<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>SpinDoktorzy.PL &#187; BlogoLans</title>
	<atom:link href="http://spindoktorzy.pl/kategorie/blogolans/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://spindoktorzy.pl</link>
	<description>Rentgen Marketingu Politycznego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 08 Sep 2010 22:13:37 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Ludzie (PiS-u) listy piszą</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/09/05/ludzie-pis-u-listy-pisza/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/09/05/ludzie-pis-u-listy-pisza/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Sep 2010 16:20:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[list]]></category>
		<category><![CDATA[media]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[propaganda polityczna]]></category>
		<category><![CDATA[spisek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2962</guid>
		<description><![CDATA[Moda na listy, adresowane do niektórych a kierowane do wszystkich, jest w PiS-ie na tyle utrwalona, że z konwencji tej postanowił skorzystać nawet sam prezes Kaczyński. Jego list został, zgodnie z obowiązującą konwencją, upubliczniony. Co ciekawego w nim odnajdujemy?
 
Nic. Tzn. nic przy założeniu, że ciekawe jest to, co nowe; w liście tym nie na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Moda na listy, adresowane do niektórych a kierowane do wszystkich, jest w PiS-ie na tyle utrwalona, że z konwencji tej postanowił skorzystać nawet sam prezes Kaczyński. Jego list został, zgodnie z obowiązującą konwencją, upubliczniony. Co ciekawego w nim odnajdujemy?</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span id="more-2962"></span> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nic. Tzn. nic przy założeniu, że ciekawe jest to, co nowe; w liście tym nie na niczego, ale to niczego nowego.</p>
<p style="text-align: justify;">Zaczyna się od słów:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Szanowni Państwo<br />
Szanowna Pani/Droga Koleżanko<br />
Szanowny Panie/Drogi Kolego</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dalej Jarosław Kaczyński przechodzi do wymieniania wydarzeń, które świadczą – w jego mniemaniu – o nagonce mediów na Prawo i Sprawiedliwość.</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Gdy spojrzymy na przeszło dziewięcioletnie dzieje Prawa i Sprawiedliwości, możemy łatwo zauważyć pewną prawidłowość.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jaką? Media rzucały kłody pod nogi PiS-u gdy partia powstała, gdy weszła do sejmu, gdy Lech Kaczyński został prezydentem Warszawy, gdy doszło do exodusu części dysydentów z partii, gdy Paweł Poncyliusz a później Marek Migalski wypowiadali słowa nieprzyjemne dla ucha prezesa PiS-u, słowem – w każdym momencie, gdy – w mniemaniu Kaczyńskiego – partia odnosiła lub mogła odnosić sukces, ktoś zaczynał ją atakować.</p>
<p style="text-align: justify;">Za prowokację zaprojektowaną jako narzędzie zwalczania PiS-u, uznał Kaczyński ostatnie działania Marka Migalskiego a także nieodpowiednio, zdaniem Kaczyńskiego, prowadzone sondaże poparcia i przypisywanie prezesowi PiS-u wsparcia obrońców krzyża pod Pałacem Prezydenckim. Wnosił równocześnie, by wszyscy poważniej potraktowali „sprawę Smoleńską” oraz godnie uczcili prezydenta Lecha Kaczyńskiego i inne ofiary katastrofy.</p>
<p style="text-align: justify;">Jarosław Kaczyński pokusił się ponadto o diagnozę stanu rozwoju gospodarczego Polski w porównaniu do Chin, Indii, Brazylii, Rosji czy Turcji, która to diagnoza nie miała najmniejszej wartości merytorycznej, budziła jednak silnie nasycone emocjami nadzieje na boom gospodarczy Polski. Starał się bowiem dowodzić, że podstawowym bodźcem stymulującym dobrobyt jest przyrost naturalny.</p>
<p style="text-align: justify;">W ostatniej części listu znalazł się apel:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Polską nie mogą dłużej rządzić ludzie, których jedynym celem jest pilnowanie interesów establishmentu i którzy są jednocześnie głęboko przekonani, że w naszym kraju nic tak naprawdę zmienić się nie da.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">To co jednak najważniejsze, list ten nie był, podkreślam – nie był listem kierowanym faktycznie do członków PiS-u. Jest to absolutnie oczywiste, ponieważ każde zawarte w nim zdanie należy, dla gorliwych wyznawców Jarosława Kaczyńskiego, do katalogu oczywistych oczywistości. List jest więc kierowany do potencjalnych wyborców. Ma na celu unaocznienie spisku medialnego ukierunkowanego na niszczenie Prawa i Sprawiedliwości, w którym to spisku wziął ostatnio aktywny udział niejaki Marek Migalski, były współpracownik PIS-u. Mamy więc w tym miejscu do czynienia z klasycznym artefaktem z zakresu propagandy politycznej, listem, w którego tle mamy dwie kategorie odbiorców – prawdziwą, szeroką i ogólnospołeczną oraz pozorowaną – ograniczoną do członków PiS-u.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie wnikajmy w tym miejscu w interpretacje zarzutów Kaczyńskiego. Wystarczy powiedzieć, że w niektórych kwestiach ma bez wątpienia rację, w innych zaś przesadza i dramatyzuje. Każdy jednak wie, że przekonywanie przekonanych i informowanie poinformowanych nie ma sensu, głęboki sens ma natomiast propaganda polityczna, o tym także wie każdy, Jarosław Kaczyński też.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/09/05/ludzie-pis-u-listy-pisza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Koszula i ciało</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/24/koszula-i-cialo/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/24/koszula-i-cialo/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Aug 2010 22:59:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Kozak]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Rózański]]></category>
		<category><![CDATA[Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Szczypińska]]></category>
		<category><![CDATA[wybory samorządowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2911</guid>
		<description><![CDATA[Problemem współczesnej komunikacji politycznej (i nie tylko) jest to, że coraz mniejszą uwagę zwracamy na to , co się mówi, a coraz większą na to, jak. Pół biedy, gdy dotyczy to tzw. wielkiej polityki, gdzie komunikacja z konieczności odbywa się na wysokim stopniu uogólniania spraw. Gorzej, jeśli to schodzi na dół. 
To, że nikt tak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Problemem współczesnej komunikacji politycznej (i nie tylko) jest to, że coraz mniejszą uwagę zwracamy na to , co się mówi, a coraz większą na to, jak. Pół biedy, gdy dotyczy to tzw. wielkiej polityki, gdzie komunikacja z konieczności odbywa się na wysokim stopniu uogólniania spraw. Gorzej, jeśli to schodzi na dół. <span id="more-2911"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">To, że nikt tak naprawdę nie potrafi powtórzyć, o co chodzi panu Palikotowi, to już norma. Wszyscy z zacięciem godnym lepszej sprawy obserwują, jakie miny robił i jak miał zawiązany krawat w trakcie wygłaszania swoich kolejnych oświadczeń.  Żałosne to, ale nic na to nie poradzimy. Widocznie meritum jest zbyt trudne dla obserwatorów. List pana Migalskiego doznał podobnego losu. Z komentarzy dowiedzieliśmy się sporo o Migalskim, ad meritum właściwie nic. Konkret to nie jest to, co politycy i komentatorzy polityczni lubią najbardziej. Przez litość nie powiem, dlaczego. Sęk jednak w tym, że nadchodzą wybory samorządowe i wszystkie działające w kraju siły polityczne przygotowują się do nich. Jak? No właśnie.  Zupełnym przypadkiem trafiłem na stronę posła Z. Kozaka z PiS, który omawia sprawę kandydata  tej partii na stanowisko prezydenta Gdyni.</p>
<p style="text-align: justify">Wystawianie dziś kandydata przeciw Wojciechowi Szczurkowi jest niewątpliwie bardziej elementem humorystycznym kampanii, niż czymś, co można potraktować serio. Prezydent Gdyni to całkowicie osobne zjawisko na polskiej scenie politycznej. Człowiek, który dwukrotnie wygrywał wybory w mieście, ustanawiając rekord Polski głosów &#8220;za&#8221; &#8211; ponad 86%.  Ewenement na skalę nie tylko polską. Sama Gdynia też jest miastem dość szczególnym.  Przy tylu inwestycjach, jakie mają w niej miejsce, niektórych zaskakuje fakt, że w rankingu najbardziej zadłużonych miast jej&#8230; nie ma. Nie figuruje. Częściowo ten fakt można tłumaczyć tym, że miasto jest jednym z najlepszych &#8220;dojarzy&#8221;, jeśli uznać UE za dojną krowę i to od czasów zanim Polska stała się jej członkiem. Rok przed polską akcesją uradowana &#8220;krowa&#8221; przyznała Gdyni honorową flagę i tytuł Miasta Europejskiego. Tym szlakiem miasto idzie konsekwentnie, &#8220;co widać, słychać i czuć&#8221;. W Radzie Miasta partie polityczne albo zostały zmarginalizowane, albo wręcz przestały istnieć. W powszechnej opinii, to jedna z tajemnic sukcesu Gdyni.</p>
