<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>SpinDoktorzy.PL &#187; Prasolans</title>
	<atom:link href="http://spindoktorzy.pl/kategorie/prasolans/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://spindoktorzy.pl</link>
	<description>Rentgen Marketingu Politycznego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 02 Nov 2011 22:10:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Jak wygląda nasza demokracja?</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2011/01/12/jak-wyglada-nasza-demokracja/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2011/01/12/jak-wyglada-nasza-demokracja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 11 Jan 2011 23:24:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[kraj]]></category>
		<category><![CDATA[pomoc]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Krzysztoń]]></category>
		<category><![CDATA[Ton Van Anh]]></category>
		<category><![CDATA[Wietnam]]></category>
		<category><![CDATA[Łoziński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=3384</guid>
		<description><![CDATA[We własnych oczach zwykle wyglądamy, jak uosobienie cnót wszelakich. Kraj, który kochamy, jesteśmy w stanie idealizować. A jaka jest rzeczywistość? Dziś oddaję głos redaktorowi naczelnemu &#8222;Kontratekstów, który przedstawi przypadek rzutujący na postrzegania nas na świecie. Wizerunek całego kraju, to wszak rzecz najważniejsza. Robert jest bardzo zasłużonym byłym działaczem opozycji antykomunistycznej w Polsce (zaczynał jeszcze, gdy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div><span style="font-family: times new roman,times;font-size: small"></p>
<div>
<div><strong>We własnych oczach zwykle wyglądamy, jak uosobienie cnót wszelakich. Kraj, który kochamy, jesteśmy w stanie idealizować. A jaka jest rzeczywistość? Dziś oddaję głos redaktorowi naczelnemu &#8222;Kontratekstów, który przedstawi przypadek rzutujący na postrzegania nas na świecie. Wizerunek całego kraju, to wszak rzecz najważniejsza.</strong><span><span id="more-3384"></span></span></div>
<div><span style="font-family: times new roman,times;font-size: small"> </span></div>
<div></div>
<div><span style="font-family: times new roman,times;font-size: small">Robert jest bardzo zasłużonym byłym działaczem opozycji antykomunistycznej w Polsce (zaczynał jeszcze, gdy był w szkole średniej), Van Anh opozycjonistką wietnamską młodszą od niego o 17 lat. W wolnej Polsce zajęli się pomaganiem uchodźcom, głównie z Wietnamu. Ton Van Anh jest korespondentką Radia „Wolna Azja&#8221;, oboje są także dziennikarzami „Kontratekstów&#8221; i mają nasze legitymacje dziennikarskie.</span></div>
<div><span style="font-family: times new roman,times;font-size: small"> </span></div>
<div><span style="font-family: times new roman,times;font-size: small">Kilka miesięcy temu skończyła się ważność paszportu Van Anh. Udała się do ambasady Wietnamu, gdzie odmówiono jej przedłużenia paszportu, informując, że jest to decyzja Służby Bezpieczeństwa Wietnamu, centrali w Sajgonie (przemianowanym na Ho Shi Minh). Jednym słowem, Wietnam pozbawił ją obywatelstwa z powodu jej działalności w opozycji antykomunistycznej. Skąd my to znamy? Stad, że polscy komuniści wobec wielu naszych opozycjonistów za Jaruzelskiego i innych osób (Żydów w 1968 roku, Mazurów, Kaszubów i Ślązaków za Gierka) robili to samo. Różnica jest jednak taka, iż polskim obywatelom wyrzucanym z biletem w jedną stronę pomagały wówczas inne państwa nadając im obywatelstwa, lub tzw. paszporty nansenowskie (paszporty bezpaństwowca na mocy jednej z konwencji ONZ), natomiast w Polsce od lat prowadzona jest polityka wyrzucania z kraju wszystkich imigrantów pod byle pretekstem, posuwająca się nawet do składania fałszywych zeznań przed sądem deportacyjnym przez urzędników państwowych (pisaliśmy o tym nie raz).</span></div>
<div><span style="font-family: times new roman,times;font-size: small">Van Anh ma jeszcze ważną przez pewien czas kartę stałego pobytu, ale wkrótce się jej ważność skończy. No i nie ma już paszportu, na który tę kartę wydano. Jej sytuacja jest poważna także dla tego, że znaczna część polskich funkcjonariuszy policji, straży granicznej i straży miejskiej zajmuje się regularnym szmalcownictwem i nadgorliwie legitymuje Wietnamczyków licząc na wyciągniecie od nich łapówki za przymknięcie oka na nielegalny pobyt (o tym też pisaliśmy wiele razy). Teraz każdy taki nadgorliwy policjant lub strażnik może w każdej chwili wsadzić Van Anh do aresztu deportacyjnego. W Wietnamie grozi jej to, co innym dysydentom: więzienie, tortury, może nawet śmierć. Ten reżim nie zna pieszczot.</span></div>
<div><span style="font-family: times new roman,times;font-size: small"> </span></div>
<div><span style="font-family: times new roman,times;font-size: small">W tej sytuacji Ton Van Anh wystąpiła do polskich władz o przyznanie paszportu nansenowskiego i okazało się, że jest to niemożliwe, bo Polska czegoś tam zaniedbała. Szlag mnie trafia proszę państwa, bo czemu takie paszporty mogą przyznawać Indie lub Singapur (kraj w którym nikt nie może dostać obywatelstwa, jeśli się w nim nie urodził), a europejski duży kraj, Rzeczpospolita Polska, nie może? Nasza demokracja jest chyba za demokracją indyjską, a nawet za singapurską dyktaturą. Obecnie oboje złożyli wniosek do Prezydenta RP o przyznanie Ton Van Anh polskiego obywatelstwa. Na razie decyzji brak, a czas mija.</span></div>
<div><span style="font-family: times new roman,times;font-size: small">Sytuacja jest o tyle dramatyczna, że Robertowi odnowił się pozornie wyleczony nowotwór. Jak typowy Polak, nie chodził latami do lekarza i nawet mając już bóle wmawiał sobie i innym, że to kręgosłup. Gdy w końcu udał się do doktora, okazało się, iż niewiele można już zrobić, no chyba że wytnie się całe jelito grube, część wątroby, trzustki, mięśni i skóry, a i to bez gwarancji na brak dalszych przerzutów. Robert sam mówi: „ja chyba umieram&#8221;. Nie chce zostawić swojej młodszej kobiety na lodzie, bez praw i żadnego majątku. Nawet nie mogą teraz wziąć ślubu, bo Van Anh nie ma paszportu.</span></div>
<div><span style="font-family: times new roman,times;font-size: small"> </span></div>
<div><span style="font-family: times new roman,times;font-size: small">W akcji ratowania Roberta i Van Anh bierze udział wielu ludzi i Stowarzyszenie Wolnego Słowa. Także my, Redakcja „Kontratekstów&#8221;. Potrzebne są dwie rzeczy: pieniądze na leczenie Roberta (podajemy numer konta SWS: 11 1240 1024 1111 0010 1125 5876, Bank Pekao S.A.) oraz apelowanie wszelkimi kanałami do Prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego, o szybkie przyznanie Ton Van Anh obywatelstwa. Wiemy, że wśród naszych czytelników jest wiele osób znaczących, których głos się liczy. Apelujemy, nie tylko do nich, ale do wszystkich, o wysyłanie listów w tej sprawie do Prezydenta RP. Może to coś da.<strong> </strong></span></div>
<div><span style="font-family: times new roman,times;font-size: small"><strong>Krzysztof Łoziński</strong></span></div>
<div><span style="font-family: times new roman,times;font-size: small">Redaktor naczelny </span></div>
<div><span style="font-family: times new roman,times;font-size: small">P.S. Jesli ktoś z państwa ma pomysł, jak pomóc, prosimy o sugestie. I działanie. </span></div>
<div><span style="font-family: times new roman,times;font-size: small"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></span></div>
</div>
<p></span></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2011/01/12/jak-wyglada-nasza-demokracja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sondaż rzeczywistości</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/12/22/sondaz-rzeczywistosci/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/12/22/sondaz-rzeczywistosci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Dec 2010 08:34:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[poparcie]]></category>
