<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>SpinDoktorzy.PL &#187; autoprezentacja</title>
	<atom:link href="http://spindoktorzy.pl/tagi/autoprezentacja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://spindoktorzy.pl</link>
	<description>Rentgen Marketingu Politycznego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 02 Nov 2011 22:10:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Czy Korwin-Mikke dogoni peleton?</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/06/05/czy-korwin-mikke-dogoni-peleton/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/06/05/czy-korwin-mikke-dogoni-peleton/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Jun 2010 11:18:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[atrakcyjność]]></category>
		<category><![CDATA[autoprezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Napieralski]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Korwin-Mikke]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[mądrość]]></category>
		<category><![CDATA[popularność]]></category>
		<category><![CDATA[sondaż]]></category>
		<category><![CDATA[TVN24]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2519</guid>
		<description><![CDATA[Wyborcy polscy są już przyzwyczajeni: przy okazji każdych wyborów prezydenckich mamy do wyboru kandydatów popularnych i niepopularnych, atrakcyjnych i nieatrakcyjnych, mądrych i głupich. W każdych wyborach powtarza się, pośród alternatyw, jedno nazwisko: Janusz Korwin-Mikke – kandydat zawodowy nie poddający się wyżej zaproponowanym klasyfikacjom. W ostatnim sondażu portalu TVN24 Korwin-Mikke zajmuje czwarte miejsce. W badaniu wzięło [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Wyborcy polscy są już przyzwyczajeni: przy okazji każdych wyborów prezydenckich mamy do wyboru kandydatów popularnych i niepopularnych, atrakcyjnych i nieatrakcyjnych, mądrych i głupich. W każdych wyborach powtarza się, pośród alternatyw, jedno nazwisko: Janusz Korwin-Mikke – kandydat zawodowy nie poddający się wyżej zaproponowanym klasyfikacjom.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2519"></span></p>
<p style="text-align: justify;">W ostatnim sondażu portalu TVN24 Korwin-Mikke zajmuje czwarte miejsce. W badaniu wzięło udział 555,679 internautów i zaraz za Bronisławem Komorowskim (44%), Jarosławem Kaczyńskim (29%) i Grzegorzem Napieralskim (9%) uplasował się Korwin-Mikke właśnie – z poparciem 8%.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie inaczej w sondażu w „realu” przeprowadzonym przez MillwardBrown SMG/KRC dla TVN24; tu uzyskał znacznie mniej punktów procentowych poparcia, ale i tym razem zajął czwarte miejsce (po Komorowskim – 41%, Kaczyńskim – 31% i Napieralskim – 6% z wynikiem 3% poparcia).</p>
<p style="text-align: justify;">Moglibyśmy zadać w tym miejscu pytanie: co takiego sprawia, że w sytuacji skutecznie przez media podtrzymywanej polaryzacji sceny politycznej między PiS z Jarosławem Kaczyńskim i PO z Bronisławem Komorowskim (w duecie z Donaldem Tuskiem), w sytuacji niewielkiego ale wciąż konsekwentnego poparcia żelaznego elektoratu post-PZPR-owskiego dla dowolnego kandydata lewicy, tym razem dla pozbawionego charyzmy, bezbarwnego Napieralskiego, powtarzam: co w takiej sytuacji sprawia, że ktokolwiek wyraża poparcie dla kandydata-widmo, jakim jest Korwin-Mikke?</p>
<p style="text-align: justify;">Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, wypadałoby się zastanowić, dlaczego Korwin-Mikke jest kandydatem-widmo. Dlaczego jest gościem poważnych programów politycznych równie często jak Doda i Nergal? Dlaczego sondaże eksponowane w najważniejszych telewizyjnych serwisach informacyjnych zwykle nie zawierają nawet wzmianki o wyjątkowo wysokim, nie wyłącznie internetowym poparciu dla polityka bez zaplecza politycznego (bo chyba nie możemy nazwać zapleczem partii Wolność i Praworządność?).  Dlaczego wreszcie niejednokrotnie wysokie poparcie dla Korwina-Mikke nie przekłada się na oddawane na niego głosy?</p>
<p style="text-align: justify;">Problem Korwina-Mikke tkwi w definiującej go wizerunkowej ambiwalencji:</p>
<p style="text-align: justify;">Jest kandydatem popularnym w tym sensie, że nie może narzekać na niewielką rozpoznawalność. Jest kandydatem niepopularnym, bo zgarnia w wyborach porównywalną liczbę głosów do kandydatów jednorazowych i nikomu nieznanych. Jest kandydatem atrakcyjnym bo mówi rzeczy kontrowersyjne, używając obrazowego języka, jest odważny i zarazem świadomy swojej wiedzy w związku z tematami, które porusza. Jest kandydatem nieatrakcyjnym bo jest uznawany za kandydata bez szans, bo dotąd nie głosowało na niego zbyt wielu wyborców. Jest też uważany za straconego kandydata, bo jego sztab jest prawie zawsze całkowicie anonimowy a partyjne zaplecze – analogicznie – funkcjonuje od zawsze jako partia Korwina-Mikke, czyli partia nie znacząca nic bez swojego wodza. Korwin-Mikke to kandydat mądry, bo nie zdarzają mu się wpadki ujawniające jego niekompetencję w dziedzinach, których dotyczą jego wypowiedzi. Wie co mówi i nawet jeżeli słuchającym nie podoba się to, co mówi, nie mogą zarzucić mu powierzchowności i fasadowości  (typowej dla większości polityków) jego wypowiedzi. Jest kandydatem głupim, bo nie potrafi spokojnie usiedzieć na krześle, gdy słyszy słowa, które uważa za bzdury, czym umacnia swój wizerunek politycznego obłąkańca. Całkiem nieźle prezentuje się na nagraniach rozpowszechnianych w sieci, robiąc jednocześnie beznadziejne wrażenie, gdy znajdzie się między innymi politykami. Forma nie dogania treści i jego wystąpienia przynoszą zwykle rezultaty odwrotne względem zamierzonych.</p>
<p style="text-align: justify;">Korwina-Mikke nie ma w mediach głównego nurtu, bo jest (od ponad 20 lat) postacią kłopotliwą dla polityków głównego nurtu, choć z innych powodów niż, przykładowo, Andrzej Lepper. Już chyba tylko najbardziej naiwni odbiorcy mediów wierzą, że te odzwierciedlają (a nie kreują) obraz polityki, dlatego wieloletnia medialna marginalizacja Korwina-Mikke połączona z jego neurotyczną autoprezentacją, to zestaw wystarczających uzasadnień jego politycznego niebytu.</p>
<p style="text-align: justify;">Skoro bowiem mamy do czynienia z politykiem, którego osobliwe zachowanie może być medialnie eksponowane jako polityczna błazenada niezrównoważonego, niezrealizowanego osobnika, trudno wówczas oczekiwać, że tak zaprezentowany wizerunek zapewni kandydatowi znaczne poparcie wyborcze.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego więc Korwin-Mikke jest wciąż widoczny i to całkiem dobrze widoczny w sondażach? Jedna z możliwych odpowiedzi to zmęczenie wyborców fasadowością komunikacji politycznej. Jest czytany, słuchany, jego słowa są szeroko (głównie internetowo) dyskutowane, nie zmienia to jednak faktu, że w Polsce AD 2010 to nie układ politycznych preferencji internautów decyduje o wyniku wyborów. Poza tym najpoważniejszym wyzwaniem dla Korwina-Mikke jest przerzucenie mostów między postawami a zachowaniem wyborczym jego zwolenników. Jak dotąd widać w tym miejscu wielką czarną dziurę.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/06/05/czy-korwin-mikke-dogoni-peleton/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>42</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prawda czasu, prawda ekranu</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/04/06/prawda-czasu-prawda-ekranu/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/04/06/prawda-czasu-prawda-ekranu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Apr 2010 07:03:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[autoprezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[dyplomacja]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[Katyń]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[stosunki międzynarodowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1831</guid>
		<description><![CDATA[Medialna sensacja, jaką stała się telewizyjna emisja „Katynia” A.Wajdy w Moskwie wywołała kolejną dyskusję o temacie, na który wypowiadają się wszyscy, od rodzin ofiar, poprzez historyków aż do polityków. Pytanie: po co? Nie, nie zamierzam nikogo prowokować czy szokować tym pytaniem. Wręcz przeciwnie, zadaję je po to by odpowiedzieć na inne: jak to się stało, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Medialna sensacja, jaką stała się telewizyjna emisja „Katynia” A.Wajdy w Moskwie wywołała kolejną dyskusję o temacie, na który wypowiadają się wszyscy, od rodzin ofiar, poprzez historyków aż do polityków. Pytanie: po co?</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1831"></span><br />
