<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>SpinDoktorzy.PL &#187; Się patrzy</title>
	<atom:link href="http://spindoktorzy.pl/kategorie/sie-patrzy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://spindoktorzy.pl</link>
	<description>Rentgen Marketingu Politycznego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 02 Nov 2011 22:10:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Wizerunek pośmiertny z promilem</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2011/01/15/wizerunek-posmiertny-z-promilem/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2011/01/15/wizerunek-posmiertny-z-promilem/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 15 Jan 2011 12:04:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Się patrzy]]></category>
		<category><![CDATA[Alek]]></category>
		<category><![CDATA[alkohol]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Błasik]]></category>
		<category><![CDATA[Charków]]></category>
		<category><![CDATA[Katyń]]></category>
		<category><![CDATA[MAK]]></category>
		<category><![CDATA[Smoleńsk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=3390</guid>
		<description><![CDATA[W kontekście katastrofy pod Smoleńskiem wątkiem ostatnio najintensywniej eksponowanym medialnie była obecność w krwi zmarłego tragicznie dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika alkoholu w stężeniu 0,6 promila. Czy to ważna informacja? Z chemicznego lub medycznego punktu widzenia – nieszczególnie, z marketingowego punktu widzenia – kluczowa. Wiemy, że gen. Błasik pił alkohol na pokładzie samolotu wypełnionego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>W kontekście katastrofy pod Smoleńskiem wątkiem ostatnio najintensywniej eksponowanym medialnie była obecność w krwi zmarłego tragicznie dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika alkoholu w stężeniu 0,6 promila. Czy to ważna informacja? Z chemicznego lub medycznego punktu widzenia – nieszczególnie, z marketingowego punktu widzenia – kluczowa.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-3390"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Wiemy, że gen. Błasik pił alkohol na pokładzie samolotu wypełnionego oficjelami udającymi do Katynia na uroczystości upamiętniające wymordowanych tam polskich oficerów. Jest to informacja, która sama w sobie budzi niesmak. Wszyscy pamiętamy przecież, jak w roku 1999 Aleksander Kwaśniewski „upamiętniał” losy polskich oficerów w Charkowie, gdzie, jako urzędujący prezydent, uczestniczył w uroczystościach żałobnych w stanie upojenia alkoholowego. Upił się, jak wiadomo, w samolocie. Trzeba dodać, że zapewne ani Kwaśniewski ani Błasik nie pili na pokładzie samolotu sami. W związku z powyższym należy domniemywać, że popijanie na pokładzie samolotów z oficjalnymi delegacjami państwa polskiego jest dość powszechne, także w sytuacji, gdy oficjele udają na uroczystości w rodzaju tych w Charkowie czy Katyniu. Rzecz nie wymaga chyba komentarza.</p>
<p style="text-align: justify;">Wracając do Błasika. Zarówno po jak i przed publikacją raportu MAK-u mówiło się głośno o jego obecności w kabinie pilotów, o mniej lub bardziej skonkretyzowanych znamionach wywieranej przez niego presji oraz o tegoż tragicznych konsekwencjach.</p>
<p style="text-align: justify;">Z formalnego punktu widzenia, nic nie stało jednak na przeszkodzie, by Błasik odwiedził kabinę pilotów, nie ma też przepisów zabraniających spożywania alkoholu przez pasażerów samolotu realizującego lot o charakterze… no właśnie, jakim? Tego wciąż nie wiemy. Należy jednak bezsprzecznie potępić nie tylko wizytę Błasika w kabinie po kilku głębszych, ale także samo popijanie alkoholu na pokładzie samolotu w kontekście uroczystości w Katyniu.</p>
<p style="text-align: justify;">Do tego dochodzi głęboka niezręczność polskich służb, które o obecności alkoholu we krwi Błasika wiedziały od dawna i nie wykorzystały tej informacji w celu przygotowania strategii komunikacyjnej możliwej do wdrożenia przez publikacją raportu przez MAK. W konsekwencji alkohol we krwi Błasika awansował, z medialnego punktu widzenia, do miana głównej przyczyny katastrofy.</p>
<p style="text-align: justify;">Wspólny mianownik wszystkich opisanych wyżej zachowań to brak profesjonalizmu – generała oraz przedstawicieli służb odpowiedzialnych za treść komunikacji publicznej na temat katastrofy.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2011/01/15/wizerunek-posmiertny-z-promilem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Zerżnij mnie jak dziwkę”</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/10/22/%e2%80%9ezerznij-mnie-jak-dziwke%e2%80%9d/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/10/22/%e2%80%9ezerznij-mnie-jak-dziwke%e2%80%9d/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Oct 2010 11:12:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[Się patrzy]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Rostowski]]></category>
		<category><![CDATA[kumoterstwo]]></category>
		<category><![CDATA[Maya Rostowska]]></category>
		<category><![CDATA[MSZ]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Radek Sikorski]]></category>
		<category><![CDATA[standardy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=3145</guid>
		<description><![CDATA[To nie był temat numer jeden tego tygodnia, czemu zresztą trudno się dziwić. Niemniej faktem pozostaje, że minister Sikorski zatrudnia w swoim gabinecie politycznym córkę ministra Rostowskiego. Niesmaczne? Niekoniecznie. To przecież ci politycy z „fajniejszych”. TVN do sprawy podszedł co najwyżej żartobliwie. Korci mnie, żeby zacząć od tego, że gdyby chodziło o ministrów z poprzedniego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>To nie był temat numer jeden tego tygodnia, czemu zresztą trudno się dziwić. Niemniej faktem pozostaje, że minister Sikorski zatrudnia w swoim gabinecie politycznym córkę ministra Rostowskiego. Niesmaczne? Niekoniecznie. To przecież ci politycy z „fajniejszych”. TVN do sprawy podszedł co najwyżej żartobliwie.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-3145"></span>Korci mnie, żeby zacząć od tego, że gdyby chodziło o ministrów z poprzedniego rządu, mielibyśmy nie lada aferę (zacząłem i już mnie nie korci). Dwóch buraków i jakaś niekompetentna gówniara – ale wieś, coś takiego możliwe jest tylko w Polsce. Ale nie, tym razem wszyscy znają angielski, więc tak naprawdę może nie ma problemu?</p>
<p style="text-align: justify;">Materiał w środowych „Faktach” utrzymany był w konwencji żartobliwej połajanki: nie za dobrze się stało, że Sikorski zatrudnił młodą Rostowską, lepiej byłoby, żeby tego nie zrobił, ale skoro już tam u niego pracuje, to niech tak będzie, bo w końcu co? Bez przesady. Minister miał prawo? Miał. Rostowska pracuje w gabinecie politycznym, więc nie zostały pogwałcone procedury, które w bardzo gęstym sicie przesiewają kandydatów do pracy w MSZ, w dodatku faktycznie – kobieta zna biegle angielski, a przecież tego właśnie wymaga się od osoby na jej stanowisku (wg dyrektora gabinetu politycznego MSZ Piotra Paszkowskiego, Maya Rostowska zajmuje się redagowaniem wystąpień ministra Sikorskiego w języku angielskim). I tyle. Spoko. Trochę podśmiechiwań, ale żeby np. sugerowanie, że minister Rostowski program „pierwsza praca dla córki” powinien realizować niekoniecznie za pieniądze obywateli? Nie ma mowy.</p>
<p style="text-align: justify;">Bo właśnie, ów magiczny gabinet polityczny, w którym minister zatrudnia zaufanych ludzi wedle uznania, przedstawiony został jako przestrzeń niemal prywatna. Tymczasem pensji pracowników tego organu Sikorski nie wypłaca przecież z własnej kieszeni.</p>
<p style="text-align: justify;">A teraz zabawmy się w skojarzenia. Prominentny polityk Platformy Obywatelskiej, który w polityce zatrudnienia za publiczne pieniądze kieruje się nepotyzmem. Czy czegoś to czasem nie przypomina? Rok 2005, Lublin, Zyta Gilowska. Została zmuszona do opuszczenia PO rzekomo dlatego, że zatrudniała w swoim biurze poselskim synową. Donald Tusk i Julia Pitera nie mogli znieść takiego łamania standardów. Jeśli ktoś uważa inaczej, to znaczy, że wyznaje teorie spiskową.</p>
<p style="text-align: justify;">Ciekawe, że teraz jakoś <a href="http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/306084,rzad-nie-widzi-problemu-z-rostowska-w-msz.html" target="_blank">nie słyszymy z ich strony nic</a> o psuciu państwa.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Rząd Donalda Tuska nie widzi nic niestosownego w zatrudnieniu 23-letniej córki ministra finansów Mai Rostowskiej jako jednego z trzech doradców w gabinecie politycznym szefa MSZ. (&#8230;) Sprawą nie zainteresowała się również pełnomocnik premiera ds. walki z korupcją, Julia Pitera.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Żeby tak chociaż w tej sprawie nie było już nic więcej. Ale jest. I to niestety dla państwa. Zarówno „Dziennik. Gazeta Prawna”, który ujawnił przypadek kumoterstwa w relacjach między „cool” ministrami, jak i „Fakty” we wspomnianym wcześniej materiale (jego autorem był Maciej Mazur) opublikowały zdjęcie Mai Rostowskiej, zaufanego człowieka ministra Sikorskiego, jakie jeszcze kilka dni temu (tj. przed ujawnieniem sprawy) można było znaleźć w internecie. Otóż córka, a zarazem bliska współpracowniczka ministra (choć nie tego samego) uwieczniona została na nim, gdy pozuje na tle napisu „FUCK ME LIKE THE WHORE I AM”.</p>