		<category><![CDATA[premier]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[sondaż]]></category>
		<category><![CDATA[sondaż wyborczy]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=3373</guid>
		<description><![CDATA[O tym, że wyniki sondaży poparcia dla partii politycznych nie zawsze są zgodne z realnie udzielanym poparciem nie jest żadną nowością. Po prezentowanych sondażach poparcia kandydatów na prezydenta tym bardziej mamy podstawy, by wątpić w ich wyniki. Jednakże media się nie poddają i co jakiś czas raczą odbiorcę nowym sondażem wyborczym. Dziś na łamach „Rzeczpospolitej” [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>O tym, że wyniki sondaży poparcia dla partii politycznych nie zawsze są zgodne z realnie udzielanym poparciem nie jest żadną nowością. Po prezentowanych sondażach poparcia kandydatów na prezydenta tym bardziej mamy podstawy, by wątpić w ich wyniki. Jednakże media się nie poddają i co jakiś czas raczą odbiorcę nowym sondażem wyborczym.</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-3373"></span></strong>Dziś na łamach „Rzeczpospolitej” możemy poznać wyniki sonaru, jaki dla dziennika przeprowadziła Gfk Polonia. Powiedzieć, że PO jest na pierwszym miejscu, a za nią PiS i SLD to nic, co miałoby kogokolwiek zdziwić. Zdziwienie pojawia się, gdy mowa o 54 procentowym poparciu dla PO.</p>
<p style="text-align: justify">Dziwne to tym bardziej, że Platforma na dobra sprawę nie zrobiła nic, by to poparcie zyskać. Rząd w ocenie premiera działa rewelacyjnie, jednakże planowana w lecie jesienna ofensywa ustawowa przesunięta została na wiosnę przyszłego roku. Naszą kolej, jakby problemów z długami było mało zima zaskoczyła prawie tak samo jak brytyjskie lotniska. Od nowego roku kancelarie premiera i prezydenta w ramach oszczędności otrzymają więcej pieniędzy, więcej też będziemy musieli oddać do budżetu w podatkach. Planowany jest atak na nasze emerytury. A wisienką na tym torcie jest prezydent, jakby nie patrzeć wywodzący się z PO, który z doradców robi błaznów będąc sam sobie sterem i okrętem.</p>
<p style="text-align: justify">Jak wytłumaczyć taki fenomen? Logicznym byłoby założyć, iż część wyborców PO to negatywny elektorat PiS. Jednakże czy rzeczywiście wyborca przeciwny tej partii nie ma innej możliwości jak oddać głos na największego jej wroga? A może najzwyczajniej poparcie dla PO wzrasta, bo wyborcom podoba się premier mający na wszystko odpowiedź, prezydent, który rządzi jak chce i rząd, który w ocenie premiera i prezydenta wywiązuje się ze swoich obowiązków.</p>
<p style="text-align: justify">Wyniki tego sondażu i każdego następnego zweryfikuje rzeczywistość w trakcie wyborów parlamentarnych. Polacy nadal mają czas na to, by obiektywnie ocenić działania rządu i partii opozycyjnych. Jednakże Polak z natury leniwy i ktoś to musi zrobić za niego, a patrząc na stronnicze media żywiące się każdym zgrzytem w polityce na obiektywizm w ocenie nie ma co liczyć. A to już prosta droga do tego, by Polak oddał głos na tego, o którym coś słyszał/czytał, ale de facto nic o nim nie wie &#8211; czyli wszystko zależy od tego, kogo wykreują media i &#8222;wiarygodne&#8221; sondaże.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong> Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/12/22/sondaz-rzeczywistosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Początek ZiobEry</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/12/21/poczatek-ziobery/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/12/21/poczatek-ziobery/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Dec 2010 13:25:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[era]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Wawel]]></category>
		<category><![CDATA[Witold Ziobro]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[Zbigniew Ziobro]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=3365</guid>
		<description><![CDATA[Kaczyński zagłębia się w bezmiar szaleństwa a Ziobro buduje PiS-BIS. Jesteśmy świadkami przemian prowadzących do rewolucji po prawej stronie polskiej sceny politycznej. Czas pokaże czy będą to zmiany na lepsze. Kolejne wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego przestały dziwić kogokolwiek a nawet, w co trudno uwierzyć, przestały cieszyć jego najzagorzalszych przeciwników. Ostatnia rewelacja to wejście Kaczyńskiego w rozważania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Kaczyński zagłębia się w bezmiar szaleństwa a Ziobro buduje PiS-BIS. Jesteśmy świadkami przemian prowadzących do rewolucji po prawej stronie polskiej sceny politycznej. Czas pokaże czy będą to zmiany na lepsze.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-3365"></span>Kolejne wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego przestały dziwić kogokolwiek a nawet, w co trudno uwierzyć, przestały cieszyć jego najzagorzalszych przeciwników. Ostatnia rewelacja to wejście Kaczyńskiego w <a href="http://wiadomosci.onet.pl/raporty/katastrofa-smolenska/l-kaczynski-nie-lezy-na-wawelu-zglaszam-propozycje,1,4087672,wiadomosc.html" target="_self">rozważania</a><strong> </strong>na temat tożsamości osób pochowanych po Tragedii Smoleńskiej na Wawelu:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Nie ukrywam, że o ile rozpoznałem ciało mojego śp. brata na lotnisku (w Smoleńsku), i tu nie miałem wątpliwości, podałem zresztą charakterystyczne cechy i one zostały potwierdzone &#8211; bliznę na ręce po ciężkim złamaniu &#8211; o tyle, kiedy już widziałem ciało przywiezione do Polski w trumnie, to go nie rozpoznałem. Tutaj to był człowiek, który w ogóle nie przypominał mojego brata. Mówiono mi, że to on.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Twierdzi, że nie ukrywa, a jednak albo ukrywał, albo nie wie co mówi. Skoro bowiem miał wątpliwości, nic nie stało na przeszkodzie, by je wyraził przed uroczystym pogrzebem w miejscu pochówku polskich monarchów. Trudno też uwierzyć, że nawet wstrząśnięty czy przygnębiony Kaczyński przemilczałby fakt, że w trumnie podpisanej „Lech Kaczyński” leży inne ciało; trudno uwierzyć, że nie zrobiłby z tego faktu antyrządowej i antyrosyjskiej afery. A jednak nie zrobił. Daje to więc podstawy do sformułowania wątpliwości na temat prawdomówności bądź poczytalności prezesa PiS-u.</p>
<p style="text-align: justify;">Tymczasem na zapleczu PiS-u zaczyna się dziać coraz więcej. <a href="http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/ten-drugi-ziobro,1,4086756,kiosk-wiadomosc.html" target="_self">Jak donosi Newsweek</a>, brat Zbigniewa Ziobry, Witold, jest postacią bardziej wpływową, niż można byłoby sądzić w oparciu o przegląd obsady partyjnych stanowisk. Piotr Śmiłowicz i Andrzej Stankiewicz z Newsweeka idą jeszcze dalej, stawiając tezę, iż to właśnie bracia Ziobro, a konretnie &#8211; Zbigniew sterowany przez Witolda &#8211; są najbardziej zainteresowani upadkiem autorytetu Jarosława Kaczyńskiego i zwolnieniem miejsca prezesa, które mógłby objąć Zbigniew Ziobro. Po odejściu grupy posłów do nowopowstałego stowarzyszenia PJN zaistniały wyjątkowo korzystne ku temu okoliczności. Należy więc oczekiwać szybkiej i wcale nie tak nieoczekiwanej zmiany miejsc.</p>
<p style="text-align: justify;">Trudno powiedzieć, jak wyglądałby polityczny PiS bez Kaczyńskiego, z Ziobro na czele. Jedno jest pewne &#8211; byłby bytem marketingowo i wizerunkowo skuteczniejszym i być może stanowiącym realną konkurencję dla PO.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/12/21/poczatek-ziobery/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie ma tego złego?</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/12/15/nie-ma-tego-zlego/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/12/15/nie-ma-tego-zlego/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Dec 2010 08:38:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[boom ustawowy]]></category>
