Poszukiwany, poszukiwana.

Tagi: , , , , , ,

Poszukiwany, poszukiwana. rys. Jerzy Łukaszewski

Nikt specjalnie się nie dziwi widząc bandytę i złodzieja. To przykre, ale należące do naszego świata zjawisko.  Jednak dziwi się, kiedy policjant zamiast reagować, czeka, aż przestępca „sam się nawróci”. To nie jest rola policjanta.

Ostatnio niemal wszyscy poszukują wyjścia z patowej sytuacji, jaka zachodzi w sprawie krzyża przed pałacem.  Tak przynajmniej twierdzą. To, że kłamią, jak najęci, widać gołym okiem. Przyzwyczajeni do prowadzenia swoich małych gierek politycy nie zauważyli, że sprawa, o której mowa, zaczyna dotykać fundamentów ustrojowych państwa i wobec tego wypadałoby zmienić język. Ten, którym posługują się obecnie jest nieadekwatny do sytuacji i coraz bardziej zaczyna razić. Z tym, że są pewne różnice.

Można zrozumieć Jarosława Kaczyńskiego, eskalującego swoją prywatną wojnę z rządem i w gruncie rzeczy – z Polską. Wiadomo, że póki to nie będzie jego Polska, gotów jest jej szkodzić na każdym polu, zawsze i wszędzie.  Może rzucać  oskarżenia nie wspierając ich faktami.

wielka kampania przeciwko prezydentowi, wzmocniona po wyborach 2007 roku nieustannym łamaniem przez rząd konstytucji i ustaw zwykłych i zwieńczona wymierzoną w prezydenta własnego państwa katyńską grą Donalda Tuska z Władimirem Putinem, w oczywisty sposób obniżała bezpieczeństwo prezydenta i zwiększała prawdopodobieństwo katastrofy

Oczywiście, szkoda, że nie podaje przykładów owego łamania prawa, ale trudno, musimy zadowolić się stwierdzeniem, że to „oczywistość”. Natomiast trudno zrozumieć, że polski rząd puszcza płazem oskarżenia, za które, jak to mawia pan prezes „w normalnej demokracji”, człowiek stanąłby przed sądem. Polskie państwo przyzwyczaiło nas do tego, że można je dowolnie lżyć, znieważać i na domiar wszystkiego uchodzić za patriotę. Wzorzec z Sevres patriotyzmu. Rzecznik rządu, któremu najwyraźniej nie przeszkadza ewidentne łamanie prawa w rzeczonej sprawie, z rozbrajającą szczerością powiada

rząd czeka, aż „opadną emocje” w tej sprawie.

Jasne. Proponuję tę samą strategię w przypadku każdego przestępstwa. Nie zatrzymujmy przestępców, dopóki „nie opadną emocje”.  Nowość na skalę światową! Bądźmy pionierami! Warunki mamy po temu znakomite, co docenia np. pani Gosiewska, która mówi, że

tablica jest zbyt słabym upamiętnieniem tragedii pod Smoleńskiem. – Ta armia ludzi, bardzo zasłużonych dla tego kraju, zasługuje na coś więcej niż jakąś tam tablicę

I to ona będzie o tym decydować. Ma rację, bo ktoś musi. Jeśli powołane do tego organa „czekają aż opadną emocje”, zawsze znajdzie się ktoś, kto je w tym wyręczy. Oczywiście, jest pewną niezręcznością, że mówi to wdowa po człowieku, który w sejmie oskarżał pilota lecącego do Gruzji o tchórzostwo i żądał jego ukarania, ale któż by tam takie duperele pamiętał. Pani Gosiewska też nie pamiętała, by spytać o zdanie wszystkie rodziny ofiar i nikt jej tego nie wypomina. O istniejących procedurach dot. stawiania pomników już nie wspominam, bo prawo nie jest od tego, by go przestrzegać. Nie w Polsce.

Niezwykle ciekawymi spostrzeżeniami dzieli się z nami posłanka Mucha

Jarosław Kaczyński „nie ma żadnego interesu politycznego w tym, aby do tego rozwiązania doprowadzić”. Natomiast „zainteresowani są hierarchowie kościelni, ponieważ na awanturze wokół krzyża najbardziej traci Kościół. Nie mogą oni oczywiście jednoznacznie zdeklarować się po żadnej stronie sporu, bo jasna deklaracja mogłaby narazić polski Kościół na pęknięcie”.

Dziwnym trafem posłanka rządzącej partii słowem nie wspomina, jaki interes ma rząd pozwalając na lekceważenie prawa. A o tym posłanka PO powinna powiedzieć nam przede wszystkim. Bo o ile jestem w stanie zrozumieć zanarchizowaną opozycję, to rządu nijak.  Czekając „aż opadną emocje” politycy PO uczą społeczeństwo rzeczy niebezpiecznych, które w przyszłości mogą poważnie zagrozić państwu. Polska to nie jest prywatny folwark pana Tuska, ani pana Kaczyńskiego. Jej los nie może zależeć od cech charakteru tego czy innego polityka, bo to znamię  zupełnie innego ustroju, niż ten, który teoretycznie mamy u siebie.

Państwo. Polska. Poszukiwany, poszukiwana.

Jerzy Łukaszewski

  • Share/Bookmark

Skomentuj