sielanka trwać będzie już zawsze. Płomień uczucia trzeba jednak podsycać i to niekoniecznie tymi samymi gestami i upominkami, co trzy lata wcześniej.</p>
<p style="text-align: justify;">Bo zmieniło się naprawdę sporo i nawet negatywny elektorat Jarosława Kaczyńskiego (na istnieniu i sile którego, sztab Komorowskiego opiera niejeden ze swoich konceptów), choć wciąż największy, <a href="http://www.dziennik.pl/polityka/wybory-prezydenckie-2010/article620417/Ktory_kandydat_budzi_najwieksza_niechec_.html">nie jest już tak liczny, jak kiedyś</a>.</p>
<h5 style="text-align: justify;">Piotr Tomza</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/06/04/przetarta-kieszen-po/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak żyją normalni ludzie</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/05/21/jak-zyja-normalni-ludzie/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/05/21/jak-zyja-normalni-ludzie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 21 May 2010 08:22:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Wajda]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Julia Pitera]]></category>
		<category><![CDATA[normalność]]></category>
		<category><![CDATA[wybory 2010]]></category>
		<category><![CDATA[wybory prezydenckie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2420</guid>
		<description><![CDATA[Niezależnie od tego, kto ostatecznie wygra wybory, dotychczasowy przebieg kampanii prezydenckiej wskazuje, że strategia sztabu Bronisława Komorowskiego, obliczona na to, by głównym elementem różnicującym najpoważniejszych kandydatów była kategoria „normalności”, nie sprawdza się.
Tak na ostro zaczęło się od prezentacji komitetu honorowego marszałka Komorowskiego i wygłoszonych tam wystąpień. Było o cechach charakteryzujących psychopatów (a więc ludzi „nienormalnych”), [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Niezależnie od tego, kto ostatecznie wygra wybory, dotychczasowy przebieg kampanii prezydenckiej wskazuje, że strategia sztabu Bronisława Komorowskiego, obliczona na to, by głównym elementem różnicującym najpoważniejszych kandydatów była kategoria „normalności”, nie sprawdza się.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2420"></span>Tak na ostro zaczęło się od prezentacji komitetu honorowego marszałka Komorowskiego i <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7888278,_Drogi_Bronku__niech_wygra_Polska____Walka_o_wszystko_.html">wygłoszonych tam wystąpień</a>. Było o cechach charakteryzujących psychopatów (a więc ludzi „<strong>nienormalnych</strong>”), o hodowcach zwierząt futerkowych (poświęcających się temu hobby, zamiast zakładać „<strong>normalne</strong>” rodziny), było też o marzeniach:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dziękuję za setki, tysiące rozmów z ludźmi, którzy zachęcają do sukcesu. Mam świadomość, że za gestami stoją życiorysy, marzenia wielu z nas. To wszystko kładziemy na szali zwycięstwa wizji Polski, a nie jednego człowieka. To marzenie o <strong>normalności</strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">- mówił wreszcie sam kandydat Platformy Obywatelskiej. Komu się podobało?</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">To kompletna porażka, katastrofa, na dodatek na własne życzenie i bez sensu</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">- skomentował przebieg imprezy Donald Tusk, czego dowiedzieli się dziennikarze „Polska. The Times” od osób z jego najbliższego otoczenia. Więcej nawet:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ale gdy chwilę potem Andrzej Wajda wypowiadał przeciwnikom, w imieniu Bronisława Komorowskiego, wojnę domową, premier naprawdę się zdenerwował. Kamery uchwyciły na jego twarzy złość, a szef rządu z trudem wytrzymał do końca i szybko wyszedł ze spotkania.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">A skoro tak ocenia wydarzenie z kategorii marketingu politycznego człowiek, który jest w tym z całą pewnością najlepszy w Polsce, i to wcale nie w teorii (jak my), ale w praktyce, to wypada się po prostu zgodzić.</p>