<p style="text-align: justify">Co robią w tej sytuacji partie polityczne, które wszak nie wyobrażają sobie wyborów samorządowych bez swojego w nich udziału? Gdyński SLD za przyczyną byłego posła Różańskiego usiłuje podnieść się z kolan, na razie bez szczególnych sukcesów. PO patrząc na poczynania prezydenta Szczurka być może po raz kolejny nie wystawi swojego kandydata słusznie rozumując, że szanse na wygranie miałby tylko ktoś od niego  lepszy, a skąd niby go wziąć?</p>
<p style="text-align: justify">Nie poddaje się za to PiS.  No i dobrze, jego to niezbywalne prawo. Tyle, że&#8230; Przy okazji dowiadujemy się, że partia ta nie jest wcale takim monolitem, jak się zwykło sądzić. Dyscyplina, którą widać w sejmie, w terenie jakby mniej obowiązuje. Wystarczy poczytać komentarze pod notatką na stronie posła Kozaka. Nie chcę się do nich odnosić, bo mówią same za siebie. Pozwolę sobie tylko zwrócić uwagę na wypowiedź posłanki Szczypińskiej, a szczególnie jej argumentację, jaką<a href="http://zbigniewkozak.pl/?p=1802#more-1802"> wspiera wskazywaną przez siebie kandydatkę. </a></p>
<blockquote><p>Szczypińska  zachwalała Stanulewicz, podkreślając, że byłoby dobrze, gdyby partię  reprezentowała kobieta. &#8211; Katarzyna dobrze reprezentuje PiS, zdobyła doświadczenie w pracy samorządowej, jest kreatywna i dba o dobry wizerunek partii – mówiła szefowa okręgu.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Bezmyślne przeniesienie politycznej kalki z sejmu na wybory municypalne obnaża kompletny brak kwalifikacji pani Szczypińskiej do sprawowania funkcji jakichkolwiek. Tymczasem jest ona szefową okręgu partii. Jeśli pani posłanka naprawdę sądzi, że w takich wyborach płeć ma znaczenie, to znaczy, że pan Szczurek może spać spokojnie. Nawiasem mówiąc jego poprzedniczką była właśnie kobieta, ale została prezydentem miasta dlatego, że miała pomysł, co z tym miastem zrobić i  pamięć o niej jest do dziś żywa wśród mieszkańców, a nie dlatego, że była sympatyczną kobietą (co skądinąd było prawdą).</p>
<p style="text-align: justify">Druga część rekomendacji to już kompletna kompromitacja. Miasto przyzwyczaiło się do konkretnych poczynań władz, do tego, że zmienia się z roku na rok, że widać myśl, rozmach i wizję. Tymczasem pani Szczypińska zachwala swoją kandydatkę mówiąc, że ta &#8230; dba o dobry wizerunek partii! Pani posłanko! A kogo to obchodzi?! Przecież to jest antyrekomendacja! Miastu potrzebny jest ktoś,  kto będzie dbał  O NIE, a nie o wizerunek swojej partii. Takich &#8220;dbających&#8221; mamy pełny sejm. I wystarczy. Dziwne, że pani posłanka nie wyciągnęła wniosków z wyborów do europarlamentu, w których obie zalecane przez prezesa Kaczyńskiego panie (w tym ona sama) przerżnęły wybory sromotnie, a zwyciężył o wiele lepiej na Pomorzu postrzegany poseł Cymański.  Nie zawsze rekomendacja znanego polityka, szczególnie w takim stylu, odnosi pozytywny skutek.  Obawiam się jednak, że wielu jest polityków, którzy magiel na Wiejskiej zaczęli uważać za realną rzeczywistość i kiedy znajdą się gdzie indziej, nie potrafią już zmienić ani myślenia, ani języka. Tę obcość już czuć mocno, a sądzę, że z czasem ten efekt jeszcze się wzmocni.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
<p style="text-align: justify">P.S. Fotografia przedstawia pomnik księdza S. Zawackiego, byłego proboszcza z Gdyni &#8211; Orłowa.  W zbiórce funduszy na jego budowę bardzo aktywne były osoby niewierzące i paru innowierców. Nawet przez chwilę nikt nie kwestionował zasadności upamiętnienia tego księdza pomnikiem. Jak Państwo sądzicie, dlaczego?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/24/koszula-i-cialo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Łubudubu, niech nam żyje</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/23/lubudubu-niech-nam-zyje/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/23/lubudubu-niech-nam-zyje/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Aug 2010 07:11:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Migalski]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[prezes]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2906</guid>
		<description><![CDATA[Wszyscy pamiętamy Jarząbka śpiewającego do szafy „łubudubu, niech nam żyje prezes naszego klubu”. Jeszcze nie tak dawno, w trakcie kampanii prezydenckiej poseł Migalski skłonny był śpiewać hymn ku czci swojego prezesa, nie tyle do szafy, co przed kamerami.
Mimo oddania i lojalności wobec prezesa – które to chyba jest głęboko zakorzenione we wszystkich działaczach partyjnych PiS [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Wszyscy pamiętamy Jarząbka śpiewającego do szafy „łubudubu, niech nam żyje prezes naszego klubu”. Jeszcze nie tak dawno, w trakcie kampanii prezydenckiej poseł Migalski skłonny był śpiewać hymn ku czci swojego prezesa, nie tyle do szafy, co przed kamerami.</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-2906"></span></strong>Mimo oddania i lojalności wobec prezesa – które to chyba jest głęboko zakorzenione we wszystkich działaczach partyjnych PiS – Markowi Migalskiemu zdarza się ‘wyskoczyć jak Filip z konopii” i zaskoczyć wszystkich, a przede wszystkim prezesa.</p>
<p style="text-align: justify">Ostre słowa pod adresem Jarosława Kaczyńskiego padały na blogu Migalskiego nie raz, choć nie zdarzało się to zbyt często. Do czasu. Do czasu przegranych wyborów. Wczoraj pojawił się list otwarty do prezesa, podpisany oczywiście przez Marka Migalskiego.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">[...]pozwalam sobie na wysłanie do Pana listu w tej właśnie otwartej formie, bowiem chciałbym, iżby sprawy, o których będzie tutaj mowa, mogły stać się tematem powszechnej w naszej partii dyskusji.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">To, że taka forma ‘wysłania’ listu do prezesa pozwala również na to, by dyskutować mogli wszyscy, nie tylko działacze partyjni to już nieważne. To, że ten list może stać się narzędziem w rękach przeciwników partii – też.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Uznałem bowiem, że strategia PiS po wyborach prezydenckich prowadzi nas prostą drogą do klęski wyborczej w nadchodzącej elekcji samorządowej i przyszłorocznej elekcji parlamentarnej. Proszę potraktować ten list jako dramatyczną próbę podjęcia debaty nad możliwością uniknięcia obu tych przegranych, które byłby już piątą i szóstą z rzędu przegraną naszej formacji w konfrontacji z PO.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Słusznie Pan uznał. Przy okazji chciałabym pogratulować dobrej pamięci w wyliczaniu przegranych z PO – Adam Bielan w rozmowie z Moniką Olejnik pamiętał tylko o dwóch. Dramatyzmu Panu również odmówić nie można, gdyż nie jest to pierwsza, poprzez krytykę, próba zwrócenia uwagi na to jakie działania prowadzi prezes i do czego one miałyby prowadzić, a do czego prowadzą.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Polska nie zasłużyła na tak kiepskie rządy, jak obecne. Gabinet Donalda Tuska jest słaby, niekompetentny, ślamazarny, inercyjny, stagnacyjny i gnuśny. Ale może taki być, bowiem nie musi się obawiać opozycji.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Polska nigdy nie zasługiwała, nie zasługuje i nie będzie zasługiwała na kiepskie rządy. Jednocześnie należy pamiętać, iż są to rządy, których Polacy chcą, a decydują o ich kształcie w czasie demokratycznych wyborów powszechnych. PO nigdy nie obawiało się opozycji. Opozycja była wszak wytłumaczeniem tego, dlaczego to rząd nie dotrzymuje obietnic wyborczych.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Platforma może liczyć na to, że wygra przyszłoroczne wybory i będzie współrządzić z PSL lub, co jeszcze gorsze, z SLD. Kiedy słyszę, że władze PiS cieszą się, że nam poparcie …. nie spada, to mam wrażenie dyskomfortu, bowiem przy tak słabych rządach, jak obecnie (co dostrzegają już prawie wszyscy), największa partia opozycyjna powinna cieszyć się zaufaniem większości Polaków. Tak jednak nie jest.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Jeśli nie można cieszyć się z tego, że poparcie rośnie, to można cieszyć się chociaż z tego, że nie spada.  Świadczy to o tym, że PiS ma swój twardy elektorat, a wyższe niż obecne poparcie w wyborach prezydenckich było jedynie wynikiem sprytnego zabiegu łagodzenia wizerunku i przekonywania na przekór faktom o lewicowości prawicowej partii.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">I jest to, w dużej mierze, Pana wina. To Pan zajmuje w rankingach braku zaufania do polityków jedne z najwyższych lokat. Obaj wiemy, że nie jest to sprawiedliwe, ale też obaj musimy uznawać fakty społeczne (nawet takie, jak błędne mniemania) za byty rzeczywiste.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">A czyja to miałaby być? Prezes oczywiście uważa, że tych, którzy przekonali go do grania roli ‘dobrego wujka’ i dlatego odsunął od siebie tych ‘złych’ po przegranej i przytulił na nowo  tych ‘dobrych’.  