Nie, nie zamierzam nikogo prowokować czy szokować tym pytaniem. Wręcz przeciwnie, zadaję je po to by odpowiedzieć na inne: jak to się stało, że przez 20 lat wolnej Polski nasi politycy nie doszli do wypracowania jednego, niezmiennego stanowiska w tej sprawie? Normalny człowiek chcąc cos załatwić z innym człowiekiem, musi najpierw sam sobie odpowiedzieć na pytanie, czego tak naprawdę chce? Oraz: czy to jest możliwe?</p>
<p style="text-align: justify;">Tymczasem mam wrażenie, że zbrodnia katyńska jest traktowana w zależności od aktualnych stosunków polsko rosyjskich, a także, niestety, od temperamentu aktualnie stojących u steru państwa. Że nie służy to ani pełnemu wyjaśnieniu sprawy, ani Polsce w kontaktach z Rosją – wydaje się oczywiste.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie znam jednej, oficjalnej odpowiedzi na pytanie: czego oczekujemy od Rosji w tej sprawie? Kiedyś słyszałem, że przyznania się do zbrodni i słów przeproszenia. Dziś już mało kto pamięta, że one ze strony rosyjskiej padły.</p>
<p style="text-align: justify;">No, ale natychmiast znaleźli się politycy, którzy zaczęli krzyczeć, że to za mało. Być może, nie przeczę. W takim razie, co nie będzie „za mało”? Dlaczego przez 20 lat nie ma stanowiska, które Polska mogłaby konsekwentnie prezentować na forum międzynarodowym? Dlaczego wszystko zależy od emocji i nastroju poszczególnych polityków? Nie jest to poważne traktowanie problemu, a na dodatek pozwala „grać” mordem katyńskim tym siłom w Rosji, które zainteresowane wyjaśnieniem sprawy nie są.</p>
<p style="text-align: justify;">Ostatnio przetoczyła się przez media fala świętego oburzenia w związku z procesem w Strasburgu, gdzie Rosjanie odpowiadając na pozew <a href="http://www.rp.pl/artykul/442884,456393_Memorandum_Moskwy__to_przejaw_cynizmu.html" target="_blank">napisali, że</a>&#8230;</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>&#8230;ponieważ ofiary nie były zidentyfikowane, nie ma podstaw, by uznać, że zostały rozstrzelane.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Pomijając fakt, że Rosjanie napisali tę odpowiedź jakiś rok temu, a nasi dzielni politycy wykorzystują ją do wojenek między sobą dziś, kiedy klimat polityczny ma szansę nieco się ocieplić, mamy tu do czynienia  albo z ignorancją, albo świadomym wprowadzaniem opinii publicznej w błąd.</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Oficjalnie mówi się jedno, poprawia atmosferę. Jednocześnie śle się cyniczne pisma do Strasburga.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Bo to akurat jest nieprawda. Nie działo się to „jednocześnie”, co zostało już ustalone.  Jeśli „specjalistka” opowiada takie rzeczy, to trudno się dziwić politykom, którzy na ogół specjalistami nie są.</p>
<p style="text-align: justify;">Ponadto nikt nie wyjaśnia opinii publicznej jednej rzeczy: co innego prawda historyczna, a co innego odpowiedź procesowa na skargę pojedynczej osoby.</p>
<p style="text-align: justify;">Można się oburzać i gorszyć, bo rzeczywiście brzmi to wręcz cynicznie i brutalnie, ale na taką skargę większość prawników świata odpowiedziałaby tak jak Rosjanie. Ergo: nie tędy droga. Rozumiem, że skargi rodzin pomordowanych są rozpaczliwym odruchem spowodowanym bezczynnością/partactwem/cynizmem (niepotrzebne skreślić) naszych polityków, ale nie dają nadziei na ostateczne załatwienie problemu.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.rp.pl/artykul/442884,456394_Udowodnilismy__ze_NKWD_rozstrzelalo_tysiace_Polakow.html" target="_blank">Rosyjski prawnik wyjaśnia</a> rzecz aż nadto jasno.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Akta osobowe, nie zachowały się, ponieważ zostały zlikwidowane. Zachował się jednak dokument, który mówił o ich zniszczeniu. To tzw. notatka Szelepina z 3 marca 1959 roku.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Niestety, prywatna strona pozywająca nie może opierać się na „prawdzie historycznej”, a na dokumentach i to dotyczących  konkretnej osoby.</p>
<p style="text-align: justify;">Prawdę historyczną za podstawę swych działań może natomiast wziąć państwo. Dopóki jednak nie doczekamy się współdziałania między naszymi organami władzy w tej sprawie, zamiast żenujących przepychanek „kogo zaproszono i kto jedzie” nie wróżę sukcesu ano oczekującym na zakończenie sprawy, ano na poprawę stosunków z sąsiadem. Mam zresztą dziwne wrażenie, że na tej poprawie niekoniecznie wszystkim zależy. „Dyżurny wróg” to rzecz bardzo cenna dla polityka. Można wówczas uprawiać „zawody w nienawidzeniu Rosji” i na tej podstawie prowadzić „rankingi patriotyczne”. Cel bezsensowny, ale narzędzie polityczne wspaniałe.</p>
<p style="text-align: justify;">W tym tygodniu o Katyniu będziemy słyszeli wiele. Przyglądajmy się i słuchajmy uważnie naszych „wodzów”. Czy z ich ust usłyszymy jakikolwiek konkret na temat: czego my tak naprawdę jako państwo oczekujemy od Rosjan w sprawie Katynia? Konkret, na którym będą mogli się oprzeć także Rosjanie.</p>
<p style="text-align: justify;">Na razie, na  nadmuchanych emocjach i licytacji ‘kto jest ostrzejszy” wygrywają tylko oni. My po raz kolejny pozostajemy na pozycji ofiary. Tyle, że tym razem, na własną prośbę.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jerzy  Łukaszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/04/06/prawda-czasu-prawda-ekranu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jaja polityka</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/04/04/jaja-polityka/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/04/04/jaja-polityka/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Apr 2010 09:51:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[autoprezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Napieralski]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Szmajdzinski]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Święta]]></category>
		<category><![CDATA[Wielkanoc]]></category>
		<category><![CDATA[wystąpienia publiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1803</guid>
		<description><![CDATA[Polityk musi liczyć się z tym, że 24 godziny na dobę jest na widoku (i podsłuchu). Jeśli więc nawet chrapie w nocy, powinien czynić to melodyjnie, kusząco, w odpowiedniej tonacji, by i tą swoją twórczością akustyczną zwabiać wyborców. Cóż dopiero, gdy składa publicznie życzenia! Teoretycznie można się nauczyć wszystkiego. W praktyce jednak liczy się tzw. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Polityk musi liczyć się z tym, że 24 godziny na dobę jest na widoku (i podsłuchu). Jeśli więc nawet chrapie w nocy, powinien czynić to melodyjnie, kusząco, w odpowiedniej tonacji, by i tą swoją twórczością akustyczną zwabiać wyborców. Cóż dopiero, gdy składa publicznie życzenia!</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1803"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Teoretycznie można się nauczyć wszystkiego. W praktyce jednak liczy się tzw. wyczucie, czyli coś, co się ma lub nie. Jeśli go brakuje, to nawet wystąpienie przygotowane przez specjalistę od wizerunku polityk zepsuje poprzez gesty, miny, nieodpowiednie tempo czy tonację. Brak szkolenia w tej dziedzinie plus przypadłości charakterologiczne wychodzą na jaw nawet przy czynności tak, wydawałoby się, prostej, jak życzenia świąteczne.</p>
<p style="text-align: justify;">Przede wszystkim należy sobie uświadomić, że obchodzona właśnie Wielkanoc jest największym świętem chrześcijańskim, a że chrześcijaństwo odegrało kluczową rolę w kształtowaniu się polskiej kultury i obyczajów, święta religijne są wydarzeniem nawet dla obywateli niekoniecznie identyfikujących się z Kościołem. Dlatego składane publicznie życzenia powinny „łapać” właściwy balans między religijnym i kulturowym znaczeniem tych dni. <a href="http://www.pis.org.pl/article.php?id=17101" target="_blank">Nie do końca udało się to Jarosławowi Kaczyńskiemu</a>, który poszedł zdecydowanie za daleko w stronę religijnego charakteru święta.</p>
<p style="text-align: justify;">Być może celował w tę część elektoratu, która na skutek różnych zabiegów ludzi skupionych wokół Radia Maryja staje się coraz mniej pewnym zapleczem dla Lecha Kaczyńskiego. Ponieważ jednak nie jest to elektorat podatny na jakiekolwiek manewry, jeśli nie płyną one z toruńskiej centrali, strzał chybi, dla pozostałych zaś zwolenników w życzeniach za mało jest polityka.</p>
