Ludzie listy piszą
Tagi: Bronisław Komorowski, list do prezydenta, marketing polityczny, prezydent, prezydent elekt, prezydentura, Tomasz Lis
http://www.iskry.com.pl/grafika/boy-listy_m.jpg
Jednak nie każdemu obywatelowi dane jest dotarcie do adresata, tym bardziej, gdy adresatem tym jest polityk, jeszcze bardziej, gdy politykiem tym jest prezydent. Ale nie musimy się przejmować, w naszym imieniu list napisał nie kto inny, jak Tomasz Lis.
W jakim celu? W celu przekazania rad i sugestii. Zacznijmy od tych drugich.
Choć sprawuje Pan najwyższy urząd w państwie, nie ma Pan, zresztą nigdy Pan nie miał, swej politycznej drużyny. Grał Pan, owszem, w pewnej drużynie, ale – umówmy się – ani nie był Pan jej przywódcą czy kapitanem, ani rozgrywającym.
No to się umówiliśmy – choć wypadałoby zwyczajnie stwierdzić fakt, bo fakt to jest bez ukrycia i bez umawiania się. Lis nie odkrył żadnej rewelacji. Komorowski, choć staż w sejmie ma długi, to jest graczem z dalszego planu.
Na dodatek obejmuje Pan urząd po kampanii, w której – mam wrażenie – nie dotarł Pan do serc większości spośród milionów ludzi, którzy na Pana głosowali.
Pamięć Lisa jest krótka. Kaczyński obejmując urząd również nie dotarł do serc większości. Niewątpliwie i Kwaśniewski, gdy pierwszy raz obejmował ten urząd to tylko dlatego, że głosowali na niego ci, którzy nie chcieli ponownych rządów Wałęsy.
Bądźmy szczerzy. W większości głosowali oni nie na Pana, ale przeciw Pana rywalowi.
Wybór mniejszego zła jest nadal wyborem, również świadomym. Bądźmy szczerzy, Komorowski nie jest chyba aż tak zadufany w sobie, by nie zdawać sobie sprawy z tego, w jakich okolicznościach został wybrany.
Ale nie jest aż tak źle. Ostrość sporu i gęstość atmosfery dają Panu dobrą okazję do tego, by pokazać, że potrafi Pan żeglować po wzburzonych falach. Napastliwość politycznych wrogów podniesie cenę klasy, Pozycja prezydenta jest słabsza niż kiedykolwiek w ostatnim 20-leciu.
Jest źle, ponieważ prezydenta nie ma. Schował się zaraz po tym, jak napotkał opór w sprawie zabrania krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego. Zatem, aby pokazać cokolwiek prezydent, jeszcze elekt, powinien najpierw sam się pokazać. Jednak zamiast Komorowskiego mamy Palikota, który wypowiada się w sposób dający podstawę, by sądzić, iż nie tylko jest tym, który popierał Komorowskiego w wyborach, ale również osobą, która ma wpływ (o zgrozo!) na jego decyzje. Słabość pozycji wynika z przekonania, iż Komorowski jest marionetką w rękach Tuska – to jednak zweryfikuje rzeczywistość.
Ma Pan jeszcze jeden ważny atut, proszę mi wybaczyć, ale to skutek raczej skromnych oczekiwań związanych z Pana prezydenturą. Poprzeczka nie jest zawieszona wysoko, łatwo będzie ją przeskoczyć. Trudno będzie zawieść nadmierne oczekiwania, bo ich nie ma.
Czyżby? Osobiście mam bardzo duże oczekiwania. Sądzę, że oczekiwania są większe wśród zwolenników byłego prezydenta. Ta prezydentura będzie odnoszona do poprzedniej.
Tomasz Lis rozpisuje się w ramach sugestii stwierdzając mniej lub bardziej (nie)wygodne fakty. Trudno to nazwać sugestiami, prędzej są to spostrzeżenia. Zatem przejdźmy do rad, jakie Lis chce przekazać prezydentowi. Z siedmiu akapitów listu, cały jeden, ostatni zawiera dobre rady.
Musi Pan w ciągu tych nadchodzących lat pamiętać o mapie Polski ilustrującej poparcie dla Pana i dla Pana rywala. Musi Pan pamiętać o realnym podziale na Polskę A i B. I za wszelką cenę być prezydentem także tych, którzy na Pana nie głosowali, którzy Pana prezydentury nie chcieli i którzy z założenia uważają ją za katastrofę. Musi Pan, na miarę swych umiejętności i na miarę potrzeb, za wszelką cenę te dwie Polski, na tyle, na ile się da, sklejać. Pana pracodawcami są w końcu i ci, którzy witają Pana z otwartymi ramionami, i ci, którzy witają Pana z zaciśniętymi pięściami, i ci, którzy nie witają Pana w ogóle.
Rada pierwsza: wzmocnić własną pamięć. Rada druga: skleić Polskę A i B. Co będzie dość trudne dla kogoś, kto nie widzi takiego podziału. Natomiast Lis powinien wiedzieć, że większe poparcie dla jednego z kandydatów nie oznacza totalnego braku poparcia dla drugiego.