<p style="text-align: justify;">Osoby, które w przeciwieństwie do młodej Rostowskiej, nie mają kompetencji wystarczających do pracy w MSZ, ponieważ nie znają języka angielskiego, z materiału w „Faktach” dowiedziały się jedynie, że litery za ministrówną układają się w wyrazy „niezbyt cenzuralne”. I tyle. Wszystko – przypomnijmy – w konwencji z przymrużeniem oka. Co więcej, choć widzowie nie usłyszeli w materiale, na czym dokładnie polega niecenzuralność napisu i tak zostali na wszelki wypadek uspokojeni. „FUCK ME LIKE THE WHORE I AM” nie napisała za sobą Rostowska – to plakat autorstwa artysty, Paula Snowdena, który był pokazywany w galeriach na całym świecie. Uff. Czyli sztuka. A więc spoko. Raz jeszcze.</p>
<p style="text-align: justify;">Kobieta będąca członkiem gabinetu politycznego szefa polskiej dyplomacji publikuje w internecie fotografię, na której uśmiecha się, mając za sobą napis „Zerżnij mnie jak dziwkę, którą jestem”. Wszystko jest ok, tylko ten chory z nienawiści Kaczyński wciąż jątrzy.</p>
<h5 style="text-align: justify;">Piotr Tomza</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/10/22/%e2%80%9ezerznij-mnie-jak-dziwke%e2%80%9d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kinder niespodzianka</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/10/09/kinder-niespodzianka/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/10/09/kinder-niespodzianka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 09 Oct 2010 08:20:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Się patrzy]]></category>
		<category><![CDATA[forum]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Palikot]]></category>
		<category><![CDATA[program]]></category>
		<category><![CDATA[Ruch Poparcia]]></category>
		<category><![CDATA[struktury]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=3094</guid>
		<description><![CDATA[Co prawda wieszcz Adam przyrównał nasz naród do lawy, a nawet plwać chciał na tę lawę twierdząc, że sedno ukryte jest pod jej plugawą skorupą, ale przeciętny obserwator, włączając w to media, lepiej czuje się stąpając po twardej, zastygłej powierzchni. Opisywanie wnętrza wulkanu z autopsji jest zajęciem mało popularnym, mimo lansowanej wszechobecności mediów. Po kongresie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Co prawda wieszcz Adam przyrównał nasz naród do lawy, a nawet plwać chciał na tę lawę twierdząc, że sedno ukryte jest pod jej plugawą skorupą, ale przeciętny obserwator, włączając w to media, lepiej czuje się stąpając po twardej, zastygłej powierzchni. Opisywanie wnętrza wulkanu z autopsji jest zajęciem mało popularnym, mimo lansowanej wszechobecności mediów. <span id="more-3094"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">Po kongresie Palikota w Warszawie nastąpiła chwila ciszy. Dla mediów sprawa się skończyła. Przynajmniej na razie. Kongres, zjazd, spotkanie, happening &#8211; to są wydarzenia. Można przeprowadzić relację, pokazać po raz tysięczny tłum niczym nie różniący się od innych tłumów zgromadzonych w innej sprawie i &#8222;wyjaśniać masom&#8221; , co masy oglądają. Oszczędna telewizja mogłaby nawet mieć nagrane uniwersalne sceny obrazujące takie &#8222;newsy&#8221; i pokazywać je ze zmienionym odpowiednio komentarzem. Znam kilka udokumentowanych przypadków, że tak się czasem dzieje. Analiza zjawisk, szczególnie nowych, jest po pierwsze trudniejsza, po drugie ma inny poziom sprzedaży niż człowiek, który pogryzł psa.</p>
<p style="text-align: justify">Wszystkie media pokazywały kilka tysięcy zwolenników Janusza Palikota zebranych w Warszawie 2 X.<a href="http://spindoktorzy.pl/2010/10/03/odmienne-stany-swiadomosci/"> Też o nich pisaliśmy.</a> I co dalej? W mediach cisza, dziennikarze wykazują niezwykłe podniecenie po zamknięciu sklepów z dopalaczami (ciekawy efekt &#8211; na zdrowy rozum powinno być odwrotnie, choć zapewne tak wychodzi taniej), nawet tak dobry i doświadczony mentor, jak Grzegorz Miecugow uległ tej fali twierdząc, że historia dopalaczy &#8222;przykryła Palikota&#8221;(Szkło Kontaktowe, 7 bm.) Obowiązuje więc znany półspiskowy schemat &#8222;przykrywania jednych wydarzeń drugimi. Idąc tym tropem, należałoby sprawdzić, co przykrywał TVN, kiedy to na jego antenie Tomasz Lis prowadził wojska amerykańskie do ataku na Irak (wygrał).</p>
<p style="text-align: justify">Ponieważ nikt nie chciał nam w tym pomóc, postanowiliśmy sami sprawdzić, co się dzieje z uczestnikami warszawskiego kongresu. Okazało się, iż gromadzą się oni głównie w internecie. Sztab Janusza Palikota daje do wyboru kilka adresów. Zajrzyjmy więc<a href="http://nowoczesna.org.pl/index.php"> pod plugawą skorupę.</a></p>
<p style="text-align: justify">Rzecz wygląda na nieźle zorganizowaną. Schemat tworzenia struktur w poszczególnych województwach jasny i klarowny. Każdy chętny wie, jak dołączyć. I mimo wstępnych obaw &#8211; zaczynają dołączać. Pierwszy wpis np. z Włocławka był taki</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Może być kłopot. Włocławek to twarda ostoja lewicy i Kościoła. Pozornie sprzeczne ze sobą idee ale tylko pozornie.(Adam Poniatowski)</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">następny</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Taak&#8230; nie będize łatwo bo Włocławek to &#8230; ciężkie miasto, ja osobiście nigdy nie należałem do żadnej partii, prowadzę własną działalność i widząc co wyrabiają urzędnicy, pracownicy sądu itp. itd. mam poprostu dość !!! Myślę że takich ludzi trochę się znajdzie. (Paweł Skibicki)</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">ale już po kilku godzinach</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Wbrew pozorom nie jest, aż tak źle we Włocławku jak się wydaje. Może i jest nas mało, ale będzie więcej!(Dagmara Sampolska)</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">i konkretne pomysły</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Warto byłoby przeprowadzić ankietę wśród mieszkańców Włocławka, celem zbadania jakim poparciem cieszy się w mieście Janusz Palikot i jego &#8222;program&#8221;. Kiedy stowarzyszenie czy partia rozpocznie działalność, należałoby ułożyć lokalny program wyborczy, który powinien poprzedzić znowu sondaż\ankieta wśród mieszkańców, podobnie jak czyni lewica, by dowiedzieć się czego oczekują mieszkańcy, na czym im zależy. Takie badanie powinno być osobne dla każdego osiedla we Włocławku.(Marcin Czerwiński)</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Wszystko wskazuje więc na to, że mieliśmy rację pisząc, iż Palikot poruszył w ludziach te pokłady politycznej aktywności, na które nie spojrzały dotąd inne partie uwiedzione złudnym snem o status quo w polskiej polityce. Nawet w Gdyni bogatej doświadczeniem, że jeśli chce się coś naprawdę zdziałać dla siebie, to lepiej polityków trzymać w zamkniętej komórce (w języku lokalnym: szauerku) i nie wypuszczać zbyt często na świeże powietrze. W kilka godzin zebrała się ekipa. Niezależnie od dalszych losów świadczy to o istnieniu potrzeb, na które nikt dotąd nie odpowiedział.</p>
<p style="text-align: justify">Zwolennicy Janusza Palikota pracują nad programem. Oczywiście, podstawą jest 15 punktów przyjęte na kongresie, ale dyskusja na forum (miejscami dość gorąca) wychodzi często poza nie. Dotyka wszystkich istotnych tematów, dotąd nierozwiązanych i wskazuje czasem wewnętrzne sprzeczności w głoszonych dotąd przez różne siły polityczne hasłach.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Nie jest możliwe pogodzenie zasady parytetu i jednomandatowych okręgów wyborczych. Partia może,w taki okręgu wystawić tylko jednego kandydata, co oczywiście wyklucza parytet. Wyjściem z tej sytuacji mogą być prawybory &#8211; tyle, że ideą prawyborów powinno być samodzielne zgłaszanie się kandydatów, a nie wysuwanie ich przez aparat partyjny.(Hydrograf)</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Rzecz oczywista, prawda? To już nie poprawnopolityczny slogan jakie słyszymy w mediach &#8211; to myślenie konkretami. Zbytnich zapaleńców studzi się kubłami zimnej wody</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Żyję na tym forum już trzeci dzień. Czytam setki postów. Sporo też piszę. Jestem pod wrażeniem panujęcej tu atmosfery, pełnej zapału i chęci działania. Ale dostrzegam też w wielu postach oczekiwania mocno na wyrost. Że oto bój to nasz będzie ostatni. Że stary porządek świata, stara, zła Polska, lada moment wyzionie ducha. A na jej gruzach powstanie nowy, wspaniały świat &#8211; świat według Janusza Palikota. Nie &#8230; Polska pozostanie tam gdzie była. A jest w zupełnie niezłym miejscu. Rozwija się, jest UE, w NATO, jest bezpieczna, ma otwarte granice&#8230; (Wincenty Elsner)</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Itd.itd.  Tymczasem w mediach mowa jest tylko o Januszu Palikocie. Niby rzecz normalna, on &#8222;plwał na tę skorupę i zstąpił do głębi&#8221;, ale trudno uznać za dobrego dziennikarza tego, któremu jeden, nawet najbarwniejszy Palikot przesłonić potrafi tysiące ludzi pełnych zapału i wiary. Wiary, że coś można w Polsce jeszcze zrobić. Wiary, która po spektakularnym zwycięstwie nad komuną stopniowo cichła, wątlała, zaczęła wręcz zamierać. A może po prostu wiara we własną przyszłość nie jest medialna? Nie &#8222;sprzedaje się&#8221;? Podział na &#8222;my i oni&#8221; jest wygodny, bo zwalnia z myślenia, z odpowiedzialności?</p>
