“Do krwi ostatniej kropli z żył…”
Czy może być normalnym kraj, w którym od czasu do czasu i to bez specjalnego entuzjazmu obejdzie się jakąś tam rocznicę sukcesu, za to solennie i regularnie obchodzi się jubileusz każdej możliwej klęski? I czy widział ktoś miejsce jakiejś klęski, nad którym nie krążyłyby kruki, wrony, sępy? Pytanie tylko pozornie odbiega od charakteru naszego portalu. [...]









