Kot się spalił?

Tagi: , , ,

Kot się spalił?

Wybór Komorowskiego na prezydenta zszedł na drugi plan. Na pierwszym planie Palikot. Niby nic nowego, przecież to nie pierwszy raz. Jednakże scenariusz jaki przyszło realizować PO jest inny niż do tej pory.

W związku ze złożonym przez Posła Filipa Kaczmarka wniosku do Sądu Koleżeńskiego o wykluczenie Janusza Palikota z PO, który popieram, uważam że w obecnej sytuacji powinien zostać zastosowany art. 15 Statutu Platformy Obywatelskiej z 21 maja 2006, który stanowi co następuje: „ w uzasadnionych przypadkach, Zarząd Krajowy bezwzględną większością głosów, może podjąć w stosunku do członka Platformy, przeciwko któremu został skierowany wniosek o ukaranie do sądu koleżeńskiego, decyzję o tymczasowym zawieszeniu w prawach członka, do czasu wydania prawomocnego wyroku przez sąd koleżeński”. Pozwoli to, zgodnie z  par.15 pkt. 2  Statutu PO, na zamknięcie w ciągu 3 miesięcy procedury przed Sądem Koleżeńskim

Janusz Kaczmarek, europoseł PO uznał, że przebrała się miarka.

Przeanalizowałem statut Platformy pod kątem tego, co robi pan Janusz Palikot i mam wrażenie, że w bardzo wielu punktach łamie on zasady i cele opisane w naszym statucie. Przede wszystkim jedną z podstawowych zasad PO, czyli pogłębianie zaufania wyborców do tej organizacji.

Cóż za błyskotliwość. Uznać zatem można, że dotychczasowe zachowanie Palikota, łącznie z gumowym członkiem i łbem świni były jak najbardziej na miejscu. Ba! Sprzyjały nawet pozyskiwaniu nowych wyborców.

Ocena sytuacji politycznej przez Janusza Palikota jest często trafna, a zawsze interesująca. Tyle że towarzyszą temu słowa obraźliwe i niepotrzebne, o charakterze insynuacji, za które przepraszam

Niesiołowski sam nie słynie z dyplomatycznego języka i postawy. Nic dziwnego zatem, że tłumaczy kolegę i łatwo mu przychodzi za niego przepraszać.

Pytanie, „czy w dniu katastrofy prezydent znajdował się pod wpływem alkoholu?” jest śmieszne i bezsensowne, a odpowiedź nikogo nie interesuje. Nawet tych, którzy uważają, że Lech Kaczyński mógł wywierać presję na pilota, by lądował w złych warunkach atmosferycznych. Słusznie czy nie, nawet ta część społeczeństwa, którą cieszyły ataki na żyjącego, nielubianego prezydenta, nie jest zainteresowana dowalaniem nieboszczykowi. Palikot tego nie rozumie. I na tym polega jego najpoważniejszy problem.

Należy przyznać Joannie Senyszyn rację co do powyższej wypowiedzi. Wprawdzie pisałam wcześniej, że każdy ma prawo mówić o poczynaniach zmarłego prezydenta, to jednak rzucanie bezpodstawnych oskarżeń nie mieści się w tej kategorii.

Jaka będzie przyszłość Palikota w PO? Trudno powiedzieć. Tym bardziej, że nie pierwszy raz partyjni koledzy starają się go pozbyć.

Pierwsze wnioski o wykluczenie Palikota z PO pojawiły się w 2007 roku,, a jego autorami byli członkowie partii w Lublinie. Zarzucali oni posłowi m.in., że ośmieszył wizerunek partii po tym jak wystąpił publicznie ze sztucznym penisem w ręku oraz w koszulce z napisem „Jestem gejem”, „Jestem z SLD”. Kolejny raz w 2009 roku zaatakował Grażynę Gęsicką słowami

Przykro mi, że prostytucja w polityce sięga nawet pani minister Gęsickiej. Nie myślałem nigdy, że ona się tak prostytuuje.

Również w marcu tego roku, gdy na swoim blogu zaatakował Sikorskiego, wytykając mu obecność w rządzie PiS-u.

