Koszula i ciało

Tagi: , , , , , ,

Koszula i ciało fot. Jerzy Łukaszewski

Problemem współczesnej komunikacji politycznej (i nie tylko) jest to, że coraz mniejszą uwagę zwracamy na to , co się mówi, a coraz większą na to, jak. Pół biedy, gdy dotyczy to tzw. wielkiej polityki, gdzie komunikacja z konieczności odbywa się na wysokim stopniu uogólniania spraw. Gorzej, jeśli to schodzi na dół.

To, że nikt tak naprawdę nie potrafi powtórzyć, o co chodzi panu Palikotowi, to już norma. Wszyscy z zacięciem godnym lepszej sprawy obserwują, jakie miny robił i jak miał zawiązany krawat w trakcie wygłaszania swoich kolejnych oświadczeń.  Żałosne to, ale nic na to nie poradzimy. Widocznie meritum jest zbyt trudne dla obserwatorów. List pana Migalskiego doznał podobnego losu. Z komentarzy dowiedzieliśmy się sporo o Migalskim, ad meritum właściwie nic. Konkret to nie jest to, co politycy i komentatorzy polityczni lubią najbardziej. Przez litość nie powiem, dlaczego. Sęk jednak w tym, że nadchodzą wybory samorządowe i wszystkie działające w kraju siły polityczne przygotowują się do nich. Jak? No właśnie.  Zupełnym przypadkiem trafiłem na stronę posła Z. Kozaka z PiS, który omawia sprawę kandydata  tej partii na stanowisko prezydenta Gdyni.

Wystawianie dziś kandydata przeciw Wojciechowi Szczurkowi jest niewątpliwie bardziej elementem humorystycznym kampanii, niż czymś, co można potraktować serio. Prezydent Gdyni to całkowicie osobne zjawisko na polskiej scenie politycznej. Człowiek, który dwukrotnie wygrywał wybory w mieście, ustanawiając rekord Polski głosów „za” – ponad 86%.  Ewenement na skalę nie tylko polską. Sama Gdynia też jest miastem dość szczególnym.  Przy tylu inwestycjach, jakie mają w niej miejsce, niektórych zaskakuje fakt, że w rankingu najbardziej zadłużonych miast jej… nie ma. Nie figuruje. Częściowo ten fakt można tłumaczyć tym, że miasto jest jednym z najlepszych „dojarzy”, jeśli uznać UE za dojną krowę i to od czasów zanim Polska stała się jej członkiem. Rok przed polską akcesją uradowana „krowa” przyznała Gdyni honorową flagę i tytuł Miasta Europejskiego. Tym szlakiem miasto idzie konsekwentnie, „co widać, słychać i czuć”. W Radzie Miasta partie polityczne albo zostały zmarginalizowane, albo wręcz przestały istnieć. W powszechnej opinii, to jedna z tajemnic sukcesu Gdyni.

Co robią w tej sytuacji partie polityczne, które wszak nie wyobrażają sobie wyborów samorządowych bez swojego w nich udziału? Gdyński SLD za przyczyną byłego posła Różańskiego usiłuje podnieść się z kolan, na razie bez szczególnych sukcesów. PO patrząc na poczynania prezydenta Szczurka być może po raz kolejny nie wystawi swojego kandydata słusznie rozumując, że szanse na wygranie miałby tylko ktoś od niego  lepszy, a skąd niby go wziąć?

Nie poddaje się za to PiS.  No i dobrze, jego to niezbywalne prawo. Tyle, że… Przy okazji dowiadujemy się, że partia ta nie jest wcale takim monolitem, jak się zwykło sądzić. Dyscyplina, którą widać w sejmie, w terenie jakby mniej obowiązuje. Wystarczy poczytać komentarze pod notatką na stronie posła Kozaka. Nie chcę się do nich odnosić, bo mówią same za siebie. Pozwolę sobie tylko zwrócić uwagę na wypowiedź posłanki Szczypińskiej, a szczególnie jej argumentację, jaką wspiera wskazywaną przez siebie kandydatkę.

