<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>SpinDoktorzy.PL</title>
	<atom:link href="http://spindoktorzy.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://spindoktorzy.pl</link>
	<description>Rentgen Marketingu Politycznego</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Sep 2010 06:38:58 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Piotruś Pan i latający cyrk Monty Phytona</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/09/06/piotrus-pan-i-latajacy-cyrk-monty-phytona/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/09/06/piotrus-pan-i-latajacy-cyrk-monty-phytona/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 06:38:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Ludwik Dorn. Paweł Zalewski]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Migalski]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2970</guid>
		<description><![CDATA[Ci, którzy śledzą to co się dzieje na scenie polskich gwiazd i im podobnych pamiętają, jak swego czasu Kuba Wojewódzki był tematem numer jeden. Wtedy głośno mówiło się o jego rzekomym ‘syndromie Piotrusia Pana’. Jakaś prawda w tym była i syndrom chyba dotknął nie tylko jego.
W ramach kreowania nowego wizerunku – osoby o określonych poglądach [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Ci, którzy śledzą to co się dzieje na scenie polskich gwiazd i im podobnych pamiętają, jak swego czasu Kuba Wojewódzki był tematem numer jeden. Wtedy głośno mówiło się o jego rzekomym ‘syndromie Piotrusia Pana’. Jakaś prawda w tym była i syndrom chyba dotknął nie tylko jego.</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-2970"></span></strong>W ramach kreowania nowego wizerunku – osoby o określonych poglądach jak mniemam – Marek Migalski zaprezentował nam swój syndrom Piotrusia Pana, czyli chłopca, który nie chciał dorosnąć. I nie chodzi tu, jak w przypadku Wojewódzkiego, o całokształt wizerunku – tak zachowanie, jak i wygląd. Mamy oto dorosłego, ubranego w garnitur pana w kwiecie wieku i przekonania rodem z przedszkola.</p>
<p style="text-align: justify">O liście, który Marek Migalski vel Piotruś Pan opublikował na swoim blogu media już nie wspominają. Wybryk będący dla prezesa przejawem braku lojalności wobec ideologii Prawa i Sprawiedliwości został ukarany. Piotruś Pan przyjął karę ze spokojem. Ciekawym szczegółem jest przekonanie Piotrusia, iż Jarosław Kaczyński może osiągnąć to wszystko, co sam Piotruś uważa za możliwe do osiągnięcia przez zmianę retoryki i polityki wodza bez owych zmian.</p>
<p style="text-align: justify">W dzisiejszym wydaniu &#8220;Polska The Times&#8221; możemy przeczytać wywiad, jakiego udzielił dziennikowi Marek Migalski. Wróćmy zatem do wspomnianego listu. Czy doktor politologii, człowiek, który bardzo dobrze zna charakter i poglądy prezesa przypuszczał, że może on tak negatywnie odebrać dobre rady? Okazuje się, że nie.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Szczerze mówiąc, miałem dość dwojakie odczucia. Po części wydawało mi się możliwe, że moje słowa podziałają jednak jako jakiś dzwonek alarmowy, staną się impulsem do debaty nad obecną strategią polityczną i medialną PiS. Z drugiej strony, wiedziałem, że prezes często bardzo ostro reaguje na krytykę &#8211; także konstruktywną.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Naiwne, ale jakże prawdziwe. Równie dobrze można zapytać o wiarę w Wielkanocnego Królika, Świętego Mikołaja i dobre wróżki.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Kiedy zostałem zaproszony do startowania z list PiS do europarlamentu, zgodziłem się na to nie po to, żeby totalnie podporządkować się woli prezesa, lecz także po to, by brać udział w kształtowaniu strategii tego obozu politycznego. Sądziłem, że chodzi o wykorzystanie mojej wiedzy, możliwość korzystania z mojego politologicznego warsztatu. Skończyło się jak w przypadku Dorna czy Zalewskiego. Coś na tym tracę, bardziej jednak chyba traci PiS i EKiR, które pozbywają się jednego ze swoich posłów.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Mierz siły na zamiary w tym przypadku ma się odwrotnie. Zdziwiłabym się bardzo, gdyby człowiek apodyktyczny, ze skłonnościami dyktatorskimi cieszył się z tego, że w jego najbliższym otoczeniu znajduje się ktoś, kto ma inną wizję tego, w jaki sposób rządzić, dochodzić do władzy i ją utrzymywać. Widać jednak, że nasz Piotruś Pan wierzy, iż to nie on stracił a partia, która mu zaufała. Można i tak.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Po napisaniu listu odebrałem bardzo wiele telefonów i SMS-ów z wyrazami cichego poparcia od posłów i polityków PiS.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Dlaczego cichego? Rozumiem, że lojalność jest dla prezesa najważniejsza. Prezesa rozumiem. Ale ludzi, którzy stoją przy prezesie bez szczerej wiary w jego działania już nie rozumiem i trudno mi to nazwać lojalnością. Użyłabym natomiast pojęcia „głupota”, gdyż głupotą jest nie tyle popieranie działań destrukcyjnych, co bronienie tych działań bez przekonania o ich słuszności.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Rzecz jasna publicznych deklaracji poparcia było znacznie mniej &#8211; ale to zupełnie zrozumiałe. Mam pełną świadomość, że ja mogłem sobie na to pozwolić znacznie łatwiej niż wielu moich kolegów. Mam tylko czterdzieści lat, jestem wolny, mam zawód i przede mną jeszcze 4 lata kadencji w Parlamencie Europejskim. Dlatego jestem w o wiele bardziej komfortowej sytuacji niż ktoś, kto za rok będzie kandydował do parlamentu z list ustalanych przez prezesa, ma do utrzymania rodzinę i jakiś ogromny kredyt do spłacania. I naprawdę rozumiem, że ktoś w tej sytuacji nie poprze mnie publicznie.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">No tak. Mam ciepłą posadkę, więc nie muszę się martwić. Natomiast inni, z racji swojego wieku, braku owej posadki oraz odpowiedzialni za swoją rodzinę muszą. Mi to podchodzi pod mobbing.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Najpierw zaznaczmy wyraźnie &#8211; ja w swoim liście nie zwróciłem się przeciw prezesowi PiS. Nie próbowałem go urazić, nie było ciosów poniżej pasa.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Piotruś, z racji swoich 40 lat i dość dobrej znajomości z prezesem powinien wiedzieć, iż każda, jakakolwiek krytyka prezesa jest jednocześnie zwrotem przeciwko niemu i ciosem poniżej pasa.</p>
<p style="text-align: justify">Przykład Migalskiego, a wcześniej Ludwika Dorna i Pawła Zalewskiego pokazuje, że prezesowi nie wolno się stawiać w żaden sposób – w ogóle.  Dorn rezygnując z kandydowania w wyborach prezydenckich poparł Jarosława Kaczyńskiego, natomiast Zalewski przeszedł do Platformy Obywatelskiej. Jaka będzie przyszłość Migalskiego?</p>
<p style="text-align: justify">Patrząc na to co się dzieje wokół PiS – a trudno tego nie zauważyć w sytuacji, gdy większość nagłówków polskich dzienników wręcz o tym krzyczy – „źle się dzieje w państwie duńskim”. Pogłoski o rzekomym ustąpieniu Kaczyńskiego on sam zdementował w wywiadzie dla blogpress.pl. W tym samym wywiadzie rozpoczął kolejną bitwę w wojnie z PO – tym razem chodzi o kulturę (a raczej jej brak) posłów Platformy. Odnoszę wrażenie, że cała partia PiS, z wodzem na czele zamieniła się w latający cyrk Monty Phytona. Strach pomyśleć co będzie w kolejnym odcinku.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">Wszystkie cytaty pochodzą z wywiadu udzielonego przez <a href="http://www.polskatimes.pl/stronaglowna/303704,migalski-byc-moze-kiedys-znow-bede-wspolpracowal-z,id,t.html#material_1" target="_blank">Marka Migalskiego dla dziennika &#8220;Polska The Times&#8221;</a></p>
<p><strong>Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/09/06/piotrus-pan-i-latajacy-cyrk-monty-phytona/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ludzie (PiS-u) listy piszą</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/09/05/ludzie-pis-u-listy-pisza/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/09/05/ludzie-pis-u-listy-pisza/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Sep 2010 16:20:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[BlogoLans]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[list]]></category>
		<category><![CDATA[media]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[propaganda polityczna]]></category>
		<category><![CDATA[spisek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2962</guid>
		<description><![CDATA[Moda na listy, adresowane do niektórych a kierowane do wszystkich, jest w PiS-ie na tyle utrwalona, że z konwencji tej postanowił skorzystać nawet sam prezes Kaczyński. Jego list został, zgodnie z obowiązującą konwencją, upubliczniony. Co ciekawego w nim odnajdujemy?