Z jednej strony mówi Pan, że prezes nie jest dobrym prezesem ze względu na niskie zaufanie, z drugiej świat jest niesprawiedliwy, gdyż jego poczynania zasługują na najwyższe zaufanie. Zatem to nie prezes powinien się zmienić, ale otaczająca go rzeczywistość – którą notabene stara się kreować według własnych przekonań o słuszności jego myśli nad wszystkimi innymi myślami. Czy aby na pewno?</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Był jednak czas, gdy był Pan politykiem lubianym i cenionym – to okres przed 2005 rokiem i czas ostatniej kampanii wyborczej. Pomijając wyjaśnienie przyczyn popularności w tym pierwszym okresie, chciałbym zwrócić Pana uwagę na czas sprzed 4 lipca b.r. Zyskiwał Pan sympatię społeczną i zaufanie, ludzie zaczynali widzieć Pana taki, jakim Pan jest w rzeczywistości, a nie Pana karykaturę. Z każdym tygodniem zdobywał Pan co raz to nowych wyborców. I nagle, po dniu wyborów, to się załamało.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Chciałoby się zanucić Marylkę: “ale to już było, i nie wróci więcej…” Mowa tu o wielu latach wstecz. Z jednej strony można powiedzieć, że Lech Kaczyński tracił poparcie poprzez działania swojego brata w czasie swojej prezydentury. Z drugiej strony Jarosław Kaczyński nie zyskiwał w oczach tych, którzy przyjęli, że ich prezydent nie będzie związany ze swoją partią tak bardzo jak to miało miejsce. Jednocześnie zaangażowanie prezesa w prezydenturę jego brata prowadziło często do sytuacji śmiesznych, żałosnych lub zwyczajnie budzących politowanie. Czasem odnosiło się wrażenie, że to Jarosław jest prezydentem. Jego determinacja i negatywna energia, którą emanował popularności mu nie przysparzały.</p>
<p style="text-align: justify">Co do ostatnich wyborów. Cóż. Trudno mi uwierzyć, że wykreowany wizerunek ciepłego człowieka był jego prawdziwym. Trudno, gdyż przez ostatnie pięć lat pojawiał się człowiek, który jest na ‘nie’, który neguje co może, sprzeciwia się wszystkiemu, wyraża przekonanie, że tylko jego poglądy są słuszne, a każdy kto myśli inaczej jest złym człowiekiem. Taki człowiek nie budzi sympatii, a co dopiero zaufanie. Poza tym jak ufać komuś, kto dobrze czuje się w roli zatwardziałego opozycjonisty, a na chwilę jest ‘dobrym wujkiem’, ciepłym i życzliwym człowiekiem, który nie chce wojny, o którą zabiegał przez ostatnie lata.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Przegraliśmy wybory prezydenckie nie z Bronisławem Komorowskim, ale z PO.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Amen. Tak panie Marku, przegraliście nie dlatego, że Komorowski miał super pomysł na Polskę i był idealnym kandydatem. Przegraliście, gdyż wasz kandydat nie był od niego lepszy. Przegraliście, gdyż spora część wyborców oddała głos na Komorowskiego tylko po to, by spełnić swój obywatelski obowiązek a przy okazji okazać sprzeciw wobec Kaczyńskiego.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Ogromny kapitał ludzkiego zaufania, który zgromadził Pan w ciągu ostatnich miesięcy, jest obecnie trwoniony.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Tu się nie zgodzę. Otóż kapitał ten, jeśli można to nazwać kapitałem, spalił się w pierwszym tygodniu po wyborach prezydenckich. Patrzeć jak dorosły człowiek, polityk, Polak przede wszystkim, nie potrafi zaakceptować wyników wyborów, jak nie radzi sobie z przegraną, nie umie okazać szacunku swojemu rywalowi, swojemu prezydentowi (!)… co najmniej przykre.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Pana odwaga, upór, niezłomność, przenikliwość polityczna, charyzma i prawość powodują to, że dzisiaj jesteśmy największą partią opozycyjną w Polce.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Na dobrą sprawę panie Marku, jesteście jedyną partią opozycyjną. SLD trudno nazwać opozycją, jeśli w jakieś części ich wizja Polski pokrywa się z wizją rządu. Wasza partia natomiast jest z założenia przeciwna jakimkolwiek działaniom rządu – często odnoszę wrażenie, że nie ważne czy coś jest dobre dla kraju i narodu, ważne, by być przeciw rządowi.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Ale nie możemy stać się ugrupowaniem zwycięskim jeśli poprzestaniemy tylko na tym, jeśli ograniczymy się jedynie do ekspozycji Pana i ludzi do Pana się upodabniających. Partia nie może przypominać grupy nieodróżnialnych od siebie agentów Smithów z Matrixa, którzy byli multiplikacją jednego człowieka. A Pan nie może ogrywać roli Herbertowskiego  Damastesa z przydomkiem Prokrustes.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Panie Marku, czy zdaje Pan sobie sprawę z tego, iż często określa się Pana partię sektą polityczną? Tu już nie chodzi o kreowanie medialnego wizerunku. Tu chodzi o to, że słowo prezesa jest złotem, racja prezesa jest jedyną słuszną. Nie ważne kto z partii siądzie przed kamerami – każdy mówi dokładnie to samo, zupełnie jakby dostał tekst od samego prezesa i nauczył się go na pamięć. Nie wynika to ze zgodności przekonań, nie w sytuacji, gdy słowa jednego są słowami kogoś zupełnie innego.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">To już ostatnia moja publiczna krytyka taktyki naszej partii po wyborach prezydenckich. Jeśli uzna Pan zawarte w tym liście uwagi za sensowne i zasadne, to będę się cieszył, jeśli wraz z innymi osobami będę mógł podzielić się z Panem także refleksjami nad tym, jak tym negatywnym zjawiskom przeciwdziałać i jakie przedsiębrać środki, by wygrać następne wybory (z oczywistych względów uwag tych nie mogłem zawrzeć w publicznym i otwartym liście, bowiem tego typu kwestie winny być przedmiotem debat zamkniętych).</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Dlaczego ostatnia? Czy jeśli prezes będzie nadal pogrążał partię, Pan już nie zareaguje? Osobiście sama chciałabym być świadkiem tego, jak prezes dochodzi do (słusznego) wniosku, że toczenie piany nie jest drogą do wygranej – w jakichkolwiek wyborach.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Jeśli jednak uzna Pan ten list za kolejny przejaw niemoralności lub bezrozumności z mojej strony, z niepokojem i w smutku będę oczekiwał na wyniki PiS w wyborach samorządowych i parlamentarnych. Ale będę za Pana trzymał kciuki. Mimo wszystko.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Trzymać kciuków nie będę, gdyż nie to daje szansę na wygraną. Oczekuję natomiast od partii opozycyjnej tego, że zacznie się zachowywać stosownie. Oczekuję tego, że prezes partii opozycyjnej przestanie zachowywać się jak dyktator i osoba, która ma prawo do kreowania rzeczywistości, decydowania o tym kto jest prawdziwym Polakiem, a kto nie. Oczekuję tego, że partia prawicowa, która tak bardzo podpiera się swoją wiarą, zajrzy do Katechizmu i zacznie się zachowywać tak jak na katolika przystało. Wierzę, że dojdzie do takiej sytuacji, gdzie po słowach ‘kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień’, Jarosław Kaczyński nie rzuci żadnym.</p>
<p style="text-align: justify">Co do samego tekstu. Panie Marku, dobrze zdaje Pan sobie sprawę z tego, że krytyka Jarosława Kaczyńskiego nigdy nikomu nie przyniosła nic dobrego. Choć ujęte w liście problemy są faktycznie istotne i należałoby przedyskutować dalszą formę uprawiania polityki przez partię to przecież człowiek, który zakłada, iż nie ma takiej możliwości by się pomylił oddał się zadumie nad Pana sugestiami. Z drugiej strony daje Pan jedynie wyraz tego, iż nie ma Pan klapek na oczach i odróżnia Pan rzeczywistość od kreowanej przez prezesa fikcji. Życzę Panu wytrwałości w tej walce, gdyż jest ona nierówna i prawdopodobnie z góry przez Pana przegraną.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">Cytaty pochodzą z listu otwartego, opublikowanego na <a href="http://migalski.blog.onet.pl/List-otwarty-do-prezesa-Jarosl,2,ID413141639,n" target="_blank">blogu Marka Migalskiego</a>.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/23/lubudubu-niech-nam-zyje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co ślina na język przyniesie?</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/09/co-slina-na-jezyk-przyniesie/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/09/co-slina-na-jezyk-przyniesie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Aug 2010 06:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Castro]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[krzyż]]></category>
		<category><![CDATA[Lisicki]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Pałac prezydencki]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[pis.org]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[Rzeczpospolita]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2837</guid>
		<description><![CDATA[Mówienie tego co ślina na język przyniesie przez bardzo długi okres było domeną, czy też znakiem rozpoznawczym Lecha Wałęsy. Po wielu latach społeczeństwo się przyzwyczaiło do takiej formy wypowiedzi. Jeszcze w trakcie prawyborów w PO mogliśmy zaobserwować, że Bronisław Komorowski ma podobne zapędy; nikt nie spodziewał się, że takowe posiada również Jarosław Kaczyński.
