Głupia krowa i śniadki
Tagi: Krzywonos, marketing polityczny, premier, prezydent, rocznica, Śniadek, Solidarność, Wałęsa
Archiwum domowe autora
Zdumiewające, ile ciekawych rzeczy można znaleźć w domowym archiwum. Znalazłem mnóstwo druków, ulotek, podziemnych gazetek, kopert ze stemplami wyrabianymi podczas strajku z byle czego. I nazwiska, nazwiska, nazwiska. Gwoli prawdy historycznej, niektórych nazwisk nie znalazłem. I patrząc na rocznicowe obchody „Solidarności”, to mnie zdumiało najbardziej.
Widząc reakcje przedstawicieli związku noszącego tamtą, historyczną nazwę, słuchając przemówienia prezesa PiS, nie mogłem się nadziwić, jak to się stało, że historia przegapiła skok Jarosława Kaczyńskiego przez płot stoczni i wiodącą rolę jego brata w wypracowaniu porozumień sierpniowych. No cóż, kronikarze to też ludzie, popełniają błędy. Prezes na szczęście, pisze nową wersję historii i trzeba przyznać, idzie mu to całkiem nieźle. Burnyje appadismiendy prechadiaszczyje w owacju, wsie wstajut.
Politycy obecni na obchodach mieli różne role i wszyscy zagrali je bardzo dobrze. Prezydent, który mimo łatwego do przewidzenia ostracyzmu przemówił miękko i zachęcająco, choć może niekoniecznie dostosował treść i ton do słuchaczy. Premier, który pokazał, że tak jak kiedyś nie bał się narazić na zomowskie pałki ( w odróżnieniu od niektórych), tak i dziś potrafi wejść do „jaskini lwa” i powiedzieć, to co myśli. Każdy z nich miał do zyskania co innego i u kogo innego, więc wszystko przebiegło zgodnie z oczekiwaniami. Nawet poseł PiS Jaworski, który skomentował wystąpienie pani Krzywonos treściwą recenzją „głupia krowa”, wpisał się idealnie w model nowej kultury a la Żoliborz, zyskując ileś tam punktów u prezesa, o ile ten w ogóle to zarejestrował wpatrzony w rozanielone oczy kombatantki Szczypińskiej. To wszystko jest stosunkowo łatwe do zrozumienia. Był jednak na sali ktoś, czyjego zachowania, szczerze mówiąc nie rozumiem. To Janusz Śniadek. Przewodniczący związku zawodowego. Przynajmniej póki co.
Było dotąd niepisana zasadą i ogólnie przyjętym zwyczajem, że gospodarz nie zaprasza gości po to, by ich obrażać. No, chyba, że cham i prostak. Gospodarz może wojować ze swoimi znajomymi przez 364 dni w roku, ale kiedy zaprasza ich na urodziny, powinien odstawić strzelbę do kąta. Ryzykuje bowiem, że następny jubileusz odbędzie się w znacznie pomniejszonym składzie. Tymczasem pan Śniadek zastosował inny zwyczaj.
związek chciał podczas rocznicy podkreślić to, że elity coraz bardziej oddalają się od etosu Solidarności.
Pięknie. Chciał i zrobił. Powinien to zrobić. Jednak nie w tym jednym jedynym dniu. Bo ten dzień powinien być wspomnieniem po najpiękniejszej rzeczy, jaka się kiedykolwiek w tym kraju wydarzyła, a co zapamiętał premier.
Wtedy[...]niezależnie od tego, czy ktoś był bezpartyjny, czy w PZPR, głęboko wierzący, czy był ateistą, czy miał poglądy konserwatywne, czy był anarchistą z przekonania, czy był góralem, Kaszubą, czy pochodził ze Śląska, wszyscy bez wyjątku, którzy mieli w sobie to elementarne poczucie odpowiedzialności za ojczyznę i to elementarne poczucie przyzwoitości, uczestniczyli w tym wielkim święcie stając się z godziny na godzinę lepszymi.
