<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>SpinDoktorzy.PL &#187; blog</title>
	<atom:link href="http://spindoktorzy.pl/tagi/blog/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://spindoktorzy.pl</link>
	<description>Rentgen Marketingu Politycznego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 02 Nov 2011 22:10:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Łubudubu, niech nam żyje</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/23/lubudubu-niech-nam-zyje/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/23/lubudubu-niech-nam-zyje/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Aug 2010 07:11:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Migalski]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[prezes]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2906</guid>
		<description><![CDATA[Wszyscy pamiętamy Jarząbka śpiewającego do szafy „łubudubu, niech nam żyje prezes naszego klubu”. Jeszcze nie tak dawno, w trakcie kampanii prezydenckiej poseł Migalski skłonny był śpiewać hymn ku czci swojego prezesa, nie tyle do szafy, co przed kamerami. Mimo oddania i lojalności wobec prezesa – które to chyba jest głęboko zakorzenione we wszystkich działaczach partyjnych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Wszyscy pamiętamy Jarząbka śpiewającego do szafy „łubudubu, niech nam żyje prezes naszego klubu”. Jeszcze nie tak dawno, w trakcie kampanii prezydenckiej poseł Migalski skłonny był śpiewać hymn ku czci swojego prezesa, nie tyle do szafy, co przed kamerami.</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-2906"></span></strong>Mimo oddania i lojalności wobec prezesa – które to chyba jest głęboko zakorzenione we wszystkich działaczach partyjnych PiS – Markowi Migalskiemu zdarza się ‘wyskoczyć jak Filip z konopii” i zaskoczyć wszystkich, a przede wszystkim prezesa.</p>
<p style="text-align: justify">Ostre słowa pod adresem Jarosława Kaczyńskiego padały na blogu Migalskiego nie raz, choć nie zdarzało się to zbyt często. Do czasu. Do czasu przegranych wyborów. Wczoraj pojawił się list otwarty do prezesa, podpisany oczywiście przez Marka Migalskiego.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">[...]pozwalam sobie na wysłanie do Pana listu w tej właśnie otwartej formie, bowiem chciałbym, iżby sprawy, o których będzie tutaj mowa, mogły stać się tematem powszechnej w naszej partii dyskusji.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">To, że taka forma ‘wysłania’ listu do prezesa pozwala również na to, by dyskutować mogli wszyscy, nie tylko działacze partyjni to już nieważne. To, że ten list może stać się narzędziem w rękach przeciwników partii – też.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Uznałem bowiem, że strategia PiS po wyborach prezydenckich prowadzi nas prostą drogą do klęski wyborczej w nadchodzącej elekcji samorządowej i przyszłorocznej elekcji parlamentarnej. Proszę potraktować ten list jako dramatyczną próbę podjęcia debaty nad możliwością uniknięcia obu tych przegranych, które byłby już piątą i szóstą z rzędu przegraną naszej formacji w konfrontacji z PO.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Słusznie Pan uznał. Przy okazji chciałabym pogratulować dobrej pamięci w wyliczaniu przegranych z PO – Adam Bielan w rozmowie z Moniką Olejnik pamiętał tylko o dwóch. Dramatyzmu Panu również odmówić nie można, gdyż nie jest to pierwsza, poprzez krytykę, próba zwrócenia uwagi na to jakie działania prowadzi prezes i do czego one miałyby prowadzić, a do czego prowadzą.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Polska nie zasłużyła na tak kiepskie rządy, jak obecne. Gabinet Donalda Tuska jest słaby, niekompetentny, ślamazarny, inercyjny, stagnacyjny i gnuśny. Ale może taki być, bowiem nie musi się obawiać opozycji.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Polska nigdy nie zasługiwała, nie zasługuje i nie będzie zasługiwała na kiepskie rządy. Jednocześnie należy pamiętać, iż są to rządy, których Polacy chcą, a decydują o ich kształcie w czasie demokratycznych wyborów powszechnych. PO nigdy nie obawiało się opozycji. Opozycja była wszak wytłumaczeniem tego, dlaczego to rząd nie dotrzymuje obietnic wyborczych.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Platforma może liczyć na to, że wygra przyszłoroczne wybory i będzie współrządzić z PSL lub, co jeszcze gorsze, z SLD. Kiedy słyszę, że władze PiS cieszą się, że nam poparcie …. nie spada, to mam wrażenie dyskomfortu, bowiem przy tak słabych rządach, jak obecnie (co dostrzegają już prawie wszyscy), największa partia opozycyjna powinna cieszyć się zaufaniem większości Polaków. Tak jednak nie jest.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Jeśli nie można cieszyć się z tego, że poparcie rośnie, to można cieszyć się chociaż z tego, że nie spada.  Świadczy to o tym, że PiS ma swój twardy elektorat, a wyższe niż obecne poparcie w wyborach prezydenckich było jedynie wynikiem sprytnego zabiegu łagodzenia wizerunku i przekonywania na przekór faktom o lewicowości prawicowej partii.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">I jest to, w dużej mierze, Pana wina. To Pan zajmuje w rankingach braku zaufania do polityków jedne z najwyższych lokat. Obaj wiemy, że nie jest to sprawiedliwe, ale też obaj musimy uznawać fakty społeczne (nawet takie, jak błędne mniemania) za byty rzeczywiste.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">A czyja to miałaby być? Prezes oczywiście uważa, że tych, którzy przekonali go do grania roli ‘dobrego wujka’ i dlatego odsunął od siebie tych ‘złych’ po przegranej i przytulił na nowo  tych ‘dobrych’.  Z jednej strony mówi Pan, że prezes nie jest dobrym prezesem ze względu na niskie zaufanie, z drugiej świat jest niesprawiedliwy, gdyż jego poczynania zasługują na najwyższe zaufanie. Zatem to nie prezes powinien się zmienić, ale otaczająca go rzeczywistość – którą notabene stara się kreować według własnych przekonań o słuszności jego myśli nad wszystkimi innymi myślami. Czy aby na pewno?</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Był jednak czas, gdy był Pan politykiem lubianym i cenionym – to okres przed 2005 rokiem i czas ostatniej kampanii wyborczej. Pomijając wyjaśnienie przyczyn popularności w tym pierwszym okresie, chciałbym zwrócić Pana uwagę na czas sprzed 4 lipca b.r. Zyskiwał Pan sympatię społeczną i zaufanie, ludzie zaczynali widzieć Pana taki, jakim Pan jest w rzeczywistości, a nie Pana karykaturę. Z każdym tygodniem zdobywał Pan co raz to nowych wyborców. I nagle, po dniu wyborów, to się załamało.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Chciałoby się zanucić Marylkę: “ale to już było, i nie wróci więcej…” Mowa tu o wielu latach wstecz. Z jednej strony można powiedzieć, że Lech Kaczyński tracił poparcie poprzez działania swojego brata w czasie swojej prezydentury. Z drugiej strony Jarosław Kaczyński nie zyskiwał w oczach tych, którzy przyjęli, że ich prezydent nie będzie związany ze swoją partią tak bardzo jak to miało miejsce. Jednocześnie zaangażowanie prezesa w prezydenturę jego brata prowadziło często do sytuacji śmiesznych, żałosnych lub zwyczajnie budzących politowanie. Czasem odnosiło się wrażenie, że to Jarosław jest prezydentem. Jego determinacja i negatywna energia, którą emanował popularności mu nie przysparzały.</p>