<p style="text-align: justify">Pamiętam, jak w 1980 roku dziennikarze &#8222;odkryli&#8221; robotnika. Nie takiego prawdziwego. Robotnika &#8211; symbol, bo tylko takiego mogli zaakceptować. Pamiętam artykuł w &#8222;Polityce&#8221; o polskim robotniku. Robotniku, który nigdy nie istniał, a który był ucieleśnieniem wszystkich narodowych cnót. Śmiałem się wtedy z ciasnoty myślowych schematów nie pozwalających tym ludziom spojrzeć na rzeczywistość taką, jaka ona jest. Jak wszyscy sądziłem, że jest to efekt wychowania i ukształtowania w złym systemie. Patrząc na to, jak media dziś opisują rzeczywistość, jakie tematy poruszają, jakich nie poruszają -  widzę, że byłem bardzo naiwny.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">Jerzy Łukaszewski</p>
<p style="text-align: justify">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/10/09/kinder-niespodzianka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Do krwi ostatniej kropli z żył&#8230;&#8221;</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/03/do-krwi-ostatniej-kropli-z-zyl/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/03/do-krwi-ostatniej-kropli-z-zyl/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Aug 2010 08:39:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Się patrzy]]></category>
		<category><![CDATA[język]]></category>
		<category><![CDATA[Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[krzyż]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Palikot]]></category>
		<category><![CDATA[rzeczywistość]]></category>
		<category><![CDATA[Szczuka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2798</guid>
		<description><![CDATA[Czy może być normalnym kraj, w którym od czasu do czasu i to bez specjalnego entuzjazmu obejdzie się jakąś tam rocznicę sukcesu, za to solennie i regularnie obchodzi się jubileusz każdej możliwej klęski? I czy widział ktoś miejsce jakiejś klęski, nad którym nie krążyłyby kruki, wrony, sępy? Pytanie tylko pozornie odbiega od charakteru naszego portalu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Czy może być normalnym kraj, w którym od czasu do czasu i to bez specjalnego entuzjazmu obejdzie się jakąś tam rocznicę sukcesu, za to solennie i regularnie obchodzi się jubileusz każdej możliwej klęski? I czy widział ktoś miejsce jakiejś klęski, nad którym nie krążyłyby kruki, wrony, sępy?</strong> <strong>Pytanie tylko pozornie odbiega od charakteru naszego portalu. </strong><span id="more-2798"></span></p>
<p style="text-align: justify">Dzisiejszy gorący temat, czyli przeniesienie krzyża spod pałacu prezydenckiego do kościoła jest przykładem na coraz większe problemy z komunikacją międzyludzką w Polsce.</p>
<p style="text-align: justify">Teoretycznie sprawa jest prosta i oczywista. W sytuacjach nadzwyczajnych, prawo, które wymaga przejścia przez określone papierkowe procedury dla uzyskania zgody na postawienie czegokolwiek w przestrzeni zarządzanej przez jednostkę administracji publicznej, z przyczyn oczywistych (np. czasowych) przymyka oko.  Taką sytuację nadzwyczajną mieliśmy po 10 kwietnia.</p>
<p style="text-align: justify">A potem zaczęło się.</p>
<p style="text-align: justify">Przy krzyżu postawionym przez harcerzy w odruchu serca pojawili się &#8222;spóźnieni rewolucjoniści&#8221;, typ znany już w najnowszej historii Polski. To ci sami, którzy dziś tak bezkompromisowo &#8222;walczą z komuną&#8221;, mimo iż ich wiek wskazuje, że mogli to z powodzeniem robić 20 i 30 lat temu. A nie robili.</p>
<p style="text-align: justify">Doszli także ci, którzy wychowani na cierpiętniczych wzorach historycznych odczuwają natrętne pragnienie męczeństwa, przynajmniej pozornego, takiego na pokaz. To ci sami, którzy dziś w ramach Rodzin Radia Maryja &#8222;są prześladowani&#8221; przez &#8230; (wstawić dowolne elementy pararzeczywistości).</p>
<p style="text-align: justify">Być może ludzie ci są naiwni, być może naprawdę skrzywdzeni przez nową polską rzeczywistość, być może nie potrafią sobie dać rady z nowymi problemami, przed jakimi stanął człowiek w wolnej Polsce. Jednak oni są autentyczni, przepojeni głęboką wiarą w to co robią i mówią. I tu właśnie zaczyna się problem.  Nie chodzi bowiem o przypadek krzyża i jego przeniesienie. Chodzi o to,  że ci ludzie są wśród nas i wśród nas pozostaną. Musimy się ze sobą komunikować. Jak? Jeśli przedstawiciel ad hoc powołanego <a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,121994,title,Zapowiadaja-ze-beda-bronic-krzyza-az-do-konca-Bedzie-goraco,wid,12533681,wiadomosc.html">ruchu obrońców krzyża mówi </a></p>
<blockquote><p>Nie jestem w stanie wpływać na nastroje. Prawdopodobnie obejdzie się bez rozlewu krwi, ale ludziom nie można zabronić krzyczeć i demonstrować przywiązania do krzyża.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">to widzimy, że nie da się dotrzeć do tych ludzi w sposób racjonalny i wykazać, że nikt w Polsce krzyża jako takiego nie prześladuje i nie ma do tego powodu. Taka argumentacja nie przekona nikogo żyjącego w rzeczywistości alternatywnej.</p>
<p style="text-align: justify">Jeśli zaś ów pan dodaje</p>
<blockquote><p>Prawo niestety nie będzie przekroczone, ale ludzie nie będą reagowali z pokorą</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">To &#8222;niestety&#8221; mówi wszystko. Ideałem byłaby sytuacja, gdyby to służby państwowe przekraczały prawo. &#8222;Niestety&#8221;, tak nie jest.</p>
<p style="text-align: justify">Po drugiej stronie barykady stoją ci, którzy chcą, by przestrzegano Konstytucji i zawartej w niej zasady, iż Polska jest państwem świeckim. Tylko czy oni potrafią nawiązać jakiś dialog z &#8222;obrońcami krzyża&#8221;. Jakoś tego nie widać. Poseł Palikot próbuje od strony prawnej wskazując, iż pod pozorem obrony krzyża<a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,121994,title,Palikot-pod-krzyzem-popelniono-przestepstwo,wid,12516663,wiadomosc.html"> popełniane są przestępstwa</a> określone w KK.</p>
<blockquote><p>Notorycznie padają antysemickie wyzwiska typu: „Wy Żydzi”, „Do gazu z wami”, „Sprzedawcy” czy inne jak „Ruscy”, „Przyjaciele Ruskich i Niemców”, „Sprzedawcy Polski”, „Niepolacy”, „Zdrajcy” itd.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Poseł Palikot zapomina, że prawo obowiązuje w jego rzeczywistości. Oni żyją w innej i stan ten potwierdzi naukowo każdy psycholog. Tędy się do tych ludzi nie dotrze.</p>
<p style="text-align: justify">Na pewno też nie zrobi tego zapomniana nieco ostatnio <a href="http://www.tvn24.pl/1,1667702,druk.html">Kazimiera Szczuka,</a> która pyta</p>
<blockquote><p>- Czy każdy w Polsce może sieknąć krzyż i jest on nieusuwalny?</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Ten  pełen nieukrywanej pogardy ton nie świadczy najlepiej o kulturze pani, która ma ambicje kreować jej wzorce i na pewno nie przekona &#8222;przeciwnika&#8221;, wręcz przeciwnie, dostarczy mu argumentów na to,  że racja jest po jego stronie. Źle użyty język zawsze przynosi skutek odwrotny.</p>
<p style="text-align: justify">Pobojowisko nie byłoby kompletne, gdyby nie pojawiły się na nim sępy. Wiadomo, że tego rodzaju sytuację będzie ktoś chciał wykorzystać dla własnych celów, jak najbardziej przyziemnych, osadzonych w naszej rzeczywistości. W tym celu będzie używał języka dostosowanego do &#8222;obrońców&#8221;, by zostać przez nich postrzeżony, jako siła sojusznicza. Partia polityczna, która de facto nawołuje do łamania prawa udając, że sedno konfliktu leży gdzie indziej, niż to jest naprawdę. <a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,121994,title,Wladze-PiS-krzyz-powinien-zostac-przed-Palacem,wid,12532435,wiadomosc.html">Władze PiS oświadczyły niedawno </a></p>
