Czarna sobota: druzgocąca uchwała PSL-u

Tagi: , , , , , , ,

Czarna sobota: druzgocąca uchwała PSL-u

Stało się coś strasznego. Rada Naczelna Polskiego Stronnictwa Ludowego podjęła decyzję, która zatrzęsie polską polityką i doprowadzi zapewne do poważnego przetasowania przed drugą turą wyborów. Waldemar Pawlak zdecydował…

Przytoczmy treść dokumentu w całości:

Uchwała Nr 36/2010 z dnia 25 czerwca 2010 r. w sprawie : II tury wyborów prezydenckich

Rada Naczelna Polskiego Stronnictwa Ludowego uznając, iż Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej ma być reprezentantem całego Narodu i nie być identyfikowanym z jakimkolwiek środowiskiem politycznym postanawia nie opowiadać się za żadnym z kandydatów uczestniczących w II turze głosowania. Każdy z wyborców powinien we własnym sumieniu rozstrzygnąć, który z kandydatów daje lepszą gwarancję godnego wypełniania obowiązków Prezydenta, dbałości o państwo i obywateli oraz o mocną pozycję Polski w świecie i Europie. Rada apeluje do wyborców o liczny udział w głosowaniu, aby wybrany w dniu 4 lipca 2010 r. Prezydent dysponował mocnym mandatem społecznego zaufania.

Przytoczmy też wcześniejszą (choć z tego samego dnia) uchwałę:

Uchwała Nr 35/2010 Rady Naczelnej Polskiego Stronnictwa Ludowego z dnia 25 czerwca 2010 r.

Rada Naczelna Polskiego Stronnictwa Ludowego udziela wotum zaufania i dziękuje Prezesowi PSL Koledze Waldemarowi Pawlakowi za kandydowanie na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Dziękujemy za wykonaną pracę na rzecz kształtowania oblicza prezydentury oraz promowanie myśli programowej Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Uporządkujmy:

Rezultat: brak rytuału „przekazania poparcia”, jakkolwiek to groteskowo brzmi i wygląda, jakiemukolwiek kandydatowi. Pawlak postanawia więc zabrać swoje 1,8% poparcia do… po prostu nie ma zamiaru się nim dzielić, ani dawać komukolwiek w prezencie. Słusznie. Rytualne przekazanie głosów mogłoby, w tym przypadku, ośmeszyć zarówno obdarowującego jak i obdarowywanego. Poza tym i tak wszyscy wiedzą, że głosy byłyby przekazane kandydatowi partii koalicyjnej, czyli Komorowskiemu.

Uzasadnienie:  ”Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej ma być reprezentantem całego Narodu i nie być identyfikowanym z jakimkolwiek środowiskiem politycznym”. W domyśle: Komorowski i Kaczyński są identyfikowani z konkretnymi środowiskami politycznymi, więc się nie nadają. A Pawlak? Czy nie jest identyfikowany z konkretnym środowiskiem politycznym? Jest! I to bardziej niż Komorowski i Kaczyński, ponieważ w odróżnieniu od nich jest cały (no, prawie) czas u steru jednej, bardzo łatwo identyfikowalnej partii i nie zmienia barw politycznych ani szyldu, pod którym występuje.

Dlaczego więc kandydował? Trudne pytanie. Wiedział wszak, że nie ma najmniejszych szans, choć raczej nie spodziewał się poparcia poniżej 2%. Pytanie to staje się tym bardziej zasadne, gdy przypomnimy sobie, jak liderzy PSL-u uzasadniali porażkę swojego kandydata. „PSL to nie partia prezydencka” – mówili. Tym bardziej należy więc zadać pytanie – po co Pawlak kandydował?

Odpowiedź może być tylko jedna. Aby przypomnieć wyborcom, że istnieje. Że istnieje Pawlak i że wciąż istnieje PSL. I że nie są, jak Samobrona i LPR dla PiS-u, przystawką, tylko realnym bytem politycznym. Taki był cel. A skutek? 1,8% poparcia wyborczego – to raczej argument na rzecz tezy o zgonie niż żywotności bytu politycznego.

Rafał Garpiel

  • Share/Bookmark

4 komentarze do “Czarna sobota: druzgocąca uchwała PSL-u”

  1. Ale PLAMA :)

  2. Dobrze, że nie zamówili najdroższego czasu antenowego w najpopularniejszych mediach, aby zawiadomić naród o tej fundamentalnej decyzji…

  3. pipień

    ale jaja, naprawdę to dali do mediów? :) )) słonie w składzie porcelany…

  4. Jerzy Łukaszewski

Skomentuj