 
Nic. Tzn. nic przy założeniu, że ciekawe jest to, co nowe; w liście tym nie na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Moda na listy, adresowane do niektórych a kierowane do wszystkich, jest w PiS-ie na tyle utrwalona, że z konwencji tej postanowił skorzystać nawet sam prezes Kaczyński. Jego list został, zgodnie z obowiązującą konwencją, upubliczniony. Co ciekawego w nim odnajdujemy?</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span id="more-2962"></span> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nic. Tzn. nic przy założeniu, że ciekawe jest to, co nowe; w liście tym nie na niczego, ale to niczego nowego.</p>
<p style="text-align: justify;">Zaczyna się od słów:</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Szanowni Państwo<br />
Szanowna Pani/Droga Koleżanko<br />
Szanowny Panie/Drogi Kolego</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dalej Jarosław Kaczyński przechodzi do wymieniania wydarzeń, które świadczą – w jego mniemaniu – o nagonce mediów na Prawo i Sprawiedliwość.</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p>Gdy spojrzymy na przeszło dziewięcioletnie dzieje Prawa i Sprawiedliwości, możemy łatwo zauważyć pewną prawidłowość.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jaką? Media rzucały kłody pod nogi PiS-u gdy partia powstała, gdy weszła do sejmu, gdy Lech Kaczyński został prezydentem Warszawy, gdy doszło do exodusu części dysydentów z partii, gdy Paweł Poncyliusz a później Marek Migalski wypowiadali słowa nieprzyjemne dla ucha prezesa PiS-u, słowem – w każdym momencie, gdy – w mniemaniu Kaczyńskiego – partia odnosiła lub mogła odnosić sukces, ktoś zaczynał ją atakować.</p>
<p style="text-align: justify;">Za prowokację zaprojektowaną jako narzędzie zwalczania PiS-u, uznał Kaczyński ostatnie działania Marka Migalskiego a także nieodpowiednio, zdaniem Kaczyńskiego, prowadzone sondaże poparcia i przypisywanie prezesowi PiS-u wsparcia obrońców krzyża pod Pałacem Prezydenckim. Wnosił równocześnie, by wszyscy poważniej potraktowali „sprawę Smoleńską” oraz godnie uczcili prezydenta Lecha Kaczyńskiego i inne ofiary katastrofy.</p>
<p style="text-align: justify;">Jarosław Kaczyński pokusił się ponadto o diagnozę stanu rozwoju gospodarczego Polski w porównaniu do Chin, Indii, Brazylii, Rosji czy Turcji, która to diagnoza nie miała najmniejszej wartości merytorycznej, budziła jednak silnie nasycone emocjami nadzieje na boom gospodarczy Polski. Starał się bowiem dowodzić, że podstawowym bodźcem stymulującym dobrobyt jest przyrost naturalny.</p>
<p style="text-align: justify;">W ostatniej części listu znalazł się apel:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Polską nie mogą dłużej rządzić ludzie, których jedynym celem jest pilnowanie interesów establishmentu i którzy są jednocześnie głęboko przekonani, że w naszym kraju nic tak naprawdę zmienić się nie da.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">To co jednak najważniejsze, list ten nie był, podkreślam – nie był listem kierowanym faktycznie do członków PiS-u. Jest to absolutnie oczywiste, ponieważ każde zawarte w nim zdanie należy, dla gorliwych wyznawców Jarosława Kaczyńskiego, do katalogu oczywistych oczywistości. List jest więc kierowany do potencjalnych wyborców. Ma na celu unaocznienie spisku medialnego ukierunkowanego na niszczenie Prawa i Sprawiedliwości, w którym to spisku wziął ostatnio aktywny udział niejaki Marek Migalski, były współpracownik PIS-u. Mamy więc w tym miejscu do czynienia z klasycznym artefaktem z zakresu propagandy politycznej, listem, w którego tle mamy dwie kategorie odbiorców – prawdziwą, szeroką i ogólnospołeczną oraz pozorowaną – ograniczoną do członków PiS-u.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie wnikajmy w tym miejscu w interpretacje zarzutów Kaczyńskiego. Wystarczy powiedzieć, że w niektórych kwestiach ma bez wątpienia rację, w innych zaś przesadza i dramatyzuje. Każdy jednak wie, że przekonywanie przekonanych i informowanie poinformowanych nie ma sensu, głęboki sens ma natomiast propaganda polityczna, o tym także wie każdy, Jarosław Kaczyński też.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/09/05/ludzie-pis-u-listy-pisza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>III b: tu jest Polska</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/09/03/iii-b-tu-jest-polska/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/09/03/iii-b-tu-jest-polska/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Sep 2010 11:54:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[dyskusja]]></category>
		<category><![CDATA[Gazeta Wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[młodzież]]></category>
		<category><![CDATA[religia w szkołach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2955</guid>
		<description><![CDATA[Skrajnie cyniczne i do maksimum efektywne, prowokacyjne wystąpienie premiera Donalda Tuska w Gdyni (gdzie się podziały tamte miliony) oraz to wszystko, co po nim nastąpiło, nieco przysłoniło inne ciekawe wydarzenia tygodnia. Choćby to, że właśnie zaczął się rok szkolny. Kolejny rok nauczania religii.
Tematem zajęła się, a jakże, „Gazeta Wyborcza”. Wiem, że nie będę oryginalny, pochylając [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Skrajnie cyniczne i do maksimum efektywne, prowokacyjne wystąpienie premiera Donalda Tuska w Gdyni (gdzie się podziały tamte miliony) oraz to wszystko, co po nim nastąpiło, nieco przysłoniło inne ciekawe wydarzenia tygodnia. Choćby to, że właśnie zaczął się rok szkolny. Kolejny rok nauczania religii.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2955"></span>Tematem zajęła się, a jakże, „Gazeta Wyborcza”. Wiem, że nie będę oryginalny, pochylając się nad ideologicznym zaangażowaniem tego dziennika, ale mimo wszystko i wiedząc, jak bardzo jest to wtórne, nie odmówię sobie tej przyjemności.</p>
<p style="text-align: justify;">Najpierw nagłówek. Link wyróżniony na frontowej stronie Gazeta.pl (1 września) zachęca, by zapoznać się – można mniemać – z wynikami badań przeprowadzonymi na reprezentatywnej próbie, a przynajmniej z przekrojowym opisem dobrze przebadanej tendencji: <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8324723,Licealisci__religia_w_szkole_jest_bez_sensu.html" target="_blank">„Licealiści: religia w szkole jest bez sensu”</a>. No to wchodzę.</p>
<p style="text-align: justify;">Lid co prawda już dość mocno zawęża spektrum, ale wydaje się, że nadal może być nieźle:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Obowiązkowa religia w szkole jest niepotrzebna. Ludzie w naszym wieku mają już uformowany światopogląd i pisanie sprawdzianów ze znajomości modlitw mija się z celem &#8211; mówią <strong>opolscy </strong>licealiści</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Licealiści z uformowanym światopoglądem? Paradoksalnie nie to jest tu jednak najciekawsze, a płynność, z jaką autor (i/lub redaktorzy) tekstu przechodzi(ą) od ogółu do szczegółu.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Środowe rozpoczęcie roku szkolnego. Uczniowie klasy 3b w III LO w Opolu siedzą jeszcze w ławkach po spotkaniu z wychowawcą, gdy wchodzimy i pytamy, czy porozmawiają z nami o tym, czy warto, by religia była w szkole.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Aa, więc to uczniowie III b w III LO w Opolu! No, ale przecież wszystko się zgadza – jakby nie było, są to licealiści. Porozmawiają. Czemu nie? Choć najpierw</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>zapada cisza.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Na szczęście szybko przełamuje ją Magda.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Myślę, że niepotrzebnie się nas do chodzenia na religię zmusza. Słuchanie opowieści o prorokach i świętych nie buduje naszego światopoglądu, bo on już jest uformowany. Już wolałabym w tym czasie uczestniczyć w jakichś bardziej przydatnych zajęciach, na przykład przygotowujących do matury.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Pewnie ciekawie byłoby się dowiedzieć, uformowany przez co, skoro nie przez „słuchanie opowieści o prorokach”, nie to jest jednak przedmiotem dyskusji. Kolejnym argumentom przeciw – choć nie oryginalnym, ale to przecież nie festiwal pomysłów czy burza mózgów – nie sposób odmówić siły i racjonalności: że do religii nie należy zmuszać, że ocenę z tego przedmiotu uczniowie wykorzystują, by podciągnąć sobie średnią, bo o „szóstkę” z religii nie trzeba się zbytnio starać, że</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>religia w takiej formie, w jakiej odbywa się w szkołach obecnie, jest mocno infantylna i często sprowadza się do klepania utartych formułek.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">I na tym można by już właściwie zakończyć, gdyby nie to, że ten ostatni argument podaje</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Karolina (zwolenniczka religii w szkole).</em></p>
