<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>SpinDoktorzy.PL &#187; Andrzej Olechowski</title>
	<atom:link href="http://spindoktorzy.pl/tagi/andrzej-olechowski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://spindoktorzy.pl</link>
	<description>Rentgen Marketingu Politycznego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 02 Nov 2011 22:10:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Każda sroczka swój ogonek chwali</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/05/24/kazda-sroczka-swoj-ogonek-chwali/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/05/24/kazda-sroczka-swoj-ogonek-chwali/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 May 2010 06:02:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Olechowski]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[kampania prezydencka]]></category>
		<category><![CDATA[kampania wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[PSL]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2446</guid>
		<description><![CDATA[W polityce, jak zwykle, nie wszystkie ‘mądrości’ mają zastosowanie. W dobie kampanii chwalimy ogonki konkurencji. Dlaczego? Przecież naród nie zagłosuje na połączenie egocentryka z narcyzem. W dobie kampanii więcej warty jest altruizm połączony z uwielbieniem tłumu. Każdy kandydat kocha swój naród. To dla nas, narodu kandydaci chcą zamienić swoje życie prywatne na służbę dla nas, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>W polityce, jak zwykle, nie wszystkie ‘mądrości’ mają zastosowanie. W dobie kampanii chwalimy ogonki konkurencji. Dlaczego? Przecież naród nie zagłosuje na połączenie egocentryka z narcyzem. W dobie kampanii więcej warty jest altruizm połączony z uwielbieniem tłumu.</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-2446"></span></strong>Każdy kandydat kocha swój naród. To dla nas, narodu kandydaci chcą zamienić swoje życie prywatne na służbę dla nas, narodu. Odbijająca się echem tragedia smoleńska rzuciła cień na zaczynającą się kampanię wyborczą. Miał nastąpić zwrot. Naród liczył na pojednanie ponad podziałami. Nikt nie przypuszczał, że na kampanię padnie kolejny cień, a pojednanie ponad podziałami nastąpi w obliczu tragedii jaką przyniosła kolejna powódź stulecia.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Jako Polak, obywatel, chylę się w pas przed wszystkimi, którzy walczą z powodzią. Przed strażakami, policjantami, żołnierzami i wieloma wolontariuszami, podziękujmy im.</p>
<p style="text-align: justify">Planowaliśmy to dzisiejsze spotkanie, jako wiec polityczny, ale wobec tej sytuacji oddaliśmy to miejsce dla koncertu charytatywnego. Okażmy solidarność.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">W tym miejscu warto się zastanowić, zapewne nie pierwszy raz, co oznacza solidarność. Solidaryzm to nic innego jak jedność. Zatem solidarność będzie jednością, wspólnotą interesów różnych grup czy też warstw społecznych. Jeśli ta solidarność ma być taka, jaką okazali ‘solidarni’ stoczniowcy z Gdańska swoim kolegom z likwidowanej stoczni w Gdyni, to chyba nikt nie chciałby takiej solidarności. <a href="http://www.tvn24.pl/12690,1657392,0,1,kaczynski-najpierw-musimy-zwyciezyc-powodz,wiadomosc.html" target="_blank">Słowa szacunku, wypowiedziane przez Jarosława Kaczyńskiego</a> w taki sposób budzą mój szacunek, jednakże nie potrafię oddzielić tych wyrazów, zamiany wiecu politycznego w koncert charytatywny, od zagrania politycznego mającego na celu wzbudzenie przychylności wyborców. To stoi w sprzeczności z <a href="http://www.tvn24.pl/-1,1657512,0,1,to-arcydziwna-kampania,wiadomosc.html" target="_blank">dziwnym poglądem Ewy Kierzkowskiej</a></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">W tych okolicznościach trzeba sobie powiedzieć: kampanii prezydenckiej nie ma</p>
</blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Jest marszałek Komorowski, który jeździ z premierem rozmawiać z osobami dotkniętymi przez powódź. Jest Kaczyński, kandydat raczej wyczekiwany &#8211; nie widać u niego tego zaangażowania w kampanię. Natomiast najważniejsze jest to &#8211; i nasz kandydat to robi &#8211; jeździ, odwiedza ludzi i z nimi rozmawia</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">To ciekawe. Waldemar Pawlak prowadzi kampanię, której nie ma. Jeździ po Polsce, tak jak to robił do tej pory i uczestniczy we wszelkich możliwych imprezach ludowych. Daje tym samym wyraz tego, że wywodzi się przecież ze stronnictwa ludowego. Zatem jak zdobyć głosy innych? PSL istnieje po to by mógł istnieć KRUS. Bez obrazy i urazy, ale KRUS jest instytucją budzącą dużo wątpliwości, a elektorat wśród rolników, co dają odzwierciedlenie sondaże jednak nie zapewnia minimalnego progu wejścia do sejmu.</p>
<p style="text-align: justify"><a href="http://www.tvn24.pl/-1,1657520,0,1,olechowski-namawia-wybierz-swoj-dobrobyt,wiadomosc.html" target="_blank">Olechowski nie opuszcza gardy</a>. Dziś zaprezentował siebie jako zapewnienie dobrobytu dla Polaków. Oczywiście bez wieców – z powodów oczywistych.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">W dzisiejszym świecie liczy się przede wszystkim gospodarka. Największą groźbą dla nas jest to, że pozostajemy w ogonie europejskich narodów jeśli chodzi o zamożność. Od początku kampanii staram się przekonać Polaków, że dzisiaj ich patriotycznym obowiązkiem jest bogacenie się.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Kolejna nie-kampania odbywa się w oparciu o nic nieznaczące hasła. To, że każdy chce żyć w utopii, mieć życie jak z bajki z ‘happy endem’ &#8211; nie jest żadną nowością. Wątpię aby ktokolwiek chciał głosować na kogoś, kto obieca 60. godzinny tydzień pracy, skrócenie urlopów, zmniejszenie płacy minimalnej przy jednoczesnym zwiększeniu podatków oraz likwidację publicznej służby zdrowia i edukacji.</p>
<p style="text-align: justify">Nie sądzę aby tragedie, które dotykają nasz naród miały wykluczyć racjonalne myślenie. Rozumiem, że trudno skupić się na polityce gdy wokół tak wiele dzieje się złego. Objazdowe cyrki kandydatów, obiecanki-cacanki, które padały już przy okazji poprzedniej powodzi stulecia i które zapewne mają równie mierne pokrycie w rzeczywistości nie stanowią zapowiedzi konkretnej wizji Polski. Nie są deklaracjami, na podstawie których wyborcy mogliby dokonać wyboru. Są natomiast politycznymi gierkami, które są mylone z solidarnością. Strach pomyśleć co stanie się gdy większość  zagłosuje już nie z poczucia winy, a na najlepszą obietnicę pomocy dla powodzian.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/05/24/kazda-sroczka-swoj-ogonek-chwali/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Netlans is trendy</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/05/03/netlans-is-trendy/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/05/03/netlans-is-trendy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 May 2010 08:24:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Lepper]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Olechowski]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Napieralski]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[kandydaci]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[polityka w sieci]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2217</guid>
		<description><![CDATA[Mówi  się brzydko  o teściowej:   „jak  nie trzaśniesz to   nie zamkniesz”. W polityce lepiej funkcjonuje: „jak nie trzaśniesz to nikt nie usłyszy”, ot taka inna wersja powiedzenia o stole i nożycach. Im głośniej coś walnie blisko sceny politycznej tym większe prawdopodobieństwo, że spora liczba polityków nastawi uszy. Społeczność internautów została dostrzeżona jeszcze w 2008 roku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Mówi  się brzydko  o teściowej:   „jak  nie trzaśniesz to   nie zamkniesz”. W polityce lepiej funkcjonuje: „jak nie trzaśniesz to nikt nie usłyszy”, ot taka inna wersja powiedzenia o stole i nożycach. Im głośniej coś walnie blisko sceny politycznej tym większe prawdopodobieństwo, że spora liczba polityków nastawi uszy.</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-2217"></span></strong>Społeczność internautów została dostrzeżona jeszcze w 2008 roku po tym, jak <a href="http://dziennik.pl/polityka/article136967/Kaczynski_Internautami_latwo_manipulowac.html" target="_blank">Jarosław Kaczyński zobrazował przeciętnego internautę</a>:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">młody człowiek […] przed komputerem, ogląda filmiki, pornografię, pociąga z butelki z piwem</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Słowa te też, a może przede wszystkim, odnosiły się do wyborców, którymi  rzekomo łatwiej manipulować w sieci niż poprzez inne media. Na oburzenie internautów nie trzeba było długo czekać. Szybka reakcja miała miejsce również, gdy pojawiła się perspektywa ocenzurowania internetu. Internauci trzasnęli na tyle głośno by <a href="http://www.kprm.gov.pl/centrum_prasowe/wydarzenia/id:4042/" target="_blank">usłyszał  to premier.</a></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Uważnie  śledzę Wasze opinie,  komentarze, pytania i wątpliwości. Zdecydowałem,  że jeszcze raz  przyjrzę się projektowanej ustawie.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Zorganizowana   została debata z uczestnictwem internautów, plany rządu zostały  zmienione.</p>