Pan Śniadek ma prawo tego uczucia nie pamiętać, choć niejedno mogłaby mu wyjaśnić żona, współtworząca wówczas oświatową Solidarność, ale powinien o nim wiedzieć i w takim dniu je uszanować. Nie uszanował, stawiając tym samym znak zapytania przy twierdzeniu o kontynuacji solidarnościowej tradycji. Komentując słowa pani Henryki Krzywonos pokazał całą swą małość i mizerię charakteru.
Mam wrażenie, że ona przychodzi na te uroczystości, żeby zwrócić na siebie uwagę – mówił o Henryce Krzywonos Janusz Śniadek, [...] pani Krzywonos opowiedziała się bardziej po stronie tych elit.
Po którejkolwiek stronie, prawdziwej bądź wyimaginowanej, opowiedziałaby się pani Krzywonos, to tacy ludzie, jak pan Śniadek winni do końca życia pamiętać, że są tym kim są tylko dlatego, że w pewnym momencie i w pewnym miejscu, znalazł się ktoś taki jak ta kobieta. Bez niej i Wałęsa nie byłby Wałęsą, a cóż mówić o tłumach dzisiejszych śniadków. Mali ludzie nie wywalczą wielkich rzeczy.
Pomijając wszystkie te moralno historyczne zgrzyty, zastanawiałem się, co chciał poprzez swoja postawę osiągnąć pan Śniadek? Jest szefem związku zawodowego i bierze pieniądze za to, że dba o interes swoich członków. Byłoby więc zrozumiałe, gdyby usiłował żyć w zgodzie ze wszystkimi możliwymi siłami politycznymi w kraju. Przychylne spojrzenie polityków różnych opcji niewątpliwie pomogłoby mu załatwić niejedną sprawę bez angażowania palaczy opon. Może to i trochę cyniczne, ale tak zachowują się związki na całym świecie i dlatego potrafią na telefon załatwiać to, czego u nas nie dokonają zastępy Guzikiewiczów. Jeśli pan Śniadek nie jest świadom tak oczywistych rzeczy, to nie powinien być szefem związku. Jeśli jest, a mimo to robi coś dokładnie odwrotnego, to nie powinien nim być tym bardziej. Nie wiem, czy ta prawda ma szanse dotrzeć do członków związku, ale w ich najlepiej pojętym interesie jest, by dotarła jak najszybciej. Pan Śniadek, który postawił wszystko na jedną polityczną kartę, kartę przegraną, kartę, która w dającej się przewidzieć perspektywie nie będzie miała decydującego wpływu na to, co się będzie w kraju działo, także w sferze praw pracowniczych, jest ewidentnym sabotażystą działającym przeciw własnemu związkowi. Tak można sobie zapracować na miejsce na liście wyborczej jednej partii, a nie na szacunek członków związany z efektami związkowej pracy. Tyle, że na tę listę pan Śniadek też się spóźnił. Jak wszędzie.
A tak poza wszystkim to sądzę, że rocznica podpisania porozumień sierpniowych powinna być świętem organizowanym przez władze państwowe, a nie związek zawodowy. To jest święto wolnej Polski, która wtedy się rodziła i zawężanie jego znaczenia do jednego tylko aspektu, jest zwyczajnym fałszowaniem historii.
To były najpiękniejsze chwile w życiu wielu ludzi i wszyscy oni mają prawo ich wspominania.
to nie była wspólnota celów jednego związku zawodowego, jednej grupy zawodowej, kogoś silniejszego. – Wszyscy wiedzieli, że na pierwszym krajowym zjeździe spotyka się reprezentacja narodu, która podjęła wielki wysiłek walki o wolność i niepodległość dla wszystkich bez wyjątku Polaków, a nie dla jednej grupy, przeciwko drugiej grupie
Jerzy Łukaszewski

Dobre
Good day! This is my 1st comment here so I just wanted to give a quick shout out and tell you I genuinely enjoy reading through your blog posts. Can you suggest any other blogs/websites/forums that go over the same topics? Appreciate it!