<p style="text-align: justify;">Do kogo skierowane są życzenia polityków SLD, nie jestem w stanie powiedzieć. Jeśli nie chcieli podkreślać religijnej wymowy Wielkiejnocy, mogli nie robić nic. Niezłożenie życzeń byłoby, mimo wszystko, lepsze od tego, <a href="http://www.sld.org.pl" target="_blank">co zrobili</a>.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nadchodzą święta, a szczególnie lany poniedziałek.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Pan Napieralski zarobiłby krocie jako organizator kursu „Jak się skompromitować”. Jest niekwestionowanym mistrzem. Muszę przyznać, iż nie sądziłem, że aż takim.</p>
<p style="text-align: justify;">Kandydat na prezydenta, pan Szmajdziński, zwraca się ewidentnie do jakiejś podwórkowej gówniarzerii, dając tym samym sygnał, kto i co jest dla niego ważne. Proponuję pieniądze przeznaczone na kampanię wyborczą przeznaczyć na jakiś zbożny cel. W razie czego służę pomocą w jego wyborze.</p>
<p style="text-align: justify;">Nieźle wyważone <a href="http://www.youtube.com/watch?v=10H-P9IgruA&amp;feature=player_embedded" target="_blank">życzenia premiera Tuska</a> jako jedyne zawierają zręcznie potrąconą strunę religijno-patriotyczną związaną z JPII. Jak na liberalnego polityka, decyzja przytomna, ale tej akurat cechy Premierowi nikt nigdy nie odmawiał.</p>
<p style="text-align: justify;">Zdecydowanie najlepiej wypadają <a href=" http://www.prezydent.pl/aktualnosci/najnowsze-informacje/art,1321,zyczenia-wielkanocne-od-pary-prezydenckiej.html" target="_blank">życzenia złożone rodakom przez prezydenta.</a> Ktoś, kto je układał, doskonale wyczuł ten właściwy „balans”, o którym mówiłem wcześniej. Nie ma wątpliwości, że jest mowa o święcie religijnym, ale nie ma też wątpliwości, że życzenia wygłasza polityk. Strzał w dziesiątkę.</p>
<p style="text-align: justify;">Od siebie chciałbym złożyć Państwu serdeczne życzenia świąteczne, radości, spokoju i aby do przeżyć religijnych dołączyły chwile zadumy nad krętymi drogami narodowej kultury, które na nasz stół sprowadziły i kolorowe jajka, i baranka, i gałązki świeżej zieleni. Wesołych Świąt!</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/04/04/jaja-polityka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lustro na gościńcu</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/03/28/lustro-na-goscincu/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/03/28/lustro-na-goscincu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Mar 2010 09:04:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[autoprezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Joachim Brudziński]]></category>
		<category><![CDATA[młodzi]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[prawybory]]></category>
		<category><![CDATA[Radosław Sikorski]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[wystąpienia publiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1710</guid>
		<description><![CDATA[Cięlę z dwiema głowami zawsze wzbudzi większe zainteresowanie niż nawet egzotyczny okaz zwierzęcia, które urodziło się bez widocznych odchyleń. Nowość w polityce działa na podobnej zasadzie, dlatego prawybory, które, jak sądzę, z czasem staną się w polskich partiach normą, wywołały tyle dyskusji. Skończyły się i &#8230; niezależnie od tego jak można ocenić ten (jeszcze wciąż) [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Cięlę z dwiema głowami zawsze wzbudzi większe zainteresowanie niż nawet egzotyczny okaz zwierzęcia, które urodziło się bez widocznych odchyleń. Nowość w polityce działa na podobnej zasadzie, dlatego prawybory, które, jak sądzę, z czasem staną się w polskich partiach normą, wywołały tyle dyskusji.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1710"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Skończyły się i &#8230; niezależnie od tego jak można ocenić ten (jeszcze wciąż) eksperyment, jak wiele wytkniemy mu potknięć i niedoróbek, do których wszakże ma prawo jako prototyp, po jego zakończeniu zadajemy sobie pytanie: dlaczego? Dlaczego zwyciężył marszałek Komorowski a nie minister Sikorski? Pytanie istotne w obliczu czekających nas w tym roku wyborów tak prezydenckich, jak i samorządowych.</p>
<p style="text-align: justify;">Każdy wybór, jakiego dokonujemy, mówi przede wszystkim o nas samych. Jacy jesteśmy, czego chcemy, co odrzucamy, ale także jakie techniki marketingu politycznego na nas działają a wobec jakich pozostajemy nieczuli.</p>
<p style="text-align: justify;">Faul Sikorskiego na urzędującym prezydencie już na samym starcie odebrał mu pokaźną liczbę głosów i to wcale nie dlatego, by członkowie PO darzyli L. Kaczyńskiego  jakimś szczególnym sentymentem, lecz właśnie dlatego, że jest wręcz przeciwnie. Krytykujący od kilku lat braci Kaczyńskich za ich skłonność do wywoływania konfliktów, agresję słowną i ciągłe szukanie wroga, musieliby zaprzeczyć samym sobie wybierając człowieka, który postępuje podobnie. Co prawda poseł Brudziński nie zauważa tej analogii <a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Sikorski-jest-niedojrzaly-emocjonalnie-bylby-latwiejszy,wid,12111802,wiadomosc.html" target="_blank">oceniając ministra</a>:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Sikorski niewątpliwie byłby łatwiejszy, bo jest politykiem emocjonalnie niedojrzałym i że bardzo łatwo wyprowadzić go z równowagi</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">&#8230;ale mentalność Kalego nie jest ostatecznie niczym nowym w naszej polityce.</p>
<p style="text-align: justify;">Charakterystyczne, że po telewizyjnej debacie, wszyscy komentujący dziennikarze wskazywali na zwycięstwo Sikorskiego, gdy tymczasem głosujący sms-ami widzowie – odwrotnie. Żurnalistom podobał się Sikorski, bo pasuje on jak ulał do coraz bardziej agresywnego charakteru naszych mediów, na co zwraca uwagę coraz więcej ich odbiorców, a co jak na razie, nie robi większego wrażenia na ich gremiach kierowniczych. Dziennikarze poczuli w Sikorskim kogoś „ze swojej bajki”, gdy tymczasem marszałek, spokojny i przewidywalny nie  obiecuje na przyszłość zbyt wielu „gorących newsów”.</p>
<p style="text-align: justify;">Ciekawe, że żaden z panów redaktorów nie zająknął się w sprawie, która  rozpalała głowy internautów, a  mianowicie żony ministra. Przykry rozziew między sprawami dyskutowanymi publicznie w sieci a mediami, które( nie wierzę, że przypadkiem) w ogóle tego aspektu sprawy nie zauważały. Żydowskie pochodzenie pani Sikorskiej okazało się tematem zbyt ciężkim do udźwignięcia dla płochliwych komentatorów wolących udawać, że nie wiedzą o co chodzi, niż narazić się&#8230; no właśnie, komu?</p>
<p style="text-align: justify;">Mimo wszystko większą dojrzałość wykazali internauci, którzy mówiąc o wszystkim bez skrępowania potrafili zdobyć się także na <a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Na-prezydenta-wybieram-jego-zone---jest-piekna,wid,12113519,wiadomosc.html" target="_blank">głos</a>, że:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">&#8230;wybrałbym na prezydenta żonę Sikorskiego niż jego samego, bo jest inteligentniejsza i nie jest bufonem</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">O dziwo, głosów typowo antysemickich było niewiele i to raczej skryte za fałszywą troską o „tajemnice państwowe” i brak obywatelstwa polskiego. Ciekawe czy ktoś pamięta jeszcze, że pierwszy prezydent wolnej Polski po zaborach był obywatelem&#8230; Szwajcarii.</p>
<p style="text-align: justify;">Minister Sikorski deklarujący, że jest głównie kandydatem „młodych” otrzymał w Lublinie <a href="http://www.wiadomosci24.pl/artykul/spotkanie_z_radoslawem_sikorskim_w_lublinie_130981.html" target="_blank">odpowiedź</a>:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Młodzi lokalni działacze PO pozbawili jednak złudzeń Sikorskiego. Na spotkanie założyli koszulki z napisem: &#8222;Kocham Radka Sikorskiego&#8221; (przód), &#8222;Wygra Bronisław Komorowski&#8221; (tył). W ramach riposty szef MSZ wyjął koszulkę, na której widniał nadruk: &#8222;Kochamy Bronisława Komorowskiego&#8221; &#8211; wygra Radek Sikorski.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">I chyba ta jego reakcja, aczkolwiek dowcipna, mówi wszystko. Wet za wet, cios za cios, czyli dokładnie to, czego wyborcy mają już serdecznie dość w polskiej polityce.</p>