<p style="text-align: justify">Okazało  się,  że  internauci    to  nie  banda  podchmielonych  erotomanów, a   silna  i  bardzo  dobrze   zorganizowana grupa  społeczna. Na   tyle   liczna  i  stanowcza  by liczyli się  z nią politycy. Nie żyjemy już w erze telegramów i faksów. Do komunikacji powszechnie wykorzystywany jest internet. Kilka lat temu można było najwyżej otrzymać niechcianego e-maila promującego któregoś z kandydatów, ewentualnie szukać informacji samemu &#8211; na oficjalnych stronach polityków lub ich partii. Dziś jest inaczej.</p>
<p style="text-align: justify">Twitter, w ostatnich tygodniach nagłośniony przez Adama Bielana, wykorzystywany jest również przez Grzegorza Napieralskiego.  <a href="https://twitter.com/gnapieralski" target="_blank">Napieralski na Twitterze</a> obecny jest od 7 kwietnia jednak dopiero dziś stwierdził, że:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Pora przejść na Ty. Ludzie w Internecie są wspaniali. Nie stosujmy zatem oficjalnej, nadmuchanej formy. Grzegorz jestem i lubię &#8222;surfować&#8221;.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Tak oto mamy Grzegorza, równego gościa, z którym można swobodnie porozmawiać, takiego jak my, siedzącego przed komputerem i serfującym po sieci. Jednak czy prezydent to powinien być kolegą z netu? Czy nie lepiej aby przyszły prezydent, zamiast surfować po sieci zajął się obmyślaniem planów na przyszłość swoich wyborców?</p>
<p style="text-align: justify">Grzegorz stawia na bliskość z wyborcami. Nie chce być budzącym respekt Grzegorzem Napieralskim, a budzącym zaufanie Grześkiem. Dopiero ten gest wzbudził zainteresowanie mediów. Dotąd nie mówiono o poczynaniach Grzegorza na Twitterze. Nie mówi się jednak o tym, czy prezydentura powinna zostać pozbawiona &#8216;nadmuchanej&#8217; formy. Wątpię aby raz zdjęty &#8216;oficjalny płaszcz&#8217; można było ponownie założyć.</p>
<p style="text-align: justify"><a href="http://www.goldenline.pl/bronislaw-komorowski" target="_blank">Profil Bronisława Komorowskiego</a> można znaleźć na GoldenLine &#8211;  niestety raz założony, nigdy nie został umiejętnie spożytkowany. <a href="http://www.facebook.com/BronislawKomorowski" target="_blank">Komorowski</a> szuka  środka poprzez aktywność na Facebooku. Zalety tej formy w aktywności w  Internecie już wcześniej dostrzegł i wykorzystał <a href="http://www.facebook.com/olechowskiandrzej/" target="_blank">Andrzej Olechowski</a>. Na Facebooku znaleźć można również profil Andrzeja Leppera, nawet cztery, jednakże żaden z nich nie jest prawdziwy. <a href="http://alepper.blog.onet.pl/Ministrze-Sawicki-do-roboty,2,ID405567073,n" target="_blank">Lepper promuje się</a> w na swoim blogu, przy okazji przypominając o osiągnięciach z czasów, gdy był ministrem rolnictwa.</p>
<p style="text-align: justify">Każdy z kandydatów ma swój pomysł na zbliżenie się do wyborców za pośrednictwem Internetu. Obecnie większość ma swoją oficjalną stronę internetową,  na której zapoznają zainteresowanych ze swoim programem wyborczym. Prowadzą blogi, na których relacjonują ich działania w  kampanii.  Na portalach społecznościowych kolekcjonują znajomych  przekładając ich ilość na wielkość poparcia.</p>
<p style="text-align: justify">To czy bliskość w sieci przełoży się na rzeczywistą bliskość w wyborcami, z narodem jest jeszcze przed nami. Do sprawdzenia jest również to, czy lepszym prezydentem jest Grzegorz czy Grzesiek.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/05/03/netlans-is-trendy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak nas widzą</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/04/01/jak-nas-widza/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/04/01/jak-nas-widza/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 31 Mar 2010 22:01:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Olechowski]]></category>
		<category><![CDATA[kampania wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Piskorski]]></category>
		<category><![CDATA[PR]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Zyta Gilowska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1775</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy w 1633 roku Jerzy Ossoliński jako polski poseł wjeżdżał do Rzymu, mieszkańcy przeżyli szok. Nie dość, że drogie kamienie były guzikami na ubiorach gości, złote nici błyszczały na jedwabiach jak słoneczne promienie, to jeszcze ich konie gubiły na drodze srebrne podkowy, na które rzucał się tłum gapiów. Wrażenie: owi egzotycznie i niezwykle bogato ubrani [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Kiedy w 1633 roku Jerzy Ossoliński jako polski poseł wjeżdżał do Rzymu, mieszkańcy przeżyli szok. Nie dość, że drogie kamienie były guzikami na ubiorach gości, złote nici błyszczały na jedwabiach jak słoneczne promienie, to jeszcze ich konie gubiły na drodze srebrne podkowy, na które rzucał się tłum gapiów.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong></strong><span id="more-1775"></span><br />
Wrażenie: owi egzotycznie i niezwykle bogato ubrani posłowie muszą reprezentować wyjątkowo potężnego władcę, z którym należy się liczyć. Ossoliński znał aktualną do dziś prawdę, że poseł prezentuje swego władcę nie tylko wiezionymi listami, ale także efektem, jaki sam wywiera. Pieniądze sypane garściami w ciżbę były więc niczym innym, jak elementem marketingu politycznego, przystosowanym do czasu i miejsca.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy coś się zmieniło? Co do zasady – raczej nie.</p>
<p style="text-align: justify;">Trudno powiedzieć, czym kierował się Jarosław Kaczyński proponując Zycie Gilowskiej fotel ministra finansów. Fakt, iż pani profesor potrafiła wmówić wszystkim dookoła, że jest wybitnym fachowcem, miał tu, jak sądzę, niewielkie znaczenie. Znajomość Platformy „od środka” niewątpliwie dużo większe.</p>
<p style="text-align: justify;">Pomijając jej fachowe dokonania, na temat których opinie są skrajne, Zyta Gilowska dała się poznać jako osoba dość niestabilna emocjonalnie, skłonna do agresji wobec osób nie podzielających jej zdania, przy czym elegancja zachowań niekoniecznie była jej cechą wyróżniającą. Po niesławnym odejściu z PO, po przejściach w PiS odeszła z polityki.</p>
<p style="text-align: justify;">Prezydent zgłosił ją jako swego przedstawiciela do RPP. Można więc powiedzieć, że go tam reprezentuje. Na co dzień nie ma to znaczenia, ale w obliczu kampanii wyborczej „ludzie prezydenta” będą jego atutem – bądź ciężarem – ciągnącym słupki poparcia w górę – bądź w dół.</p>