<p style="text-align: justify">Co do ostatnich wyborów. Cóż. Trudno mi uwierzyć, że wykreowany wizerunek ciepłego człowieka był jego prawdziwym. Trudno, gdyż przez ostatnie pięć lat pojawiał się człowiek, który jest na ‘nie’, który neguje co może, sprzeciwia się wszystkiemu, wyraża przekonanie, że tylko jego poglądy są słuszne, a każdy kto myśli inaczej jest złym człowiekiem. Taki człowiek nie budzi sympatii, a co dopiero zaufanie. Poza tym jak ufać komuś, kto dobrze czuje się w roli zatwardziałego opozycjonisty, a na chwilę jest ‘dobrym wujkiem’, ciepłym i życzliwym człowiekiem, który nie chce wojny, o którą zabiegał przez ostatnie lata.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Przegraliśmy wybory prezydenckie nie z Bronisławem Komorowskim, ale z PO.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Amen. Tak panie Marku, przegraliście nie dlatego, że Komorowski miał super pomysł na Polskę i był idealnym kandydatem. Przegraliście, gdyż wasz kandydat nie był od niego lepszy. Przegraliście, gdyż spora część wyborców oddała głos na Komorowskiego tylko po to, by spełnić swój obywatelski obowiązek a przy okazji okazać sprzeciw wobec Kaczyńskiego.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Ogromny kapitał ludzkiego zaufania, który zgromadził Pan w ciągu ostatnich miesięcy, jest obecnie trwoniony.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Tu się nie zgodzę. Otóż kapitał ten, jeśli można to nazwać kapitałem, spalił się w pierwszym tygodniu po wyborach prezydenckich. Patrzeć jak dorosły człowiek, polityk, Polak przede wszystkim, nie potrafi zaakceptować wyników wyborów, jak nie radzi sobie z przegraną, nie umie okazać szacunku swojemu rywalowi, swojemu prezydentowi (!)… co najmniej przykre.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Pana odwaga, upór, niezłomność, przenikliwość polityczna, charyzma i prawość powodują to, że dzisiaj jesteśmy największą partią opozycyjną w Polce.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Na dobrą sprawę panie Marku, jesteście jedyną partią opozycyjną. SLD trudno nazwać opozycją, jeśli w jakieś części ich wizja Polski pokrywa się z wizją rządu. Wasza partia natomiast jest z założenia przeciwna jakimkolwiek działaniom rządu – często odnoszę wrażenie, że nie ważne czy coś jest dobre dla kraju i narodu, ważne, by być przeciw rządowi.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Ale nie możemy stać się ugrupowaniem zwycięskim jeśli poprzestaniemy tylko na tym, jeśli ograniczymy się jedynie do ekspozycji Pana i ludzi do Pana się upodabniających. Partia nie może przypominać grupy nieodróżnialnych od siebie agentów Smithów z Matrixa, którzy byli multiplikacją jednego człowieka. A Pan nie może ogrywać roli Herbertowskiego  Damastesa z przydomkiem Prokrustes.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Panie Marku, czy zdaje Pan sobie sprawę z tego, iż często określa się Pana partię sektą polityczną? Tu już nie chodzi o kreowanie medialnego wizerunku. Tu chodzi o to, że słowo prezesa jest złotem, racja prezesa jest jedyną słuszną. Nie ważne kto z partii siądzie przed kamerami – każdy mówi dokładnie to samo, zupełnie jakby dostał tekst od samego prezesa i nauczył się go na pamięć. Nie wynika to ze zgodności przekonań, nie w sytuacji, gdy słowa jednego są słowami kogoś zupełnie innego.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">To już ostatnia moja publiczna krytyka taktyki naszej partii po wyborach prezydenckich. Jeśli uzna Pan zawarte w tym liście uwagi za sensowne i zasadne, to będę się cieszył, jeśli wraz z innymi osobami będę mógł podzielić się z Panem także refleksjami nad tym, jak tym negatywnym zjawiskom przeciwdziałać i jakie przedsiębrać środki, by wygrać następne wybory (z oczywistych względów uwag tych nie mogłem zawrzeć w publicznym i otwartym liście, bowiem tego typu kwestie winny być przedmiotem debat zamkniętych).</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Dlaczego ostatnia? Czy jeśli prezes będzie nadal pogrążał partię, Pan już nie zareaguje? Osobiście sama chciałabym być świadkiem tego, jak prezes dochodzi do (słusznego) wniosku, że toczenie piany nie jest drogą do wygranej – w jakichkolwiek wyborach.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Jeśli jednak uzna Pan ten list za kolejny przejaw niemoralności lub bezrozumności z mojej strony, z niepokojem i w smutku będę oczekiwał na wyniki PiS w wyborach samorządowych i parlamentarnych. Ale będę za Pana trzymał kciuki. Mimo wszystko.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Trzymać kciuków nie będę, gdyż nie to daje szansę na wygraną. Oczekuję natomiast od partii opozycyjnej tego, że zacznie się zachowywać stosownie. Oczekuję tego, że prezes partii opozycyjnej przestanie zachowywać się jak dyktator i osoba, która ma prawo do kreowania rzeczywistości, decydowania o tym kto jest prawdziwym Polakiem, a kto nie. Oczekuję tego, że partia prawicowa, która tak bardzo podpiera się swoją wiarą, zajrzy do Katechizmu i zacznie się zachowywać tak jak na katolika przystało. Wierzę, że dojdzie do takiej sytuacji, gdzie po słowach ‘kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień’, Jarosław Kaczyński nie rzuci żadnym.</p>
<p style="text-align: justify">Co do samego tekstu. Panie Marku, dobrze zdaje Pan sobie sprawę z tego, że krytyka Jarosława Kaczyńskiego nigdy nikomu nie przyniosła nic dobrego. Choć ujęte w liście problemy są faktycznie istotne i należałoby przedyskutować dalszą formę uprawiania polityki przez partię to przecież człowiek, który zakłada, iż nie ma takiej możliwości by się pomylił oddał się zadumie nad Pana sugestiami. Z drugiej strony daje Pan jedynie wyraz tego, iż nie ma Pan klapek na oczach i odróżnia Pan rzeczywistość od kreowanej przez prezesa fikcji. Życzę Panu wytrwałości w tej walce, gdyż jest ona nierówna i prawdopodobnie z góry przez Pana przegraną.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">Cytaty pochodzą z listu otwartego, opublikowanego na <a href="http://migalski.blog.onet.pl/List-otwarty-do-prezesa-Jarosl,2,ID413141639,n" target="_blank">blogu Marka Migalskiego</a>.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/23/lubudubu-niech-nam-zyje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Faryzeusze wszystkich krajów łączcie się!</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/05/27/faryzeusze-wszystkich-krajow-laczcie-sie/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/05/27/faryzeusze-wszystkich-krajow-laczcie-sie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 May 2010 08:58:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Naczas]]></category>