<blockquote><p>Nie kwestionując prawa urzędu Prezydenta RP do dysponowania Pałacem Namiestnikowskim i przyległymi dziedzińcami, ze zdumieniem i dezaprobatą musimy odnieść się do decyzji, której skutkiem będzie trwałe usunięcie krzyża</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">i dalej</p>
<blockquote><p>Bronisław Komorowski powinien uszanować wielka tradycję (&#8230;) i wystrzegać sie wszystkiego co będzie uznane za przejaw małoduszności wobec pamięci o jego wielkim poprzedniku</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Gdyby potraktować to serio, należałoby stwierdzić, że mamy partię polityczną także żyjącą w rzeczywistości alternatywnej. Na szczęście nie musimy, naszych polityków znamy aż nadto dobrze, by ich słowa brać poważnie.</p>
<p style="text-align: justify">Szczerze mówiąc, w tej &#8222;rozmowie&#8221; między rzeczywistościami brakuje mi jednego głosu. Głosu Kościoła. Kościoła, który nie jest już strażnikiem krzyża, który zapomniał o krzyżu i jego symbolice pozwalając, by wykorzystywano go dla ubliżania drugiemu człowiekowi, dla podbudowania przerośniętego ego podłego człowieka, dla dzielenia ludzi, do których papież rodak, na którego wciąż się powołuje hierarchia, mówił: abyście byli jedno.</p>
<p style="text-align: justify">Ten konflikt  zakończy się tak, czy owak. Urodzą się i zakończą żywot inne. Pozostanie problem: jak mamy ze sobą w Polsce rozmawiać? Na horyzoncie nie widać choćby cienia sensownej odpowiedzi.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">Jerzy Łukaszewski</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/03/do-krwi-ostatniej-kropli-z-zyl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bohomaz</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/06/24/bohomaz-2/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/06/24/bohomaz-2/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Jun 2010 13:09:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Się patrzy]]></category>
		<category><![CDATA[Agnieszka Pomaska]]></category>
		<category><![CDATA[Bartosz Arłukowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Czerwony Kapturek]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Napieralski]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>
		<category><![CDATA[Tadeusz Cymański]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[zmiana]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2626</guid>
		<description><![CDATA[Zdarza się, że artysta jest niezadowolony ze swego wizerunku. Niektórzy twierdzą nawet, że po wiecznym niezadowoleniu z siebie poznaje się prawdziwego artystę. Jednak przesada, jak zawsze, także z tej cechy może uczynić źródło niebezpieczeństw. Jak dotąd Jarosław Kaczyński nie zdradzał istnienia tej artystycznej cechy u siebie. Dążenie do doskonałości nie dawało o sobie znać. Wręcz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Zdarza się, że artysta jest niezadowolony ze swego wizerunku. Niektórzy twierdzą nawet, że po wiecznym niezadowoleniu z siebie poznaje się prawdziwego artystę. Jednak przesada, jak zawsze, także z tej cechy może uczynić źródło niebezpieczeństw.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2626"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Jak dotąd Jarosław Kaczyński nie zdradzał istnienia tej artystycznej cechy u siebie. Dążenie do doskonałości nie dawało o sobie znać. Wręcz przeciwnie, raczej przekonanie o tym, że już jest doskonały. Tymczasem potrzeby kampanii wyborczej sprawiły, że wydawałoby się wyrazisty i ukształtowany polityk zaczął przechodzić niewiarygodne przemiany i to w takim stopniu, że dziś wyborca miałby problem, gdyby przyszło mu go w krótkich słowach opisać. O ile dla jego wyborcy w ogóle ma to jakieś znaczenie. Najpierw wygłosił <a href="http://wybory.onet.pl/prezydenckie-2010/aktualnosci/,1,3301935,aktualnosc.html" target="_blank">słynną frazę</a>:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Niech nam mówią, że jesteśmy lewicowi. Może i po trosze jesteśmy? To nic złego. W Smoleńsku zginęła część ludzi lewicy, tego starszego pokolenia, która leciała tam oddać hołd. Jest coś takiego, jak &#8222;czynna skrucha&#8221; i powinniśmy to uszanować. Od dziś już nie będę mówił o &#8222;postkomunizmie&#8221;, ale właśnie o &#8222;lewicy&#8221;</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">&#8230;a potem już poszło. Co prawda Kaczyński mówiąc o „czynnej skrusze” był jeszcze tym „starym Kaczyńskim”, który dzieli Polaków na lepszych i gorszych, ale jak dotąd nikt nie zwrócił na to uwagi. Media zapiały z zachwytu, mając „news”.</p>
<p style="text-align: justify;">Sama lewica raczej sceptycznie odniosła się do tej deklaracji. Grzegorz Napieralski, kokietujący obu kontrkandydatów, nie wypowiedział się osobiście, ale politycy SLD nie zostawili na prezesie suchej nitki. Bartosz Arłukowicz <a href="http://wybory.onet.pl/prezydenckie-2010/aktualnosci/lewica-przed-kaczynskim-to-postkomuna,1,3305031,aktualnosc.html" target="_blank">pyta retorycznie</a>:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Czy Lewica zaczyna się wtedy, kiedy wkracza do niej Kaczyński? Lewica przed Kaczyńskim to postkomuna?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Inni są mniej delikatni. Poseł Wenderlich niemiłosiernie drwi z szefa PiS, inni politycy w mniej lub bardziej zawoalowany sposób dają do zrozumienia, że mu nie wierzą. Tomasz Nałęcz mówi:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">W bajce o Czerwonym Kapturku wilk przebrany za babcię też mówił słodkie słowa, żeby zjeść Kapturka. Słowa mało kosztują.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jakby tego było mało, prezes Kaczyński co chwila otrzymuje „strzał w plecy”. Europoseł Cymański, niegdyś wierny pretorianin, po odejściu do parlamentu europejskiego zachowuje się, jak (przepraszam za określenie) „spuszczony ze smyczy”. W programie Bogdana Rymanowskiego mówi np.:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wydaje się, że przyszłość należy do wychodzących na przeciw. Mamy prawo podejrzewać, ze to jest tylko gra. Ale elementem dobrego wychowania jest przyjmować to, jako dobrą cechę.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Można by powiedzieć, że wyczucie słowa nie jest największym atutem pana europosła, ale wahający sie wyborca otrzymuje od niego sygnał niepokojący. On nie przysporzy głosów szefowi PiS. Podobnie jak inna rewelacja pana Cymańskiego, który wesoło gawędził z oczekującymi na Jarosława Kaczyńskiego w Szczecinie. Pomijając fakt pochwał pod adresem posła Brudzińskiego za kierowanie chórem wyborców ( bo przecież tego właśnie głownie oczekuje się od posła na sejm), to „luzacka” wypowiedź. To przykład dobrego zaangażowania się w kampanię, uzupełniania politycznych dyrdymałów stawia pod znakiem zapytania zarówno jego kompetencje, jak i intencje.</p>
<p style="text-align: justify;">Gwoli sprawiedliwości przyznać trzeba, że i konkurenci popełniają podobne gafy. Agnieszka Pomaska mówiąc o internetowej <a href="http://wybory.wp.pl/kat,1025969,title,Internetowa-wpadka-sztabu-Kaczynskiego,wid,12405451,wiadomosc.html?ticaid=1a66f" target="_blank">„wpadce” PiS </a>stwierdza na przykład:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">My tego nie zrobiliśmy[...] Nie mam pojęcia kto jest autorem, ale zrobił nam miłą niespodziankę</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zbytnia szczerość czy &#8230;?</p>
<p style="text-align: justify;">Malować trzeba umieć. Jeśli się zaś przerabia portret tak radykalnie jak prezes Kaczyński i w tak krótkim z konieczności terminie, potrzeba do tego mistrza. Jeśli go nie ma, lepiej zbytnio nie szarżować, bo nawet pomimo najlepszych intencji łatwo można zmienić jaki taki wizerunek na całkowicie nieczytelny bohomaz. Dla jego wyborców nie ma to żadnego znaczenia, to wiemy, ale gra idzie o pozyskanie głosów spoza dotychczasowego elektoratu, a tu już trzeba wykazać się większymi umiejętnościami, niż prezentują je współpracownicy prezesa.<br />
<strong><br />
Jerzy Łukaszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/06/24/bohomaz-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wszyscy mamy rację</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/06/10/wszyscy-mamy-racje/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/06/10/wszyscy-mamy-racje/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Jun 2010 08:02:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Się patrzy]]></category>
		<category><![CDATA[Bogusław Ziętek]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Mikke]]></category>
		<category><![CDATA[Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Olechowski]]></category>
		<category><![CDATA[Pawlak]]></category>
		<category><![CDATA[Uniwersytet Warszawski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2547</guid>