Choć obaj (Sikorski i Komorowski) są formalnie kandydatami Platformy, to w sensie merytorycznym i politycznym jest to wybór pomiędzy kandydatem PO (Komorowski) i kandydatem PO-PiS-u (Sikorski), a może nawet PiS-u

Jeśli i teraz Palikot zostanie w szeregach PO okaże się, że rzeczywiście jest on nie do ruszenia. Co z tego wynika? Jego wielkość czy raczej to, że realizuje on konkretne, z góry ustalone cele? Przyzwyczailiśmy się do kontrowersyjności Palikota, niewyszukanego języka, happeningów i innych inicjatyw. Może jednak jego czas już minął a jego zachowanie przejadło się nawet zwolennikom. Może zwyczajnie Palikot cierpi na ‘syndrom Piotrusia Pana’, daj losie by nie miał ambicji do ‘syndromu boga’.

Justyna Frankel

Kot się spalił?

Wybór Komorowskiego na prezydenta zszedł na drugi plan. Na pierwszym planie Palikot. Niby nic nowego, przecież to nie pierwszy raz. Jednakże scenariusz jaki przyszło realizować PO jest inny niż do tej pory.

W związku ze złożonym przez Posła Filipa Kaczmarka wniosku do Sądu Koleżeńskiego o wykluczenie Janusza Palikota z PO, który popieram, uważam że w obecnej sytuacji powinien zostać zastosowany art. 15 Statutu Platformy Obywatelskiej z 21 maja 2006, który stanowi co następuje: „ w uzasadnionych przypadkach, Zarząd Krajowy bezwzględną większością głosów, może podjąć w stosunku do członka Platformy, przeciwko któremu został skierowany wniosek o ukaranie do sądu koleżeńskiego, decyzję o tymczasowym zawieszeniu w prawach członka, do czasu wydania prawomocnego wyroku przez sąd koleżeński”. Pozwoli to, zgodnie z  par.15 pkt. 2  Statutu PO, na zamknięcie w ciągu 3 miesięcy procedury przed Sądem Koleżeńskim

Janusz Kaczmarek, europoseł PO uznał, że przebrała się miarka. http://www.tvn24.pl/12690,1663908,0,1,wniosek-o-wyrzucenie-palikota-juz-w-sadzie,wiadomosc.html

Przeanalizowałem statut Platformy pod kątem tego, co robi pan Janusz Palikot i mam wrażenie, że w bardzo wielu punktach łamie on zasady i cele opisane w naszym statucie. Przede wszystkim jedną z podstawowych zasad PO, czyli pogłębianie zaufania wyborców do tej organizacji.

Cóż za błyskotliwość. Uznać zatem można, że dotychczasowe zachowanie Palikota, łącznie z gumowym członkiem i łbem świni były jak najbardziej na miejscu. Ba! Sprzyjały nawet pozyskiwaniu nowych wyborców.

Ocena sytuacji politycznej przez Janusza Palikota jest często trafna, a zawsze interesująca. Tyle że towarzyszą temu słowa obraźliwe i niepotrzebne, o charakterze insynuacji, za które przepraszam

Niesiołowski sam nie słynie z dyplomatycznego języka i postawy. Nic dziwnego zatem, że tłumaczy kolegę i łatwo mu przychodzi za niego przepraszać http://www.tvn24.pl/12690,1663975,0,1,niesiolowski-analizy-palikota-trafne–ale,wiadomosc.html

Pytanie, „czy w dniu katastrofy prezydent znajdował się pod wpływem alkoholu?” jest śmieszne i bezsensowne, a odpowiedź nikogo nie interesuje. Nawet tych, którzy uważają, że Lech Kaczyński mógł wywierać presję na pilota, by lądował w złych warunkach atmosferycznych. Słusznie czy nie, nawet ta część społeczeństwa, którą cieszyły ataki na żyjącego, nielubianego prezydenta, nie jest zainteresowana dowalaniem nieboszczykowi. Palikot tego nie rozumie. I na tym polega jego najpoważniejszy problem.