		<category><![CDATA[jesienna ofensywa]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[opozycja]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=3351</guid>
		<description><![CDATA[Mawiają niektórzy, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Rząd po raz kolejny robi sobie przerwę przesuwając zapowiadane reformy na przyszły rok. Czy to zło, z którego wyjdzie wiele dobrego? Jeszcze trudno ocenić, warto jednak się zastanowić. Gwoli przypomnienia: Rząd nie mógł przeprowadzić żadnych reform, ani wprowadzić w życie ważnych ustaw. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Mawiają niektórzy, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Rząd po raz kolejny robi sobie przerwę przesuwając zapowiadane reformy na przyszły rok. Czy to zło, z którego wyjdzie wiele dobrego? Jeszcze trudno ocenić, warto jednak się zastanowić.</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-3351"></span></strong>Gwoli przypomnienia: Rząd nie mógł przeprowadzić żadnych reform, ani wprowadzić w życie ważnych ustaw. Gdy już pokonał przeszkodę w postaci opozycji w sejmie, to na drodze stawał prezydent Kaczyński. Gdy Komorowski wygrał wybory prezydenckie zaapelował do parlamentarzystów o 500 dni spokoju. Te 500 jesiennych dni miało być  tłem dla &#8222;boomu&#8221; ustawowego. Choć w kalendarzu jesienne dni się dopiero kończą, to <a href="http://wyborcza.pl/Polityka/1,103835,8818514,Sejm_z_urlopu_idzie_na_urlop.html" target="_blank">za oknem już prawdziwa zima. W Sejmie też</a>.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Dobrze, że komisje wnikliwie analizują projekty ustaw, bo jak Sejm się spieszy, to powstają buble prawne, a nam chodzi o uchwalanie dobrego prawa. Dajemy sobie czas do marca, żeby zakończyć prace nad ustawami zgłoszonymi w ramach jesiennej ofensywy.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">No genialnie wręcz. Nie dość, że całą jesień to jeszcze i wiosnę. Zatem co robili do tego czasu? Czy to znaczy, że projekty zgłoszone w ramach jesiennej ofensywy pisane były na kolanie i teraz trzeba nad nimi pracować?</p>
<p style="text-align: justify">Dostaliśmy ustawę o dopalaczach. Wprawdzie wszystkie znaki na niebie i zmieni wskazują, iż ta to dopiero pisana była na kolanie, ale przecież nie można zarzucić Tuskowi, że nic nie zrobił. Teraz jeszcze byle szybko przegłosować podwyżkę podatku VAT i jednoczesne ograniczenia wydatków z budżetu w ramach ustaw: budżetowej i o wydatkach publicznych.</p>
<p style="text-align: justify">&#8222;Boomu&#8221; ustawowego jak nie było, tak nie ma. Oczywiście nikt nie zabroni nam wierzyć, iż będzie miał miejsce na wiosnę przyszłego roku. Mamy podstawy do tej dość naiwnej wiary: wybory parlamentarne. Sądzę jednak, że Tusk bardziej wierzy w swoje hasła wygłaszane w ramach propagandy sukcesu, niż jego wyborcy. Owszem, poparcie dla PO jest wysokie, jednak nie jest to jedyna partia, na którą można oddać głos po to tylko, by nie oddać go na PiS. Poza tym sądzę, iż wyborcy widzą, że może i gra toczy się pomiędzy tymi dwoma partiami, to jednak nie są to jedyne partie. Powinni też sobie przypomnieć, że takiego mordobicie politycznego wcześniej nie oglądali.</p>
<p style="text-align: justify">Może zatem te inne partię będą umiały zrobić więcej niż stanąć w kącie i mówić o swoich sukcesach, nawet w przypadku ich braku, lub stanąć w drugim i narzekać, że cały świat się im sprzeciwia, gdy oni chcą tyle dobrego zrobić dla tego świata.</p>
<p style="text-align: justify">Posiedzenie Sejmu w nowym roku dwudniowe – potem przerwa z okazji święta Trzech Króli. A potem może coś ruszy… a może znajdzie się kolejny powód do przesunięcia obrad. W sumie to wymówka w postaci braku czasu może być lepsza, niż zwalanie winy za brak efektów na opozycję czy wetującego prezydenta.</p>
<p style="text-align: justify">Z drugiej strony przecież, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Może zwyczajnie Tusk wychodzi z założenia, że nie będzie można mu zarzucić złych rozwiązań, gdyż nigdy nie wprowadził żadnych. Jednak jaki sens ma to tłumaczenie, gdy jeszcze niedawno słyszeliśmy z ust premiera, że ten się nie myli, co nic nie robi?</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Justyna Frankel</strong></p>
<p style="text-align: justify">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/12/15/nie-ma-tego-zlego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>I stała się Polska&#8230; najważniejsza</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/12/13/i-stala-sie-polska-najwazniejsza/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/12/13/i-stala-sie-polska-najwazniejsza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Dec 2010 07:38:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Jakubiak]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Kamiński]]></category>
		<category><![CDATA[Kluzik Rostkowska]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Migalski]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Poncyliusz]]></category>
		<category><![CDATA[PJN]]></category>
		<category><![CDATA[polska jest najważniejsza]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=3331</guid>
		<description><![CDATA[Banalne, bo przecież dla każdego Polaka – jak sądzę – właśnie Polska jest najważniejsza. Tym razem nie hasło wyborcze, a partia. „Rozłamowcy” wczoraj oficjalnie rozpoczęli swoją działalność jako partia polityczna Polska Jest Najważniejsza. Cóż nam, Polakom, po tej nowej partii? Otwieramy dziś nowy rozdział polskiej polityki, zaczynamy oficjalnie działalność partii politycznej &#8211; Polska Jest Najważniejsza [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Banalne, bo przecież dla każdego Polaka – jak sądzę – właśnie Polska jest najważniejsza. Tym razem nie hasło wyborcze, a partia. „Rozłamowcy” wczoraj oficjalnie rozpoczęli swoją działalność jako partia polityczna Polska Jest Najważniejsza. Cóż nam, Polakom, po tej nowej partii?</strong></p>
<blockquote><p><strong><span id="more-3331"></span></strong>Otwieramy dziś nowy rozdział polskiej polityki, zaczynamy oficjalnie działalność partii politycznej &#8211; Polska Jest Najważniejsza</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Nowy rozdział jest to bezspornie, gdyż w sporze o poprawność sprawowania władzy będziemy mieć kolejną partię do punktowania. Na początek jednak punktowany jest premier wraz ze swoim rządem</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Został wybrany, by wziąć odpowiedzialność za Polskę i ciężko dla niej pracować. Mój najpoważniejszy zarzut wobec premiera Tuska brzmi: brakuje panu odwagi. Odwagi prowadzenia poważnej polityki i traktowania opinii publicznej jako partnera do debaty o Polsce.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify"><a href="http://wyborcza.pl/Polityka/1,103835,8805144,Pierwszy_kongres_PJN__w_kinie_Kultura_tlumy.html" target="_blank">Dość ambitny plan ma pani Kluzik-Rostkowska</a>. Jak odczytuję jej słowa – zamierza ona traktować opinię publiczną, czyli nikogo innego jak wszystkich Polaków (ciekawe, czy też tych bez prawa do głosowania) jako partnera do debaty. Szkoda tylko, że nie wiemy jak ta debata będzie wyglądała. Skąd partia będzie czerpała wiedzę odnośnie zmian, jakie chciałaby opinia publiczna widzieć – przykładowo.