<p style="text-align: justify;">Marszałek tymczasem <a href="http://www.wprost.pl/ar/189131/Komorowski-wybory-raczej-w-pazdzierniku/" target="_blank">punktował</a> na każdym kroku podkreślając, że nawet ogłoszenie terminu wyborów prezydenckich  uzależnia od konsultacji.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Chodzi mi o to, by usłyszeć informację, czy są jakieś bardzo ważne przeszkody dla jakiegoś terminu z punktu widzenia jakiś bardzo ważnych prac prezydenckich, czy rządowych.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wyborcy daje to poczucie, że wszystko jest normalnie, spokojnie, że nie trzeba się niczym niepokoić. To procentuje przy urnie.<br />
Nasza klasa polityczna wyrosła w sporej części z walczącej Solidarności i wychowana na dość specyficznie wykładanej historii, bardzo często zapomina, że każda walka ma swój koniec, że z każdej wojny trzeba wrócić i chwycić za pług. A to, że znacznie trudniej się nim operuje niż szabelką, nie do wszystkich dociera na czas. Prędzej czy później polegną w „bitwie pod urną”.</p>
<p style="text-align: justify;">Wynik i tych i innych wyborów, jak stendahlowskie lustro, pokazuje przede wszystkim nas samych.</p>
<p><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/03/28/lustro-na-goscincu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Realny zysk z &#8222;prawyborów&#8221;</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/03/27/realny-zysk-z-prawyborow/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/03/27/realny-zysk-z-prawyborow/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Mar 2010 15:24:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[autoprezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Cezary Grabarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[głosowanie]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[odwaga cywilna]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[prawybory]]></category>
		<category><![CDATA[Radosław Sikorski]]></category>
		<category><![CDATA[wystąpienia publiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/2010/03/27/realny-zysk-z-prawyborow/</guid>
		<description><![CDATA[Stało się to, co musiało się stać. Komorowski rozgromił Sikorskiego. Wybierali go młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni, na wschodzie, zachodzie, północy i południu Polski. Co jednak najważniejsze, Komorowski wygrał w mediach. Nie tylko z Sikorskim, także z resztą kandydatów na prezydenta. Reżyserzy spektaklu PO pt.: „prawybory” mogą sobie pogratulować. Może nie tyle przebiegu całego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Stało się to, co musiało się stać. Komorowski rozgromił Sikorskiego. <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7707784,Komorowski_wygrywa_we_wszystkich_regionach_Polski.html" target="_blank">Wybierali go młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni, na wschodzie, zachodzie, północy i południu Polski</a>. Co jednak najważniejsze, Komorowski wygrał w mediach. Nie tylko z Sikorskim, także z resztą kandydatów na prezydenta. </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1703"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Reżyserzy spektaklu PO pt.: „prawybory” mogą sobie pogratulować. Może nie tyle przebiegu całego wydarzenia (w tym najsłabszego momentu – <a href="http://spindoktorzy.pl/2010/03/21/pr-pr-uber-alles/" target="_blank">debaty</a>), co jego medialnego rezonansu. Była to zaprawdę godna pozazdroszczenia (przez przedstawicieli pozostałych partii) oprawa medialna rozgrywek, nomen omen, wewnątrzpartyjnych.</p>
<p style="text-align: justify;">„Prawybory” to wydarzenie budzące silne emocje, także u niedawnych oponentów. Dla Komorowskiego polityczne uniesienia stały się źródłem <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7707634,Wybory_2010___Kocham_cie__Radku__ale_wygrala_Platforma__.html" target="_blank">deklaracji uczuć najwyższych</a>:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Kocham cię Radku, wygrała Platforma. Lubię cię i cenię, ale wygrała Platforma i niech tak już zostanie!</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">A mówią, że miłość, jeżeli prawdziwa, to tylko bezwarunkowa. Wychodzi jednak na to, że miłość wprawdzie w sercu Komorowskiego jest, ale liczy się dla niego przede wszystkim to, że Platforma wygrała z Radkiem. Oj poszydzą dziennikarze z tej niezręczności, poszydzą…</p>
<p style="text-align: justify;">Zwycięstwo w „prawyborach” sprowokowało także marszałka do mówienia o tym, co jest w życiu najważniejsze. Czyżby miłość? A może pieniądze? Być może miłość i pieniądze razem wzięte? <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7707634,Wybory_2010___Kocham_cie__Radku__ale_wygrala_Platforma__.html" target="_blank">Nie tędy droga</a>:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Bardzo serdecznie i z głębokim przekonaniem chcę podziękować mojemu znakomitemu kontrkandydatowi, Radosławowi Sikorskiemu. Dziękuję za dobrą i prawdziwą walkę. To się w życiu liczy.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Okazuje się więc, że w życiu należy walczyć, o wszystko. Walka czyni życie życiem. Wówczas – walcząc właśnie – jesteśmy dopiero w stanie poczuć smak życia.</p>
<p style="text-align: justify;">Istnienie zarysowanej przez Komorowskiego, wysoce niezręcznej opozycji &#8211; PO vs Sikorski &#8211; potwierdził Cezary Grabarczyk tymi słowy:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Platforma wygrała prawybory i to jest dobry prognostyk na jesień.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Sam świeżo mianowany oponent Platformy Obywatelskiej zachował się nieco bardziej <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7707676,Wybory_2010___Bronku__jestem_do_Twojej_dyspozycji_.html" target="_blank">dżentelmeńsko</a>:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Proszę wszystkich tych, którzy głosowali na mnie, o przerzucenie swego poparcia na mego szlachetnego rywala. Proszę, byście wsparli kampanię Bronisława Komorowskiego.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nie mógł sobie jednak odmówić tego, co lubi najbardziej na świecie – kalendarzowego odliczania. Pamiętamy przecież jak podczas swojej nieudanej konwencji prawyborczej <a href="http://spindoktorzy.pl/2010/03/02/radzio-na-prezydenta-piaskownicy/" target="_blank">powiedział</a>:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Już za 297 dni będziemy mogli powiedzieć BYŁY prezydent Lech Kaczyński!</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dziś natomiast <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7707600,Wybory_2010__Kandydatem_PO_na_prezydenta_zostaje___.html">uzupełnił</a>:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Już za 270 dni będziemy mogli powiedzieć z dumą: nasz prezydent Bronisław Komorowski!</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Na wypadek, gdyby o nim – osobniku który, przypominam, przegrał z PO, zapomniano, dodał zwracając się do Komorowskiego:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Jeśli uważasz, że cokolwiek z mojej wizji jest dobre dla Polski i warte realizacji, jestem do Twojej dyspozycji.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Na pewno coś się Komorowskiemu musiało podobać w wizji Sikorskiego. W końcu na Sikorskiego właśnie głosował Komorowski.</p>
<p style="text-align: justify;">Przegrany Sikorski postanowił ubogadzić podsumowanie swojej wypowiedzi o ciekawy element autoprezentacji:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Oddanie głosu na mnie wymagało odwagi cywilnej.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wychodzi na to, że większość członków PO tchórze, a prawdziwych bohaterów znalazło się w tej partii jedynie 31,5 procent. Nie sprecyzował Sikorski, dlaczego głosowanie na niego było aż tak potężnym wyzwaniem. Być może wkrótce, gdy obserwować będziemy masowe egzekucje jego zwolenników, oraz przejście niedobitków do leśnej partyzantki, zorientujemy się, którzy członkowie PO obdarzeni byli tak mężnymi sercami.</p>
