Sternicy świadomości
Tagi: Bronisław Komorowski, Donald Tusk, Grzegorz Schetyna, Jacek Żakowski, Jan Dworak, KRRiTv, Krzysztof Luft, niesmak
http://www.krrit.gov.pl/
Prezydent elekt Bronisław Komorowski zaskoczył, pokazując, że od czasu do czasu może próbować być samodzielny. Gesty, mające wybić go na niepodległość, wykonał – jak wiele innych – ze sporą nieporadnością. Reakcje? To w końcu prezydent nie-Kaczyński, więc przychylne.
Wizerunkowo wypadło to wręcz beznadziejnie. Ledwo PKW skończyła liczyć ważnie wypełnione karty do głosowania, wciąż wówczas jeszcze marszałek Sejmu podjął niezwykle mocno polityczne decyzje personalne, w obszarze, który „od zawsze” budził ogromne kontrowersje, a jakim są nominacje do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Emocjom zresztą trudno się dziwić, chodzi w końcu bowiem o „sterników świadomości”, mających niejaki wpływ na kształt systemu medialnego w Polsce.
Zanim o tym, kogo Komorowski mianował, konieczne są przynajmniej dwa słowa o stylu, w jakim to zrobił. Bo to w nim właśnie (stylu) postanowił wyrazić swoją niezależność. Nominacje – formalnie jeszcze jako p.o. prezydenta – ogłosił, jeśli wierzyć jego kolegom (?), bez konsultacji z kimkolwiek. Grzegorz Schetyna w każdym razie był zaskoczony. O Tusku też nie mówiło się, że wszystko wiedział.
Zamieszanie potęgują jeszcze jakieś dziwne okoliczności, że Komorowski nominacje podpisał w środę, ogłosił je zaś dopiero dwa dni później, a wszystko – wiele na to wskazuje – po to, by do maksimum wykorzystać, że jest jeszcze p.o. prezydenta, i nie czekać.
Chaos, niesmak, nieporozumienia. I to nawet w ramach zwycięskiego obozu: PiS – jakkolwiek heretycko by to nie zabrzmiało – tym razem nie maczał w tym palców. Pierwszy tydzień sławnego końca wojny polsko-polskiej, panowania zgody oraz pięciuset dni spokoju i ciężkiej, fachowej pracy.
Powtórzmy: same okoliczności wizerunkowo fatalne. A nazwiska? Jeszcze gorzej. I nie chodzi o to, by podważać kwalifikacje Jana Dworaka czy Krzysztofa Lufta, bo to w tym kontekście wcale nie jest takie istotne (niestety). Rzecz w tym, że – raz jeszcze – wizerunkowo, są to kandydatury najłatwiejsze do podważenia z możliwych. Obaj panowie, słusznie zresztą, identyfikowani są jako związani z Platformą Obywatelską i jej ludźmi funkcjonariusze.
Kontrowersyjna jest w szczególności nominacja dla Krzysztofa Lufta, jednego z głównych medialnych doradców Komorowskiego w czasie kampanii (i szefa biura prasowego Kancelarii Sejmu zarazem). Jeśli ktoś taki, działacz – nazwijmy go – frontowy, zostaje następnie skierowany „na odcinek” „projektowania kierunku polityki państwowej w dziedzinie radiofonii i telewizji”, to powinno to zostać ocenione jednoznacznie negatywnie, można mieć bowiem uzasadnione obawy, że na nowym stanowisku Krzysztof Luft będzie realizował stare zadania.
Czy Luft jest rzeczywiście niezastąpionym i jedynym w kraju fachowcem znającym się na regulowaniu rynku mediów elektronicznych w Polsce, że Komorowski nie mógł zrezygnować z jego – tak bardzo niesmacznej w całym kontekście – kandydatury?
Widać nie mógł. Widać, że chciał też chyba coś pokazać Tuskowi i Schetynie. Wyszło niezręcznie, ale kto niby miałby go za to skrytykować? Jest przecież prezydentem nie-Kaczyńskim!
Na koniec pouczający fragment wywiadu z Jackiem Żakowskim, opublikowanego w „Rzeczpospolitej” a propos:
Rz: Mamy dwóch nowych członków KRRiT. Jan Dworak i Krzysztof Luft to bezpartyjni fachowcy? PO zapowiadała, że tylko tacy będą teraz rządzić mediami.
Jacek Żakowski: Dworak z pewnością tak. Jest bliski środowiskowo PO, ale jest niezależny od partyjnych instytucji. Sprzeciwiał się np. likwidacji abonamentu. O Lufcie mogę powiedzieć mniej.
Bez obaw, na bank jest spoko!