		<description><![CDATA[Gdybym przyleciał do Polski z Marsa i moim pierwszym kontaktem z polityką było to, co DZIŚ mówią kandydaci na prezydenta, odniósłbym wrażenie, że trafiłem do raju. Oglądając spoty, czy słuchając wywiadów, trudno znaleźć coś z czym nie mógłbym się zgodzić. Wczorajsza debata na Uniwersytecie Warszawskim pokazała jak doskonałych mamy polityków. Świat może nam zazdrościć. Ich [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Gdybym przyleciał do Polski z Marsa i moim pierwszym kontaktem z polityką było to, co DZIŚ mówią kandydaci na prezydenta, odniósłbym wrażenie, że trafiłem do raju. Oglądając spoty, czy słuchając wywiadów, trudno znaleźć coś z czym nie mógłbym się zgodzić. <span id="more-2547"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">Wczorajsza<a href="http://wybory.onet.pl/prezydenckie-2010/aktualnosci/chce-byc-prezydentem-na-pewno-nie-po-to-zeby-spocz,1,3239992,aktualnosc.html"> debata na Uniwersytecie Warszawskim</a> pokazała jak doskonałych mamy polityków. Świat może nam zazdrościć. Ich głęboka mądrość, wrażliwość i poświęcenie przywodzi na myśl czasy herosów historycznych, gdy na zew Ojczyzny w potrzebie ruszały do boju zastępy najlepszych z najlepszych.</p>
<p style="text-align: justify">Czy nie ma racji bowiem Marek Jurek mówiąc, że</p>
<blockquote><p>Na arenie międzynarodowej Polska powinna nie tylko protestować, przytakiwać, ale także o wiele więcej proponować</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Ma, oczywiście, że ma. Pod warunkiem, że nie będziemy się zagłębiać w szczegóły, czyli to, co pan Jurek ma na myśli mówiąc „proponować”.</p>
<p style="text-align: justify">Czy nie ma racji pan marszałek Komorowski wypowiadając słowa</p>
<blockquote><p>Kandyduję dlatego, że chyba wszyscy mają szczerze dosyć prezydentury konfliktu.[...]  Prezydent jest przede wszystkim strażnikiem ładu konstytucyjnego</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Oczywiście, że ma, choć niedawna całkiem historia pokazała, iż mamy na tyle niedoskonałą konstytucję, iż „ład” wg jej zapisów może wyglądać bardzo różnie.</p>
<p style="text-align: justify">Przyklaskiwać można tylko słowom Andrzeja Olechowskiego</p>
<blockquote><p>Chcę prezydenta, który trzyma równy dystans do partii, nie angażuje się w spór polityczny. Może wtedy być arbitrem, który pomoże naprawić zepsuty mechanizm państwa. Prawdziwie bezpieczne są tylko te narody, które są postrzegane przez sąsiadów jako przyjazne.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Święta prawda. Tyle, że przy takiej polaryzacji poglądów (czy raczej emocji) społecznych, najbardziej bezpartyjny prezydent automatycznie będzie postrzegany jako „jeszcze jedna strona konfliktu”.</p>
<p style="text-align: justify">Waldemar Pawlak zawsze ma rację. Nie pamiętam, kiedy ostatnio jej nie miał. Zapowiada, że</p>
<blockquote><p>jako prezydent będzie wspierał rozwój nowych technologii w sektorze energetycznym &#8211; Czas przejść na zieloną stronę mocy. Bardzo ważne jest promowanie najzdolniejszy osób, aby nie byli skazani na emigrację. Dziś mamy gospodarkę opartą na wiedzy i to wiedza decyduje o sukcesie narodów</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Co prawda mógłby ktoś mieć wątpliwości, czy Pawlak zdaje sobie sprawę z tego, w jakich wyborach startuje, ale rację samą w sobie, oczywiście, ma.</p>
<p style="text-align: justify">Janusz Mikke, kandydat tak ponoć kontrowersyjny mówi coś, z czym zgadzam się bez zastrzeżeń.</p>
<blockquote><p>Zadaniem prezydenta jest korzystanie z weta, które ochroni nas przed stertą głupot, które uchwalają na Wiejskiej. Będę prowadził politykę zimnego interesu narodowego.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Pomijając drobny fakt, że w przyszłości mogą zaistnieć różnice na temat definicji owych „głupot”, to nie wyobrażam sobie, by takiej wypowiedzi ktoś próbował zaprzeczyć.</p>
<p style="text-align: justify">Nawet mało znany na szerszym forum Boguslaw Ziętek ma rację</p>
<blockquote><p>Jak większość rodaków chcę zmian.[...] Jeżeli kancelaria prezydenta raz w miesiącu przedstawi projekt ważnej ustawy, to będziemy mieli 12 dobrych ustaw rocznie. To pozwoli nam wyjść na prostą</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Wygląda na to, że posiadanie racji i trafianie w sedno jest immanentną cechą polskiego polityka. Oczywiście malkontenci mogą przywoływać starą piosenkę Wojciecha Młynarskiego i nucić pod nosem</p>
<blockquote><p>&#8230;czy ci ludzie w jednej chwili</p>
<p>tacy mądrzy się zrobili</p>
<p>czy to sedno się zrobiło takie duże? &#8230;</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">A tak zupełnie serio: jest rzeczą oczywistą, że wszystkie wypowiedzi wyborcze, zakładając ich szczerość, muszą być na dość dużym poziomie uogólnienia, gdyż odbiorcą są ludzie o różnym stopniu przygotowania, wyrobienia, wykształcenia itd. Aby poznać szczegóły zamierzeń kandydata, przeanalizować jego program (o ile go ma) trzeba poświęcić nieco czasu i wykazać się przynajmniej elementarnymi umiejętnościami w tym zakresie. Nie oszukujmy się, tego nie zrobi większość społeczeństwa. Większość pokieruje się emocjami, co z wyborów na wybory widać coraz wyraźniej. Zdają sobie z tego sprawę politycy, od których próżno dziś oczekiwać konkretów. Każdy głośno wypowiedziany konkret jest natychmiast przedmiotem ataku ze strony konkurencji.</p>
<p style="text-align: justify">Czy zbliżamy się w swoim rozwoju do bycia „społeczeństwem reklamowym”? Takim, któremu rzuca się hasła, a prawdziwą politykę uprawia już w oderwaniu od własnych wyborców, wewnątrz wielkich „koncernów politycznych”? Wszystko wskazuje na to, że tak. Jeśli się przyjmie takie założenie, przestaną dziwić środki używane obecnie przez kandydatów dla zdobycia dla siebie poparcia.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/06/10/wszyscy-mamy-racje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zbrodnia doskonała</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/05/13/zbrodnia-doskonala/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/05/13/zbrodnia-doskonala/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 May 2010 08:19:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Się patrzy]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[kampania wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[program]]></category>
		<category><![CDATA[wybory prezydenckie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2348</guid>
		<description><![CDATA[Trudno wygrać walkę licząc na to, że przeciwnik zanudzi się na śmierć. Nawet jeśli jest się mistrzem tej dyscypliny. Nie mówiąc już o takim szczególe jak to, że w sportach walki sędziowie nakładają na zawodnika karę za pasywność. A jeśli sędziów jest kilkanaście milionów, prawdopodobieństwo nałożenia takiej kary jest wielkie. Gra, jaką prowadzi sztab Jarosława [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Trudno wygrać walkę licząc na to, że przeciwnik zanudzi się na śmierć. Nawet jeśli jest się mistrzem tej dyscypliny. Nie mówiąc już o takim szczególe jak to, że w sportach walki sędziowie nakładają na zawodnika karę za pasywność. A jeśli sędziów jest kilkanaście milionów, prawdopodobieństwo nałożenia takiej kary jest wielkie.<span id="more-2348"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">Gra, jaką prowadzi sztab Jarosława Kaczyńskiego jest dość jasna i czytelna. Sztuczne odizolowanie się pretendenta do tronu wprawdzie szybko znudzi się wyborcom, ale póki co, przynosi korzyści. Harce PiS-owskich wojowników  na razie nie zapisują się na jego konto. Plus.</p>
<p style="text-align: justify">Próby wywabienia przeciwnika w pole poprzez sugerowanie jego niechęci do debat merytorycznych, z innymi wszakże kandydatami, niż ich własny (który przecież cierpi), też są dość zrozumiałe. Rzecz sprowadza się do pokazania Komorowskiego wśród drugorzędnych kandydatów, by zasugerować tę tam obecność, jako właściwe dla marszałka miejsce. W odróżnieniu od ich „wielkiego kandydata”, który jeśli zechce, zaszczyci rozmową przeciwnika w ostatecznej rozgrywce. Wtedy będzie już kandydatem nr1, najbardziej wyczekiwanym, wręcz wytęsknionym przez wszystkich, od mediów po przeciętnego wyborcę. Jasne, proste, czytelne. I póki co, skuteczne.</p>
<p style="text-align: justify">Skuteczne tym bardziej, że PO nie znalazło jeszcze na to odpowiedzi, dało się zepchnąć do narożnika, gdzie przeczekuje, niemrawo odpowiadając na co cięższe uderzenia. Mimo, iż od kilku już lat zwracano uwagę na szczególną wartość internetu dla pozyskiwania zwolenników, dopiero wczoraj pojawiła się strona www kandydata na prezydenta. Plastycznie bardziej unijna, niż polska, jak twierdzą krytycy, niedoskonała technicznie, ale co istotne, próżno by na niej szukać tego, co wydawałoby się, powinno być jej punktem najważniejszym. Programu. Zagadywany przez dziennikarzy na ten temat, <a href="http://www.dziennik.pl/opinie/komentatorzy/article605621/Co_jest_nie_tak_z_programem_Komorowskiego.html">Bronisław Komorowski „żartuje”</a>:</p>