I słusznie. Jarosław [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Mówienie tego co ślina na język przyniesie przez bardzo długi okres było domeną, czy też znakiem rozpoznawczym Lecha Wałęsy. Po wielu latach społeczeństwo się przyzwyczaiło do takiej formy wypowiedzi. Jeszcze w trakcie prawyborów w PO mogliśmy zaobserwować, że Bronisław Komorowski ma podobne zapędy; nikt nie spodziewał się, że takowe posiada również Jarosław Kaczyński.</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-2837"></span></strong>I słusznie. Jarosław Kaczyński doskonale wie co i kiedy ma powiedzieć. Tylko przez chwilę może się wydawać, że jego wypowiedzi są chaotyczne i nieprzemyślane. W piątek na stronie pisorg opublikowany został wywiad z prezesem, stanowiący niejako odpowiedź na <a href="http://www.rp.pl/artykul/9158,518091.html" target="_blank">artykuł Pawła Lisickiego, redaktora „Rzeczpospolita”</a>.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Różnych rzeczy się spodziewałem, tylko nie tego, że ktoś uzna, że to ja jestem przede wszystkim odpowiedzialny za to niebezpieczeństwo, które wywołał swoimi działaniami pan Komorowski, że ktoś o to mnie oskarży. Mogę tylko jeszcze dodać, że to ja przestrzegałem przed możliwymi konsekwencjami usunięcia krzyża, kiedy ta sprawa stanęła.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Jarosław Kaczyński obarcza odpowiedzialnością Bronisława Komorowskiego za to, że pod krzyżem pojawili się jego obrońcy. Zapomina jednak, że obrońcy ci pojawili się w odpowiedzi na jego słowa wyrażające oburzenie decyzją prezydenta. Zapomina także, że nikt nie chce tego krzyża spalić, pociąć, wyrzucić na śmietnik, a jedynie przenieść do świątyni, miejsca odpowiedniego na taki symbol. Czym zatem jest zapateryzm?</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">To jest dokładnie to samo, co głosili w Polsce komuniści na pierwszym etapie walki z Kościołem. Później w ogóle Kościoła miało nie być. Ale proszę zwrócić uwagę, że komuniści w PRL nie zdobyli się na zaatakowanie na przykład krzyży przydrożnych. Na taką odwagę zdobył się tylko obrońca Wojskowych Służb Informacyjnych prezydent Komorowski.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Zacznijmy od tego, że choć Kościół otrzymał możliwość mieszania się w politykę od prawicy, która doszła do władzy po zmianach w 1989 roku, to jednak konkordat podpisała lewica, jakby nie patrzeć kojarzona tylko i wyłącznie z komuną. Zatem o jakim spychaniu kościoła w nicość prezes mówi? Warto także zwrócić uwagę na krzyże przydrożne. Owszem. Są to małe krzyże, często w rowach, na drzewach, tam gdzie skończyło się czyjeś życie. Krzyż o którym ostatnio mowa jest wysoki na kilka metrów i stoi przed siedzibą prezydenta. Jest to dość istotna różnica.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Podkreśliliśmy w naszym oświadczeniu, że prezydent Komorowski ma oczywiście prawo do dysponowania swoim pałacem. […] Przede wszystkim jednak nie można zapominać, o co w tym wszystkim naprawdę chodzi. Chodzi o to, by nie powstał pomnik, pomnik, który siła rzeczy będzie pomnikiem Lecha Kaczyńskiego, a pamięci o Lechu Kaczyńskim obecna władza boi się jak diabeł święconej wody. Boi się, bo Lech Kaczyński uosabiał to wszystko, czego zaprzeczeniem ona jest, czyli suwerennej, demokratycznej i sprawiedliwej w swoich stosunkach społecznych Polski.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Pamięć prezesa jest dość wybiórcza, co nowością żadną nie jest. Prezydent Kaczyński cieszył się najsłabszym poparciem wśród narodu. Wałęsie nie dana została druga szansa. Otrzymał ją natomiast Kwaśniewski, kandydat lewicowy, który jednak potrafił swoim postępowaniem przekonać naród, że jest prezydentem narodu a nie swojej partii. Nie ma co się oszukiwać, Kaczyński nie umiał ani tego pokazać, ani wmówić – w rzeczywistości cały czas był tak związany ze swoim bratem, że praktycznie z partią, którą brat utworzył i reprezentował. Idąc  jednak logiką prezesa, nie stoi on w obronie symbolu krzyża, pamięci ofiar, a w obronie pamięci i pomnika swojego brata, jakby to miał być jego pomnik.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Natomiast jeśli chodzi o Pałac Prezydencki, to uważamy, że jest to jak najbardziej właściwe miejsce na postawienie pomnika, mającego uczcić pamięć o Lechu Kaczyńskim, jego małżonce i pozostałych ofiarach katastrofy. Jest to pogląd nie tylko nasz, ale również bardzo dużej części Polaków i dlatego należy poważnie brać go pod uwagę.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Zatem zróbmy referendum. Skończmy ten cyrk pod krzyżem, pod Pałacem Prezydenckim. Niech społeczeństwo zadecyduje. Niech wyznacznikiem tego, czego chce naród nie będzie zbiorowisko fanatyków Jarosława Kaczyńskiego i narwańców, którzy pod krzyżem robią libacje alkoholowe tylko i wyłącznie w celu zamanifestowania swojego sprzeciwu wobec prezesa.</p>
<p style="text-align: justify">Ostatnie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, jego manifest i sprzeciw wobec prezydenta oraz brak akceptacji wyników wyborów świadczy o nim jak nigdy wcześniej. Mamy oto człowieka, który obraził się na swojego prezydenta, człowieka, który obraża wyborców, dając do zrozumienia, że głupio zrobili oddając głos na Komorowskiego. Partia człowieka, tak uparcie walczącego z władzą inną niż jego będzie startowała w wyborach parlamentarnych. Człowiek ten, przepełniony goryczą, żalem i nienawiścią będzie aspirował do fotela premiera. Warto się nad tym zastanowić, gdyż taki Castro dla przykładu, na marginesie: też prawnik, zaczynał od walki z dyktaturą, walki ze złym systemem politycznym, złą władzą, a sam jako dyktator skończył.</p>
<p>Cytaty pochodzą z <a href="http://www.pis.org.pl/article.php?id=17510" target="_blank">wywiadu udzielonego przez Jarosława Kaczyńskiego</a>, opublikowanego na stronie internetowej PiS.</p>
<p><strong>Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/09/co-slina-na-jezyk-przyniesie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ja tu rządzę!</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/04/ja-tu-rzadze/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/04/ja-tu-rzadze/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Aug 2010 06:35:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[harcerstwo]]></category>
		<category><![CDATA[harcerze]]></category>
		<category><![CDATA[kancelaria prezydenta]]></category>
		<category><![CDATA[kler]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[krzyż]]></category>
		<category><![CDATA[kuria]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[strajk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2807</guid>
		<description><![CDATA[Ja, czyli kto? Tłum. Tłumy strajkujące na ulicach Warszawy wskazały drogę do osiągnięcia celu. Im głośniej się krzyczy, tym większe prawdopodobieństwo, że ludzie na stołkach to usłyszą. Jak jeszcze w przypadków związkowców można przyjąć, iż walczyli w słusznej sprawie większości, tak w przypadku walki pod Pałacem Prezydenckim już niekoniecznie.