<p style="text-align: justify;">Gdybyż pani Gilowska poprzestała na zasiadaniu w Radzie, nie byłoby problemu. Nie poprzestała. Nie dalej jak dziś ukazał się z nią <a href="http://www.rp.pl/artykul/454817_Tajemnica_Donalda__Tuska_.html" target="_blank">wywiad w Rzeczpospolitej</a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.rp.pl/artykul/454817_Tajemnica_Donalda__Tuska_.html" target="_blank"></a>Sam tytuł „Tajemnica Donalda Tuska”, chwytliwy i przyciągający, świadczy, że zainteresowania pani profesor nie ograniczają się do  finansów. Ma swoje prywatne porachunki do załatwienia i korzysta z okazji. Gdyby robiła to jako osoba już prywatna, powiedziałbym – jej sprawa. Gra na swój rachunek. Jednak jako „człowiek prezydenta” powinna mieć świadomość, że jej zachowanie będzie w taki czy inny sposób rzutowało na postrzeganie jej szefa. Może i ma, skoro maluje jego obraz w tonacji wręcz cukierkowej. Panowie Kaczyńscy wg niej&#8230;</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Są bardzo uprzejmi w stosunku do kobiet, bardzo solidni w działaniu. Są też opiekuńczy. A w zamian oczekują otwartości w relacjach, konsekwencji i lojalności.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Laurka. Zupełnie inaczej główny przeciwnik prezydenta.</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Powiedziałam trochę inaczej: że jako kandydat na prezydenta jest zbyt kapryśny i ma skłonność do okrucieństwa. Nie są to cechy odpowiednie dla sprawowania tego urzędu.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Całe szczęście, że Tusk nie kandyduje, drżelibyśmy ze strachu. Problem jednak w czym innym. Cały wywiad, pełen półprawd i kompletnego mijania się ze znana powszechnie prawdą, ewidentnie nakierowany na prywatną zemstę, nie jest najlepszą rekomendacją dla Lecha Kaczyńskiego, pomimo zawartych w nim laurek. Człowiek, który na swoich reprezentantów wybiera tego rodzaju ludzi, nie daje gwarancji prowadzenia jakiejkolwiek sensownej polityki.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie jest to zresztą przypadek odosobniony wśród wybrańców pana prezydenta. Można wręcz powiedzieć, że „jego ludzie” są jego zmorą i to oni w dużej mierze odpowiadają za jego kiepskie notowania.</p>
<p style="text-align: justify;">To, że pani Gilowska <a href="http://www.rp.pl/artykul/2,455127.html" target="_blank">potrafi przełożyć prywatne fochy ponad obowiązki</a>, nie jest dobrą wiadomością, choć pewnie nie zaskoczeniem, dla L. Kaczyńskiego.</p>
<p style="text-align: justify;">A bywają i sytuacje odwrotne. Andrzej Olechowski, człowiek dość życzliwie postrzegany przez media i sporą część wyborców, decydując się na stanięcie w szrankach wyborczych, potrzebował politycznego wsparcia. Pytaniem retorycznym jest, czy lepiej nie znaleźć go wcale i zachować względnie czyste konto, czy też brać, co się na ulicy znalazło? Czy człowiek o doświadczeniu Olechowskiego nie rozumie, że poparcie Pawła Piskorskiego, szczególnie w świetle ostatnich sensacji, którymi jego partia karmiła media, jest wręcz gwarantem klęski?</p>
<p style="text-align: justify;">Rekordzista świata w nieprzerwanym wygrywaniu w kasynie może budzić zazdrość, podziw lub wesołość. Nie jest jednak dobrym zapleczem dla polityka w dobie powszechnej, przynajmniej w deklaracjach, walki z korupcją. Jeśli na dodatek sama popierająca go <a href="http://www.sd.pl/index.php?m=2&amp;pm=20&amp;kategoria=6&amp;aktualnosc=1684&amp;lg=&amp;typ=" target="_blank">partia rozdarta jest własnymi kłopotami</a>, to wynik przewidzieć nietrudno. Na cóż więc liczy Olechowski?</p>
<p style="text-align: justify;">Polityka to gra zespołowa. Kiedy wrze praca nad programem w zaciszach gabinetów, lider może być wszystkim. Jedynym decydentem, przewodnikiem, nauczycielem, guru. Jednak po wyjściu na zewnątrz nawet szeregowy członek partii potrafi zburzyć długo i starannie konstruowaną budowlę. Dobór współpracowników jest jedną z większych umiejętności w polityce i najdobitniej pokazuje, kim naprawdę jest polityk, na którego mamy oddać głos.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/04/01/jak-nas-widza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyznania nudziarza</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/03/29/wyznania-nudziarza/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/03/29/wyznania-nudziarza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Mar 2010 16:20:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Olechowski]]></category>
		<category><![CDATA[centrolewica]]></category>
		<category><![CDATA[kandydat]]></category>
		<category><![CDATA[leseferyzm]]></category>
		<category><![CDATA[nuda]]></category>
		<category><![CDATA[wybory prezydenckie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1734</guid>
		<description><![CDATA[Po Andrzeju Olechowskim trudno się spodziewać, że wymyśli proch lub nawet coś mniej wybuchowego. On sam ma tego świadomość i nie udaje, że jest wynalazcą. Z nudy, która od niego bije, postanowił zrobić swój znak rozpoznawczy. Pomysł – przyznajmy – całkiem ciekawy i oryginalny, jego realizacja jednak, no cóż: nudna Opublikowany dziś przez „Rzeczpospolitą” wywiad, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Po Andrzeju Olechowskim trudno się spodziewać, że wymyśli proch lub nawet coś mniej wybuchowego. On sam ma tego świadomość i nie udaje, że jest wynalazcą. Z nudy, która od niego bije, postanowił zrobić swój znak rozpoznawczy. Pomysł – przyznajmy – całkiem ciekawy i oryginalny, jego realizacja jednak, no cóż: nudna</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span id="more-1734"></span></strong><a href="http://www.rp.pl/artykul/453832_W_wyborach_bede_nudziarzem.html" target="_blank">Opublikowany dziś przez „Rzeczpospolitą” wywiad, jakiego Olechowski udzielił Małgorzacie Subotić, nosi tytuł „W wyborach będę nudziarzem”</a>. Kandydat na prezydenta (przynajmniej bardzo potencjalny) mówi otwartym tekstem:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p><em>(&#8230;) jestem wielkim fanem nudy w polityce. (&#8230;) Uważam, że polityka wtedy jest wartościowa, kiedy dotyczy spraw merytorycznych, istotnych dla ludzi, a nie show i prestidigitatorskich prezentacji. I mogę obiecać, że będę w tych wyborach największym nudziarzem. Politycy w roli kabareciarzy i cyrkowców niespecjalnie są na swoim miejscu.</em></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Niby świetnie, tyle że jakoś mało przekonująco. Oczywiście chętnie przyjmiemy za Olechowskim tę idealistyczną perspektywę, że uprawianie polityki powinno polegać na załatwianiu spraw, a nie na mydleniu oczu, i że dobrze byłoby zastąpić cyrkowców fachowcami. Tylko do czego nam wtedy potrzebny jest Olechowski? Bo on – i owszem – krytykuje showmanów, nie za bardzo jednak daje coś w zamian. Mówi tylko: ja będę nudny. W żaden sposób jednak nie przekonuje, że dobry.</p>
<p style="text-align: justify;">Pewnie, rozumiemy, o co tu chodzi. Takie trochę mrugnięcie okiem, autoironia, poczucie humoru: „taki ze mnie fachowiec, że aż do znudzenia”. Nawet tego jednak musimy się domyślać. Dowodów bowiem nie znajdziemy na to żadnych.</p>
<p style="text-align: justify;">Co więcej, Olechowski mówi przecież (jak w reklamie): „Politycy uwodzą i mamią. Ja was będę nudził”. Przy czym owo „nudził” mamy rozumieć (chyba) jako „przedstawię Wam konkretne rozwiązania Waszych problemów”. Co więc robi Olechowski, stosując taki koncept? No niestety – na pewno uwodzi (na razie nie orzekajmy, czy również mami).</p>
<p style="text-align: justify;">Ale ważne jest też samo to odcięcie się od kolegów z branży, świadczy bowiem o słabym związku Olechowskiego z rzeczywistością.</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p><em>Politykom nie wierzę za grosz</em></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">- mówi polityk, w politykę uwikłany od nie wypominajmy już nawet ilu lat. Ależ to świeże! Tłumy oszaleją. Wreszcie pojawił się swój chłop, co to – jak przecież my wszyscy! – za grosz nie wierzy politykom.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli Olechowski naprawdę ufa, że tego rodzaju wyznania przysporzą mu zwolenników, to bardzo dobrze. Oznacza to bowiem, że w wyborach nie ma żadnych szans. A po co komu w polityce facet, który powtarza ograne i przeterminowane już wiele lat temu hasła, wchodzi w znoszone przez naprawdę niejedną osobę buty „kandydata niezależnego” i próbuje nas przekonać, że nuda i fachowość to synonimy. Sugeruje przy tym, jakoby to wszystko (cała ta – nazwijmy to – strategia) było kwestią jego wyboru, nie zaś funkcją tego, że nie stoi za nim żadna licząca się w społeczeństwie siła polityczna.</p>
<p style="text-align: justify;">A dodajmy jeszcze, że Andrzej Olechowski, będąc zwolennikiem leseferyzmu,</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>(<em>Jestem zwolennikiem tzw. małego rządu i kompetencji państwa, które sprowadzają się do rzeczy, których obywatele nie mogą załatwić sami</em>)</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">chce być kandydatem centrolewicy:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p><em>(&#8230;) </em><em>chodzi o to, czy będzie w kampanii jeden kandydat w centrum i na lewo czy wielu.</em></p>
<p><strong><em>Jerzy Szmajdziński ma podobnie niskie poparcie w sondażach jak pan. Jeśli będzie choć odrobinę lepszy, wycofa się pan?<br />
</em></strong></p>