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Panowie zejdźcie na ziemie, bo wasze spory i awantury na groźne miny nikogo już w Polsce nie interesują. Chcemy dać Polakom nadzieję, chcemy, by polska polityka kosztowała ludzi mniej nerwów, emocji i mniej pieniędzy, chcemy żeby polska polityka była bardziej lokalna, żebyśmy w naszych miasteczkach, wsiach mieli większy bezpośredni wpływ na otoczenie.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Ale Polacy nie chcą nadziei tylko konkrety. Nadzieję na spełnienie obietnic wyborczych mają wyborcy Tuska, nadzieję na zmiany wyborcy pozostałych partii. Zatem jeszcze raz: nie nadzieja jest potrzebna Polakom, a dotrzymywanie obietnic wyborczych. A polityka lokalna ma się lepiej niż ta na szczycie – co pokazały wybory samorządowe. Lepiej rządzą ci, którzy od partii trzymają się z dala. Zatem nic tu po PJN, bezpartyjni są lepsi. I na marginesie &#8211; Kluzik-Rostkowska w trakcie kampanii Kaczyńskiego jakoś nie działała w sposób pokazujący, że można działać bez sporów &#8211; wręcz przeciwnie, punktowała Komorowskiego w sposób złośliwy, tak jak zwykle rozpoczyna się spory.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Wszystkim, którzy marzą o nowoczesnym, ale nie zapominającym o tradycji społeczeństwie, o rodzinie, która opiekuje się dziećmi i troszczy o seniorów, mówię dzisiaj &#8222;chodźcie z nami&#8221;. Wszystkim, którzy chcą, żeby politycy zajmowali się tym, by młodzi ludzie po zakończeniu edukacji mieli szanse na pierwszą pracę, a nie na rejestrację w urzędzie zatrudnienia, mówię &#8222;chodźcie z nami&#8221;.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Tylko tyle? Pójdziemy z wami i co będziemy z tego mieć? Jakie propozycje dla rodzin, seniorów i studentów? Do tej pory prowadzone są już działania na rzecz promocji edukacji na kierunkach, które gwarantują zatrudnienie po ukończeniu uczelni. Promocja rodziny też jest. To, że jest to tylko promocja, cóż… nie wiemy co innego proponuje PJN.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Wierzymy w wolny rynek, własność prywatną, wolność w działaniu niezależną od woli urzędników lub jej braku. Będziemy walczyć o to, by polskie sądy rozstrzygały sprawy gospodarcze i administracyjne w ciągu 90 dni, będziemy walczyć o redukcję długiej listy zezwoleń i koncesji, koniecznych przy zakładaniu firm.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Super, super, rewelacja. Tym bardziej, że „jedno okienko” Tuska nie wypaliło, a sprawy w sądach ciągną się latami. Tylko, że trzeba do tego zmiany nie organizacyjnej, a organizacyjno-prawnej.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Czas skończyć z mentalnością władz, która nie pozwala się rozwijać swoim obywatelom. Rodzina musi być dla nas najważniejsza. Przyszły rok przyniesie troskę o to, czy dzieci będą miały na podręczniki, na wypoczynek. Będziemy się zastanawiać nad tym, kiedy nasze dzieci kupią swoje mieszkanie. Dziś rodzina w Polsce jest traktowana jak inkubator energii, ale jak uwolnić tę energię. Polityka rodzinna jest dziś problemem dla państwa. Dlaczego posiadanie dzieci oznacza wyrzeczenie? Dlaczego praca zawodowa jest rezygnacją z rodziny?</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Jeszcze lepsze niż wolny rynek. Może zacznijmy od tego, żeby podręczniki nie zmieniały się co rok. Skąd dzieci mają mieć na wypoczynek? Zarabiać, powiedzmy od 9 roku życia?</p>
<p style="text-align: justify">Tu podam pani Jakubiak odpowiedź na jej pytania: grosze płatne na urlopie wychowawczym, za mało żłobków, pracodawcy, którzy znajdą pretekst by zwolnić świeżo upieczoną mamę pomimo tego, że teoretycznie ma ona gwarancję zatrudnienia, etc.</p>
<p style="text-align: justify">Jak widać PJN ma pomysł na Polskę. Szkoda jednak, że pomysł ten sprowadza się do ogólnikowego wytykania systemów, które w Polsce nie za dobrze funkcjonują. Politycy PJN powiedzieli głośno to, na co każdy Polak mniej lub więcej narzeka. Ale polityka to konkrety, działanie, pomysły. O tym co jest źle i powinno być zmienione słyszeliśmy już w trakcie kampanii wyborczej PO. A nadzieję i alternatywę, według Napieralskiego stanowi SLD.</p>
<p style="text-align: justify">Bez względu na to jak bardzo przychylamy się, lub uchylamy, od propozycji PJN powinniśmy pamiętać o jednym i najważniejszym – politycy zakładający PJN przez wiele lat związani byli z Prawem i Sprawiedliwością. Mieli swoje dwa lata na to, by pokazać czy są słowni i jakie mają pomysły. Ci sami politycy wiązali się z LPR i Samoobroną pomimo zapewnień, ze takiej koalicji nie będzie. Na nic tłumaczenia, że decydował prezes partii – wtedy mu się nie sprzeciwili. Sprzeciwili się dopiero, gdy zawisła nad nimi groźba usunięcia z partii, gdy już ktoś podjął działania zmierzające do założenia własnej partii. Zatem czy politycy, którzy może i z własnej woli, ale nie do końca nieprzymuszonej wyszli z rodzimej partii i założyli własną, alternatywną są godni zaufania? Czy nie jest tak, że tonący brzytwy się trzyma?</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/12/13/i-stala-sie-polska-najwazniejsza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Qui pro quo</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/12/10/qui-pro-quo/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/12/10/qui-pro-quo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Dec 2010 16:52:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Gilowska]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Krasnodębski]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityyczny]]></category>
		<category><![CDATA[sesja]]></category>
		<category><![CDATA[Śniadek]]></category>
		<category><![CDATA[Solidarność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=3323</guid>
		<description><![CDATA[Nie, nie zamierzam pisać o przedwojennym kabarecie, choć szczerze mówiąc,  dla opisania współczesnej polityki, nie tylko polskiej, byłaby to może formuła najwłaściwsza. Chodzi mi tym razem o źle dobrane środki dochodzenia do celu. Obojętnie jakiego. Załóżmy przez chwilę, że wierzymy w zapewnienia Jarosława Kaczyńskiego, iż chce godnie uczcić śmierć brata. Załóżmy. Stać nas na to. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Nie, nie zamierzam pisać o przedwojennym kabarecie, choć szczerze mówiąc,  dla opisania współczesnej polityki, nie tylko polskiej, byłaby to może formuła najwłaściwsza. Chodzi mi tym razem o źle dobrane środki dochodzenia do celu. Obojętnie jakiego. <span id="more-3323"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">Załóżmy przez chwilę, że wierzymy w zapewnienia Jarosława Kaczyńskiego, iż chce godnie uczcić śmierć brata. Załóżmy. Stać nas na to. Tyle, że od razu pojawia się  problem. Co to znaczy: godnie? W języku zwykłych ludzi znaczy to mniej więcej tyle, co z szacunkiem  i w sposób budzący szacunek.  Teoretycznie powinien mieć zadanie ułatwione, bo w naszej kulturze śmierć, każda śmierć,  w pewnym stopniu ten szacunek narzuca sama. &#8222;O zmarłych albo dobrze, albo wcale&#8221; itp. Znamy to. Śmierć potrafi nobilitować. I zmarłych i żałobników. Nie pamiętam już w której to sztuce teatralnej widziałem scenę, gdzie wiejski chłopak, któremu umarł ojciec mówił z dumą: &#8222;Mamusia już nie jest Walendziakowa, ino <strong>gdowa po Walendziaku!</strong>&#8222;. Ot co.  Niejeden z uczestników polskich styp, gdyby na chwilę wyszedł z sali i &#8222;spojrzał z boku&#8221;, zdziwiłby się sam, jak mało wie o zmarłym. Za życia nigdy by nie wpadł na to, z jaką wspaniałą osobą miał do czynienia. Ten psychologiczny efekt znamy wszyscy, lub prawie wszyscy. Tak to działa.  Pod jednym wszakże warunkiem. Takim, że na pogrzebie cioci Rózi, której słoń nadepnął na ucho nikt nie będzie nam wmawiał, że była wspaniałą pianistką. Wtedy nastąpi efekt odwrotny. Natychmiast przypomni nam się ból uszu w trakcie wykonywania przez wzmiankowaną ciocię np. kolęd w gronie rodzinnym. Po co to komu? Chwalący robi pamięci drogiej cioci przysługę? Myślę, że wątpię.</p>