Wielkie zmiany w 1989 roku doprowadziły do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Ja, czyli kto? Tłum. Tłumy strajkujące na ulicach Warszawy wskazały drogę do osiągnięcia celu. Im głośniej się krzyczy, tym większe prawdopodobieństwo, że ludzie na stołkach to usłyszą. Jak jeszcze w przypadków związkowców można przyjąć, iż walczyli w słusznej sprawie większości, tak w przypadku walki pod Pałacem Prezydenckim już niekoniecznie.</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-2807"></span></strong>Wielkie zmiany w 1989 roku doprowadziły do tego, że Kościół w Polsce ma dużo do powiedzenia w kwestii polityki. Zaskakujące jest jednak to, że jak łatwo ‘wiernym’ zaakceptować wolę kleru odnośnie aborcji, in vitro i krzyży w szkołach i urzędach, tak już niekoniecznie w stosunku do krzyża pod Pałacem Prezydenckim.</p>
<p style="text-align: justify">Na stronie internetowej <a href="http://www.prezydent.pl/aktualnosci/dzialalnosc-kancelarii/art,762,wspolne-oswiadczenie-w-sprawie-krzyza.html" target="_blank">prezydent.pl</a> można zapoznać się z treścią oświadczenia, jakie wydali wspólnie: Kancelaria Prezydenta RP, Kuria Metropolitalna Warszawska, Duszpasterstwo Akademickie, Związek Harcerstwa Polskiego, a nawet Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Krzyż przed Pałacem Prezydenckim został ustawiony, aby łączyć w modlitwie Polaków gromadzących się w dniach żałoby narodowej po tragicznej katastrofie Smoleńskiej.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Niewątpliwie, gdyby ktokolwiek wiedział, że zamiast łączyć, podzieli on Polaków nigdy by tego krzyża nie postawiono. Jednocześnie warto zauważyć, iż pod krzyżem tym łączyło się tysiące Polaków, podczas gdy przeciwników jego przeniesienia tysięcy już nie było.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Wszyscy ludzie dobrej woli, a szczególnie wierzący chrześcijanie, są zobowiązani bronić znaku krzyża przed wszelką instrumentalizacją i znieważeniem. Dlatego Kuria Metropolitalna Warszawska nie może milczeć w sytuacji używania znaku krzyża do celów pozareligijnych.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Ależ obrońcy, tak oddanie walczący wczoraj pod krzyżem nie robili nic innego, jak bronili go. Przed czym? Tego  to chyba sami do końca nie są pewni. Jako obrońcy pamięci wszystkich ofiar powinni pomóc w przeniesieniu krzyża, gdyż nie ważne gdzie ta pamięć będzie przywoływana, ale ważne jak.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Zgromadzeni wciąż trzymają transparenty, palą znicze, wykrzykują &#8220;Tu  jest Polska&#8221;, &#8220;Hańba&#8221;, &#8220;Stan wojenny&#8221; &#8220;Rząd musi odejść&#8221;. Skandują  również imię Jarosława Kaczyńskiego. Jedna z kobiet próbowała przywiązać  się do krzyża.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify"><a href="http://wyborcza.pl/1,75248,8208694,_Bolszewicy_____Jarek__Jarek____Wyzwiska_i_przepychanki.html">I tu pojawia się kwestia pozareligijności</a>. Wczorajsza awantura stanowi niejako potwierdzenie przekonania, iż nowy prezydent powinien pełnić służbę w cieniu swojego poprzednika, przy czym cieniem tym nie ma być to czego poprzednik dokonał, ale krzyż, który postawiono przed Pałacem prezydenckim, de facto dla upamiętnienia tragicznej śmierci jego i jego małżonki.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Jest nam przykro, że uzgodniona wcześniej uroczystość poświęcenia i przeniesienia krzyża do Kościoła Akademickiego św. Anny nie mogła się odbyć. W poczuciu odpowiedzialności za zgromadzonych oraz przez szacunek dla tego ważnego dla nas wszystkich symbolu, zdecydowaliśmy o pozostawieniu krzyża w dotychczasowym miejscu.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Osobiście mi przykro nie jest. Jest mi wstyd. Wstyd mi, że w imię pamięci zmarłych dokonuje się &#8220;werbalna profanacja ich szczątków&#8221; &#8211; bo widać zbiorową profanację uprawiać można. Równie dobrze, w imię tych samych przekonań można zrobić potańcówkę na cmentarzu.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Nadal uważamy, że tylko w drodze dialogu może zostać wypracowane trwałe rozwiązanie, będące godnym upamiętnieniem ofiar katastrofy smoleńskiej, na którym nam wszystkim zależy. Ogrom tej tragedii i duchowy wymiar tamtych dni zasługują na takie upamiętnienie.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Historia pokazuje, iż dialog z rozszalałym tłumem nie jest możliwy. Jednocześnie tłum ten się  uspokoi, gdy <a href="http://senyszyn.blog.onet.pl/KOMOROWSKI-UKRZYZOWANY,2,ID411889149,n">zostaną spełnione jego żądania</a>.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Głośno odczytywano apel o ekshumację szczątków ofiar katastrofy w Smoleńsku, domagano się przesłuchania minister zdrowia Ewy Kopacz i szefa MON Bogdana Klicha, a także dymisji rządu. Zebraniodśpiewali m.in. &#8220;Boże, coś Polskę&#8221; i hymn Polski.</p>
<p style="text-align: justify">Szantaż  jest przestępstwem. Postawienie krzyża bez zgłoszenia – także.    Podobnie, jak uniemożliwienie zabrania krzyża tym, którzy go  bezprawnie   postawili, czyli harcerzom. Chwilowo mamy do czynienia z  potrójnym   złamaniem polskiego prawa. Zgoda organów państwa na  bezprawie rozbestwia   przestępców. Toteż z każdym dniem liczba  naruszanych przepisów będzie   rosła.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">W tym miejscu wyrażam głębokie przekonanie, że gdyby tylko rodzina zmarłego prezydenta, czyli jak wiemy, przede wszystkim jego brat opowiedział się za przeniesieniem krzyża, tłum nagle by ustąpił. Abra-kadabra.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Apelujemy do wszystkich ludzi dobrej woli, by nam w tym pomogli.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Dobra wola pozostała w domach, razem z tymi, którzy wstydzą się za ‘obrońców krzyża’.</p>
<p style="text-align: justify">Zgadzam się z tłumem w jednej kwestii: „tu jest Polska”. Tak właśnie tutaj załatwia się swoje sprawy. Po pierwsze: w białych rękawiczkach – lepiej na siebie tłum napuścić, niż samemu się postawić. Po drugie: głośno krzyczeć. Im głośniej się w tym kraju krzyczy, tym szybciej ludzie na stołkach ustępują &#8211; możliwe, że w myśl zasady &#8220;mądry głupiemu ustępuje&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify">Ale czy to jest demokracja? Kiedy tysiąc krzyczy nie, a milion w domu mówi tak? Wstyd mi za tych, którzy podżegają, wstyd mi za tych, którzy dają się zwieść. Znamy krzyż jako broń – przed wampirami, widać nastały nowe czasy i można wykorzystać go jako broń w walce politycznej. Nie wiem czy przykre to czy śmieszne, ale przepraszam za ten tłum, gdyż nie wiedzą co czynią.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/04/ja-tu-rzadze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wróg publiczny</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/07/31/wrog-publiczny/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/07/31/wrog-publiczny/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Jul 2010 20:12:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Kompania Piwowarska]]></category>
		<category><![CDATA[Lech]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Wałęsa]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Migalski]]></category>
		<category><![CDATA[reklama]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Czarnecki]]></category>
		<category><![CDATA[Wawel]]></category>
		<category><![CDATA[wrzawa medialna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2773</guid>
		<description><![CDATA[Zadarł z PiS-em. Pewnie nie wiedział co czyni, pewnie gdyby wiedział, nigdy by PiS-owi nie podskoczył. No ale stało się. Europoseł PiS-u Marek Migalski się wkurzył  i aż strach pomyśleć co teraz z nim będzie.

O kim mowa? O Lechu. Tzn. o piwie „Lech”. W jaki sposób podpadło? Billboard reklamowy tego napoju alkoholowego, zawierający hasło [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Zadarł z PiS-em. Pewnie nie wiedział co czyni, pewnie gdyby wiedział, nigdy by PiS-owi nie podskoczył. No ale stało się. Europoseł PiS-u Marek Migalski się wkurzył  i aż strach pomyśleć co teraz z nim będzie.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2773"></span></p>
<p style="text-align: justify;">O kim mowa? O Lechu. Tzn. o piwie „Lech”. W jaki sposób podpadło? Billboard reklamowy tego napoju alkoholowego, zawierający hasło „Zimny Lech”, zawisł w okolicy Wawelu, gdzie… No właśnie.</p>
<p style="text-align: justify;">Marek Migalski <a href="http://migalski.blog.onet.pl/Wzywam-do-bojkotu-konsumenckie,2,ID411703750,n" target="_blank">nie poszedł wprawdzie w teorie spiskowe</a>:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Nie wiem, czy asocjacje ze ś. p. Lechem Kaczyńskim były zamierzone, czy też nie. Skłonny nawet jestem uwierzyć, że jest to nieszczęśliwy przypadek i tak jakoś głupio wyszło. To mogło się zdarzyć i nie można wykluczyć nieintencjonalności Kompanii Piwowarskiej.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">To prawda. Nie można. Nie można też wykluczyć „nieintencjonalności” producentów 6,5 centymetrowych gwoździ, których możemy wprawdzie oskarżać o to, że niejaki <a href="http://deser.pl/deser/1,83453,5302228,Wbil_sobie_6_5_centymetrowy_gwozdz_prosto_w_czaszke_.html" target="_blank">George Chandler z Kansas City</a> wbił sobie taki gwóźdź w głowę. Jest jednak prawdopodobne, że producent tych gwoździ nie chciał zaszkodzić panu Chandlerowi.</p>