		<category><![CDATA[Napieralski]]></category>
		<category><![CDATA[Nałęcz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2466</guid>
		<description><![CDATA[Właściwie nie wiadomo dlaczego faryzeusze mają taką „złą prasę”. Obiektywnie  rzecz biorąc, było to ugrupowanie bardzo zasłużone dla życia swego narodu, a z Ewangelii wynika niezbicie, że jedynie z nimi tak naprawdę było o czym rozmawiać. Do historii przeszli jednak jako symbol fałszu i obłudy. Jezus piętnując faryzejskie działania na pokaz, mówił „niech nie wie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Właściwie nie wiadomo dlaczego faryzeusze mają taką „złą prasę”. Obiektywnie  rzecz biorąc, było to ugrupowanie bardzo zasłużone dla życia swego narodu, a z Ewangelii wynika niezbicie, że jedynie z nimi tak naprawdę było o czym rozmawiać. Do historii przeszli jednak jako symbol fałszu i obłudy. <span id="more-2466"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">Jezus piętnując faryzejskie działania na pokaz, mówił „niech nie wie lewica, co czyni prawica”, które to zawołanie jakoś dziwnie często przychodzi mi na myśl, gdy obserwuję obecną, zdecydowanie odmienną od poprzednich, kampanię prezydencką. Już kilka razy wskazywaliśmy na pewną jej charakterystyczną cechę. Kandydat zachowuje się godnie, spokojnie, jest pełen gotowości do współpracy itd. Natomiast harcują jego bliżsi i dalsi współpracownicy, w starym stylu, nie przebierając w środkach, czego kandydat oficjalnie nie zauważa, od czego potrafi się nawet publicznie odżegnać. W przywoływanym niejednokrotnie wywiadzie dla Rzepy, <a href="http://www.rp.pl/artykul/2,481163_Kaczynski__Zostawmy_IV_RP__rozmawiajmy_o_przyszlosci_.html">Jarosław Kaczyński  dał dobrą wykładnię</a> tej postawy.</p>
<blockquote><p>Nie chcę tego komentować. Takich słów nie używa nikt z mojego otoczenia, a za to, co ktoś wykrzykuje na ulicy, nie mogę brać odpowiedzialności. Liczę, że ten język odejdzie.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">I to jest sedno sprawy. Nie ja, nie moje otoczenie, proszę tego nie pisać na mój rachunek. Pomijając definicję słowa „otoczenie”, jest to novum w naszej polityce warte odnotowania. Co prawda to samo zachowanie u przeciwnika ocenia się zupełnie, powiedziałbym , że skrajnie odmiennie, ale to już taka uroda naszego rodzimego faryzeizmu, w języku dziatwy szkolnej zwanego moralnością Kalego. Na głowę Bronisława Komorowskiego posypały się gromy. Fakt, że pani <a href="http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,7897071,O_Wajdzie_i_Bartoszewskim___Mieli_prawo_powiedziec.html">Kidawa Błońska wzięła w obronę atakowane osoby </a></p>
<blockquote><p>podkreśliła, że każda z osób zaproszonych do komitetu honorowego miała prawo powiedzieć co myśli i dlaczego popiera akurat tego kandydata.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">co stanowi jednak pewną różnicę jakościową, niestety, niedoceniana na ogół przez komentujących.</p>
<p style="text-align: justify">Waldemar Pawlak miewał podobne sytuacje, ale Pawlak jest z PSL, a na tę partię należy zawsze patrzeć w sposób szczególny. Najwięksi znawcy polskiej polityki rzadko umieją jasno określić, czy PSL jest akurat w koalicji, czy w opozycji. Najczęściej gra obie role naraz, toteż zmasowany atak polityków PSL na kandydata PO i to przy pomocy spraw, które leżą w gestii rządu (czyli de facto także ich wybrańca), nie dziwi.</p>
<p style="text-align: justify">Ciekawie natomiast zachowuje się „otoczenie” Grzegorza Napieralskiego. Jego osoba lansowana jako „nowe otwarcie” polskiej lewicy zmobilizowała SLD-owskie „młode wilki” do boju. To co może zadziwiać, to kierunek tego boju. Łukasz Naczas, blogujący zawzięcie, daje pokaz tego, co zajmuje młodą lewicę i nie jest to, szczerze mówiąc, pokaz budujący, choć przyznać trzeba, oryginalny. Jeśli bowiem pisanie o marszałku sejmu przez politycznego smarkacza per „Bronek” można uznać za zwykły brak wychowania, to już jego <a href="http://naczas.blog.onet.pl/">atak wymierzony w Tomasza Nałęcza </a>może zdumiewać samym wyborem celu.</p>
<blockquote><p>Jest [...] poważnie schorowanym, niezrealizowanym człowiekiem. SLD powinno się wstydzić, że miało go w swoich szeregach. To właśnie największy błąd Sojuszu.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">I dalej</p>
<blockquote><p>Pewnie nikt by go nie dostrzegł, gdyby nie fakt, że istnieje Sojusz Lewicy Demokratycznej. Dzięki temu co jakiś czas można wyrzygać, popluwać i zmieszać z błotem „czerwoną hołotę”. Gdyby Nałęcz miał cokolwiek wspólnego z lewicą to próbował by ją zmieniać, podejmowałby wyzwania. Dziwnym zbiegiem okoliczności to jednak on jest ciągłym komentatorem tego co w SLD.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Bardzo to po komsomolsku. Zwalczać wroga trzeba przede wszystkim we własnych szeregach. Tym bardziej, że wg. Naczasa Nałęcz nie może mieć racji z definicji, ponieważ</p>
<blockquote><p>Napieralski w przeciwieństwie do Nałęcza jest młody i postrzegający politykę nie tylko jako konflikt my, wy  czy oni. Potrafi jednoczyć na różne sposoby, a Nałęcz zawsze potrafił tylko dzielić, pewnie ma to już po prostu wypisane na… czole.  Przede wszystkim jednak Napieralski jest człowiekiem sukcesu i jego umiejętność znajdywania się w odpowiednim  miejscu w odpowiednim czasie sprawia, że i na tym polu różni się znacząco od nic nie osiągającego w życiu Tomasza Nałęcza.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Przyznam, że umiejętność „łączenia” wykazywana przez pana Naczasa nie wróży SLD świetlanej przyszłości, ale to już nie moje zmartwienie.</p>
<p style="text-align: justify">Można się tylko zastanawiać, czy wyborcy zastanawiając się na kogo oddać głos, będą brali pod uwagę same tylko występy kandydata, czy jego otoczenia też. Pamiętamy przecież, jakie emocje w przeszłości wywoływały osoby pracujące w kancelarii śp. prezydenta. To właśnie było „otoczenie”. Na wszelki więc wypadek oddając głos, musimy pamiętać, że wybieramy kandydata z całym dobrodziejstwem, za przeproszeniem, inwentarza.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/05/27/faryzeusze-wszystkich-krajow-laczcie-sie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Don Vito Corleone w Polsce</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/05/23/don-vito-corleone-w-polsce/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/05/23/don-vito-corleone-w-polsce/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 May 2010 08:16:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[Czarnecki]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Migalski]]></category>
