Gejem go!
Zawsze trzymałem się z daleka od wszelkich teorii spiskowych, ale kto wie, czy nie zmienię zdania. Patrząc na PR jakim posługują się wszystkie „uciśnione” grupy naszego społeczeństwa mam wrażenie, że sugeruje go im największy ich wróg.
Zawsze trzymałem się z daleka od wszelkich teorii spiskowych, ale kto wie, czy nie zmienię zdania. Patrząc na PR jakim posługują się wszystkie „uciśnione” grupy naszego społeczeństwa mam wrażenie, że sugeruje go im największy ich wróg.
Krytyki pod adresem PiS i samego prezesa nie widać końca. Zaczęło się tuż po wyborach. Teraz równia pochyła. Kamery znowu skierowały się na Marka Migalskiego.
Paranoją byłoby podejrzewać minister Elżbietę Radziszewską, że działała świadomie, a jednak – wyświadczyła swojemu przebywającemu na urlopie szefowi sporą przysługę. Opinia publiczna, z naciskiem na kilka tysięcy użytkowników jednego z serwisów społecznościowych, „zawrzała”, dzięki temu jej uwadze uszło to, co ważne.
W „Kropce nad i” gościem Moniki Olejnik była Nelly Rokita. Jak zawsze nie zawiodła swoich fanów, niezależnie od opcji politycznej. Kolejny raz oświeciła widzów informacjami, w które czasem trudno uwierzyć.
Jacek Karnowski, prezydent Sopotu i kandydat na prezydenta Sopotu, stał się dla PO postacią nieco kłopotliwą. Dla mediów i ich odbiorców – nie skazany, ale oskarżony, nie winny ale nie niewinny. Stratedzy PO postanowili więc trochę go popierać a trochę nie popierać.
W mediach za dużo ostatnio Jarosława Kaczyńskiego. Janusz Palikot poczuł się zapomniany i pominięty. Jednak dla Palikota powrót na języki, nawet w sytuacji, gdy większość skupia się na zrozumieniu działań Kaczyńskiego nie stanowi większego wyzwania. Wystarczy wpis na blogu i zapowiedź możliwości startu w wyborach z własną partią.
Oczywiście chodzi o Jarosława Kaczyńskiego. Coraz częściej mówi on rzeczy, co do których nie ma najmniejszych wątpliwości że zaszkodzą PiS-owi i ośmieszą prezesa PiS-u jako polityka. Tym razem popłynął na „Zgromadzeniu obywatelskim w sprawie Katastrofy Smoleńskiej”.
Wśród naszych polityków można znaleźć takich, którym propaganda nie jest obca. Jednak sprytne hasła i interpretacja rzeczywistości trafia tylko do zwolenników, tych w opozycji już trudniej przekonać. Nasi politycy powinni brać przykład od mistrza propagandy: rządu, a przede wszystkim prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Zdumiewające, ile ciekawych rzeczy można znaleźć w domowym archiwum. Znalazłem mnóstwo druków, ulotek, podziemnych gazetek, kopert ze stemplami wyrabianymi podczas strajku z byle czego. I nazwiska, nazwiska, nazwiska. Gwoli prawdy historycznej, niektórych nazwisk nie znalazłem. I patrząc na rocznicowe obchody „Solidarności”, to mnie zdumiało najbardziej.
Marek Migalski, jak sam pisał, chciał wywołać dyskusję na forum wewnątrzpartyjnym. Jako, że członkiem partii nie jest i na forum rozmawiać nie może, ową dyskusję rozbudzić miał list otwarty do prezesa PiS. Dyskusja jest, jednakże nie taka jaką chciał wzbudzić Migalski. Miało zagrzmieć, nie zagrzmiało.