<p><em>Tomaszowi Nałęczowi taką deklarację złożyłem. Natomiast pan Szmajdziński nigdy o to nie pytał. Mam nadzieję, że Aleksander Kwaśniewski, a była to jego inicjatywa, będzie chciał tę sprawę doprowadzić do końca.</em></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zamiast komentarza &#8211; cytat (Tahar Ben Jelloun, &#8222;To oślepiające, nieobecne światło&#8221;, Kraków 2008):</p>
<blockquote style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><em>Było to śmieszne i bezsensowne. Jak nuda.</em></p>
</blockquote>
<h5 style="text-align: justify;">Piotr Tomza</h5>
<p><!--more--></p>
<p><strong>Czytaj także</strong>: <a href="http://spindoktorzy.pl/2009/11/15/nuda-w-sluzbie-pr/" target="_blank">Nuda w służbie PR </a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/03/29/wyznania-nudziarza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Milczenie jest złotem</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/03/23/milczenie-jest-zlotem/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/03/23/milczenie-jest-zlotem/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Mar 2010 09:27:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Olechowski]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[debata]]></category>
		<category><![CDATA[komentarze]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Migalski]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Radosław Sikorski]]></category>
		<category><![CDATA[Tadeusz Iwiński]]></category>
		<category><![CDATA[wystąpienie publiczne]]></category>
		<category><![CDATA[Władysław Gomułka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1664</guid>
		<description><![CDATA[Legenda głosi, że to niezapomnianej pamięci tow. Gomułka jest autorem powiedzenia: „w 1939 roku staliśmy nad brzegiem przepaści. Od tego czasu zrobiliśmy wielki krok naprzód”. Swoboda wypowiedzi jest niewątpliwie instrumentem przydatnym politykowi, pod warunkiem, że jak każdego instrumentu, nauczy się on jej używać. Wśród komentujących PO-wskie prawybory polityków, nie zauważyłem ani jednego, który wykazywałby choć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Legenda głosi, że to niezapomnianej pamięci tow. Gomułka jest autorem powiedzenia: „w 1939 roku staliśmy nad brzegiem przepaści. Od tego czasu zrobiliśmy wielki krok naprzód”.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1664"></span><br />
Swoboda wypowiedzi jest niewątpliwie instrumentem przydatnym politykowi, pod warunkiem, że jak każdego instrumentu, nauczy się on jej używać.</p>
<p style="text-align: justify;">Wśród komentujących PO-wskie prawybory polityków, nie zauważyłem ani jednego, który wykazywałby choć ślady nauki gry na tym jakże ważnym instrumencie. Co prawda po pośle Bredzińskim nie spodziewałem się wiele, bo nawet zasób inwektyw ma on tak ograniczony, że i menele z baru „Pod Pawiem” nie uznaliby go za swego, ale po innych oczekiwałem jednak odrobiny myśli PRZED wypowiedzeniem się publicznie.</p>
<p style="text-align: justify;">To, że wszyscy będą krytykować, <a href="http://spindoktorzy.pl/2010/03/18/jak-psy-pawlowa/" target="_blank">było jasne na długo przed debatą</a>, tym bardziej więc dziwi, że kiedy przyszedł moment, by popisać się elokwencją, błysnąć w mediach jakimś zgrabnym bon motem, poleciało taką płycizną, że  żal słuchać. Jeśli ma się kilka tygodni na wymyślenie jakiejś ciętej wypowiedzi, w sytuacji, gdy sam przebieg debaty nie mógł być dla nikogo niespodzianką, trzeba albo potężnego  antytalentu, albo lekceważenia odbiorcy, by pokazywać przed kamerami źle ukrywana irytację, lub co gorzej, ciężkie dowcipy mające konstrukcję bumerangu. Jak bowiem inaczej odczytać uwagi europosła Migalskiego, który niebacznie <a href="http://www.wprost.pl/ar/190016/" target="_blank">rzekł</a>:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Gdyby w rolę Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego wcielili się Joachim Brudziński i Zbigniew Ziobro, a debatę między nimi mieliby &#8211; zamiast Sławomira Nowaka i Joanny Muchy prowadzić Beata Kempa i Przemysław Gosiewski, wówczas prasa z pewnością nazywałaby taki sposób organizacji selekcji &#8222;autorytarnym&#8221;.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście, Migalski wie, co mówi, ale czy musi tak głośno? Obawiam się, że koledzy z partii nie będą mu wdzięczni za to mimowolne szyderstwo.</p>
<p style="text-align: justify;">Geniusz lewicy, prof. Iwiński, który zna ponoć 15 języków, doszedł chyba do momentu, w którym powinien zacząć uczyć się używania któregokolwiek z nich, by nie palić tematu tak łatwego do skrytykowania. Raczenie widzów opowieściami o tym, że to lewica wymyśliła prawybory, jest zwyczajnie żałosne. Tym bardziej, że pan profesor, wbrew swoim zwyczajom, nie ujawnił, z którym ze światowych polityków o tym rozmawiał.</p>
<p style="text-align: justify;">Ludzie przemęczeni miewają zwidy. Jednak polityk, który je ujawnia publicznie, nie zyskuje w oczach potencjalnych wyborców.<br />
Andrzej Olechowski w wywiadzie (w którym m.in. opowiada się za legalizacją niektórych narkotyków) <a href="http://www.wprost.pl/ar/190293/Olechowski-prawybory-realizuja-putinowski-scenariusz-premiera/" target="_blank">opowiada zdumiewające rzeczy</a> o uczestnikach debaty.</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Jak padło nazwisko Tusk, obaj panowie bledli.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">&#8230;zauważa Olechowski.</p>
<p style="text-align: justify;">Zresztą, wiadomo, że technika nie jest doskonała, a nie wiemy z jakiej epoki pochodzi telewizor pana Olechowskiego. Mogło mu się wydawać. Rozsądek jednak nakazywałby tego typu maglane opowieści zarezerwować na inną okazję niż wywiad, który dociera do ludzi z prawem głosu.</p>
<p style="text-align: justify;">Realizując scenariusz autodestrukcji lewica poszła jeszcze dalej. Poleciała na skargę do KRRiT.</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Ordynacja wyborcza w Polsce, jak i przyjęte zwyczaje polityczne nie nakładają na partie obowiązku wyłaniania kandydatów w prawyborach. Wskazanie kandydata na prezydenta jest wewnętrzną sprawą każdej partii. Podnoszenie tego faktu do rangi wydarzeń państwowych jest sporym nadużyciem i sztucznym kreowaniem ważnych tematów.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">&#8230;można przeczytać w <a href="http://www.gover.pl/news/szczegoly/guid/lewica-skarzy-sie-krrit" target="_blank">liście</a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Publiczne przyznawanie się do braku kreatywności i lenistwa (PO zrobiła więcej niż miała obowiązek – skandal!) z całą pewnością przysporzy wyborców, a kompletnie niezrozumienie mechanizmu funkcjonowania mediów – sympatii tych ostatnich.</p>
<p style="text-align: justify;">To co może zdumiewać, to absolutna nieznajomość psychologii. Szczególnie jej działu zajmującego się reakcjami społecznymi. A niby powinien być to dla polityka elementarz.</p>
<p style="text-align: justify;">Nikomu z krytykujących nie wpadło do głowy, że wzniecając wokół wewnętrznej sprawy PO taki szum, zamiast ją zignorować, pracują oni na jej korzyść. Utrwalają to wydarzenie w pamięci społecznej, a że samo w sobie jest ono pomysłem trafionym – wspierają PO w jej dążeniu do ostatecznego sukcesu.</p>
<p style="text-align: justify;">Za towarzyszem Gomułką – robią duży krok naprzód.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jerzy Łukaszewski </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/03/23/milczenie-jest-zlotem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Naród chce Cimoszewicza</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/02/08/narod-chce-cimoszewicza/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/02/08/narod-chce-cimoszewicza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2010 16:26:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Olechowski]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[kandydatura]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[Radosław Sikorski]]></category>
		<category><![CDATA[sondaż]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[Włodzimierz Cimoszewicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1234</guid>
		<description><![CDATA[Wydaje się co najmniej zastanawiające, dlaczego w prezydenckich sondażach przedwyborczych wygrywa człowiek który powtarza w kółko, że kandydował nie będzie. Chyba, że pojawi się ryzyko reelekcji Kaczyńskiego. No właśnie, chyba, że. Z ostatnio opublikowanych sondaży wynika, że Cimoszewicz mógłby wygrać z Sikorskim jako kandydatem PO w proporcji 27 do 25 procent głosów, zaś w sytuacji, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Wydaje się co najmniej zastanawiające, dlaczego w prezydenckich sondażach przedwyborczych wygrywa człowiek który powtarza w kółko, że kandydował nie będzie. Chyba, że pojawi się ryzyko reelekcji Kaczyńskiego. No właśnie, chyba, że.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong></strong><span id="more-1234"></span><br />