<p>Migalski idzie dalej:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Dla bardzo wielu osób ta specyficzna reklama piwa Lech może godzić w ich pamięć o zmarłym prezydencie. Jeśli więc producenci tego trunku mają dobre intencje, odstąpią od tej formy reklamy. Warto zareagować spokojnie, bez histerii, bez  bigoterii i zacietrzewienia.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Odnośnie braku histerii i bigoterii oraz zacietrzewienia &#8211; na to już raczej, panie europośle Migalski, za późno.</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Jako klienci mamy pewne formy nacisku na podmioty gospodarcze. Wzywam więc do konsumenckiego bojkotu piwa Lech oraz do akcji nadsyłania protestów wobec tej akcji na adres spółki.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">To prawda, dysponujemy takimi formami nacisku. Powstaje jednak pytanie: czy mamy do czynienia z okolicznościami na tyle drastycznymi?</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://ryszardczarnecki.blog.onet.pl/Bojkotuje-Kompanie-Piwowarska-,2,ID411683745,RS1,n" target="_blank">Czarnecki idzie znacznie dalej</a>:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Autorzy tego pomysłu &#8211; podmiot biznesowy, który go firmuje &#8211; muszą zostać ukarani. I to przykładnie &#8211; tak, aby nie znajdowali naśladowców w takiej pseudomarketingowej ohydzie.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Mam kilka okolicznościowych uzupełniających pomysłów, być może przypadną do gustu europosłom Migalskiemu i Czarneckiemu:</p>
<p style="text-align: justify;">1.	Zakaz nadawania noworodkom imienia Lech: prędzej czy później umrą i będzie to przejawem jawnej kpiny ze zmarłego prezydenta;<br />
2.	Zakaz używania w dyskursie publicznym określenia „zimny”. Nikt nie ma chyba wątpliwości, że to aluzja do zmarłego prezydenta;<br />
3.	Nakaz zmiany imienia przez Lecha Wałęsę. Nosi je ewidentnie na złość zmarłemu prezydentowi.</p>
<p style="text-align: justify;">Zatrzymajmy się na chwilę. Załóżmy, że producent piwa „Lech” a raczej firma odpowiedzialna za jego reklamę, zrobiła to specjalnie. Jest to możliwe a nawet całkiem prawdopodobne. Co można zrobić, by poprawić sprzedaż tego piwa? Zapewnić marce intensywną medialną ekspozycję i dyskusję publiczną na temat reklamy, czyli wszystko to, co zrobił europoseł Migalski. Kompania Piwowarska powinna zwrócić się do niego przynajmniej z listem dziękczynnym.</p>
<p style="text-align: justify;">PiS stara się od jakiegoś czasu zmienić wizerunek, sprawić wrażenie partii ludzi nieco mniej skoncentrowanych na symbolach, bardziej zaś na działaniu. W tym przypadku mamy do czynienia z wrzawą idealnie wspierającą tradycyjnie pojęty wizerunek tej partii.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/07/31/wrog-publiczny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czarna sobota: druzgocąca uchwała PSL-u</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/06/26/czarna-sobota-druzgocaca-uchwala-psl-u/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/06/26/czarna-sobota-druzgocaca-uchwala-psl-u/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Jun 2010 09:32:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[poparcie]]></category>
		<category><![CDATA[przekazanie poparcia]]></category>
		<category><![CDATA[PSL]]></category>
		<category><![CDATA[uchwała]]></category>
		<category><![CDATA[Waldemar Pawlak]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2635</guid>
		<description><![CDATA[Stało się coś strasznego. Rada Naczelna Polskiego Stronnictwa Ludowego podjęła decyzję, która zatrzęsie polską polityką i doprowadzi zapewne do poważnego przetasowania przed drugą turą wyborów. Waldemar Pawlak zdecydował&#8230;

Przytoczmy treść dokumentu w całości:

Uchwała Nr 36/2010 z dnia 25 czerwca 2010 r. w sprawie : II tury wyborów prezydenckich
Rada Naczelna Polskiego Stronnictwa Ludowego uznając, iż Prezydent Rzeczypospolitej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Stało się coś strasznego. Rada Naczelna Polskiego Stronnictwa Ludowego podjęła decyzję, która zatrzęsie polską polityką i doprowadzi zapewne do poważnego przetasowania przed drugą turą wyborów. Waldemar Pawlak zdecydował&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2635"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Przytoczmy <a href="http://piechocinski.blog.onet.pl/PSL-zdecydowal,2,ID409059289,n" target="_blank">treść dokumentu w całości</a>:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Uchwała Nr 36/2010 z dnia 25 czerwca 2010 r. w sprawie : II tury wyborów prezydenckich</p>
<p>Rada Naczelna Polskiego Stronnictwa Ludowego uznając, iż Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej ma być reprezentantem całego Narodu i nie być identyfikowanym z jakimkolwiek środowiskiem politycznym postanawia nie opowiadać się za żadnym z kandydatów uczestniczących w II turze głosowania. Każdy z wyborców powinien we własnym sumieniu rozstrzygnąć, który z kandydatów daje lepszą gwarancję godnego wypełniania obowiązków Prezydenta, dbałości o państwo i obywateli oraz o mocną pozycję Polski w świecie i Europie. Rada apeluje do wyborców o liczny udział w głosowaniu, aby wybrany w dniu 4 lipca 2010 r. Prezydent dysponował mocnym mandatem społecznego zaufania.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Przytoczmy też wcześniejszą (choć z tego samego dnia) uchwałę:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Uchwała Nr 35/2010 Rady Naczelnej Polskiego Stronnictwa Ludowego z dnia 25 czerwca 2010 r.</p>
<p>Rada Naczelna Polskiego Stronnictwa Ludowego udziela wotum zaufania i dziękuje Prezesowi PSL Koledze Waldemarowi Pawlakowi za kandydowanie na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Dziękujemy za wykonaną pracę na rzecz kształtowania oblicza prezydentury oraz promowanie myśli programowej Polskiego Stronnictwa Ludowego.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Uporządkujmy:</p>
<p style="text-align: justify;">Rezultat: brak rytuału &#8220;przekazania poparcia&#8221;, jakkolwiek to groteskowo brzmi i wygląda, jakiemukolwiek kandydatowi. Pawlak postanawia więc zabrać swoje 1,8% poparcia do&#8230; po prostu nie ma zamiaru się nim dzielić, ani dawać komukolwiek w prezencie. Słusznie. Rytualne przekazanie głosów mogłoby, w tym przypadku, ośmeszyć zarówno obdarowującego jak i obdarowywanego. Poza tym i tak wszyscy wiedzą, że głosy byłyby przekazane kandydatowi partii koalicyjnej, czyli Komorowskiemu.</p>
<p style="text-align: justify;">Uzasadnienie:  &#8221;Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej ma być reprezentantem całego Narodu i nie być identyfikowanym z jakimkolwiek środowiskiem politycznym&#8221;. W domyśle: Komorowski i Kaczyński są identyfikowani z konkretnymi środowiskami politycznymi, więc się nie nadają. A Pawlak? Czy nie jest identyfikowany z konkretnym środowiskiem politycznym? Jest! I to bardziej niż Komorowski i Kaczyński, ponieważ w odróżnieniu od nich jest cały (no, prawie) czas u steru jednej, bardzo łatwo identyfikowalnej partii i nie zmienia barw politycznych ani szyldu, pod którym występuje.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego więc kandydował? Trudne pytanie. Wiedział wszak, że nie ma najmniejszych szans, choć raczej nie spodziewał się poparcia poniżej 2%. Pytanie to staje się tym bardziej zasadne, gdy przypomnimy sobie, jak liderzy PSL-u uzasadniali porażkę swojego kandydata. &#8220;PSL to nie partia prezydencka&#8221; &#8211; mówili. Tym bardziej należy więc zadać pytanie &#8211; po co Pawlak kandydował?</p>
<p style="text-align: justify;">Odpowiedź może być tylko jedna. Aby przypomnieć wyborcom, że istnieje. Że istnieje Pawlak i że wciąż istnieje PSL. I że nie są, jak Samobrona i LPR dla PiS-u, przystawką, tylko realnym bytem politycznym. Taki był cel. A skutek? 1,8% poparcia wyborczego &#8211; to raczej argument na rzecz tezy o zgonie niż żywotności bytu politycznego.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/06/26/czarna-sobota-druzgocaca-uchwala-psl-u/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Marketing politycznej wpadki</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/06/06/marketing-politycznej-wpadki/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/06/06/marketing-politycznej-wpadki/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Jun 2010 10:04:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[gafa]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Migalski]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[marszałek]]></category>
		<category><![CDATA[PR]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek]]></category>
		<category><![CDATA[wpadka]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2528</guid>
		<description><![CDATA[Wpadka w obszarze komunikacji politycznej może być wykorzystana na korzyść lub niekorzyść kandydata. Gdy ma być dowodem na jego ludzki, przyziemny tryb życia – wspiera go, gdy zaś potwierdza jego niekompetencję, niezborność i zagubienie – pełni zgoła inną, destrukcyjną dla kandydata funkcję.