<blockquote><p>- Jeśli mi państwo obiecacie, że przeczytacie ten program dokładnie i namówicie kilkunastu znajomych do tego samego, obiecuję, że mimo natłoku obowiązków starannie go uporządkuję i wrzucę na tworzoną właśnie stronę internetową[...]</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Kandydat wyraźnie strzela sobie w stopę przyznając, że po pierwsze programu nie ma ( a jeśli to w postaci luźnych, nieuporządkowanych fragmentów), a po drugie dając do zrozumienia, co myśli o swoich własnych, potencjalnych wyborcach. Brawo, panie marszałku! Proszę jeszcze powiedzieć, że pańscy wyborcy to półgłówki i analfabeci, którzy mają problemy z czytaniem i że w natłoku obowiązków nie chce się panu zawracać sobie głowy takimi pierdołami, jak program. Nowość w marketingu politycznym na skalę światową. Spodziewam się tłumnego napływu zwolenników.</p>
<p style="text-align: justify">„Wizja Polski” na stronie internetowej kandydata napisana jest na takim poziomie uogólnienia, że mogłaby służyć, jako przemówienie w zasadzie na każdą okazję. Od urodzin babci po Dzień Odlewnika. Cóż to bowiem znaczy, że <a href="http://www.bronislawkomorowski.pl/wizja-polski.html">pan marszałek chciałby być</a></p>
<blockquote><p>prezydentem który nie dzieli rodaków a łączy ludzi i idee. Wspiera obywateli w realizacji ich marzeń. Od tego zależy rozwój Polski. Rolą Prezydenta jest łączenie i szukanie porozumień, wyznaczenie wielkich celów, wokół których ludzi mogliby się jednoczyć bez względu na płeć, wiek, status materialny ,miejsce zamieszkania, czy poglądy polityczne.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Proszę mi pokazać kandydata, który powie coś przeciwnego. Który zaprzeczy tym „oczywistościom”. Ale wyborca chciałby czegoś, czego nie powie KAŻDY kandydat, tylko Bronisław Komorowski. W innym przypadku, dlaczego miałby głosować właśnie na niego? Strategia „głosujcie na nas, bo my nie jesteśmy PiS” już mocno się zużyła, straciła na atrakcyjności, co nietrudno zauważyć w ostatnich sondażach. Jest wprawdzie jeden poważny argument w jego zapowiedziach</p>
<blockquote><p>Będę więc działał na rzecz jednomandatowych okręgów w wyborach do rad gmin, co będzie sprzyjać wykształceniu silnych lokalnych społeczności z autentycznymi liderami.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">tyle, że mało wiarygodny. PO jest już u władzy dostatecznie długo, by móc ją zacząć rozliczać z obietnic wyborczych z 2007 roku, a przecież był to jej sztandarowy pomysł na polską demokrację. Dlaczego mielibyśmy uwierzyć, że tym razem będzie poważnie potraktowany przez rządzących?</p>
<p style="text-align: justify">I rzecz najważniejsza. Na stronie www kandydata próżno szukać tak oczywistej dla internauty opcji „kontakt”. Jest wprawdzie adres internetowy dla „chcących wesprzeć B.Komorowskiego”, ale to nie jest to samo. Kandydat, który ma na stronie zakładkę „Bądźmy razem” (z której wynika jedynie, że chciałby być naszym znajomym na Naszej Klasie), a nie uwzględnia chęci kontaktu z nim samym choćby w celu zadania mu pytań, po raz kolejny strzela sobie w stopę. Już drugą, bo pierwsza przestrzelona.</p>
<p style="text-align: justify">W jaki sposób kandydat w tym stanie chce dojść do prezydenckiego fotela, nie mam pojęcia. Na razie widać, że zaczął mocno kuleć i główny konkurent już siedzi mu na plecach. Sztab wyborczy PO wyraźnie nie ma pomysłu na promocję. Nie będzie mógł jednak do końca tłumaczyć wszystkiego „szczególną sytuacją”, w jakiej się znajdujemy. Zanudzić na śmierć można nie tylko kontrkandydatów, ale przede wszystkim dysponentów głosów wyborczych. Kiedyś będzie musiał pokazać naprawdę, czy jest w stanie zainteresować Polaków. Póki co wieje nudą.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/05/13/zbrodnia-doskonala/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Święto, nie święto &#8211; Polacy w Moskwie.</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/05/09/swieto-nie-swieto-polacy-w-moskwie/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/05/09/swieto-nie-swieto-polacy-w-moskwie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 09 May 2010 09:28:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Się patrzy]]></category>
		<category><![CDATA[Jaruzelski]]></category>
		<category><![CDATA[Kamiński]]></category>
		<category><![CDATA[Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Moskwa]]></category>
		<category><![CDATA[parada]]></category>
		<category><![CDATA[Plac Czerwony]]></category>
		<category><![CDATA[Szubarczyk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2290</guid>
		<description><![CDATA[Priorytety polskiej polityki zagranicznej są (jak niemal każde działanie polityczne) dość mgliście określone i na dobrą sprawę przeciętny obywatel miałby problem, by je wyartykułować. Dziś, w dzień parady na Placu Czerwonym w Moskwie jest okazja, by spróbować przynajmniej o tym porozmawiać. Po krótkim okresie jelcynowskiego bałaganu Rosja wraca na swoje tradycyjne tory polityki mocarstwowej, co [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Priorytety polskiej polityki zagranicznej są (jak niemal każde działanie polityczne) dość mgliście określone i na dobrą sprawę przeciętny obywatel miałby problem, by je wyartykułować. Dziś, w dzień parady na Placu Czerwonym w Moskwie jest okazja, by spróbować przynajmniej o tym porozmawiać.</strong></p>
<p style="text-align: justify"><span id="more-2290"></span> Po krótkim okresie jelcynowskiego bałaganu Rosja wraca na swoje tradycyjne tory polityki mocarstwowej, co samo w sobie nie jest jeszcze niczym złym. Ma do tego odpowiednie warunki i powody. Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach i to te szczegóły będą w najbliższym czasie decydować o jej sukcesie, a także, co nas przede wszystkim dotyczy,  jej relacjach z innymi państwami.</p>
<p style="text-align: justify">Ten rosyjski powrót widoczny jest także, a może przede wszystkim, w nawiązywaniu do dawnego języka używanego w kontakcie ze społeczeństwem. Jeszcze w czasie II wojny światowej radziecka propaganda, wzywając naród do stawienia oporu najeźdźcy, wykorzystywała symbolikę historyczną w niezliczonej liczbie plakatów, które na owe czasy były jednym ze skuteczniejszych sposobów porozumiewania się ze społeczeństwem. Ktoś oceniający „na chłodno” te dzieła, mógłby oczywiście mieć zastrzeżenia do zestawienia w jednym obrazie<a href="http://farm5.static.flickr.com/4065/4590790835_a0ee241436_o.jpg"> mocarza z bylin, gen. Suworowa i Czapajewa</a>, ale odbiorca przecież nie analizował tego przekazu w ten sposób. Dzisiejsze przemówienie prezydenta Miedwiediewa na Placu Czerwonym miało wszelkie cechy tamtego języka. Od docenienia wysiłku całego społeczeństwa („wszyscy jesteście bohaterami wojennymi”), poprzez nawiązanie do prawosławnej pieśni żałobnej „Wiecznaja pamiat’” aż po klasycznie rosyjskie „nisko się kłaniam”. Zebrani usłyszeli też wprawdzie nowe słowa hymnu, ale przecież tę samą, dobrze znaną melodię z czasów ZSRR, skomponowaną przez W. Aleksandrowa. Przekaz, jak widać, skierowany był przede wszystkim do społeczeństwa rosyjskiego, to oczywiste. Tylko ono jest w stanie tak naprawdę wychwycić wszelkie zawarte w nim subtelności.</p>
<p style="text-align: justify">Jednak w uroczystości uczestniczyli także przedstawiciele innych państw oraz delegacje sił zbrojnych dawnej antyhitlerowskiej koalicji, w tym polscy żołnierze i pełniący obowiązki prezydenta marszałek Komorowski. Każda z tych delegacji zapewne odbierała formę i przebieg święta na swój sposób. W Polsce, co specjalnie nie dziwi, rozmowa dotyczy kwestii zasadniczych, jako że nie umiemy jeszcze tego fragmentu historii ocenić jednoznacznie. Po 1989 roku np. panowało przekonanie, że ponieważ wyzwoliliśmy się z komunistycznego jarzma, nie powinniśmy świętować 9 maja, ale tak jak „wolne narody” – 8 maja. Nikt jakoś nie chciał zauważyć, że w ocenie tego co nastąpiło w wyniku rozmów jałtańskich, niewiele to przesunięcie dnia zmienia. Chodziło o symbol, jako że te dla Polaków zawsze są ważniejsze niż konkrety. Historycy rozwodzili się na temat tych dat tłumacząc 9 maja fanaberią Stalina, co z kolei miało uzasadniać nasze tej daty odrzucenie. Specjalnie dla naszych czytelników mało znana ciekawostka – akt kapitulacji Niemiec odczytany w moskiewskim radio. Proszę zwrócić uwagę,<a href="http://download.sovmusic.ru/m32/levita12.mp3"> jaką datę wymienia lektor na końcu.</a></p>
<p style="text-align: justify">Polski problem z końcem II wojny sprowadza się do kwestii: wyzwolenie czy nowa niewola? Nie jest to problem nowy, podobne pytania stawiali sobie ludzie w 1945 roku i&#8230; odpowiadali na nie różnie. Nie inaczej dziś. Na dodatek, o ile w kwestii samej oceny wydarzeń związanych z powojennymi losami Polski da się jeszcze uzgodnić jaki taki consensus, o tyle problem „co dalej” jest na razie nierozwiązywalny. Dwaj historycy z IPN, Piotr Szubarczyk i Łukasz Kamiński mówią o tym, wbrew pozorom, dość różnie.</p>
