Wszystkie drogi prowadzą do Waterloo

Tagi: , , , , ,

Wszystkie drogi prowadzą do Waterloo rys. Jerzy Łukaszewski

Napoleon powiedział kiedyś, iż większą wartość ma armia baranów dowodzona przez lwa, niż armia lwów dowodzona przez barana. Od tamtej obserwatorzy życia politycznego zastanawiają się, z którym z tych przypadków mają aktualnie do czynienia.

To, że po kolejnych przegranych wyborach PiS, czyli Jarosław Kaczyński, postanowił odrzucić złagodzony wizerunek, to jego prawo. Jeśli w jego ocenie była to strategia nieskuteczna, jej zmiana jest logicznym następstwem. Ordynując kolejne „nowe otwarcie” wybrał wojowników na pierwszą linię. Dla ludzi zajmujących się komunikacją społeczną ten wybór jest dość istotnym sygnałem. Myślę, że nawet ważniejszym, niż wszystkie ich przyszłe dokonania. Jaki np. można mieć cel na względzie wybierając posła Macierewicza na szefa partyjnej czerezwyczajki, żartobliwie zwanej zespołem parlamentarnym?

Antoni Macierewicz właściwie nigdy nie miał dobrej prasy. Już od czasów opozycyjnych słynął z wybitnych umiejętności poróżniania i skłócania nawet swoich własnych sojuszników. W wolnej Polsce, trzeba to uczciwie przyznać, umiejętności te twórczo rozwinął i pogłębił. Jeśli więc w tak ważnym dla partii momencie staje na czele jej sztandarowego projektu politycznego, to widać PiS, czyli Jarosław Kaczyński, uznał że czas wykorzystać ten niezwykły talent.

Na pierwsze sukcesy nie trzeba było długo czekać. Już na konferencji prasowej zadziwił dziennikarzy, kiedy oświadczył, że będzie dążył „do wyjaśnienia tej zbrodni”, a po trzech minutach poproszony przez dziennikarza o doprecyzowanie terminu „zbrodnia”, oświadczył najspokojniej w świecie, że niczego takiego nie powiedział. Słuchałem tej konferencji i wiem, że powiedział, on twierdzi, że nie. Był w tym tak przekonywujący, iż kompletnie zmylił nawet towarzyszącego mu marszałka Romaszewskiego, który zdenerwowany….  krzyknął na dziennikarza, że nie wolno używać słowa zbrodnia, jeśli się nie ma dowodów! Mistrzostwo świata, nie da się ukryć.

Myślę, że we względnie normalnym kraju, media posiadające nagranie tej konferencji przez cały dzień pokazywałyby stosowny fragment udowadniając, że Macierewicz prymitywnie kłamie. U nas w mediach przez cały dzień toczyły się boje słowne na temat :”powiedział, czy nie”? Ale to zupełnie inny temat.

Kolejnym sukcesem posła przewodniczącego było oskarżenie MON o to,  że

Pan minister Klich 3 lutego stwierdził, że 36. pułk lotniczy nie gwarantuje bezpieczeństwa przelotów najwyższym organom państwa polskiego. Mimo to wydał zgodę na wylot delegacji pana prezydenta

Wtórował mu prawnik przedstawiający się, jako „mecenas rodzin poległych w Smoleńsku” i

złożył w prokuraturze wniosek o przesłuchanie szefa MON Bogdana Klicha na okoliczność sytuacji w 36. pułku lotnictwa. Mecenas powołał się we wniosku na decyzję szefa MON nr 40. Jego zdaniem z decyzji tej wynika, że 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego mógł nie mieć możliwości zapewnienia bezpiecznych przewozów.