<p style="text-align: justify;">Bo właśnie: czy wśród licealistów o uformowanym światopoglądzie, otwartym tekstem mówiących, że religia w szkole jest bez sensu, znajdzie się ktoś, kto uważa inaczej?</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Daje się wyczuć, że zwolennicy religii w szkole (w tej klasie wyraźnie w mniejszości) są niezdecydowani, czy dyskutować, czy lepiej się nie odzywać.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Skąd ta niepewność? Przecież racjonalni, ceniący sobie wolność wyboru młodzi opolanie, nie tworzą chyba atmosfery, która mogłaby zostać odczytana jako presja wobec mniejszości?</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Ale przecież religia pomaga dzieciom uporządkować świat, ułatwia wyjaśnianie sobie pewnych zjawisk. Np. dzieci są bezradne, gdy umiera ktoś z bliskich, bo nie wiedzą, co dzieje się dalej zarówno z nimi, jak i ich bliskimi. Dzięki religii mają odpowiedź &#8211; pada z sali.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Pada. Anonimowo. Chociaż wszystkie inne wypowiedzi firmowane są jakimś imieniem. Także ta błyskawiczna i bezbłędnie wychwycona riposta, zamykająca ten jedyny w rozmowie wątek noszący jakiekolwiek znamiona dyskusji:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Marta: &#8211; Zgadza się, ale lepiej takiemu dziecku logicznie wyjaśnić, co się dzieje z człowiekiem, dlaczego się starzeje, choruje i umiera. Lepiej uświadomić je wcześniej, bo jeśli zbuduje się jego świat wokół iluzji, to gdy ta rozstanie rozbita przez twarde, życiowe fakty, tym bardziej je to zaboli.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Przy czym nie, żeby „zwolennicy religii w szkole”, nie mieli już nic do powiedzenia. Karolina:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>(&#8230;) religię w takiej formie jak teraz chyba rzeczywiście lepiej wyprowadzić ze szkół i przenieść do domów katechetycznych.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">No, i mamy konsensus.</p>
<p style="text-align: center;">*****</p>
<p style="text-align: justify;">A tak poza wszystkim, żeby była jasność, sam również uważam, że nauka religii w szkołach to nieporozumienie.</p>
<h5 style="text-align: justify;">Piotr Tomza</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/09/03/iii-b-tu-jest-polska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dopełnienie</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/09/01/dopelnienie/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/09/01/dopelnienie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Sep 2010 07:02:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Barack Obama]]></category>
		<category><![CDATA[Hussain]]></category>
		<category><![CDATA[Irak]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[pokojowa nagroda Nobla]]></category>
		<category><![CDATA[propaganda]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2947</guid>
		<description><![CDATA[Wśród naszych polityków można znaleźć takich, którym propaganda nie jest obca. Jednak sprytne hasła i interpretacja rzeczywistości trafia tylko do zwolenników, tych w opozycji już trudniej przekonać. Nasi politycy powinni brać przykład od mistrza propagandy: rządu, a przede wszystkim prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Stany Zjednoczone oficjalnie zakończyły wojnę w Iraku. Moglibyśmy rozpocząć rozważania od wymyślenia powodu rozpoczęcia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Wśród naszych polityków można znaleźć takich, którym propaganda nie jest obca. Jednak sprytne hasła i interpretacja rzeczywistości trafia tylko do zwolenników, tych w opozycji już trudniej przekonać. Nasi politycy powinni brać przykład od mistrza propagandy: rządu, a przede wszystkim prezydenta Stanów Zjednoczonych.</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-2947"></span></strong><a href="http://www.tvn24.pl/12691,1671661,0,1,obama-oficjalnie-skonczyl-wojne-w-iraku,wiadomosc.html" target="_blank">Stany Zjednoczone oficjalnie zakończyły wojnę w Iraku.</a> Moglibyśmy rozpocząć rozważania od wymyślenia powodu rozpoczęcia tej wojny. Oficjalnie wojska amerykańskie przybyły do Iraku, by wyzwolić naród iracki spod reżimu Hussaina. Oczywiście oficjalnie. Można wprawdzie zadać pytanie, czy na Kubę, wyzwalać naród kubański spod reżimu Castro nie mieliby bliżej, ale nie sądzę, aby odpowiedź była satysfakcjonująca. Irak był ‘łatwiejszy’.</p>
<p style="text-align: justify">Większość pamięta od czego się zaczęło. Atak na WTC w 2001 roku, podejrzenia o posiadanie broni atomowej przez Irak. Tak. Wtedy atak był uzasadniony. Tym większa była radość, im szybciej obalono Hussaina i niszczone były jego pomniki. Radość się skończyła w chwili, gdy amerykanie stanęli przed problemem pt: „i co dalej?”. Pomysłu na dalej nie było, wojna trwała. W między czasie prezydent się zmienił. Nowy prezydent, mesjasz Obama dostał nawet pokojową nagrodę Nobla za obietnicę wycofania wojsk amerykańskich z Iraku i Afganistanu. Sielanka.</p>
<p style="text-align: justify">Ale oto mamy dopełnienie. Dopełnienie obietnicy.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Po siedmiu i pół roku operacje bojowe wojsk amerykańskich w Iraku dobiegły końca. USA zapłaciły wysoką cenę za to, by przyszłość Iraku znalazła się w rękach samych Irakijczyków. Ta wojna jest już zakończona &#8211; i to nie tylko w interesie Iraku, ale także naszym własnym.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Przepraszam, ale coś jednak przeoczyłam. Czy Hussain nie był Irakijczykiem? Czy po obaleniu jego dyktatury w kraju nie pozostali Irakijczycy? Znaczy, że z kim oni się bili przez te ponad 7 lat? Czyż nie zginęło więcej Irakijczyków niż amerykanów? W interesie Iraku było zakończyć tę wojnę na długo przed tym, jak kraj został zniszczony a tysiące niewinnych straciło życie.</p>
<p style="text-align: justify">Barack Obama nie zapomniał poinformować swojego narodu, iż kraj nadal walczy z Al-kaidą. Ba! Naród amerykański dowiedział się także, iż wojna w Iraku w rzeczywistości była tą samą walką. Zatem na pewno nie chodziło o milionowe kontrakty na odbudowę Iraku, jakie to zostały podpisane z amerykańskimi firmami, nie chodziło o ropę i o to, by wskazać kozła ofiarnego, czyli winnego ataków terrorystycznych.</p>
<blockquote><p>Także w Afganistanie musimy przekazać Afgańczykom odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo i przyszłość.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Poważnie? A po co? Do amerykańskiej armii wstępuje wiele młodych osób, które nie mają pomysłu na życie, nie idą na studnia, wolą zarabiać. Kończąc obie wojny będzie trzeba znaleźć zajęcie dla wielu tysięcy młodych ludzi, którzy swoją przyszłość widzą w obronie kraju.</p>
<p style="text-align: justify">Amerykański rząd skupia się na krzewieniu w amerykanach określonych poglądów. Przede wszystkim wpajane jest przekonanie, iż Stany Zjednoczone są supermocarstwem, które wyjątkowo zagrożone jest możliwością ataków terrorystycznych. Prezydent Stanów Zjednoczonych jest najpotężniejszym człowiekiem na świecie, a rząd amerykański może dyktować warunki wszystkim innym krajom. W swej wielkości także armia amerykańska wyzwala słabszych, poddanych dyktaturze jednego człowieka. God bless America.</p>
<p style="text-align: justify">Może i nasi politycy powinni nauczyć się jak skutecznie zrobić wodogłowie swoim wyborcom. Przede wszystkim należy wpoić narodowi prawdę o tym jaki jest. I tu pojawiają się schody. Amerykanie, bez względu na opcję polityczną wyznają zasadę wielkości swojej narodowości. W Polsce, albo jesteśmy ‘zajefajni’, albo narodem męczeńskim. Następnie należy znaleźć wspólnego wroga, do którego nienawiść zjednoczy cały naród. I znowu schody. My nie szukamy wroga poza granicami, wszak wszyscy to nasi przyjaciele – tacy fajni jesteśmy. My mamy wrogów tylko politycznych – w zależności od politycznej opcji. Wiara w to, że God belss też i Poland nie istnieje, a nawet sama wiara dzieli nas na tych wierzących i wierzących, ale nie w boga.</p>
<p style="text-align: justify">Czy rzeczywiście amerykanie są tacy wielcy a my maluczcy? Czyż i nasi chłopcy nie ginęli nie w naszej wojnie? Co sprawia, że i my dajemy się zwieść amerykańskiej propagandzie? Nie zyskaliśmy nic. To my, Polacy, mamy prawo mówić, że walczyliśmy o wolność Irakijczyków – ich ropy nie zabraliśmy, nie będziemy za ich pieniądze odbudowywać tego, co sami zniszczyliśmy, nawet wizy do USA nie zostaną zniesione. Przypomina mi się Kazik Staszewski i jego, jakże trafne i aktualne słowa piosenki &#8220;Świadomość&#8221; i &#8220;Bagdad&#8221;:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Politycy, politycy<br />
na górach grzechu,<br />
podają sobie ręce w fałszywym uśmiechu.</p>
</blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Ta wojna nie jest dla wolności,<br />
to wojna dla korzyści!<br />
I ta wojna nie jest Boża!<br />
To wojna o ropę blisko morza</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Justyna Frankel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/09/01/dopelnienie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Głupia krowa i śniadki</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/31/glupia-krowa-i-sniadki/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/31/glupia-krowa-i-sniadki/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Aug 2010 22:40:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Krzywonos]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[premier]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[rocznica]]></category>
		<category><![CDATA[Śniadek]]></category>
		<category><![CDATA[Solidarność]]></category>
		<category><![CDATA[Wałęsa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2941</guid>
		<description><![CDATA[Zdumiewające, ile ciekawych rzeczy można znaleźć w domowym  archiwum. Znalazłem mnóstwo druków, ulotek, podziemnych gazetek, kopert ze stemplami  wyrabianymi podczas strajku z byle czego. I  nazwiska, nazwiska, nazwiska. Gwoli prawdy historycznej, niektórych nazwisk nie znalazłem. I patrząc na rocznicowe obchody &#8220;Solidarności&#8221;,  to mnie zdumiało najbardziej. 
