Bitwa o Warszawę
Tagi: Hanna Gronkiewicz-Waltz, Janusz Korwin-Mikke, JKM, kampania wyborcza, marketing polityczny, Paweł Piskorski, prezydent Warszawy, Warszawa, Wojciech Olejniczak
http://www.regioset.pl/foto/1393_wawa_warszawa.jpg
Gotowi do biegu, start! I wystartowali z bloków. Na zwycięzcę czeka nagroda – fotel prezydenta Warszawy. W wyścigu udział wezmą – Hanna Gronkiewicz-Waltz, Janusz Korwin-Mikke, Paweł Poncyliusz, Marek Borowski, Wojciech Olejniczak i Paweł Piskorski. Czy wygrana zależy od pomysłu na stolicę?
Niekoniecznie, ale warto przyjrzeć się owym pomysłom.
Janusz Korwin-Mikke proponuje np. likwidację tramwajów i pasów dla autobusów oraz ograniczenie zatrudnienia w administracji samorządowej. Jak jeszcze drugi pomysł jest godny poklasku (choć gdzieś już to słyszeliśmy), to drugi powinien budzić wątpliwości. Z jednej strony zmotoryzowani kierowcy, z drugiej autobusy pełne wyborców, którzy własnego środka transportu nie posiadają. Korwin-Mikke postawił na tych pierwszych. Bo Warszawa za mało zakorkowana jest, zamiast propagować bardziej ekologiczną komunikację miejską lepiej zachęcić do przeciskania się przez miasto własnym samochodem.
Zatrzymajmy się przez chwilę przy temacie motoryzacji i Janusza Korwin-Mikke. Coś musi być na rzeczy, gdyż przy okazji kampanii prezydenckiej Korwin-Mikke przekonywał, że jazda samochodem w dzień, przy włączonych światłach powoduje tylko zwiększone zużycie paliwa. Oczywiście można zaprzeczyć i przyjąć, iż taka np. Holandia likwidując nakaz z uwagi na fakt, że wypadkowość się nie zmniejsza, a rośnie zużycie paliwa nie wiedziała co czyni. Jednakże, kiedy w tym samym wystąpieniu Korwin-Mikke uważa, iż w celu zwiększenia zużycia paliwa stawiane są radary przy drogach to już się zaczynam zastanawiać, jaką logiką kierował się pan Janusz. Oczywiście, że kierowca jadąc 100km/h przy ograniczeniu do 70km/h zwolni przed radarem i więcej spali paliwa rozpędzając auto za radarem do poprzedniej prędkości. Idąc logiką polityka to należałoby zlikwidować wszelkie ograniczenia prędkości i byłoby po kłopocie.
W poprzednich wyborach na prezydenta Warszawy Korwin-Mikke uzyskał niespełna 3% poparcia. Można zatem przyjąć, że i w tych będzie miał poparcie podobne. Co z resztą?
Wojciech Olejniczak przyjął styl kampanii Napieralskiego – chodzić i zadawać pytania. Po co? By na jesieni wiedzieć co zaproponować wyborcom. Co jeszcze? Wywiad.. dla gazety Fakt. Z wywiadu nie dowiadujemy się nic konkretnego, gdyż prowadzący skupił się nie na ewentualnej prezydenturze w Warszawie, a na konfliktach wewnątrz partyjnych i pogłoskach z tym związanych.
Lewica odpowiada za kulturę, sport i edukację w stolicy i w tych dziedzinach odnotowują sukcesy – w ostatnim czasie przybyło kilka tysięcy miejsc w przedszkolach, wzrosła liczba wyremontowanych szkół czy kompleksów sportowych. Ja sam zresztą mam bardzo wyraźną wizję tego, jak powinna wyglądać Warszawa. Od wielu miesięcy zbieram doświadczenia w najpiękniejszych stolicach Europy – w Paryżu, Londynie, Berlinie czy Pradze, skąd zaczerpuję najlepsze wzorce.
Gratulujemy ciekawego pomysłu. Ciekawa jestem, czy gdyby pan Wojciech mógł wystartować w wyborach prezydenckich, też mówiłby o zamiarze wykorzystania doświadczeń innych krajów. Np. system opieki zdrowotnej we Francji, socjalnej w Niemczech czy też szkolnictwo w Anglii.
Co na to jedyna kobieta w towarzystwie? Niewiele. W sumie to, jaki ma plan i jakim prezydentem stosunkowo łatwo ocenić na podstawie dotychczasowych działań pani prezydent.
Poza Januszem Korwin-Mikke, który otwarcie mówi o swoich planach związanych ze stolicą, żaden z kandydatów nie dzieli się z wyborcami swoimi pomysłami. Jaka będzie kampania samorządowa? Na pewno nie obarczona katastrofą ani hasłami o końcu wojny politycznej. Społeczność lokalna oczekuje konkretnych działań na konkretnym terenie. Tu już nie wystarczą słodkie obietnice, nie poparte w żadnym miejscu sprecyzowanymi planami określającymi jak daną obietnicę zrealizować.
Justyna Frankel