O ile można uwierzyć, że poseł Macierewicz nie wie, co czyta i nie rozumie, co się do niego mówi, trudno w coś takiego uwierzyć prawnikowi.  W jaki sposób może wykonywać swą pracę człowiek, nie rozumiejący prostego tekstu? Bardzo wątpliwe. Fragment zarządzenia ministra brzmi bowiem tak

Mając na względzie aktualną sytuację floty 36 splt, w oparciu o którą nie ma możliwości zapewnienia na wymaganym poziomie przewozów i bezpieczeństwa realizacji zadań przez konstytucyjne organy państwowe, polecam przeprowadzić postępowanie mające na celu zawarcie umowy, której przedmiotem będzie udostępnienie dwóch samolotów Embraer 175 od PLL Lot SA w latach 2010-2013

Drobna różnica, prawda? Bezpieczeństwo realizacji zadań, to wg pana mecenasa bezpieczeństwo przelotów.  Dodatkowy smaczek, to owo „polecenie” ministra Klicha, o którym mówi pan Macierewicz.

cztery kancelarie są dysponentami samolotów obsługiwanych przez 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego”, a „szef MON nie wydaje żadnych decyzji i zgód na każdorazowe korzystanie z maszyn 36. Pułku”. „Lot 10 kwietnia był zadysponowany tylko i wyłącznie przez Kancelarię Prezydenta RP, bez konieczności uzyskania zgody szefa MON

To wszystko są rzeczy łatwe do sprawdzenia. Dlaczego więc ktoś kłamie, wiedząc o tym? Dlaczego kłamie na każdym kroku ktoś, kto ponoć powołany został do „odkrycia”  prawdy?  Przecież jeden prosty ruch posła Palikota obnażył całą obłudę tej inicjatywy. Wg regulaminu sejmu, w skład zespołu może wejść każdy poseł, tak też przedstawiał to początkowo Macierewicz. I nie ma znaczenia, co sądzi się o pośle Palikocie. Jest posłem i zgodnie z prawem  musi być do zespołu przyjęty. Tymczasem zespół chcący uchodzić za parlamentarny przyjął własny regulamin, w którym dopuszcza odstępstwa od tej zasady. A więc – łamie prawo.

Na dodatek owo „reprezentowanie” rodzin smoleńskich też zaczyna byc coraz bardziej wątpliwe. Już kilka z nich wyraźnie oświadczyło, że nie są ani zainteresowane pracami zespołu, ani go nie popierają. Ewa Komorowska, mąż posłanki Szymanek Deresz czy, co dość istotne, Izabela Sariusz Skąpska, córka prezesa Fundacji Rodzin Katyńskich.

Ja, ani nikt z moich bliskich Antoniemu Macierewiczowi nie dawał mandatu, by mówić w naszym imieniu – stwierdziła w TVN24 Izabela Sariusz-Skąpska, [...] – 10 kwietnia 2010 roku nie było żadnego, drugiego Katynia. Ta mitologia nie jest potrzebna – stwierdziła.

Dlaczego więc PiS, czyli Jarosław Kaczyński, zdecydował się na taka hucpę? Z jednej strony wydarzenia pod krzyżem przez pałacem pokazały, jak bardzo nasi politycy podatni są na szantaż moralny, niezależnie od oceny moralności szantażującego, z drugiej sprawy wewnętrzne partii.  Prezes mający swobodę w określaniu ludzi prawdziwymi Polakami, lub ludźmi moralnymi, jest nie tylko władcą dusz. W sposób dosłowny dysponuje bowiem osobami posłów, co stanowi nie lada pokusę dla każdego polityka z totalitarnymi zapędami. Nie wiem, czy poza ustrojami totalitarnymi historia zna przypadki marketingu politycznego nastawionego na jednego człowieka, przy całkowitym zniszczeniu osobowości (że o godności własnej nie wspomnę) jego współpracowników. Wyznanie posłanki Kempy, że teraz „skupiać się będzie na pracy i lojalności wobec prezesa” jest na tyle druzgocące, że nawet trudno je skomentować.

I tylko czasem przypomni się komuś, że Napoleon wykazywał tym większe skłonności despotyczne, im bliżej było Waterloo.

Jerzy Łukaszewski

  • Share/Bookmark

Skomentuj