Widząc reakcje przedstawicieli związku noszącego tamtą, historyczną nazwę, słuchając przemówienia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Zdumiewające, ile ciekawych rzeczy można znaleźć w domowym  archiwum. Znalazłem mnóstwo druków, ulotek, podziemnych gazetek, kopert ze stemplami  wyrabianymi podczas strajku z byle czego. I  nazwiska, nazwiska, nazwiska. Gwoli prawdy historycznej, niektórych nazwisk nie znalazłem. I patrząc na rocznicowe obchody &#8220;Solidarności&#8221;,  to mnie zdumiało najbardziej. <span id="more-2941"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">Widząc reakcje przedstawicieli związku noszącego tamtą, historyczną nazwę, słuchając przemówienia prezesa PiS, nie mogłem się nadziwić, jak to się stało, że historia przegapiła skok Jarosława Kaczyńskiego przez płot stoczni i wiodącą rolę jego brata w wypracowaniu porozumień sierpniowych.  No cóż, kronikarze to też ludzie, popełniają błędy. Prezes na szczęście, pisze nową wersję historii i  trzeba przyznać, idzie mu to całkiem nieźle. Burnyje appadismiendy prechadiaszczyje w owacju, wsie wstajut.</p>
<p style="text-align: justify">Politycy obecni na obchodach mieli różne role i wszyscy zagrali je bardzo dobrze. Prezydent, który mimo łatwego do przewidzenia ostracyzmu przemówił miękko i  zachęcająco, choć może niekoniecznie dostosował treść i ton do słuchaczy. Premier, który  pokazał, że tak jak kiedyś nie bał się narazić na zomowskie pałki ( w odróżnieniu od niektórych),  tak i dziś potrafi wejść do &#8220;jaskini lwa&#8221; i powiedzieć, to co myśli.  Każdy z nich miał do zyskania co innego i u kogo innego, więc wszystko przebiegło zgodnie z oczekiwaniami. Nawet poseł PiS Jaworski, który skomentował wystąpienie pani Krzywonos  treściwą recenzją &#8220;głupia krowa&#8221;,  wpisał się idealnie w model nowej kultury a la Żoliborz,  zyskując ileś tam punktów u prezesa, o ile ten w ogóle to zarejestrował wpatrzony w rozanielone oczy kombatantki Szczypińskiej. To wszystko jest stosunkowo łatwe do zrozumienia. Był jednak na sali ktoś, czyjego zachowania, szczerze mówiąc nie rozumiem.  To Janusz Śniadek. Przewodniczący związku zawodowego. Przynajmniej póki co.</p>
<p style="text-align: justify">Było dotąd niepisana zasadą i ogólnie przyjętym zwyczajem, że gospodarz nie zaprasza gości po to, by ich obrażać. No, chyba, że cham i prostak. Gospodarz może wojować ze swoimi znajomymi przez 364 dni w roku, ale kiedy zaprasza ich na urodziny, powinien odstawić strzelbę do kąta. Ryzykuje bowiem, że następny jubileusz  odbędzie  się w znacznie pomniejszonym składzie. Tymczasem pan<a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Pani-Krzywonos-nie-upomniala-sie-o-pokrzywdzonych,wid,12617986,wiadomosc.html"> Śniadek zastosował inny zwyczaj. </a></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">związek chciał podczas rocznicy podkreślić to, że elity coraz bardziej oddalają się od etosu Solidarności.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Pięknie. Chciał i zrobił. Powinien to zrobić. Jednak nie w tym jednym jedynym dniu. Bo ten dzień powinien być wspomnieniem po najpiękniejszej rzeczy, jaka się  kiedykolwiek w tym kraju wydarzyła, a co <a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Pan-niszczy-godnosc-Lecha---ostre-slowa-do-Kaczynskiego-na-zjezdzie-Solidarnosci,wid,12617760,wiadomosc.html">zapamiętał premier. </a></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Wtedy[...]niezależnie od tego, czy ktoś był bezpartyjny, czy w PZPR, głęboko wierzący, czy był ateistą, czy miał poglądy konserwatywne, czy był anarchistą z przekonania, czy był góralem, Kaszubą, czy pochodził ze Śląska, wszyscy bez wyjątku, którzy mieli w sobie to elementarne poczucie odpowiedzialności za ojczyznę i to elementarne poczucie przyzwoitości, uczestniczyli w tym wielkim święcie stając się z godziny na godzinę lepszymi.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Pan Śniadek ma prawo tego uczucia nie pamiętać, choć niejedno mogłaby mu wyjaśnić żona,  współtworząca wówczas oświatową Solidarność, ale powinien o nim wiedzieć i w takim dniu je uszanować. Nie uszanował, stawiając tym samym znak zapytania przy twierdzeniu o kontynuacji solidarnościowej tradycji.  Komentując słowa pani Henryki Krzywonos pokazał całą swą małość i mizerię charakteru.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Mam wrażenie, że ona przychodzi na te uroczystości, żeby zwrócić na siebie uwagę &#8211; mówił o Henryce Krzywonos Janusz Śniadek, [...] pani Krzywonos opowiedziała się bardziej po stronie tych elit.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Po którejkolwiek stronie, prawdziwej bądź wyimaginowanej, opowiedziałaby się pani Krzywonos, to tacy ludzie, jak pan Śniadek winni do końca życia pamiętać, że są tym kim są tylko dlatego, że w pewnym momencie i w pewnym miejscu, znalazł się ktoś taki jak ta kobieta. Bez niej i Wałęsa nie byłby Wałęsą, a cóż mówić o tłumach dzisiejszych śniadków. Mali ludzie nie wywalczą wielkich rzeczy.</p>
<p style="text-align: justify">Pomijając wszystkie te moralno historyczne zgrzyty, zastanawiałem się, co chciał poprzez swoja postawę osiągnąć pan Śniadek? Jest szefem związku zawodowego i bierze pieniądze za to, że dba o interes swoich członków.  Byłoby więc zrozumiałe,  gdyby usiłował  żyć w zgodzie ze wszystkimi możliwymi siłami politycznymi w kraju.  Przychylne spojrzenie polityków różnych opcji niewątpliwie pomogłoby mu załatwić niejedną sprawę bez angażowania palaczy opon.   Może to i trochę cyniczne, ale tak zachowują się związki na całym świecie i dlatego potrafią na telefon załatwiać to, czego u nas nie dokonają zastępy Guzikiewiczów.  Jeśli pan Śniadek nie jest świadom tak oczywistych rzeczy, to nie powinien być szefem związku.  Jeśli jest, a mimo to robi coś dokładnie odwrotnego, to nie powinien nim być tym bardziej. Nie wiem, czy ta prawda ma szanse dotrzeć do członków związku, ale w ich najlepiej pojętym interesie jest, by dotarła jak najszybciej. Pan Śniadek, który  postawił wszystko na jedną polityczną kartę, kartę przegraną, kartę, która w dającej się przewidzieć perspektywie nie będzie miała decydującego wpływu na to, co się będzie w kraju działo, także w sferze praw pracowniczych, jest ewidentnym sabotażystą działającym przeciw własnemu związkowi.  Tak można sobie zapracować na miejsce na liście wyborczej jednej partii, a nie na szacunek członków związany z efektami związkowej pracy. Tyle, że na tę listę pan Śniadek też się spóźnił. Jak wszędzie.</p>
<p style="text-align: justify">A tak poza wszystkim to   sądzę, że rocznica podpisania porozumień sierpniowych powinna być świętem organizowanym przez władze państwowe, a nie związek zawodowy. To jest święto wolnej Polski, która wtedy się rodziła i zawężanie jego znaczenia do jednego tylko aspektu, jest zwyczajnym fałszowaniem historii.</p>
<p style="text-align: justify">To były najpiękniejsze chwile w życiu wielu ludzi i wszyscy oni mają prawo ich wspominania.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">to nie była wspólnota celów jednego związku zawodowego, jednej grupy zawodowej, kogoś silniejszego. &#8211; Wszyscy wiedzieli, że na pierwszym krajowym zjeździe spotyka się reprezentacja narodu, która podjęła wielki wysiłek walki o wolność i niepodległość dla wszystkich bez wyjątku Polaków, a nie dla jednej grupy, przeciwko drugiej grupie</p>
<p style="text-align: justify">
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Jerzy Łukaszewski</p>
<p style="text-align: justify">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/31/glupia-krowa-i-sniadki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bitwa o Warszawę</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/30/bitwa-o-warszawe/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/30/bitwa-o-warszawe/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Aug 2010 06:51:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Hanna Gronkiewicz-Waltz]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Korwin-Mikke]]></category>
		<category><![CDATA[JKM]]></category>
		<category><![CDATA[kampania wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Piskorski]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent Warszawy]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Olejniczak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2936</guid>
		<description><![CDATA[Gotowi do biegu, start! I wystartowali z bloków. Na zwycięzcę czeka nagroda – fotel prezydenta Warszawy. W wyścigu udział wezmą – Hanna Gronkiewicz-Waltz, Janusz Korwin-Mikke, Paweł Poncyliusz, Marek Borowski, Wojciech Olejniczak i Paweł Piskorski. Czy wygrana zależy od pomysłu na stolicę?