Z ostatnio opublikowanych sondaży wynika, że Cimoszewicz mógłby wygrać z Sikorskim jako kandydatem PO w proporcji 27 do 25 procent głosów, zaś w sytuacji, w której kandydowałby Komorowski, wygrałby bezapelacyjnie, bo w proporcji 34 do 18 procent, ale nie z Komorowskim (który byłby trzeci) a z Kaczyńskim.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego Polacy konsekwentnie wybierają w sondażach właśnie Cimoszewicza?</p>
<p style="text-align: justify;">Jedno z uzasadnień, prostych i wciąż do przyjęcia: Polacy nie wiedzą, lub nie wierzą, że Cimoszewicz nie chce być prezydentem. Jest wymieniany w sondażu, ankieter pyta, znacz się coś musi być na rzeczy, nie?</p>
<p style="text-align: justify;">Drugie spośród prawdopodobnych uzasadnień: Polacy marzą o narodzinach alternatywy względem POPiSu. Zresztą nie jest to opcja wykluczająca pierwszą z zaprezentowanych.</p>
<p style="text-align: justify;">Kaczyński wydaje się swoim wyborcom kandydatem bezalternatywnym (niezależnie od kandydatury PO: Sikorskiego czy Komorowskiego – otrzymywał podobny odsetek głosów: 18 bądź 18 procent). Cimoszewicz natomiast jawi się badanym jako albo porównywalnie fajny do Sikorskiego, ale znacznie fajniejszy od Komorowskiego. Widoczne więc są bardzo znaczące przepływy głosów zależnie od kandydatury z ramienia PO.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego Cimoszewicz? Biorąc pod uwagę wizerunek publiczny Cimoszewicz jest kandydatem średnim, zaś uwzględniając dotychczasową ekspozycję medialną (a właściwie jej brak) – kandydatem bez szans. Dlaczego więc bije na łeb Szmajdzińskiego czy nawet dopracowanego wizerunkowo Olechowskiego? Najprawdopodobniej dlatego, że Polacy rozpaczliwie i nieco na ślepo poszukują kandydata nie związanego z PO ani PiS-em.</p>
<p style="text-align: justify;">Biorąc to jedynie pod uwagę kandydatura Olechowskiego wydawałaby się potencjalnie powszechniej akceptowalna. Masy preferują jednak Cimoszewicza.</p>
<p style="text-align: justify;">Jest jeszcze jedna, dotąd nie wymieniona i przemawiająca na jego korzyść okoliczność: niezależność. Pomijając wszystkich dotąd wymienionych, nawet Olechowski umoczył się „partnerstwem” z Piskorskim. A Cimoszewicz? Ma jedynie kontakt z puszczą, ta nie szarga wizerunku – tu najprawdopodobniej tkwi częściowe przynajmniej wyjaśnienie jego wysokich notowań.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/02/08/narod-chce-cimoszewicza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Olechowski vs Niesiołowski. Konfrontacja wizerunków</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/01/27/olechowski-vs-niesiolowski-konfrontacja-wizerunkow/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/01/27/olechowski-vs-niesiolowski-konfrontacja-wizerunkow/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 27 Jan 2010 09:32:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Lepper]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Olechowski]]></category>
		<category><![CDATA[dostojeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[gra]]></category>
		<category><![CDATA[niewyparzony język]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Piskorski]]></category>
		<category><![CDATA[powaga]]></category>
		<category><![CDATA[Stefan Niesiołowski]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[zacietrzewienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1106</guid>
		<description><![CDATA[Olechowski mówił o sobie, wyborach i Piskorskim. Niesiołowski mówił o Olechowskim, wyborach i Piskorskim. Możemy więc potraktować dwa wywiady z TVN24 (Rymanowskiego z Olechowskim i Olejnik z Niesiołowskim) jako materiał do porównań. Wynik trudno jednak opisać w jednym zdaniu, opiszemy więc w co najmniej kilku. Stefan Niesiołowski słynie z niewyparzonego języka i najzabawniej wypada wówczas, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Olechowski mówił o sobie, wyborach i Piskorskim. Niesiołowski mówił o Olechowskim, wyborach i Piskorskim. Możemy więc potraktować dwa wywiady z TVN24 (Rymanowskiego z Olechowskim i Olejnik z Niesiołowskim) jako materiał do porównań. Wynik trudno jednak opisać w jednym zdaniu, opiszemy więc w co najmniej kilku.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1106"></span><br />
Stefan Niesiołowski słynie z niewyparzonego języka i najzabawniej wypada wówczas, gdy gani innych za&#8230; niewyparzony język. Tym razem nie było ku temu okazji i był był, jak na Niesiołowskiego, spokojny. Olechowski był natomiast taki jak zawsze, poważny (powaga złamana była jednak domieszką ironii) i dostojny (w zachowaniu i sposobie mówienia).</p>
<p style="text-align: justify;">Olechowski mówiąc o sytuacji, w której Piskorski wypada z gry i nie będzie szefował kampanii prezydenckiej Olechowskiego, stwierdza:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Czuję się po takiej inicjacji, tak, rzeczywiście widzę, że wchodzę do poważnej, poważniejszej gry politycznej jeśli tak można powiedzieć (…) Nie bawi mnie to, nie będę gdy kontynuował w tym sensie że&#8230;</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tu najwyższy kandydat na prezydenta, mówiąc trochę z pozycji zbitego psa, nieco się zapędził. Poruszył temat „gry politycznej” zapominając na chwilę o rdzeniu swojego publicznego wizerunku AD 2010 – nieskazitelności i niezależności politycznej połączonej ze szczerością przekazu. Dlatego dodał skwapliwie:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ja nie gram, ok?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Po tej jakże dowcipnej wstawce kontynuował diagnozę sytuacji, w której prokuratura zajmuje się Piskorskim:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dostałem przypomnienie, takie może jeszcze póki co przyjazne – rozumem – że tu są poważne zasady i tutaj się gra twardo.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Rymanowski zadaje w tym momencie pytanie, które brzmi jak zamówione przez Olechowskiego&#8230;</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Gra twardo ale czy gra fair?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">&#8230;dopytując szczegółowo o prokuraturę:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">I podstawowa sprawa: pana zdaniem jest czy nie (manewrowana politycznie &#8211; RG)?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Olechowski na to:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ja nie mogę być ślepy na to co się w prokuraturze działo. Ja stwierdzam, że działania wobec Pawła Piskorskiego były i są działaniami tendencyjnymi, działaniami, które nie sprawiają wrażania działań profesjonalnych i obiektywnych. Takie jest moje spostrzeżenie, ale pan powie że powie, ja jestem zaślepiony, ja patrzę przez okulary polityczne.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Sprytnie. Nic nie mówi wprost, ale ocenia działania prokuratury. Przyznaje się przy tym do stronniczości politycznej, co chroni go częściowo przed zarzutem tego rodzaju. Łagodną, ale jednak polemikę z decyzjami wymiaru sprawiedliwości „uprawomocnia” częściowo wizerunek Olechowskiego: dominująca postawa, niski, spokojny głos, płynna melodyka wypowiedzi i kontrolowana mimika.</p>
<p style="text-align: justify;">Z drugiej strony barykady znany i lubiany lub nie Niesiołowski. Był jak zawsze, choć nie była to najagresywniejsza odsłonia Niesiołowszczyzny. Odniósł się do kandydatury Olechowskiego:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Proponuje niby pewną nową jakość polityczną a nie ma żadnej. Jeżeli prezencja, ale to nie jest konkurs modeli, konkurs garniturów tylko konkurs programów, pewnych&#8230;</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tu się Stefan Niesiołowski nieco zapędził. Pewnych&#8230; czego? Właśnie, czego, jeżeli nie garniturów i modeli? Najwyraźniej Niesiołowski sam nie miał pomysłu na wypełnienie tej luki w zdaniu. Bo chyba nie mamy poważnie traktować stwiedzenia, że wybory prezydenckie to konkurs programów. Gdzie, w których wyborach, w którym kraju? Prosimy o poprowadzenie nas za rączkę.</p>
