Wróg publiczny
Zadarł z PiS-em. Pewnie nie wiedział co czyni, pewnie gdyby wiedział, nigdy by PiS-owi nie podskoczył. No ale stało się. Europoseł PiS-u Marek Migalski się wkurzył i aż strach pomyśleć co teraz z nim będzie.
Zadarł z PiS-em. Pewnie nie wiedział co czyni, pewnie gdyby wiedział, nigdy by PiS-owi nie podskoczył. No ale stało się. Europoseł PiS-u Marek Migalski się wkurzył i aż strach pomyśleć co teraz z nim będzie.
Jeden tydzień, dwaj byli premierzy (każdy z innej bajki) i taka sama diagnoza: zagrożenie demokracji. Bezsprzecznie jest źle, pytanie tylko – z systemem czy z nimi? Tadeusz Mazowiecki i Jarosław Kaczyński doszli do tego samego na podstawie kompletnie różnych obserwacji.
Okazuje się, że sentencja, którą zwykliśmy odnosić do lekarzy, z powodzeniem może być odniesiona do innych zawodów. Zwłaszcza tych, których przedstawiciele mają okazję od czasu do czasu zelektryzować opinię publiczną swymi wystąpieniami.
W trakcie kampanii wyborczej i w samych wyborach lewica udowodniła, że są jeszcze tacy, którzy im ufają. Udowodniła, że nie każdy chce wybierać między dwiema największymi partiami. Żeby nie spocząć na laurach lewica walczy. Jednak trudno walczyć, gdy ktoś, kto powinien być sprzymierzeńcem, podstawia nogę.
Napoleon powiedział kiedyś, iż większą wartość ma armia baranów dowodzona przez lwa, niż armia lwów dowodzona przez barana. Od tamtej obserwatorzy życia politycznego zastanawiają się, z którym z tych przypadków mają aktualnie do czynienia.
Trudno być kobietą, co do tego nie ma wątpliwości. Każda feministka wymieni ze sto argumentów na poparcie tego, iż mamy w życiu bardziej pod górkę niż mężczyźni. Każda kobieta wymieni tych argumentów co najmniej połowę. Wprawdzie mamy równouprawnienie, to jednak nie do końca i nie takie jakbyśmy my, kobiety chciały.
Nie miejmy złudzeń: polityk, którego widać i słychać, to polityk popularny a polityk popularny, to polityk, który cieszy się poparciem wyborczym. Nie żadne tam programy polityczne czy tym bardziej racjonalne, propaństwowe działania.
Najnowsza zabawka śledczego z powołania: Antoniego Macierewicza, tzw. zespół Macierewicza, który ma się zająć wyjaśnieniem katastrofy smoleńskiej, poszła w ruch. Po owocach ją – ową zabawkę oczywiście – poznamy.
Pomimo sezonu ogórkowego i upałów w polskiej polityce dzieje się względnie sporo. I nie chodzi tu bynajmniej o wtórne i przewidywalne gesty posła Palikota, ale np. o eskalację (a przynajmniej upublicznienie) wewnętrznego konfliktu w SLD czy zachowania posła Sekuły. Ale my i tak wrócimy dziś do kampanii.
Może polscy politycy nie władają polszczyzną na zasadzie: ‘Kali jeść, Kali pić”, jednakże do prawidłowej polszczyzny im bardzo daleko. Nie mowa tu tylko o niechlujnej wymowie, ale także o tym, w jaki sposób dobierają słowa i jak nie przejmują się ich znaczeniem.