		<category><![CDATA[NIK]]></category>
		<category><![CDATA[polityczny PR]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciechowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2439</guid>
		<description><![CDATA[Każdy kto pamięta, że Don Vito Corleone chętnie oddawał ludziom przysługi, pamięta też zapewne, iż na ich temat rozwinął on swoistą filozofię. Była jasna, spójna i logiczna. Nikt przy zdrowych zmysłach nie odmówiłby mu racji. A jednak są tacy, którzy udają, że u nas nie ma ona zastosowania. Ludzie wchodzący do polityki tracą czasem całe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Każdy kto pamięta, że Don Vito Corleone chętnie oddawał ludziom przysługi, pamięta też zapewne, iż na ich temat rozwinął on swoistą filozofię. Była jasna, spójna i logiczna. Nikt przy zdrowych zmysłach nie odmówiłby mu racji. A jednak są tacy, którzy udają, że u nas nie ma ona zastosowania.<span id="more-2439"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">Ludzie wchodzący do polityki tracą czasem całe lata, by zdobyć, a następnie ugruntować swoją pozycję w partii. To ona z czasem przekłada się na rodzaj życiowej stabilizacji w postaci dostępu do stanowisk, apanaży tudzież perspektyw pozapolitycznych. Po osiągnięciu tego celu, nie schodzi się już poniżej pewnego pułapu, co tak pięknie zobrazowała filmowa żona Jerzego Dobrowolskiego w komedii „Poszukiwany, poszukiwana”, mówiąc : mój mąż jest z zawodu dyrektorem.</p>
<p style="text-align: justify">Jeśli partia ma charakter wodzowski, a z takimi w Polsce mamy coraz częściej do czynienia, pozycja polityka może zostać zachwiana nie tylko w wyniku nieszczęśliwych zdarzeń losowych, czy ambicjonalnych wojenek z innymi członkami stada, ale także z powodu kaprysu wodza. Normalny człowiek uznałby taką sytuację za upokarzającą i naruszającą jego godność. Polityk z godnością osobistą rozstaje się na dość wczesnym etapie kariery, więc tego rodzaju niedogodność spływa po nim jak, za przeproszeniem, po kaczce. Bywa, że popadłszy w konflikt opuszcza swoje ugrupowanie, ale zwykle dość szybko odnajduje się w innym. Są partie, które wręcz specjalizują się w pozyskiwaniu tego rodzaju „odpadów poprodukcyjnych”. Nie za darmo rzecz jasna, zasada Don Vito działa nieubłaganie. Prędzej, czy później, za wszystko trzeba zapłacić.</p>
<p style="text-align: justify">Cena bywa tym większa, im partia jest mniej demokratyczna, im pozycja wodza silniejsza. Przeglądając blogi niektórych polityków mających tego rodzaju doświadczenie za sobą, widać to wyraźnie. Marek Migalski ma za sobą drogę o tyle nietypową, że próbował sił poza polityką aż do momentu, kiedy „układ” zablokował mu karierę naukową. Jako ofiara systemu znalazł przytulisko w jedynej nadającej się do tego partii. No i pan Migalski płaci. Problemy europejskie zdecydowanie mniej miejsca zajmują w jego wynurzeniach, za to wrogowie wodza muszą się mieć przed nim  na baczności. Co tam wrogowie, wystarczy podejrzenie o lekką niechęć a już<a href="http://migalski.blog.onet.pl/"> pan europoseł rusza do szarży. </a></p>
<blockquote><p>gdyby to nasi politycy mówili tak, jak znowu mówią panowie Palikot, Niesiołowski czy Kutz, gdyby to Paweł Poncyliusz udzielił takiego kuriozalnego wywiadu, jak ten pani Kidawy – Błońskiej w dzisiejszej „Rzepie”, to już by nas nie było! [...] Bo nam nie daje się drugiej szansy, a Komorowskiemu i jego ludziom daje się kilka „żyć”. Nie za bardzo to sprawiedliwe</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Niewątpliwie przygotowanie teoretyczne pomogło w tym wypadku w szybkim „złapaniu stylu” nowego środowiska. Tylko podziwiać.</p>
<p style="text-align: justify">Ryszard Czarnecki potrafi zadziwić obserwatorów życia politycznego niezwykłym darem orientacji w przestrzeni. Mało kto potrafi z pamięci wymienić wszystkie partie, których był członkiem. A jednak nigdy nie zdarzyło mu się pomylić aktualnego wroga, którego w ramach wypłacania się najnowszemu dobroczyńcy powinien atakować. To spora, choć jedyna, umiejętność kolejnego naszego reprezentanta na forum Europy. Czasem bywa, że zawiedzie inwencja, przeciwnik „zejdzie z linii strzału”, ale wtedy<a href="http://ryszardczarnecki.blog.onet.pl/Powodz-wazniejsza-od-polityki,2,ID406831638,n"> zawsze można napisać</a></p>
<blockquote><p>Powódź, powódź, powódź&#8230; W tej sytuacji wybory naprawdę muszą zejść na dalszy plan&#8230;</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Bywa, że konieczność spłacania długów ujawnia w polityku ukryte talenty. Janusz Wojciechowski, niegdyś prominentny działacz PSL, prezes NIK, którą to instytucję zwykliśmy kojarzyć z poważnymi ludźmi, przygarnięty przez nowe środowisko,<a href="http://januszwojciechowski.blog.onet.pl/"> spłaca zobowiązania &#8230; pisząc wiersze</a>. Oczywiście, odpowiednio ukierunkowane.</p>
<blockquote><p>Chodził sobie od laseczka do laseczka</p>
<p>Zielonego, przez zagony i mokradła</p>
<p>Kiedyś w lesie napotkała go dzieweczka</p>
<p>Ale chleba mu nie dała. Sama zjadła.</p>
<p>I się zmartwił tym Wielmożny Pan Marszałek</p>
<p>Że dzieweczka już nie bardzo jest mu rada</p>
<p>I pomyślał – się cholera doigrałem</p>
<p>Że mi popularność wśród dzieweczek spada</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Wielka Improwizacja może toto nie jest, ale przecież wszystko jest kwestią ćwiczeń. Życząc nowej gwieździe poezji polskiej sukcesów, przypominam, że oprócz „hajda na wroga”, można też od czasu do czasu pomaślić szefowi. Może inspiracją będzie Kazik Staszewski i jego „Baranek”? Wypadałoby przecież jakoś skomentować aktualny image dobroczyńcy, n’est-ce pas? <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/baranek3.jpg">To niemalże „gotowiec”</a>&#8230;</p>
<blockquote><p>„&#8230; a przed nim bieży baranek</p>