Niekoniecznie, ale warto przyjrzeć się owym pomysłom.
Janusz Korwin-Mikke proponuje np. likwidację tramwajów i pasów dla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Gotowi do biegu, start! I wystartowali z bloków. Na zwycięzcę czeka nagroda – fotel prezydenta Warszawy. W wyścigu udział wezmą – Hanna Gronkiewicz-Waltz, Janusz Korwin-Mikke, Paweł Poncyliusz, Marek Borowski, Wojciech Olejniczak i Paweł Piskorski. Czy wygrana zależy od pomysłu na stolicę?</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-2936"></span></strong>Niekoniecznie, ale warto przyjrzeć się owym pomysłom.</p>
<p style="text-align: justify">Janusz Korwin-Mikke proponuje np. likwidację tramwajów i pasów dla autobusów oraz ograniczenie zatrudnienia w administracji samorządowej. Jak jeszcze drugi pomysł jest godny poklasku (choć gdzieś już to słyszeliśmy), to drugi powinien budzić wątpliwości. Z jednej strony zmotoryzowani kierowcy, z drugiej autobusy pełne wyborców, którzy własnego środka transportu nie posiadają. Korwin-Mikke postawił na tych pierwszych. Bo Warszawa za mało zakorkowana jest, zamiast propagować bardziej ekologiczną komunikację miejską lepiej zachęcić do przeciskania się przez miasto własnym samochodem.</p>
<p style="text-align: justify">Zatrzymajmy się przez chwilę przy temacie motoryzacji i Janusza Korwin-Mikke. Coś musi być na rzeczy, gdyż przy okazji kampanii prezydenckiej Korwin-Mikke przekonywał, że jazda samochodem w dzień, przy włączonych światłach powoduje tylko zwiększone zużycie paliwa. Oczywiście można zaprzeczyć i przyjąć, iż taka np. Holandia likwidując nakaz z uwagi na fakt, że wypadkowość się nie zmniejsza, a rośnie zużycie paliwa nie wiedziała co czyni. Jednakże, kiedy w tym samym wystąpieniu Korwin-Mikke uważa, iż w celu zwiększenia zużycia paliwa stawiane są radary przy drogach to już się zaczynam zastanawiać, jaką logiką kierował się pan Janusz. Oczywiście, że kierowca jadąc 100km/h przy ograniczeniu do 70km/h zwolni przed radarem i więcej spali paliwa rozpędzając auto za radarem do poprzedniej prędkości. Idąc logiką polityka to należałoby zlikwidować wszelkie ograniczenia prędkości i byłoby po kłopocie.</p>
<p style="text-align: justify">W poprzednich wyborach na prezydenta Warszawy Korwin-Mikke uzyskał niespełna 3% poparcia. Można zatem przyjąć, że i w tych będzie miał poparcie podobne. Co z resztą?</p>
<p style="text-align: justify">Wojciech Olejniczak przyjął styl kampanii Napieralskiego – chodzić i zadawać pytania. Po co? By na jesieni wiedzieć co zaproponować wyborcom. Co jeszcze? <a href="http://www.fakt.pl/Olejniczak-Nie-wypychajcie-mnie-do-Platformy-,artykuly,80818,1.html" target="_blank">Wywiad.. dla gazety Fakt</a>. Z wywiadu nie dowiadujemy się nic konkretnego, gdyż prowadzący skupił się nie na ewentualnej prezydenturze w Warszawie, a na konfliktach wewnątrz partyjnych i pogłoskach z tym związanych.</p>
<blockquote><p>Lewica odpowiada za kulturę, sport i edukację w stolicy i w tych dziedzinach odnotowują sukcesy &#8211; w ostatnim czasie przybyło kilka tysięcy miejsc w przedszkolach, wzrosła liczba wyremontowanych szkół czy kompleksów sportowych. Ja sam zresztą mam bardzo wyraźną wizję tego, jak powinna wyglądać Warszawa. Od wielu miesięcy zbieram doświadczenia w najpiękniejszych stolicach Europy &#8211; w Paryżu, Londynie, Berlinie czy Pradze, skąd zaczerpuję najlepsze wzorce.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Gratulujemy ciekawego pomysłu. Ciekawa jestem, czy gdyby pan Wojciech mógł wystartować w wyborach prezydenckich, też mówiłby o zamiarze wykorzystania doświadczeń innych krajów. Np. system opieki zdrowotnej we Francji, socjalnej w Niemczech czy też szkolnictwo w Anglii.</p>
<p style="text-align: justify">Co na to jedyna kobieta w towarzystwie? Niewiele. W sumie to, jaki ma plan i jakim prezydentem stosunkowo łatwo ocenić na podstawie dotychczasowych działań pani prezydent.</p>
<p style="text-align: justify">Poza Januszem Korwin-Mikke, który otwarcie mówi o swoich planach związanych ze stolicą, żaden z kandydatów nie dzieli się z wyborcami swoimi pomysłami. Jaka będzie kampania samorządowa? Na pewno nie obarczona katastrofą ani hasłami o końcu wojny politycznej. Społeczność lokalna oczekuje konkretnych działań na konkretnym terenie. Tu już nie wystarczą słodkie obietnice, nie poparte w żadnym miejscu sprecyzowanymi planami określającymi jak daną obietnicę zrealizować.</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Justyna Frankel</strong></p>
<p style="text-align: justify">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/30/bitwa-o-warszawe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowy Duce</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/28/duce-napieralski/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/28/duce-napieralski/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Aug 2010 19:14:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Napieralski]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[lider]]></category>
		<category><![CDATA[sondaż]]></category>
		<category><![CDATA[Waldemar Pawlak]]></category>
		<category><![CDATA[zaufanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2932</guid>
		<description><![CDATA[Liderem liderów przestał być Donald Tusk. To nie jego uważają Polacy za najbardziej wiarygodnego lidera partyjnego. Tuska zdetronizował pozbawiony, do niedawna, jakichkolwiek kolorków wizerunkowych Grzegorz Napieralski.

