Wielki „come back”
Tagi: Jacek Kurski, Jarosław Kaczyński, marketing polityczny, PiS
http://gazetaolsztynska.blox.pl/resource/kurski_zdjecie__zaj.jpg
Po przerwie wakacyjnej na czas kampanii do gry powrócił najlepszy obrońca prezesa – Jacek Kurski. Nie ma w tym żadnej rewelacji, zwykła kolej rzeczy. Rewelacją jest to, czym zabłysnął Jacek Kurski.
Nagonkę na Lecha Kaczyńskiego można przyrównać do atmosfery nagonki na prezydenta Narutowicza. Być może nie doszło by do dramatu, gdyby nie atmosfera rozdzielonych obchodów
Czyli wracamy do zbrodniczej polityki PO. Jednak nim do tego wrócimy sięgnijmy do podręczników z historii. Zacznijmy od tego, iż nagonka na Narutowicza była dziełem prawicy, która bezpodstawnie oskarżyła go m.in. o powiązania z Józefem Piłsudskim. Nagonka ta skończyła się rozruchami ulicznymi wznieconymi przez endecję, a sam prezydent zginał z ręki człowieka związanego z tym ruchem. W którym miejscu historia Narutowicza pokrywa się z historią Kaczyńskiego to pojęcia nie mam.
Jeśli krytykę jego poczynań poseł Kurski traktuje jako nagonkę to powinien sięgnąć nie tylko do podręczników historii, ale także do słownika języka polskiego, wg którego w mowie potocznej oznacza ona zorganizowaną kampanię przeciwko komuś. I tu owszem mamy nagonkę, ale patrząc uczciwie: PiSu na PO i odwrotnie.
nie można nie łączyć atmosfery w Polsce w stosunku do Lecha Kaczyńskiego z tragedią smoleńską
Wprawdzie Kurski miał na myśli to:
Nikt nie mówi o bezpośredniej odpowiedzialności Donalda Tuska, to byłby nonsens. Ale jest on odpowiedzialny za atmosferę przed katastrofą, za niegodne ataki na prezydenta, też za porażkę śledztwa i oddanie go Rosji
to jednak można powiedzieć, że atmosfera w Polsce, w stosunku do zmarłego prezydenta była taka, a nie inna tylko i wyłącznie z powodu katastrofy. Nie można tysięcy ludzi pod Pałacem Prezydenckim oskarżyć o krótką pamięć bo to potwarz dla wszystkich Polaków. Wszystkich tych, którzy zareagowali spontanicznie jednak nie zapomnieli tego, w jaki sposób prezydent uprawiał politykę.
Jarosław Kaczyński już świetnie wie, kto jest winny
Jeśli tak, to gdzie dowody? Doniesienie do prokuratury? Gdzie obciążające zeznania? Równie dobrze to i Pallikot świetnie wie, kto jest winny.
społeczeństwo doskonale rozumie, co powiedział Jarosław Kaczyński
Ile głów, tyle interpretacji. Społeczeństwo to nie tylko zwolennicy Kaczyńskiego, którzy będą bili brawa bez względu na to co on powie. Społeczeństwo to również ci, którzy są przeciwni Jarosławowi, to ci, którzy popierają SLD, PO i inne partie – ci zrozumieli Kaczyńskiego inaczej niż jego zwolennicy.
Jest wielką szlachetnością, że Jarosław Kaczyński wraca do tej sprawy dopiero teraz. Kampania nie może unieważniać żądań i imperatywu wyjaśnienia katastrofy.
Na czym owa szlachetność polegała? Na tym, że Jarosław nie grzmiał jak to ma w zwyczaju? Że milczenie bardziej pasowało do żałoby? Że odgrywał scenariusz napisany przez jego PRowców? Kolejny raz proponuję sięgnąć do słownika, z którego definicji wynika, iż szlachetność to także bezinteresowność, a do tej w tym momencie sztab PiS miał bardzo daleko.
Zamiast mówić o szlachetności Jarosława, męczeńskiej śmierci Lecha, nagonce jak na Narutowicza i innych temu podobnym ,warto sobie przypomnieć, że owszem, na pokładzie TU-154 zginął prezydent Polski, jednak miał być on prezydentem wszystkich Polaków, a nie pionkiem w grze Jarosława i jego partii. Na pokładzie tego samolotu zginęli również inni ludzie, których rodziny czekają na wyjaśnienie przyczyn katastrofy. W mediach jednak widzimy jedynie to, w jaki sposób szarpią się ludzie związani z PiS i to w jaki sposób tłumaczą się ludzie z PO. Ergo: nikt nie wmówi mi, że katastrofa smoleńska nie jest kartą w grze politycznej pomiędzy PiS i PO, przy czym kartą tą wymachuje Jarosław Kaczyński i jego przyboczni.
Justyna Frankel

A cóż tu komentować koń jaki jest każdy widzi.Kurski stojący ponad prawem Wolska to kurdupel i JA!!!!!
Tony papieru można zapisać, zedrzeć gardło, a dla wyznawców Lecha, pozostanie on WIELKI. Dla mnie był i odszedł mały, w sensie osobowości człowiek, który nie bił żony, a nawet się kochali!!
Ej, to Gazeta Wyborcza, czy portal o SpinDoctorach? Przecież ten wpis to polityka, żadnych merytorycznych odniesień do marketingu politycznego. – dlaczego to było niekorzystne z punktu widzenia PRowego itd. Po prostu łupanka… Nie no, dramat.
To portal o marketingu politycznym czy o polityce?