<p>a nad nim lata motylek&#8230;”</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">Oczywiście, odbiorca tego typu przedstawień może odczuwać niesmak, zażenowanie itd. Jeśli jednak poważni, wydawałoby się ludzie, nie wahają się niszczyć swojego przez lata wypracowanego wizerunku, to nie jest to tylko kwestia ich własnego pojmowania godności. Jest to również demonstracja braku strachu przed konsekwencjami ze strony wyborców. Dopóki istnieje system wyborczy, przy którym nie mamy nic do powiedzenia na temat poszczególnych polityków, a głosujemy jedynie na partie, polityk może sobie bezkarnie skakać z kwiatka na kwiatek, błaznując cynicznie, pewien, że nie wyborca, lecz kolejny duce jest panem jego losu.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/05/23/don-vito-corleone-w-polsce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Komunikacyjne katharsis Palikota?</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/05/16/komunikacyjne-katharsis-palikota/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/05/16/komunikacyjne-katharsis-palikota/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 May 2010 12:16:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Palikot]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[katharsis]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Newsweek]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2374</guid>
		<description><![CDATA[Palikot zdecydował się na udzielenie wywiadu &#8222;Newsweekowi&#8221;, choć, wiedząc, o co będzie pytany, mógł omijać redakcję z daleka. Czy zmienił zdanie na temat Lecha Kaczyńskiego? I tak i nie. Niejednoznaczność odpowiedzi na to pytanie nie oznacza jednak, że Palikot wyrażał się precyzyjnie. Dziennikarze przypomnieli Palikotowi jego słowa (z książki opublikowanej tuż przed katastrofą smoleńską) na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Palikot zdecydował się na udzielenie wywiadu &#8222;Newsweekowi&#8221;, choć, wiedząc, o co będzie pytany, mógł omijać redakcję z daleka. Czy zmienił zdanie na temat Lecha Kaczyńskiego? I tak i nie. Niejednoznaczność odpowiedzi na to pytanie nie oznacza jednak, że Palikot wyrażał się precyzyjnie. </strong><span id="more-2374"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Dziennikarze przypomnieli Palikotowi jego słowa (z książki opublikowanej tuż przed katastrofą smoleńską) na temat Lecha Kaczyńskiego jako prezydenta Polski:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Był nikim, aż sam byłem zdziwiony, jak mało znaczył.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Na pytanie, czy obecnie też tak uważa, Palikot odpowiada:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Nie. (…) Nie będę tak już mówił. 10 kwietnia ten dawny, agresywny i bezwzględny Janusz Palikot zginął pod Smoleńskiem wraz z Lechem Kaczyńskim.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Sprytnie, choć, dla zwolenników PiS-u &#8211; bardzo drażniąco. Zwłaszcza, gdy przypomnimy sobie, że „dawny” Palikot już parokrotnie „umierał” a potem niepostrzeżenie wracał między żywych.</p>
<p style="text-align: justify;">Oto inny cytat przypominany posłowi PO w dziennikarsko-sadystyczny sposób, tym razem z bloga, notki z 2 września 2009:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Zmęczeni i zestresowani Japończycy uprawiają seks z lalkami, gdyż te niczego od nich nie oczekują. Dostarczają podwójnej rozkoszy: seksualnej i psychicznej. Podobny jest stosunek Lecha Kaczyńskiego do Polski: zaspokajać wszystkie swoje polityczne potrzeby i niczego w zmian. Kupmy mu lalkę!</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Palikot na to:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Wiem, że dzisiaj takie cytaty stawiają mnie w beznadziejnym położeniu. Co mam powiedzieć w obliczu tego, że Lech Kaczyński zginął lecąc do Katynia i leży na Wawelu?</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">To prawda – stawiają. Choć nie powinny. Jeżeli cokolwiek stawia(ło) Palikota w złym świetle to sposób w jaki uprawia(ł) komunikację polityczną. Przewartościowywanie jego wypowiedzi z uwzględnieniem śmierci ich głównego bohatera nie jest jednak uczciwe, podobnie jak nieuczciwe byłoby przewartościowywanie wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Spieprzaj dziadu!</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">…w hipotetycznej sytuacji, w której wspomniany „dziad” byłby martwy. Wypowiedź taka nie stałaby się ani bardziej kulturalna ani mniej kulturalna, widzielibyśmy ją jednak w innym świetle i tu właśnie popełniamy –  jako tylko ludzie i aż ludzie – błąd.</p>
<p style="text-align: justify;">Kolejny „strzał” dziennikarzy &#8222;Newsweeka&#8221; cytatem z bloga Palikota w samo serce Palikota, biegnie w podobnym, względem wyżej zarysowanego, kierunku:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Gdyby było tak, że Jarosław Kaczyński udaje Lecha, który od dawna już nie żyje – tylko po to aby wciąż stwarzać swoje szanse polityczne – to byłby to prawdziwy skandal. Mamy zasadnicze wątpliwości, czy Lech żyje?”.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Palikot słusznie oponuje:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Proszę nie nadużywać sytuacji. (…) Jest nadużyciem wzięcie cytatu z innej epoki i przypominanie go dziś, po Smoleńsku.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">To sprowokowało dziennikarzy do dopytywania. Po pytaniu:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>A na pewno jest inna epoka?</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Pojawia się wreszcie oczekiwana przez nich samokrytyka posła PO:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>W przypadku Janusza Palikota tak. Byłem bardzo uwikłany w Lecha Kaczyńskiego tą swoją ostrą krytyką, przekraczającą granice. Dla mnie śmierć prezydenta jest także częścią mnie samego. Być może symbolicznie — na moim przykładzie — będzie szansa pokazać: nie warto przekraczać granic.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Samokrytyka dotyczy jednak wyłącznie formy komunikacji nie zaś jej treściowego trzonu. Na kolejne pytanie dziennikarzy:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Na grobie prezydenta na Wawelu pan był?</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Palikot odpowiada:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Nie.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Podobnie jak na następne:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>&#8222;Newsweek&#8221;: Wybiera się pan?</p>
<p>Janusz Palikot: Nie.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Odpowiedź na pytanie:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>A dobrze się stało, że Lech Kaczyński został pochowany w tym wyjątkowym miejscu?</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">…rozwiewa wszelkie wątpliwości dziennikarzy i czytelników „Newsweeka” odnośnie zakresu skruchy posła PO:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Nie. To był zły prezydent.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Niejeden raz obserwowaliśmy wielkie metamorfozy polityków, metamorfozy instrumentalne i podporządkowane realizacji bieżących celów politycznych. Tak też możemy odczytywać deklarację Palikota; jej ocenianie stanie się możliwe dopiero, gdy zobaczymy, czy czyny (także czyny medialne posła PO) będą szły w parze z zapowiedzią wielkiej przemiany. Pamiętając jednak poprzednie zapowiedzi Palikota, spodziewać się można, że wkrótce wróci do dawnego stylu, zmieni się jedynie obiekt jego ataków i będzie najprawdopodobniej obiekt spokrewniony z Lechem Kaczyńskim.</p>