Należy przyznać Joannie Senyszyn rację co do powyższej wypowiedzi http://senyszyn.blog.onet.pl/PROBLEM-PALIKOTA,2,ID410037554,n Wprawdzie pisałam wcześniej, że każdy ma prawo mówić o poczynaniach zmarłego prezydenta, to jednak rzucanie bezpodstawnych oskarżeń nie mieści się w tej kategorii.

Jaka będzie przyszłość Palikota w PO? Trudno powiedzieć. Tym bardziej, że nie pierwszy raz partyjni koledzy starają się go pozbyć. http://www.tvn24.pl/12690,1663952,0,1,bezkarny-wyrzucali-go-i-nic,wiadomosc.html

Pierwsze wnioski o wykluczenie Palikota z PO pojawiły się w 2007 roku,, a jego autorami byli członkowie partii w Lublinie. Zarzucali oni posłowi m.in., że ośmieszył wizerunek partii po tym jak wystąpił publicznie ze sztucznym penisem w ręku oraz w koszulce z napisem „Jestem gejem”, „Jestem z SLD”. Kolejny raz w 2009 roku zaatakował Grażynę Gęsicką słowami

Przykro mi, że prostytucja w polityce sięga nawet pani minister Gęsickiej. Nie myślałem nigdy, że ona się tak prostytuuje.

Również w marcu tego roku, gdy na swoim blogu zaatakował Sikorskiego, wytykając mu obecność w rządzie PiS-u. http://palikot.blog.onet.pl/Kaczynski-z-PiS-u-i-Sikorski-z,2,ID401687460,n

Choć obaj (Sikorski i Komorowski) są formalnie kandydatami Platformy, to w sensie merytorycznym i politycznym jest to wybór pomiędzy kandydatem PO (Komorowski) i kandydatem PO-PiS-u (Sikorski), a może nawet PiS-u

Jeśli i teraz Palikot zostanie w szeregach PO okaże się, że rzeczywiście jest on nie do ruszenia. Co z tego wynika? Jego wielkość czy raczej to, że realizuje on konkretne, z góry ustalone cele? Przyzwyczailiśmy się do kontrowersyjności Palikota, niewyszukanego języka, happeningów i innych inicjatyw. Może jednak jego czas już minął a jego zachowanie przejadło się nawet zwolennikom…

  • Share/Bookmark

4 komentarze do “Kot się spalił?”

  1. „Przyzwyczailiśmy się do kontrowersyjności Palikota, niewyszukanego języka, happeningów i innych inicjatyw.” Rozumiem że chodzi o towarzyszki i towarzyszy z PO. Jeżeli byłyby to wystąpienia na partyjnych zebraniach to ok. Jednak zmuszanie do znoszenia tego typa pozostałych polskich obywateli to już świństwo.

  2. Get a doctor to PALIKOT

  3. Jakoś nikt nie chce słuchać tego, co Palikot ma do powiedzenia. Wszyscy skupiają się na tym JAK on to przedstawia. Wystawiają tym nienajlepsze świadectwo sobie, a nie Palikotowi. Tym bardziej, że z zachwytem w oczach wysłuchują, co ma do powiedzenia na istotne tematy Doda, albo inna Mucha. Palikot używa języka takiego, jaki jest obecny wokół nas i przeciw któremu nikt nie protestuje.
    W tej chwili wystarczy powiedzieć „Palikot powiedział…”, by już nikt dalej nie słuchał. Czyli bezmyślność, myślenie schematami i kalkami.
    No, ale winny jest Palikot, przecież nie my. My jesteśmy mądrzy, inteligentni, a Palikot nie dorasta do naszego poziomu, prawda?

  4. Zgadzam sie z Redarem. Palikot mowi takim jezykiem, jaki ma szanse dotrzec doczytelnikow Faktu, Gazety Polskiej, itp. szmatlawcow.
    Gdyby przemowil kulturalnie i subtelnie, pozostali by na jego mowe glusi. A tak moze cos w tych wypranych mozgach zakielkuje, cos jak mysl samodzielna.

Skomentuj