<p style="text-align: justify;">Wracając do oprawy medialnej „prawyborów”, spin doktorom PO udało się całkowicie odwrócić uwagę mediów od pozostałych kandydatów, ale nie do roli kandydata PO, lecz do roli prezydenta RP. Umiejętnie dozowane napięcie oraz rozciągnięcie „prawyborów” w czasie sprawiło, że media i ich odbiorcy prawie całkowicie przestali interesować się prawdziwymi wyborami, skupiając się na tych wewnątrzpartyjnych. O to właśnie chodziło.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/03/27/realny-zysk-z-prawyborow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tusk vs Kaczyński &#8211; kto lepiej wypadł</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/02/07/tusk-vs-kaczynski-kto-lepiej-wypadl/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/02/07/tusk-vs-kaczynski-kto-lepiej-wypadl/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Feb 2010 13:03:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[afera hazardowa]]></category>
		<category><![CDATA[autoprezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[głosowanie]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[komisja śledcza]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[przesłuchanie]]></category>
		<category><![CDATA[wystąpienie publiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1224</guid>
		<description><![CDATA[Wśród 29 wypowiedzi wziętych pod uwagę (do niedzieli godz. 04.05) aż 11 zawierało  uzasadnienie wyrażonych opinii, co uznać należy za wiekopomny postęp. Spośród nich 5 wypowiedzi to głosy przemawiające za wygraną Kaczyńskiego, 6 za wygraną Tuska. Nie ma to jednak większego znaczenia bo: 1) Zwolennicy Tuska są szerzej reprezentowani w sieci, 2) Nie weryfikujemy wielokrotności [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Wśród 29 wypowiedzi wziętych pod uwagę (do niedzieli godz. 04.05) aż 11 zawierało  uzasadnienie wyrażonych opinii, co uznać należy za wiekopomny postęp. Spośród nich 5 wypowiedzi to głosy przemawiające za wygraną Kaczyńskiego, 6 za wygraną Tuska. </strong><strong></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1224"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Nie ma to jednak większego znaczenia bo: 1) Zwolennicy Tuska są szerzej reprezentowani w sieci, 2) Nie weryfikujemy wielokrotności wpisów jednego autora. Co ma zatem znaczenie? Uzasadnienia!</p>
<p style="text-align: justify;">Bez cienia wątpliwości większość oceniających odnosiła się do Tuska i Kaczyńskiego nie przez pryzmat oglądanych wystąpień publicznych, lecz biorąc pod uwagę swoje stałe preferencje wyborcze. Sami odpowiedzcie sobie na pytanie, czy bylibyście w stanie dobrze ocenić wystąpienie lidera nielubianej przez siebie partii i źle ocenić wystąpienie lidera waszej ulubionej partii? Odpowiedzi zostawcie dla siebie i się zastanówcie nad tym, co z nich wynika.</p>
<p style="text-align: justify;">Wracając do wyników „głosowania”:</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zwolennicy Kaczyńskiego:</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Młot na debili pisze, że w jego opinii Kaczyński był lepszy, bo swobodniejszy, luźniejszy i „bez adrenaliny podwyższonej jak u Tuska”. Nie dziwi go to, bo to w końcu „afera Tuska”. Okazuje się, że prosty chwyt retoryczny zastosowany przez Kaczyńskiego (nazwanie afery Tuskową) trafił na podatny grunt; mówienie o aferze jako o aferze Tuska jest – na dzień dzisiejszy – w takim stopniu zasadne, jak mówienie o Auschwitz jako „polskich obozach zagłady”, jak to czynią niektórzy dziennikarze amerykańscy. Nie zmienia to faktu, że swoboda i luz to na tyle nietypowe składniki autoprezentacji Kaczyńskiego, że większość obserwatorów zwróciła na nie uwagę.</p>
<p style="text-align: justify;">Internauta – Moja opinia – uważa, że Kaczyński wypadł lepiej, bo to „poważny facet, wyluzowany z pewną dozą humoru”. Ocena ta jest wysoce niespójna – określenia „poważny” i „wyluzowany” wprawdzie się nie wykluczają, ale w tym kontekście przynajmniej gryzą. Poza tym dowiadujemy się, że  „Tusk przy nim to fircyk” &#8211; nie dowiadujemy się jednak dlaczego.</p>
<p style="text-align: justify;">Oli uważa, że przegrał Tusk, bo „nie zna się na ustawach wiedać,że ten człowiek nie ma pojęcią jak być premierem, socjotechniką nardrabia,puste hasełka i ciągłe obiecywanie, czyli PR na maxa”. Oli wystawił więc, nieświadomie, pozytywną ocenę Tuskowi, nie Kaczyńskiemu. Pytanie dotyczyło bowiem nie tego, kto jest fajniejszy a tego, czyje wystąpienie było bardziej wiarygodne. Nie zrobimy jednak krzywdy Oli&#8217;emu i nie zakwalifikujemy tej wypowiedzi jako pro-Tuskowej. Trudno odnieść się do stwierdzenia o „byciu premierem”, ale samo przyznanie, że Tusk „nadrabia socjotechniką” stosując „PR na maxa” wskazuje na dostrzeganą przez Oli&#8217;ego skuteczność Tuska. Kaczyńskiego Oli nie ocenił.</p>
<p style="text-align: justify;">Munek albo nigdy dotąd nie pisał niczego z użyciem klawiatury, albo trzęsą mu się ręce, bo napisał co następuje: „dobra mina do zlej gryb tusk jakby przestraszony wypowiedzi nie pamietam bylo dawno temu do piaskownicy”. Najprawdopodobniej chodziło Munkowi o to, że Tusk wydawał się wystraszony przesłuchaniem i powtarzał często określenie „nie pamiętam” (co jest akurat totalną bzdurą, bo tego określenia nie używał). Dalej Munek pisał coś o piaskownicy ale to ma zapewne związek (biorąc pod uwagę styl pisania Munka) z miejscem w którym Munek aktualnie przebywa.</p>
<p style="text-align: justify;">Zyta popełniła zasadniczy błąd. Oceniając Tuska i Kaczyńskiego użyła moich słów jako swoich. Nie wypada i – poza tym – kompromituje to komentatora. Napisała bowiem „w syt., w ktorych trzeba przypomniec sobie cos kompromitujacego lub przynajmniej niekorzystnego dla osoby mowiacej traci pamiec i kluczy. To go w 100% dyskwalifikuje. Niestety zagadywal unikajac odp..Cala prawda”. Tak było w istocie, ale Zyta mogła się chociaż postarać wypowiedzieć własną opinię. Świadczyłoby to przynajmniej o jej chociaż częściowym przemyśleniu sprawy.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zwolennicy Tuska:</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Bloger Matus napisał Tuskowi piękną laurkę. Jak na dzień dziadka, a jak wiemy Tusk dziadkiem został. Docenia go za kondycję i tylko Matus wie, jaki to ma związek z komisją śledczą, chyba że chodzi o wytrzymanie wielogodzinnego zeznawania. Na to akurat, że było ono wielogodzinne, miał Tusk wielki wpływ. Gdyby odpowiadał w mniej barokowym stylu – trwałoby krócej. Matus pisze, że Tusk pokazał, że jest cierpliwy, łagodny „nawet wtedy, gdy irytacja jest uzasadniona”. Rzeczywiście Tusk nie dał się wyprowadzić z równowagi. Gdyby nie to, że jego mimika wyraża permanentne napięcie, również mógłby zostać oceniony jako swobodny w wymiarze autoprezentacji. Matus pisze także, iż Tusk pokazał, że „potrafi być twardy i nieustępliwy, gdy trzeba” oraz że jest „czujny, gdy zadaje mu się pytania z tezą”. Faktycznie był dobrze przygotowany do pojedynku na słowa i równocześnie właściwie wykorzystywał swoją pozycję (premiera jako przesłuchiwanego). Matus podsumował swój komentarz w sposób niestety kompromitujący. Twierdził, że była to „świetna lekcja o państwie, o władzy, o premierostwie” nie powiedział jednak,  skąd mu to przyszło do głowy. Stwierdził także, że po przesłuchaniu Tuska komisję można zamknąć, ale – znowu – nie dowiadujemy się z jakiego powodu.</p>
<p style="text-align: justify;">Florentina1 stwierdziła, że Tusk wypadł lepiej, ponieważ „do Komisji odnosił się z pełną powagą” to prawda. Trzeba jednak też przyznać, że do niego komisja odnosiła się z większą powagą niż do Kaczyńskiego. Dalej Florentina1 pisze „natomiast kaczor jak zwykle to spotkanie potraktował jako okazję do atakowania przeciwnika politycznego”. Trochę źle świadczy o piszącej to, że Tuska nazywa „Tuskiem” a Kaczyńskiego „kaczorem”. Inna sprawa, że w omawianym wymiarze wystąpienia Kaczyńskiego dało się dostrzec dobrze znanego, wojowniczego Jarosława, który operuje hakami, dokumentami na X, oraz czarno białą wizją rzeczywistości nie skażoną choćby nutą szarości. Gdy Florentina1 oskarża Kaczyńskiego o to, że wykorzystuje każdą okazję „aby kompromitować Platformę i jego przywódców”, wydaje się nie pamiętać, że to samo robili politycy PO, gdy byliu w opozycji. Taki rytuał. Reszta wypowiedzi Florentiny1 schodzi na poziom barowy, pomijamy więc ją.</p>
<p style="text-align: justify;">Marko oglądał jakieś inne, jak sądzę, dwa wystąpienia Tuska i Kaczyńskiego. Gdy się lubi Tuska lub Kaczyńskiego trudno ich pomylić, a Marko stwierdził, że „Jaro nigdy nie dorówna Donkowi” &#8211; dlaczego? Marko odpowiada: „Tusk odpowiadał na pytania rzeczowo a nie wymijająco jak Kaczynski”. Zostawmy to bez komentarza a Marko polecamy ponowne przeglądnięcie nagrań.</p>