<p style="text-align: justify">Szubarczyk bowiem pisząc w „Naszym Dzienniku” wyciąga z historii wnioski nie dość, że radykalne, wojownicze, to czasem wręcz kuriozalne.<a href="http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100508&amp;typ=my&amp;id=my01.txt"> </a><a href="http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100508&amp;typ=my&amp;id=my01.txt">Przeszkadza mu sama polska obecność w Moskwie</a></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Być może są jakieś nadzwyczajne okoliczności, dla których wysoki przedstawiciel Polski powinien być obecny na tej moskiewskiej paradzie. Może oczekują tego od nas nasi sojusznicy. Świętej pamięci prezydent Lech Kaczyński również rozważał swój udział, ale &#8211; jak pamiętamy &#8211; uzależniał go od postawy Rosji wobec sprawy katyńskiej.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Powoływanie się na śp. prezydenta wejdzie chyba niektórym w nawyk. To kolejny po „testamencie” kamyczek do kultowej mozaiki zmarłego. Nawiasem mówiąc niezręcznie montowany, bo jeśli pan Szubarczyk pisze, że</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Na pokład rządowego samolotu marszałek Komorowski zabiera Wojciecha Jaruzelskiego, ostatniego sowieckiego namiestnika na Polskę, [...]Jako głowa państwa Bronisław Komorowski będzie go &#8222;autoryzował&#8221; w roli zasłużonego kombatanta II wojny światowej.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">to chciałoby się zapytać, w jakiej roli by go „autoryzował” śp. Lech Kaczyński, który, jak wiemy, takoż zabrać go ze sobą zamierzał.</p>
<p style="text-align: justify">Najoryginalniejszym jednak pomysłem „historyka” Szubarczyka jest  odpowiedź na pomysł akcji zadbania o mogiły radzieckich żołnierzy. Sama myśl o zadbaniu jest mu wstrętna niesłychanie, chyba że&#8230;</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">[...]apel powinien dotyczyć raczej symboliki tych cmentarzy. Przecież tam nie leżą sami ateusze! Tam nie leżą sami wyznawcy zbrodniczej czerwonej gwiazdy, która postawiła sobie za cel zabicie Boga! Trzeba by więc apelować raczej o wprowadzenie na te cmentarze znaków obecności Boga &#8211; zwłaszcza znaków chrześcijańskich &#8211; a nie odnawianie symboli zła!</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Czyli -  namalujmy na grobach krzyże i będzie dobrze. Odczynimy uroki i po problemie? Jak na „historyka”, którego zawodem jest dbanie o prawdę historyczną – całkiem nieźle. Panu Szubarczykowi chciałbym powiedzieć, że kiedy w latach 80. (tak, tak) zabieraliśmy się ze znajomymi za odnowienie niemieckiego cmentarza na głębokiej wsi polskiej, ludzie biorący w tym udział, różnego wykształcenia i profesji, wykazywali dużo więcej zdrowego rozsądku. A także chrześcijańskiego miłosierdzia, na co należałoby zwrócić uwagę redakcji.</p>
<p style="text-align: justify">Dla Łukasza Kamińskiego nie wszystko jest takie proste i jednoznaczne. O ile ocena samych wydarzeń politycznych  zdaje się być podobna, to opis postaw ludzkich wobec nowej rzeczywistości jest już bardziej pogłębiony, nastawiony na zrozumienie motywów, a nie tylko na potępianie w czambuł. <a href="http://tygodnik.onet.pl/35,0,45989,5,artykul.html"> Cytuje np. Marię Dąbrowską</a></p>
<blockquote><p>Kompromis jest sprawą intelektu, jest przygodą człowieka myślącego. Ale tragedią jego jest, jeśli nie rozpozna, gdzie się kończy kompromis godziwy, a zaczyna się zdrada</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Kamiński słusznie zauważa, że największym naszym problemem jest sposób przekazu.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Przed 1989 r. jedynym dopuszczalnym oficjalnie sposobem mówienia o rzeczywistości roku 1945 był termin „wyzwolenie”. Po odzyskaniu niepodległości dość szybko zaprzestano jego używania jako nieadekwatnego. Tylko sporadycznie pojawia się on we współcześnie publikowanych pracach. Nie zastąpił go jednak żaden powszechnie akceptowany termin.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Jest to problem prawdziwy, z którym musi się, prędzej czy później, zmierzyć polska polityka zagraniczna. Rozmawiając z Rosją nasi dyplomaci muszą mieć jednoznaczny obraz tego, z kim rozmawiają. W przypadku Niemiec było to dużo prostsze. Jednoznaczny obraz muszą mieć także Rosjanie, by wiedzieć, kim dla nas są. Dopóki jednak sami się z tym nie uporamy, zawsze przyjęcie zaproszenia do Moskwy dla jednych będzie „legitymizacją zbrodni”, a dla drugich „otwarciem na nowe czasy”.</p>
<p style="text-align: justify">Na szczęście nikt nie podważa poglądu, że samo pokonanie faszyzmu było czymś pozytywnym. Na początek wystarczy. Musi.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/05/09/swieto-nie-swieto-polacy-w-moskwie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
<enclosure url="http://download.sovmusic.ru/m32/levita12.mp3" length="1239328" type="audio/mpeg" />
		</item>
		<item>
		<title>Danse macabre</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/04/29/dance-macabre/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/04/29/dance-macabre/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Apr 2010 05:53:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Się patrzy]]></category>
		<category><![CDATA[Kowal]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[pomnik]]></category>
		<category><![CDATA[Rosjanie]]></category>
		<category><![CDATA[Suski]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>
		<category><![CDATA[warta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2171</guid>
		<description><![CDATA[„Czucie i wiara więcej mówi do mnie, niż mędrca szkiełko i oko” – napisał Adam Mickiewicz, popełniając tym samym jedną z większych zbrodni na narodzie polskim. Nie zdziwiłbym się, gdyby tym jego nieodpowiedzialnym wybrykiem zajął się kiedyś IPN. Oczywiście, nie ma jakiegoś formalnego wymogu, by romantyk był idiotą, ale już tyle pokoleń zostało w szkole [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>„Czucie i wiara więcej mówi do mnie, niż mędrca szkiełko i oko” – napisał Adam Mickiewicz, popełniając tym samym jedną z większych zbrodni na narodzie polskim. Nie zdziwiłbym się, gdyby tym jego nieodpowiedzialnym wybrykiem zajął się kiedyś IPN.<span id="more-2171"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście, nie ma jakiegoś formalnego wymogu, by romantyk był idiotą, ale już tyle pokoleń zostało w szkole przekonanych do wyższości porywów serca nad wzlotami umysłu, że stało się to niemal kanonem polskiej świadomości narodowej, a często też wyróżnikiem „prawdziwego patrioty”.</p>
<p style="text-align: justify;">Polityk, który zechce odwoływać się jedynie do rozumu rodaków, szans na sukces nie ma. Łatwo to udowodnić procentami poparcia w kolejnych wyborach. Skrajnym przypadkiem był Stan Tymiński, który wyeliminował Tadeusza Mazowieckiego, nie mając z rozumem jakichś szczególnie bliskich kontaktów. Musimy o tym wszystkim pamiętać obserwując tegoroczną kampanię, gdyż wszystko wskazuje, iż będzie ona wyłącznie pojedynkiem emocji i to na skalę dotąd niespotykaną. Dlatego też liczyć się będą jedynie dwaj kandydaci, jako że tylko oni są adresatami niemal wszystkich emocji, jakie jest w stanie wygenerować społeczeństwo postsmoleńskie. Co prawda, bardzo trafnie wybrana na szefa kampanii wyborczej J. Kaczyńskiego <a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Kaczynski-Kluzik-Rostkowska-nie-bedzie-paprotka,wid,12217954,wiadomosc.html?ticaid=1a12f">Joanna Kluzik – Rostkowska, osoba nie kojarzona dotąd z wielkimi konfliktami, zgrabnie unika konkretów</a></p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>podkreśliła, że szczegóły kampanii nie zostały jeszcze ustalone. Dopytywana czy kampania J. Kaczyńskiego zostanie zainaugurowana w Łodzi, podczas majowej konwencji PiS, odpowiedziała: &#8222;będziemy działać, a nie mówić o działaniach&#8221;</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">ale nie da się ukryć, że nie będzie ona decydowała o kształcie tej kampanii. PiS wyraźnie szykuje nową broń wyborczą w postaci „dywersyfikacji działań”, co jest pewnym nowum na polskiej scenie i może przynieść korzyści, szczególnie w pierwszej fazie walki o głosy. Zanim się przeciwnik zorientuje, część terenu będzie już opanowana. Dywersyfikacja polegać ma na tym, że pani Rostkowska będzie gołąbkiem pokoju, nawołującym do współpracy, zaś „niezależnie od niej”, harcownicy zaczną kąsanie przeciwnika po kostkach w dawnym, dobrym i przećwiczonym stylu. Już zresztą zaczęli. <a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Rosjanie-wydali-rozkaz-wstrzymac-Kaczynskiego!,wid,12214678,wiadomosc_prasa.html">Oczywiście, w żaden sposób nie wykorzystując smoleńskiej tragedii</a>. No, skąd!  