Święta, święta i po świętach…
Tagi: głosowanie, Kaczyński, kampania wyborcza, Komorowski, Korwin Mikke, marketing polityczny, Napieralski, Olechowski, wybory 2010, wybory prezydenckie
http://www.31blot.sp.mil.pl/aktual/2009/08-15/1250334889-flaga_001.jpg
No to po wyborach, przynajmniej I ich turze. Komorowski zdobył ponad 41 % głosów, Kaczyński prawie 37 %, Napieralski prawie 14 %, ku zaskoczeniu wielu – Korwin-Mikke 2,5% – więcej od Pawlaka, który otrzymał niespełna 2%.
Od Komorowskiego w pierwszych słowach usłyszeliśmy:
Są takie chwile w życiu polityka, kiedy może się czuć się szczęśliwym i spełnionym. To niewątpliwie najłatwiej poczuć, kiedy czuje się poparcie milionów rodaków, kiedy czuje się zaufanie milionów ludzi w Polsce. Za zaufanie i każdy głos oddany w ramach wyborów pragnę wszystkim podziękować.
Czytaj: Jestem szczęśliwy, że wygrałem w tej turze wyborów. Jestem szczęśliwy, że mam tak duże poparcie. Dziękuję. Dziękuję. Jejku jak się cieszę. Mam nadzieję, że w drugiej turze będę mógł się cieszyć tak samo.
Pierwsze słowa Kaczyńskiego zabrzmiały w innym tonie:
Przyszedłem tutaj podziękować wam, podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w tych wyborach, podziewać szczególnie tym, którzy poparli mnie i powiedzieć, że kluczem do zwycięstwa do ostatecznego zwycięstwa, bo te wybory nie są zakończone, jest nasza wiara, nasze przekonanie, że zwyciężyć można – i trzeba.
Czytaj: Dzięki, że na mnie głosowaliście, ale to jeszcze nie koniec. Ten fotel jeszcze może być mój. Jak uwierzycie w to tak samo mocno jak ja – to będzie mój. Walka się jeszcze nie zakończyła. Jeszcze mogę wygrać – i tego bardzo chcę.
Napieralski również dziękował, ale inaczej:
Chciałbym wszystkim serdecznie podziękować, za to, że poparli mnie w tej kampanii wyborczej, którzy powiedzieli ‘tak zagłosuję na Grzegorza Napieralskiego’. Wszystkim środowiskom i wielkim autorytetom, koalicjantom, którzy uwierzyli, że jest możliwa zmiana. Którzy uwierzyli, że jest możliwe by nie tylko prawica i prawice się ze sobą kłóciły, ale że jest alternatywa. Ta alternatywa jest tutaj, po lewej stronie sceny politycznej.
Czytaj: Sondaże dawały mi 5%. Jestem mile zaskoczony, że udało mi się zdobyć trzykrotnie większe poparcie. Super, że są jeszcze ludzie, którzy wierzą w lewicę. Może za pięć lat, alternatywa będzie bardziej potrzebna i ja tutaj będę, by tę alternatywę zapewnić.
Korwin-Mikke, jak zwykle nie owijał w bawełnę:
Liczyłem na trochę więcej, ale biorąc pod uwagę, że Napieralski miał 13 razy więcej czasu niż ja że pan Lepper miał więcej czasu niż ja i Marek Jurek łącznie, już nie mówiąc o panach Komorowskim i Kaczyńskim, to jest nawet przyzwoity wynik
Czytaj: Wygrałbym gdybym miał więcej czasu w telewizji publicznej. Ale wszyscy albo się mnie boją albo uważają za ‘oszołoma’ więc miałem za mało czasu, by przekazać jedyną słuszną rację – moją rację.
Olechowski o swoim wyniku – 1,2 % poparcia wypowiedział się krótko:
Porażka, to nie ma wątpliwości. Ja na pewno liczyłem na lepszy wynik. T o jest porażka w bardzo określonych warunkach, że wiatr silnie wiał w przeciwną drogę. To była kampania, której głównym tematem był Jarosław Kaczyński.
Czytaj: Przegrałem, tak niskie poparcie jest totalną moją porażką. Być może wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby nie to, że kampania kręciła się wkoło Kaczyńskiego.
Czy wyniki są zaskoczeniem? Po części tak. Sondaże nie wywróżyły przyszłości dokładnie. Owszem, są nasi faworyci, którzy stoczą ostateczną walkę 4 lipca. Jednakże okazało się, że lewica nie ma się tak źle, jakby media chciały, a sondaże pokazywały, a Korwin-Mikke nie taki straszny jak go media malują.
Teraz czekają nas kolejne dni pełne przepychanek, trącania, pokazywania palcami, wpadek, przemówień, wieców i plakatów. Kolejne dni przepełnione bitwą dwóch sztabów wyborczych. Nowość? Nie, przecież przez ostatnie dni, tygodnie było dokładnie to samo, zniknie tylko tło ośmiu pozostałych kandydatów.
Justyna Frankel

„… Korwin-Mikke 2,5% – mniej od Pawlaka, który otrzymał niespełna 2%….” ???
no tez na to zwróciłem uwagę
Poprawione. Nie bić