<p style="text-align: justify;">Obserwatorpajaców uważa, że z przesłuchań wynika, iż „Tusk to jeszcze normalny człowiek, odpowiadający rzeczowo, natomiast Jaroslaw kaczyński to typowy paranoik partyjny, klepie jak mantrę kilka wyuczonych sloganów znanych nam od dziesięciu lat!!” Rzeczowości, jak wiadomo, nieco brakowało w wypowiedziach Tuska, a odnośnie partyjnej paranoi Kaczyńskiego (znowu mała litera przy nazwisku) nie można mu jej odmówić, choć w nowszych wystąpieniach jest jej nieco mniej. Odnośnie „klepania sloganów” panowie Tusk i Kaczyński wydają się iść łeb w łeb, choć zaiste są to slogany o innej treści.</p>
<p style="text-align: justify;">Aga dostrzega, pisząc o tym między wierszami, przemianę u Kaczyńskiego: „Zdecydowanie Tusk lepiej,swobodniej.Kaczyński wylazł wreszcie z ukrycie ,po solidnym szkoleniu,jak ma się zachowywać,ale i tak nikogo nie zwiedzie , osobowosci pełnej zawiści długo nie da się ukryć.To tylko kwestia czasu kiedy coś odpali”. Uważa jednak, że to Tusk wypadł lepiej. Podobno był swobodniejszy, z czym dość łatwo polemizować. Odnośnie solidnego szkolenia Kaczyńskiego – zgoda, odnośnie „osobowości pełnej zawiści” &#8211; można by ich wskazać wiele we wszystkich partiach, choć faktycznie, to komunikacja publiczna w wykonaniu Kaczyńskiego pozostawiała, przez długie lata, wiele do życzenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Bartek poszedł w podobnym do Agi kierunku. Akcentując agenturalną przeszłość Kaczyńskiego powiedział: „Kaczynski vel TW &#8221; Balbina&#8221; bardzo sie staral, przycisniety przez posla z PO, zaeragowal bardzo agresywnie mowiac o donosach(anonoimach)na jednego z czlonkow komisji. jakie to donosy i na jaki temat- nie powiedzial.Wygladalo to na zastraszanie komisji, przynajmniej ja tak to odebralem”. Prawdą jest, że w sytuacjach kryzysowych, a taką dostrzec można było w omawianym przypadku, Kaczyński powraca do swojego ulubionego tonu i stylu wypowiedzi: konfrontacyjnego, wręcz wojennego. Ten fragment to najsłabszy punkt całościowej autoprezentacji prezesa PiS podczas przesłuchania, trudno więc nie przyznać Bartkowi racji.</p>
<p style="text-align: justify;">Dziękuję wszystkim za udział w „dyskusji” i „głosowaniu” i zapraszam na kolejne (w każdą sobotę).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Opracował: Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/02/07/tusk-vs-kaczynski-kto-lepiej-wypadl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Taktyczna niepamięć Tuska</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/02/04/taktyczna-niepamiec-tuska/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/02/04/taktyczna-niepamiec-tuska/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Feb 2010 10:28:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[amnezja]]></category>
		<category><![CDATA[autoprezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[Beata Kempa]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Schetyna]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[komisja śledcza]]></category>
		<category><![CDATA[niepamięć]]></category>
		<category><![CDATA[pamięć długotrwała]]></category>
		<category><![CDATA[premier]]></category>
		<category><![CDATA[przesłuchanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1200</guid>
		<description><![CDATA[Tusk dołączył dziś do bardzo licznego grona polityków (różnych opcji) dotkniętych głębokim defektem pamięci długotrwałej. Podobno nie pamięta, o czym rozmawiał ze Schetyną przed dymisją Kamińskiego. Do walki z Tuskiem podczas obrad komisji ds. hazardgate najlepiej przygotowała się, co chyba nikogo nie dziwi, śledcza Kempa. Zebrała się w sobie i najuprzejmiej jak potrafiła zadała premierowi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Tusk dołączył dziś do bardzo licznego grona polityków (różnych opcji) dotkniętych głębokim defektem pamięci długotrwałej. Podobno nie pamięta, o czym rozmawiał ze Schetyną przed dymisją Kamińskiego.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1200"></span><br />
Do walki z Tuskiem podczas obrad komisji ds. hazardgate najlepiej przygotowała się, co chyba nikogo nie dziwi, śledcza Kempa. Zebrała się w sobie i najuprzejmiej jak potrafiła zadała premierowi pytanie:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Wczoraj pan wicepremier Schetyna był uprzejmy zeznać, że panowie rozmawialiście przed podjęciem tej decyzji, o dymisji. Proszę powiedzieć o czym panowie rozmawialiście.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">To, w gruncie rzeczy, dość głupie pytanie – streszczając: o czym rozmawialiście rozmawiając o dymisji? Jako że Tuskowi odpowiedź szła jak po grudzie, odpowiemy Kempie w jego imieniu: Tusk rozmawiając ze Schetyną o dymisji Kamińskiego rozmawiał ze Schetyną o dymisji Kamińskiego. Zobaczmy jednak jaką odpowiedź na to pytanie przygotował sobie Tusk:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Z moimi współpracownikami, szczególnie z tymi, z którymi tak blisko współpracuję, w takiej pozycji w jakiej wówczas ale także dzisiaj jest Grzegorz Schetyna, rozmawiamy często kilka razy dziennie na różne tematy.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Hmm&#8230; To sympatyczne i budujące. Ludzie powinni ze sobą rozmawiać. Ale co to ma wspólnego z zadanym przez Kempę pytaniem? Sama śledcza postanowiła zdyscyplikować przesłuchiwanego premiera, mówiąc:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Ale to było po wybuchu afery i dotyczyła stricte ta rozmowa kwestii afery hazardowej. Czy mógłby  pan się skupić na tej rozmowie.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tusk jednak zbyt długo przygotowywał się do tego przesłuchania, by teraz dać się nakłonić do odpowiadania na pytania wprost i stosownie do ich treści. Kontynuował więc prezentację wizji relacji na linii Tusk – Schetyna:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Tak jak już mówiłem, Grzegorz Schetyna jako wicepremier, także jako sekretarz generalny Platformy, jest dla mnie partnerem z którym ustalam różne rzeczy wielokrotnie jednego dnia kilka razy.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Hmm&#8230; Tego byśmy akurat, na miejscu Tuska nie mówili. Przepraszamy, przerwaliśmy premierowi:</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Każde pytanie dotyczące rozmowy sprzed wielu miesięcy z kimś, z kim rozmawia się wiele razy dziennie, szczegółowe pytanie, w przypadku świadka jest pytaniem na które nie można znaleźć precyzyjnej odpowiedzi. Ja mogę, jak rozumiem taka jest też intencja komisji, wyjaśniać zasadnicze motywy,  intencje, okoliczności,natomiast nie będę w stanie rekonstruować minuta po minucie zdarzeń, które miały miejsce wiele miesięcy temu.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tak tak tak. Zasadnicze motywy, intencje i okoliczności są na pewno bardzo interesujące i chętnie poznamy ich obraz, ale jeszcze chętniej poznalibyśmy odpowiedź na pytanie, czego – szczegółowo rzecz ujmując – dotyczyła rozmowa Tuska i Schetyny tuż przed dymisją Kamińskiego. Obstawiamy, że rozważał, zasięgając opinii osoby żywotnie zainteresowanej duszeniem hazargate, czy ma Kamińskiego dymisjonować, czy nie. Gdyby było inaczej, atak politycznej amnezji zapewne by się Tuskowi nie przydarzył. Ta choroba ma bowiem to do siebie, że atakuje wyłącznie w sytuacjach, w których trzeba przypomnieć sobie coś kompromitującego lub przynajmniej niekorzystnego dla osoby mówiącej.</p>
<p style="text-align: justify;">Bez wątpienia rozmowa Schetyny z Tuskiem na temat dymisjonowania Kamińskiego była najzwyczajniejszym wśród zwyczajnych wydarzeń w polityce i równocześnie wydarzeniem, które wyciągane na światło dzienne podczas przesłuchania (najpierw Schetyny, który chlapnął na ten temat) stawia premiera w bardzo złym świetle.</p>
<p>Zasłanianie się upływem czasu, wielością rozmów prowadzonych z danym rozmówcą jest o tyle bez sensu, że nasza pamięć nie działa w tak prymitywny, jak chciałby nas przekonać Tusk, sposób. To nie jest tak, że każda rozmowa z każdym rozmówcą trafia do jednego wora. Jest oczywiste, że Tusk świetnie pamięta tę rozmowę, w odróżnieniu od wielu innych, dotykających znacznie bardziej błahych problemów.</p>
<p style="text-align: justify;">Wizerunek przesłuchiwanego pytanego o fakty z bliższej i dalszej przeszłości jest, w podobnych okolicznościach, zawsze zagrożony. Od umiejętnie sterowanej autoprezentacji zależy, czy przesłuchiwany wyjdzie ze sprawy obronną ręką. W tym przypadku wizerunek Tuska zależał nie tylko od niego samego, ale też od Schetyny, który wczoraj powiedział o jedno słowo za dużo.</p>