Tak, wszyscy jesteśmy pracodawcami naszego prezydenta, tak samo jak naszego rządu. I to tyle. Taki tytuł honorowy, z którym niewiele można zrobić. Jako pracodawcy nie mamy wpływu na warunki pracy i płacy naszych pracowników. A szkoda. Gdyby wynagradzać prowizyjnie, potrącać z wynagrodzenia za nieobecność na sali sejmowej i karać naganą, przy czym trzy nagany to dyscyplinarne zwolnienie, za niewłaściwe zachowanie i działania na szkodę państwa… byłoby jak w bajce.
Jednak nie jest tak i możemy wedle uznania pisać listy, wysnuwać wnioski i stawiać postulaty. Dziennikarze są o tyle w komfortowej sytuacji, że ich pojedynczy głos często ma większą siłę przebicia niż głosy setek – no chyba, że te setki to związek zawodowy palący opony na ulicach Warszawy. Zatem jeśli już ktoś zabiera głos w przeświadczeniu, iż robi to w imieniu większości, powinien się przed tym zastanowić kilka razy. Czy warto, czy zostanie usłyszany, czy rzeczywiście przemawia w imieniu większości.
Cytaty pochodzą z tekstu Tomasza Lisa „List do prezydenta„, opublikowanego w gazecie „Wprost”
Justyna Frankel

Skleić tu sie nic nie da bo PiSuarowych”katolików” nic nie przekona że białe jest białe a czarne jest czarne!Trzeba 40 lat jak w przypadku Mojżesza by Rydzykowo-PiSuarowa banda znikła.Teraz może już wystarczy lat 10!Jeżeli chodzi o samego Lisa i jego rady to może zachować je dla siebie.Sytuacja w kraju określi kierunek polityki nowego prezydenta a nie on sam.Pierwsze odzywki ze strony PiSuaru już są np.p.Jakubiak o śmiesznej prezydenturze.Zapomniała baba że poprzednia była i śmieszna i straszna!Służę nastepnym przykładem:”Krzyż”Tylko ciemny lud uwierzył że chodzi tylko o ten symbol kultu.Prawda leży całkiem gdzie indziej.Wygrałeś wybory ale pałac jest NASZ.Przez całą kadencję będziemy przypominać komu on się należy.Codziennie znicze,świece i kwiatuszki raz w tygodniu msza a szczególnie ten teatr będzie grany gdy trzeba bedzie przyjąć glowę innego państwa.Jeszcze my razem z Lisem napatrzymy się a napatrzymy.Lisowi i jemu podobnym bezrobocie nie grozi będzie o czym pisać.Szkoda tylko że Lis bierze się za przyszłego prezydenta a nie w dobie kryzysu za oszustów w sukienkach.Ot i to by było na razie tyle.Pozdro Justysiu!
Pan Lis powinien sobie odgryść 1/3 języka jak obiecał….
List owszem fajny, mówiący prawdę o sytuacji…. Ale co z tego? Skoro mamy i będziemy mieć Polskę A i B…
Zakichani Katolicy, którzy chodzą do kościoła co niedzielę, pełni nienawiści do innych powinni się wstydzić tego co robią… Jak się zachowują… Co mówią… Przypomnę tu sprawę sprzed kilku tygodni kiedy to w tv pokazali historię pewnego człowieka któremu na domu napisali „złodziej” (jak pamiętam?) po tym jak ogrodził swoją działkę (przez którą piepszeni Katole mieli skrót do Domu Bożego) i po kazaniu księdza, które ewidentnie nawołwało do czynienia zła i było przestępstwem… Tak chrześcijanin nie powinien postąpić, a tym bardziej ksiądz (sic!)….
Piepszeni fałszywi fanatycy religijni!
To zdarzenie najlepiej pokazało jakimi są marionetkami, bez własnego zdania, bez mózgu… Nie potrafię ich bardziej obrazić używając ładnego języka…. Żywię do nich ogromną nienawiść i jestem ich wrogiem! Są płytcy jak kałuża po lekkim deszczu…
Jestem katolikiem, ale nie praktykuję często… W zasadzie to tylko bardzo okazjonalnie… Jestem w budynku…:)
Jestem lepszym człowiekiem od nich! Każdy jest… Tylko nie oni…
Trochę offtop, ale wracając do meritum- Polski A i B winę za wyostrzenie tych różnic ponosi Radio Maryja. A przede wszystkim Ojciec Rydzyk -Sterownik. Bóg w którego wierzą go rozliczy… Tu na ziemi nikt z widłami go nie dopadnie… Szkoda;(
„Miłość i wolność! (także poza ciałem)”
ps. Za 10 lat mohery będą dalej… Prognozuję, że stracą swoją siłę jak powymiera stara gwardia… Ludzie sprzed ~1955… Albo szybciej np. jak radio dostanie w ryja…
Ps2. Czy można złożyć pozew zbiorowy przeciwko RM i odebrać im koncesję?
Przepraszam, czy mogłabym użyć tego zdjęcia?
Z góry dziękuję.