Marek Migalski opisał na swoim blogu to, o czym robi się coraz głośniej na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Wpadka w obszarze komunikacji politycznej może być wykorzystana na korzyść lub niekorzyść kandydata. Gdy ma być dowodem na jego ludzki, przyziemny tryb życia – wspiera go, gdy zaś potwierdza jego niekompetencję, niezborność i zagubienie – pełni zgoła inną, destrukcyjną dla kandydata funkcję.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2528"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Marek Migalski opisał na swoim blogu to, o czym robi się coraz głośniej na Wiejskiej. Komorowski przewraca się pod ciężarem obowiązków, które spadły na niego w związku z przyspieszoną kampanią wyborczą i koniecznością równoległego pełnienia obowiązków marszałka, prezydenta oraz – co nie mniej ważne – kandydata na prezydenta. Wiadomo – Migalski nie robi tego z dbałości o jakość komunikacji politycznej. Trzeba jednak przyznać, Komorowski pracuje ostatnio bardzo intensywnie nad dostarczaniem Migalskiemu materiału do opisu uzasadniającego nadanie marszałkowi ksywki „Mr Mistake”.</p>
<p style="text-align: justify;">Przytoczmy post Migalskiego w całości:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">5 razy 5 razy 5 = Bronisław Komorowski! Pan marszałek w ciągu pięciu tygodni zrobił pięć razy więcej pomyłek, niż ś. p. Lecha Kaczyński przez pięć lat. Ci, którzy nie mogli znieść tego, że były prezydent przekręcił imię psa lub piłkarza, muszą chyba teraz zjadać własne jęzory słysząc, co wygaduje Mr Mistake. Ale w jego wykonaniu to nie są przejęzyczenia – to są albo całkowicie go kompromitujące braki w wykształceniu, albo przejawy zupełnego odjazdu emocjonalnego.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Rzeczywiście, trochę się tego nazbierało. Nie ulega wątpliwości, że klasyfikacja wg Migalskiego została stworzona nieco na wyrost, nie zmienia to jednak faktu, że wpadki Komorowskiego wydają się być nieco mniej smakowitymi kąskami dla mediów niż te w wykonaniu zmarłego prezydenta. Jest tak być może ze względu na fakt, że Komorowski przyzwyczaił już media do stabilnego, stonowanego i zjadliwego dla widzów/słuchaczy wizerunku, który świetnie się jak dotąd sprzedawał.</p>
<p style="text-align: justify;">Wracając do Migalskiego:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Do tych pierwszych wpadek zaliczyć można uznanie Marka Belki za wiceszefa ONZ, zamiana długu publicznego na deficyt budżetowy, mylenie stanu klęski żywiołowej ze stanem wyjątkowym i jego konsekwencjami, sprzeciw wobec wydobycia w Polsce gazu łupkowego ze względu na „niszczenie krajobrazu”, itp. Do tych drugich – ogłoszenie „przyjemności” z wizytowania terenów zalanych, twierdzenie, że jak kogoś zalewa rok w rok, to się do tego przyzwyczaił, że woda ma to do siebie, że się zbiera a potem spływa do Bałtyku, że duńskie żołnierki do kaszaloty, a mieszkańcy Krakowa i Poznania to sknerusy itp. Jak jeszcze przypomni się sobie, że kandydat na prezydenta nie zna żadnego języka, a Norwegię uznaje za członka Unii Europejskiej, to rodzi się pytanie – w co jego zwolennicy wsadzą głowę, jak zostanie on już prezydentem. Piasek to chyba będzie za mało.  Trzeba będzie znaleźć coś bardziej szczelnego, żeby nie było słychać tego rechotu całej Europy i połowy świata.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Trudno rzeczywiście orzec, czy gorsze są te merytoryczne gafy, czy też te świadczące o poruszaniu się Komorowskiego w komunikacji publicznej z wdziękiem słonia w składzie porcelany. Jedne i drugie tworzą obraz człowieka zagubionego w gęstwinie przedwyborczej komunikacji politycznej, w której centrum się znalazł nagle, niespodziewanie i… ewidentnie mu to zaszkodziło.</p>
<p style="text-align: justify;">Świetnie sprawdzał się ze swoim stylem komunikacyjnym jako polityk drugiego szeregu, potwierdzający słowa premiera i wspierający przedstawicieli rządu. Nie nawalał jako marszałek porządkujący bieg prac posłów nawet, gdy te przybierały karykaturalny kształt. Nie udało mu się jednak udźwignąć ciężaru kampanii wyborczej. Nie unosi jej już teraz, można więc domniemywać, że zestresowany świadomością dotychczasowych wpadek, będzie, kierowany wzmożoną ostrożnością, albo milczał, albo popełniał ich więcej i więcej. Media nie będą wprawdzie relacjonowały ich z taką żarliwością jak czyniły to w przypadku wpadek Lecha Kaczyńskiego, ale oczywiste jest, że etykietka „Mr Mistake” wkleja się coraz intensywniej w publiczny wizerunek Komorowskiego.</p>
<p style="text-align: justify;">Warto przy okazji przypomnieć, że niezbywalna zasada komunikacji publicznej jest następująca: jeżeli ptak przelatujący Ci nad głową postanowi w tym momencie się wypróżnić, a Ty właśnie rozmawiasz z ludźmi, którzy to dostrzegli, nie udawaj, że to bita śmietana, którą specjalnie, dla poprawy wizerunku, nałożyłeś sobie na garnitur. Zmierz się z rzeczywistością, pożartuj z ptaka, pożartuj z tego, co ptak na ciebie zrzucił, pożartuj z okoliczności, powiedz coś na temat miejsca, w którym wówczas stałeś, ale nie milcz. Nie udawaj, że ptak nie przeleciał, bo wszyscy widzą, że jest inaczej.</p>
<p><strong>Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/06/06/marketing-politycznej-wpadki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stół i nożyce</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/05/26/stol-i-nozyce/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/05/26/stol-i-nozyce/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 May 2010 10:02:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Cugier Kotka]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Kurski]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Tymochowicz]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2460</guid>
		<description><![CDATA[Czasem, by poznać człowieka, nie wystarczy zjedzona beczka soli. Bywa, że dopiero sytuacje nadzwyczajne pokażą nam kto jest kim na scenie teatru życia.W obliczu wyborów na ogół nie mamy takich możliwości, gdyż wszystko, od początku do końca jest grą. Chyba, że ktoś nam zrobi prezent, jak ostatnio pani Cugier-Kotka. 
Przygody wyborcze (głównie powyborcze) owej pani [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Czasem, by poznać człowieka, nie wystarczy zjedzona beczka soli. Bywa, że dopiero sytuacje nadzwyczajne pokażą nam kto jest kim na scenie teatru życia.W obliczu wyborów na ogół nie mamy takich możliwości, gdyż wszystko, od początku do końca jest grą. Chyba, że ktoś nam zrobi prezent, jak ostatnio pani Cugier-Kotka. <span id="more-2460"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">Przygody wyborcze (głównie powyborcze) owej pani były swego czasu nie tylko rozrywką dla mas, lecz także nieomal orężem politycznym. Domniemane pobicie jej przez wyjątkowo nieznanych sprawców dla jednych było powodem do niewybrednych żartów, ale dla innych do wygłaszania ze śmiertelna powagą słów potępienia wobec przeciwników politycznych. Nie kto inny, jak Jarosław<a href="http://wyborcza.pl/1,76842,6705116,Kaczynski__Polska_jak_Bialorus__a_Radio_Zet_skandaliczne.html"> Kaczyński grzmiał wówczas na konferencji prasowej </a></p>
<blockquote><p>Aktorka występująca w spotach PiS została pobita. Została pobita i obrażona w sposób wyjątkowo brutalny [...]Nie ma najmniejszej wątpliwości, że chodziło tutaj o motywy polityczne, bo do pani Cugier-Kotki mówiono per, już tutaj nie użyję słowa, &#8220;pisowska&#8221;, więc nie ma najmniejszej wątpliwości, że to nie był przypadek. Nie wiem czy to było zlecenie, czy to było wystąpienie pewnej części elektoratu Platformy Obywatelskiej</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Nic dodać, nic ująć, wszystko jasne. Pan prezes, dziś kandydat na prezydenta nie miał żadnych wątpliwości. Wtórował mu znany z prawdomówności poseł Kurski. Sama zaś bohaterka zdarzenia, zbulwersowana faktem, że jej opowieść dla większości społeczeństwa była mało wiarygodna i nie została przyjęta w spodziewany sposób, oświadczała, że wyjeżdża z kraju, bowiem czuje się zaszczuta.</p>
<p style="text-align: justify">Nie wyjechała, sprawa rozeszła się po kościach, głównie samej bohaterki wydarzeń, jej przygody policyjno sądowe śledzili wszyscy czytelnicy tabloidów plus elektorat PiS upatrujący w niej męczennicy, niemal pisowskiej Joanny d’Arc.</p>
<p style="text-align: justify">Nie byłaby to może sprawa warta rozmowy, gdyby nie fakt, że ostatnio pani ta wróciła na scenę w dość zaskakującej niektórych polityków roli, a mianowicie osoby żądającej zapłaty zaległych faktur za świadczone usługi. Oprócz klipu na Youtubie,<a href="http://tymochowicz.net/"> udzieliła wywiadu Piotrowi Tymochowiczowi,</a> który miał wyjaśnić nie tylko sprawę żądań finansowych, ale przede wszystkim odsłonić kulisy jej współpracy z partią o nazwie Prawo i Sprawiedliwość. Wywiad obfitował w rewelacje z politycznego magla, choć w  praworządnym kraju pani ta zostałaby pociągnięta do odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań, co w Polsce nie jest traktowane jak przestępstwo, a raczej jako „rysa charakteru”.</p>
<blockquote><p>okoliczności związane z incydentem pobicia, były chyba najlepiej wyreżyserowanym aktem przez Jacka Kurskiego w stylu big brothera. Politycy PiS’u powiadomili media. Nie chciałam z tego robić żadnej afery. Nagle dowiedziałam się z mediów, że zostałam pobita, mimo,  że powtarzam, w ogóle nie chciałam tego upubliczniać. Tę informację puścił ktoś z PiS‘u. Później zadzwonił do mnie Kurski i jasno mi powiedział, że mam to upublicznić, z wyraźną sugestią, że zostałam pobita przez elektorat Platformy, czy raczej przez „bojówki Platformy“. Pamiętam dobrze ten telefon, zadzwonił i mówi: – „za chwilę zadzwoni do ciebie pan z TVN, masz opowiedzieć wszystko na żywo, popłacz się tam wzrusz się troszeczkę“.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">W normalnym kraju ktoś by już oglądał świat przez kratki. Albo konfabulująca pani, albo człowiek, który namawiał ją do przestępstwa. Nic takiego się nie dzieje. Pan Kurski reprezentuje Ojczyznę w Europarlamencie, pan Kaczyński kandyduje na urząd prezydenta, nie zająknąwszy się nawet o swoim udziale w sprawie, która w całym cywilizowanym świecie byłaby jego politycznym pogrzebem. Mało tego, pan<a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Kurski-zaczyna-sie-brudna-gra,wid,12302626,wiadomosc_prasa.html"> Kurski natychmiast znajduje winnego</a> całej sytuacji</p>
<blockquote><p>To jest bardzo brudna prowokacja bazująca na osobie nie do końca zrównoważonej emocjonalnie i wpisuje się to w brudną grę wyborczą. To wszystko, co mam do powiedzenia w tej sprawie.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Czyją grę wyborczą? Pan poseł ma widocznie jeszcze wystarczająco dużo instynktu samozachowawczego, by nie powiedzieć tego wprost, ale przecież „kto ma wiedzieć, to wie”.</p>
<p style="text-align: justify">Pan Kaczyński milczy, ale on w ogóle milczy, więc jest prawie usprawiedliwiony.</p>
<p style="text-align: justify">Dla porządku przypomnieć należy, że pani C-K oskarża dwie partie o niedotrzymanie warunków zawartej umowy. Nie jest moją sprawą rozstrzygać ten spór. Chciałem tylko pokazać różnicę w reakcji „oskarżonych”. Podczas, gdy politycy PO odsyłają tę panią do sądu,  gdyż to on jest od rozwiązywania tego rodzaju problemów, druga oskarżana partia zachowuje się co najmniej dziwnie. Nadpobudliwość pana Kurskiego jest ogólnie znana, a po jego poczuciu przyzwoitości niewiele się można spodziewać, natomiast zdumiewa postawa kandydata na urząd prezydenta, który przecież deklarował „odmianę”. Tymczasem usiłuje przemilczeć brzydką sprawę sprzed miesięcy, zamiast po prostu wyjaśnić, że padł ofiarą manipulacji własnych współpracowników. Chociaż, z drugiej strony, nie jestem pewien, czy to odpowiednia rekomendacja dla kandydata, na najwyższy urząd w państwie.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong> Jerzy Łukaszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/05/26/stol-i-nozyce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Don Vito Corleone w Polsce</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/05/23/don-vito-corleone-w-polsce/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/05/23/don-vito-corleone-w-polsce/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 May 2010 08:16:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[Czarnecki]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Migalski]]></category>
		<category><![CDATA[NIK]]></category>
		<category><![CDATA[polityczny PR]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciechowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2439</guid>
		<description><![CDATA[Każdy kto pamięta, że Don Vito Corleone chętnie oddawał ludziom przysługi, pamięta też zapewne, iż na ich temat rozwinął on swoistą filozofię. Była jasna, spójna i logiczna. Nikt przy zdrowych zmysłach nie odmówiłby mu racji. A jednak są tacy, którzy udają, że u nas nie ma ona zastosowania.
