Qui pro quo

Qui pro quo

Nie, nie zamierzam pisać o przedwojennym kabarecie, choć szczerze mówiąc,  dla opisania współczesnej polityki, nie tylko polskiej, byłaby to może formuła najwłaściwsza. Chodzi mi tym razem o źle dobrane środki dochodzenia do celu. Obojętnie jakiego.

Argumenty nie do podważenia

Argumenty nie do podważenia

Swego czasu Salvador Dali zażądał 5 mln dolarów za obraz, nad którym pracował 5 dni. „- Słuszne jest, aby płacić geniuszowi milion dziennie” – argumentował. Nikt nie znalazł kontrargumentu na takie dictum. Bo i co można było powiedzieć?

Jak się pokazać

Jak się pokazać

[...] rozkażecie zebrać informacje, na jakich zasadach prowadzony jest w tych okolicach handel winem i po jakich cenach, a także skąd mieszkańcy biorą sól i ile ona kosztuje w sprzedaży detalicznej, oraz na koniec – gdzie wg Waszej orientacji należy urządzić komory celne na nowych ziemiach [...]

Złej baletnicy – rąbek u spódnicy

Złej baletnicy – rąbek u spódnicy

Jeszcze za dziecka tłumaczono mi, że czasem warto się zastanowić nad sobą i podejmowanymi działaniami, gdyż nie jest stosowne mieć pretensje do całego świata za własne niepowodzenia. Patrząc na zachowania niektórych polityków, widzę u nich braki w elementarnym wychowaniu.

Nagroda Darwina

Nagroda Darwina

Gdyby przyznawano nagrody Darwina za polityczne samobójstwa, posłowie PiS zdominowaliby taki konkurs na długie lata. Stwierdzenie tego oczywistego faktu, to jednak trochę za mało. Nawet najbardziej postronny obserwator  zapyta w końcu: dlaczego?

Nieważne?

Nieważne?

Blisko 1,8 mln głosów oddanych w wyborach do sejmików wojewódzkich przed dwoma tygodniami było nieważnych. To ponad 12% wszystkich wrzuconych do urn kart. 12%, czyli wynik np. dla średniej wielkości partii nie do pogardzenia. Tymczasem politycy (zwłaszcza opozycyjni!) jakoś nie podejmują tematu. To co, nieważne, że nieważne?

Porozumienie ponad podziałami

Porozumienie ponad podziałami

Teoretycznie istnieje coś takiego, jak porozumienie ponad podziałami, czyli wspólne działanie ludzi o odmiennych poglądach dla dobra większości. W praktyce owa teoria ma często zastosowanie, jednakże trudniej o takie porozumienie, gdy odmienne są poglądy polityczne.

Kolumb odkrył Amerykę

Kolumb odkrył Amerykę

Z polityką jest jak z wędkowaniem. Niby wszyscy wszystko wiedzą, wszystko już  zostało powiedziane, niewiele może nas zaskoczyć.  A jednak zawsze to miło, kiedy znajdzie się powód, by znów o tym pogadać.

Z czym do Amerykanów?

Z czym do Amerykanów?

O „delegacji” Antoniego Macierewicza, Anny Fotygi i Pawła Kurtyki było dość głośno. Wraz z ich wyjazdem całe zamieszanie ucichło. A przecież pojechali, pokazali 330 tys. podpisów za powołaniem międzynarodowej komisji w/s katastrofy, które były zbierane w Polsce. Rozmawiali z amerykańskimi politykami. Wrócili. I co z tego? Cisza.

Co jest najważniejsze?

Co jest najważniejsze?

Polska przecież! Czy aby na pewno? Uciekinierzy z tonącego, na własne życzenie zresztą, okrętu Kaczyński zyskali, za sprawą niezręcznego zachowania prezesa PiS-u, wstępny mandat zaufania mediów i obserwatorów. Właśnie zaczynają marnować ten potencjał.