Bohomaz
Tagi: Agnieszka Pomaska, Bartosz Arłukowicz, Czerwony Kapturek, Grzegorz Napieralski, Jarosław Kaczyński, PiS, SLD, Tadeusz Cymański, wizerunek, zmiana
Montaż Jerzy Łukaszewski
Zdarza się, że artysta jest niezadowolony ze swego wizerunku. Niektórzy twierdzą nawet, że po wiecznym niezadowoleniu z siebie poznaje się prawdziwego artystę. Jednak przesada, jak zawsze, także z tej cechy może uczynić źródło niebezpieczeństw.
Jak dotąd Jarosław Kaczyński nie zdradzał istnienia tej artystycznej cechy u siebie. Dążenie do doskonałości nie dawało o sobie znać. Wręcz przeciwnie, raczej przekonanie o tym, że już jest doskonały. Tymczasem potrzeby kampanii wyborczej sprawiły, że wydawałoby się wyrazisty i ukształtowany polityk zaczął przechodzić niewiarygodne przemiany i to w takim stopniu, że dziś wyborca miałby problem, gdyby przyszło mu go w krótkich słowach opisać. O ile dla jego wyborcy w ogóle ma to jakieś znaczenie. Najpierw wygłosił słynną frazę:
Niech nam mówią, że jesteśmy lewicowi. Może i po trosze jesteśmy? To nic złego. W Smoleńsku zginęła część ludzi lewicy, tego starszego pokolenia, która leciała tam oddać hołd. Jest coś takiego, jak „czynna skrucha” i powinniśmy to uszanować. Od dziś już nie będę mówił o „postkomunizmie”, ale właśnie o „lewicy”
…a potem już poszło. Co prawda Kaczyński mówiąc o „czynnej skrusze” był jeszcze tym „starym Kaczyńskim”, który dzieli Polaków na lepszych i gorszych, ale jak dotąd nikt nie zwrócił na to uwagi. Media zapiały z zachwytu, mając „news”.
Sama lewica raczej sceptycznie odniosła się do tej deklaracji. Grzegorz Napieralski, kokietujący obu kontrkandydatów, nie wypowiedział się osobiście, ale politycy SLD nie zostawili na prezesie suchej nitki. Bartosz Arłukowicz pyta retorycznie:
Czy Lewica zaczyna się wtedy, kiedy wkracza do niej Kaczyński? Lewica przed Kaczyńskim to postkomuna?
Inni są mniej delikatni. Poseł Wenderlich niemiłosiernie drwi z szefa PiS, inni politycy w mniej lub bardziej zawoalowany sposób dają do zrozumienia, że mu nie wierzą. Tomasz Nałęcz mówi:
W bajce o Czerwonym Kapturku wilk przebrany za babcię też mówił słodkie słowa, żeby zjeść Kapturka. Słowa mało kosztują.
Jakby tego było mało, prezes Kaczyński co chwila otrzymuje „strzał w plecy”. Europoseł Cymański, niegdyś wierny pretorianin, po odejściu do parlamentu europejskiego zachowuje się, jak (przepraszam za określenie) „spuszczony ze smyczy”. W programie Bogdana Rymanowskiego mówi np.:
Wydaje się, że przyszłość należy do wychodzących na przeciw. Mamy prawo podejrzewać, ze to jest tylko gra. Ale elementem dobrego wychowania jest przyjmować to, jako dobrą cechę.
Można by powiedzieć, że wyczucie słowa nie jest największym atutem pana europosła, ale wahający sie wyborca otrzymuje od niego sygnał niepokojący. On nie przysporzy głosów szefowi PiS. Podobnie jak inna rewelacja pana Cymańskiego, który wesoło gawędził z oczekującymi na Jarosława Kaczyńskiego w Szczecinie. Pomijając fakt pochwał pod adresem posła Brudzińskiego za kierowanie chórem wyborców ( bo przecież tego właśnie głownie oczekuje się od posła na sejm), to „luzacka” wypowiedź. To przykład dobrego zaangażowania się w kampanię, uzupełniania politycznych dyrdymałów stawia pod znakiem zapytania zarówno jego kompetencje, jak i intencje.
Gwoli sprawiedliwości przyznać trzeba, że i konkurenci popełniają podobne gafy. Agnieszka Pomaska mówiąc o internetowej „wpadce” PiS stwierdza na przykład:
My tego nie zrobiliśmy[...] Nie mam pojęcia kto jest autorem, ale zrobił nam miłą niespodziankę
Zbytnia szczerość czy …?
Malować trzeba umieć. Jeśli się zaś przerabia portret tak radykalnie jak prezes Kaczyński i w tak krótkim z konieczności terminie, potrzeba do tego mistrza. Jeśli go nie ma, lepiej zbytnio nie szarżować, bo nawet pomimo najlepszych intencji łatwo można zmienić jaki taki wizerunek na całkowicie nieczytelny bohomaz. Dla jego wyborców nie ma to żadnego znaczenia, to wiemy, ale gra idzie o pozyskanie głosów spoza dotychczasowego elektoratu, a tu już trzeba wykazać się większymi umiejętnościami, niż prezentują je współpracownicy prezesa.
Jerzy Łukaszewski

Cymański nie powinien się pokazywać , bo tylko szkodzi sprawie.Wsiok.