<p style="text-align: justify;">To było w niedzielę. Czy coś się zmieniło? We <a href="http://www.tvn24.pl/-1,1656880,0,1,pitera-singiel-nie-powinien-byc-prezydentem,wiadomosc.html">wtorkowej „Kropce nad i”</a> wypowiedzieć się miała okazję Julia Pitera:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wolałabym, żeby prezydentem był człowiek, który wie, jak żyją <strong>normalni</strong> ludzie.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Sąd mało kontrowersyjny, pewnie – jak ona – wszyscy byśmy woleli. W ustach Pełnomocnik ds. Opracowania Programu Zapobiegania Nieprawidłowościom w Instytucjach Publicznych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zdanie to ma jednak charakter nie opisowy, a perswazyjny. Bo ma wykluczać:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Julia Pitera uważa, że prezydentem nie powinna być osoba samotna i, że to dyskwalifikuje Jarosława Kaczyńskiego jako głowę państwa.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dyskwalifikuje, więc może też i dyskryminuje? Gdzieżby, skąd!</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">W rodzinie też mam samotnych ludzi, ale oni nie startują na prezydenta. Powiem więcej, oni wolą mieć również prezydenta, który wie, <strong>jak żyją ludzie</strong>. To nie jest to, że ja kogokolwiek dyskryminuję. Ja się przyjaźnię nawet z ludźmi samotnymi</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">- wytłumaczyła. I uspokoiła. Przynajmniej częściowo. Samotni mają prawo do bycia częścią rodzin, mogą nawet posiadać przyjaciół, wiedzieć, jak żyją ludzie, już jednak nie mogą. Jakie ten tok myślenia ma konsekwencje? Czy odbieranie prawa do normalności samotnym (znaczące, że Jarosław Kaczyński jest w dominującym opisie człowiekiem właśnie „samotnym”, broń Boże „singlem”) to tylko jawnie instrumentalny zabieg mający dyskredytować kontrkandydata, czy może powinniśmy sobie pozwolić na interpretację rozszerzającą? Pal sześć już nawet gejów i lesbijki, ale co w tej sytuacji z rozwodnikami?!</p>
<p style="text-align: justify;">A gdy ktoś ma <a href="http://news.money.pl/artykul/majatek;olechowskiego;wart;okolo;17;mln;zlotych,174,0,622510.html">majątek przekraczający 17 mln zł</a>? Czy na pewno wie wtedy, jak żyją normalni ludzie?</p>
<h5 style="text-align: justify;">Piotr Tomza</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/05/21/jak-zyja-normalni-ludzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Charyzma psychopatów albo przyzwoitość boksera</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/05/17/charyzma-psychopatow-albo-przyzwoitosc-boksera/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/05/17/charyzma-psychopatow-albo-przyzwoitosc-boksera/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 May 2010 12:10:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Szejnfeld]]></category>
		<category><![CDATA[agresja]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Wajda]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Majewski]]></category>
		<category><![CDATA[Sławomir Nowak]]></category>
		<category><![CDATA[TVN24]]></category>
		<category><![CDATA[wybory prezydenckie]]></category>
		<category><![CDATA[Władysław Bartoszewski]]></category>
		<category><![CDATA[Władysław Frasyniuk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2389</guid>
		<description><![CDATA[To, co zostało najgłośniej powiedziane na wczorajszej promocji „kandydata normalnego”, nie wymaga wielu słów komentarza. Niech się tym martwi Sławomir Nowak, bo to on zawalił, dając wolną rękę najbardziej odrealnionym honorowym członkom komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego. Ale kto mógł przypuszczać, że sensownie skorzysta na tym Władysław Frasyniuk?