Sami przecież o to apelowali.</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Nasz rozmówca jest pewien, że Rosjanie celowo wstrzymywali ich delegację, by pierwszy na miejsce katastrofy dotarł premier Rosji. I mógł spotkać się tam z premierem Tuskiem, który – jak opisuje polityk PiS – nie miał takich problemów z dojazdem.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zdumiewający fakt, że milicja daje pierwszeństwo oficjelom, w tym własnemu premierowi, jest niespotykany w cywilizowanych krajach. Wszędzie pierwszeństwo ma Jarosław Kaczyński, takie są przynajmniej zapisy w kodeksach drogowych demokratycznych państw. No, ale tu był wmieszany Tusk&#8230; i wszystko jasne. Na scenę wchodzą emocje i niczego już nie trzeba wyjaśniać.</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>– Fakty, jakie są, każdy widzi, i niech każdy sam to sobie zinterpretuje – mówi Faktowi europoseł PiS Paweł Kowal</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zastanawiam się nad tą interpretacją, ponieważ możliwości mam dwie. Czy to, że prominentny członek partii aspirującej do władzy udziela wywiadu z przytoczeniem dość sensacyjnych szczegółów  pismu typu „Fakt” oznacza, że pismo to awansowało do roli poważnego medium, czy też pan Kowal sądzi, że PiS może liczyć na głosy jedynie czytelników tego rodzaju wydawnictw? Tak czy owak, jest pólko do zaorania, więc się je orze. Plus dla PiS. Jeśli dodamy do tego wysyp „spontanicznych” inicjatyw, absolutnie nie mających nic wspólnego z partią, które <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7823893,Ulotki_w_Warszawie___Te_karly_szydzily_z_naszego_prezydenta_.html">działacze mogą skomentować jedynie, jak poseł Suski</a></p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Nic mi o tym nie wiadomo &#8211; mówi. Dodaje, że to jakaś spontaniczna akcja obywateli. &#8211; Myślę, że to głos ludu &#8211; twierdzi.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">to uzyskamy obraz bardzo zapracowanego sztabu, pracującego w pocie czoła na wielu frontach naraz.</p>
<p style="text-align: justify;">Te „spontaniczne” akcje zaczynają już przybierać formę<a href="http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,7804966,warta_pod_krzyzem__niech_dzieci_lepiej_sie_poucza.html"> szantażu emocjonalnego.</a></p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Gimnazjaliści stoją pod Krzyżem Narodowej Pamięci w Krakowie od niedzieli. Chcą tam pełnić nieprzerwaną wartę do 10 kwietnia 2011 r. Przez wakacje, ferie, święta.[...] dyrektor szkoły Mariusz Graniczka &#8211; na razie nie ma problemów z ich obsadzeniem. Na wszelki wypadek napisał jednak list do małopolskiego kuratora oświaty, by ten namówił inne szkoły do włączenia się w pełnienie warty. &#8222;Młodzież, pełniąc wartę, ma czas na myślenie o ojczyźnie i historii. To dla nich doskonała lekcja samodyscypliny i obowiązkowości&#8221; &#8211; uważa dyrektor.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Kurator, który już odmówił wsparcia „patriotycznej” inicjatywy, jest wrogiem. To nie ulega wątpliwości. I, jak sądzę, nie zostanie mu to zapomniane.</p>
<p style="text-align: justify;">Dla ludzi, którzy kierują się wyłącznie emocjami z pominięciem zdrowego rozsądku, takie akcje stanowią pożywkę, potwierdzenie ich sposobu patrzenia na świat. I nigdy nie zabraknie polityków, którzy będą tę ich cechę wykorzystywać dla własnych celów. Nie bacząc, że z żałoby posuniętej stanowczo za daleko zaczyna się robić jakiś koszmarny danse macabre, który w ich zamierzeniu powinien ogarnąć wszystko i wszystkich.</p>
<p style="text-align: justify;">Co na to polityczny konkurent? Nic. Na razie wygląda, jakby został skutecznie zaszachowany. Jeśli uważa, że nie musi reagować, że ma czas, że ma zwycięstwo w kieszeni – przegra. Danse macabre wciąga nawet przypadkowych widzów, jeśli im nie dać alternatywy.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/04/29/dance-macabre/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Piękny Bronek</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/03/05/piekny-bronek/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/03/05/piekny-bronek/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Mar 2010 13:11:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Się patrzy]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Jadwiga Zakrzewska]]></category>
		<category><![CDATA[kindersztuba]]></category>
		<category><![CDATA[Mieczysław Fogg]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[prawybory]]></category>
		<category><![CDATA[ryzyko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=1480</guid>
		<description><![CDATA[Mówiąc wprost: trochę to dziwaczne. 36 posłanek PO pisze list miłosny do kandydata na kandydata, on zaś – na co dzień przykładny ojciec rodziny &#8211; odpowiada wierszem, który na twarzach części elektoratu wywoła uśmiech, a może i nawet rumieniec. Reszcie pozostaje zażenowanie. Wszystko zaś i tak jest kwestią proporcji Posłanka PO Jadwiga Zakrzewska, przekazując Bronisławowi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Mówiąc wprost: trochę to dziwaczne. 36 posłanek PO pisze list miłosny do kandydata na kandydata, on zaś – na co dzień przykładny ojciec rodziny &#8211; odpowiada wierszem, który na twarzach części elektoratu wywoła uśmiech, a może i nawet rumieniec. Reszcie pozostaje zażenowanie. Wszystko zaś i tak jest kwestią proporcji</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span id="more-1480"></span></strong>Posłanka PO Jadwiga Zakrzewska, <a href="http://www.dziennik.pl/polityka/article563148/Poslanki_do_Komorowskiego_Drogi_Broniu_.html" target="_blank">przekazując Bronisławowi Komorowskiemu list poparcia w prawyborach w imieniu swoim i 35 koleżanek, powiedziała</a>:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Drogi Broniu, mamy zaszczyt przekazać list poparcia, bo uważamy, że jesteś godzien pod każdym względem być naszym reprezentantem na najwyższym urzędzie.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Komorowski zrewanżował się z natchnieniem:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Wielkie dzięki, drogie panie, wielkie dzięki koleżanki, za poparcie</em><em>, za zachętę bym w wyborcze stawał szranki. Wielkie dzięki, ale przyznam, że gdy tyle pań dokoła, nie wybory mi się marzą, ale inne kwestie zgoła.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście jest w tym jakaś metoda. Ze względu na – piszemy o tym bez ironii – swoje osobiste przymioty, określony sposób bycia, poczucie humoru, a nawet wygląd Bronisław Komorowski z całą pewnością jest „naturalnym” kandydatem na prezydenta dla wielu osób, głównie pań, ale przecież niekoniecznie, ceniących sobie umiarkowanie, bezpieczeństwo i cechy przypisywane zwykle dżentelmenom. A przynajmniej jest nim dla tych, którzy wierzą, że Komorowski rzeczywiście je uosabia (co już jest kwestią mocno kontrowersyjną, ale my tu dziś nie o tym). Wzmacnianie tego wizerunku przez Komorowskiego i jego otoczenie to zatem działanie, które ma ręce i nogi.</p>
<p style="text-align: justify;">Posłanka Zakrzewska, wyjaśniając dlaczego wraz z koleżankami poprała marszałka Sejmu, oprócz tego, że uprawia dość nachalną propagandę na rzecz „pięknego Bronka”, mówi też – czy się to komuś podoba, czy nie – jakąś prawdę o chyba wcale niemałej grupie wyborców:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>(&#8230;) kobiety potrzebują bezpiecznego mężczyzny</em><em>. A myśmy uznały, że to jest mężczyzna bezpieczny i ma jedną cechę &#8211; kindersztubę, a kobiety to cenią.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wybory to nie żarty. Liczyć się będą niuanse, a co dopiero kwestie tak poważne, jak powodzenie u kobiet. Trzeba się jednak pilnować, by nie przegiąć i dobrze sobie to wszystko skalkulować. Bo miłosne listy poparcia i wierszyki wraz z kindersztubą są dobre, pytanie pozostaje wszakże: dla kogo?</p>
<p style="text-align: justify;">Wśród młodych wyborców (także kobiet) Komorowskiemu raczej poparcia nie przysporzą, bo teksty, które zacytowaliśmy – nie oszukujmy się – budzą może nie straszną, ale jednak żenadę. Jeśli marszałek Sejmu i jego otoczenie zdają sobie z tego sprawę i pogrywają w przedwojennym stylu świadomie – szacunek. Naszym zdaniem przekraczają co prawda granicę ryzyka, ale to kwestia, która jest niejednoznaczna (możemy się mylić).</p>
<p style="text-align: justify;">Gorzej, gdy achy i ochy posłanek PO to zupełnie niekontrolowany oddolny żywioł. Bo wtedy – nieważne jak bardzo piękny w ekranach telewizorów wydawał się będzie paniom piękny Bronek – nie wróży to kandydaturze Komorowskiego najlepiej.</p>
<h5 style="text-align: justify;">Piotr Tomza</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/03/05/piekny-bronek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