<p style="text-align: justify;">Niesiołowski kontynuuje opis wizerunku Olechowskiego:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Poza tym on jest zupełnie niedynamiczny. Jak już otwiera usta, jak zaczyna mówić, to widać że jakoś jemu się nie chce, że jest jakiś znudzony, zrezygnowany. On nie wygra! On nie wygra!</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">To dość typowe dla Niesiołowskiego zacietrzewienie skutkujące powtarzanym wykrzyknieniem na końcu zdania. Argumentacja co najmniej słaba, wyraźna niechęć do ocenianego polityka powoduje, że Niesiołowski traci szanse na wiarygodność. Do tego dochodzi zadyszka wynikająca z nadmiaru politycznej pasji i braku samokontroli.</p>
<p style="text-align: justify;">Olejnik postanowiła polemizować mówiąc o Olechowskim:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Potrafi mówić elegancko.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Na to Niesiołowski:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zgoda. To byłby dobry do seminarium.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wizerunek Olechowskiego jest pod wieloma względami wzorcowy. Oczywiście nie brak mu dynamiki, po prostu ma inny styl komunikacyjny niż Niesiołowski. I całe szczęście dla Olechowskiego. Postać o podobnym do Niesiołowskiego zachowaniu miałaby niewielkie szanse na poważniejszy sukces polityczny w większości cywilizowanych demokracji. Zasłużył w gruncie rzeczy na porównanie do tylko wczesnego, bo już nie do częściowo ucywilizowanego Andrzeja Leppera, który z podobną pasją wykrzykiwał podobnie nieprzemyślane zdania. Różnica polega na tym, że za Niesiołowskim stoi dziś partia o bardzo dobrych, choć nieco słabnących notowaniach a za Lepperem stała jego wiecowo-buntownicza partia o bardzo zmiennym poziomie poparcia.</p>
<p>Wracając do Olechowskiego, gra obecnie (przepraszamy, przecież nie gra, ok?) na nieskazitelność i na tym chce ugrać kapitał polityczny. Nie jest z PO, nie jest z PiS-u i tu upatruje swoją szanse na sukces. Gdyby jeszcze miał szansę (a nie ma) na poparcie środowisk lewicowych, być może stałby się realnym konkurentem dla Tuska i Kaczyńskiego.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/01/27/olechowski-vs-niesiolowski-konfrontacja-wizerunkow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lewicowa wyobraźnia Szmajdzińskiego</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/01/18/lewicowa-wyobraznia-szmajdzinskiego/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/01/18/lewicowa-wyobraznia-szmajdzinskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jan 2010 13:29:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[RadioLans]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Olechowski]]></category>
		<category><![CDATA[bal charytatywny]]></category>
		<category><![CDATA[barwa głosu]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Szmajdzinski]]></category>
		<category><![CDATA[Joanna Senyszyn]]></category>
		<category><![CDATA[karnawał]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja niewerbalna]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Leszek Miller]]></category>
		<category><![CDATA[lewicowa wyobraźnia]]></category>
		<category><![CDATA[mrukliwość]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawka]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[zaczepki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1009</guid>
		<description><![CDATA[Szmajdziński, człowiek mówiący niewiele i rzadko, zaczyna mówić więcej i częściej. Musi, ma być w końcu prezydentem z ramienia SLD. Z reagowaniem na dziennikarskie zaczepki radzi sobie raz lepiej, raz gorzej ale przyszli wyborcy mogli przynajmniej posłuchać, czy ma coś do powiedzenia i jeżeli tak – to czy coś ciekawego. Szmajdziński nie był, nie jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Szmajdziński, człowiek mówiący niewiele i rzadko, zaczyna mówić więcej i częściej. Musi, ma być w końcu prezydentem z ramienia SLD. Z reagowaniem na dziennikarskie zaczepki radzi sobie  raz lepiej, raz gorzej ale przyszli wyborcy mogli przynajmniej posłuchać, czy ma coś do powiedzenia i jeżeli tak – to czy coś ciekawego. </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1009"></span><br />
Szmajdziński nie był, nie jest i nie będzie medialny. Stąd może dziwić pomysł wystawiania jego kandydatury na stanowisko prezydenta. Skoro jednak jest już kandydatem, zaczyna odwiedzać stacje telewizyjne i radiowe. <a href="http://www.rmf.fm/kontrwywiad-RMF-FM,168316,Jerzy,Szmajdzinski,Koalicja,PiS,-SLD,i,poparcie,przeze,mnie,Lecha,Kaczynskiego,wykluczone.html">Odwiedził, między innymi, Konrada Piaseckiego w RMF-ie</a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Kampania za pasem, to i angaż polityków w działania charytatywne większy. W tym temacie Szmajdziński ładnie się PR-owsko wybronił. Na zaczepkę Piaseckiego:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jakoś nie dostrzegłem pana na sobotnim balu?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">odpowiedział:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Byłem w Jeleniej Górze na piętnastym balu, który sam organizuję z moimi przyjaciółmi, balu charytatywnym, cel szczytny.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Lepiej być nie mogło. Jest tradycja, jest własna inicjatywa, jest akoniunkturalność, ucieczka od lansu „Warszawki”, wszystko ładnie, gładko, na dodatek zakomunikowane spokojnym, niskim głosem. Dobry początek. Trafna była także uwaga:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Gdybym się pojawił na Balu Dziennikarzy, ktoś by powiedział, że „nie był tyle lat, a teraz kampania, więc się pojawił”.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Szmajdziński radził sobie już nieco gorzej, gdy Piasecki czesał go pod włos pytając:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nie jest tak, że lewicowa wrażliwość nie pozwala na balowanie w dzisiejszych trudnych czasach?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Odpowiedział bowiem:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ludzie w karnawale chodzą na bale.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Kolejnym, poruszonym przez panów wątkiem był modny ostatnio, wprowadzony przez Kamińskiego hit: ewentualność koalicji PIS-u i SLD. Piasecki zapytał:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Czy lewicowa wyobraźnia potrafi stworzyć obraz koalicji SLD z PiS-em?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tu znowu punkty dla Szmajdzińskiego – odpowiedź dobra, bo kategoryczna:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nie. Nie, dlatego że PiS jest partią antysystemową, eurosceptyczną. Projekt konstytucji, który został przedstawiony przez Prawo i Sprawiedliwość to dyktatura w demokratycznym państwie.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Znakomicie poradził sobie także z pytaniem:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">A pan nie wyobraża sobie takiej sytuacji, w której prosi pan swoich wyborców o poparcie Lecha Kaczyńskiego w drugiej turze?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">odpowiadając:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nie ma takiej możliwości. Prezydentura naprawdę partyjna i wszystkie sondaże pokazują, że Lech Kaczyński zajmował się przeszłością i ograniczył się do działań na rzecz Prawa i Sprawiedliwości.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Popełnił jednak Szmajdziński karygodny błąd, znacznie mniej konkretnie odnosząc się do cytowanych przez Piaseckiego słów Senyszyn:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Trybunał Prostytucyjny… Czy to jest obowiązujące w SLD określenie na Trybunał Konstytucyjny? (…) Eurodeputowana Senyszyn w TVN24 opowiada takie rzeczy.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zdobył się tylko na wymijające&#8230;</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zostawiam to bez komentarza.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Gdy Piasecki mimo to drążył:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Uważa pan, że powinna się nią zająć prokuratura?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Szmajdziński wciąż uciekał od tematu:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Prokuratura ma ważniejsze problemy na głowie, które powinna szybko rozstrzygać, a nie zajmować tym, co jest związane z wypowiedziami, z tym co się nazywa wolnością słowa.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Pojawienie się wątku wolności słowa ucieszyło Piaseckiego. Rozmowa na ten temat przebiegała następująco:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Konrad Piasecki: Ale to nie jest przekroczenie granic wolności słowa?</p>