<p style="text-align: justify;">Przyznać jednak należy, że Palikot zachował się pod pewnym względem konsekwentnie. Zrewidował, przynajmniej w warstwie deklaracji, swoje podejście do formy uprawianej przez siebie komunikacji politycznej, nie zmienił jednak nic w treści, nie stał się wyznawcą legendy Lecha Kaczyńskiego i to go chroni przed śmiesznością.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/05/16/komunikacyjne-katharsis-palikota/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Balcerowicz może odejść</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/05/11/balcerowicz-moze-odejsc/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/05/11/balcerowicz-moze-odejsc/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 11 May 2010 06:58:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[Kalata. PKW]]></category>
		<category><![CDATA[Lepper]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2316</guid>
		<description><![CDATA[Cokolwiek by mówić, Andrzej Lepper jest, jak na Polskę, politykiem wyjątkowym. Jego przykład powinien znaleźć się we wszystkich opracowaniach i podręcznikach mówiących o stanie naszego kraju i jego „klasy politycznej”.Czy jego kariera dobiegła już końca? Wczoraj Państwowa Komisja Wyborcza odmówiła Lepperowi rejestracji jego kandydatury w tegorocznych wyborach prezydenckich. Państwowa Komisja Wyborcza informuje, że po rozpatrzeniu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Cokolwiek by mówić, Andrzej Lepper jest, jak na Polskę, politykiem wyjątkowym. Jego przykład powinien znaleźć się we wszystkich opracowaniach i podręcznikach mówiących o stanie naszego kraju i jego „klasy politycznej”.Czy jego kariera dobiegła już końca?<span id="more-2316"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wczoraj <a href="http://www.pkw.gov.pl/pkw2/index.jsp?place=Lead07&amp;news_cat_id=22826&amp;news_id=43873&amp;layout=1&amp;page=text">Państwowa Komisja Wyborcza </a>odmówiła Lepperowi rejestracji jego kandydatury w tegorocznych wyborach prezydenckich.</p>
<blockquote><p>Państwowa Komisja Wyborcza informuje, że po rozpatrzeniu zgłoszenia kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Zbigniewa Leppera, dokonanego w dniu 6 maja 2010 r., na podstawie art. 42 ust. 3 ustawy o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej postanowiła odmówić zarejestrowania Andrzeja Zbigniewa Leppera jako kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w wyborach zarządzonych na dzień 20 czerwca 2010 r.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ubył więc jeden z kandydatów, do którego startów już się wszyscy przyzwyczailiśmy. Podany powód odrzucenia rejestracji, a także znowelizowane polskie prawo dają asumpt do przypuszczeń, że jego kariera polityczna dobiegła końca. Czy na pewno?</p>
<p style="text-align: justify;">Jego przypadek jest szczególnie ciekawy dla naszego portalu, gdyż nie jest dla nikogo tajemnicą, iż nieprawdopodobne postępy jakie poczynił pod każdym względem, są w dużej mierze wynikiem pracy specjalistów od wizerunku, politycznych marketingowców, czyli tej branży, z którą mamy jako społeczeństwo do czynienia dopiero w warunkach demokratycznych. Nie umniejsza to w żadnym stopniu jego własnego wkładu pracy i umiejętności. Jak polityk, ale i jako człowiek zmienił się chyba najbardziej ze wszystkich. Nie tylko dlatego, jak chcą złośliwi, że miał najwięcej do nadrobienia. Wśród klasy politycznej mamy wielu ludzi, którym przydałoby się nieco szkolenia, że o szkole jako takiej nie wspomnę. Niektórych znamy od lat 20 i nie widać, by przynajmniej starali się dokonać jakichś zmian w dobrym kierunku. On się starał. Wystarczy rzucić okiem na kilka znanych powszechnie fotografii z jego politycznej drogi.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/lepper2.jpg">Pierwsza</a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/lepper1.jpg">Druga</a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/lepper3.jpg">Trzecia</a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/lepper5.jpg">Czwarta</a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/lepper4.jpg">Piąta</a></p>
<p style="text-align: justify;">Dopiero takie zestawienie pokazuje nieprawdopodobny dystans, jaki zdołał przebyć. Niesłusznie przyrównywany do Dyzmy, bo zdecydowanie bardziej otwarty na naukę i nowe doświadczenia, pokazał przy okazji coś, o czym wszyscy mówią, ale co niekoniecznie skutkuje w wynikach wyborczych. Cynizm, dwulicowość i obłudę polityki jako takiej. Obejmując urząd wicepremiera miał już na koncie prawomocne wyroki, był odsądzany od czci i wiary przez wszystkie możliwe środowiska opiniotwórcze. Na dodatek ten awans umożliwiła mu partia o nazwie Prawo i Sprawiedliwość. Ironia? A może „normalność” polskiej polityki? Będąc poza parlamentem w obecnej kadencji Andrzej Lepper nie zaprzestał działalności. Zawsze jest ciekawym obiektem dla mediów i tak pewnie będzie jeszcze długo. <a href="http://alepper.blog.onet.pl/Pomysly-Samoobrony-wzorem-dla-,2,ID403975174,n">Prowadzi blog</a>, który warto odwiedzać, choćby ze względu na takie perełki, jakie pokazują się w nim ostatnio. Lepper wytyka politykom zawłaszczanie pomysłów Samoobrony, które wcześniej&#8230; sami krytykowali.</p>
<blockquote><p>Nie ma nas w sejmie zaledwie 2,5 roku, a już nasze pomysły, które, kiedy my je przedstawialiśmy były &#8222;czystym populizmem&#8221; i &#8222;demagogią&#8221;,  gdy ich autorstwo przypisują sobie inni okazują się &#8222;wartymi rozważenia&#8221;, &#8222;ciekawymi&#8221; lub nawet &#8221;jedynymi logicznymi</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Przykład, który podaje, jest sprawdzalny i, nie da się ukryć, wagi niezwykłej.</p>
<p style="text-align: justify;">
<blockquote><p>Przykład z ostatnich dni &#8211; rząd PO/PSL chce by pieniądze z OFE zostały przeniesione do ZUS, tak by dać Polakom wybór czy chcą państwowego czy prywatnego ubezpieczyciela. A przecież to jest nasz pomysł! Już w 2007 nasza minister pracy Anna Kalata proponowała takie rozwiązanie. Wtedy podniosło się wielkie larum, że to &#8222;populizm&#8221;[...] Teraz więc rząd wraca do tego, co wtedy &#8221;niezależny ekspert&#8221;, a dziś minister w rządzie Tuska Michał Boni nazywał &#8222;nieodpowiedzialnością&#8221;.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tematyka tej „dyskusji” blogowej to też przykład na dystans, jaki Lepper przebył od czasów wysypywania zboża na torach. Mało kto chce to wprost zauważyć, a szkoda, bo casus Andrzeja Leppera pokazuje, z jednej strony, że klasa polityczna niekoniecznie jest jakąś szczelnie zamkniętą kastą, niedostępną dla kogoś, kto chciałby polityką się zająć, a z drugiej, jak ważny jest wizerunek dla polityka. Adndrzej Lepper jako wicepremier był już do zaakceptowania dla wszystkich. Na tego, do pewnego czasu ulubieńca satyryków, już nie patrzano jak na cielę z dwiema głowami. Był „normalnym” politykiem. Popełnił także wiele klasycznych błędów na swej drodze, od czasów tworzenia partii aż po sprawowanie władzy. To także ciekawy temat do analizy dla przyszłych polityków i politologów.</p>