Ludzie wchodzący do polityki tracą czasem całe lata, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Każdy kto pamięta, że Don Vito Corleone chętnie oddawał ludziom przysługi, pamięta też zapewne, iż na ich temat rozwinął on swoistą filozofię. Była jasna, spójna i logiczna. Nikt przy zdrowych zmysłach nie odmówiłby mu racji. A jednak są tacy, którzy udają, że u nas nie ma ona zastosowania.<span id="more-2439"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">Ludzie wchodzący do polityki tracą czasem całe lata, by zdobyć, a następnie ugruntować swoją pozycję w partii. To ona z czasem przekłada się na rodzaj życiowej stabilizacji w postaci dostępu do stanowisk, apanaży tudzież perspektyw pozapolitycznych. Po osiągnięciu tego celu, nie schodzi się już poniżej pewnego pułapu, co tak pięknie zobrazowała filmowa żona Jerzego Dobrowolskiego w komedii „Poszukiwany, poszukiwana”, mówiąc : mój mąż jest z zawodu dyrektorem.</p>
<p style="text-align: justify">Jeśli partia ma charakter wodzowski, a z takimi w Polsce mamy coraz częściej do czynienia, pozycja polityka może zostać zachwiana nie tylko w wyniku nieszczęśliwych zdarzeń losowych, czy ambicjonalnych wojenek z innymi członkami stada, ale także z powodu kaprysu wodza. Normalny człowiek uznałby taką sytuację za upokarzającą i naruszającą jego godność. Polityk z godnością osobistą rozstaje się na dość wczesnym etapie kariery, więc tego rodzaju niedogodność spływa po nim jak, za przeproszeniem, po kaczce. Bywa, że popadłszy w konflikt opuszcza swoje ugrupowanie, ale zwykle dość szybko odnajduje się w innym. Są partie, które wręcz specjalizują się w pozyskiwaniu tego rodzaju „odpadów poprodukcyjnych”. Nie za darmo rzecz jasna, zasada Don Vito działa nieubłaganie. Prędzej, czy później, za wszystko trzeba zapłacić.</p>
<p style="text-align: justify">Cena bywa tym większa, im partia jest mniej demokratyczna, im pozycja wodza silniejsza. Przeglądając blogi niektórych polityków mających tego rodzaju doświadczenie za sobą, widać to wyraźnie. Marek Migalski ma za sobą drogę o tyle nietypową, że próbował sił poza polityką aż do momentu, kiedy „układ” zablokował mu karierę naukową. Jako ofiara systemu znalazł przytulisko w jedynej nadającej się do tego partii. No i pan Migalski płaci. Problemy europejskie zdecydowanie mniej miejsca zajmują w jego wynurzeniach, za to wrogowie wodza muszą się mieć przed nim  na baczności. Co tam wrogowie, wystarczy podejrzenie o lekką niechęć a już<a href="http://migalski.blog.onet.pl/"> pan europoseł rusza do szarży. </a></p>
<blockquote><p>gdyby to nasi politycy mówili tak, jak znowu mówią panowie Palikot, Niesiołowski czy Kutz, gdyby to Paweł Poncyliusz udzielił takiego kuriozalnego wywiadu, jak ten pani Kidawy – Błońskiej w dzisiejszej „Rzepie”, to już by nas nie było! [...] Bo nam nie daje się drugiej szansy, a Komorowskiemu i jego ludziom daje się kilka „żyć”. Nie za bardzo to sprawiedliwe</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Niewątpliwie przygotowanie teoretyczne pomogło w tym wypadku w szybkim „złapaniu stylu” nowego środowiska. Tylko podziwiać.</p>
<p style="text-align: justify">Ryszard Czarnecki potrafi zadziwić obserwatorów życia politycznego niezwykłym darem orientacji w przestrzeni. Mało kto potrafi z pamięci wymienić wszystkie partie, których był członkiem. A jednak nigdy nie zdarzyło mu się pomylić aktualnego wroga, którego w ramach wypłacania się najnowszemu dobroczyńcy powinien atakować. To spora, choć jedyna, umiejętność kolejnego naszego reprezentanta na forum Europy. Czasem bywa, że zawiedzie inwencja, przeciwnik „zejdzie z linii strzału”, ale wtedy<a href="http://ryszardczarnecki.blog.onet.pl/Powodz-wazniejsza-od-polityki,2,ID406831638,n"> zawsze można napisać</a></p>
<blockquote><p>Powódź, powódź, powódź&#8230; W tej sytuacji wybory naprawdę muszą zejść na dalszy plan&#8230;</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Bywa, że konieczność spłacania długów ujawnia w polityku ukryte talenty. Janusz Wojciechowski, niegdyś prominentny działacz PSL, prezes NIK, którą to instytucję zwykliśmy kojarzyć z poważnymi ludźmi, przygarnięty przez nowe środowisko,<a href="http://januszwojciechowski.blog.onet.pl/"> spłaca zobowiązania &#8230; pisząc wiersze</a>. Oczywiście, odpowiednio ukierunkowane.</p>
<blockquote><p>Chodził sobie od laseczka do laseczka</p>
<p>Zielonego, przez zagony i mokradła</p>
<p>Kiedyś w lesie napotkała go dzieweczka</p>
<p>Ale chleba mu nie dała. Sama zjadła.</p>
<p>I się zmartwił tym Wielmożny Pan Marszałek</p>
<p>Że dzieweczka już nie bardzo jest mu rada</p>
<p>I pomyślał – się cholera doigrałem</p>
<p>Że mi popularność wśród dzieweczek spada</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Wielka Improwizacja może toto nie jest, ale przecież wszystko jest kwestią ćwiczeń. Życząc nowej gwieździe poezji polskiej sukcesów, przypominam, że oprócz „hajda na wroga”, można też od czasu do czasu pomaślić szefowi. Może inspiracją będzie Kazik Staszewski i jego „Baranek”? Wypadałoby przecież jakoś skomentować aktualny image dobroczyńcy, n’est-ce pas? <a href="http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/baranek3.jpg">To niemalże „gotowiec”</a>&#8230;</p>
<blockquote><p>„&#8230; a przed nim bieży baranek</p>
<p>a nad nim lata motylek&#8230;”</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">Oczywiście, odbiorca tego typu przedstawień może odczuwać niesmak, zażenowanie itd. Jeśli jednak poważni, wydawałoby się ludzie, nie wahają się niszczyć swojego przez lata wypracowanego wizerunku, to nie jest to tylko kwestia ich własnego pojmowania godności. Jest to również demonstracja braku strachu przed konsekwencjami ze strony wyborców. Dopóki istnieje system wyborczy, przy którym nie mamy nic do powiedzenia na temat poszczególnych polityków, a głosujemy jedynie na partie, polityk może sobie bezkarnie skakać z kwiatka na kwiatek, błaznując cynicznie, pewien, że nie wyborca, lecz kolejny duce jest panem jego losu.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/05/23/don-vito-corleone-w-polsce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