<p style="text-align: justify;">Jarzy Szmajdziński: Ale nawet jeśli to jest przekroczenie granic…</p>
<p style="text-align: justify;">Konrad Piasecki: Ale jest czy nie jest?</p>
<p style="text-align: justify;">Jarzy Szmajdziński: Nie mnie to stwierdzać. Dla mnie tak, ale przecież w kraju, w którym jest wolność słowa, nie mnie określać te granice.</p>
<p style="text-align: justify;">Konrad Piasecki: A powinna za to dostać jakąś partyjną naganę? Dostanie?</p>
<p style="text-align: justify;">Jarzy Szmajdziński: Nie wiem.</p>
<p style="text-align: justify;">Konrad Piasecki: Bo to przecież pańska koleżanka.</p>
<p style="text-align: justify;">Jarzy Szmajdziński: Myślę, że reakcja, która już miała miejsce, jest ważną reakcją i dla pani profesor Joanny Senyszyn – i ona z tego wyciągnie wnioski.</p>
<p style="text-align: justify;">Konrad Piasecki: Nie będzie opowiadała już takich rzeczy?</p>
<p style="text-align: justify;">Jarzy Szmajdziński: Nie wiem, czy będzie czy nie będzie. Nie zajmuje mnie to.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Szmajdziński dobrze zaczął, bardzo źle skończył. Być może nie słyszał znanego szlagwortu autorstwa Leszka Millera o powiązaniu męskości z zaczynaniem i kończeniem. Tak czy owak można było odnieść wrażenie, że mimo iż nastroił się do rozmowy odpowiednio, nie wytrzymał związanego z nią napięcia i zaczął ucinać niewygodne wątki, co zawsze pozostawia katastrofalne wrażenie.</p>
<p>Do tego dochodzi cała sfera komunikacji niewerbalnej, która również nie pomaga Szmajdzińskiemu w toczeniu bojów polityczno-medialnych. Jest dość mrukliwy, nie wykorzystuje we właściwy sposób barwy swojego głosy, która – gdyby była odpowiednio wyeksponowana – mogłaby wspierać jego wizerunek tak, jak dzieje się to w przypadku Olechowskiego.</p>
<p>Szmajdziński sprawia wrażenie aktora – jak na polityka – niedostatecznie teatralnego. Nie manipuluje emocjami słuchaczy, nie lawiruje starając się zmienić temat, gdy znajdzie się w narożniku. Ogólnie mówiąc – osaczony staje się bezbronny. Dając po sobie poznać, że dany wątek budzi w nim poczucie dyskomfortu, pokazuje równocześnie polityczną słabość, a to na pewno nie pomoże mu w budowaniu wizerunku silnego kandydata na prezydenta.</p>
<p><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/01/18/lewicowa-wyobraznia-szmajdzinskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak to było z tym winnym i jego tłumaczeniem?</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/01/04/jak-to-bylo-z-tym-winnym-i-jego-tlumaczeniem/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/01/04/jak-to-bylo-z-tym-winnym-i-jego-tlumaczeniem/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Jan 2010 20:24:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Olechowski]]></category>
		<category><![CDATA[błędy]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Palikot]]></category>
		<category><![CDATA[Kongres Kultury]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[prywatyzacja]]></category>
		<category><![CDATA[rachunek sumienia]]></category>
		<category><![CDATA[Stronnictwo Demokratyczne]]></category>
		<category><![CDATA[subwencje]]></category>
		<category><![CDATA[tłumaczenie się]]></category>
		<category><![CDATA[urynkowienie]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=952</guid>
		<description><![CDATA[Albo Palikot przyjął w noc sylwestrową zbyt rygorystyczne, względem siebie, postanowienia, albo stracił resztki politycznego instynktu. Tak czy owak efekt jest taki, że pisząc na swoim blogu notkę pt.: „Ludzie kultury a Platforma Obywatelska” strzelił sobie w kolano a Platformie walnął w nos. Notka zaczyna się od cytatu, ale Palikot o tym nie uprzedza, czytelnik [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Albo Palikot przyjął w noc sylwestrową zbyt rygorystyczne, względem siebie, postanowienia, albo stracił resztki politycznego instynktu. Tak czy owak efekt jest taki, że pisząc na swoim blogu notkę pt.: „</strong><a href="http://palikot.blog.onet.pl/Ludzie-kultury-a-Platforma-Oby,2,ID397675688,n"><strong>Ludzie kultury a Platforma Obywatelska</strong></a><strong>” strzelił sobie w kolano a Platformie walnął w nos.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-952"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Notka zaczyna się od cytatu, ale Palikot o tym nie uprzedza, czytelnik zaczyna więc lekturę od następującego tekstu:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Głosowaliśmy na PO w 2007 roku, choć wiedzieliśmy, że Wasze podejście do kultury jest zgubne. Nienawidzimy PiS-u z samej istoty, ale oni dawali nam poczucie, że nic się nie zmieni w finansowaniu mechanizmów kultury. Być może będą się wtrącać ideowo i narzucać pewien rodzaj martyrologii – jak choćby w Operze Wielkiej czy muzeum Powstania Warszawskiego – ale utrzymane będą subwencje. Nie będzie prywatyzacji instytucji kultury, nie będzie urynkowienia czyli mierzenia wydajności kultury – tak mówił do mnie w prywatnej rozmowie pewien ważny, wybitny człowiek kultury.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Pomijając uszczypliwości pod adresem PiS-u, które Palikot w owym symulowanym tekście zawarł, bo musiał zawrzeć, odnajdujemy tu kilka nowych (dla większości czytelników) informacji:</p>
<p style="text-align: justify;">1. Podejście PO do kultury jest zgubne</p>
<p style="text-align: justify;">…a za sprawą działań ludzi PO:</p>
<p style="text-align: justify;">2. Zagrożone są subwencje dla twórców kultury</p>
<p style="text-align: justify;">3. Instytucje kultury będą prywatyzowane</p>
<p style="text-align: justify;">4. Kultura zostanie urynkowiona</p>
<p style="text-align: justify;">Na końcu Palikot dodaje:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Tego typu głosy docierają do mnie co i rusz. I z podwórka lubelskiego i z krajowego.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">&#8230;i zadaje pytanie:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Dlaczego tak jest?</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">W tym momencie zaczyna robić to, czego – jak wie – robić nie wolno, jeżeli chce się prowadzić skuteczną komunikację polityczną i budować stabilny, wiarygodny wizerunek polityka: tłumaczy się:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Przecież nic się nie zmieniło i PO nie zrobiła żadnej istotnej zmiany. Nie ma prywatyzacji w kulturze  i w ogóle jej nigdy nie planowano, nie ma zmian w polityce finansowania instytucji, a jednocześnie formacja rządząca nie wtrąca się do polityki personalnej, a do najważniejszych miejsc wrócili ludzie kultury (…).</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Co jednak najważniejsze, tłumaczy się z własnej inicjatywy, na własnym blogu, przez nikogo o to nie proszony. Rachunek sumienia wykroczył zresztą poza wzmiankę o środowiskowym napięciu emocjonalnym i tłumaczenie, że napięcie to pozbawione jest uzasadnienia.</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Sami nie jesteśmy oczywiście bez winy. Źle wypadł Kongres Kultury. Głosy i Balcerowicza i Hausnera zostały uznane za testowanie przez rząd koncepcji twardej polityki liberalnej w tym obszarze i całkowicie odrzucone. Choć wiele teatrów, domów kultury, muzeów, bez wątpienia źle funkcjonuje, to nie da się w te miejsca przenieść metod zarządzania wprost z biznesu. I zdaniem twórców gdy wydajność – a więc dochody, liczba premier, publiczność, montaż finansowy – wezmą górę nad zwykłą twórczością, do której jakoś przynależy marnowanie czasu, to nic wartościowego nie powstanie. I z góry trzeba założyć pewną ilość pomyłek, pseudo-twórców i zwykłego cwaniactwa pomieszaną z prawdziwą twórczością. Nikt bowiem nie rozstrzygnie w kim tkwi demon sztuki. Jednak z czasem staje się jasne kto jest, a kto nie artystą.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tu dostrzec można cień polemicznego nastrojenia Palikota które ucieleśniło się w następnym zdaniu:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Oczywiście sprawa nie jest błaha, bo jakieś ograniczenia być muszą i nie wszyscy, którzy się za twórców uważają, mogą być i powinni być finansowani przez budżet. Inaczej mielibyśmy szybko sytuację, że nie tylko działacze partyjni, ale i działacze różnych stowarzyszeń obsiedliby przeróżne instytucje bez żadnego istotnego i dobrego dla kultury skutku.