Odnosząc się do brutalnych, agresywnych czy wręcz furiackich tonów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>To, co zostało najgłośniej powiedziane na wczorajszej promocji „kandydata normalnego”, nie wymaga wielu słów komentarza. Niech się tym martwi Sławomir Nowak, bo to on zawalił, dając wolną rękę najbardziej odrealnionym honorowym członkom komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego. Ale kto mógł przypuszczać, że sensownie skorzysta na tym Władysław Frasyniuk?</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2389"></span>Odnosząc się do <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7888278,_Drogi_Bronku__niech_wygra_Polska____Walka_o_wszystko_.html" target="_blank">brutalnych, agresywnych czy wręcz furiackich tonów w wypowiedziach kilku starszych osób</a>, raczej politycznie mu bliższych niż dalszych, niegdysiejszy szef Unii Wolności <a href="http://www.tvn24.pl/-1,1656596,0,1,bartoszewski-nie-powinien-takich-rzeczy-robic,wiadomosc.html" target="_blank">powiedział m.in.</a>:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Te wystąpienia są nacechowane strachem, nie ma merytorycznego sporu. Ten strach wyzwala w ludziach agresję, pustą agresję. To nie jest agresja, która przekona wyborców i to nie jest agresja, która pokona Jarosława Kaczyńskiego.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">W ustach Frasyniuka te słowa to coś więcej niż po prostu prawdziwy opis. Żeby przeciwnik PiS, tak jednoznaczny i często nieprzebierający w słowach, zdobył się na odwagę i nazwał rzeczy po imieniu – tego raczej dotąd nie bywało. Nie, żeby często zdarzało się w odwrotnym kierunku (tj. żeby przeciwnik PO krytykował niesprawiedliwe i nieuzasadnione ataki na otoczenie Tuska), ale w tym przypadku warto zwrócić uwagę nie tylko na analogię. Tu najważniejsze jest, że to przedstawiciel „salonu” „salon” ów krytykuje. I to od razu najbardziej prominentnych jego przedstawicieli (Wajda, Bartoszewski).</p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego to robi? Możliwych jest co najmniej kilka hipotez, ale zacznijmy od złośliwości.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Mam wrażenie, że sztab [Komorowskiego], ale także ludzie, którzy zabierają głos, popełniają zasadniczy błąd, nie próbując zmienić języka dyskusji</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">- mówi Władysław Frasyniuk. Opinia faceta, który przegrał chyba wszystkie możliwe wybory, i którego formacja roztrwoniła naprawdę spory kapitał społecznego zaufania, jakim dysponowała kilkanaście lat temu, w kwestii tego, co jest, a co nie jest błędem podczas walki o właśnie głosy wyborców, nie brzmi zbyt wiarygodnie. Brzmi za to mocno, bo niespodziewanie. I dlatego się nią zajmujemy. Więc hipotezy (lista otwarta):</p>
<p style="text-align: justify;">1). Frasyniuk chce otrzeźwić „towarzystwo”, bo obawia się, że jeśli tak (tj. furiacko) dalej pójdzie, Jarosław Kaczyński naprawdę nie będzie musiał robić nic, żeby wygrać wybory;</p>
<p style="text-align: justify;">2). Frasyniuk wyczuwa, że wobec słabości ekipy Komorowskiego, którą ujawniają ostatnie tygodnie, w okolicach Tuska, robi się miejsce, które ktoś (czemu nie on?) będzie mógł wkrótce zająć;</p>
<p style="text-align: justify;">3). Frasyniuk po prostu i naprawdę jest przyzwoitym facetem (doświadczenia sportowe nie muszą tu być bez znaczenia), który zapytany, odpowiada, co myśli;</p>
<p style="text-align: justify;">W każdym przypadku – a możliwych odpowiedzi (które w dodatku się nie wykluczają) jest przecież dużo więcej – Frasyniuk zyskuje. Bo wraca z niebytu, bo zaskakuje (więc ciekawi), bo staje się punktem odniesienia. A Tusk (kto uwierzy w strategiczną samodzielność Komorowskiego?) powinien być mu bardzo, ale to bardzo wdzięczny.</p>
<p style="text-align: justify;">Oto bowiem w osobie Frasyniuka otoczenie kandydata Komorowskiego zyskało może nie wewnętrznego, ale jednak raczej życzliwego krytyka. Na pewno bardziej niż – nie przymierzając – Zbigniew Ziobro. Jeśli potrzeba będzie poprosić kogoś o wypowiedź krytyczną względem farmazonów wygłaszanych przez Wajdę, Bartoszewskiego czy innego charyzmatycznego psychopatę (poeta-komik Majewski chyba nie zdawał sobie sprawy z obosiecznego charakteru swojej przyciężkawej frazy), już wiadomo, że do dyspozycji jest Władysław Frasyniuk (przykładem tego rozmowa, podczas której w TVN24 Frasyniuk swoje poglądy przedstawił – zaproszony został jako przeciwwaga dla funkcjonariusza PO, Adama Szejnfelda).</p>