<p style="text-align: justify;">Znając jego charakter nie sądzę, byśmy mieli już o nim nie usłyszeć. Nie wiem, co planuje i jak zachowa się w tej, dość niewygodnej, sytuacji. Wiem jednak, że warto od czasu do czasu przyjrzeć się jego najnowszym poczynaniom.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">P.S. A jednak. PKW zmieniła zdanie. Andrzej Lepper znowu jest jednym z kandydatów.  Czy jednak wobec dwubiegunowości polskiej sceny politycznej potrafi zaznaczyć swa obecność w kampanii na tyle, by stało się to początkiem odbudowy Samoobrony? Przekonamy się niebawem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/05/11/balcerowicz-moze-odejsc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pawlak pierwszy, Pawlak wygra</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/04/24/pawlak-pierwszy-pawlak-wygra/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/04/24/pawlak-pierwszy-pawlak-wygra/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Apr 2010 06:58:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Jarubas]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Pałys]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[blogi]]></category>
		<category><![CDATA[Józef Racki]]></category>
		<category><![CDATA[mantra]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Mieczysław Kasprzak]]></category>
		<category><![CDATA[Mirosław Pawlak]]></category>
		<category><![CDATA[PSL]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Kalemba]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Olas]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Witaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Tadeusz Sławecki]]></category>
		<category><![CDATA[Waldemar Pawlak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2078</guid>
		<description><![CDATA[Niektórzy specjaliści od marketingu (nie tylko politycznego) wychodzą z założenia, że informacja długo powtarzana zostanie przyswojona przez konsumenta a jego myślenie i działanie zostanie uwarunkowane ową wielokrotnie powtarzaną informacją.  To prawda. Warto jednak dodać – uwarunkowanie uwarunkowaniu nierówne. Wczorajszy wieczór to czas wielkiej ofensywy blogerów PSL-u. Nie bez przyczyny – mieli społeczeństwu coś do zakomunikowania. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Niektórzy specjaliści od marketingu (nie tylko politycznego) wychodzą z założenia, że informacja długo powtarzana zostanie przyswojona przez konsumenta a jego myślenie i działanie zostanie uwarunkowane ową wielokrotnie powtarzaną informacją.  To prawda. Warto jednak dodać – uwarunkowanie uwarunkowaniu nierówne.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2078"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Wczorajszy wieczór to czas wielkiej ofensywy blogerów PSL-u. Nie bez przyczyny – mieli społeczeństwu coś do zakomunikowania. Coś bardzo ważnego. Przynajmniej dla PSL-u. Co takiego?</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Informujemy, iż Komitet Wyborczy Kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Waldemara Pawlaka jako pierwszy złożył w PKW dokumenty niezbędne do jego rejestracji.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Gratulacje! Jak wiadomo, kto pierwszy, ten lepszy. Przynajmniej w niektórych dziedzinach. Gdzie można przeczytać informację na temat tego wielkiego wydarzenia? Na blogach. Różnych. Np.:</p>
<p style="text-align: justify;">23 kwietnia 2010, godzina 21.35, <a href="http://adamjarubas.blog.onet.pl/2,ID405100570,index.html" target="_blank">bloguje Adam Jaruba</a>s, marszałek województwa świętokrzyskiego zamieszcza na swoim blogu notkę pt.: „Komitet zarejstrowany &#8211; Pawlak na prezydenta”. Szkoda, że do tytułu wkradła się literówka, był to bowiem tytuł znaczący. Znaczący, bo pierwszy. Treść notki – jak wyżej;</p>
<p style="text-align: justify;">23 kwietnia 2010, godzina 21.43, <a href="http://andrzejpalys.blog.onet.pl/2,ID405101060,index.html" target="_blank">bloguje Andrzej Pałys</a>, poseł ziemi świętokrzyskiej, tytułując swój post: „Pawlak pierwszy – już zarejestrowany”. Treść postu – prawie jak u Jarubasa. I prawie w tym, oraz kolejnych przypadkach, nie robi najmniejszej różnicy;</p>
<p style="text-align: justify;">23 kwietnia 2010, godzina 21.56, <a href="http://miroslawpawlak.blog.onet.pl/2,ID405101971,index.html" target="_blank">bloguje Mirosław Pawlak</a>, poseł ziemi świętokrzyskiej. „No to mamy komitet wyborczy” – informuje tytuł postu;</p>
<p style="text-align: justify;">23 kwietnia 2010, godzina 22.07, <a href="http://mieczyslawkasprzak.blog.onet.pl/2,ID405102684,index.html" target="_blank">bloguje Mieczysław Kasprzak</a>, poseł na sejm z Podkarpacia. Post zatytułował: „Komitet Waldemara Pawlaka jako pierwszy zarejestrowany w PKW”;</p>
<p style="text-align: justify;">23 kwietnia 2010, godzina 22.13, <a href="http://tadeuszslawecki.blog.onet.pl/2,ID405103036,index.html" target="_blank">bloguje Tadeusz Sławecki</a>, poseł na sejm z Lubelszczyzny. Tytuł: „Podpisy złożone &#8211; Komitet Waldemara Pawlaka”;</p>
<p style="text-align: justify;">23 kwietnia 2010, godzina 22.17, <a href="http://jozefracki.blog.onet.pl/2,ID405103302,index.html" target="_blank">bloguje Józef Racki</a>, poseł na sejm z Wielkopolski. Jego notkę anonsuje tytuł: „Mamy zarejestrowany komitet wyborczy”;</p>
<p style="text-align: justify;">23 kwietnia 2010, godzina 22.26, <a href="http://stanislawkalemba.blog.onet.pl/2,ID405103885,index.html" target="_blank">bloguje Stanisław Kalemba</a>, poseł na sejm z Wielkopolski. „Podpisy złożone &#8211; Komitet zarejestrowany” – informuje nagłówek;</p>
<p style="text-align: justify;">23 kwietnia 2010, godzina 22.40, <a href="http://stanislawkalemba.blog.onet.pl/2,ID405103885,index.html" target="_blank">bloguje Stanisław Witaszczyk</a>, poseł na sejm z województwa łódzkiego. Tytuł postu: „Zbierajmy podpisy, komitet już jest”;</p>
<p style="text-align: justify;">23 kwietnia 2010, godzina 22.44, <a href="http://stanislawolas.blog.onet.pl/2,ID405104948,index.html" target="_blank">bloguje Stanisław Olas</a>, poseł na sejm z województwa łódzkiego. Ubogaca czytelników o informację: „Mamy Komitet Wyborczy &#8211; jako pierwsi”.</p>