Z sondażu SMG/KRC zrealizowanego dla tygodnika „Newsweek” wynika, że liderowi SLD ufa obecnie aż 54% Polaków, zaś Donaldowi Tuskowi – 49%. Trzecie miejsce zajął niespodziewanie Waldemar Pawlak obdarowany zaufaniem przez [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Liderem liderów przestał być Donald Tusk. To nie jego uważają Polacy za najbardziej wiarygodnego lidera partyjnego. Tuska zdetronizował pozbawiony, do niedawna, jakichkolwiek kolorków wizerunkowych Grzegorz Napieralski.</strong></p>
<p><span id="more-2932"></span><br />
Z <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8307136,Napieralski_wyprzedzil_Tuska__Szef_SLD_liderem_zaufania.html" target="_blank">sondażu SMG/KRC zrealizowanego dla tygodnika „Newsweek”</a> wynika, że liderowi SLD ufa obecnie aż 54% Polaków, zaś Donaldowi Tuskowi – 49%. Trzecie miejsce zajął niespodziewanie Waldemar Pawlak obdarowany zaufaniem przez 33% Polaków. Lider PiS-u osiągnął ostatni wynik wśród liderów partii parlamentarnych (30%) choć, trzeba przyznać, niewiele brakuje mu do Pawlaka.</p>
<p>Nie należy bagatelizować tego rodzaju sondaży. Popularność liderów partyjnych koreluje zwykle z popularnością prowadzonych przez nich partii, choć korelacja ta zauważalna jest zwykle dopiero po jakimś czasie. Napieralski znalazł się poza tym w komfortowej sytuacji – nie uczestniczy w męczącym dla Polaków sporze polityczno-światopoglądowym toczącym się między obozem premiera i prezydenta – czyli PO i obozem samozwańczego rzecznika krzywdzonych i oszukiwanych przez rząd Jarosława Kaczyńskiego – czyli PiS-em. Może na tym ugrać całkiem smakowity kąsek poparcia politycznego</p>
<p><strong>Rafał Garpiel</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/28/duce-napieralski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Perspektywa wizerunkowa</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/27/perspektywa-wizerunkowa/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/27/perspektywa-wizerunkowa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Aug 2010 11:51:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>tomza</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[polityka wizerunkowa]]></category>
		<category><![CDATA[polityka zagraniczna]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2928</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli zasadniczym elementem ofensywy rządu w dziedzinie polskiej polityki zagranicznej ma być pokazywanie premiera w towarzystwie przywódców najważniejszych państw, nie wróży to dobrze polskiej polityce zagranicznej.
Ogólnie nie jest źle – Donald Tusk otrzymuje autentycznie prestiżowe międzynarodowe nagrody („Tusk będzie wielki”), na zdjęciach widać go w najlepszej komitywie z prezydentem Francji czy z kanclerz Niemiec, no [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Jeśli zasadniczym elementem ofensywy rządu w dziedzinie polskiej polityki zagranicznej ma być pokazywanie premiera w towarzystwie przywódców najważniejszych państw, nie wróży to dobrze polskiej polityce zagranicznej.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2928"></span>Ogólnie nie jest źle – Donald Tusk otrzymuje autentycznie prestiżowe międzynarodowe nagrody (<a href="../2010/03/22/tusk-bedzie-wielki/">„Tusk będzie wielki”</a>), na zdjęciach widać go w najlepszej komitywie z prezydentem Francji czy z kanclerz Niemiec, no i jeszcze to bezprecedensowa nowa karta w relacjach z Rosją. Nie jest źle? Mało! Tak dobrze nie było nigdy.</p>
<p style="text-align: justify;">Przy czym rzecz jasna wszystko zależy od tego, jakie się zastosuje kryteria. Bo np. według najnowszego raportu Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych rzeczywistość przedstawia się następująco:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Budowana na mocy traktatu lizbońskiego unijna dyplomacja jest w rzeczywistości MSZ starej Europy. Zdecydowana większość stanowisk należy do Francuzów, Włochów, Belgów i Niemców. Ze 115 ambasadorów UE tylko dwóch pochodzi z Europy Środkowej. Węgier reprezentuje Unię w Norwegii, Litwin w Afganistanie. Podobnie jest w centrali tzw. unijnego MSZ, gdzie ponad 90 proc. personelu stanowią obywatele starej Unii.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Czy rząd ma jakiś plan, by te niekorzystne proporcje zmienić? Nie wiadomo, nic podobnego nie komunikuje. Być może zresztą nie widzi takiej potrzeby. Bowiem czy rzeczywiście są one niekorzystne, to też kwestia oceny, więc kryteriów. Wspólna europejska dyplomacja ma być przecież w końcu właśnie europejska, a nie polska, francuska czy bułgarska. Koniec z partykularyzmami. Jeśli w to wierzyć. A na razie strategia ma wyglądać raczej w ten sposób:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Premier będzie pokazywany jako mąż stanu w towarzystwie polityków najważniejszych krajów: np. Angeli Merkel i Nicolasa Sarkozy&#8217;ego. A za krajowe problemy odpowiedzialność poniosą ministrowie</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">A więc polityka zagraniczna jako instrument już nawet nie polityki wewnętrznej, ale ściśle wizerunkowej. I to na krótką metę. Tak przynajmniej zdradził „Rzeczpospolitej” anonimowy parlamentarzysta PO. Tyle że to „Rzepa”, więc co się przejmować? Zawiść i tęsknota za IV RP.</p>
<p style="text-align: justify;">Zupełnie już bez złośliwości, to dobrze, że Donald Tusk potrafi „pokazać się” na forum międzynarodowym, że umie zagadać, wziąć pod łokieć, zażartować. Stylu uprawiania polityki i podtrzymywania kontaktów międzynarodowych nie da się dzisiaj przecenić. Dobrze, gdy jest swobodny, źle, gdy zamknięty, warunkowany resentymentem itd. W końcu Merkel, Sarkozy czy Obama też poklepują, biorą pod ramię, dowcipkują. Bez tego ani rusz, ale wyłącznie z tym też się daleko nie ujedzie, czego najlepszym dowodem znakomite relacje Aleksandra Kwaśniewskiego z sąsiadami zakończone embargiem mięsnym i porozumieniem o budowie rosyjsko-niemieckiego gazociągu północnego.</p>
<p style="text-align: justify;">Czyli co oprócz chwalebnego kumplostwa? Przydałoby się trochę stanowczości, jasnego formułowania własnych celów i inicjatywy. Do objęcia przez Polskę prezydencji w UE zostało mniej niż rok.</p>
<p style="text-align: justify;">Tymczasem mamy deklarację &#8211; nie członka rządu co prawda, ale jednak wiemy, na jakim świecie żyjemy &#8211; prezydenta Komorowskiego w sprawie jednego z aspektów polityki wschodniej. Że oczywiście stoimy na stanowisku niepodzielności terytorium Gruzji, ale:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>(&#8230;) ja nie pojadę na granicę tylko dlatego, że wymyślił to sobie prezydent Gruzji.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Te słowa, z wywiadu udzielonego przez prezydenta – znowu – „Rzeczpospolitej” zrobiły karierę i trudno się temu dziwić. Zawarta w tym zdaniu myśl jest całkiem sensowna i bez trudu dałaby się obronić. Można było wyrazić ją na multum sposobów, prezydent Komorowski wybrał jednak najgorszy – obrażając przy okazji prezydenta suwerennego państwa. Po co?! Niektórzy wytłumaczą zapewne, że by zapunktować u Putina, tego rodzaju interpretacja wydaje się jednak nieco zbyt straszna. Za to gdy przypomnimy sobie niedawną kampanię prezydencką, przypomni nam się też być może słowo lapsus.</p>
<p style="text-align: justify;">Wniosek: Donald Tusk powinien zasugerować prezydentowi milczenie również w sprawach zagranicznych. I będzie dobrze. Już jest. Przynajmniej wizerunkowo.</p>
<h5 style="text-align: justify;">Piotr Tomza</h5>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/27/perspektywa-wizerunkowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Panu Bogu świeczkę i &#8230;</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/26/panu-bogu-swieczke-i/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/26/panu-bogu-swieczke-i/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Aug 2010 22:48:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[Konferencja Episkopatu Polski]]></category>
		<category><![CDATA[krzyż]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Michalik]]></category>
		<category><![CDATA[Palikot]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2924</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli ktoś nie potrafi szybko biegać, zawsze może powiedzieć, że jest długodystansowcem i jego sposób biegania musi różnić się od tego, jaki prezentuje sprinter. A my możemy w to uwierzyć. Możemy, ale nie musimy. 
