- Będę prezyzentem? – Będę premierem?

Tagi: , , , , , ,

- Będę prezyzentem? – Będę premierem?

Niewykluczone, że Kaczyńskiemu łatwiej przełknąć przegraną, gdy w perspektywie pojawia się fotel premiera. Niewątpliwie obecne, jakże wysokie poparcie daje Jarosławowi realne szanse ,by kolejny raz został premierem. Warto jednak pamiętać, że do kolejnych wyborów sporo może się zmienić i warto zacząć już teraz ważyć swoje słowa.

Muszę zacząć od tego, czego wymaga dobry zwyczaj: gratuluję zwycięzcy, gratuluję Bronisławowi Komorowskiemu.

Musiał, nie musiał, chciał… nie chciał. Nie chcę, ale muszę. Tyle dobrego, ile dobrego wychowania – a tego więcej niż chęci, dobrych chęci.

Gdy w debacie 30 czerwca Komorowski zapewnił, iż nie będzie meldował Tuskowi wykonania zadania, Kaczyński stwierdził, że nieładnie jest wspominać zmarłego. No ba! Przecież na wspominki o zmarłym w katastrofie pod Smoleńskiem prezydencie, jego brat ma wyłączność.

Pamiętajmy o nich, bo z ich tragicznej, męczeńskiej śmierci wyrósł ten ruch, który doprowadził do dzisiejszego wyniku.

Pan Jarosław zapomniał, iż nie każdy na pokładzie TU-154 popierał jego brata. Zapomniał również, co oznacza pojęcie męczeńskiej śmierci. Od kiedy pierwszy raz użył tego stwierdzenia zastanawiam się jakim słownikiem on operuje. W moim słowniku (języka polskiego PWN) męczeństwo oznacza „długotrwałe znoszenie mąk i prześladowań”, męczeńska śmierć natomiast następuje z ręki prześladowców, a męczennik umiera za swoje przekonania i idee. Za grosz nie pasuje mi to do katastrofy lotniczej.

To z pracy i służby mojego brata wyrosła nowa jakość w polskim życiu publicznym, powrót do wartości, powrót do patriotyzmu wszyscy musieli się do tego stosować.

Wszyscy, czyli kto? Musieli, czyli byli zmuszani? Czy to dyktatura, „Sajmon mówi”? A jeśli się nie zastosowali to co?

Musimy dalej zmieniać Polskę, przed nami kolejne wybory: samorządowe, parlamentarne, musimy być nadal zmobilizowani, musimy zwyciężyć.

Musimy jest pojęciem, które wywiera presję na tego, do kogo jest skierowane. W psychologii jest to określenie negatywne i sugeruje się, aby zamieniać je na „powinniśmy”, „mamy potrzebę” – w zależności od okoliczności. Na mnie osobiście „muszę” działa deprymująco.

To wielkie zadanie, które jest przed nami, wielkie pytanie, na które musimy odpowiedzieć

Czasem odnoszę wrażenie, że „nie chcę, ale muszę” Wałęsa powtórzył za Kaczyńskim.

Chociaż pewnie z największą butelką szampana przyjdzie poczekać do jutra, bo widać, że jesteśmy blisko remisu, to mamy powód do dumy i radości.

Komorowski nie był tak pewny swojej wygranej tak, jak tej wygranej był pewny Kaczyński. Pogratulował i jemu

Gratuluję znakomitego wyniku oraz tego, że – jak mało kiedy – widać, że Polska, aczkolwiek prawie podzielona równo, prawie pół na pół, jest jednak Polską wspólną.

Euforia i zwycięstwo to jedno, drugie, że PO mając ‘monopol’ na władzę nie będzie miała wymówek, gdy będzie pytana o obietnice reform i inne obietnice wyborcze. Polityków czeka nie lada wyzwanie

To ogromna praca aby podziały nie przeszkadzały we współpracy, aby nie stanęły na przeszkodzie do budowania zgody narodowej. Zgodnie z piękną tradycją solidarnościową wołamy już poza kampanią, tylko wołamy dlatego, że tak zawsze myśleliśmy i myślimy w dalszym ciągu, że nie ma wolności bez solidarności i że nie ma solidarności bez wolności.

Z przemówienia Komorowskiego można wyczytać „ojej, wygrałem i co ja teraz zrobię…”, z Kaczyńskiego „muszę być najlepszy, muszę być największy, muszę mieć władzę, muszę, muszę, muszę”.

Tak czy inaczej prezydentura będzie ciekawa, szczególnie po wyborach parlamentarnych. Czy ‘monopol’ władzy lewicy pociągnął kraj na dno? Nie. Więc nie zakładajmy, że ten pociągnie. Wiemy jaka byłaby prezydentura Jarosława, gdyż ten zapowiedział kontynuację dzieła swojego brata. Jaka będzie Komorowskiego? Ocenimy niebawem i trzymajmy kciuki, żeby nasz prezydent nie miał tyle wpadek, ile zaliczył w trakcie kampanii wyborczej.

Justyna Frankel

  • Share/Bookmark

Skomentuj