<p><strong>Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/02/04/taktyczna-niepamiec-tuska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Administratywistka z zawodu, prawnik z powołania</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/01/05/administratywistka-z-zawodu-prawnik-z-powolania/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/01/05/administratywistka-z-zawodu-prawnik-z-powolania/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Jan 2010 23:29:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[administratywistka]]></category>
		<category><![CDATA[autoprezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[Beata Kempa]]></category>
		<category><![CDATA[eksperci]]></category>
		<category><![CDATA[hazardgate]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[polityczny PR]]></category>
		<category><![CDATA[prawnik]]></category>
		<category><![CDATA[Sławomir Neumann]]></category>
		<category><![CDATA[wykształcenie]]></category>
		<category><![CDATA[życiorys]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=971</guid>
		<description><![CDATA[Nawet naiwni obserwatorzy polskiej sceny politycznej nie sądzili zapewne, że przesłuchanie Beaty Kempy przed obliczem komisji ds.hazardgate będzie nudne. I nie było. Tym razem popłynęli i śledczy PO i sama Kempa. Jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia komisji miał miejsce niczym nieskrępowany wybuch optymizmu członka komisji – Sławomira Naumana z PO, który rzekł: To będzie standardowe przesłuchanie, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Nawet naiwni obserwatorzy polskiej sceny politycznej nie sądzili zapewne, że przesłuchanie Beaty Kempy przed obliczem komisji ds.hazardgate będzie nudne. I nie było. Tym razem popłynęli i śledczy PO i sama Kempa.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-971"></span><br />
Jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia komisji miał miejsce niczym nieskrępowany wybuch optymizmu członka komisji – Sławomira Naumana z PO, który rzekł:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">To będzie standardowe przesłuchanie, to nie jest świadek, który ma przynieść przełom w pracach komisji. Podchodzę do tego z dużym spokojem.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście prawdą jest, że nie od Kempy, jako świadka, zależy wyjaśnienie afery hazardowej. Zakładanie jednak, że jej przesłuchanie będzie w formie i treści standardowe, było jednak przejawem wielkiej naiwności.</p>
<p style="text-align: justify;">Kempa zaczęła, z marketingowego punktu widzenia – najlepiej jak mógła. Przeniosła cały środek ciężkości ze swojego udziału w niegdysiejszych pracach nad ustawą hazardową na sedno problemu, umoczenie pierwszoplanowych polityków PO:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Oświadczam, że nie znam Rysia, ani Mira, ani Zbycha, ani Grzesia, osobiście ani towarzysko. (&#8230;) Nikomu nie obiecywałam, że na 90 proc. coś załatwię. Nie ustalałam, jak ma wyglądać jakakolwiek ustawa na cmentarzu, na CPN-ie. (&#8230;) Nie spędzałam również żadnego sylwestra w spa, a żaden Rysio nie finansował mojej kampanii wyborczej.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wiadomo, nie była to wypowiedź – biorąc pod uwagę okoliczności – wartościowa merytorycznie. Ale nie oszukujmy się, większość wypowiedzi padających podczas obrad komisji śledczych nie spełnia tego warunku. Był to jednak bolesny dla uszu śledczych PO akt złośliwości politycznej, który miał zaboleć i zabolał.</p>
<p style="text-align: justify;">Śledczy PO postanowili więc, podobnie jak Beata Kempa, nie zajmować się aferą hazardową. Dla nich wyjątkowo frapującym wątkiem stało się&#8230; wykształcenie posłanki. Wiedząc, że tytułuje się od zawsze jako prawnik powęszyli i&#8230; wywęszyli. Że prawnikiem nie jest.</p>
<p style="text-align: justify;">Problem musiałbyć niezwykle poważny, bo poruszył go sam przewodniczący Sekuła:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Czy po prostu ma pani prawo do tego tytułu prawnika?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">na co Kempa odpowiedziała:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jestem magistrem prawa administracyjnego i za takiego się uważam. Pojęcie prawnik jest to sprawa, którą powinien wyjaśnić ekspert.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">To ciekawe. Wydawało się, że wykształcenie wyższe, podobnie jak średnie czy podstawowe, jest weryfikowalne w oparciu o wpis, w tym przypadku na dyplomie ukończenia studiów a tu taka niespodzianka: trzeba zatrudnić ekspertów, którzy ustalą, jakim wykształceniem może pochwalić się Kempa. Dobrze, że nie ma takiej konieczności przy okazji każdego pojedynczego procesu rekrutacyjnego i weryfikacji wykształcenia kandydatów do pracy w milionach firm na świecie. Z drugiej strony  dałoby to pracę kolejnym milionom ekspertów!</p>
<p>Wracając do meritum, po chwili zapytano Kempę czy  skończyła aplikację prawniczą. Nie skończyła. Wątek wykształcenia Kempy wydał się równie atrakcyjny innemu śledczemu &#8211; Jarosławowi Urbaniakowi, przypadkiem także z PO. Ów odwołał się do informacji, które zdobył grzebiąc w internecie. Wynikało z nich, że Kempa skończyła administrację na Uniwersytecie Wrocławskim, nie zaś prawo administracyjne. Prawo studiowała wprawdzie, ale podyplomowo a co za tym idzie – tytuł prawnika jej nie przysługuje.</p>
<p style="text-align: justify;">Pozostająca pod ostrzałem śledczych PO Kempa powiedziała:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">To, czy ja skończyłam prawo administracyjne czy podyplomowe studia z zakresu prawa, czy miałam inne doświadczenia, nie ma żadnego znaczenia dla wyjaśnienia afery hazardowej.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">To prawda, nie ma to najmniejszego znaczenia. Ale jednym z poważniejszych błędów PR-owskich, który może popełnić osoba publiczna, między innymi – polityk, to fałszowanie swojego życiorysu. Jeżeli skończyła administrację, winna się przedstawiać jako absolwentka administracji, bądź – jeżeli ktoś lubi gimnastykę słowną: administratywistka.</p>
<p style="text-align: justify;">Doświadczenie samozwańczo przypisującego sobie wyższe wykształcenie byłego prezydenta Kwaśniewskiego winno być dla wszystkich polityków przestrogą. Jak widać nie jest. Jedyne, co osiągnęła Kempa fałszując w codziennej autoprezentacji ścieżkę swojego wykształcenia, to wyposażenie swoich adwersarzy w argumenty, niemerytoryczne, zawsze jednak argumenty podważające jej wiarygodność.</p>
<p style="text-align: justify;">Rozpoczęcie dyskusji o wykształceniu Kempy podczas obrad komisji to bardzo tani, prymitywny chwyt, ale chwyt możliwy do zastosowania ze względu na próżność Kempy i owej próżności autoprezentacyjne konsekwencje.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/01/05/administratywistka-z-zawodu-prawnik-z-powolania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojciechowski o stereotypie PiS</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2009/11/10/wojciechowski-o-stereotypie-pis/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2009/11/10/wojciechowski-o-stereotypie-pis/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Nov 2009 04:57:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[autoprezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[obciach]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[spin doktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[wystąpienia publiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.com/?p=397</guid>
		<description><![CDATA[Janusz Wojciechowski poszedł na swoim blogu w minimalizm. Zaprezentował listę „10 przykazań Polaka poprawnego” będącą &#8211; w jego mniemaniu &#8211; wykazem obiektów uznawanych w komunikacji publicznej za nietykalne. Jest to oczywiście subiektywny ogląd sytuacji wg Wojciechowskiego. Na uwagę zasługuje jednak zarówno ze względu na treść jak i formę prezentacji. Przytoczmy rymowaną listę „świętych krów” komunikacji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Janusz Wojciechowski poszedł na swoim blogu w minimalizm. Zaprezentował listę „<a href="http://januszwojciechowski.blog.onet.pl/10-przykazan-Polaka-poprawnego,2,ID394156928,n">10 przykazań Polaka poprawnego</a>” będącą &#8211; w jego mniemaniu &#8211; wykazem obiektów uznawanych w komunikacji publicznej za nietykalne. Jest to oczywiście subiektywny ogląd sytuacji wg Wojciechowskiego. Na uwagę zasługuje jednak zarówno ze względu na treść jak i formę prezentacji.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span id="more-397"></span> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Przytoczmy rymowaną listę „świętych krów” komunikacji politycznej autorstwa  europosła:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">1. &#8222;Gazetę Wyborczą&#8221; czytaj bezkrytycznie!<br />