Kościół od dawna lansował tezę, iż jako instytucja ponadczasowa, inaczej reaguje na wydarzenia bieżące, niż zwykli śmiertelnicy. Ma dystans do rzeczywistości, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Jeśli ktoś nie potrafi szybko biegać, zawsze może powiedzieć, że jest długodystansowcem i jego sposób biegania musi różnić się od tego, jaki prezentuje sprinter. A my możemy w to uwierzyć. Możemy, ale nie musimy. <span id="more-2924"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">Kościół od dawna lansował tezę, iż jako instytucja ponadczasowa, inaczej reaguje na wydarzenia bieżące, niż zwykli śmiertelnicy. Ma dystans do rzeczywistości, inną perspektywę. Teza tyleż zgrabna, co wygodna. Dzięki niej Kościół może reagować na wydarzenia bieżące, ale nie musi i zawsze postępuje zgodnie ze swymi &#8220;zasadami&#8221;. Np. w sprawach o korzyści majątkowe potrafi być wyjątkowo &#8220;bieżący&#8221;, a nawet wręcz wyprzedzający, zaś tam gdzie trzeba wziąć na siebie odpowiedzialność za wydarzenia i opowiedzieć się wyraźnie za i przeciw, może być niespieszny, &#8220;ponadczasowy&#8221;. Zdumiewające, ale to właśnie Kościół nie wziął w obronę krzyża, gdy ten wyraźnie stawał się gadżetem wojennym w politycznej wojence.  To Kościół nie zabierając głosu w porę dopuścił do sytuacji takiej, jaką mamy dziś, że symbol jest radośnie bezczeszczony przez obie strony konfliktu. Lawina krytyki, jaka go za to spotkała, w końcu zmusiła &#8220;lwa do ryknięcia&#8221;.<a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Biskupi-przerwali-milczenie---stanowczy-glos-ws.-krzyza,wid,12604082,wiadomosc.html"> No i ryknął.</a></p>
<blockquote><p>Najświętszy symbol jest nadużywany. Krzyż nie jest po to, abyśmy zwyciężali w naszych drugorzędnych ludzkich ambicjach czy sprawach</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Arc. Michalik powiedział to w imieniu jednogłośnej ponoć Konferencji Episkopatu Polski. Nareszcie, chciałoby się powiedzieć. Chciałoby się, bo się nie powie, gdyż dalsza lektura oświadczenia biskupa wskazuje, jak bardzo mylili się ci, którzy liczyli na hierarchię. Przecież nie od dziś wiadomo, że polski kościół nie jest jednością. Jeszcze parę dni temu wypowiadali się biskupi tak chętnie widzący swe owieczki w prostym i łatwym do ogarnięcia schemacie ludycznego katolicyzmu, który choć coraz bardziej egzotyczny w świecie, przynosi jednak na tyle wymierne korzyści, że nikt rozsądny nie porzuci go nie posiadając równie apetycznej perspektywy. Dlatego po, wydawałoby się, jednoznacznym określeniu się bp. Michalika nastąpiło rozmycie</p>
<blockquote><p>biskupi zaapelowali, by w &#8220;sporze politycznym, którego krzyż stał się &#8216;zakładnikiem&#8217;&#8221;, oddzielić sprawę samego krzyża od słusznego postulatu upamiętnienia wszystkich ofiar smoleńskiej katastrofy godnym pomnikiem&#8221;. Jak dodali, krzyż nie powinien nigdy dzielić ani &#8220;być narzędziem dla osiągania nawet najszczytniejszych ludzkich celów&#8221;.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Przepraszam, ale o czym ks. biskup mówi? Czy ktoś prosił Konferencję Episkopatu o zdanie w sprawie słuszności, bądź nie, upamiętniania ofiar? Mam wrażenie, że nie, że wszyscy czekali na coś innego, coś bardziej leżącego w kompetencjach szanownego organu. Ale arcybiskup wie swoje</p>
<blockquote><p>To jest nasz apel, żeby jednak znaleźli się ludzie dobrej woli nawet na szczytach naszego życia publicznego, społecznego, politycznego, elit intelektualnych, żeby problem upamiętnienia właściwego ofiar smoleńskich znalazł miejsce</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Po pierwsze, na jakiej podstawie biskup Michalik twierdzi, że nie znaleźli się ludzie, którzy chcą uczcić pamięć zmarłych? Że dopiero &#8221; żeby się znaleźli&#8221;? Od co najmniej tygodnia wiemy, że budowany jest pomnik na Powązkach. Biskupowi umknęło? Po drugie czemu ma służyć kolejny wywód</p>
<blockquote><p>z jednej strony jest dobra wola ludzi, którzy mają obawy zbudowane na doświadczeniu ostatnich dziesiątków lat, że krzyż jest, według nich, eliminowany z życia publicznego, a z drugiej strony są wyzwolone emocje, które prowadzą do zelżenia krzyża. Podkreślił też, że nie wolno wykorzystywać okazji, aby ranić uczucia innych ludzi, dla których krzyż jest rzeczą świętą.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Jeśli umiem czytać, tak poprowadzony podział jednoznacznie wskazuje, że Kościół opowiedział się po stronie &#8220;obrońców krzyża&#8221;, czyli jednej ze stron politycznego konfliktu. Jego wola i prawo. Tylko, czy Kościół jest gotów ponieść konsekwencje swojego wyboru?  Bo takie konsekwencje będą. Już są widoczne gołym okiem.</p>
<blockquote><p>szkoda, że ta sytuacja nie została wykorzystana do tego, by pozycję Kościoła przy tej okazji odbudować &#8211; powiedział. &#8211; Bo jeśli ktoś tak naprawdę bardzo traci, to traci niestety Kościół &#8211; podkreślił rzecznik rządu.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Znaleźli się i tacy, którzy <a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Czekalismy-na-glos-biskupow%3B-Kosciol-stracil-ostatnia-szanse,wid,12604305,wiadomosc.html?ticaid=1ac50&amp;_ticrsn=5">powiedzieli wprost. </a></p>
<blockquote><p>obecnie &#8220;mamy do czynienia z politycznym wykorzystywaniem przez PiS i środowiska radykalne krzyża&#8221;. &#8211; I w tej kwestii Kościół miał się wypowiedzieć &#8211; zauważył. &#8211; Dziwię się, że zawartego porozumienia pomiędzy harcerzami, Pałacem Prezydenckim i metropolią warszawską Kościół nie chce uszanować &#8211; powiedział poseł.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Pan poseł i tak jest łagodny. Mam wrażenie, że poseł<a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Palikot-skreca-na-lewo---wywola-lawine-laicyzacji,wid,12602808,wiadomosc.html"> Palikot będzie mniej delikatny</a></p>
<blockquote><p>Nowoczesna Polska wydaje się łączyć w sobie cechy liberalizmu ekonomicznego i charakterystycznego dla lewicy antyklerykalizmu. Wygląda na to, że na polskiej scenie politycznej zostanie zagospodarowana nisza, która do tej pory leżała odłogiem, a imię jej laicka prawica.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify">Nie trzeba będzie, jak myślę, długo czekać byśmy usłyszeli z ambon utyskiwania na szerzącą się laicyzację i niechętny stosunek rządzących do Kościoła.  Znów będzie on przybierał pozy uciśnionej niewinności, bez przyczyny cierpiącej &#8220;prześladowania&#8221;. Aż chciałoby się przytoczyć słowa Chrystusa o służbie dla dwóch panów. Jeshua twierdził, że nie można służyć jednocześnie Bogu i Rydzykowi. A nasi biskupi jednak próbują&#8230;</p>
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify"><strong>Jerzy Łukaszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/26/panu-bogu-swieczke-i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A co to ja miałem…</title>
		<link>http://spindoktorzy.pl/2010/08/25/a-co-to-ja-mialem%e2%80%a6/</link>
		<comments>http://spindoktorzy.pl/2010/08/25/a-co-to-ja-mialem%e2%80%a6/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Aug 2010 07:18:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ponad]]></category>
		<category><![CDATA[Prasolans]]></category>
		<category><![CDATA[TeleLans]]></category>
		<category><![CDATA[Błaszczak]]></category>
		<category><![CDATA[Dera]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Kluzik Rostkowska]]></category>
		<category><![CDATA[marketing polityczny]]></category>
		<category><![CDATA[Migalski]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Poncyliusz]]></category>
		<category><![CDATA[strategia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://spindoktorzy.pl/?p=2915</guid>
		<description><![CDATA[Marek Migalski, jak sam pisał, chciał wywołać dyskusję na forum wewnątrzpartyjnym. Jako, że członkiem partii nie jest i na forum rozmawiać nie może, ową dyskusję rozbudzić miał list otwarty do prezesa PiS. Dyskusja jest, jednakże nie taka jaką chciał wzbudzić Migalski. Miało zagrzmieć, nie zagrzmiało.