Szczypińska zachwalała Stanulewicz, podkreślając, że byłoby dobrze, gdyby partię reprezentowała kobieta. – Katarzyna dobrze reprezentuje PiS, zdobyła doświadczenie w pracy samorządowej, jest kreatywna i dba o dobry wizerunek partii – mówiła szefowa okręgu.

Bezmyślne przeniesienie politycznej kalki z sejmu na wybory municypalne obnaża kompletny brak kwalifikacji pani Szczypińskiej do sprawowania funkcji jakichkolwiek. Tymczasem jest ona szefową okręgu partii. Jeśli pani posłanka naprawdę sądzi, że w takich wyborach płeć ma znaczenie, to znaczy, że pan Szczurek może spać spokojnie. Nawiasem mówiąc jego poprzedniczką była właśnie kobieta, ale została prezydentem miasta dlatego, że miała pomysł, co z tym miastem zrobić i  pamięć o niej jest do dziś żywa wśród mieszkańców, a nie dlatego, że była sympatyczną kobietą (co skądinąd było prawdą).

Druga część rekomendacji to już kompletna kompromitacja. Miasto przyzwyczaiło się do konkretnych poczynań władz, do tego, że zmienia się z roku na rok, że widać myśl, rozmach i wizję. Tymczasem pani Szczypińska zachwala swoją kandydatkę mówiąc, że ta … dba o dobry wizerunek partii! Pani posłanko! A kogo to obchodzi?! Przecież to jest antyrekomendacja! Miastu potrzebny jest ktoś,  kto będzie dbał  O NIE, a nie o wizerunek swojej partii. Takich „dbających” mamy pełny sejm. I wystarczy. Dziwne, że pani posłanka nie wyciągnęła wniosków z wyborów do europarlamentu, w których obie zalecane przez prezesa Kaczyńskiego panie (w tym ona sama) przerżnęły wybory sromotnie, a zwyciężył o wiele lepiej na Pomorzu postrzegany poseł Cymański.  Nie zawsze rekomendacja znanego polityka, szczególnie w takim stylu, odnosi pozytywny skutek.  Obawiam się jednak, że wielu jest polityków, którzy magiel na Wiejskiej zaczęli uważać za realną rzeczywistość i kiedy znajdą się gdzie indziej, nie potrafią już zmienić ani myślenia, ani języka. Tę obcość już czuć mocno, a sądzę, że z czasem ten efekt jeszcze się wzmocni.

Jerzy Łukaszewski

P.S. Fotografia przedstawia pomnik księdza S. Zawackiego, byłego proboszcza z Gdyni – Orłowa.  W zbiórce funduszy na jego budowę bardzo aktywne były osoby niewierzące i paru innowierców. Nawet przez chwilę nikt nie kwestionował zasadności upamiętnienia tego księdza pomnikiem. Jak Państwo sądzicie, dlaczego?

  • Share/Bookmark

Jeden komentarz do “Koszula i ciało”

  1. Ksiegozbiory stanowia swiatowe scheda kultury, ale z racji na ograniczone dyspozycja szybkiego dostepu az do ksiazek znajdujacych sie w roznych bibliotekach, natomiast kiedy niekiedy sposrod racji na odrzut sila powszechnego dostepu do dziel o wartosci historycznej, podjeto procedura digitalizacji ksiazek. w srodku pomoca nie bez przyczyny do tego celu skonstruowanych skanerow digitalizacji poddawane sa cale ksiegozbiory. Inicjowane sa kolejne projekty takie na sposob swiatowa uporzadkowany ksiegozbior Cyfrowa azali Europeana, ktorych celem jest udostepnienie dziel literatury, sztuki azali filmu szerokiej rzeszy odbiorcow.

Skomentuj