2. W &#8222;Szkło kontaktowe&#8221; patrz systematycznie!<br />
3. Miej za autorytet swój Bartoszewskiego!<br />
4. Śmiej się z prezydenta Lecha Kaczyńskiego!<br />
5. Platformę w wyborach niezmiennie popieraj!<br />
6. Na kampanię Tuska prezydencką zbieraj!<br />
7. Mów, że w Polsce nie ma żadnego kryzysu!<br />
8. Strasz wszystkich dokoła zagrożeniem PiS-u<br />
9. Zerwij babci beret moherowy sławny!<br />
10. A wtedy Polakiem będziesz już poprawnym!</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zestaw ów odzwierciedla listę światopoglądowych bolączek Wojciechowskiego. Gazety Wyborczej nie lubi i ma do tego prawo. Dostało się jej zapewne za przypisywaną tej gazecie stronniczość i promowanie środowisk PO. „Szkło kontaktowe” znalazło się na liście z podobnych pewnie powodów. W programie eksponuje się bowiem głównie śmiesznostki, których autorami są ludzie PiS-u. Wojciechowski poddaje także w wątpliwość sensowność traktowania Bartoszewskiego jako autorytetu i bezkrytycznego popierania PO oraz Tuska. Krytykuje także publiczne negowanie istnienia kryzysu gospodarczego w Polsce oraz atakowanie przedstawicieli środowisk związanych z Radiem Maryja. Na największą jednak uwagę zasługują punkt czwarty oraz ósmy.</p>
<p style="text-align: justify;">Rzeczywiście tak się w polskim życiu publicznym utarło, że Lech Kaczyński symbolem politycznego obciachu jest i basta. PiS natomiast, to partia obciachowa kierowana przez obciachowego brata obciachowego prezydenta.</p>
<p style="text-align: justify;">Z jednej strony trudno uznać Wojciechowskiego za bezstronnego komentatora. Był wpływowym działaczem prawego skrzydła PSL-u, od 1995 do 2001 prezesem NiK-u (paradoksalnie wybranym dzięki wsparciu SLD) zaś w latach 2004-2005 &#8211; prezesem PSL-u, obecnie jest jednak reprezentantem PiS-u w Parlamencie Europejskim.</p>
<p style="text-align: justify;">Z drugiej strony warto wyjść poza schemat myślenia krytykowany przez Wojciechowskiego i chwilę zastanowić się nad jego diagnozą. Specyficzny wzorzec zachowania Lecha i Jarosława Kaczyńskich oraz kilku innych prominentnych działaczy PiS-u wpłynął na wykreowanie i utrwalenie niekorzystnego dla tej partii, i dla prezydenta, wizerunku publicznego. Spin doktorzy Platformy Obywatelskiej od lat skutecznie wykorzystują niedostatki autoprezentacyjne działaczy Prawa i Sprawiedliwości ośmieszając ich. Akcja ta wspierana jest przez niektóre media w sposób mniej nachalny i jednoznaczny względem nagonki na PO w mediach proPiS-owskich.</p>
<p style="text-align: justify;">Efekt jest taki, że etykietka obciachu trwale przylgnęła do PiS-u i stanowi dla spin doktorów tej partii twardy orzech do zgryzienia. Mozolnie pracują oni nad poprawą wizerunku prezesa i samej partii. Niestety, cała ich praca marnuje się, gdy głos zabiera jeden z topornych komunikacyjnie podopiecznych Jarosława Kaczyńskiego, lub on sam. Wówczas wszystkim przeciwnikom PiS-u, oraz wahającym się, przychodzi do głowy: no tak, to przecież oni, obciachowi posłowie z obciachowej partii.</p>
<p style="text-align: justify;">Mało kto tak naprawdę słucha wypowiedzi polityków PiS-u i PO. W głowach mają jedynie ogładę większości podwładnych Tuska i medialne nieokrzesanie współpracowników Kaczyńskiego. I tak zamiast realnej walki politycznej, na programy, na projekty, mamy do czynienia z walką wizerunków. Im bardziej gładki, im przyjemniejszy dla oka i ucha, tym więcej poparcia wyborczego niesie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2009/11/10/wojciechowski-o-stereotypie-pis/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mistrz Jan o swym uczniu Chlebowskim</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2009/10/27/mistrz-jan-o-swym-uczniu-chlebowskim/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2009/10/27/mistrz-jan-o-swym-uczniu-chlebowskim/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Oct 2009 01:53:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[RadioLans]]></category>
		<category><![CDATA[autoprezentacja]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Maria Rokita]]></category>
		<category><![CDATA[mentor]]></category>
		<category><![CDATA[mistrz]]></category>
		<category><![CDATA[myśliciel]]></category>
		<category><![CDATA[patron]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[wysoka samoocena]]></category>
		<category><![CDATA[Zbigniew Chlebowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.com/?p=212</guid>
		<description><![CDATA[Wysokiej samooceny niedoszłego premiera z Krakowa trudno nie dostrzec. Emanuje ona w formie bardzo stężonej nawet w sytuacji, gdy Rokita mówi o innych osobach. Np. swoich niedawnych kolegach partyjnych. Tym razem mówił o sobie między wierszami wypowiedzi o Chlebowskim. We wtorkowym „Kontrwywiadzie” RMF-u, redaktor Piasecki nawiązał do niegdysiejszych pozytywnych relacji między Rokitą i Chlebowskim, oczekując [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Wysokiej samooceny niedoszłego premiera z Krakowa trudno nie dostrzec. Emanuje ona w formie bardzo stężonej nawet w sytuacji, gdy Rokita mówi o innych osobach. Np. swoich niedawnych kolegach partyjnych. Tym razem mówił o sobie między wierszami wypowiedzi o Chlebowskim.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span id="more-212"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">We <a href="http://www.rmf.fm/kontrwywiad-RMF-FM,164015,Jan,Rokita,PO,igra,z,ogniem,-,w,Alejach,Ujazdowskich,juz,widac,plomienie.html">wtorkowym „Kontrwywiadzie” RMF-u</a>, redaktor Piasecki nawiązał do niegdysiejszych pozytywnych relacji między Rokitą i Chlebowskim, oczekując zapewne emocjonalnej wypowiedzi potępiającej lub broniącej bohatera hazardgate. Celu zamierzonego nie osiągnął, Rokity w maliny nie wpuścił. Okoliczności sprzyjały jednak, jak się okazało, egocentrycznej autoprezentacji byłego polityka PO. Wpierw sam zdefiniował charakter swoich obecnych związków ze światem polityki:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Moje relacje z polityką polegają na tym, że ja myślę o polityce dzisiaj i to często mi się zdarza.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jest więc z zawodu, jak wynika z powyższego, myślicielem politycznym. Myśliciel ów ma – między innymi – wyrobione zdanie na temat Chlebowskiego, swojego niegdysiejszego protegowanego:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zbigniew Chlebowski w klubie PO był przez dwa lata moim zastępcą i myślę że w tym czasie pełnił swoją funkcję zupełnie godziwie a ja starałem się mu pomóc w rozwoju, byłem nawet zadowolony z tego jego rozwoju, muszę powiedzieć. Myślę, że miał bardzo wielką szansę przed sobą. Bardzo szybko się uczył i z prowincjonalnego polityka, który nie potrafił się wysłowić, nie potrafił wyrazić swoich myśli, nie potrafił zająć stanowiska, nie potrafił napisać ustawy, po dwóch latach pracy w klubie wszystko to dokładnie umiał. Myślę więc, że wtedy postęp był bardzo duży.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jan Maria Rokita występuje tu w roli mentora, patrona, mistrza sztuki politycznej. Sam sobie zresztą przydzielił te wszystkie etykietki. Nie mówiąc o sobie wprost opisuje Chlebowskiego jako wiejskiego głupka, który pod opieką mistrza dojrzewał, aż dojrzał do realizacji tak intelektualnie wymagających przedsięwzięć jak  mówienie i pisanie&#8230; ustaw.</p>
<p style="text-align: justify;">Znakomity przykład dobrze przemyślanej i w pełni kontrolowanej autoprezentacji. Wizerunek publiczny Jana Marii Rokity nie zawiera ani jednego przypadkowego elementu. Czy natomiast dobór tych elementów sprzyja pozytywnemu publicznemu odbiorowi myśliciela politycznego? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.</p>
<p><strong>Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2009/10/27/mistrz-jan-o-swym-uczniu-chlebowskim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