<p style="text-align: justify;">Brawo, brawo, brawo! Cóż za dyscyplina! Imponujące, ścisłe przestrzeganie harmonogramu blogowania! Wyszło znakomicie. Tylko… po co? Ano po to, by informacja ta zmonopolizowała podkategorię „Polityka” w kategorii „<a href="http://blog.onet.pl/znani.html" target="_blank">Znani blogują</a>” na Onecie. I zdominowała. Problem polega na tym, że stało się to w momencie, gdy czytelnictwo portali internetowych, w tym Onetu, nie sięgnęło zenitu,  bo&#8230; każdy wie co robi większość pracujących Polaków w piątek wieczorem. A może nie każdy?</p>
<p style="text-align: justify;">Poza tym ze wspomnianych postów miałoby wynikać, że skoro Pawlak jest pierwszy, osiągnął przewagę nad drugim, trzecim i każdym kolejnym. Tylko co to za przewaga? Czy mecze piłkarskie o najwyższe stawki wygrywają drużyny, których piłkarze przybywają do hoteli wcześniej od swych rywali, czy może na wynik wpływa skuteczność gdy całej drużyny?</p>
<p style="text-align: justify;">Zostańmy przy tej analogii. Do zwycięstwa potrzebna jest, po pierwsze, drużyna (zgrana), to PSL ma. Po drugie – wyróżniający się zawodnicy, którzy, wspierani przez ogół, są w stanie „ugrać” dla drużyny naprawdę dużo. Czy PSL ma takich? Podstawowym jednak warunkiem koniecznym warunkującym sukces w piłce nożnej jest dobrze przygotowane: strategia oraz taktyka. Czy seria postów wieczorową porą (w piątek) które niosą dobrą nowinę : Zarejestrował się! Jest pierwszy! – to w PSL-u taktyka na dziś i element strategii wyborczej na najbliższe miesiące? Jeżeli tak, zalecam przeprosić kibiców i zawodników z przeciwnej drużyny i wrócić do szatni na naradę. Długą naradę.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/04/24/pawlak-pierwszy-pawlak-wygra/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bielan, Kamiński do roboty!</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/02/01/bielan-kaminski-do-roboty/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/02/01/bielan-kaminski-do-roboty/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Feb 2010 13:15:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Bielan]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[brak zapału]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja polityczna]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Kamiński]]></category>
		<category><![CDATA[PR]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1183</guid>
		<description><![CDATA[O Bielanie i Kamińskim zwykło się mówić: „spin doktorzy PiS-u”. Taka etykietka zobowiązuje. Czy nadworni specjaliści ds. komunikacji społecznej w partii Jarosława Kaczyńskiego nie zapomnieli czasem, że blogi polityczne są nie tylko po to, by je zakładać, ale też by ich używać do komunikowania się z potencjalnymi zwolennikami i oponentami? O znaczeniu internetu we współczesnej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>O Bielanie i Kamińskim zwykło się mówić: „spin doktorzy PiS-u”. Taka etykietka zobowiązuje. Czy nadworni specjaliści ds. komunikacji społecznej w partii Jarosława Kaczyńskiego nie zapomnieli czasem, że blogi polityczne są nie tylko po to, by je zakładać, ale też by ich używać do komunikowania się z potencjalnymi zwolennikami i oponentami?</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1183"></span></p>
<p style="text-align: justify;">O znaczeniu internetu we współczesnej komunikacji politycznej nikogo nie trzeba przekonywać. Odgrywa ogromną rolę nawet w naszym dość zapóźnionym, w wymiarze marketingu politycznego, kraju. Jedni się z tego zapóźnienia cieszą uważając, że dzięki temu polska polityka jest prawdziwsza, inni narzekają, widząc w toporności komunikacji politycznej w Polsce jedną z przyczyn jej nieskuteczności, zarówno na arenie międzynarodowej jak i na lokalnym, międzypartyjnym poletku.</p>
<p style="text-align: justify;">Okazuje się jednak, że nawet najbardziej świadomi wśród świadomych, czyli sami spin doktorzy, zapominają o tym, jaki wpływ na wizerunek partii i polityka ma jego aktywność w sieci. W tym aktywność blogowa. Przyjrzyjmy się blogom Mariusza Kamińskiego i Adama Bielana.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://bielan.blog.onet.pl/" target="_blank">Blog Adama Bielana</a></p>
<p style="text-align: justify;">Od kiedy istnieje? Zajrzyjmy do archiwum. Hmm&#8230; Brak archiwum. Dobrze, przeglądnijmy ręcznie kalendarium publikacji. Nie ma, pusto, nic, pusto, brak, jest! W maju 2009 coś opublikował! Cztery posty! Wcześniej? Nie ma, pusto, brak, nic&#8230; Wygląda na to, że blog powstał i umarł w maju 2009.</p>
<p style="text-align: justify;">Ilu gości odwiedziło ten blog? Dokładnie 7688 osób. Pozostawili 69 komentarzy.</p>
<p style="text-align: justify;">W nagłówku widnieje napis: „blog nie zawsze polityczny”. No tak, tyle że ten blog jest w ogóle nie zawsze, żeby nie powiedzieć, prawie nigdy.</p>
<p style="text-align: justify;">Cieniutko jak na blog spin doktora głównej partii opozycyjnej. Nie wykorzystać takiej pozycji to niewybaczalny błąd PR-owski, którego nie uzasadnia nawet praca europarlamentarna.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://michaltomaszkaminski.blog.onet.pl/" target="_blank">Blog Michała Kamińskiego</a></p>
<p style="text-align: justify;">Kiedy powstał? Sprawdzamy w archiwum. Jest archiwum! Także w maju 2009. Odnotowano wówczas osiem postów, w tym cztery w tych samych terminach co posty Bielana (razem pisali, czy co?) jeden przed Bielanem i trzy po Bielanie. Poza tym blog istniał jeszcze w czerwcu. Kamiński blogował pierwsze pięć dni czerwca 2009 pod rząd! I tyle. Koniec.</p>
<p style="text-align: justify;">Ilu internautów odwiedziło Kamińskiego? Znacznie lepiej niż u Bielana – 12471 osób – ale i blog istniał, było nie było, dwa razy dłużej. Gorzej z komentarzami, goście zostawili ich jedynie cztery.</p>
<p style="text-align: justify;">Kolejny przykład zmarnowanego potencjału PR-owskiego. W nagłówku: „polski, europejski, Kamiński”. Czy ta gierka słowna ma wskazywać, że Kamiński reprezentuje trzeci, ponad europejski, czyli ogólnoświatowy poziom polityki? Jeżeli tak, blog światowego polityka rozczarowuje nie mniej, niż blog europejskiego Bielana.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak ma wyglądać wyjście spin doktorów PiS-u w stronę internautów?  Dla ich wizerunków politycznych byłoby znacznie, znacznie lepiej, gdyby nigdy blogów nie założyli lub je czym prędzej zlikwidowali. Obecnie powstaje bowiem wrażenie, że ktoś im podpowiedział, że warto, ale Bielanowi i Kamińskiemu brakło im zapału. Brak zapału w polityce bardzo źle wróży.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/02/01/bielan-kaminski-do-roboty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