<p style="text-align: justify">Pan Kaczyński robi dokładnie to, co ów gość  na stypie cioci Rózi. Przesadza. Jeśli zaś tak, to po pierwsze trudno się dziwić, że jego działania wywołują coraz więcej komentarzy nieprzychylnych zmarłemu, a z drugiej strony coraz mniej osób jest w stanie wierzyć w szczerość jego intencji. Jeśli się bowiem przesadza z takim rozmachem, to trudno dać wiarę, że przesadzający sam tego nie dostrzega. Słusznie, czy nie, ale zmusza nas to do poszukiwania jakichś innych niż &#8222;godne uczczenie&#8221; intencji.</p>
<p style="text-align: justify">Zaczęło się od pochówku na Wawelu, decyzji podjętej w dziwnych, do dziś niewyjaśnionych okolicznościach z tragikomicznym zapieraniem się autorstwa pomysłu przez wszystkich. Wyglądało na to, że zmarły sam podjął decyzję i sam się pochował.  Nie sądzę, by ktoś wierzył, że cyrk pod pałacem prezydenckim przysłużył się dobrze pamięci o tragicznie zmarłym.  Ogłoszenie go twórcą i ojcem duchowym Solidarności mogło zostać odebrane jedynie jako mega odlot po dużej ilości dopalaczy. I tak można wymieniać długo. Problemem do rozstrzygnięcia jest to, czy ktoś (np. pan prezes) wierzy w głoszone przez siebie bzdury, czy serwuje je na użytek tych, którzy muszą (to właściwe słowo) uwierzyć? Problem tym istotniejszy, że ten kierunek lotu pana prezesa jest kontynuowany, a nawet twórczo się rozwija.</p>
<p style="text-align: justify">W Jachrance (miejscu dawnych spędów partyjnych w czasach PRL) odbyła się sesja pt.&#8221;Lech Kaczyński &#8211; pamięć i zobowiązanie&#8221;, na której zgromadzili się współpracownicy i zwolennicy polityki L.Kaczyńskiego.  Pomysł sam w sobie niezły gdyby nie jego forma i treść.  Miejsce zostało wybrane dobrze.  Jak mało które nadaje się dla narad produkcyjnych aktywu złączonego jedną, jedynie słuszną ideą pod jednym przywództwem. Nie jestem pewien, czy takie wrażenie chciał na obserwatorach zrobić pan prezes, ale jest faktem, że takie właśnie zrobił. Referaty ilością przewyższające dorobek naukowy zmarłego miały tytuły jak żywcem <a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,8-miesiecy-po-katastrofie-wieniec-od-PiS-przed-Palacem,wid,12934695,wiadomosc.html">wyjęte z archiwum PRL. </a></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">wystąpienia m.in. Macieja Łopińskiego, b. ministra w kancelarii (&#8222;Refleksje o pracy prezydenta Lecha Kaczyńskiego&#8221;); b. minister finansów Zyty Gilowskiej (&#8222;Finanse publiczne &#8211; stan zapaści&#8221;); europosła PiS prof. Ryszarda Legutki (&#8222;Lech Kaczyński i polskie państwo&#8221;); prof. Zdzisława Krasnodębskiego (&#8222;Wolność Rzeczypospolitej i Solidarność Polaków w myśli Lecha Kaczyńskiego&#8221;) oraz prof. Andrzeja Nowaka (&#8222;Polityka zagraniczna Lecha Kaczyńskiego&#8221;).</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Nie tylko przypadkowy obserwator, ale każdy przeciętny telewidz mógł się zdziwić, jak ten gość na stypie, z jakim to tytanem intelektu mieliśmy do czynienia przez ponad 4 lata nic o tym nie wiedząc. Nasza strata. J.Kaczyński z właściwą sobie subtelnością i skromnością <a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Prezydentura-mojego-brata-wymagala-heroizmu,wid,12937208,wiadomosc.html?ticaid=1b651&amp;_ticrsn=5">dał nam zresztą tę wielkość odpowiednio odczuć. </a></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">podejmowanie próby pewnej syntezy prezydentury Lecha Kaczyńskiego i jego politycznej drogi &#8222;jest chyba w tej chwili jeszcze przedwczesne&#8221;. &#8211; Ale, jeśli zostałem zobowiązany przez organizatorów do tego, by coś podsumowywać, to może zacznę tak: mój brat był człowiekiem Solidarności</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">I dalej konsekwentnie</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Solidarność była ogromnym ruchem społecznym. &#8211; Była ruchem, który w sposób trwały podważył, a w końcu obalił komunizm w Polsce i przyczynił się z całą pewnością do obalenia komunizmu w całym świecie. W tym sensie to był ruch, który zmienił nasz kraj, zmienił Europę, zmienił świat -</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Kojarzenie tych dwóch faktów jest tak oczywiste, że tylko zatwardziały wróg mógłby zaprzeczyć. Panu Kaczyńskiemu należy się tytuł niekwestionowanego mistrza sylogizmu politycznego. Niektórzy z mówców wygłaszali tezy dość ryzykowne.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Jak dodał, w myśli Lecha Kaczyńskiego należy szukać inspiracji do działań, które zawrócą nasz kraj z sytuacji kryzysu politycznego i gospodarczego. Łopiński zaznaczył, że Lech Kaczyński wiedział, że polska racja stanu wymaga aktywnej polityki w Europie Wschodniej.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Jeśli tak, to może jednak nie krytykować rządu za aktywną właśnie politykę wobec Rosji? No, chyba że głosząc swoją wersję historii pan prezes wyda także własną mapę świata, na której Rosji w Europie Wschodniej nie będzie. Nie zdziwiłbym się.  Pani Gilowska usiłowała chyba załatwić jakieś prywatne sprawy</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Był realistyczny w swoich diagnozach i dociekaniach aż do bólu. Był skłonny rozmawiać z każdym na każdy temat &#8211; powiedziała. Gilowska podkreśliła, że od śmierci Lecha Kaczyńskiego dialog ustał. &#8211; Z całą pewnością nie jest to milczenie, które aprobowałby Lech Kaczyński.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Mam rozumieć, że od śmierci L. Kaczyńskiego nikt nie chce z panią Gilowską rozmawiać? Łączę się w bólu, ale także nie okażę zdziwienia.  Jacek Sasin podsumował całość stwierdzeniem</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Chcemy żeby tragiczne wydarzenie dało początek przebudzenia się polskiego narodu</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Na miejscu pana Sasina modliłbym się o jak najdłuższy sen dla narodu. Póki ludziom wydaje się, że śnią, można przed ich oczami przesuwać dowolne obrazki. Kiedy się przebudzą, a niewątpliwie nastąpi to przy najbliższych wyborach, mogą już nie być tak cierpliwi.</p>
<p style="text-align: justify">Tak się składa, że z Lechem Kaczyńskim mieliśmy wspólnego znajomego. Niejeden raz opowiadał mi o nim jako o sympatycznym, ciepłym człowieku, o jego rozlicznych zainteresowaniach, planach itd. Z opowiadań kolegi wyłaniał się obraz kogoś, kogo do polityki wepchnięto na siłę, w sumie robiąc mu tym krzywdę. Twierdzenia te nie są chyba bezpodstawne jeśli się zważy, że to za nim (i dzięki niemu) do pracy w strukturach związku przyszedł brat (który do dziś nie umie wytłumaczyć jasno swego związkowego życiorysu), to na fali jego popularności jako ministra sprawiedliwości brat postanowił założyć PiS, to jego kancelaria stała się po przegranych wyborach parlamentarnych przytułkiem dla pozbawionych apanaży polityków spod skrzydeł brata.</p>
<p style="text-align: justify">A dziś? Czy to nie jego grób (jeden z grobów) ma być murem twierdzy, w której bronić się będą przed ostateczną klęską resztki pretorian brata? Nawet jeśli to będzie Masada?</p>
<p style="text-align: justify">I wracamy do pytania z początku rozważań. Naprawdę te wszystkie działania mają na celu zachowanie prezydenta Kaczyńskiego  we wdzięcznej pamięci rodaków?  Czy chcąc chronić grób zmarłego będziemy się chować za nim w czasie ostrzału, czy raczej odejdziemy od niego, by nie narażać go na uszkodzenie przez pociski? Pytanie o intencje jest jak najbardziej zasadne.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/12/10/qui-pro-quo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak się pokazać</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/12/07/jak-sie-pokazac/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/12/07/jak-sie-pokazac/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Dec 2010 02:06:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Miedwiediew]]></category>