<p style="text-align: justify;">Taki surowy recenzent to dla Komorowskiego skarb nie przede wszystkim dlatego, że Frasyniuk będzie w swoich negatywnych ocenach łagodniejszy niż dowolny przedstawiciel PiS-u, bo to wcale niekoniecznie, ale z uwagi na fakt, że wyborcom zniesmaczonym tym, co się stało w niedzielę, pozwoli zidentyfikować się z głosem krytycznym wobec agresji i nienawiści „członków honorowych”, ale jednak dochodzącym z tej samej strony barykady. Bo, że Frasyniuk, choć zdegustowany, wolałby jako prezydenta marszałka sejmu, a nie Jarosława Kaczyńskiego, wątpliwości mieć raczej nie można.</p>
<p style="text-align: justify;">Czyli w gruncie rzeczy z punktu widzenia Komorowskiego lepiej być nie może.</p>
<p style="text-align: justify;">A na deser jeszcze ciekawostka: jak świat wygląda z perspektywy najodleglejszych zakątków kosmosu? O wypowiedziach Andrzeja Wajdy, Władysława Bartoszewskiego i Marka Majewskiego mówi Adam Szejnfeld:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">To nie było wyreżyserowane, każdy wyrażał własne poglądy. To było dobre i piękne.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Kalos kagathos.</p>
<h5 style="text-align: justify;">Piotr Tomza</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/05/17/charyzma-psychopatow-albo-przyzwoitosc-boksera/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Udziwnień nie będzie. My jesteśmy normalni!</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/05/17/udziwnien-nie-bedzie-my-jestesmy-normalni/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/05/17/udziwnien-nie-bedzie-my-jestesmy-normalni/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 May 2010 07:28:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Wajda]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[kampania prezydencka]]></category>
		<category><![CDATA[kampania wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Władysław Bartoszewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2383</guid>
		<description><![CDATA[Komorowski, w przeciwieństwie do Kaczyńskiego jest normalny. Tego zaskakującego odkrycia dokonał  Majewski na wczorajszej prezentacji komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego (czyt. Komitetu  obrony Bronka normalnego).
Ponad tydzień temu Halina Frąckowiak czytała deklarację poparcia dla kandydatury Jarosława Kaczyńskiego utożsamianego z Polską, która jest najważniejsza. Wczoraj swojego poparcia Komorowskiemu udzieliło 160 sławnych polaków, m.in. Bartoszewski, Wajda i Majewski, Materna, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Komorowski, w przeciwieństwie do Kaczyńskiego jest normalny. Tego zaskakującego odkrycia dokonał  Majewski na wczorajszej prezentacji komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego (czyt. Komitetu  obrony Bronka normalnego).</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-2383"></span></strong>Ponad tydzień temu Halina Frąckowiak czytała deklarację poparcia dla kandydatury Jarosława Kaczyńskiego utożsamianego z Polską, która jest najważniejsza. Wczoraj swojego poparcia Komorowskiemu udzieliło 160 sławnych polaków, m.in. Bartoszewski, Wajda i Majewski, Materna, Szymborska i Wałęsa. Choć nazwisk jest wiele to najciekawsze słowa poparcia padły z ust trzech pierwszych osób.</p>
<p>Zacznijmy od <a href="http://www.tvn24.pl/12690,1656566,0,1,komitet-obrony-bronka-_-normalnego,wiadomosc.html" target="_blank">wojny domowej</a> Andrzeja Wajdy.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">walka o wszystko pełna namiętności, to taka nasza wojna domowa</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Nie trudno odnieść wrażenia, że reżyser wyczekuje takiego konfliktu. Nie tak dawno apelował o zmianę decyzji odnośnie pochówku prezydenta argumentując to&#8230; <a href="http://www.polskieradio.pl/wiadomosci/iar/artykul154668_wawel___wajda___apel.html" target="_blank">konfliktem!</a></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">[...] może spowodować najgłębsze od odzyskania niepodległości w 1989 roku podziały polskiego społeczeństwa</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Społeczeństwo się nie podzieliło wtedy, może jednak podzieli się teraz? Sądzę, że Wajda bardzo chętnie podjąłby się reżyserowania filmu o Polakach skaczących sobie do oczu w imię wolności i demokracji. Że kolejny raz pan Andrzej się rozczaruje przykro mi nie jest.</p>
