Polska język trudna język
Tagi: Antoni Macierewicz, Janusz Palikot, komisja, komisje śledcze, marketing polityczny, prawo, Rafał Rogalski, Smoleńsk, sprawiedliwość
http://www.poczytaj.pl/okl/63000/63616.jpg
Może polscy politycy nie władają polszczyzną na zasadzie: ‘Kali jeść, Kali pić”, jednakże do prawidłowej polszczyzny im bardzo daleko. Nie mowa tu tylko o niechlujnej wymowie, ale także o tym, w jaki sposób dobierają słowa i jak nie przejmują się ich znaczeniem.
Tak, dziś mowa o języku polskim. Wprawdzie daleko mi do polonistki czy też filologa, to jednak bardzo drażni mnie to, w jaki sposób nasi politycy władają językiem ojczystym. Pomijam już fakt, iż każdy ewidentnie, z premedytacją i nagminnie ułatwia sobie wymowę zamieniając „ą” na końcu wyrazu na „om” – niby nic wielkiego, a jednak ucho drażni. Jednak to drażnienie jest niczym w porównaniu z tym, jakie słowa – i to wielkie słowa – rzucane są przez polityków bardzo nieodpowiedzialnie.
Na początek oczywiście i niezmiennie „męczeństwo”, jednak tu rozwodzić się nie będę, bo pisałam o tym w poprzednich tekstach. Wczoraj pojawiło się nowe, równie mocne słowo: „zbrodnia”. Antoni Macierewicz pytany o użyte pojęcie odpowiada:
Nie mam wątpliwości, że mamy do czynienia z sytuacją tak straszliwą, tak dramatyczną, że każde słowo, które uwypukla dramatyzm tej sytuacji jest właściwe. Bardzo chętnie wrócę do tej kwestii później. Nie mam wątpliwości, że w trakcie tych wydarzeń mieliśmy do czynienia także z takimi, które na to słowo zasługują. A całość zostanie określona po zakończeniu prac komisji.
Istnieje wiele słów, które mogą uwypuklić tą sytuację. Takim słowem jest przede wszystkim „tragedia” i „katastrofa”, które w swoich definicjach wyczerpują całe zajście z 10 kwietnia. Jednak to za mało. Trzeba zagrzmieć, a „zbrodnia” to jak piorun z nieba. Sam Macierewicz przyznaje, że używa tego słowa w przekonaniu, iż komisja ustali, że zbrodnia miała miejsce. Partia mająca w swojej nazwie i prawo i sprawiedliwość orzeka o winie przed rozpoczęciem procesu i nie uznaje zasady domniemania niewinności.
Tego samego dnia, kilka godzin później, ten sam pan wyjaśnia co miał na myśli mówiąc „zbrodnia”.
Zbrodnia, to zgodnie ze słownikiem języka polskiego, czyn, który wymaga najwyższego potępienia moralnego. Tak było w tym wypadku, co do tego nie ma wątpliwości.
Tak, owszem, słownikowa definicja się zgadza. Do tego można jeszcze dodać „ciężkie przestępstwo”, przy czym samo „przestępstwo” jest definiowane jako czyn zabroniony pod groźbą kary. Zatem jeśli pan Macierewicz nie ma wątpliwości, iż miała miejsce zbrodnia, wie także kto jest za nią odpowiedzialny, to czy w takim przypadku nie powinien donieść tego do stosownego prokuratora?
Idąc nadal tą logiką, pamiętając także o tym, iż szukamy odpowiedzialnego politycznie należałoby wyjaśnić również to, dlaczego na pokładzie jednego samolotu znajdował się zwierzchnik sił zbrojnych oraz wszyscy dowódcy tych sił. Komisja powinna także pamiętać, iż nie chodzi tu tylko o prezydenta, ale również o pozostałe ofiary katastrofy. Patrząc jednak co się dzieje pod Pałacem Prezydenckim sądzę, że już niewielu ludzi pamięta, że w katastrofie zginęło w sumie 96 osób.
Udział w wyciąganiu ze słownika stosownie uwypuklających cokolwiek słów ma również Palikot, na którego doniesienie do prokuratury złożył Rafał Rogalski.
Niewątpliwie jego działanie było umyślne nakierowane na obrazę i umniejszenie czci dla szczątków śp. Przemysława Gosiewskiego. Informacja zawarta na blogu nie miała na celu niczego więcej niż werbalne zbezczeszczenie zwłok tragicznie zmarłego. Dokonano bowiem bezprawnego zestawienia osoby zmarłego, który miał być widziany żywy na peronie we Włoszczowie w czasie „zmagania z Rosjanami” w momencie kiedy już nie żył.
Jak to się ma do osoby zmarłego Gosiewskiego? Ano ma się tak, że w imię wyśmiewania poczynań polityków PiS Palikot nadszarpnął najwyżej dobre imię zmarłego. Oczywiście i prawu i sprawiedliwości musi stać się zadość, więc i tu można interpretować zapisy dowolnie. Choć Palikot jak zawsze wypowiedział się niestosownie, to jednak nie zbezcześcił szczątków – czego chciałby Rogalski. Nie wiem też co to jest „werbalne zbezczeszczenie szczątków”. Samo „zbezczeszczenie” to potraktowanie czegoś bez należytego szacunku i to rozumiem, ale werbalne? Zwłok? Tego już moja logika nie pojmuje. Wiem jednak jaką dowolność interpretacji pozostawiają polskie przepisy prawne.
Cały ten szum uniemożliwiający spokojne wyjaśnianie sprawy katastrofy TU-154 sprawia, że zaczynam wątpić w szczere intencje wyjaśniających. Lepiej przecież budzić w Polakach rozważania teorii spiskowych. Wszak nie od dziś wiadomo, że Polacy uwielbiają narzekać i pokazywać palcem winnych w myśl zasady, że „co złego to nie ja”. Zauważyć należy także, że ulubionym słowem, rzucanym ostatnio najczęściej przez PiS to „niewątpliwie”. Niewątpliwie politycy PiS nie mają wątpliwości co do jakiejkolwiek winy i odpowiedzialności rządu, a rząd jest winny i to bez wątpienia, niewątpliwie w każdej sytuacji.
I tak zamiast skupiać się na rzeczach istotnych będziemy obserwować przepychanki i kolejne nadinterpretacje. Przecież prawo prawem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Tym bardziej, gdy robimy tak, by to prawo stanowić. Tu można liczyć jedynie na rozum Polaka i jego wiarę, że nikt nie stoi ponad prawem… bez wątpienia.
Justyna Frankel