		<category><![CDATA[Putin]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Unia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=3308</guid>
		<description><![CDATA[[...] rozkażecie zebrać informacje, na jakich zasadach prowadzony jest w tych okolicach handel winem i po jakich cenach, a także skąd mieszkańcy biorą sól i ile ona kosztuje w sprzedaży detalicznej, oraz na koniec &#8211; gdzie wg Waszej orientacji należy urządzić komory celne na nowych ziemiach [...] Gdyby ktoś nie znał rosyjskiego wyjaśniam, że jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>[...] rozkażecie zebrać informacje, na jakich zasadach prowadzony jest w tych okolicach handel winem i po jakich cenach, a także skąd mieszkańcy biorą sól i ile ona kosztuje w sprzedaży detalicznej, oraz na koniec &#8211; gdzie wg Waszej orientacji należy urządzić komory celne na nowych ziemiach [...] <span id="more-3308"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">Gdyby ktoś nie znał rosyjskiego wyjaśniam, że jest to fragment rozkazu wydanego przez carycę Katarzynę II generałowi Kreczetnikowowi, który dowodził wojskami zajmującymi nowe połacie polskiego państwa. Rzecz jest warta przytoczenia w czasie wizyty rosyjskiego prezydenta, bo pokazuje ten bardziej &#8222;przyziemny&#8221; wymiar polsko rosyjskich stosunków, o którym rzadko naucza się w szkolnej ławie.  Zapewniam, że co do treści fragment jest reprezentatywny dla całości rozkazu.  Niewiele tam słów wzniosłych, odwołujących się do klasycznej poetyki dyplomacji.  Same konkrety. Rzecz warta zapamiętania szczególnie dziś, gdy język części naszej sceny politycznej pełen jest odniesień do momentów tej wspólnej historii, które będąc bolesne, a często tragiczne, w historycznym bilansie nie są i nie będą miały decydującego znaczenia dla biegu naszych dziejów. Katarzyna nie wspominała o zdobyciu Kremla przez Polaków, o krzywdach jakie Polacy wyrządzili  Rosjanom w czasie dymitriad, o sprawiedliwości dziejowej itp.   Ją interesowały ceny na targach końskich, stosunki własnościowe na wsiach i tym podobne drobiazgi niewarte uwagi &#8222;poważnego, patriotycznie nastawionego polityka&#8221;. I chyba na złość nam  Polakom, ktoś dał tej kobiecie przydomek Wielka.</p>
<p style="text-align: justify">Prymitywnie pojęty patriotyzm i &#8222;interes narodowy&#8221; każe niektórym politykom głosić, że jedynym sposobem na to, by z Polską liczono się w świecie, jest zgłaszanie do tego świata ciągłych pretensji, żądań i torpedowanie każdej okazji do zakończenia sporów z sąsiadami. Znamy to z całkiem nieodległej przeszłości. I nie chodzi tu o to, by umniejszać tragizm wielu momentów wspólnej historii. Chodzi jedynie o to, by nieokreślonego &#8222;naprawienia krzywd&#8221; nie stawiać jako warunku sine qua non rozwoju tych kontaktów. Będąc tak wrażliwi, musimy otworzyć się na wrażliwość innych narodów i przestać rozumować zerojedynkowo.  Zasada &#8222;albo my albo oni&#8221; prędzej czy później prowadzi na manowce.  Także jeśli chodzi o wizerunek państwa. Prezydent Komorowski i premier Tusk próbują ten stan rzeczy zmieniać. Na ocenę przyjdzie czas za kilka lat, nic nie dzieje się tak szybko, jak byśmy chcieli. Dziś jednak możemy spojrzeć , jak to nastawienie wpływa na wizerunek Polski za granicą. O wizycie obszernie informują <a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Miedwiediew-w-Polsce-co-zauwazyly-rosyjskie-media,wid,12921124,wiadomosc.html">rosyjskie media. </a></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Program 1 rosyjskiej telewizji wybił wiadomość, że prezydent Bronisław Komorowski mówił o możliwości budowy dobrosąsiedzkich relacji z Rosją. Wyeksponowała też ten fragment wspólnej konferencji prasowej dwóch przywódców, w którym Miedwiediew zapewnił, że wyświetlenie prawdy o Katyniu było świadomym wyborem jego kraju i że nie zawróci on z tej drogi.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">To, czego media nie mówią to to, że droga, której wybór deklaruje Miedwiediew, nie jest łatwa przede wszystkim dla rosyjskiego społeczeństwa. Wychowani w &#8222;innej prawdzie&#8221; mogą mieć trudności w zaakceptowaniu tej naszej. Od zawsze niemal biednemu społeczeństwu chwała i wielkość Ojczyzny rekompensowały niedostatki codziennego życia. Tandem Putin &#8211; Miedwiediew pozbawia ich i tego.  Błędem jest niedocenianie tej strony zagadnienia. Bierze się on czasem chyba z niezrozumienia podstawowego faktu, że ci panowie są przedstawicielami władz innego państwa i na jego rzecz zobowiązali się pracować. To, że my oczekiwalibyśmy może więcej i szybciej, nie może być determinantą ich postępowania. Mimo kapitalnie wykreowanego wizerunku przywódców, stąpają po cienkim lodzie.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">NTV odnotowała, że około 100 osób demonstrowało przed Pałacem Prezydenckim przeciwko wizycie. &#8211; Wszyscy oni &#8211; to stronnicy prawicowej partii Kaczyńskiego, przeciwnicy Komorowskiego i premiera Donalda Tuska. Takie nastroje nie są obecnie dominujące lub ważne w Polsce, zwłaszcza na tle obecnego ocieplenia w relacjach &#8211; poinformowała stacja.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Tu mamy ewidentny przykład kreowania wizerunku Polski, jako państwa przyjaznego, co nie jest bez znaczenia, ponieważ rosyjskie media w przeszłości potrafiły &#8222;dolewać oliwy do ognia&#8221; wcale nie gorzej, niż nasze. Fakt, że duża część mediów w taki czy inny sposób podporządkowana jest Kremlowi wskazuje, że ocieplenie stosunków przygotowane jest kompleksowo, na wszystkich odcinkach. Plus dla gościa. Nie zaniedbał niczego.  <a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,page,2,title,Niemieckie-media-wizyta-Miedwiediewa-w-Polsce-wzorem,wid,12918819,wiadomosc.html?ticaid=1b5fb&amp;_ticrsn=5">A jak to widzą gdzie indziej? &#8222;Le Figaro&#8221;</a></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">&#8230;impuls do pojednania polsko-rosyjskiego dała &#8222;pragmatyczna postawa&#8221; premiera Donalda Tuska oraz nowe stanowisko Kremla, który wzywa do przerwania &#8222;sztucznego upolitycznienia&#8221; problematyki historycznej.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">&#8222;Sueddeutsche Zeitung&#8221;.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Zdecydowana dyplomatyczna postawa, z jaką Polska przyjmie rosyjskiego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, może być wzorem dla innych krajów UE &#8211; ocenia niemiecki dziennik</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">i co istotniejsze</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Polska formuła jest prosta: celem europejskiej polityki wschodniej musi być demokratyzacja Rosji. Miedwiediewowi gospodarze dadzą do zrozumienia, że Moskwa też musi uczynić coś w zamian za zbliżenie z UE, które leży w interesie Kremla. Uczynią to w sposób ostrożny i dyplomatyczny, ale bardziej dobitnie niż większość szefów państw i rządów pozostałych krajów UE</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Polska chwalona za pragmatyzm, a jednocześnie oceniana, jako zdolna prowadzić politykę w imieniu całej Unii.</p>
<p style="text-align: justify">Na ocenę rezultatów wizyty przyjdzie czas, zrobią to lepsi bądź gorsi fachowcy. My natomiast już dziś możemy zastanowić się nad tym, jakiego wizerunku Polski w świecie chcemy? I jaka Polska będzie się bardziej liczyła: ta wymachująca szabelką i wiecznie skrzywdzona przez los, czy też ta, o której pisze niemiecka gazeta.</p>