<p style="text-align: justify">Potyczki słowne nabierają kolorów, gdy przypomnieć słowa felietonisty <a href="http://www.tvn24.pl/12690,1656566,0,1,komitet-obrony-bronka-_-normalnego,wiadomosc.html" target="_blank">Marka Majewskiego</a>.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Wciąż obserwujemy smutny czasu znak, że normalność się dzisiaj niespecjalnie ceni. Sprzedają się głośniejsi, bardziej nawiedzeni, […] bo nazbyt często charyzmę mają psychopaci. […] Więc brońmy się. Od osób tutaj zgromadzonych niech się zacznie prawdziwy komitet obrony. […] On broni tych wartości, więc my brońmy jego. My &#8211; komitet obrony Bronka – normalnego.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Przyznać należy, że wierszyk lekki, satyryczny. Ot, do kabaretu jak znalazł. Jednak to nie  był satyryczny występ przed publicznością. Każdy, kto udziela poparcia robi to w jakimś celu. Firmowanie czego i kogokolwiek swoim sławnym, rozpoznawalnym nazwiskiem ma na celu zwiększenie sprzedaży promowanego dobra.  Majewski sprzedaje nie prezydenta a mesjasza. Tak. Oto mesjasz Bronek, który wybawi naród. On to uda się na bitwę z psychopatą Kaczyńskim, mając za broń szczęśliwy szaliczek Donalda Tuska. Ba! Nie tyle szczęśliwy co &#8211; jak zauważył Krzystof Materna -  magiczny</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">W momencie, kiedy pan premier wręczył panu marszałku szalik, przestało padać</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Zatem do boju Bronku, do boju szaliczku! Na koniec, jak mesjasz się sprawdzi, szaliczek będzie mógł zameldować wykonanie zadania.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Jeżeli Polska miałaby spaść do rangi zainteresowania, jaką obdarzana jest Ruanda w świecie, to byłby najlepszy argument za wybraniem człowieka, który ma doświadczenie w hodowli zwierząt futerkowych. Natomiast nie ma doświadczenia bycia ojcem czegokolwiek i czyimkolwiek.</p>
</blockquote>
<p>Biorąc poprawkę na temperament profesora oraz jego  zaangażowanie w publiczne wystąpienia należy zauważyć dwie rzeczy – na pewno były to jego słowa, gdyż wypowiadał je ze swoistą pasją oraz, że dał się ponieść braku sympatii dla Kaczyńskiego brutalnie sprowadzając go do roli starego kawalera hodującego koty.</p>
<p style="text-align: justify">Nie należy jednak zapominać, że odbiór tej wypowiedzi jest taki tylko i wyłącznie z uwagi na osobę profesora. Przecież Kaczyński jest starym kawalerem mieszkającym jedynie z kotem. Nie jest ojcem i nie ma w tej roli żadnego doświadczenia &#8211; choćby nie wiem jak mocno chciał przejąć rolę swojego brata to ojcem dla Marty nie będzie, nie będzie dziadkiem jej córek. Porównanie Polski pod rządami Kaczyńskiego do Ruandy jest wyrazem osobistego przekonania, że Komorowski lepiej będzie reprezentował nasz kraj. Moc tych słów jest kwestią sporną. Dla sympatyków PiS słowa te są obelga, przyklasną natomiast, nie tyle zwolennicy PO, co zwyczajnie przeciwnicy PiS.</p>
<p style="text-align: justify">Niewątpliwe komitet poparcia, czy też obrony Komorowskiego wzbudził większą sensację niż gdy przedstawiał się komitet Kaczyńskiego. Kolejny etap kampanii sprowadza się do konkursu &#8220;kto wywoła większą sensację&#8221;. Proponuję walczyć o poparcie Dody &#8211; jej występ zagwarantuje zwycięstwo.</p>
<p style="text-align: justify">Tylko pomimo zapewnień o normalności każdej z walczących stron, co raz mniej trudu potrzeba by zauważyć brak powagi pewnych sytuacji. Jurek z Olechowskim siadają do debaty, podczas gdy dwóch najlepiej obstawianych w sondażach kandydatów walczy o to, kto ma więcej poparcia (nie trzeba lubić makaronu żeby go dobrze reklamować). A Polacy? Polacy patrzą na szopkę i widzą kampanię, podczas gdy prowadzona przez pozostałych kandydatów kampania pozostaje na drugim planie. Przy takim podejściu polskich mediów oraz mentalności naszego społeczeństwa  trudno nadal wierzyć w to, że gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/05/17/udziwnien-nie-bedzie-my-jestesmy-normalni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
