Ja jako przyszły ewentualny
Tagi: Bronisław Komorowski, Janusz Korwin-Mikke, Jarosław Kaczyński, prezydent, sondaż, wybory
http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Korwin.png&filetimestamp=20070328162610
Janusz Korwin-Mikke poważnie mówi o ewentualności swojej wygranej w wyborach prezydenckich. Nie pierwszy raz, ale pierwszy raz mówi to, mając ku temu racjonalne podstawy. Drugie miejsce w sondażu to już nie przelewki.
Tak, wiadomo, sondaże internetowe nie są prawdziwe, bo są internetowe. Z tego to względu mówi się o nich i ich wynikach niewiele. Zastrzeżenia względem nich są zresztą zasadne; niereprezentatywna próba – oto podstawowy zarzut. Nie doceniamy jednak pewnej ich szczególnej charakterystyki: biorą w nich udział Ci, którzy chcą a nie Ci, którzy odebrali telefon od czasem namolnego ankietera i chcą, za wszelką cenę, zakończyć z nim rozmowę. To tak na marginesie oczywiście.
Sondaż internetowy nie jest wiarygodnym źródłem informacji o preferencjach wyborców. Jest jednak względnie wiarygodnym źródłem informacji o preferencjach internautów a ci nie są Indianami z rezerwatu, tylko rosnącą w siłę kategorią społeczną, która na dodatek wciąż dywersyfikuje się pod względem wieku i innych istotnych charakterystyk demograficznych.
W kolejnej sondzie (czyli nie sondażu – tak rzecz nazywa portal TVN24) Janusz Korwin-Mikke już nie tyle zaznacza swoją obecność, co… przystępuje do równej walki z podstawowymi zawodnikami: Jarosławem Kaczyńskim i Bronisławem Komorowskim. Właściwie to… znajduje się między nimi z 22% poparcia przy 20% Kaczyńskiego i 36% Komorowskiego. To już nie folklor polityczny, to rzeczywistość polityczna, nawet jeżeli internetowa, czyli wirtualna.
Dziś Korwin-Mikke pojawił się na w Krakowie, ale realnie, namacalnie. Przemawiając (słuchało go podobno ok. 2 tysięcy ludzi, którzy przerywali wypowiedzi kandydata brawam). na Rynku Głównym powiedział:
Jeżeli wejdę do drugiej tury, to już wtedy na pewno wygram, bo jest tylu przeciwników zarówno Kaczyńskiego, jak i Komorowskiego, że ze złości zagłosują na mnie.
Śmieszne to bardziej, czy straszne? Zależnie od interpretacji czytelników, niezależnie od nich jednak – całkiem prawdopodobne.
Korwin-Mikke kontynuował:
Państwo musicie tylko przekonać innych ludzi, że ten gość, którego tak rzadko pokazują w telewizji, w dodatku jako wariata i oszołoma, to jest normalny człowiek.
Coś w tym jest. Kandydat rzeczywiście jest tak traktowany, jest tak postrzegany, choć sam jest tego stanu współautorem. Powinien więc zacząć od kreowania wizerunku sprzecznego z wyżej zarysowanym, a potem namawiać do tego innych ludzi.
Kolejna wypowiedź, z którą trudno się nie zgodzić:
Pierwsza tura jest po to, by ludzie dali wyraz swoim przekonaniom, w drugiej turze głosuje się na mniejsze zło.
Czy Korwin-Mikke mógłby się dla ludzi okazać mniejszym złem? Raczej dla tych jedynie, którzy chcą odebrać PO pełnię władzy, czyli dla przeciwników koncepcji wyboru Bronisława Komorowskiego na prezydenta. Czy mogliby na niego głosować Ci, którzy chcieliby zapobiec głosowaniu na Jarosława Kaczyńskiego? Raczej nie. Będą w większości głosowali od początku na Komorowskiego, nawet jeżeli nie jest dla nich idealnym kandydatem, ponieważ jest dla nich kandydatem realnym, namacalnym, którego wybór uważają za prawdopodobny. Gdyby jednak kategoria wyborców pokrywała się z kategorią internautów, mogłoby być różnie.
Biorąc pod uwagę internetowo-polityczną karierę Korwina-Mikke, można by rzec, że urodził się i pojawił w polityce o jakieś 20 lat za wcześnie. Gdyby miał obecnie około pięćdziesiątki i nie miał za sobą 20 lat szaleńczego ostrzeliwania rządzących, mógłby stać się całkiem realną, mimo iż początkowo wirtualną w formie, alternatywą dla politycznego establishmentu.
Rafał Garpiel

jestem WAM wdzięczny że jako jedyne medium (na razie) wzięliście po lupę tą sondę gdzie brało udział około 500 tys. internautów w sondażach nigdy takiej grupy nie ma … i dlaczego skoro to było na portalu tvn24.pl nie ma o tym słowa w telewizji tvn24 CHYBA IM NIE NA RĘKĘ …
Cyt. „Śmieszne to bardziej, czy straszne? Zależnie od interpretacji czytelników, niezależnie od nich jednak – całkiem prawdopodobne.”
Nieobiektywizm rzuca się w oczy…
Inna rzecz, że niestety ten artykuł to kolejny dowód na to, że w Polsce chce się zrobić ludziom wodę z mózgu ukazując politykę jako zabawy marketingowców politycznych i tzw. spindoktorów.
Zresztą i tak Polacy są już omamieni na całego.
A wizerunek JKM wcale nie wynika z jego działań, tylko z działań telewizji, które go tak, a nie inaczej ukazują i obcinają ordynarnie jego wypowiedzi.
Wystarczy poszukać w YT: rzetelność TVP.
Dodam jeszcze, że ów dzisiejszy PR kiedyś się nazywał po prostu „demagogia”.
Polityka TO zabawy marketingowców, czy Ci się to folwarku zwierzęcy podoba, czy nie. A wizerunek każdego, nawet wielkiego JKM zależy także od niego samego. Telewizja ma z czego wybierać, gdy chce go przedstawić jako oszołoma.
i widać kto robię tę stronę. Fani JKM.. Biedota tutaj i tyle
Heh, to chyba dobre dla Twórców strony, że pod jednym tekstem zarzuca się im stronniczość ZA i PRZECIW JKM:)))
NOOO TO CHYBA MIÓD NA SERCE AUTORÓW…
Głosuję na tego Gościa od początku lat 90 tych.
Wkurzyl mnie wiele razy , np. ” niepodchodząc do wyborów marketingowo” .Teraz myślę że miał rację.
Panie Januszu !
Teraz też ma Pan mój głos.
p.s.
Ma Facet COJONES i tyle
Several weeks back, on another forum, soeomne had the nerve to post a photograph of his gun collection of pistols and rifles. It was inspiring because the news media (which is beginning to change) usually tries to stigmatize these types of Americans. If more people post their photos of their guns then more Americans will learn to accept them and not accept lies and deceptions about the positive benefits of gun ownership. I live in a state where firearms are banned in many municipalities because they are banned in the states’s largest city. In my state we live under dictatorship; it’s a dictatorship because politicians use gun control (the lies that accompany it) to get votes, and to control opposition that might use the threat of force. But what’s missing is an armed citizenry and the remote possibility of force (the deterent) or even harm against politicians that go too far. Never trust anti-gun politicians for two important reasons: because guns allow citizens to protect themselves from (one) street criminals and maniacs, and (two) oppressive anti-gun politicians that want to control every facet of our lives.