Perspektywa wizerunkowa
Jeśli zasadniczym elementem ofensywy rządu w dziedzinie polskiej polityki zagranicznej ma być pokazywanie premiera w towarzystwie przywódców najważniejszych państw, nie wróży to dobrze polskiej polityce zagranicznej.
Jeśli zasadniczym elementem ofensywy rządu w dziedzinie polskiej polityki zagranicznej ma być pokazywanie premiera w towarzystwie przywódców najważniejszych państw, nie wróży to dobrze polskiej polityce zagranicznej.
Gdy już wszyscy założyli, iż prezydent trudnych rozmów, w tym rozmów o krzyżu pod Pałacem Prezydenckim podejmować nie będzie – przemówił. Bronisław Komorowski dla tygodnika „Polityka” udzielił wywiadu, w którym precyzuje swoje plany polityczne.
Jak wynika z doniesień „Rzeczpospolitej”, w PO pracuje zespół parlamentarno-rządowy, który analizuje ustawy zawetowane przez prezydenta Kaczyńskiego. Odkręcają, korygują, poprawiają, wymazują. Co z tego wyniknie?
Nie jest tajemnicą, że Bronisława Komorowskiego i Janusza Palikota łączy przyjaźń. Nie przeszkadza to jednak Palikotowi w krytykowaniu prezydenta; robi to zresztą coraz częściej i coraz mocniej. O co poszło tym razem? O krzyż.
Mówienie tego co ślina na język przyniesie przez bardzo długi okres było domeną, czy też znakiem rozpoznawczym Lecha Wałęsy. Po wielu latach społeczeństwo się przyzwyczaiło do takiej formy wypowiedzi. Jeszcze w trakcie prawyborów w PO mogliśmy zaobserwować, że Bronisław Komorowski ma podobne zapędy; nikt nie spodziewał się, że takowe posiada również Jarosław Kaczyński.
Jarosław Kaczyński, zamiast lekceważyć Janusza Palikota i marginalizować go właśnie poprzez milczenie, konsekwentnie zapewnia mu rozgłos poprzez namiętne o nim gawędzenie. Tym razem jednak poszedł nieco dalej niż zwykle.
Jarosław Kaczyński został ostrzelany przez dziennikarzy na okoliczność swojej nieobecności podczas zaprzysiężenia prezydenta Bronisława Komorowskiego. Miał na tego rodzaju gotowe i – trzeba przyznać – dobrze uargumentowane odpowiedzi.
Bronisław Komorowski został zaprzysiężony na prezydenta w czasie, gdy na ulicach, a przede wszystkim przed Pałacem Prezydenckim toczy się spór. Teoretycznie spór o krzyż, w praktyce spór o jego prezydenturę. Trudno mu będzie pełnić urząd w sytuacji, gdy wybory, jak nigdy wcześniej, podzieliły Polaków.
Jednak nie każdemu obywatelowi dane jest dotarcie do adresata, tym bardziej, gdy adresatem tym jest polityk, jeszcze bardziej, gdy politykiem tym jest prezydent. Ale nie musimy się przejmować, w naszym imieniu list napisał nie kto inny, jak Tomasz Lis.
Nie miejmy złudzeń: polityk, którego widać i słychać, to polityk popularny a polityk popularny, to polityk, który cieszy się poparciem wyborczym. Nie żadne tam programy polityczne czy tym bardziej racjonalne, propaństwowe działania.