Ludzie (PiS-u) listy piszą

Tagi: , , , , ,

Ludzie (PiS-u) listy piszą http://www.philatelicdatabase.com/wp-content/uploads/2009/02/1933-airmail-letter-china-reverse.jpg

Moda na listy, adresowane do niektórych a kierowane do wszystkich, jest w PiS-ie na tyle utrwalona, że z konwencji tej postanowił skorzystać nawet sam prezes Kaczyński. Jego list został, zgodnie z obowiązującą konwencją, upubliczniony. Co ciekawego w nim odnajdujemy?

Nic. Tzn. nic przy założeniu, że ciekawe jest to, co nowe; w liście tym nie na niczego, ale to niczego nowego.

Zaczyna się od słów:

Szanowni Państwo
Szanowna Pani/Droga Koleżanko
Szanowny Panie/Drogi Kolego

Dalej Jarosław Kaczyński przechodzi do wymieniania wydarzeń, które świadczą – w jego mniemaniu – o nagonce mediów na Prawo i Sprawiedliwość.

Gdy spojrzymy na przeszło dziewięcioletnie dzieje Prawa i Sprawiedliwości, możemy łatwo zauważyć pewną prawidłowość.

Jaką? Media rzucały kłody pod nogi PiS-u gdy partia powstała, gdy weszła do sejmu, gdy Lech Kaczyński został prezydentem Warszawy, gdy doszło do exodusu części dysydentów z partii, gdy Paweł Poncyliusz a później Marek Migalski wypowiadali słowa nieprzyjemne dla ucha prezesa PiS-u, słowem – w każdym momencie, gdy – w mniemaniu Kaczyńskiego – partia odnosiła lub mogła odnosić sukces, ktoś zaczynał ją atakować.

Za prowokację zaprojektowaną jako narzędzie zwalczania PiS-u, uznał Kaczyński ostatnie działania Marka Migalskiego a także nieodpowiednio, zdaniem Kaczyńskiego, prowadzone sondaże poparcia i przypisywanie prezesowi PiS-u wsparcia obrońców krzyża pod Pałacem Prezydenckim. Wnosił równocześnie, by wszyscy poważniej potraktowali „sprawę Smoleńską” oraz godnie uczcili prezydenta Lecha Kaczyńskiego i inne ofiary katastrofy.

Jarosław Kaczyński pokusił się ponadto o diagnozę stanu rozwoju gospodarczego Polski w porównaniu do Chin, Indii, Brazylii, Rosji czy Turcji, która to diagnoza nie miała najmniejszej wartości merytorycznej, budziła jednak silnie nasycone emocjami nadzieje na boom gospodarczy Polski. Starał się bowiem dowodzić, że podstawowym bodźcem stymulującym dobrobyt jest przyrost naturalny.

W ostatniej części listu znalazł się apel:

Polską nie mogą dłużej rządzić ludzie, których jedynym celem jest pilnowanie interesów establishmentu i którzy są jednocześnie głęboko przekonani, że w naszym kraju nic tak naprawdę zmienić się nie da.

To co jednak najważniejsze, list ten nie był, podkreślam – nie był listem kierowanym faktycznie do członków PiS-u. Jest to absolutnie oczywiste, ponieważ każde zawarte w nim zdanie należy, dla gorliwych wyznawców Jarosława Kaczyńskiego, do katalogu oczywistych oczywistości. List jest więc kierowany do potencjalnych wyborców. Ma na celu unaocznienie spisku medialnego ukierunkowanego na niszczenie Prawa i Sprawiedliwości, w którym to spisku wziął ostatnio aktywny udział niejaki Marek Migalski, były współpracownik PIS-u. Mamy więc w tym miejscu do czynienia z klasycznym artefaktem z zakresu propagandy politycznej, listem, w którego tle mamy dwie kategorie odbiorców – prawdziwą, szeroką i ogólnospołeczną oraz pozorowaną – ograniczoną do członków PiS-u.

Nie wnikajmy w tym miejscu w interpretacje zarzutów Kaczyńskiego. Wystarczy powiedzieć, że w niektórych kwestiach ma bez wątpienia rację, w innych zaś przesadza i dramatyzuje. Każdy jednak wie, że przekonywanie przekonanych i informowanie poinformowanych nie ma sensu, głęboki sens ma natomiast propaganda polityczna, o tym także wie każdy, Jarosław Kaczyński też.

Rafał Garpiel

  • Share/Bookmark

Jeden komentarz do “Ludzie (PiS-u) listy piszą”

  1. Łukasz Sikora

    Nie jestem fanem PiS-u jednak chciałbym mieć w kraju w którym żyję, silną i merytorycznie sprawną opozycje. Obecnie jednak nie ma co na to liczyć. Szkoda.

Skomentuj