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Kontynuował rachunek sumienia pisząc, między innymi:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Swoją drogą popełniliśmy całą masę błędów w tej kwestii. I niejako pozwoliliśmy się wepchnąć na pozycję polityki liberalnej bez naszych faktycznych zamiarów. Trzeba było jednak w miejsce zmniejszonego budżetu w TVP i problemów z ustawowymi uregulowaniami innego mechanizmu finansowania stworzyć na bazie budżetu ministerstwa Kultury ten nowy system. Nawet kosztem deficytu.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dopiero teraz ujawnił, po co i z uwagi na jakie okoliczności pisze to wszystko:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Zdesperowani twórcy wybrali się więc w końcu do prezydenta i to nie dlatego, żeby liczyć na jego skuteczność, bo przecież prezydent niczego bez większości sejmowej nie załatwi, ale żeby zagrać na nosie nam i konkretnie premierowi – swoją drogą nieobecnemu na Kongresie Kultury. Teraz powstaje nowa ustawa medialna i wszyscy liczymy na to, że ona wejdzie w życie. To jednak nie oznacza, że nieufność do PO zniknie.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wreszcie Palikot zabrał się za wytyczenie ścieżek właściwego postępowania jego partii i w ogóle – polityków:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Trzeba z naszej strony wyraźnej deklaracji, że państwo pod naszymi rządami będzie brało na siebie istotny ciężar finansowania kultury, nawet jeśli jest potrzebna nam do tego nowa formuła podziału tych finansów. To oznacza zgodę na szczególny rodzaj uprzywilejowania ludzi kultury wobec innych grup społecznych i w jakimś sensie nie jest myśleniem do końca demokratycznym, ale niezbędnym.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Znawcy politycznego PR-u winni zadać sobie to samo pytanie co zawsze – po co X (w tym przypadku Palikot) napisał to wszystko? Po co wzmianka o nieobecności Tuska na Kongresie Kultury? Po co wyliczanie błędów PO? Po co cytowanie krytycznych wypowiedzi domniemanych twórców kultury?</p>
<p style="text-align: justify;">Może chciał, miedzy wierszami, zaakcentować, że obecnie wyrażana przez twórców miłość do prezydenta nie jest szczera? Słabo zaakcentował. Być może chciał pokazać twórcom, że w akcie desperacji zrobili coś głupiego? To już prędzej, ale też poszło średnio.</p>
<p style="text-align: justify;">Co poszło Palikotowi dobrze? Informowanie internautów o problemie, z którym boryka sie PO i o którym większość z nich najpewniej nie wiedziała. Obecnie już wiedza wszyscy czytelnicy bloga Palikota, czyli całkiem spora gromada.</p>
<p style="text-align: justify;">Akcentowanie błędów i potknięć ludzi z własnej drużyny, aczkolwiek bardzo szlachetne, nie jest dobrym pomysłem na autonomiczną notkę poczytnego blogera politycznego. Wylistowywanie własnych zaniechań i błędnych decyzji oraz uzasadnianie pretensji do swoich kolegów partyjnych, w tym szefa, to także taktyka cokolwiek karkołomna. Wiele wskazuje więc na to, że Palikot zaczyna grać solówkę, nie koniecznie w zgodzie z linią polityczną PO. Być może uważnie przygląda się rozwojowi wypadków w okolicy Stronnictwa Demokratycznego oraz swojego przyjaciela Olechowskiego i zastanawia się nad transferem? Alternatywną diagnozą byłoby orzeczenie o zidioceniu blogera, trzymajmy się więc tej pierwotnej diagnozy.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/01/04/jak-to-bylo-z-tym-winnym-i-jego-tlumaczeniem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sondaż wskaże „lepszego”</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2009/12/15/sondaz-wskaze-%e2%80%9elepszego%e2%80%9d/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2009/12/15/sondaz-wskaze-%e2%80%9elepszego%e2%80%9d/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Dec 2009 23:19:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[RadioLans]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Kwaśniewski]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Olechowski]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Szmajdzinski]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Piskorski]]></category>
		<category><![CDATA[popularność]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=826</guid>
		<description><![CDATA[Rozmowa Pawła Piskorskiego z Konradem Piaseckim w Kontrwywiadzie RMF FM pozwoliła byłemu prezydentowi Warszawy na sformułowanie wizji kampanii prezydenckiej. Piskorski powoływał się na nową koncepcję Kwaśniewskiego: „kto popularniejszy ten lepszy”. Piskorski pytany jest często o to, czy Olechowski raczy nam, Polakom, kandydować. Jest w końcu najbliżej źródła, które milczy. Tak było także tym razem. Piskorski [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://www.rmf.fm/kontrwywiad-RMF-FM,166538,Pawel,Piskorski,Warto,zawrzec,porozumienie,Olechowski-Szmajdzinski,i,przerzucic,glosy,na,lepszego.html">Rozmowa Pawła Piskorskiego z Konradem Piaseckim w Kontrwywiadzie RMF FM</a> pozwoliła byłemu prezydentowi Warszawy na sformułowanie wizji kampanii prezydenckiej. Piskorski powoływał się na nową koncepcję Kwaśniewskiego: „kto popularniejszy ten lepszy”.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-826"></span>Piskorski pytany jest często o to, czy Olechowski raczy nam, Polakom, kandydować. Jest w końcu najbliżej źródła, które milczy. Tak było także tym razem. Piskorski odpowiedział po politycznemu – wymijająco:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wielokrotnie rozmawiałem z Andrzejem Olechowskim i wiem, że to jest trudna decyzja i wyłącznie do niego należąca. Nikt tej decyzji nie powinien uprzedzać.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Piasecki zawalczył więc o blade chociażby znaki na niebie i ziemi:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">A dziś prawdopodobieństwo jego startu oceniłby pan na?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tu Piskorski pękł i zdradził, że:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wyższe niż niższe.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">W dalszej części rozmowy Piskorski przedstawił, nie bez osobistej satysfakcji, projekt Kwaśniewskiego, którego miałby być częścią. Właściwie przedstawił własne jego rozumienie, uzupełniając ową wizję o klasyczny w formie i treści polityczny podliz:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Propozycja Aleksandra Kwaśniewskiego moim zdaniem pokazuje szaloną dalekowzroczność Aleksandra Kwaśniewskiego, mianowicie to jest pytanie takie: czy kandydaci poza Donaldem Tuskiem i Lechem Kaczyńskim muszą koniecznie się zewrzeć w tych wyborach? Ta propozycja, jak ją rozumiem, brzmi tak: pokażmy w ciągu najbliższych miesięcy, kto jest najlepszy z tego peletonu. I na tego przerzućmy głosy. I uważam, że to jest bardzo w porządku.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Piasecki postanowił się upewnić, że dobrze rozumie i sformułował rzecz wprost, oczekując potwierdzenia:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Aleksander Kwaśniewski proponuje tak: niech Olechowski i Szmajdziński rozpoczną kampanie, zobaczymy, jakie będą sondaże i ten, który będzie gorszy zrezygnuje na rzecz tego, który będzie lepszy.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Piskorski potwierdził:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wydaje mi się, że tak. Tak ja rozumiem tę propozycję.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dzięki Piaseckiemu mamy pewność, że dla Piskorskiego kategoryzacje: gorszy/lepszy pokrywają się z kategoryzacjami: popularniejszy/mniej popularny. Taki jest też ogląd koncepcji Kwaśniewskiego widzianej oczyma Piskorskiego.</p>
<p style="text-align: justify;">To rewolucyjne odkrycie! Przed kolejnym wyborami wystarczy przeprowadzić w każdej partii prawybory, sprawdzić kogo ludzie lubią bardziej i po prostu wystawić go/ją jako kandydata. Proponujemy, by już rozpocząć walkę o supergwiazdy – konie pociągowe kampanii. Być może w roku 2010 będziemy mogli obserwować kampanię, w której Adam Małysz zmierzy się w prawyborach z Marylą Rodowicz a w ramach innego ugrupowania: Jola Rutowicz z Pudzianem.</p>
<p style="text-align: justify;">Słyszący pomysły Piskorskiego wyborcy, nawet Ci najbardziej zmęczeni i rozczarowani bezalternatywną konkurencją między PO i PiS-em, wpadną zapewne w przerażenie i pokornie zagłosują na partię Tuska bądź Kaczyńskiego.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2009/12/15/sondaz-wskaze-%e2%80%9elepszego%e2%80%9d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

