Komorowski odzyskał głos
Tagi: Bronisław Komorowski, Jarosław Kaczyński, krzyż, marketing polityczny, Pałac prezydencki, polityka, prezydentura, spór
Gdy już wszyscy założyli, iż prezydent trudnych rozmów, w tym rozmów o krzyżu pod Pałacem Prezydenckim podejmować nie będzie – przemówił. Bronisław Komorowski dla tygodnika „Polityka” udzielił wywiadu, w którym precyzuje swoje plany polityczne.
To, że prezydentura Komorowskiego będzie inna niż Lecha Kaczyńskiego nikogo nie dziwi – podkreślał to on sam, jak i jego rywal w kampanii wyborczej. To, że każdy z nich widział inne różnice też nie jest dla nikogo zaskoczeniem.
Będzie się różnić, ale zacząć należy od zasadniczego pytania, czy w ogóle powinno się mówić o polityce historycznej, czy też musimy znaleźć inne określenie zjawiska styku tradycji, przeżyć historycznych, dumy narodowej i polityki. Z prośbą o przemyślenie tego problemu, ale także o pomysły na działanie w tym obszarze zwróciłem się do prof. Tomasza Nałęcza, do którego mam zaufanie i szacunek. Reprezentuje on punkt widzenia dosyć odległy od realizowanego w okresie rządów PiS.
Kolejne nazwisko osoby kojarzonej z lewicą na ustach Komorowskiego. Politolodzy i dziennikarze upatrują w tym chęć pozyskania lewicowego elektoratu. Zapewne nie dla siebie, a dla partii, z której się wywodzi. Jednak biorąc pod uwagę wynik pierwszej tury wyborów, prawie 15% poparcie dla kandydata SLD każe zakładać, iż lewica ma się lepiej niż ktokolwiek przypuszczał. Zatem może polityka Komorowskiego bliższa będzie przekonaniom lewicowym niż liberalnym.
Uważam, że polityka historyczna nie powinna być skierowana przeciwko komuś, nie powinna być maczugą do walenia konkurencji politycznej, a w relacjach międzynarodowych nie powinna być skierowana przeciwko innym dumnym narodom.
Tu logiki w rozumowaniu Komorowskiego nie brakuje. Jednak trudno mówić o konkretnych planach, bardziej to wygląda na określenie, iż jego prezydentura będzie odwrotnością prezydentury Kaczyńskiego. Można zatem liczyć, że naród przestanie być przekonywany o tym, iż jest narodem skrzywdzonym, który przez całe swoje istnienie miał pod górkę. Jest szansa na to, że zaczniemy być narodem dumnym, ale nie patrząc przez pryzmat krzywd, ale dlatego, że bardzo wiele osiągnęliśmy, a możemy jeszcze więcej
A co z krzyżem? Zdaje się, że tego tematu nie da się ominąć jeszcze przez jakiś czas.
Nigdy nie mówiłem o usunięciu krzyża, zawsze mówiłem o potrzebie przeniesienia krzyża w sposób godny, w porozumieniu z władzami kościelnymi w godne miejsce, czyli do kościoła.
To fakt. Jak bardzo obrońcy krzyża chcą wmówić, że prezydent stanął po ‘złej stronie mocy’ chcąc zniszczyć święty symbol, to jednak nic takiego miejsca nie miało. Tu warto przytoczyć wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że gdyby naród wiedział, że pierwszą decyzją Komorowskiego po wyborach prezydenckich będzie kwestia usunięcia krzyża, to przegrałby wybory. Zatem jeśli sam prezes nie potrafi odróżnić pojęcia przeniesienia a usunięcia, (lub też nie potrafi doprecyzować tego pojęcia) to trudno tego oczekiwać od jego zwolenników.
Szkoda, że nie udała się uroczystość procesyjnego przeprowadzenia krzyża, który mógłby potem pójść z pielgrzymami, ze studentami, na Jasną Górę, właśnie jako symbol jedności. To było rozwiązanie, które leżało w interesie państwa i Kościoła
Szkoda, szkoda. Ale dopatrując się jakiś pozytywnych aspektów tej sytuacji to należy zauważyć, iż dzięki temu pojawiła się tablica upamiętniająca żałobników, kilka osób zaistniało w mediach, cześć mogła przy tej okazji dać wyraz swojego niezadowolenia z wyboru nowego prezydenta, a inna (lub ta sama) część mogła okazać swoje oddanie Jarosławowi Kaczyńskiemu oraz można było spędzić kilkanaście wieczorów na słuchaniu tego, co w tym temacie mają do powiedzenia politycy i dziennikarze. O tym, w jaki sposób postrzegane jest nasze państwo na forum międzynarodowym, to już nikogo za bardzo nie obchodzi.
Czy będzie pomnik?
To wydaje mi się dość dziwny pomysł, bo jak przed pomnikiem księcia Józefa Poniatowskiego stawiać inny pomnik
Tym bardziej, że zapewne powstanie spór o to czy miałby być większy, jak bardzo, czy będzie to pomnik prezydenta czy inna forma krzyża. Pamiętajmy jednak w tym sporze o tym, że prezydent Narutowicz, czy też Kaczorowski nie doczekali się pomnika przed Pałacem Prezydenckim. W tej sytuacji warto się zastanowić nad tym, jak w takich okolicznościach brzmi przekonanie Jarosława Kaczyńskiego, że pomnik dla 96 ofiar będzie stricte pomnikiem pamięci jednej.
W demokracji każdy ma prawo tworzyć komitety i występować o budowę pomnika. Każdy ma też prawo do dyskutowania o formie czy sposobie budowania pomników
Oczywiście – jednak patrząc na wydarzenia ostatnich tygodni nie sposób nie stanąć na chwilę i nie zastanowić się nad tym, co te wydarzenia z demokracją mają wspólnego. Natomiast będąc już przy temacie demokracji, to warto niektórym przypomnieć, iż Komorowski, tak samo jak wcześniej Kaczyński, został wybrany na prezydenta w wyborach demokratycznych. Zatem może i prezydent nie jest prezydentem pana X, ale jest prezydentem jego kraju. Zdaje się, że wielu o tym zapomina, niektórzy nawet starają się przekonać innych, że można tę prezydenturę zignorować.
W ten sposób pojawia się na naszym portalu kolejny artykuł poświęcony walce o/na krzyże. Jednak wyrażam bardzo głębokie przekonanie, iż spór ten jest jedynie karmą dla mediów, które sprytnie podłapały temat lansując go na każdym możliwym kroku. Idealny przykład na to jak bardzo podatni jesteśmy na sugestie. Przestajemy myśleć o tym co jest istotne skupiając się na medialnej papce serwowanej przez, często bardzo uznanych dziennikarzy. W ten sposób właśnie zamiast rozmawiać o tym, dlaczego Giertych chce przeprosin Kaczyńskiego, o politycznych planach Dubienieckiego, czy też o kampanii promocyjnej PO i próbie przejęcia uznanych działaczy SLD kolejny raz rozmawiamy o krzyżu – choć miało być o polityce Komorowskiego.
Cytaty pochodzą z wywiadu udzielonego przez Bronisława Komorowskiego Tygodnikowi Polityka
Justyna Frankel