<p style="text-align: justify">Z Rosją Katarzyny liczyli się wszyscy.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
<p style="text-align: justify">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/12/07/jak-sie-pokazac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nagroda Darwina</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/12/05/nagroda-darwina/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/12/05/nagroda-darwina/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Dec 2010 16:01:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Darwin]]></category>
		<category><![CDATA[Girzyński]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Kempa]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[ulica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=3293</guid>
		<description><![CDATA[Gdyby przyznawano nagrody Darwina za polityczne samobójstwa, posłowie PiS zdominowaliby taki konkurs na długie lata. Stwierdzenie tego oczywistego faktu, to jednak trochę za mało. Nawet najbardziej postronny obserwator  zapyta w końcu: dlaczego? Dziwne, że nikt dotąd nie zgłosił się w Komitecie Noblowskim po nagrodę za odkrycie nowego gatunku ssaka. Ten nadzwyczajny przypadek przyrodniczy zalągł się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Gdyby przyznawano nagrody Darwina za polityczne samobójstwa, posłowie PiS zdominowaliby taki konkurs na długie lata. Stwierdzenie tego oczywistego faktu, to jednak trochę za mało. Nawet najbardziej postronny obserwator  zapyta w końcu: dlaczego? <span id="more-3293"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">Dziwne, że nikt dotąd nie zgłosił się w Komitecie Noblowskim po nagrodę za odkrycie nowego gatunku ssaka. Ten nadzwyczajny przypadek przyrodniczy zalągł się u nas w całkiem sporych ilościach i jedno, co na pewno o nim wiadomo to to, że jest wyborcą PiS.  Jedną z jego cech charakterystycznych jest całkowita odporność na otaczającą rzeczywistość. Kiedy np. pada deszcz, to na niego nie pada, kiedy łapie mróz, on paraduje w slipkach, kiedy poseł Kurski wciska kit mówiąc cynicznie, że &#8222;ciemny lud to kupi&#8221; &#8211; on nie bierze tego do siebie. Ba &#8211; więcej &#8211; wystawia ku słońcu uzębienie ciesząc się głupkowato, jakby właśnie dostał michę, za przeproszeniem, kartofli. Biorąc pod uwagę zasady rządzące procesem ewolucji mam prawo przypuszczać, że ten gatunek przetrwa.</p>
<p style="text-align: justify">Nie złamie go też nowe doświadczenie, na jakie wystawił go znany tytan intelektu z Torunia,<a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Polacy-sa-narodem-naiwnym-i-wszystko-mozna-im-wmowic,wid,12916871,wiadomosc.html"> poseł Girzyński.</a> Zapewne przypadkiem, bo gdyby wcześniej pomyślał&#8230; no tak, gdybać to my sobie możemy, szczególnie na temat jego zdolności myślenia.</p>
<blockquote><p>To wizyta czysto kurtuazyjna. Nic nie wnosi, a porozmawiać będzie można o pogodzie &#8211; tak ocenił wizytę Dmitrija Miedwiediewa w Polsce poseł PiS Zbigniew Girzyński [...] Polacy sa narodem dość naiwnym. Łatwo im coś wmówić, że coś się dzieje [...]</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Oczywiście, wyborca PiS nie weźmie tej pogardliwej oceny do siebie, bo on przecież nie jest naiwny&#8230; zaraz&#8230; chwileczkę&#8230;. ale czy to oznacza, że nie jest Polakiem?! Zgroza! Czy pan prezes o tym wie??!!</p>
<p style="text-align: justify">Od dłuższego czasu mamy w PiS istne zawody w rzucaniu inwektyw, a to na Palikota (zawody masowe), a to na Kluzik Rostkowską ( dla wybranych), a to na Rosję. Obrzucanie inwektywami Tuska każdy ma wpisane w zakres obowiązków.  Co i raz słychać okrzyki : &#8222;Nie lubię Rostkowskiej!&#8221;, a już za chwilę mamy odzew: &#8222;ja jeszcze bardziej nie lubię!&#8221; U Stalina przegrany był ten, kto pierwszy przestawał klaskać, u Kaczyńskiego ten, który za słabo obrzuca.</p>
<blockquote><p>Miedwiediew jest &#8222;drugorzędnym politykiem&#8221;</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">No to przynajmniej wiemy, dlaczego śp. prezydent się z nim nie spotykał. Nie ta półka.  Co innego taka Obama. Ta może się z Rosjaninem spotykać.  Jest kim jest i nic gorszego go już spotkać nie może. Śp. prezydent spotykał się wyłącznie z równymi sobie. Np. prezydentem Gruzji. Dla wyborcy PiS to oczywiste. A nie, przepraszam &#8211; oczywista oczywistość.</p>
<p style="text-align: justify">Krytyka z automatu niesie z sobą, jak widać, wiele niebezpieczeństw. Krytykowanie tylko dlatego, że robi coś polityczny rywal wiedzie czasem wprost w pułapkę zostania durniem tygodnia. A nienaiwny wyborca PiS, który, jak udowodniliśmy, nie jest Polakiem? No cóż, patrzy na to wszystko i nuci z nadzieją : &#8222;&#8230; żeby Polska była Wolską&#8230;&#8221;</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/12/05/nagroda-darwina/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Porozumienie ponad podziałami</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/12/01/porozumienie-ponad-podzialami/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/12/01/porozumienie-ponad-podzialami/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Dec 2010 08:27:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[porozumienie]]></category>
		<category><![CDATA[samorządy]]></category>
		<category><![CDATA[współpraca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=3283</guid>
		<description><![CDATA[Teoretycznie istnieje coś takiego, jak porozumienie ponad podziałami, czyli wspólne działanie ludzi o odmiennych poglądach dla dobra większości. W praktyce owa teoria ma często zastosowanie, jednakże trudniej o takie porozumienie, gdy odmienne są poglądy polityczne. W polityce porozumienie ponad podziałami ma zastosowanie jedynie w sytuacji gdy opozycja z lewej razem z opozycją z prawej blokuje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Teoretycznie istnieje coś takiego, jak porozumienie ponad podziałami, czyli wspólne działanie ludzi o odmiennych poglądach dla dobra większości. W praktyce owa teoria ma często zastosowanie, jednakże trudniej o takie porozumienie, gdy odmienne są poglądy polityczne.</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-3283"></span></strong>W polityce porozumienie ponad podziałami ma zastosowanie jedynie w sytuacji gdy opozycja z lewej razem z opozycją z prawej blokuje działania rządu. W innej sytuacji o takie porozumienie trudniej. Jednakże <a href="http://www.rp.pl/artykul/16,572002-Mial-byc-PO---PiS--bedzie-partyjny-sad.html" target="_blank">samorządowcy uznali, że porozumienie takie jest możliwe,</a> a nawet konieczne do zapewnienia rozwoju miast i regionów.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">W pierwszej turze wyborów na prezydenta Białej Podlaskiej kandydat PO Adam Chodziński zajął trzecie miejsce. W zamian za poparcie Adama Abramowicza, kandydata PiS PO miałoby zagwarantowane współrządzenie miastem.</p>
</blockquote>
<p>Słowo się rzekło, ruszyła kampania. Na bilbordach Adam z Adamem ściskali sobie ręce na znak wzajemnego poparcia i przyszłej współpracy. Widząc to Stanisław Żmijan, szef PO na Lubelszczyźnie delikatnie mówiąc oburzył się:</p>
<p>To złamanie naszych partyjnych ustaleń. Żaden scenariusz, jaki rozważaliśmy przed rozstrzygnięciami z pierwszej tury, nie zakładał koalicji z PiS.</p>
<p style="text-align: justify">Może i nikt w PO nie myślał o koalicji z PiS, jednakże można było odnieść inne wrażenie, gdy wyżej postawieni politycy PO krytykowali „puste słowa” Jarosława Kaczyńskiego i dawali do zrozumienia, że PO może współpracować z PiS, ale PiS nie przewiduje takiego scenariusza.</p>