Dyskusja rozpoczęła się w Internecie – wśród internautów, politycznych blogerów i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify"><strong>Marek Migalski, jak sam pisał, chciał wywołać dyskusję na forum wewnątrzpartyjnym. Jako, że członkiem partii nie jest i na forum rozmawiać nie może, ową dyskusję rozbudzić miał list otwarty do prezesa PiS. Dyskusja jest, jednakże nie taka jaką chciał wzbudzić Migalski. Miało zagrzmieć, nie zagrzmiało.<br />
</strong></p>
<p style="text-align: justify"><strong><span id="more-2915"></span></strong>Dyskusja rozpoczęła się w Internecie – wśród internautów, politycznych blogerów i komentatorów politycznej rzeczywistości. Nie omieszkały tej kwestii podjąć również media. Wprawdzie stworzenie wielkiej sensacji nie udało się, ale przynajmniej poznaliśmy opinie kolegów Migalskiego.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Niedobrze, że Marek sformułował tego rodzaju list otwarty. Wbrew swoim intencjom dał naszym politycznym przeciwnikom mocny pretekst do kolejnych ataków na PiS.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify"><a href="http://www.rp.pl/artykul/526348-Te-wybory-mozna-bylo-wygrac-.html" target="_blank">Zbigniew Ziobro wierzy w szczere intencje Migalskiego</a>. Jednak czy szczere one były? – warto się nad tym bardziej zastanowić. Przecież nie chcemy przyjąć, iż Marek Migalski jest niespełna rozumu myśląc, że może krytykować samego prezesa w przekonaniu, że przeciwnicy tego nie wykorzystają.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Nie podzielam jego opinii co do strategii kampanii prezydenckiej. Sądzę, że gdyby była inna, Jarosław Kaczyński byłby dziś prezydentem.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Tu raczej już nie ma sensu uprawiać ‘gybologii’. Ale patrząc obiektywnie – wraz ze wzrostem agresywności w słowach Jarosława Kaczyńskiego maleje poparcie dla jego partii. Skąd zatem przypuszczenie Ziobry?</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Jarosław Kaczyński w dniu ogłoszenia wyniku wyborów, gdy gratulował Bronisławowi Komorowskiemu zwycięstwa, zapowiedział dążenie do ustalenia odpowiedzialności moralnej, politycznej i prawnej za katastrofę smoleńską.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Ten sam człowiek sam wysunął propozycję, aby kwestie związane z katastrofą ‘zawiesić’ na czas kampanii. Nie może mieć zatem pretensji do innych, że albo go nie posłuchali, albo posłuchali i tak jak sam prezes o katastrofie nie mówili.</p>
<p style="text-align: justify">Inaczej na wypowiedź Migalskiego zapatrują się ‘twarze kampanii wyborczej’ Jarosława Kaczyńskiego. Zarówno J<a href="http://www.tvn24.pl/12690,1670658,0,1,wspieraja-migalskiego-chca-debaty-w-pis_ie,wiadomosc.html" target="_blank">aonna Kluzik-Rostkowska jak i Paweł Poncyliusz</a> popierają spostrzeżenia europosła.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Władze partii muszą zdecydować, która metoda uprawiania polityki jest bardziej skuteczna. Są w tej partii tacy jak ja, którzy uważają, że sukces można osiągnąć łagodniejszym tonem.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Ja widzę sprzeczność. Może nie tyle poglądów, co drogi jaka prowadzi do osiągnięcia stawianych przez partię celów.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Pojawiały się sugestie po kampanii wyborczej, że ta grupa, która tę kampanię prowadziła na pierwszej linii frontu &#8211; mówię tutaj o Pawle Poncyljuszu, Elżbiecie Jakubiak, Pawle Kowalu, Marku Migalskim, o sobie &#8211; że my zniknęliśmy ze sceny politycznej. Prawda jest zupełnie prozaiczna &#8211; większość z nas ma po prostu całkiem spore rodziny i małe dzieci i wszyscy wyjechaliśmy na wakacje. Wrócimy do polityki, wrócimy do debaty po pierwszym września, kiedy nasze dzieci pójdą do szkoły.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Całkiem dobre wytłumaczenie. Jak to się ma do rzeczywistości to już inna kwestia. Jednakże, jeśli są w partii osoby, które uważają, że prezes powinien zmienić taktykę to osobiście widzę dwa rozwiązania – zmiana prezesa lub założenie własnej partii. Pierwsze jest absurdalne, gdyż większa część działaczy partyjnych jest lojalna wobec prezesa, a samo PiS, bez Kaczyńskiego na pierwszej linii nie będzie już tą samą partią. Drugie jest ryzykowne. Większość z tych, którzy popierają program partii, ale nie działania prezesa, nie ma na tyle wiary we własne siły, a przede wszystkim odwagi,  by zacząć działać po swojemu. Nawet jeśli to ‘po swojemu’ miałoby gwarantować sukces nowej partii.</p>
<p style="text-align: justify">A co na to sam krytykowany? Kaczyński nie wypowiada się w tej kwestii, od tego ma ‘swoich’. <a href="http://wyborcza.pl/Polityka/1,103835,8285719,Kaczynski_nie_odpowie_na_list__komentatora__Migalskiego.html" target="_blank">Błaszczak uważa</a>, że:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Mamy do czynienia z błędną analizą pana Migalskiego, która pozostawia wiele do życzenia. Nie należy się spodziewać, aby prezes PiS odpowiadał na tego rodzaju list, bowiem w Polsce nie ma zwyczaju, aby lider partii politycznej korespondował z komentatorami politycznymi.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">W sumie można przyjąć, że są to słowa samego prezesa, gdyż nie słyszymy żadnych argumentów popierających założenia błędnej analizy. Faktem jest natomiast, że prezes cieszy się wieloma przywilejami, zatem także tym, że odpowiadać na jakiekolwiek zarzuty nie musi – co zresztą nie raz udowodnił.</p>
<p style="text-align: justify">Również <a href="http://wyborcza.pl/Polityka/1,103835,8285719,Kaczynski_nie_odpowie_na_list__komentatora__Migalskiego.html" target="_blank">poseł Dera nie podziela zdania Migalskiego</a></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify">Ten list był zupełnie niepotrzebny. Jeżeli Marek Migalski chce rozmawiać na temat zmian w partii, to powinien najpierw wstąpić do PiS, a nie na forum publicznym rozmawiać o sprawach, które dotyczą spraw wewnętrznych partii. Tak politycy nie powinni robić i takie zachowanie mi się nie podoba.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify">Tu słuszności wypowiedzi trudno odmówić. List został ‘wysłany’ nie tak jak powinien, Migalski nie jest członkiem PiS. Jednakże jego krytyka nie dotyczyła tylko i wyłącznie spraw wewnętrznych partii. Krytyka dotyczyła działań prezesa, które nie tylko w ocenie Migalskiego (patrz: malejące poparcie dla PiS w różnych sondażach) nie prowadzą do niczego dobrego.</p>
<p style="text-align: justify">Jednym słowem list Migalskiego nie wywołał dyskusji, o jakiej autor myślał. Z drugiej strony i sam Migalski nie odniósł się do komentarzy na swoim blogu, nie podjął dyskusji w ogóle. Wychodzi na to, że Migalski rzucił kamieniem tylko po to, by sprawdzić jak daleko poleci. No to poleciał kamyk, uderzył o ziemię i nikt ani tego dobrze nie zobaczył, ani nie usłyszał.</p>
<p style="text-align: justify">Migalski kolejny raz pojawił się i zniknął. Nie było echa, nie było rozgłosu. Prezes nad bystrość i błyskotliwość członków swojej partii stawia lojalność. Lojalności w tym nie ma. Pozostaje wierzyć, że jest zdrowy rozsądek. Być może jednak uda się zebrać tych, którzy inaczej widzą politykę prawicowej partii i pojawi się kolejna alternatywa. Może pojawi się możliwość, by oddać głos na PiS, ale przeciwko agresywnej polityce Kaczyńskiego; nikt nie będzie mówił &#8220;musiałem zagłosować na PO&#8221;. Przecież nikt nas do niczego nie zmusza &#8211; ani głosowania na partię, której nie popieramy, ani do popierania działań niezgodnych z naszym sumieniem.</p>
<p style="text-align: justify">
<p><strong>Justyna Frankel</strong></p>
<p style="text-align: justify">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://spindoktorzy.pl/2010/08/25/a-co-to-ja-mialem%e2%80%a6/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Dynamic page generated in 0.709 seconds. -->
<!-- Cached page generated by WP-Super-Cache on 2010-09-06 14:36:36 -->