<p style="text-align: justify">Abramowicz twierdzi:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Nasze programy w wielu punktach były zbieżne, więc po pierwszej turze zarząd powiatowy PO uznał, że warto zawiązać koalicję na rzecz rozwoju miasta, ponad podziałami politycznymi.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Bergier z PO potwierdza, że uchwała odnośnie poparcia kandydata PiS była</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Nie znam żadnego dokumentu władz regionu, który uchylałby uchwałę zarządu powiatu</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Czy było, czy też nie to nie zmienia to faktu, iż dwaj politycy doszli do wniosku, że współrządzenie miastem w celu poprawy życia jego mieszkańców, by miasto się mogło rozwijać jest możliwe nawet pomimo różnic wynikających z partyjnych poglądów. Politycy PO uznali jednak, że jeden polityk nie będzie mówił, z kim należy współpracować i kolegę chcą postawić przed sądem koleżeńskim.</p>
<p style="text-align: justify">Co ciekawe, znana nam twarz PiS, wykluczająca jakąkolwiek współpracę z PO nie ma tu zastosowania. Okazało się, że władze PiS nie mają nic przeciwko samorządowej współpracy z PO. Zarząd okręgowy PiS w Łodzi zaapelował do wyborców o głosowanie w drugiej turze na Hannę Zdanowską, która jest kandydatką PO.</p>
<p style="text-align: justify">Widać na górze róże, na dole fiołki. Różne kolą ile wlezie wszystkich dookoła, fiołki się jakoś dogadują. Widać można, dla wyższego celu. To miłe wiedzieć, że ktoś interesuje się naszym losem i chce działać wspólnie dla naszego dobra. Przykre natomiast jest to, że ma się to tylko na skalę lokalną, gdyż im wyżej siedzi polityk tym mniej myśli o swoim wyborcy, a bardziej o tym, co ma zapisane w uchwale. Klapki na oczy i wio.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/12/01/porozumienie-ponad-podzialami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kolumb odkrył Amerykę</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/11/29/kolumb-odkryl-ameryke/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/11/29/kolumb-odkryl-ameryke/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Nov 2010 22:37:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[afera]]></category>
		<category><![CDATA[Klich]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Sikorski]]></category>
		<category><![CDATA[ujawnienie]]></category>
		<category><![CDATA[Wiki Leak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=3277</guid>
		<description><![CDATA[Z polityką jest jak z wędkowaniem. Niby wszyscy wszystko wiedzą, wszystko już  zostało powiedziane, niewiele może nas zaskoczyć.  A jednak zawsze to miło, kiedy znajdzie się powód, by znów o tym pogadać. Świadomi historii najnowszej, raczej nie mamy złudzeń, co do tego, jak skonstruowany jest ten świat, kto w nim rozdaje karty, kto jest podmiotem, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Z polityką jest jak z wędkowaniem. Niby wszyscy wszystko wiedzą, wszystko już  zostało powiedziane, niewiele może nas zaskoczyć.  A jednak zawsze to miło, kiedy znajdzie się powód, by znów o tym pogadać. <span id="more-3277"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">Świadomi historii najnowszej, raczej nie mamy złudzeń, co do tego, jak skonstruowany jest ten świat, kto w nim rozdaje karty, kto jest podmiotem, a kto przedmiotem polityki. Wystarczy jednak Wiki Leaks, by poczuć się odkrywcą. Z psychologicznego punktu widzenia to bardzo pozytywne zjawisko, bowiem skłania nas do wytężenia umysłów dla wyartykułowania czegoś oryginalnego. I choć na temat &#8222;woda jest mokra&#8221; niewiele nowego można wymyślić, niektórzy mimo to próbują. Ba, starają się nam pokazać, że w ujawnionych materiałach jest coś innego, niż jest.</p>
<p style="text-align: justify">Konkrety w doniesieniach prasowych występują w stosunku odwrotnie proporcjonalnym do szumu, jaki same media wokół sprawy zrobiły. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że najbardziej sensacyjne w tym wszystkim są &#8230; tytuły. <a href="http://konflikty.wp.pl/kat,1356,title,Juz-wiemy-co-Wikileaks-ujawnilo-o-Polsce!,wid,12897089,wiadomosc.html">Cóż bowiem ma nas zaskoczyć</a> i powalić na kolana?</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">minie całe pokolenie zanim rosyjska opinia publiczna będzie w stanie pogodzić się z utratą wpływów &#8211; od Polski przez kraje nadbałtyckie po Ukrainę i Gruzję&#8221;. Ujawniona przez Wikileaks depesza relacjonuje też stanowisko Levitte&#8217;a, że dla Rosji dobrzy sąsiedzi to &#8222;całkowicie ulegli podkomendni</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Tyle mógłby podyktować mediom przeciętny telewidz między jedną butelką piwa, a drugą. A może coś takiego?</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Opublikowane przez portal tajne dokumenty potwierdzają także, że rezygnacja prezydenta USA Baracka Obamy z umieszczenia w Polsce elementów tarczy antyrakietowej, planowanej przez administrację George&#8217;a W. Busha, mogła wynikać z chęci pozyskania poparcia Rosji w kwestii sankcji ONZ wobec Iranu.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Pewnie tak, gdyby nie fakt, iż na ten temat napisano wiele obszernych artykułów i to bez klauzuli poufności. Niewykluczone zresztą, iż autorzy dyplomatycznych doniesień korzystali właśnie z materiałów prasowych przy sporządzaniu swych notatek, jako że niewielu z nich tak naprawdę może pochwalić się zdolnościami analitycznymi. Mielibyśmy więc do czynienia ze światem całkowicie wirtualnym, światem, który sam siebie stwarza, sam wykorzystuje, sam ocenia i sam niszczy. Syndrom czasów.</p>
<p style="text-align: justify">Jeśli jednak podejść twórczo do zjawiska, można przynajmniej podjąć próbę wykorzystania go dla budowy własnego wizerunku. Przegapił okazję tak potrzebujący &#8222;dobrej prasy&#8221; minister Klich</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Minister Bogdan Klich powiedział, że w kontaktach z Amerykanami nic się nie zmieni. Zastrzegł przy tym, że za mało wie, co jest w opublikowanych przez Wikileaks materiałach. &#8211; Zawsze mówię o tym, co wiem, a nie czego się domyślam &#8211; powiedział Klich dziennikarzom.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">ale nie przegapił czujny jak żuraw minister Sikorski. Pytany o to, <a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Sikorski-Wikileaks-nie-szkodzi-Polsce-jest-wrecz-przeciwnie,wid,12898358,wiadomosc.html?ticaid=1b54f&amp;_ticrsn=5">czy doniesienia mogą zaszkodzić Polsce odparł </a></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Wręcz przeciwnie, z tych, na razie bardzo pobieżnych, kwestii wynika, że Polska prowadzi niezależną i energiczną politykę zagraniczną &#8211; powiedział szef MSZ</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Biorąc pod uwagę informacje, jakie docierają, stwierdzenie nieco ryzykowne. Aż chciałoby się zapytać : niezależną od czego? Opierając się li tylko na opisanej zawartości przecieków, można dojść do wniosku, że od rzeczywistości. I niekoniecznie dotyczy to pani minister spraw zagranicznych PiS.  MSZ również. Ale w Polsce samo słowo &#8222;niezależny&#8221; ma moc tak magiczną, że mało komu przyjdzie do głowy zgłębiać jego faktyczną treść w konkretnej sytuacji.</p>
<p style="text-align: justify">Najważniejsze, że rząd będzie miał jakiś powód do pochwalenia się, a jak dowodzi popularność naszego sportu narodowego (czytaj: sondaży), nie jest to rzecz do pogardzenia. I to chyba jedyny sens całej &#8222;afery&#8221; Wiki Leaks. Niestety.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
<p style="text-align: justify">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/11/29/kolumb-odkryl-ameryke/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

